Dodaj do ulubionych

do Pana ..... - kochamlam i kocham...a Ty?

31.05.05, 19:32
to jest zalosna i smutna historia - opowiada, o szczesciu, ktore trwalo kilka
miesiecy, i okazalo sie klamstwem. kochasz kogos, a w ciagu kilku dni on z
czystym sumieniem rujnuje ci zycie... mowil, ze kocha, ma zone... ale mowil,
ze mnie bardziej kocha... na poczatku nie chcialam wierzyc, a potem
zaufalam... pokochalam nad zycie... ufalam, a on... czytasz to? wiesz ze to o
Tobie? nie obiecywal rozwodu... ale chcielismy najpierw sie lepiej poznac.
nie mielismy nawet okazji normalnie na sokojnie porozmawiac... dlaczego tak
postapiles? dlaczego tak sie stalo? nie chcesz porozmawiac...
Obserwuj wątek
    • anahella Re: do Pana ..... - kochamlam i kocham...a Ty? 31.05.05, 19:40
      aniolek205 napisała:

      > nie chcesz porozmawiac...

      Moze to i lepiej dla Ciebie? Szybciej zapomnisz.
      • aniolek205 Re: do Pana ..... - kochamlam i kocham...a Ty? 31.05.05, 19:45
        mozliwe, ze szybciej zapomne, na pewno masz racje. ale tak mi namieszlal w
        zyciorysie, ze chociaz chcialabym wiedziec dlaczego tak zrobil. czy ktos go
        czyms szantazowal.. czy chodzilo o cos innego.

        nie zadam nie wiadomo jakich wyjasnien... po prostu jest mi przykro bardzo... i
        pewnie nigdy w zyciu go juz nie zobacze to jednak czuje cos... moje uczucie
        bylo szczere... nie spodziewalam sie czegos takiego. boje sie do czego jeszcze
        jest zdolny...
        • anahella Re: do Pana ..... - kochamlam i kocham...a Ty? 31.05.05, 19:48
          No coz: w zyciu nigdy nie ma tak, ze wszystko jest piekne. Jezeli nam sie tak
          wydaje, to pewnych rzeczy nie zauwazamy.
          Nie draz tematu, bedzie Ci latwiej. Odpowiedz moze Cie zabolec, wiec nie
          doprowadzaj do sytuacji, w ktorej zostaniesz ponownie zraniona.
    • klips1 Re: do Pana ..... - kochamlam i kocham...a Ty? 31.05.05, 19:55
      aniolek205 napisała:

      > to jest zalosna i smutna historia - opowiada, o szczesciu, ktore trwalo kilka
      > miesiecy, i okazalo sie klamstwem. kochasz kogos, a w ciagu kilku dni on z
      > czystym sumieniem rujnuje ci zycie... mowil, ze kocha, ma zone... ale mowil,
      > ze mnie bardziej kocha... na poczatku nie chcialam wierzyc, a potem
      > zaufalam... pokochalam nad zycie... ufalam, a on... czytasz to? wiesz ze to o
      > Tobie? nie obiecywal rozwodu... ale chcielismy najpierw sie lepiej poznac.
      > nie mielismy nawet okazji normalnie na sokojnie porozmawiac... dlaczego tak
      > postapiles? dlaczego tak sie stalo? nie chcesz porozmawiac...

      Czego sie spodziewalas? Przeciez od poczatku wiedzialas, ze to lajdak! Im
      predzej zapomnisz tym lepiej! Placisz "frycowe" za swoja naiwnosc i, wybacz,
      glupote!. Przykre to, ale prawdziwe.
      • aniolek205 Re: do Pana ..... - kochamlam i kocham...a Ty? 31.05.05, 20:03
        wiem, macie racje. moze lepiej nie znac do konca prawdy, ktora moze jeszcze
        bardziej bolec. boli juz strasznie....
        ale niektorzy faceci sa chociaz lojalni....
        • klips1 Re: do Pana ..... - kochamlam i kocham...a Ty? 31.05.05, 20:09
          aniolek205 napisała:

