Dodaj do ulubionych

kariera ponad wszystko?

19.07.02, 10:48
wlasnie czytam sobie newsweeka (jak zwykle nie mam co robic, a golymi babami
to juz mi sie normalnie ogladac nie chce). fragment:

Dwunastego maja rano Henryka Bochniarz, szefowa Polskiej Konfederacji
Pracodawców Prywatnych, wybierała się służbowo do Brukseli. Poprosiła
sekretarkę, żeby sprawdziła, w którym miejscu świata jest teraz jej mąż.
Okazało się, że właśnie wsiada do samolotu na lotnisku w Minneapolis i
wieczorem będzie w Brukseli. - Udało nam się zjeść razem kolację i zamieszkać
w tym samym hotelu. W ostatnich latach nie zdarza nam się to zbyt często -
opowiada ze śmiechem Bochniarz.

czy ktos z was zyje w ten sposob? albo zakladajac ze wiekszosc tutaj mlodych
i na poczatku karier... czy ktos z was chcialby zyc w ten sposob ? / zgodzi
sie na takie zycie?
Obserwuj wątek
    • kwik Re: kariera ponad wszystko? 19.07.02, 10:56
      kolacje w brukseli raz na miesiac to moge zjesc ze znajomymi.

      ---------------------------------------
      jestem luuuuuzny luzny tak
      niby podrooooozny, niby niebieski ptak
      copyright: mieczyslaw szczesniak
      • bukowski27 aha. sznurek. jakby ktos chcial: 19.07.02, 10:58
        newsweek.redakcja.pl/archiwum/artykul.asp?Artykul=9855
    • matrek Re: kariera ponad wszystko? 19.07.02, 10:58
      Ja to się nawet nie wypowiadam, bo niemal zyję w taki sposob.
      Abstrahując, oczywiscie, od tego lotniska w Mineapolis i pięciogwiazdkowego
      hotelu w Brukseli.
    • sonija Re: kariera ponad wszystko? 19.07.02, 11:04
      bukowski27 napisał:

      > Poprosiła
      > sekretarkę, żeby sprawdziła, w którym miejscu świata jest teraz jej mąż.
      > Okazało się, że właśnie wsiada do samolotu na lotnisku w Minneapolis i
      > wieczorem będzie w Brukseli.

      Dobrze, że nie okazało się, że własnie spędza upojne chwile w pokoju hotelowym
      w Minneapolis z piekną, młodą dziewczyną.... bo to jest najbardziej
      prawdopodobne gdy prowadzi się taki tryb życia i z mężem udaje się spotkać Pani
      B. raz na pół roku !
    • agniecha27 Re: kariera ponad wszystko? 19.07.02, 11:05
      Za nic nie oddałabym się bez reszty swojej pracy. Nie dlatego, że nie przynosi
      mi ona satysfakcji, ale dlatego, że dla mnie jest ważniejsze to, co dzieje się
      poza nią: rodzina, przyjaciele, rozrywka, relaks, sport - po prostu życie...
      Praca jest dla mnie po to, bym mogła realizować poza nią to, co chcę i żeby
      mnie było na to stać, a potrzeb nie mam aż takich wielkich...
      Pozdrowionka :)))
      P.S. A jakie jest Twoje zdanie, Bukoś?
      • aise_ to nie zawsze jest tak 19.07.02, 11:19
        że masz wybór... bywa tak, że wyboru nie masz, albo że jest bardzo ograniczony,
        a czasem zdarza się caly szereg zbiegów okoliczności...
        wiem, że to brzmi enigmatycznie, ale nie chcę wchodzić w szczegóły...

        w każdym razie małżeństwo na odleglość 1200 kilometrow nie jest najłatwiejsze,
        tego jestem pewna i wiem co mówię...

        no ale czasami życie weryfikuje wszystko co wcześniej myśleliśmy o życiu...

        • agniecha27 Być może 19.07.02, 11:23
          Ale ja się będę starała, żeby praca była "tylko" pracą a dom i rodzina -
          wszystkim co ciepłe, moje, bliskie i przedewszystkim żeby jednak sfera zawodowa
          nie zabierała haraczu z mojej prywatności...
          Może moje zdanie jest spowodowane tym, że jak na razie nie zamierzam piąć się
          za wszelką cenę po szczeblach kariery zawodowej...
          • aise_ zgoda agniecha 19.07.02, 11:35
            ale rzucilabyś wszystko i pojechala do dajmy na to (przykład wzięty z kosmosu)
            Gwinei Bissau na jakiś czas, niekoniecznie wiadomo na jaki, może na 3 miesiące,
            moze ma 6 a może na 2 lata rezygnując z
            a) przyjaciół
            b) rodziny (dzieci nie masz)
            c)pracy, która sprawia ci maksymalną frajdę, chociaż tzw. kariery nie robisz

            za to ze świadomością, że twój mąż będzie pracowal 10-12 godzin dziennie i że
            będziesz go widywać czasami (ze względu na pracę bedzie wyjeżdzal często) i że
            będziesz skazana na samotnośc w obcym, dosyć hermetycznym srodowisku? natomiast
            korzyści z pobytu męża w tamtym miejścu są niepodważalne...

            przyklad jest trochę z kosmosu, a trochę z życia...
            • bukowski27 aise 19.07.02, 11:41
              to nie do konca tak jak piszesz.. tu nie chodzi o przeciwsytawienie sobie
              rodziny, przyjaciol vs. kariera meza (?) tylko o stawienie zycia osobistego vs.
              kariera (swoja).


              jak dla mnie... hmmm... nie ma nudniejszych osob, niz osoby stawiajace na
              rozwoj swojej kariery... ustawienie sprawy: nigdzie nie zarobie tyle co w
              warszawie, jak to jeden z bohaterow artykulu powiedzial, co najmniej mnie
              rozbawilo, ale i zasmucilo... dl amnie zycie nie polega (i mam nadzieje, ze
              nigdy nie bedzie polegalo) na robieniu kariery i widzeniu rodziny w wekendy...
              to ja juz wole poczytac ksiazke... albo nawet i tv (oczywsice maly 14 calowy)
              poogladac, niz ekscytowac sie kolejnym podpisanym kontraktem o rentownosci 69%.
              • aise_ Re: aise 19.07.02, 12:02
                > to nie do konca tak jak piszesz.. tu nie chodzi o przeciwsytawienie sobie
                > rodziny, przyjaciol vs. kariera meza (?) tylko o stawienie zycia osobistego
                vs. kariera (swoja).

                wiem, że nie o to chodzi. nawet nie myslę, że mogłabym rozważać coś tak
                głupiego jak to czy ważniejsza jest moja kariera (cokolwiek to oznacza) czy
                życie rodzinne. wiadomo, że życie rodzinne jest ważniejsze i nawet nie trzeba
                dyskutować.

                ale twoje pytanie czarls brzmiało, o ile się nie mylę, "czy potrafilibyście zyć
                w ten sposób" - w sensie osobno. Wiem, że to było w kontekście robienia własnej
                kariery, ale w ten sposob można spojrzeć i na przypadek jaki opisałam. Tylko z
                drugiej strony niejako...

                chcialam tylko powiedzieć, że czasami tak bywa, że z jakichś powodów możesz
                zostać zmuszony do podejmowania decyzji o rozstaniu (nawet na dłuższy czas, bo
                tego wymagają jakieś cele, które sobie postawiliście razem i nie chodzi nawet o
                pieniądze tylko o tzw korzyści długofalowe i wyższe dobro) nawet jeśli z
                konserwatywnego punktu widzenia, to co reprezentujecie nie jest nawet związkiem.
                to zawsze jest trudne, jakiekolwiek są motywy...

                a w to co piszą w newsweeku nie należy specjalnie wierzyć, niewiele osob lubi
                robić z siebie ofiary i dlatego dorabia sobie różne ideologie do różnych
                rzeczy...

                nie wiem czy wyjaśniłam o co mi chodzi, czy tylko zaplątalam jeszcze
                bardziej...:)


                • bukowski27 wyjasnilas, wyjasnilas aise... 19.07.02, 13:09
                  doskomnale cie rozumiem... rzeklbym nawet bardzo doskonale... zycze zeby to
                  przejsciowo trwalo... a nie permanetntnie... jak u henryki bochniarz... 15
                  lat... no dajcie spokoj... niech mi nikt nie mowi w takim przypadku o milosci.
                  pewnie czesciwo tak jest, ze ludzi eni chca z sibei robic ofiar, wiec mowia
                  wszytskim jacy to zadowoleni z istniejacego ukladu sa... czesciowo pewnie sa
                  tacy ktorym taki uklad pasuje... "uklad" to slow chyba najtrafniej okresla cala
                  sytuacje... najgorzej to chyba miec takiego szefa... on pewnie nie jest w
                  stanie zroumiec jak komus moze zalezec na tym zeby isc do domu w godzinach
                  dajmy to normalnych??? wtedy to jest porazka...
                  • aise_ dzięki czarls... 19.07.02, 13:42
                    teraz rozumiesz do czego mi absynt potrzebny... do zalewania robaka...:-)))
                    jasne, ze "uklad" to najlepsze slowo dla takiego tworu jak u p. bochniarz...
                    u mnie na szczescie ma szanse trwac krocej:)...albo moze pieprzne wszystko i
                    pojade do tej burkiny faso czy tez gwinei bissau... bedziesz mi tam przesylal
                    absynt?

                    • bukowski27 sluchaj aise... 19.07.02, 13:45
                      jak mi zagwarantujesz na dwa tygodnie w roku domek na plazy... (no. 100 m od
                      plazy). to ja nie dosc ze ci bede przysylal, to jescze i przywioze...
                    • ydorius Re: dzięki czarls... 19.07.02, 13:53

                      Ja będę.
                      A poza tym, to oni tam maja kokę do żucia, jakby co :-))

                      .y.

                      ----------------------------------
                      What is home without Plumtree's Potted Meat?
                      Incomplete.
                      • aise_ dzięki chłopaki:) 19.07.02, 14:15
                        to ja wam będę wzamian przysylała banany alboco...
                        albo figurki z hebanu...
                        albo kolowe paciorki...
                        • bukowski27 aise.. no wiesz co? figurki? paciorki? 19.07.02, 14:19
                          coty? za indian nas masz???? azdne tam paciorki... ja z y. przyjezdzamy z
                          abyntem, ty przygotowujesz hamaki miedzy palmami na plazy o bilym piasku i
                          blekitnym oceanie... tubulczynie wahluja nas... i chlodza piwo palmowe w
                          przenosnych chlodziarkach... dobrze mowie y.??? paciorki... no wiecie co...
                          • aise_ no dobra czarls 19.07.02, 14:28
                            masz dwa hamaki plus cztery tubylczynie z wachlarzami
                            może być?
                            dla y. to samo, jesli bedzie chcial, bo moze on bedzie potrzebowal kogos do
                            rozmow intelektualnych a nie do wachlowania....
                            • ydorius Re: no dobra czarls 19.07.02, 14:49

                              A propos, aise, rozmów intelektualnych. Wysłałem ci @.

                              Kiedy wyjeżdzasz na te owcze wyspy?
                              :-))

                              .y.

                              ----------------------------------
                              What is home without Plumtree's Potted Meat?
                              Incomplete.
                              • aise_ dzięki y.:-) 19.07.02, 15:02
                                na wyspy owcze jade w sobote po poluidniu
                                przywieżć ci jakies śmieszne zwierzę?
                                już odpisuję:)
            • agniecha27 Re: zgoda agniecha 19.07.02, 11:48
              Oczywiście każdego z nas może spotkać aż tak skrajna ewentualność...
              Ale pomyśl: jesteście oboje, on (albo Ty) robi karierę, ale dla kogo - dla
              siebie, bo tak naprawdę czy potrzebna jest willa na mazurach, najnowszy
              samochód i dom w Warszawie z basenem (albo jedno z tego)?
              Mnie naprawdę wystarczy średnie mieszkanko i wakacje z rodziną (narazie
              dwuosobową) na polskich mazurach. A jak będę chciała wyjechać za granicę, to
              zacisnę (ale bez przesady) pasa i też wyjedziemy, ale nie sprzedam swojego
              wolnego czasu, żeby popracować do 22.00 siedem dni w tygodniu, żeby mieć
              nadgodziny... Nadgodziny są dla mnie i dla moich bliskich :)))
              • agick Re: zgoda agniecha 19.07.02, 11:51
                co ja mogę powiedzieć... ostatnio praca mojego współspacza kończy się
                wgranicach 23:00 a dwa dni temu o 3:00 rano...
                wszystko kasa...

                .....
                Bosze, spraw aby na się chciało
                tak jak nam się
                NIE CHCE !!
    • lalka74 Re: kariera ponad wszystko? 19.07.02, 11:50
      Każdy spełnia się inaczej i każdy poszukuje własnej drog do szczęścia.
      Najważniejsze żeby taką drogę znaleźć i żeby żyć w zgodzie ze sobą. Jeśli ktoś
      ma ambicję stawiać karierę ponad wszytsko i tak robi - ok - jest z tym
      szczęśliwy.
      • agniecha27 Re: kariera ponad wszystko? 19.07.02, 12:21
        Masz rację. Ja np. szanuję kobiety, które nie chcą mieć dzieci i rodziny, bo
        całe ich życie to praca i kariera. To ich wybór (bardzo trudny) i nie chcą,
        żeby ktoś (mąż, dziecko) był z tego tytułu poszkodowany. Mężczyźni często nie
        biorą tego pod uwagę, bo wydaje im się, że świetnie godzą sprawy zawodowe i
        domowe (gdzie żona tak naprawdę dba o dom). Tutaj mówię o naprawdę wysokich
        karierach...
        Moim zamiarem jest posiadać pełną rodzinę, tzn. z dziećmi, a jeżeli chce się
        mieć dzieci, to nic nie może być ważniejszego od nich i od męża (bądź partnera
        życiowego). Najlepiej jeżeli ta druda strona w pełni akceptuje nasze
        poczynania, bo w pojedynkę tak naprawdę jest to niemożliwe, żeby być w pełni
        szczęśliwym...
        • Gość: sonija Re: kariera ponad wszystko? IP: *.datastar.pl 19.07.02, 14:54
          Kazdy powinien realizować się tam , gdzie czuję taką potrzebę.
          Ja osobiście nie wyobrażam sobie życia bez pracy zawodowej i satysfakcji z niej
          płynącej... wszystko można sobie dobrze zorganizować. Wolę zarabiać , a w domu
          niech gotuje, sprząta i pierze gosposia !!!
    • kasiulek Re: kariera ponad wszystko? 19.07.02, 15:12
      bukowski27 napisał:

      > wlasnie czytam sobie newsweeka (jak zwykle nie mam co robic, a golymi babami
      > to juz mi sie normalnie ogladac nie chce). fragment:
      >
      > Dwunastego maja rano Henryka Bochniarz, szefowa Polskiej Konfederacji
      > Pracodawców Prywatnych, wybierała się służbowo do Brukseli. Poprosiła
      > sekretarkę, żeby sprawdziła, w którym miejscu świata jest teraz jej mąż.
      > Okazało się, że właśnie wsiada do samolotu na lotnisku w Minneapolis i
      > wieczorem będzie w Brukseli. - Udało nam się zjeść razem kolację i zamieszkać
      > w tym samym hotelu. W ostatnich latach nie zdarza nam się to zbyt często -
      > opowiada ze śmiechem Bochniarz.
      >
      > czy ktos z was zyje w ten sposob? albo zakladajac ze wiekszosc tutaj mlodych
      > i na poczatku karier... czy ktos z was chcialby zyc w ten sposob ? / zgodzi
      > sie na takie zycie?


      O rany, straszne...
      A kiedys w jakiejs gazecie wyczytalam, ze jedna pani (notabene prezes fundacji)
      powiedziala rownie madre zdanie, ze kariera jest dla niej najwazniejsza i ze
      jej corka woli widziec ja rzadziej, ale za to spelniona (zawodowo) i szczesliwa
      (!!!) - hmmmmm... nie sadze, zeby bylo to wlasne zdanie kilkuletniego
      dziecka...

      Ja takiego zycia jak pani Bochniarz miec nie chce. Chociaz poki co od mojego
      Love jestem jakies 1000 km i widujemy sie raczej rzadko... zbyt rzadko...
      (jeszcze 26 dni do kolejnego spotkania...). Ale nie chce za nic na swiecie,
      zeby to trwalo wiecznie. A Bochniarzowa to na pewno meza nie kocha, ani on jej,
      raczej sa ze soba (hmmmm... ze soba...) z przyzwyczajenia czy jakos tak.
      Beznadziejne...

    • Gość: wojtek Re: kariera ponad wszystko? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 20.07.02, 02:40
      Kobietki żadna kariera nie uchroni Was od szmaty
    • Gość: mamusia Re: kariera ponad wszystko? IP: *.proxy.aol.com 20.07.02, 21:13
      kazdy z nas kiedys musi sobie zadac pytanie : czego na lozu smierci bede ew.
      zalowal - ze nie kochalem, ze nie widzialem swiata czy ze pracowalem za malo ?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka