Dodaj do ulubionych

Koniec z seksem, a on...

    • rachela180 Re: Koniec z seksem, a on... 12.06.05, 15:27
      Jedyna pewną formą antykoncepcji jest sterylizacja.

      Nawet dziewica na upartego może zajść w ciążę, jeśli np. kąpie sie razem z
      facetem albo uprawia petting.

      Kłopot w tym, że wazekotomia u większości facetów wywołuje panikę, a
      podwiązanie jajowodów na zyczenie jest w chyba Polsce zabronione.

      PS. Czy na pewno nie możesz brać żadnych pigułek? Bardzo wielu kobietom pigułki
      pomagają, np. w regulacji miesiączki, likwidowaniu PMS.
      Ja się pozbyłam bóli miesiaczkowych, stresu, ze gumka pęknie, cera mi sie
      wygładziła, przestałam ryczec po kątach i wściekać się bez powodu przed
      okresem.

      Żeby była jasność: jestem w stałym związku z facetem, o ślubie zaczęliśmy mówic
      kilka tygodni temu, a pigułki biore od kilku miesięcy. Też miałam wątpliwości,
      ale przeciez nie wszystkie tabletki rujnuja zdrowie. Naprawdę medycyna poszła
      do przodu od lat '60tych.

      Co do spirali - to antykoncepcja dla kobiet, które juz rodziły. O antykoncepcji
      trzeba miec jakąś wiedzę, zanim sie odmówi facetowi pójścia z nim do łóżka.
      • super.kinia Re: Koniec z seksem, a on... 12.06.05, 15:36
        rachela180 napisała:

        > Jedyna pewną formą antykoncepcji jest sterylizacja.

        ty Rachela sobie nie pozawlaj! bo ja już tej cnotce sterylizacje proponowałam
        3654764 postów wyżej :)
        pozdr
        • strucla_z_serem nie zwróciłaś jednak uwagi 12.06.05, 15:39
          na to, że odpowiedź Racheli cechuje sie pewną kulturą..
          • super.kinia nie zwróciłam też uwagi na 12.06.05, 15:42
            strucla_z_serem napisała:

            > na to, że odpowiedź Racheli cechuje sie pewną kulturą..


            nie zwróciłam też uwagi na to, by jakikolwiek post autorki cechował się (pewną?)
            kulturą.
      • edicius Re: Koniec z seksem, a on... 12.06.05, 15:42
        Prawda jest taka, że o skutkach ubocznych wspołczesnych pigułek tak naprawde
        dowiemy się dopiero za kikanaście(dziesiat) lat. Nie mam ochoty być królikiem
        doświadczalnym bez potrzeby. Wolę to odwlec w czasie, kiedy naprawde będzie to
        niezbędne. Zawsze to dwa lata trucia w zyciu mniej.

        Moje miesiaczki sa bezbolesne i regularne, nie wiem, co znaczy PMS, nie mam
        kłopotów z cerą. Poza tym, mam wrażenie, ze gdybym pozbawiła sie plodności,
        chocby na pewien czas, przestałabym się czuć w pełni kobietą. Nie pasuje mi
        zbytnio wizja codziennego łykania, sztucznej ingerencji w płodność.

        > Co do spirali - to antykoncepcja dla kobiet, które juz rodziły.

        Nie koniecznie. W moim przypadku bylaby możliwośc jej założenia (słowa
        lekarza), ale róniez wizja drutu w macicy mi nie bardzo pasi.

        Stosując taką stałą antykoncepcję, miałabym wrażenie, że bedąc zdrową, biorę
        leki by zachorować, wszak nieplodnosć jest chorobą - czyz nie? Po co mi stała
        niepłodność, skoro do seksu nie dochodziłoby czesciej niż raz na tydzień?
        • super.kinia Re: Koniec z seksem, a on... 12.06.05, 15:48
          edicius napisała:
          > > Co do spirali - to antykoncepcja dla kobiet, które juz rodziły.
          >
          > Nie koniecznie. W moim przypadku bylaby możliwośc jej założenia (słowa
          > lekarza), ale róniez wizja drutu w macicy mi nie bardzo pasi.

          uważaj bo cię tej drut ukłuje, albo twojego faceta - bo przeciez gumy nie lubi
        • super.kinia Re: Koniec z seksem, a on... 12.06.05, 15:49
          edicius napisała:

          Po co mi stała
          > niepłodność, skoro do seksu nie dochodziłoby czesciej niż raz na tydzień?


          po co mózg, skoro do myślenia nie dochodzi częściej, jak raz na tydzień?
          • edicius Re: Koniec z seksem, a on... 12.06.05, 16:06
            Idź trollu jeden na cosmo. Dostajesz właśnie ignora, papa
            • fastburner Re: Koniec z seksem, a on... 12.06.05, 16:32
              Edicius, prawda w oczy kole?...
            • super.kinia Re: Koniec z seksem, a on... 12.06.05, 17:07
              edicius napisała:

              > Idź trollu jeden na cosmo. Dostajesz właśnie ignora, papa


              burzysz moją filozofię życiową i ranisz mnie dogłębnie...

              forum cosmo juz dawno nie ma, a ze swoimi problemami moze faktycznie tam sie
              wypłakuj.
              Ja juz nie mam na ciebie siły, nie doceniłam potęgi głupoty.
    • tracja4 Re: Koniec z seksem, a on... 12.06.05, 15:29
      gdyby pojawil sie post: "mam faceta ktorego nie jestem pewna, byc moze nawet go
      nie kocham i nie chce spedzic z nim reszty zycia, to pewnie nie ten jedyny, ale
      z nim sypiam" to byście ja wyzwaly od puszczalskich, a gdyby
      dodala: "oczywiscie stosujemy antykoncepcje, ale ona bywa zawodna, wiem o tym,
      ale dalej to robie" to byscie dorzucily jeszcze wyzwiska o jej glupocie.

      Z tego seksu to chyba WAM sie w mozgach poprzewracalo.
      Zapewne wszystkie jestescie za wolnoscia, za wolnym wyborem, ale nie w tym
      przypadku? (przeciez jej facet tez ma wolny wybor - moze to zaakceptowac albo
      odejsc).
      • asia_2312 Re: Koniec z seksem, a on... 16.06.05, 08:59
        No właśnie, ten post tak powinien brzmieć "mam faceta, którego nie jestem
        pewna, byc może nawet go nie kocham i nie chcę spędzić z nim reszty życia..." i
        wtedy odpowiedzi byłyby inne, jeśli nie jest pewna czy to ten to niech z nim
        nie sypia, wg mnie ona go nie kocha, traktuje przedmiotowo, czytając jej rózne
        wypowiedzi mam wrażenie, że to raczej kolega a nie ktoś najbliższy, w takim
        przypadku tez bym sie w seks nie bawiła, a poza tym powinna być konsekwentna,
        jeśli para nie sypia ze sobą od początku, maja takie poglądy, to ok, a nie jak
        ktoś juz słusznie napisał, najpierw daje zabawkę a potem ją odbiera.
    • super.kinia ty sie lepiej przyznaj edicius 12.06.05, 15:34
      edicius - ty sie lepiej przyznaj - masz na imie Wojtek i też masz 13 lat.
      • strucla_z_serem fascynujące to forum.. 12.06.05, 15:38
        ...
      • rachela180 Bingo :DDDDDDDDD ale poważnie: 12.06.05, 15:47
        Nie rozumiem myślenia Edicius.

