default
17.07.02, 13:19
Po czternastu latach życia "na kocią łapę" wreszcie się pobierzemy. Z
propozycją wystąpił mój facet, a ja się zgodziłam....chociaż trochę mnie
strach oblatuje...Przecież żyjemy tyle lat jak małżeństwo, więc co niby
miałoby się zmienić? A jednak jakoś mi nieswojo. Kiedy powiedział "słuchaj,
pobierzmy się wreszcie, wiem na 100 tysięcy procent, że z tobą tylko chcę być
do końca życia" to oczywiście było wspaniałe, ale.... Skoro tak to wie, to po
co ten papierek? Dzisiaj pojechał załatwiać nasze metryki do ślubu, a ja tak
siedzę i sama nie wiem, czy ten dreszcz to ze strachu, czy z radosnego
podniecenia....