          > wiem, macie racje. moze lepiej nie znac do konca prawdy, ktora moze jeszcze
          > bardziej bolec. boli juz strasznie....
          > ale niektorzy faceci sa chociaz lojalni....
          Aniolku, on nie zna pojecia "lojalnosc"! Przeciez od poczatku o tym wiedzialas!
          • aniolek205 Re: do Pana ..... - kochamlam i kocham...a Ty? 31.05.05, 20:14
            a jednak sie ludzilam
            • klips1 Re: do Pana ..... - kochamlam i kocham...a Ty? 31.05.05, 20:21
              aniolek205 napisała:

              > a jednak sie ludzilam
              Niepotrzebnie. Przeciez od razu postawil sprawe jasno i pokazal ci gdzie twoje
              miejsce. Dziekuj Bogu, ze masz te znajomosc juz za soba. Nie zgadzaj sie nigdy
              wiecej na podobne uklady. Cen sie! Miej swoja godnosc!
              • aniolek205 Re: do Pana ..... - kochamlam i kocham...a Ty? 31.05.05, 21:17
                dawal do zrozumienia ze moze byc cos wiecej... nawet rozmawialismy o naszej
                rodzinie... wiesz, ze w koncu w to uwierzylam... a wczesniej pokochalam i
                zaufalam. nadal go kocham. wiem nie powinnam sie do tego przyznawac...
    • adanik Re: do Pana ..... - kochamlam i kocham...a Ty? 01.06.05, 16:17
      A czy ty sama nie stworzylas sobie iluzji wspanialego zwiazku z tym
      mezczyzna? Czy on cos ci obiecywal, czy tylko rozmawialiscie jakby to bylo...?
      Kto komu pierwszy wyznal milosc?
      Nie chcialabym oceniac bo w takich przypadkach chyba nie ma czarnego i bialego,
      winnych i pokrzywdzonych.
      Napisz cos...
      • aniolek205 Re: do Pana ..... - kochamlam i kocham...a Ty? 01.06.05, 17:43
        na pewno nie stworzylam sobie iluzji dobrego, idealnego zwiazku... to nie tak.
        on nie byla latwy. byl piekny bo razem czulismy sie w swoim towarzystwie bardzo
        dobrze. przynajmniej on tez tak mowil. ja w to wierzylam. to nie bylo tak, ze
        wszystko bylo rozowe.
        on pierwszy wyznal mi milosc.
        • adanik Re: do Pana ..... - kochamlam i kocham...a Ty? 01.06.05, 17:52
          Jeszcze kilka tygodni temu bardzo chcialam porozmawiac z osoba taka jak Ty.
          Taka ktore weszla w moje malzenstwo. A teraz sie boje...
          Boje się, że to może Ty.
          • aniolek205 Re: do Pana ..... - kochamlam i kocham...a Ty? 01.06.05, 18:14
            a czemu sie boisz?
            zycie stawia nas w roznych sytuacjach, ktorych nie umiemy przewidziec.
            Prawdopodobienstwo, ze mowimy o tym samym mezczyznie jest male, ale jest...
            sama nie wiem czy bym chciala z Toba porozmawiac, tez bym sie chyba bala... nie
            wiem. ale zalozmy ze mowimy o tym samym mezczyznie, to czy nie byloby dziwne
            gdybysmy trafily na siebie?
            chesz dalej kontynuowac ta rozmowe? ryzykujemy?
            • aniolek205 do ADANIK 01.06.05, 18:44
              jestes jeszcze w sieci?
              • adanik Re: do ADANIK 01.06.05, 18:59
                Jestem... napisz na prv.
                Nie chce roztrzasa tego na forum.
                • aniolek205 Re: do ADANIK 01.06.05, 19:18
                  sprawdz swoja poczte
    • yoma Re: do Pana ..... - kochamlam i kocham...a Ty? 01.06.05, 17:11
      A żebym to nie mówiła, żebym nie przestrzegała, nie zadawać się z żonatymi, bo
      z tego są same kłopoty? A teraz cierp ciało, jakżeś chciało.
    • dr.verte Re: do Pana ..... - kochamlam i kocham...a Ty? 01.06.05, 17:16
      aniolek205 napisała:

      > to jest zalosna i smutna historia -


      I do tego krótka.
    • rachela180 Aniołku 01.06.05, 17:49
      To smutne co piszesz.

