hiperman1
24.04.05, 16:21
Jestem zonatym facetem i nigdy nie ukrywałem tego przed żadną kobieta, z
którą miałem romans w trakcie trwania mojego małzeństwa. Zawsze tez wyraźnie
stawiałem kwestie antykoncepcji - była ona niezbędnym elementem seksu. Mam
dzieci z żoną i nie zamierzam mieć żadnych na boku, nie chcę, żeby moje
dzieci wychowywały sie bez ojca i nie stać mnie na wiecej dzieci niż już mam,
płacenie alimentów i tym podobne pierdoły. Nigdy nie wymagałem od moich
partnerek, żeby truły się pigułkami, jeśli któraś nie chciała zażywac
pigułek, używałem prezerwatyw bez gadania, bo uważam, ze kobieta ma prawo
wymagac takiego zabezpieczenia ode mnie, jeśli ja chcę znią isć do łóżka. Z
obecną koleżanka spotykam się niezbyt regularnie(2 - 8 razy w miesiącu) od
ponad dwóch lat. Od samego początku wiedziała co to za układ, że nie mogę z
nią być, że antykoncepcja jest konieczna i że mam żonę i dzieci. Zażywała
pigułki i nie powiedziała mi nigdy, ze jej ten układ nie pasuje. Niestety,
kilka dni temu oświadczyła mi, że jest ze mną w ciąży. Wściekłem sie na
maksa. Jak mogła mnie tak oszukać!? Zrobiła to celowo, powiedziała, ze chce
już mieć dzieci, że ma już swoje lata (28) i myślała, ze będę się z tego
cieszył. Nie uzgodniła tego ze mną. Powiedziałem jej, że nie zgodzę się na
uznanie tego dziecka, a ona zagroziła, że skontaktuje się z moja żoną. Jakim
prawem??? Jeśli chciała mieć dzieci, to mogła sobie poszukać kogos kto się z
nią ożeni, kto też bedzie chciał mieć z nią dzieci. Nie można ufać żadnej
kobiecie, teraz z każdą będę stosował prezerwatywę. Nie wiem jeszcze jak
rozwinie sie sytuacja z tą ciąża, czy ona usunie (powiedziałem, ze mogę dać
jej połowę kosztów zabiegu, co i tak z mojej strony jest w tej sytuacji
wielkodusznością, bo to nie była wpadka, tylko jej celowe działanie przeciwko
moejj woli wyraźnie wyrażonej) ale ona powiedziała, że nie usunie. Jej
sprawa. Nie chcę jednak, żeby moje geny plątały sie gdzieś po świecie bez
ojca, jak bękarty. Postawiła mnie w sytuacji patowej. Znając siebie i swoją
słabość do dzieci, to jeśli ona urodzi to dziecko, to uznam je (chociaż nie
mam pewności, że to moe, przecież mogła się bzyknąć z kim chciała, nie śledzę
jej), ale czuję sie bardzo oszukany. Kobiety są podłe do sześcianu, nie wolno
im ufać.