        W małżeństwie bedzie tak jak teraz: macie wspólne życie, wspólnie zdecydujecie
        się na dziecko.

        Najłatwiej tłumaczyc na przykładach, więc uzyję swojego:
        zaczęłam brać pigułki kilka miesiecy temu, gdy z moim chłopem juz od dłuższego
        czasu mieszkałam. mieliśmy pracę, niezłe dochody. Nagle wszystko zaczęło nam
        sie walić. On wyleciał z roboty, przeżywaliśmy piekło. W końcu ja też
        wyleciałam. (Nastepnego dnia wyleciało kierownictwo i oboje wróciliśmy).
        Ale nawet przez te dwa miesiace, gdy mielismy straszne kłopoty, a z seksem
        mieliśmy problem - wiadomo, stres - wiedzieliśmy, ze jeśli mimo pigułek
        zajdziemy w ciążę (lubię, gdy para zachodzi ;)) - damy sobie radę. Że dla
        dziecka staniemy na uszach i rozwalimy swiat, byleby je utrzymac i dobrze
        wychować. nie zmienilismy zdania, choc wciąż uważamy, że jeszcze nie czas na
        dziecko. Ale do cholery - jeśli zdarzy sie wpadka - to będzie nasze dziecko!!!!

        Czy jestem pewna na 100%, że to ten? Nie. I on też nie jest pewien, czy to ze
        mną spędzi resztę życia. Juz raz był pewien i skończyło się rozwodem - bo zona
        nie lubiła seksu... z nim :(

        Miłość to wspólna odpowiedzialność, Edicius, ale nikt nie umie powiedzieć na
        pewno, co będzie za 10, 20 lat. to wie tylko Pan Bozia i Duch Święty.
        Ewentualnie jeszcze Cyganka, co prawde Ci powie.

        Juz mi sie nie chce próbowac ciebie zrozumieć :(
        • super.kinia Re: Bingo :DDDDDDDDD ale poważnie: 12.06.05, 15:54
          ra chela180 napisała:

          > Ale nawet przez te dwa miesiace, gdy mielismy straszne kłopoty, a z seksem
          > mieliśmy problem - wiadomo, stres - wiedzieliśmy, ze jeśli mimo pigułek
          > zajdziemy w ciążę (lubię, gdy para zachodzi ;)) - damy sobie radę. Że dla
          > dziecka staniemy na uszach i rozwalimy swiat, byleby je utrzymac i dobrze
          > wychować. nie zmienilismy zdania, choc wciąż uważamy, że jeszcze nie czas na
          > dziecko. Ale do cholery - jeśli zdarzy sie wpadka - to będzie nasze dziecko!!!!
          >

          ty tak byś zrobija, ja i jeszcze wiele innych osób,

          ale edicius ktora jest niedojrzła, nieodpowiedzialna i nadal na utrzymaniu
          rodziców, nie poradziłaby sobie z takim "problemem". dla niej albo zero sexu
          albo aborcja.
          • strucla_z_serem kinia: wrzuć na luz 12.06.05, 16:11
            boś się troche zapieniła

            :o)
            pozdrówki
            • fastburner Re: kinia: wrzuć na luz 12.06.05, 16:33
              Jaki Twój komentarz wnosi wkład do dyskusji? Zastanów się, zanim coś napiszesz.
              • strucla_z_serem no widzisz 12.06.05, 16:37
                dla mnie wniósł wiele: odniosłam wrażenie, że rozpierzchła się "grupa pościgowa"
                za autorką postu
                co nieuprzejme komentarze kini wniosły do dyskusji?
                • fastburner Re: no widzisz 12.06.05, 16:42
                  Nic nie wniosły, a w związku z tym nie warto na nie odpowiadać, a tym bardziej
                  odpowiadać w podobnym tonie.

                  "Grupa pościgowa" raczej nie składa się z dziewczątek pomieszkujących z
                  mamusiami i dlatego też, jak sądzę, odstawiła to durne forum na rzecz czegoś
                  bardziej pożytecznego. Możliwe jest też, że część swojej energii zdążyły spalić
                  w łóżku, dlatego w swej zajadłości (wynikającej w dużej mierze z
                  niedopieprzenia) jesteś bezkonkurencyjna.

                  Szczerze gratuluję!
        • edicius Re: Bingo :DDDDDDDDD ale poważnie: 12.06.05, 16:18
          1. Nie mieszkam z moim facetem i na razie nie chcę z nim mieszkac.
          2. Nie wiem, czy to na pewno ten.
          3. Nie wiem, czy to z nim chcę mieć dzieci.
          4. Nie wiem, czy w ogole chcę miec dzieci.
          5. Nie wiem, czy gdybym miala miec dziecko, stanełabym na uszach - raczej nie.
          Prędzej bym się zastanowiła nad skrobanką, choć w gruncie rzeczy nie dopuszczam
          takiej możliwości.

          WNIOSEK:

          Rezygnuję z seksu dla dobra wszystkich.

          • owca Re: Bingo :DDDDDDDDD ale poważnie: 12.06.05, 16:21
            edicius napisała:

            > 1. Nie mieszkam z moim facetem i na razie nie chcę z nim mieszkac.
            > 2. Nie wiem, czy to na pewno ten.
            > 3. Nie wiem, czy to z nim chcę mieć dzieci.
            > 4. Nie wiem, czy w ogole chcę miec dzieci.
            > 5. Nie wiem, czy gdybym miala miec dziecko, stanełabym na uszach - raczej nie.
            > Prędzej bym się zastanowiła nad skrobanką, choć w gruncie rzeczy nie dopuszczam
            >
            > takiej możliwości.
            >
            > WNIOSEK:
            >
            > Rezygnuję z seksu dla dobra wszystkich.


            i słusznie!
            ale zdajesz sobie sprawę z tego, ze trudno Ci będzie znaleźć faceta na ten czas
            przejściowy, aż będziesz to wszystko wiedziała?
            • edicius Re: Bingo :DDDDDDDDD ale poważnie: 12.06.05, 16:35
              A co to ma do rzeczy? Wazne, że nie dopuszczam do tragedii.
              • rachela180 czy jestes "wpadką"? 12.06.05, 16:42

                • edicius Re: czy jestes "wpadką"? 12.06.05, 20:44
                  że co jestem?
          • rachela180 Nie widzę konsekwencji. 12.06.05, 16:26
            To prawda, ze seks = dziecko. Ale nie zawsze.

            Kochana, jeśli nie chcesz mieć dziecko, nie seksij sie w ogóle. Tak
            rozumujesz?

            Naprawde dziecko nie jest nieszczęściem. Pamiętam jak ja po raz pierwszy
            leciałam po test - byłam głupiutka i niedoświadczona. (Pękła nam gumka w czasie
            pettingu - byłam dziewicą!!!!!) Bałam się, różne rzeczy mi przychodziły do
            głowy, newet skrobanka.

            Dziś widze, że da się zyć z różnymi kłopotami na głowie. Myślę, ze Ty jeszcze
            nie musiałaś dokonywać wyborów, nie decydowałaś sama o życiu, nie musiałaś
            głodować by cos mieć.

            Twój problem to nie to, czy chcesz mieć dzieci, czy chcesz byc z tym facetem -
            Twój problem to lęk, że sobie nie poradzisz. Łatwo to wyleczyć. Mnie sie udało.
            Powodzenia życzę :)
            • edicius Re: Nie widzę konsekwencji. 12.06.05, 16:41
              > Naprawde dziecko nie jest nieszczęściem.

              Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia. Powiedz to babkom, które oddają do
              adopcji, albo co gorsza zostawiają noworodki na smietniku. Powiedz to tym,
              które zdecydowały się na skrobankę. Ja do takich tragedii dopuszczac nie mam
              zamiaru.
              • rachela180 Re: Nie widzę konsekwencji. 12.06.05, 16:46
                Nie dasz rady wychowac dziecka? Czemu? Nie możesz wziąć urlopu dziekańskiego? A
                może rodzice już zapowiedzieli, że Cie wywalą na zbity ryj, jak do domu z
                brzuchem przyjdziesz? Tego się boisz?

                Otóż nie, kochana. Można wszystko, jeśli się chce. Ja wywalczyłam dla mężczyzny
                wiele - i wiela straciłam. Uciekłam od rodziny, by być z Nim. Nie żałuję,
                wreszcie mam rodzinę.
                • edicius Re: Nie widzę konsekwencji. 12.06.05, 20:30
                  Nie możesz wziąć urlopu dziekańskiego?

                  Na obu uczleniach? A tak przepraszam, co będę jadła podczas tego urlopu? Mam
                  zaraz po porodzie szukać pracy? No i czemu miałabym sobie tak komplikowac
                  zycie?

                  > może rodzice już zapowiedzieli, że Cie wywalą na zbity ryj, jak do domu z
                  > brzuchem przyjdziesz?

                  Nie wywalą mnie bo i tak już od 2 lat miaszkam poza domem.


                  Ja wywalczyłam dla mężczyzny
                  >
                  > wiele - i wiela straciłam. Uciekłam od rodziny, by być z Nim. Nie żałuję,
                  > wreszcie mam rodzinę.

                  A ja nie. Nie mam powodu by to robić, a gdybym to zrobiła, pewnie powaznie bym
                  tego załowała.
    • fastburner Do edicius i stucli z serem 12.06.05, 15:43
      Strasznie jesteście infantylne dziewczątka. Nie dla Was rozkosze ciał i dusz.
      • strucla_z_serem no nie żartuj 12.06.05, 15:58
        wstrzemięźliwość seksualna to infantylizm???
        weź pomyśl, infantylizmem jest nieprzemyślany seks i brak świadomości z jego
        konsekwencji

        jesli masz 35 lat to oki, może tak jest w twoim życiu: że liczy się już tylko seks

        ja mam 21 i choćbyś nie wiem jak próbował mi dopiec, to nie wmówisz mi przecież
        że jestem infantylna wstrzymując się od seksu czy brania pigułek~:/
        • fastburner Re: no nie żartuj 12.06.05, 16:03
          A skąd przypuszczenia, że w tym wieku "liczy się tylko seks"?

          Wstrzemięźliwość seksualna nie jest infantylizmem, ale nie ją miałem na myśli
          odnosząc się do Ciebie i edicius.
          Miałem na myśli tę huśtawkę "dziś mamy seks, a jutro nie, bo się nie będę
          truła" + ten egoizm, brak uwzględnienia potrzeb partnera w tej decyzji. Pomijam
          infantylne argumenty (a raczej pseudo-argumenty) na forum.
          • strucla_z_serem a w jaki sposób odnosi się to do mnie..? 12.06.05, 16:08
            co do seksu- ponieważ (wnioskując z tego "psztyczka" pod moim adresem) dajesz do
            zrozumienia, że jest on dla Ciebie jednym z podstawowych bodźców do doznań
            duchowych i cielesnych..

            no i ja się nie huśtam: nie ma i już;P

            pozdrówki
            :o)
            • fastburner Re: a w jaki sposób odnosi się to do mnie..? 12.06.05, 16:10
              Jednym z podstawowych doesn't mean jedynym.
              Dorośli ludzie tak mają.
            • fastburner Re: a w jaki sposób odnosi się to do mnie..? 12.06.05, 16:12
              A chłopaczkowi współczuję szczerze. Jeżeli jest w Twoim lub zbliżonym wieku, to
              muszę Cię zmartwić-TO WŁAŚNIE DLA NIEGO LICZY SIĘ WYŁĄCZNIE SEKS.
              Po 30tce ma się do tego większy dystans.
              • strucla_z_serem ja wiem, że seks jest ważny DLA NAS OBOJGA 12.06.05, 16:31
                ..ale naprawdę są różne FAJNE RZECZY które mogą nam to wynagrodzić:)

                wiem, że to dla niego ważne, ale chyba rozumiesz, że mamy prawo decydować kiedy
                jesteśmy gotowi na bycie mamą i tatą

                dlatego tak sobie "eksperymentujemy" kiedy tylko można:D
                i jest fajnie
                nie od razu seks i seks:P

                pozdrówki
                :o)
                • fastburner Re: ja wiem, że seks jest ważny DLA NAS OBOJGA 12.06.05, 16:36
                  > ..ale naprawdę są różne FAJNE RZECZY które mogą nam to wynagrodzić:)

                  Bardzo byłbym rad, gdybyś mi zdradziła, jakie FAJNE RZECZY mogą wynagrodzić
                  brak seksu?

                  Jeszcze a propos infantylizmu.
                  "Pozdrówki :o)" też są cholernie infantylne.
                  • strucla_z_serem nie zdradzę Ci 12.06.05, 16:41
                    bo to widocznie przechodzi Twoją wyobraźnię

                    tak, "pozdrówki" są cholernie infantylne- więcej:totalny debilizm rzekłabym:/
                    przeciez tu się tylko wszyscy gryzą i kłócą: nie chce seksu: wysterylizować,
                    zaszła w ciążę: dziwka

                    cóż moge dodać, tylko te moje infantylne "pozdrówki"
                    :o) <--lubie ten znaczek i już
                    tak Ci on przeszkadza?
                    • fastburner Re: nie zdradzę Ci 12.06.05, 16:44
                      Owszem, zastępowanie seksu jakimiś nędznymi jego imitacjami i wynikające z tego
                      poczucie zadowolenia i zaspokojenie w istocie "przechodzi moją wyobraźnię".
                      Tylko uważaj, bo sobię rączkę zetrzesz.
                      • strucla_z_serem może jakbyś wyjrzał spomiędzy kobiecych ud 12.06.05, 16:49
                        zobaczyłbyś kawałek świata i poszerzył swoje horyzonty..?
                        • fastburner Re: może jakbyś wyjrzał spomiędzy kobiecych ud 12.06.05, 16:53
                          Idę już, więc to ostatnia ma wypowiedź.

                          Tak coś czuję, że Ci się marzy, aby ktoś Cię ostro zerżnął, a ponieważ nie
                          może, jesteś sfrustrowana i wyżywasz się na innych.

                          I wykazałbyś się większym szacunkiem dla rozmówcy, gdybyś czytała jego
                          wypowiedzi.

                          A co do rzeczy, które robię "po seksie"-sama byś chciała...
    • rachela180 Edicius kochana 12.06.05, 15:53
      Jeszcze jedna uwaga.

      Dziecko w każdej kobiecie wyzwala lwicę. Jeśli urodzi i jest zdolna do miłości -
      zrobi dla niego wszystko.

      Chyba ze jest psychopatką.
    • aretse11 Re: Koniec z seksem, a on... 12.06.05, 16:28
      z takim podejsciem to nie nadajesz sie do bycia w zwiazku..to twoja sprawa co
      robisz-jasne..ale jesli jestes z kims-to chyba wypadaloby mu pewne rzeczy
      wytlumaczyc..chyba ,ze nie traktujesz powaznie tej osoby..ale w takim badz
      razie-jesli cie zostawi(chociaz mowi,ze nie)to wcale sie nie zdziwie..bo moim
      zdaniem trzeba ze soba rozmawiac..znalezc jakies wyjscie z sytuacji..albo
      przynajmniej niech druga strona zna powody.Rozumiem,ze boisz sie ciazy..ale tak
      czy inaczej..jak dla mnie to dziwne masz podejscie..
    • rachela180 Teraz pomyślałam 12.06.05, 16:40
      że autorka to taka ja sprzed 2 lat.

      Jakie są Twoje relacje z rodzcami? czy czasem nie masz poczucia, że za dużo im
      zawdzięczasz? jacy są?
      • strucla_z_serem RACHELA TO GENIUSZ!!! 12.06.05, 16:44
        a na pewno najmądrzejsza osoba na tym forum!!

        trafiłaś w sedno w moim przypadku, po części "emocjonalny dług" wobec rodziców
        rzutuje na to, że tak panicznie boję się ciąży

        pozdrówki
        :o)
        • fastburner Rada dla strucli 12.06.05, 16:46
          Amerykańscy naukowcy zbadali, że częste przebywanie na forum obniża poziom IQ o
          10 punktów, więc może czas zająć się czymś bardziej pożytecznym?
          • strucla_z_serem wiesz co..? 12.06.05, 16:51
            napisałabym "czep sie tramwaja", ale to infantylne..

            zauważyłam właśnie, że poziom Twoich odpowiedzi spadł drastycznie
            • fastburner Re: wiesz co..? 12.06.05, 16:53
              Musiałem dopasować się do Ciebie.
        • rachela180 Re: RACHELA TO GENIUSZ!!! 12.06.05, 16:51
          Dzięki Strucla, ale nie jestem geniuszem, tylko sama to przeżyłam.

          Dwa lata temu ubierałam się jak własna babcia, nie miałam właściwie przyjaciół,
          bałam sie przzyjaźnić z kimś, kto się babci nie spodoba, nie mogłam wyjść sama
          z domu. Dzis mam 22 lata, tyle, co Edicius. Dopóki nie poznałam chłopa, nie
          lubiłam dzieci. słyszałam zawsze: wszystko zawdzięczasz rodzinie, nie miej
          dzieci, nie przyjdź z brzuchem!! (a nie miałam chłopaka, to nie wchodziło w
          grę).

          Teraz widzę, że Edicius ma problem dużo głębszy.
          • edicius Re: RACHELA TO GENIUSZ!!! 12.06.05, 20:21
            A ja się nie ubieram jak własna babcia, mieszkam ponad 150 km od domu, rodziców
            widuję raz na miesiąc, albo rzadziej. Nie czuje się przygniecina wolą rodziców,
            sama nie jestem gotowa na dziecko, nie chcę dziecka, mozna powiedzieć, ze mam
            dziciofobię, ale wcale nie zamierzam jej "leczyć", bo mi tak dobrze jest i już.
            • rachela180 Domyślam się 13.06.05, 10:12
              ...oczywiście nie trwierdzę, że Ty masz tak samo jak ja, tylko zastanawiam się
              skąd u Ciebie skłonność do tak ostrych restrykcji. Jesteś perfekcjonistką?
              Uwazasz, że wszystko musisz zrobic najlepiej? nie jesz słodyczy, bo dziewczyny
              kontrolujące (panujące?) swoje życie ich nie jedzą? Masz idealny porzadek na
              biurku? Uważasz, że musiszm wszystkim coś udowadniać?

              Zastanawiam się nad Twoimi postami i myślę, że należysz do tych
              perfekcjonistek, które nawet jak pytaja kogoś o zdanie, zakładają, że to one
              mają rację.

              Czy nie jest tak, że jedyny prawdziwy argument za Twoim zdaniem (w
              jakiejkolwiek sprawie) to: "bo ja tak chcę"? nawet jeśli popierasz swój pogląd
              jakimiś logicznymi argumentami, to i tak liczysz się TY.

              To egoizm, Edicius. Ale Twój egoizm z czegoś sie wziął. Dlatego spytałam o
              rodzinę. Czy matka była dominująca i nie znosiła słowa sprzeciwu ze strony
              ojca? a może na odwrót, ojciec był bossem i nie dawał innym szansy - również
              Tobie?

              Nie wiem zresztą. Poza tym Twoja wizja małżeństwa nijak ma sie do
              rzeczywistości. W małżeństwie również sa kłótnie i różnice zdań. Wstępem do
              małżeństwa jest ten czas, gdy tylko chodzisz z chłopakiem i kochasz się znim
              raz na tydzień i rzadziej (myślisz, że po ślubie do końca zycia seks będzie
              codziennie? Mylisz się głęboko). Teraz masz czas, by sie nauczyć zawierania
              kompromisów z tym facetem, z którym jesteś. Kiedys masz zamiar przecież sie z
              jakimś facetem związać, prawda?

              Ryzyko różnych nieszczęść jest zawsze. Możesz wpaść pod samochód, zginąć w
              katastrofie kolejowej albo cegła ci spadnie na głowę w drewnianej chacie.

              Ale mam jedna radę. Zacznij dostrzegać, ze nie jesteś sama na swiecie. Wokół
              Ciebie są inni. Nie możesz zagarniać całej piaskownicy dla siebie.
              • edicius Re: Domyślam się 13.06.05, 14:50
                Kompromisy to mogą być w innych sferach zyciowych, na pewno nie będę z nim
                uzgadniała np. tego komu wynajmę mieszkanie, albo czy kupię samochód,
                ewentualnie mogę go zapytać o zdanie, ale dopóki nie jesteśmy małżenstwem, nie
                ma żadnego prawa ingerowac w takie decyzje. To samo się tyczy antykoncepcji
                (żeńskiej). Nie ma prawa narzucac mi bym łykala pigułki, po prostu nie ma.
    • fastburner Struclo,zostawiam Cię samą na polu bitwy 12.06.05, 16:50
      I idę coś zjeść.
      Właśnie zrozumiałem, gdzie marnujesz swą niespożytą energię seksualną- podczas
      kilkugodzinnych posiedzeń na forum!

      Pozdrówki ;-)
    • winterblue Strucla_z_serem 12.06.05, 16:58
      Podskakujesz jak wesz na grzebieniu!
    • one2one22 Re: Koniec z seksem, a on... 12.06.05, 17:39
      > Powiedziałam mu, ze seksu nie będzie, gdyż pigułek łykac nie będę. Nie musze
      > podawać powodu dlaczego nie chcę. Nie chcę i już.
      na forum nie chcesz czy jemu? bo jeśli jemu, to raczej niepoważne to troszkę.
      związek dwojga ludzi polega na tym, że między innymi o problemach rozmawiają.
      nie zdziw się jak facet Cię zostawi ot tak bez podawania przyczyn - postąpi
      dokładnie tak ja Ty.
      > W moim przekonaniu, przed
      > slubem w ogole seksu nie powinien facet oczekiwac, ani tym bardziej go
      > wymuszać, czy choćby namawiać. Mylę się? Nie jestem jakas pruderyjna,
      > oziębła, ani religijna, ale skoro stresuję się na mysl o ewentualnej wpadce,
      > latam jak kot z pecherzem do apteki co miesiąc po test, dlaczego mam z nim w
      > ogóle negocjować kwestie łózkowe? Takie rzeczy mozna "negocjować" i wspólnie
      > omawiać po slubie, albo jak się już razem zamieszka, dzieli zycie na dobre i
      > na złe.
      Ja myślę, że jeśli tak stawiasz sprawę, to facet Cię zostawi. Mnie osobiście
      wogóle nie pasuje zdanie, że po ślubie będziemy żyli na dobre i na złe. Właśnie
      przez to, że ludzie nie gadają wcześniej, biorą się potem nieudane związki , a
      w konsekwencji rozwody. Tak więc co jak co, ale z własnym facetem powinnaś być
      troszkę bardziej otwarta. Pozdrawiam.
    • xyz80 Re: Koniec z seksem, a on... 12.06.05, 18:34
      Ja Ci proponuje zebyś tez nie myła sie po nim w wannie bo od tego też mozesz
      zajść :). Ty masz chyba jakąś ciążo-fobie. Skoro tak sie boisz to po cholere
      wogóle zaczynałaś swoje zycie sexualne?? Z tego co czytam to chyba nie
      mieszkacie razem więc moze ty nie boisz sie ciązy tylko odpowiedzialnośći za
      dziecko i za to ze bedziesz musiała sie wyprowadzić z ciepłych pieleszy od
      rodziców i zacząć żyć na własnym garnuszku i za własne pieniądze (a pewnie nie
      pali Ci sie do ich zarabiania - lepiej jak starzy sponsorują), bo skoro coś do
      faceta czujesz to chyba dziecko nie jest problemem a studia to nie szkoła
      średnia i mozna je skonczyć bez problemu nawet z dzieckiem.
    • triss_merigold6 Fobie da się leczyć 12.06.05, 21:42
      Jeżeli do tego stopnia paraliżuje Cię lęk przed ciążą to nie powinnaś była w
      ogóle rozpoczynać współżycia.
      Jeżeli rozpoczęłaś a teraz masz zamiar całkowicie zrezygnować z seksu do ślubu
      to mężczyzna ma pełne prawo odejść.
      Nie jest Twoim narzeczonym.
      Nie jest mężem.
      Nie mieszkacie razem i nie podejmujecie żadnych wspólnych decyzji.
      On nie ma wobec Ciebie żadnych zobowiązań.
      Nie masz prawa niczego wymagać. Ani wstrzemięźliwości ani wierności.

      Skoro TY nie chcesz on teżnie musi chcieć godzić się na twoje warunki.
      Spokojnie może poszukać innej kobiety z którą współżycie będzie chciane i udane.
      IMO masz niewiarygodnie mały temperament. Miałam wiele sytuacji w których
      ewentualna ciąża byłaby niekomfortowa i niechciana ale nigdy nie powstrzymało
      mnie to przed seksem.
      • edicius Re: Fobie da się leczyć 12.06.05, 21:58
        Ok, nie przywiązałam go, ani nie przypiełam kajdankami. Pewnie, że jeśli będzie
        chcial to odejdzie, ale on nie chce. Z drugiej strony, jesli chce dalej być ze
        mną, musi być wierny. W przeciwnym wypadku to ja odejdę.

        > Skoro TY nie chcesz on teżnie musi chcieć godzić się na twoje warunki.
        > Spokojnie może poszukać innej kobiety z którą współżycie będzie chciane i
        udane

        Już się zgodził.

        Swoja fobię "wyleczę", gdy bedę pewna, że to ten, a nie inny i na tyle się
        usamodzielnię, ze wizja dziecka nie bedzie taka straszna.
        • edicius Re: Fobie da się leczyć 12.06.05, 22:04
          To w czym problem, spytasz - skoro już się zgodził. Ano w tym, ze on dalej
          próbuje negocjacji odnośnie antykoncepcji, na zasadzie "a może jednak". Dziś mi
          podrzucił namiary do ginekologa swojej siostry, który przepisał jej minipigułki
          po których "czuje się świetnie i nie ma żadnych skutków ubocznych"...
          • triss_merigold6 Re: Fobie da się leczyć 12.06.05, 22:08
            Czyli nie pogodził się, że na następne dwa lata ma sobie zawiązać na supeł...
            Im więcej czasu minie tym bardziej będzie mu brak doskwierać.

            A inne formy zaspokajania, bez penetracji? Wspolna masturbacja, oral? Może to
            byłoby jakieś wyjście.

            Brałam pigułki przez ładnych parę lat, żadne tam mini (mini trzeba brać co do
            godziny a ja ma sklerozę), kiedy chciałam zaszłam w ciąże bez problemów, zdrowe
            dziecko.
            • edicius Re: Fobie da się leczyć 12.06.05, 22:23
              Oczywiście, oral i petting zostają bez zmian.

              Pigułek brac nie chcę, koniec i kropka, a on powinien po prostu przyjąc ten
              fakt do wiadomości.
              • triss_merigold6 Re: Fobie da się leczyć 12.06.05, 22:28
                Cóż, w takim razie facet też powinien mieć wybór. I w sumie ma.:)

                Uczciwie mówiąc ja na takie veto jak Twoje walnęłabym drzwiami. Gdyby mi facet
                zakomunikował, że z powodów rozmaitych seksu pełnego nie będzie do ślubu.
                Noe, ale ja nigdy nie ukrywałam, że dla mnie życie bez seksu jest pozbawione
                seksu i uroku.
        • zdzichu-nr1 Re: Fobie da się leczyć 13.06.05, 00:18
          edicius napisała:

          > Ok, nie przywiązałam go, ani nie przypiełam kajdankami. Pewnie, że jeśli
          > będzie chcial to odejdzie, ale on nie chce.

          Na razie nie chce, bo liczy na to, że się opamiętasz.

          > Z drugiej strony, jesli chce dalej być ze mną, musi być wierny. W przeciwnym
          > wypadku to ja odejdę.

          Czyli sama nic mu nie chcesz dać, szlaban na piz.dę, że się tak wyrażę, a on ma
          sobie walić konika pod Polonię1, tak? Miła jesteś jak cholera.

          > > Skoro TY nie chcesz on teżnie musi chcieć godzić się na twoje warunki.
          > > Spokojnie może poszukać innej kobiety z którą współżycie będzie chciane i
          > > udane
          >
          > Już się zgodził.

          A co miał powiedzieć?

          > Swoja fobię "wyleczę", gdy bedę pewna, że to ten, a nie inny i na tyle się
          > usamodzielnię, ze wizja dziecka nie bedzie taka straszna.

          Czyli nigdy.

        • rachela180 Nigdy nie będziesz pewna 13.06.05, 10:17
          bo nie możemy byc niczego pewni. Ze 100% pewnością przyszłość to Ci cyganka
          wywróży :)
      • lisette Re: Fobie da się leczyć 13.06.05, 00:25
        To przerazajace o czym piszesz.
        Nie ma seksu nie ma zwiazku. Nie ma milosci bez seksu. Coz za bzdura. Kobiety
        musza za wszelka cene miec seks, bo inaczej grozi im samotnosc. Jak nie chca
        sie seksic to maja maly temperament, nie moga niczego wymagac od mezczyzny, a
        juz na pewno zadnej wiernosci, bo on przeciez musi sie zaspokajac bez przerwy.

        Okrutny ten twoj swiat bez milosci i szacunku dla czlowieka.
        • jsolt Re: Fobie da się leczyć 13.06.05, 14:16
          lisette napisała:

          > To przerazajace o czym piszesz.
          > Nie ma seksu nie ma zwiazku. Nie ma milosci bez seksu. Coz za bzdura. Kobiety
          > musza za wszelka cene miec seks, bo inaczej grozi im samotnosc. Jak nie chca
          > sie seksic to maja maly temperament, nie moga niczego wymagac od mezczyzny, a
          > juz na pewno zadnej wiernosci, bo on przeciez musi sie zaspokajac bez przerwy.
          >
          > Okrutny ten twoj swiat bez milosci i szacunku dla czlowieka.

          A dla mnie miłość to seks po prostu - a nie czysto techniczne wkładanie i
          wyjmowanie o jakim piszesz.
          To jest naprawdę najzupełniej normalne, że ludzie którzy się kochają, chcą
          uprawiać ze sobą seks, jest to naturalne że tego seksu pragną, że znajdują w
          tym przyjemność, że chcą cieszyć się swoją bliskością. Natomiast bycie
          zmuszanym do powstrzymywania się od seksu przez dwa lata - jest nienormalne.
    • sagis A, dlaczego on ma rezygnować z czegoś,co lubi i po 13.06.05, 09:52
      trzebuje?
      Jeśli nie podziela w 100% Twojego zdania i może poczekać, to dobrze. Ale, jeśli
      inaczej myśli, to nie masz prawa od niego wymagać, aby żył w strzemięźliwości i
      dla Ciebie rezygnował z tego.
      Jeśli tak różnicie się, to jedynym wyjściem jest nie męczyć siebie nawzajem i
      poszukać kogoś, kto będzie do Was bardziej podobny.

      Znałam kiedyś takiego, kto z założenia nie uznawał seksu przedślubnego. Na
      pewno, jako mężczyzna miał jakieś potrzeby, ale co może zrobić ludziom, to co
      rodzice im do głowy włożą i skrajny katolicyzm.
      Doszło do tego, że jego ukochana uciekła sprzed ołtarza, bo miała inne potrzeby
      i zasady. Dla niej to mogło być odrzucenie i to, że ważniejsze dla niego są jego
      zasady, a nie dawanie jej miłości. A, może nie chciała brać kota w worku.
      • nihiru Re: A, dlaczego on ma rezygnować z czegoś,co lubi 13.06.05, 11:35
        A dlaczego nie może wymagać? Dlaczego najważniejsze mają być jego przyjemności?
        Do tego tanga trzeba dwoja. Dlaczego uważacie że jesli on ma jakieś tam
        potrzeby to ona po prostu MUSI je spełnić?
        Piszecie że on ma "prawo do seksu" a jednocześnie odmawiacie dziewczynie prawa
        do zrezygnowania z seksu. Nie widzę powodu dla którego jego prawa miałyby być
        większe od jej. Uważam nawet zresztą że jest odwrotnie, bo za jego argumentacją
        (a dokładniej: za Waszą, bo jej chłopak - jak wnioskuję z postów - z trudem,
        ale zakceptował jej decyzję) przemawia tylko przyjemność a ona przemyslała
        wszystkie za i przeciw i zgodnie ze swoim rozumem podjęła decyzję.
        Podziwiam ją za to, mimo że zgadzam się z pojawiającymi się tutaj opiniami, ze
        jest zbyt arbitralna i ma zbyt idealistyczne podejście do małżeństwa. Tylko że
        uważam to za mniejszy "grzech" niż podejście wielu kobiet, które godzą się na
        seks tylko ze strachu przed odejściem faceta, a potem bieda i wołanie że "mój
        brzuch i moja decyzja, mam prawo zrobić co chcę".
        Autorka tego wątku jest jak na razie jedyną osobą, która podeszła do sprawy
        rozsądnie: decyzję podejmuje się w momencie rozpoczynania współżycia, a nie jak
        pojawią się konsekwencje - wtedy jest za późno.

        i jeszcze jedno: wszyscy zdają się uważać, że podjęcie decyzji o zrezygnowaniu
        z seksu oznacza osiębłość. dlaczego nie dopuszczacie myśli, że ktoś ma takie
        same potrzeby jak Wy, za to większą samokontrolę?
        • zdzichu-nr1 Re: A, dlaczego on ma rezygnować z czegoś,co lubi 13.06.05, 12:20
          Miałem juz nie pisać w takich wątkach, ale post nihiru mnie rozwalił. Cóż za
          stek bzdur! Od pewnego czasu obserwuje jakis nalot prawiczków i religijnych
          odjazdowców na forum. Czy to jakiś desant wszechpolaków, wszechpolek, jehowów i
          braci z zakonów klauzurowych?

          Jak ktoś ma "większą samokontrolę" która przejawia się w tym, że zakłada pas
          cnoty na dwa lata, to niech idzie do klasztoru, a nie unieszczęśliwia partnera
          (-ów).
          • triss_merigold6 Re: A, dlaczego on ma rezygnować z czegoś,co lubi 13.06.05, 13:47
            Ta niby samokontrola ma być więcej warta niż normalne życie erotyczne? Jak masz
            potrzeby to jesteś rozwiązłym zwierzęciem (oksymoron), dopiero jak tłumisz jest
            ok.
            Nie chcesz seksu, wolna wola tylko albo znajdź kogoś kto również nie chce albo
            daj ludziom spokój i idź do klasztoru.
          • teofilka Re: A, dlaczego on ma rezygnować z czegoś,co lubi 14.06.05, 17:48
            wiesz, co? to może rzeczywiście nie pisz już na takich wątkach. cóż za
            porażająca tolerancja dla odmiennych poglądów...i pewnie w dodatku uważasz się
            za tolerancyjnego. to by było dobre:DDD
    • pimpek_sadelko Re: Koniec z seksem, a on... 13.06.05, 11:13
      ja bym cie pieprznela i poszla w sina dal gdybym facetem byla.
      nie za to, ze nie chcesz seksu ale za postawe: EGOIZM na maksa.nie rozmawiasz,
      od razu decydujesz za dwoje. nie zaslaniaj sie tym , ze seks powinen byc po
      slubie bo sama sobie przeczysz. napisalas ze to nie wzgledy religijne zatem nie
      rob z siebie debilki.
      mam nadzieje, ze facet znajdzie sobie normalna kobiete a nie taka matrone,
      ktora obchodzi tylko wlasna dupa.
      • edicius Re: Koniec z seksem, a on... 13.06.05, 14:59
        A ja bym nawet na ciebie nie spojrzała... Nie miałabyś kiedy mnie pieprznąć...
    • smoke5 Re: Koniec z seksem, a on... 13.06.05, 12:11
      twoj panicz powinien cie kopnac w d.pe tak zebys z wysoka mogla zobaczyc
      bezmiar swojej glupoty. jak ty to sobie wyobrazasz ze mlody facio w najlepszych
      latach zawiaze ptaka na supeł? nie za dobrze to świadczy o tobie bo bycie razem
      to dawannnie 2 stronie tego co potrzebuje i ma koleś szczeście że nie będziesz
      jego żoną. poza tym możesz go obsłużyć w inny sposób(usta,ręka) przecież to ty
      nie chcesz sexu a nie on. a jak on sie deklaruje że bedzie czekał to jest
      skończonym frajerem albo zakompleksionym osłem. popatrz na forum "brak seksu"
      zobaczysz ile kobiet narzeka na jego niedostatek. życze mu żeby szybko
      oprzytomniał i znalazł sobie uroczą, ciepłą dziewczyna z mocnym temperamentem,
      która go pokocha( bo ty go raczej nie ten tego).
      • edicius Re: Koniec z seksem, a on... 13.06.05, 15:01
        jak kocha to poczeka... Nie mam zamiaru się truć, bo on tak chce.
        • smoke5 Re: Koniec z seksem, a on... 13.06.05, 15:07
          ta jasne JAK KOCHA TO POCZEKA to najlepsza odpowiedź osób które nie kochają.
          dziecko drogie KOCHANIE to wzajemne dawanie sobie tego co potrzebujecie,
          to "zadowalanie" się nawzajem we wszystkich aspektach życia. nie można
          decydować za 2 osobe i robić jej przykrości nie można zmuszać jej do niczego na
          siłe. licz się z tym że odejdzie a jeżeli boisz się sexu konwencjonalnego:) to
          wypróbuj inne sposoby. taki związek nie ma szans zrobisz z chłopaka wraka
          psychicznego. obyś za 10 lat nnie narzekała na tym forum że brakuje Ci sexu w
          małżeństwie:)) a panu życze żeby szybko oprzytomniał bo twoje podejście nie
          wroży nic dobrego.
        • seraph Re: Koniec z seksem, a on... 13.06.05, 17:35
          No, właśnie - on KOCHA, a Ty? Taki egoizm nie jest stosowany w wypadku jak się
          kogoś kocha i się mu ufa - a jak go nie kochasz i mu nie ufasz to po co z nim
          wcześniej byłąs i jesteś?
          • klarens_klaus Re: Koniec z seksem, a on... 13.06.05, 19:31
            Smoke5, masz chyba spore problemy ze zrozumieniem jej posta albo nie czytasz
            dokładnie, co gorsza, nie jesteś jedyny. Wcale się nie dziwię, że autorce nie
            chce się tłumaczyć wszystkiego od początku.
          • edicius Re: Koniec z seksem, a on... 13.06.05, 20:30
            Z miłości mam się truc? On jakoś kręci nosem na gumki i woli, zebym to ja sobie
            wkladke lub piguły zafundowała. Jak go dzisiaj zapytałam, czy jesli zdecyduję
            się na pigułki, to on będzie się ubierał w gumkę, to zapytał: a po co? - No, po
            to, by mieć pewność, że nie zajdę w ciażę i przestanę się stresować. Też mu się
            taki kompromis nie podoba, no to sorry, na tym moja dobra wola się kończy.

            Czy go kocham? Nigdzie tego nie napisalam, jest mi bliski, ale nie az tak bym w
            siebie hormony ładowała z powodu jego zachcianek. Jesli mu petting i oral nie
            wystarczają, to niech odejdzie, albo zostanie po prostu moim kumplem, nie
            zalezy mi na kolesiu, który z powodu seksu nie chce uszanować zdrowia osoby,
            która podobno kocha. Jak kocha, to poczeka, a jak nie... droga wolna, nie
            trzymam go.
            • smoke5 Re: Koniec z seksem, a on... 14.06.05, 11:18
              OK.Edi zwracam honor. jezeli tak jest ze on tylko wymaga od ciebie a sam nic
              nnie robi dodatkowo nie zaspokaja go nic poza max zblizeniem to racja jest po
              twojej stronie. rzeczywiscie taki facet to swinia i nie nalezy mu sie w zadnym
              wypadku nic specjalnego:)) jak tak sobie pogrywa to racja po twojej stronie jest
    • mala-izunia Re: Koniec z seksem, a on... 13.06.05, 21:20
      Ludzie, dajcie spokoj dziewczynie. Wie, czego chce, czego nie chce, to JEJ
      wybor. Jesli facet ewentualnie ja zostawi, to tez JEJ ryzyko. Ona ma prawo
      tak myslec, koniec kropka. Pozdr.
      • aniak93 Re: Koniec z seksem, a on... 13.06.05, 22:10
        oczywiście, że ma prawo tak myśleć- ale nie wróżę temu związkowi jakiejś
        specjalnej przyszłości- nawet jeśli facet będzie się godził na brak seksu( co
        potrwa pewnie niedługo), to prawdopodobnie koleżanka pierwsza skończy tą
        znajomość, z takim podejściem do związku.
        PZDR
    • ewik_75 Do edicius 13.06.05, 22:54
      Droga edicius,

      po czesci Cie rozumiem. Majac 22-23 lata, w planach studia i bedac wciaz zalezna
      od rodzicow finansowo, tez obawialam sie mocno zagalopowac i wolalam powsciagnac
      temperament (a bylo co powsciagac, oj bylo) niz zajsc w nieplanowana ciaze.
      To Twoje zycie i Ty ponosisz odpowiedzialnosc.
      Tak jednak bylo do chwili, kiedy poznalam Jego. Pigulki od poczatku nie
      wchodzily u mnie w gre z innych przyczyn niz u Ciebie, ale wybralismy inne
      metody i - o dziwo - przestalam sie tak bac. Czego i Tobie zycze, bo w Twoich
      postach przebija sie skrajny egoizm
      - "JA nie bede sie truc"
      - "JA nie bede sobie wkladac druta"
      - "To MOJE zdrowie"
      - "JA uwazam, ze to odpowiedzialne"
      - "JA podjelam decyzje" o "MOIM zdrowiu"

      A ON

      "niech robi co chce"
      "Nie trzymam go"
      "Jak kocha to poczeka"

      Wybacz, ale milosci tu nie widac...
      Niemniej zycze Ci spotkac milosc taka, ktora takie watpliwosci rozwiewa
      Oraz wielu uniesien, rowniez cielesnych- bo naprawde warto je przezyc z bliska
      (BLISKA!) Ci osoba.

      POzdrawiam,

      ewika

      P.S. POlecam "druta" - nawet przed powiciem pierwszego potomka - fantastyczna
      sprawa !
      • edicius Re: Do edicius 13.06.05, 23:17
        No tak... a ja nigdzie nie napisałam, że go kocham..., ale to tak na marginesie.
        • aniak93 Re: Do edicius 14.06.05, 00:01
          i tego własnie nie rozumiem..wybacz,może moje myślenie jest archaiczne, ale
          czemu wobec tego zdecydowałaś się na uprawianie seksu z facetem,na którym Ci
          jakoś specjalnie nie zależy???tylko dlatego aby zaspokoić swoje
          potrzeby???czyżbyś była aż tak wyrachowana??
          Nie zadaję tego pytania złośliwie, poprostu interesują mnie powody, czemu taki
          krok podjęłaś
          PZDR
          • edicius Re: Do edicius 14.06.05, 07:13
            Bo może kiedyś byłam zakochana, a teraz mi już przechodzi? Trudno powiedzieć.
            • ewik_75 Re: Do edicius 14.06.05, 10:01
              E, no jesli tak - to ja nie mam wiecej pytan.

              Skoro:
              1) nie kochasz go albo wlasnie Ci przechodzi
              2) boisz sie ciazy
              3) nie macie planow

              to po co sie seksic? Z takim "troche lepszym kolega"? Bez sensu.
              Ma dziewczyna duzo racji i ja ja doskonale rozumiem.

              E
            • aniak93 Re: Do edicius 14.06.05, 11:22
              myślę, że w tym momencie wiem już wszystko co powinnam wiedzieć. Nie będę cię
              już zamęczać moimi pytaniami...
            • jumbala Re: Do edicius 15.06.05, 11:22
              edicius napisała:

              > Bo może kiedyś byłam zakochana, a teraz mi już przechodzi? Trudno powiedzieć.


              I tym wlasnie zdaniem podalas powod dlaczego tak boisz sie seksu i dlaczego go
              nie chcesz- moze na razie podswiadomie ale to jest glowny argument- moim zdaniem.
              Jesli myslalabys o tym chlopaku powaznie i cos do niego czula chcialabys z nim
              rozmawiac.
              Osobiscie radze (choc oczywiscie z rady nie musisz korzystac) przeanalizowac
              jeszcze raz czy ten zwiazek ma jeszcze jakis sens? Czy jakies uczucie pozostalo?
              Bo jesli nie to nie warto marnowac energi i czasu - Twojego i chlopaka, a
              ponadto dajcie sobie szanse na szczesliwe, pellne milosci zwiazki.
              Tylko nastepnym razem zanim zaczniesz uprawiac seks z nowym partneremto dobrze
              sie zastanow czy tym razem to ten- i pamietaj nie masz zadnej pewnosci ze sie
              nie pomylisz, mozesz tylko minimalizowac ryzyko.
    • fan_aberie Re: Koniec z seksem, a on... 14.06.05, 12:31
      Edicius, zastanow sie !!
      Skoro jest tak, jak napisalas: "nie jestem w 100% pewna, czy to ten i gdybym
      teraz miała decydowac o wspólnym byciu razem do grobowej deski, mialabym spory
      dylemat i nie umiałabym podjąc decyji", to czemu w ogole z nim jestes i czemu
      tak zalezy Ci na tym, by byl on z Toba mimo wszystko?! Nie dociera do Ciebie
      fakt, ze on zapewne czuje, ze nie jest przez ciebie kochany, ze uwazasz go za
      niedojrzalego i nieodpowiedzialnego gnojka?!
      Ja naprawde nie rozumiem, czemu w ogole jestescie razem. A juz tym bardziej nie
      rozumiem, czemu w ogole juz z nim sypialas, skoro tak panicznie boisz sie
      ciazy?!
      A, i tak na marginesie: jestes koszmarna materialistka ... Dziecko bardziej
      potrzebuje milosci niz komfortu materialnego! Ale widze, ze poki co nie jestes
      zdolna ani do milosci mezczyzny, ani do pokochania dziecka. Daruj wiec sobie
      moze wszelkie zwiazki i mieszanie facetom w glowie az z celujaca cenzurka
      skonczysz studia i zrealizujesz sie zawodowo (bo za pewne rozpoczecie kariery
      zawodowej po studiach znacznie bardziej nasili twoj chory strach przed ciaza).
      • klarens_klaus Re: Koniec z seksem, a on... 14.06.05, 16:33
        Kolejna. która nie rozumie, co czyta... :\
      • edicius Re: Koniec z seksem, a on... 14.06.05, 18:00
        Dziecko bardziej
        > potrzebuje milosci niz komfortu materialnego!

        którego nie byłabym mu w stanie dać... więc chyba mój wybór jest jedynie
        słuszny?
    • malami99 Re: Koniec z seksem, a on... 14.06.05, 17:19
      zwiazek to sztuka kompromisu i z decyzji dot. dwoch stron no moze nie tlumaczyc
      sie trzeba, ale na boga: ROZMAWIAC! i wspolnie wypracowac droge najlepsza dla
      obu stron.
      gdyby mi facet powiedzial, koniec z seksem, nie musze ci sie z tego tlumaczyc,
      to chyba bym go rozszarpala
      on powinien powiedziec ci, ze koniec ze wspolnymi wieczorami - po slubie
      bedziesz ich miala az nadto!
    • teofilka Re: Koniec z seksem, a on... 14.06.05, 17:24
      no proszę! wreszcie jakaś kobieta z sensem gada!;)ja także nie moge zrozumiec
      tej ogólnej hipokryzji w związku z seksem - wszyscy musimy, bo bez seksu to nie
      ma życia ani miłości (co za kit!), ale samotna matka to k... a dziewczyna z
      brzuchem przed ołtarzem to jeszcze większy powód do drwin. popieram wybór i
      odwagę, sama boję się myśleć, co by było gdyby..., ale zrezygnować nie mam
      odwagi. proponuję tylko wtajemniczyć partnera w powód Twojej decyzji, bo może
      się czuć niepotrzebny w tym związku,a to na pewno przykre.

      i przykro jest czytać, co piszą te wszystkie siksy, które sam fakt uprawiania
      seksu uważają za powód do dumy.
    • teofilka Re: Koniec z seksem, a on... 14.06.05, 17:27
      a, jeszcze jedna sprawa. od tego Twojego faceta jakoś zajeżdża egoizmem...Ty
      bierz hormony, zakładaj spirale, ale on gumek nie będzie używał, bo nie lubi???
    • pozeracz.narkomanow Re: Koniec z seksem, a on... 15.06.05, 02:57
      a to bardzo ciekawe ze uwazasz ze seks to tylko i wylacznie twoje prywatna sprawa...

      zupelnie tego nie rozumiem i wcale mi sie to nie podoba. takie jednostronne
      oswiadczenia zarezerwuj dla jakichs spraw ktore dotykaja tylko ciebie a nie was
      obojga, bo despotyzmu nikt nie lubi.

      i wcale nie uwazam ze jak odejdzie to znaczy ze tylko na seksie mu zalezalo.
      jakbym ja uslyszal takie oswiadczenie to zaczal bym sie zastanawiac nad wieloma
      innymi sprawami - tzn kiedy takie kategoryczne stwierdzenia sie powtorza i
      jakich jeszcze tematow beda dotyczyc. i takie cos to dobry powod do zerwania.

      krotko: nie masz racji i glupio robisz
    • kamcia_79 Re: Koniec z seksem, a on... 15.06.05, 10:47
      Nie czytałam wszystkich wypowiedzi, wiec nie wiem czy ktos ci juz to radził,
      proponuję tzw. "inne formy seksu" czyli petting i miłośc francuską. Doskonale
      się to sprawdzało u mnie w okresach panicznego strachu przed ciążą.
      To chyba najlepsze wyjście w waszej sytuacji.
    • anusia202 Re: Koniec z seksem, a on... 15.06.05, 11:51
      Skonczy sie na tym ze skoczy sobie na bok i Cie zacznie zdradzać. Facet to
      facet, tez ma swoje potrzeby, a jeśli Ty ich nie zaspokoisz bedziesz pozniej
      ryczec w poduszke ze Cie zdradził. Predzej czy pozniej na pewno takie
      konsekwencje beda.
    • bigoseczek Re: Koniec z seksem, a on... 16.06.05, 02:28
      Przebrnąłem z trudem przez wszytskie posty, uf. Jestes mądrą dziewczyną.
      Niemartw sie on z tobą nie zerwie, to ty od niego odejdziesz, bo pomimo
      kilkudziesieciu stosunków, ani razu nie zrobił ci dobrze;P-sierota z niego.
      Jakby "dał radę" nie mówiłabyś o odpowiedzialności poprzez wstrzemięźliwośc,
      tylko zastanawiałabyś sie jak zminejszyc ryzyko zajścia w ciążę...:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka