trzydziecha1
22.04.05, 13:13
polityka.onet.pl/162,1225018,1,0,artykul.html
Coraz częściej wydaje mi się, że ja w jakimś dziwnym świecie żyję, w którym
kobieta to co prawna też człowiek, ale inny niż facet. Co gorsza w
świadomości nie tylko mężczyzn ale i kobiet.
Jeśli z jednej strony jestem osobą wrażliwą, czasami za bardzo, uczuciową, z
czym się nie kryję, a z drugiej strony buntuję się przeciw oczywistym
niesprawiedliwościom, dla mężczyzn pozostanę akobiecą feministkąm bo ośmielam
sie mówić o rzeczach niewygodnych.
Takie refleksje mnie naszły ostatnio.