      Moge powiedzieć Ci to, co koleżanki z forum: nie szukaj odpowiedzi. Będzie
      bolało. Nie szukaj kontaktu, nie zachowuj zdjęć. Zapomnisz niedługo, jaki miał
      kolor oczu i jak pachniał.

      A za parę miesiecy poznasz Kogoś. I zobaczysz, że nie będziesz chciała
      wspominać tego, który cię skrzywdził.

      Powodzenia :)
      • aniolek205 Re: Aniołku 01.06.05, 18:15
        wiesz jak to boli, tak bez wyjasnienia...
        • rachela180 Re: Aniołku 01.06.05, 18:19
          Wiem. I właśnie dlatego - nie szukaj odpowiedzi.
          • aniolek205 Re: Aniołku 01.06.05, 18:26
            juz nie wiem co czuje :(
            nie wiem co on czuje i co czul. faceci potrafia az tak oszukiwac?
            • rachela180 Re: Aniołku 01.06.05, 20:50
              Myslę, że to była fascynacja Twoja osobą. Może nawet miłość. Ale miał zonę,
              którą też kochał - nie da się przeciez wymazać z życia lat z nią spędzonych,
              miłych wspomnień z czasu, gdy nie oglądał się za innymi. Może kochał was obie -
              i w ostatecznej chwili wybrał tą, z którą przeżył większość swego życia. Nie
              wiem, w jakim wieku był Twój Ukochany, to by wiele wyjaśniło. Myślę, że po
              prostu musiał wybrać z jakiegoś powodu między dwoma uczuciami - tu fascynacja,
              erotyka, czułość, a tam - bezpieczeństwo, wiele lat zaufania (acz zburzonego),
              wspomnienia i przyjaźń.

              Zapewne wcale cię nie oszukiwał: przecież wiedziałaś, że ma żonę. Po prostu
              wybrał inną.

              Nie gryź sie więcej.

              I na przyszłość pamiętaj: ZAOBRĄCZKOWANY JEST ASEKSUALNY. Powtarzam to każdej
              na forum, co zadała się z żonatym.
    • meganne Re: do Pana ..... - kochamlam i kocham...a Ty? 01.06.05, 18:50
      Nie ma sensu niczego zalowac, rozpamietywac, stalo sie i trzeba z tym zyc.
      Pomysl, ze teraz bedziesz silniejsza, spojrz w przyszlosc w nadzieja, bo gdzies
      tam na horyzoncie juz widac Twoja Wielka Milosc.
      • fajnababatak Re: do Pana ..... - kochamlam i kocham...a Ty? 01.06.05, 19:49
        a mnie Cie wcale nie jest żal. Jeśli ktoś podrywa cudzego męża, to powinien się
        liczyć z konsekwencjami.
        Mnie się przydarzyło coś podobnego, ale stoję po drugiej stronie. Myślałaś
        kiedyś, jaką krzywdę wyrządzasz innej kobiecie? Dzieciom? Ja od pół roku
        zażywam antydepresanty, bo ciagle się zmagam z poczuciem życiowej klęski. Ja
        sobie z tym w koncu poradzę, syn też jakoś się pogodzi z sytuacją.... Nie wiem
        tylko, jak kiedyś poradzi z tym sobie mój mąż, bo to, że związek z panną o 21
        lat młodszą nie ma wielkiej przyszłości, to wiem na razie tylko ja. Mój mąż
        straci wszystko: moje uczucie, autorytet u syna, mieszkanie i poczucie
        bezpieczeństwa na stare lata. Już stracił naszych przyjaciół, którzy stanęli
        murem za mną. Ma tymczasem towarzystwo swojej panienki, ciekawe, jak długo
        bedzie go to środowisko fascynować. Panna nie ma odwagi przedstawić swojego
        absztyfikanta rodzinie (czemu się nie dziwię, bo nie ma się czym chwalić i
        rodzina z pewnością też nie będzie skakać z radości). O moralności panienek
        szkających cudzych mężów normalni ludzie mają określone zdanie. I nie pleć tu
        głupot o miłości i uczuciach, o wrażliwości i zawiedzionej miłosci itp.
        sentymentalizmach, bo od dorosłej osoby oczekuje sie odrobiny zdrowego
        rozsądku. W lokowaniu uczuć także.
        Nie płacz teraz i nie smęć, że Ci smutno i źle. Trzeba było myśleć wcześniej.
        Takie romansowanie niektórym panienkom sie udaje, nawet czasem udaje im sie
        doprowadzić do tego, że facet zostawia dla nich rodzinę. Tylko - co dalej? Jak
        się ma prawie 50 lat to się nie planuje rozwoju rodziny, to pora na zbieranie
        plonów dobrze przeżytego zycia i oczekiwanie na wnuki.
        Szukaj dalej, panienko, cudzych mężów, może uda Ci się bardziej skutecznie
        rozwalic następna rodzine, którą się zajmiesz. Pamiętaj tylko, że kiedyś cos
        podobnego może zdarzyć sie i Tobie. Bo panienek takich jak Ty jest wiele. Na
        tym forum również.
        • helaraja A spytałaś się... 01.06.05, 22:02
          ...czy żonie o Tobie opowiadał? czy też kłamał, jak i Tobie? bo nie ma tak, że
          jest się uczciwym w jednym układzie, a w drugim nie. Jak bydlę, to bydlę.
    • widokzmarsa dobrze ci tak, dowiedziałaś się jak czuła się jego 01.06.05, 22:12
      gdy dowiedziała się o tobie
    • mxp4 Re: do Pana ..... - kochamlam i kocham...a Ty? 01.06.05, 22:21
      aniolek205 napisała:

      > to jest zalosna i smutna historia - opowiada, o szczesciu, ktore trwalo kilka
      > miesiecy, i okazalo sie klamstwem. kochasz kogos, a w ciagu kilku dni on z
      > czystym sumieniem rujnuje ci zycie... mowil, ze kocha, ma zone... ale mowil,
      > ze mnie bardziej kocha... na poczatku nie chcialam wierzyc, a potem
      > zaufalam... pokochalam nad zycie... ufalam, a on... czytasz to? wiesz ze to o
      > Tobie? nie obiecywal rozwodu... ale chcielismy najpierw sie lepiej poznac.
      > nie mielismy nawet okazji normalnie na sokojnie porozmawiac... dlaczego tak
      > postapiles? dlaczego tak sie stalo? nie chcesz porozmawiac...



      Wrocil tam gdzie jest jego miejsce - do ZONY. Ty bylas przygoda, zabawka. Kidy
      wy k...y to zrozumiecie.!
      • teklat Re: do Pana ..... - kochamlam i kocham...a Ty? 01.06.05, 22:27
        I pewnie się cieszy, że go żona przyjęła. Nie każdą stać na tyle wyrozumiałości
        wobec takich dupków jak facecik, którego sobie, przybrudzony aniołku,
        przygruchałaś...
        • aniolek205 Re: do Pana ..... - kochamlam i kocham...a Ty? 02.06.05, 01:20
          boli mnie to ze to sie stalo w ten sposob. jak ja probowalam wczesniej zerwac
          to nie chcial, plakal, a ja zaczynalam coraz bardziej kochac...
    • snaki4 Re: do Pana ..... - kochamlam i kocham...a Ty? 02.06.05, 09:11
      Masz nauczkę na reszte życia. Mnie podobne wydarzenie kosztowało wiele wiele
      długich miesięcy łez. Teraz już wiem że nie było warto. Skutki tego odczuwam do
      dziś, i ddmucham na zimne, ale kontakt z żonatymi factami pozwalającymi sobie na
      gesty, propozycjie itd jest nieunikniony, nie moge przeciez nie wychodzić z
      domu. jest ich na pęczki chętnych do romansów jeśli tylko wyczają że moga młodą
      dziewczynę omotać. Nie wiem jak wy się poznaliście czy wiedziałaś o wszystkim
      od początku? Mój zataił żonę i dziecko, wykorzystał moje zaufanie i naiwność,
      tyle sie o miłości nagadał, nawyznawał uczuć, że starczyłoby na kilka związków.
      Rozkochał, związałam się z nim emocjonalnie tak mocno jak jeszcze z nikim innym,
      gdy prawda wyszła na jaw przysięgał na kolanach, że mnie kocha a jego
      małżeństwo to nic nie znacząca formalność, że rozwód to dla niego drobiazg.
      Płakał i błagał zebym nie odchodziła. Opowiadał o tym jak marzy by ze mną być,
      żebym mu urodziła dzieći, był zazdrosny o moich kolegów, pilnował mnie, na
      kazdym kroku mi udowaniał ze mu naprawdę zależy. Zostałam z nim, niczego nie
      żądając, licząc że z własnej inicjatywy spełni swoje obietnice, bo przecież jego
      miłośc do mnie jest ogromna. .. :( Po kolejnych miesiącach okazało się, że
      palcem nie ruszył byśmy mogli być naprawdę razem, by zakończyc drugi związek.
      Kiedy do mnie to dotarło zaczęłam stawiać mu trudne pytania :( a jak zażądałam
      od niego szczerośći i ostatecznej jasnej decyzji to po prostu zaczął mnie
      unikać. Bez słowa wyjaśnienia, bez "przepraszam", bez "spadaj mała", po prostu
      sobie poszedł i przestał się kontaktować...
      To tez jest smutna i żałosna historia. Najgorsze, że takich historii jest
      mnóstwo. Tyle czasu się pilnowałam, żonaci zawsze byli dla mnie aseksualni...a
      jednak nie uniknęłam...wszedł kuchennymi drzwiami, kłamiąc już na początku... a
      potem pewno też... i tchórząc na końcu.
      Głupia byłam i zapłaciłam za to. Ale głupia tez jego żona, że z kimś takim jest.
      Przez 10 lat małżeństwa chyba go poznała jak zły szeląg. I pozwala mu na wszystko
      • rainer_calmund Re: do Pana ..... - kochamlam i kocham...a Ty? 02.06.05, 09:18
        snaki4 napisała:

        > Masz nauczkę na reszte życia. Mnie podobne wydarzenie kosztowało wiele wiele
        > długich miesięcy łez. Teraz już wiem że nie było warto. Skutki tego odczuwam
        do
        > dziś, i ddmucham na zimne, ale kontakt z żonatymi factami pozwalającymi sobie
        n
        > a
        > gesty, propozycjie itd jest nieunikniony, nie moge przeciez nie wychodzić z
        > domu. jest ich na pęczki chętnych do romansów jeśli tylko wyczają że moga
        młodą
        > dziewczynę omotać. Nie wiem jak wy się poznaliście czy wiedziałaś o wszystkim
        > od początku? Mój zataił żonę i dziecko, wykorzystał moje zaufanie i naiwność,
        > tyle sie o miłości nagadał, nawyznawał uczuć, że starczyłoby na kilka
        związków.
        > Rozkochał, związałam się z nim emocjonalnie tak mocno jak jeszcze z nikim
        innym
        > ,
        > gdy prawda wyszła na jaw przysięgał na kolanach, że mnie kocha a jego
        > małżeństwo to nic nie znacząca formalność, że rozwód to dla niego drobiazg.
        > Płakał i błagał zebym nie odchodziła. Opowiadał o tym jak marzy by ze mną być,
        > żebym mu urodziła dzieći, był zazdrosny o moich kolegów, pilnował mnie, na
        > kazdym kroku mi udowaniał ze mu naprawdę zależy. Zostałam z nim, niczego nie
        > żądając, licząc że z własnej inicjatywy spełni swoje obietnice, bo przecież
        jeg
        > o
        > miłośc do mnie jest ogromna. .. :( Po kolejnych miesiącach okazało się, że
        > palcem nie ruszył byśmy mogli być naprawdę razem, by zakończyc drugi związek.
        > Kiedy do mnie to dotarło zaczęłam stawiać mu trudne pytania :( a jak zażądałam
        > od niego szczerośći i ostatecznej jasnej decyzji to po prostu zaczął mnie
        > unikać. Bez słowa wyjaśnienia, bez "przepraszam", bez "spadaj mała", po prostu
        > sobie poszedł i przestał się kontaktować...
        > To tez jest smutna i żałosna historia. Najgorsze, że takich historii jest
        > mnóstwo. Tyle czasu się pilnowałam, żonaci zawsze byli dla mnie aseksualni...a
        > jednak nie uniknęłam...wszedł kuchennymi drzwiami, kłamiąc już na początku...
        a
        > potem pewno też... i tchórząc na końcu.
        > Głupia byłam i zapłaciłam za to. Ale głupia tez jego żona, że z kimś takim
        jest
        > .
        > Przez 10 lat małżeństwa chyba go poznała jak zły szeląg. I pozwala mu na
        wszyst
        > ko



        Rany, co za trzezwosc i logicznosc myslenia! Kobiety dacie sobie rade, balem
        sie, ze jednak nie.

        R.C.
        • snaki4 Re: do Pana ..... - kochamlam i kocham...a Ty? 02.06.05, 09:19
          Ty jestes któryms z tych żonatych dupków?
      • widokzmarsa Re: do Pana ..... - kochamlam i kocham...a Ty? 02.06.05, 11:00
        takim to trzeba jaja w imadła wkładać i wystawiać na widok publiczny, szczerze
        współczuję.
        • snaki4 Re: do Pana ..... - kochamlam i kocham...a Ty? 02.06.05, 11:34
          Najbardziej smutne chyba to, że on nie zauważył żadnej swojej winy w tym co
          zrobił. Najpierw >dał mi wspaniałą miłość< więc powinnam być wdzięczna... ,>nie
          powiedział mi o żonie żeby mnie nie ranić< też powinnam być wdzięczna..., z
          żoną się nie rozwiódł bo dziecko..; powinna być mu wdzięczna..., ode mnie
          uciekł zapewne żeby >oszczędzić mi przykrości związanych z jego rozwodem i
          skutków alimentów< powinnam mu dziękować...itd.
          Zaiste jego miłość była ogromna...Bardzo dba o wszystkie swoje kobiety, żeby im
          źle nie było haha...To sarkazm oczywiście, ale tak łatwo można zakochanej
          osobie zrobić wode z mózgu...Jedno wielkie kłamstwo i nie liczenie się z
          uczuciami kogokolwiek innego.
          • adanik Re: do Pana ..... - kochamlam i kocham...a Ty? 02.06.05, 16:15
            Mysle, ze moznaby taki watek zamiescic na jakims forum dla facetow.
            Tu wypowadaja sie same kobiety... wiadamo zwala wine na faceta, zarowno
            zony jak i kochanki. Ale trudno w zyciu o sytuacje, gdzie wszystko
            jest czarne i biale a winna jest tylko jedna osoba.
            Ciekawe co na to tacy niewierni zaobraczkowani??
    • sophie3 Re: do Pana ..... - kochamlam i kocham...a Ty? 03.06.05, 10:18
      Witam cie aniołku
      ja dostałam to samo co Ty, to tak jakbym czytala o sobie... porzucił bez słowa
      wyjasnienia...
      • aniolek205 Re: do Pana ..... - kochamlam i kocham...a Ty? 03.06.05, 18:10
        przynajmniej ktos mnie rozumie ...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka