Koniec z seksem, a on...

11.06.05, 22:45
Powiedziałam mu, ze seksu nie będzie, gdyż pigułek łykac nie będę. Nie musze
podawać powodu dlaczego nie chcę. Nie chcę i już. Na inne metody się nie
zdecyduje gdyż są zbyt zawodne, a ja nie dopuszczam teraz mozliwości ciazy.

Co on na to? Ano, ze mnie absolutnie nie zostawi z tego powodu, ale powinien
mieć coś do powiedzenia na ten temat. Czy naprawdę powinien? Nie jesteśmy
małżenstwem, nie czuję się zobowiązana do tłumaczenia mu dlaczego odmawiam
seksu, oraz dlaczego nie chcę się truć hormonami. W moim przekonaniu, przed
slubem w ogole seksu nie powinien facet oczekiwac, ani tym bardziej go
wymuszać, czy choćby namawiać. Mylę się? Nie jestem jakas pruderyjna,
oziębła, ani religijna, ale skoro stresuję się na mysl o ewentualnej wpadce,
latam jak kot z pecherzem do apteki co miesiąc po test, dlaczego mam z nim w
ogóle negocjować kwestie łózkowe? Takie rzeczy mozna "negocjować" i wspólnie
omawiać po slubie, albo jak się już razem zamieszka, dzieli zycie na dobre i
na złe. jak myslicie?
    • ml_500 Re: Koniec z seksem, a on... 11.06.05, 23:44
      hehe daje ci 2 m-ce i bedziesz sama. za bezsensowna glupote sie placi.
      • edicius Re: Koniec z seksem, a on... 12.06.05, 08:50
        Niech to bedzie próba, jesli odejdzie, będe wiedziała na czym tak naprawdę mu
        zalezy, jesli nie zostawi mnie z tego powodu, będę miała pewnosc co do niego.
    • dobry_chlopak Re: Koniec z seksem, a on... 11.06.05, 23:49
      ...a po ślubie też sie nie daj.

      po 2 tyg sama go zgwałcisz hehe
      no chyba że masz 16 lat
    • squirrel9 Re: Koniec z seksem, a on... 11.06.05, 23:49
      A jak długo ten seks był zanim zdecydowałaś,że go być nie powinno przed ślubem?
      PS. Obawiam się,że nie jest to dobra maetoda do skłonienia chłopaka do ślubu.
      Brak umiejętności negocjowania przed ślubem raczej nie wróży po ślubie zmian na
      lepsze.
      • ml_500 Re: Koniec z seksem, a on... 12.06.05, 00:00
        no coz edicius stupidus hahaha
      • edicius Re: Koniec z seksem, a on... 12.06.05, 08:51
        Sporadycznie, w sumie kikanascie, może kilkadziesiąt razy. Nie mam zamiaru
        zmuszać go do ślubu. Ślub dopiero po studiach, a te kończę za dwa lata.
        • harisa1 Re: Koniec z seksem, a on... 16.06.05, 15:38
          ja mam tak samo tez nie chce sie juz z chłopakiem kochac żałuje wogule że
          zaczełam, wnerwia mnie jak dzieńie za mną chodzi że ma ochote, może jestem
          oziębła ale nie mam ochoty sie do tego zmuszać, stres zawsze że ktoś wejdzie ja
          juz nie mam 15 lat aby sie kochac w stresie. i juz sie nie kocham 4 miesiące a
          jak odejdzie to nie bedzie mnie wart. A do ślubu też mi sie nie spieszy
          najpierw studia.
          • jacktheblack Re: Koniec z seksem, a on... 20.06.05, 00:53
            jestes egoistka i tyle ! nie proboj sie tu usprawiedliwiac - nie doroslas do
            zwiazku z drugim czlowiekiem. Sproboj na rybkach
    • highway_star Re: Koniec z seksem, a on... 11.06.05, 23:59
      coś mi sie widzi,że seks i łóżko nie sprawiają Ci
      przyjemności, tylko stres
      współczuję tedy "przyszłemu", bo po ślubie
      będzie pańszczyzna i częste bóle głowy ;-)
      • dobry_chlopak po co ból głowy? 12.06.05, 00:02
        przecież nie musi mu mówić dlaczego nie chce:)
    • chocolate.coffee Re: Koniec z seksem, a on... 12.06.05, 00:58
      edicius napisała:

      > Powiedziałam mu, ze seksu nie będzie, gdyż pigułek łykac nie będę. Nie musze
      > podawać powodu dlaczego nie chcę. Nie chcę i już. Na inne metody się nie
      > zdecyduje gdyż są zbyt zawodne, a ja nie dopuszczam teraz mozliwości ciazy.

      > Takie rzeczy mozna "negocjować" i wspólnie omawiać po slubie, albo jak się
      > już razem zamieszka, dzieli zycie na dobre i na złe.

      Czy zakładasz zatem, że zaraz po slubie mogłabyś już zajść w ciażę? Dokladnie w
      noc poślubną? I pytam poważnie, no bo jeżeli nie, to współczuję Twojemu
      ewentualnemu przyszłemu mężowi - x lat seksualnej pustyni, bo żona z
      antykoncepcji uznaje tylko celibat. Wymyślili już parę lat temu cos takiego jak
      prezerwatywa - moge sptyać dlaczego tego nie uznajesz?

      Bo tak stawiasz sprawę - teraz odmawiasz, bo boisz się ciąży. Przestaniesz
      odmawiać, gdy będziesz jej chcieć. Tylko kiedy? Aha, i jeszcze jedno: jak juz
      pojawi się jedno dziecko, zakładając, że nie będziesz chciała następnego to co
      wtedy? Zafundujesz mu 'ból glowy' do konca życia?

      cc.

      • minx1 Re: Koniec z seksem, a on... 12.06.05, 01:15
        kiedys to sie nazywalo- po co mam kupic browar, zeby napic sie piwa.Dziewczyno
        masz racje. Sex to jest wspolna przyjemnosc i odpowiedzialnosc.Dziecko
        potrzebuje mame i tate.
      • edicius Re: Koniec z seksem, a on... 12.06.05, 09:21
        > Czy zakładasz zatem, że zaraz po slubie mogłabyś już zajść w ciażę?

        Oczywiście. Skoro decyduję się na slub, bądź zamieszkanie wspólnie i dzielenie
        łózka, biorę na siebie pewne zobowiazania i dopuszczam możliwosc ciąży, mimo
        zabezpieczeń. Wtedy, gdy w razie ciąży nie będę musiała biec do rodziców i
        wołac "mamo, tato pomózcie!"

        > prezerwatywa - moge sptyać dlaczego tego nie uznajesz?

        Jest zawodna, niewygodna, odbiera facetowi sporo przyjemności, burzy romantyzm
        w łózku, brzydko pachnie, podrażnia...

        > Bo tak stawiasz sprawę - teraz odmawiasz, bo boisz się ciąży. Przestaniesz
        > odmawiać, gdy będziesz jej chcieć.

        Przestanę odmawiac, gdy ciąza nie bedzie rownoznaczna z koncem swiata, nie
        koniecznie musze od razu bardzo jej chcieć.

        Aha, i jeszcze jedno: jak juz
        > pojawi się jedno dziecko, zakładając, że nie będziesz chciała następnego to
        co
        > wtedy? Zafundujesz mu 'ból glowy' do konca życia?

        Jesli tfu, tfu, np zachoruje na raka, tfu, tfu i będe brała chemie, to chyba
        jansne, że zrezygnuję z seksu, jezli zaś nawet nie będę chciała dziecka, ale
        ewentualna wizja jego posiadania nie bedzie powodowała u mnie wysypki i drzenia
        rak ze strachu, to oczywiście seksik bedzie, czemu nie?
    • hamlet1111 Re: Koniec z seksem, a on... 12.06.05, 01:17
      Ja bym na Twoim miejscu zadał sobie pytanie: Jaką ma ten facet wartość dodaną z
      posiadania dziewczyny, która mu nie daje??
      • minx1 Re: Koniec z seksem, a on... 12.06.05, 01:20
        A ja mowie najpierw diament i sakrament a potem ciaza.
    • tomasdyg "Fajne" bzdury piszesz, a czy w nie wierzysz??? 12.06.05, 02:19

    • mickey.mouse Zastanowilbym sie na jego miejscu 12.06.05, 04:10
      czy w ogole z Toba byc. I to bynajmniej nie z powodu braku seksu, lecz ze
      wzgledu na to, jak go traktujesz - kim on dla Ciebie jest. Jesli tak bardzo go
      nie szanujesz, ze odmawiasz mu nawet rozmowy na najwazniejsze tematy, zwlaszcza
      ze dotyczace Was obojga, a nie jedynie Ciebie samej.

      A swoja droga, prawdopodobnie masz 15 lat, czy cos kolo tego - bo tak niemadrej
      i nie dojrzalej dziewczyny na tym forum dawno nie bylo.
      • edicius Re: Zastanowilbym sie na jego miejscu 12.06.05, 09:09
        Ja to własnie traktuję jak najwysza dojrzałość. Nie jestem gotowa na ewentualną
        ciążę - nie współzyję, środki anty to sobie mogę po slubie, albo po
        zamieszkaniu razem (kiedy będziemy samodzielni w pełni) stosować, kiedy wizja
        ewentualnej ciąży (zdarzają sie przecież i mimo antykoncepcji) nie będzie
        straszna i nie będzie powodem ogromnego stresu. W przypadku wpadki, nie
        wyobrażam sobie wyboru aborcji, nie wyobrażam sobie także posiadania teraz
        dziecka. Skoro nie jestem w żaden sposób, choćby minimalny, gotowa na
        ewentualne macierzyństwo, uwazam, że najrozsadniej jest z seksu zrezygnować w
        ogóle i tyle powinno mu wystarczyć.

        Nie mam zamiaru negocjowac antykoncepcji, gdyż ona za bardzo ingeruje w mój
        organizm i tylko ja mogę zadecydować o jej stosowaniu lub nie (oprócz
        prezerwatywy, ale ta jest zawodna i do tego wprowadza ograniczenia, z resztą,
        mój facet i tak nie lubi z gumką).

        Czytając wypowiedzi niektórych forumowiczów, z przykrością stwierdzam, ze chyba
        wiem już skad się biorą niedojrzali rodzice i feministki krzyczące: nasze
        brzuchy, nasz sprawa. Kiedy seks przyćmiewa umysł, zaczynają sie tragedie. Nie
        mam zamiaru być w polu takiej tragedii, bo cierpiec będę nie tylko ja, ale
        przede wszystkim niewinne dziecko. Za co? Za chwile przyjemności? jaką mam
        gwarancję, że to na 100% ten facet? Gdybym miała teraz podjęć decyzję, wyjść za
        niego, czy nie, miałabym problemy z wyborem. To jeszcze nie mój maż, ani nie
        partner zyciowy. Jest nam razem dobrze, ale tak naprawdę musi upłynąć jeszcze
        trochę wody, bym wiedziała na pewno, choć on twierdzi, ze innej kobiety niż
        mnie absolutnie nie chce.

        Moja decyzja jest wynikiem zwykłej kalkulacji, co lepsze. Mimo, ze seks jest
        fantastyczny, to zdecydowanie odkładam go na czas, kiedy bedę w stanie przyjąć
        ewentualne konsekwencje współzycia, kiedy oboje bedziemy mogli. Kto tego nie
        rozumie... no cóż. Mam nadzieję, ze mój mężczyzna to zrozumie (już prawie
        rozumie), inaczej faktycznie nasz związek nie bedzie mial żadnego sensu.
        • rachela180 Re: Zastanowilbym sie na jego miejscu 12.06.05, 11:40
          Zaraz. Antykoncepcja po ślubie, ale teraz nie?

          Kobitko, konsekwencji brak, albo głupota.

          PS. Kochasz Ty jego w ogóle? Lubisz seks z nim?
          Cus mi siem widzi zę nie.
          • edicius Re: Zastanowilbym sie na jego miejscu 12.06.05, 11:57
            Dobra, tłumaczę jak krowie na rowie:

            Jesli w stałym związku antykoncepcja zawiedzie, ciąza nie bedzie rownoznaczna z
            końcem swiata, jesli zaś antykoncepcja zawiedzie zanim dojdzie do powaznej
            deklaracji: "bedziemy razem na dobre i na złe" moze to rodzić powazne
            konsekwencje - skrobanka, niechciane macierzyństwo, czy oddanie dziecka do
            adopcji. To sa tragedie do których nie mam zamiaru dopuścic kierujac się zasadą
            odpowiedzialności za swoje czyny.
        • mickey.mouse Re: Zastanowilbym sie na jego miejscu 13.06.05, 14:04
          Nawet jesli - jak piszesz - tylko Ty masz prawo decydowac o antykoncepcji, to i
          tak sposob potrakowania go przez Ciebie "nie bo nie, nie i koniec - bez
          dyskusji!", jest ponizej krytyki i jakiegokolwiek poziomu w zwiazku. Pomijajac
          zero milosci, bo nie wyobrazam sobie czegos takiego, gdybys go kochala.
        • zedd Re: Zastanowilbym sie na jego miejscu 21.06.05, 14:52
          jaką mam
          > gwarancję, że to na 100% ten facet? Gdybym miała teraz podjęć decyzję, wyjść
          za
          >
          > niego, czy nie, miałabym problemy z wyborem.

          W tym momencie na jego miejscu rzuciłbym cię. Skoro nie jesteś pewna że cię
          kocha, to znaczy że mu nie ufasz. Od samego początku.

          Poza tym, on MA coś do powiedzenia, bo seks nie jest twoją i tylko twoją
          sprawą. Zachowujesz się bardzo egoistycznie i niewykluczone że odczujesz to za
          kilka miesięcy kiedy cię zostawi. I BĘDZIE MIAŁ RACJĘ.
          • annubis74 Re: Zastanowilbym sie na jego miejscu 24.06.05, 15:47
            A czy nie uwazasz przypadkiem ze skutki tego seksu (w postaci nieplanowanej
            ciazy to jednak spadaja glownie na kobiete. Poza tym, z wlasnych doswiadczen
            wiem jak rzadko panowie interesuja sie tym tematem - moich poprzednich
            partnerow musialam zmuszac (zwykle tez na zasadzie ultimatum albo-albo) do
            uzywania np. prezerwatyw, bo oni uwazali ze jest to moja sprawa i moge
            faszerowac sie hormonami a oni beda miec swiety spokoj. Moj obecny faet (a
            przyszly maz:))) jest jedynym facetem, ktory nie zrzucił calego problemu na
            mnie.
        • manieczka21 Re: Zastanowilbym sie na jego miejscu 25.06.05, 19:26
          Uważałam kiedyś podobnie, było to zanim zaczełam współżycie z partnerem, jednak
          po przemyśleniu tej kwesti uważam ze zrezygnowanie z seksu, już po nim
          rozpoczęciu nie jest najlepszym rozwiązaniem, jeżeli partner odejdzie od
          Ciebie, to nie będzie to dlatego że Cię nie kocha, ale dlategoze to nie jest
          zabawka, ktorą odstawiasz na półkę bo, Ty zdecydowałaś ze nie bedziesz brała
          tabletek. Tak jak my- kobiety mamy swoje potrzeby, tak więc mężczyżni maja, i
          to nie o to chodzi że kobiety słóżą do zaspokajania meskich potrzeb
          seksualnych. Seks bardzo zbliża partnerów. Mowisz że twoj partner powoli
          zaczyna to rozumiec, ale wiedz że dlugo tak nie wytrzyma, i odejdzie od Ciebie,
          momo to że Cie szanuje i zależy mu na Tobie. przemyśl to jeszcze raz czy warto
    • kobieta_na_pasach mysle,ze sie nie kochacie. 12.06.05, 10:53
      i tyle w tym temacie.
      • edicius Re: mysle,ze sie nie kochacie. 12.06.05, 11:00
        Jaasne, jak jest miłośc, musi być i seks - głupie twierdzenie, niezwykle
        egoistyczne, płytkie. Dla wielu ludzi seks musi być choćby był
        nieodpowiedzialny, mogący prowadzić do tragedii. Oto hipokryzja współczesnych!
        Seks musi byc, bo inaczej nie kocha, a jak pojawi się brzuszek i dziewczyna
        jest załamana, to słyszy: "trzeba było d... nie dawać"!.

        Myślę, że po braku seksu można poznać prawdziwą miłość - bycie razem z własnej
        nieprzymuszonej woli bez czynnika spajającego jakim jest seks. Nie mam tu na
        mysli małzeństw, gdzie czasem zyją ludzie w celibacie i patrzec na siebie nie
        mogą "dla dobra dzieci i z powodu majatku wspólnego".
        • lkish21 wlasnie wydalas mu pozwolenie na puszczanie cie... 12.06.05, 11:10
          sorry,ale myslalem ze ludzie na studiach potrafia myslec perspektywicznie...
          twoj facet juz kobinuje z kim cie puscic, daje wam 2 tyg. a potem bedzie
          nastepny, tylko ten wytrzyma tez gora miesiac, a potem nastepny... i tak w
          kolko...
          a za rok obudzisz sie na kanapie przed tv ogadajac tv romantica z paczka
          chipsow w dloni ikomorka na ktora NIKT nie dzwoni w drugiej...
          zrob im wszystkim wtedy dobrze i do nich nie dzwon....
          • edicius Re: wlasnie wydalas mu pozwolenie na puszczanie c 12.06.05, 11:12
            O mnie się nie bój.
            • mickey.mouse Re: wlasnie wydalas mu pozwolenie na puszczanie c 13.06.05, 14:14
              Zdajesz sie byc bardzo mocno pewna swego. Po co w takim razie zalozylas ten
              watek?
        • kobieta_na_pasach Re: mysle,ze sie nie kochacie. 12.06.05, 11:15
          edicius napisała:

          > Jaasne, jak jest miłośc, musi być i seks - głupie twierdzenie,

          moze dla ciebie glupie. a dla mnie glupie jest to, ze pozbawiasz faceta seksu
          tylko dlatego, ze nie umiesz sie z nim dogadac w kwestii antykoncepcji.
          • edicius Re: mysle,ze sie nie kochacie. 12.06.05, 11:20
            Co to znaczy, nie potrafię się dogadać w sferze antykoncepcji? Jak wymyślą taką
            w 100% pewna i bezpieczną, problemu nie bedzie, ale póki co takiej nie ma, to i
            seksu nie ma i już. tu nie może być "dogadania się", czy kompromisu, bo jak
            zajdę w ciążę żadne kompromisy możliwe nie będą.
    • edicius Re: Koniec z seksem, a on... 12.06.05, 11:17
      i wyszło szydło z worka, widać jaka ludzka moralnośc i co dla większośc ważne:
      seks, seks, seks, a potem skrobanka lub gadanie: trzeba było myśleć zanim się
      wskakiwało do lózka, tylko jak widac nikt o tym nie mysli. Antykoncepcja nie
      daje 100% pewności - jesli nie dopuszcza się mozliwości ciąży, to się nie seksi
      i tyle i nie wymysla jakichś chorych terii, gdyż jest to proste jak konstrukcja
      cepa.
      • rachela180 Kobieto, puchu marny 12.06.05, 11:42
        Ty go nie kochasz. Nie lubisz seksu. Widać to po postach.

        Powiedz mu szczerze ze nie lubisz sie z nim kochac i odpuść sobie ten związek.

        Ofelio, idź do klasztoru.
        • edicius Re: Kobieto, puchu marny 12.06.05, 11:51
          Znalazła się jasnowidzka!

          Tak się składa, ze bardzo lubię seks, ale bardziej od seksu cenie sobie zdrowy
          rozsadek, a u męzczyzn myslenie głową a nie główką. Mam nadzieję, że mój facet
          moze się tym poszczycić.
          • rachela180 Re: Kobieto, puchu marny 12.06.05, 11:55
            No tak, ale jesteście w ZWIĄZKU - macie wspólne plany, nadzieję na ślub. On ma
            prawo do dyskusji. nie można traktować drugiej strony w ten sposób.

            Wyobraź sobie, że on proponuje,że od czasu do czasu prześpi sie przy Tobie z
            panienkąz agencji. I nie bedzie się pytał, czy Tobie się to podoba, bo nie
            jesteście małżeństwem. Bez sensu.

            Ja ze swoim chłopem omawiam wszystko. A seks dla niego może okazać się istotny.
            I może nie zrozumieć czemu nie chcesz się już z nim kochać. Powinnaś mu to
            wytłumaczyć, znaleźc kompromis.

            Nie jesteś samotną wyspą.
            • rachela180 PS 12.06.05, 11:58
              Są różne formy antykoncepcji. Jeśli w Twoim przypadku odpadaja wszystkie (np.
              nie możesz brac pigułek i masz nieregularny cykl), to mu to powiedz, wytłumacz.
              On ma prawo wiedzieć co się dzieje. Nie chodzi o to, że odmawiasz mu seksu,
              chodzi o to, ze nie traktujesz go jak partnera.
              • edicius Re: PS 12.06.05, 12:15
                On doskonale to wie, ale w momencie gdy próbowal przeforsować tabletki, czy
                spiralę, mówiłam: weto. na tym polu nie może byc jeszcze żadnych wspólnych
                ustaleń, nie daję mu prawa do negocjacji. Co to ma być? Na etapie na jakim
                jestesmy z naszym związkiem, on nie ma moim zdaniem prawa decydować o tym, czy
                będe dla kilku wieczorów w miesiącu łykała codziennie tablety i robiła w
                organizmie misz-masz hormonalny, lub chodziła z drutem w macicy! Zaznaczam, ze
                to nie jest jeszcze związek w którym wszystko zostało położone na jedną kartę,
                nie padły z zadnej strony żadne wiążace deklaracje odnośnie przyszłości. Sa
                plany, sa założenia - owszem, ale dobrze jest tak jak jest i nie mam zamiaru
                niczego na siłę przyspieszać.
                • zedd Re: PS 21.06.05, 15:04
                  Właśnie. W związku - na jakim etapie by nie był - nie można 'odmawiać prawa do
                  negocjacji'. Nie wolno traktować drugiej osoby jak popychadła dla własnej
                  wygody.

                  Zupełnie drugorzędną sprawą jest seks czy też jego brak. Jeżeli facetowi to nie
                  przeszkadza, to tym bardziej nie ma problemu.

                  Rzecz w tym, że bardzo nie fair go traktujesz. Nie jak partnera ale jak
                  dodatek. Przedmiotowo. I w dodatku nie ufasz mu. Na jego miejscu czułbym się
                  bardzo sfrustrowany i byłoby mi źle w takim związku. To nie jest zdrowa
                  sytuacja.

                  Dziwnie jakoś myślisz. Kategorycznie i nielogicznie. Postrzegasz faceta
                  (facetów) tylko w kategorii chce/nie chce seksu. Nie dostrzegasz innych stron i
                  konsekwencji swojej bardzo egoistycznej postawy. I pamiętaj, że nie każdy facet
                  który chce seksu, 'myśli główką' - jest pewna różnica między pragnieniem
                  bliskości i przyjemności z kochaną osobą, a prymitywnym opętaniem.
                • annubis74 Re: PS 24.06.05, 15:56
                  mysle ze brak Ci oparcia w nim, nie uwazasz go za czlowieka odpowiedzialnego i
                  nie wiesz co dalej moze z tego zwiazku wyniknac. Rozumiem lub staram sie
                  zrozumiec Twoje leki. Problem w tym ze nigdy chyba sie takiej pewnosci nie ma
                  jak ulozy sie nasze zycie, zawsze jest szansa ze nawet poslubie facet moze Cie
                  zostawic z dziecmi.
                • letsgostarted Dziwne... 20.07.05, 08:38
                  Dziwne to poniewaz sama mówisz ze na tym etapie ZWIAZKU nie dajesz mu prawa do
                  negocjacji,
                  • letsgostarted Re: Dziwne... 20.07.05, 08:53
                    za szybko enter
                • letsgostarted Re: PS 20.07.05, 08:51
                  Mówisz, ze na tym etapie ZWIAZKU (!!!) nie dajesz mu prawa do negocjacji ....
                  ale do lozka z nim poszlas.... wtedy..
                  Rozumiem strach i opór, ale bliskiego czlowieka nie nalezy w ten sposób
                  traktowac. Nie dla wszystkich sex jest wazny, nie musisz niczemu i nikomu
                  ulegac, ale prawo do rozsadnej rozmowy i próby znalezienia wyjscia z sytuacji
                  powinien miec kazdy blisk sercu czlowiek.
                  Jezeli to nie jest kwestia swiatopogladu...... poradz sie ginekologa.....
                  antykoncepcja to mnóstwo mozliwosci..... chyba ze go najzwyczajniej w swiecie
                  nie kochasz.
            • edicius Re: Kobieto, puchu marny 12.06.05, 12:07
              O slubie nawet nie ma mowy w tym momencie! Nawet nie dopuszczam mysli wyjścia
              za mąż przez najblizsze dwa lata, a dwa lata to kupa czasu.

              > Wyobraź sobie, że on proponuje,że od czasu do czasu prześpi sie przy Tobie z
              > panienkąz agencji. I nie bedzie się pytał, czy Tobie się to podoba, bo nie
              > jesteście małżeństwem. Bez sensu.

              A niech sobie sypia nawet z dziesięcioma. To wolny kraj, tylko jesli chce byc
              ze mną, musi wiedziec, że sypiając z innymi automatycznie rezygnuje raz na
              zawsze z seksu ze mną, a co za tym idzie, rezygnuje z zycia ze mną w
              przyszłości, gdyż nie mam zamiaru zarażać się jakimś syfem. Z resztą on tez
              nie - jest zbyt odpowiedzialny by robić takie rzeczy.

              Człowiek nie jest bezwolnym zwierzeciem - potrafi opanowac swój poped, a jeśli
              nie potrafi - jest za słaby, by tworzyć trwały związek. Nie ufam stworzeniu,
              które kieruje się wyłacznie instynktem odrzucając rozum i wolę. Ze zgrozą
              jednak stwierdzam, ze znaczna część forumowiczów to jednak takie króliki, które
              poza kopulcją świata ne widzą, no bo jak to nazwać?

              Miłośc można okazac w rózny sposób, od pocałunkow po zaawansowane pieszczoty,
              nie trzeba od razu się seksić.
              • ybbon Re: Kobieto, puchu marny 12.06.05, 13:08
                Przecież Ty już mu odmówiłaś seksu, przynajmniej aż do ślubu. A jak sama
                piszesz, ślub nie wcześniej jak za jakieś 2 lata. W takiej sytuacji sypiając z
                innymi on nie rezygnuje z seksu z Tobą, bo jego już nie ma:)

                Pozdrawiam i życzę szczęścia.
                Będzie Ci potrzebne:)
                • edicius Re: Kobieto, puchu marny 12.06.05, 13:55
                  Dziekuję, nie narzekam na brak szczescia :)
                  • ybbon Re: Kobieto, puchu marny 12.06.05, 14:21
                    Teraz nie narzekasz, ale ciekawe jak długo tak będzie...? Jeżeli Twój facet
                    dowie się, że seksu nie będzie przez co najmniej dwa lata to długo z Tobą nie
                    będzie. A wtedy będziesz sama i nieszczęśliwa.

                    Jeżeli wierzysz w to, że Twój facet spokojnie będzie czekał do ślubu, to możesz
                    się rozczarować. Zdrowy mężczyzna, który już nieraz uprawiał seks i nie jest
                    fanatykiem religijnym, raczej nie wytrzyma za długo:)
                    Jak myślisz, dlaczego kobiety w ciąży są w stanie uprawiać seks mimo, że nie
                    prowadzi on do kolejnego poczęcia...?
                    • magdzik5 Re: Kobieto, puchu marny 16.06.05, 10:10
                      ybbon napisał:

                      > się rozczarować. Zdrowy mężczyzna, który już nieraz uprawiał seks i nie jest
                      > fanatykiem religijnym, raczej nie wytrzyma za długo:)

                      No nie wypisuj takich bredni! Wiem bo i ja bylam przez dlugie miesiace ze swoim
                      facetem bez seksu. Nie wiem wsrod jakich facetow sie obracacie i co wam
                      propaganda sexu wmowila ale goraco wspolczuje...
                    • kamsi Re: Kobieto, puchu marny 17.06.05, 15:39
                      ybbon napisał:

                      > Teraz nie narzekasz, ale ciekawe jak długo tak będzie...? Jeżeli Twój facet
                      > dowie się, że seksu nie będzie przez co najmniej dwa lata to długo z Tobą nie
                      > będzie. A wtedy będziesz sama i nieszczęśliwa.

                      Z tego wynikałoby, że on jest/był/będzie z nią głównie, jeśli nie wyłącznie,
                      dla seksu... Tak to przynajmniej wygląda, jak się przeczyta powyższe
                      stwierdzenie (i kilka podobnych podczas dyskusji).
        • sagis Też tak może być,bo często kobiety oszukują siebie 13.06.05, 09:55
          i innych, aby tylko nie być samej.
          A, ze swojego strachu i egoizmu, niszczą życie innym.
          W tym momencie ważniejsze dla nich są ich potrzeby, a nie drugiej osoby.
        • czarna.mucha Edicius - popieram Cie! 15.06.05, 23:00
          Popieram Cie, edicius. Ja akurat biore pigulki i nie stresuje sie ciaza, ale
          nie wyobrazam sobie, zebym miala polegac na prezerwatywach. Po prostu wizja
          ciazy mnie PRZERAZA!!!! Nie potrafilabym sobie w tej chwili poradzic z
          dzieckiem, tak samo jak Ty nie mam pojecia, czy to jest Ten facet. Seks jest
          cudowna sprawa, ale jesli bede musiala zrezygnowac z tabletek - zrezygnuje z
          seksu do czasu, kiedy wizja posiadania dziecka nie bedzie mnie przerazac.

          I szczerze mowiac nie za bardzo rozumiem niektorych forumowiczow. Nie mozecie
          powiedziec, ze ona nie kocha swojego faceta! Na jakiej podstawie tak
          wnioskujecie? Bo nie chce sie z nim kochac? A gdyby tak robila z powodow
          religijnych? Seks nie jest najwazniejsza rzecza w zwiazku. I szczerze
          wspolczuje wszystkim, ktorzy sadza, ze wlasnie jest.
    • squirrel9 Re: Koniec z seksem, a on... 12.06.05, 12:04
      Obawiam się (i pewnie twój chłopak też do tego dojdzie),że po ślubie również
      jeśli np. urodzisz jedno dziecko i zadecydujesz (sama, w końcu o twój brzuch i
      twoja sprawa), że następne dzieko ewentualnie za 5 lat to te 5 lat facetowi
      zaserwujesz w celibacie.
      Myślę,żę strach starchem ale jeśli ty decydujesz czy jemu "z gumką" dobrze czy
      absolutnie nie (on pewnie poszedłyby ze sobą na ten kompromis) to w ogóle na
      kompromis nie jesteś nastawiona, nie jesteś nastawiona na dyskusję. Myślę - jak
      i inni tutaj - że nie kochasz, seks jest taki sobie więc możesz "poprowadzić
      sklepik". Dasz albo nie dasz bo trudno to nazwać "uprawianiem miłości".
      Próbujesz faceta rozgrywać własną c...ą. Ja myslę,że wymuszasz na nim ślub.
      Moze na razie wymuszasz na nim by załatwił miezkanie i chcesz z nim zamieszkać.
      Nie muszę tego oceniać, masz do tego prawo ale nie okłamuj sama siebie.
      Mozecie razem zamieszkać? Któreś z was ma mieszkanie? Stać was na wynajęcie
      wspólnego?
      • edicius Re: Koniec z seksem, a on... 12.06.05, 12:22
        O rany, jeszcze raz:

        Po slubie, lub nawet bez, ale po wspolnym ustaleniu co do przyszłości,
        zamieszkaniu razem itd decyzję będą podejmowane WSPÓLNIE bo w pewnym sensie
        będziemy jednością, na razie jesteśmy całkowicie osobnymi bytami, więc relacja
        jest inna.

        > Myślę,żę strach starchem ale jeśli ty decydujesz czy jemu "z gumką" dobrze
        czy
        > absolutnie nie (on pewnie poszedłyby ze sobą na ten kompromis)

        To on twierdzi, ze z gumką nie lubi - nie ja. Nawet jesli z jego strony padnie
        chęc kompromisu gumkowego (tak naprawde nie wyraził takiej chęci), to mnie i
        tak to nie urzadza, gdyż gumki sa zbyt zawodne, a ja na dzień dzisiejszy nie
        jestem w stanie sobie na ewentualną zawodność pozwolic.

        > Próbujesz faceta rozgrywać własną c...ą. Ja myslę,że wymuszasz na nim ślub.
        > Moze na razie wymuszasz na nim by załatwił miezkanie i chcesz z nim
        zamieszkać.

        Myśl sobie co chcesz, mnie się absolutnie do slubu, ani wspólnego zamieszkania
        razem nie pali.

        > Mozecie razem zamieszkać? Któreś z was ma mieszkanie? Stać was na wynajęcie
        > wspólnego?


        Ja mam mieszkanie, mieszkam sama w miescie w którym studiuję, ale za mieszkanie
        pacą rodzice.

        • super.kinia Re: Koniec z seksem, a on... 12.06.05, 12:27
          edicius napisała


          > To on twierdzi, ze z gumką nie lubi - nie ja. Nawet jesli z jego strony padnie
          > chęc kompromisu gumkowego (tak naprawde nie wyraził takiej chęci), to mnie i
          > tak to nie urzadza, gdyż gumki sa zbyt zawodne, a ja na dzień dzisiejszy nie
          > jestem w stanie sobie na ewentualną zawodność pozwolic.

          ten wątek nalezy wysłac co MENiS z prośbą o dodatkowe lekcie wychowania
          seksualnego!
          Kupuj prezerwatywy z aptece, a nie w kiosku czy na stacji benzynowej. Uzywaj
          dobry marek, a nie tych za 1,50zł. A w razie czego popros lekarza a recepte na
          postinor i wez jak najszybciej po ewentualnej "wpadce".
          • edicius Re: Koniec z seksem, a on... 12.06.05, 12:33
            Ty się puknij w głowę! Nie będę waliła w siebie konskiej dawki hormonów z
            powodu nieodpowiedzialnego zachowania dzień wcześniej, czy pękniej gumki. A
            DUREX wystawi mi gwarancję, że nie zajdę w ciążę? Oj, chyba nie. Nawet
            najlepsze gumki daja 95% skuteczności. Sorry, ale w mojej sytuacji zyciowej to
            o 5% za mało, by im w pełni zaufać.
            • super.kinia Re: Koniec z seksem, a on... 12.06.05, 12:41
              edicius napisała:

              > Ty się puknij w głowę! Nie będę waliła w siebie konskiej dawki hormonów z
              > powodu nieodpowiedzialnego zachowania dzień wcześniej, czy pękniej gumki. A
              > DUREX wystawi mi gwarancję, że nie zajdę w ciążę? Oj, chyba nie. Nawet
              > najlepsze gumki daja 95% skuteczności. Sorry, ale w mojej sytuacji zyciowej to
              > o 5% za mało, by im w pełni zaufać.


              stara wrzuć na luz, bo ja cie nie obrażam, ani nie wyzywam.

              dla mnie to nerwica, myslalam ze moze boisz sie troche, co jest normalne, ale u
              ciebie to juz jest paranoiczny lęk przed ciązą. Moze sie wysterylizuj? Bo
              "wpadka" jak sama o tym mowisz, moze miec nieciekawe dziecinstow ze znerwicowaną
              mamusiką.
              nie wiem kto cie tak zaburzył, byc moze miałas juz jakaś skrobanke, ale boje sie
              ze tak samo wychowasz (czyt. zaburzysz) własne, niechciane potomstwo.
              • edicius Re: Koniec z seksem, a on... 12.06.05, 12:48
                Moze sie wysterylizuj?

                A może nie będę współzyć po prostu? - Prostrze, tańsze, bezbolesne i co
                najwazniejsze - odwracalne i zgodne z polskim prawem.

                Skoro absolutnie nie dopuszczam mozliwości ciązy w najblizszych latach, to
                chyba najłatwiej po prostu zrezygnowac z seksu na ten czas, niż narażać się na
                nerwice, nie sądzisz?
                • super.kinia Re: Koniec z seksem, a on... 12.06.05, 12:53
                  ciemnogród, baw się dobrze...
                  • edicius Re: Koniec z seksem, a on... 12.06.05, 13:47
                    Jasne, znalazła się oświecona, która stara się mnie przekonać, że ciąża na
                    studiach to super sprawa.
        • owca Re: Koniec z seksem, a on... 12.06.05, 12:44
          edicius napisała:

          > decyzję będą podejmowane WSPÓLNIE bo w pewnym sensie
          > będziemy jednością, na razie jesteśmy całkowicie osobnymi bytami, więc relacja
          > jest inna.

          zapewniam Cię, że nie istnieje coś takiego jak 'jedność' w małżeństwie
          po ślubie nadal będziecie odrębnymi bytami i nic ani przysięgi, ani podpisane
          dokumenty tego nie zmienią

          niby Twoja decyzja o zaniechaniu współżycia z osobą, co do której nie jesteś
          pewna czy chcesz mieć z nią dzieci, czy co do tego czy _teraz_ je chcesz mieć,
          jest zrozumiała, ba nawet można zaryzykować stwierdzenie, że jesteś osobą
          niezwykle odpowiedzialną (jako matka chciałabym aby moje dziecko tak świadomie
          podejmowało decyzje co wyboru partnera i rozpoczęcia współżycia) jednak sposób w
          jaki to robisz skazuje Cię raczej na klęskę

          partnerstwo, czy to w małżeństwie, czy zanim ono jeszcze zostanie zawarte nie
          zniesie takiej próby
          niby to Twoja macica, twój brzuch i istotnie to Ty będziesz miała największe
          kłopoty jak coś pójdzie nie tak ale w związku partnerskim nie ma miejsca na
          decyzje arbitralne, winna jesteś przynajmniej mu jakieś wyjaśnienia dlaczego
          podjęłaś taką właśnie decyzję
          od nich właśnie zależy czy Twój partner będzie się czuł bezpiecznie Waszym
          związku, czy będzie Ci ufał i czy będzie mógł z Tobą wiązać jakieś plany

          bo czyż można się spodziewać zmiany w Twoim postępowaniu, sposobie podejmowania
          przez Ciebie decyzji po zawarciu związku małżeńskiego? nadal będzie to Twoja
          macica i Twój brzuch,
          ON, jego potrzeby i zdanie zawsze będzie nieistotne

          życzę powodzenia
          • edicius Re: Koniec z seksem, a on... 12.06.05, 13:43
            winna jesteś przynajmniej mu jakieś wyjaśnienia dlaczego
            > podjęłaś taką właśnie decyzję

            Alez on to wie. Odmawiam mu natomiast w tym momencie prawa do negocjacji w
            kwestii antykoncepcji "żeńskiej", typu spirala, czy hormony. Jeśli chodzi o
            prezerwatywy, mozna powiedzieć, ze odrzucając je jestesmy zgodni, tyle ze z
            róznych powodów.
            • owca Re: Koniec z seksem, a on... 12.06.05, 13:59

              rozumiem jednak, że ta decyzja nie była wynikiem waszych wspólnych rozmów na ten
              temat, a Twój partner po prostu był postawiony przed faktem dokonanym jak to
              określiłaś bez możliwości negocjacji...

              coż, moim zdaniem jeśli Twój mpartner przetrwa te /minimum/ dwa lata bez seksu
              to będzie to wyjątek na miarę światową
              i życzę wam abyście obydwoje z tym byli szczęśliwi
              ale mimo wszystko wydaje mi się, że nie jest to realne, nie znam mężczyzny który
              poszedłby na taki układ

              jeśli Wasze drogi się rozejdą i spotkasz innego, z którym będziesz wiązała
              nadzieje na przyszłość nie zapomnij go poinformować o swoich decyzjach
              naprawdę nie zdajesz sobie sprawy z tego jak wspólna bliskość dwojga ludzi
              /czyt. seks/ jest istotna i budująca inne wzajemne relacje
    • tosia261 Re: Koniec z seksem, a on... 12.06.05, 12:19
      Czy Twój chłopak zaakceptował sytuację czy przyjął ją do wiadomości to mnie
      zastanawia.
      Masz prawo do takich decyzji, ale musisz pamiętać, że one dotyczą dwóch osób, a
      nie tylko Ciebie.
      Wydajesz się inteligentną dziewczyną, a nie traktujesz prezerwatyw jako ochrony
      przed chorobami wenerycznymi, HIV.
      Czemu (niektóre) dziewczyny ulegają facetom w tych sprawach. Co to znaczy, że
      on nie lubi?? (Chyba, że są z nimi bardzo długo ufają sobie nawzjajem- to co
      innego)
      • edicius Re: Koniec z seksem, a on... 12.06.05, 12:26
        > Wydajesz się inteligentną dziewczyną, a nie traktujesz prezerwatyw jako
        ochrony
        >
        > przed chorobami wenerycznymi, HIV.

        Odpowiedz szczerze na pytanie:

        Wiesz, że twoj partner ma HIV, czy zdecydujesz się z nim na seks w gumce? Tak
        bardzo im ufasz, ze nie zawiodą i sie nie zarazisz?

        > Czemu (niektóre) dziewczyny ulegają facetom w tych sprawach. Co to znaczy, że
        > on nie lubi?? (Chyba, że są z nimi bardzo długo ufają sobie nawzjajem- to co
        > innego)

        szczerze mówiąc, nie rozumiem tej cześci Twojej wypowiedzi.

    • super.kinia nie kochasz go 12.06.05, 12:23
      bo miłość wiąże się z zaufaniem do drugiej osoby. Jeśli dwoje ludzi się kocha,
      to zaden papier, żadna umowa cywilno prawna nie jest im potrzebna, żeby czuć się
      bezpiecznie i pewnie w trudnych sytuacjach. Wspolne wychowywanie dziecka nie
      opiera się na obowiązku alimentacyjnym ze strony ojca (męża), tylko na miłości,
      zrozumieniu, zaufaniu.
      • edicius Kolejna jasnowidzka 12.06.05, 12:29
        Zanim zaczniesz stawiać swoją tezę, może poczytaj trochę wypowiedzi, naprawdę
        nie chce mi się wyjaśniać tego samego po kilka razy.
        • super.kinia nadal uwazam ze go nie kochasz 12.06.05, 12:30
          edicius napisała:

          > Zanim zaczniesz stawiać swoją tezę, może poczytaj trochę wypowiedzi, naprawdę
          > nie chce mi się wyjaśniać tego samego po kilka razy.

          czytałam wszytskie twoje wypowiedzi,
          dla mnie jest oczywiste ze mu nie ufasz, nie wiem co ci wczesniej zrobił, ale
          boisz sie ze w razie ciązy, nie bedziesz mogla na niego liczyć
          • edicius Re: nadal uwazam ze go nie kochasz 12.06.05, 12:36
            Oczywiście, ze nie bedę mogła na niego liczyc, tak jak nie będę mogła liczyc na
            siebie, jedynymi osobami na jakie będe mogła liczyć, to moi lub jego rodzice,
            gdyż zadne z nas nie pracuje i jest utrzymywane przez rodziców.
            • super.kinia Re: nadal uwazam ze go nie kochasz 12.06.05, 12:44
              edicius napisała:

              > Oczywiście, ze nie bedę mogła na niego liczyc, tak jak nie będę mogła liczyc na
              >
              > siebie, jedynymi osobami na jakie będe mogła liczyć, to moi lub jego rodzice,
              > gdyż zadne z nas nie pracuje i jest utrzymywane przez rodziców.


              ile ty masz lat dziecino?
              pisałas ze za 2 lata konczysz studia, wiec masz ok 22, jak sądzę.
              Wiesz jestes bardzo niedojrzała, ja koncze studia za rok, ale wiem ze
              poradziłabym sobie w takiej sytuacji. Musiałabym. Mi rodzice nie wynajmują
              mieszkania, nie dają mi na wszystko to co chce i jakoś żyje, a ciąza byłaby
              jedynie zmartwieniem moim i mojego chłopaka.
              • edicius Re: nadal uwazam ze go nie kochasz 12.06.05, 12:57
                No to widzisz, masz inne podejście, pewnie inaczej na to patrzysz. Ja studiuję
                dziennie i zaocznie, nie mam czasu na pracę, a rodzice mają chec i srodki by
                mnie utrzymywać i kształcić. Pracuję wyłacznie w wakacje i to czesto w ramach
                praktyk studenckich. Nie mam zamiaru ich zawieść i zatracić wkładu pieniężnego
                jaki we mnie wpakowali w razie ciązy. Bez watpienia musiałabym wtedy przewać
                choćby jedne studia. Do takiej sytuacji nie mam zamiaru dopuścić.

                a ciąza byłaby
                > jedynie zmartwieniem moim i mojego chłopaka.

                Nawet jesli byłaby tylko moim zmartwieniem i mojego chłopaka, nie dopuszczam
                możliwości zaistnienia w najblizszych latach takiego zmartwienia.
                • super.kinia Re: nadal uwazam ze go nie kochasz 12.06.05, 15:21
                  edicius napisała:

                  > No to widzisz, masz inne podejście, pewnie inaczej na to patrzysz. Ja studiuję
                  > dziennie i zaocznie, nie mam czasu na pracę, a rodzice mają chec i srodki by
                  > mnie utrzymywać i kształcić. Pracuję wyłacznie w wakacje i to czesto w ramach
                  > praktyk studenckich. Nie mam zamiaru ich zawieść i zatracić wkładu pieniężnego
                  > jaki we mnie wpakowali w razie ciązy. Bez watpienia musiałabym wtedy przewać
                  > choćby jedne studia. Do takiej sytuacji nie mam zamiaru dopuścić.
                  >


                  wiesz co mysle? jesteś rozpieszczoną, sorry ale, głupiutką dziewczynką, ktora
                  boi się puścić maminej spódnicy i zacząć martwić się samodzielnie o siebie.
                  Rozumiem ze nie jestes w stanie wziąć odpowiedzialności z drugą osobę (dziecko)
                  w sytuacji, gdy jeszcze nigdy nie musiałas sie troszczyć sama o siebie.
                  No bo jak rodzice opłacają studia zaoczne, płacą za mieszkanie, dają na
                  jedzenie, ubrania i kosmetyki, to po co miałabys z tego rezygnować???

                  dziwi mnie tylko jedno - takie kobitki jak ty, szukają faceta-tatusia, ktory
                  zasponoruje im resztę zycia. Wiec zmien chłopaka, na bogatego frajera i nie
                  martw sie o ciążę.


                  A co do mnie - koncze studia dzienne i wiem, że ewentualne urodzenie dziecka,
                  nie zmusiłoby mnie do rzucenia studiów, być moze potrzebowałabym roku, dwóch
                  przerwy.
            • super.kinia Re: nadal uwazam ze go nie kochasz 12.06.05, 12:51
              nie chce cie przekonywac ze mozna konczyc studia pracując i wychowując dziecko.
              Ale można.
              Mozna też skutecznie sie zabezpieczac, nie zachodząc w ciązę.

              Ja nie wiem co ty studiujesz i na jakiej uczelni, opłacanej pewnie przez
              rodziców, ale lepiej dla dziecka zebyś w tę ciąże nie zachodziła jadnak.
              Najgorsze jest jak dzieci mają dzieci.
              • edicius Re: nadal uwazam ze go nie kochasz 12.06.05, 12:59
                No widzisz. A jaki jest najlepszy i najbardziej niezawodny sposób na
                niezachodzenie w ciążę? No jaki?
                • super.kinia Re: nadal uwazam ze go nie kochasz 12.06.05, 15:15
                  edicius napisała:

                  > No widzisz. A jaki jest najlepszy i najbardziej niezawodny sposób na
                  > niezachodzenie w ciążę? No jaki?

                  jaki? nie ma to jak głupia baba, z poglądami rodem z MW
    • bondzik Re: Koniec z seksem, a on... 12.06.05, 12:37
      a jakiej antykoncepcji zamierzasz uzywac po slubie?
      • edicius Re: Koniec z seksem, a on... 12.06.05, 12:41
        Moze pigulki, moze plastry, może spirala, a może naturalna (np. objawowo -
        termiczna - podobno takze skuteczna). Zalezy od sytuacji zyciowej i od tego,
        czy zdecydujemy sie na dziecko szybko, czy później oraz tego, jak bedziemy na
        dziecko przygotowani.
        • winterblue Re: Koniec z seksem, a on... 12.06.05, 13:03
          >może naturalna (np. objawowo -termiczna - podobno takze skuteczna).
          Tak, bardzo skuteczna. Moja kumpela ma pięcioro rodzeństwa dzięki tej metodzie.

          >Zalezy od sytuacji zyciowej i od tego,
          > czy zdecydujemy sie na dziecko szybko, czy później oraz tego, jak bedziemy na
          > dziecko przygotowani.

          Nie martw się, kochana, z tym facetem ani wspólnej przyszłości, ani tym
          bardziej dziecka mieć nie będziesz!
          • edicius Kolejna jasnowidzka się znalazła... 12.06.05, 13:08
            ale nikt Ci nie broni tak myśleć.
        • bondzik Re: Koniec z seksem, a on... 12.06.05, 13:55
          Aha czyli teraz nie mozesz sie truc tabletkami ale za dwa lata juz bedziesz
          mogla?
          • edicius SUWERENNOŚĆ 12.06.05, 14:23
            Teraz po prostu nie chcę i uwazam, ze NIKT, absolutnie nikt NIE MA PRAWA
            namawiać mnie do ich brania oraz żądania wyjasnień na tym polu.

            Wraz z zawarciem związku małżeńskiego, dobrowolnie, czesc swojej suwerenności
            (jakie to modne slowo dzisiaj) oddaję partnerowi i wtedy decydujemy o tym
            WSPÓLNIE.

            Pytanie od początku mam takie: Czy mam rację?
            • owca Re: SUWERENNOŚĆ 12.06.05, 14:26

              jeśli decydujecie się razem na współżycie, razem też decydujecie o środkach
              bezpieczeństwa, posiadaniu potomstwa i innych sprawach z seksem związanych

              z tym partnerem wydaje mi się że nie masz szans na 'zdrowe kontakty'
              z innymi, to zależy...
              • edicius Re: SUWERENNOŚĆ 12.06.05, 14:34
                Już to pisałam, ale powtórzę: nie jestem w 100% pewna, czy to ten i gdybym
                teraz miała decydowac o wspólnym byciu razem do grobowej deski, mialabym spory
                dylemat i nie umiałabym podjąc decyji. Uwazam, ze na małzeństwo mam czas i w
                tej chwili nie chcę wchodzić w taki układ, nie chce rozwijac związku na siłę,
                dlatego nie proponuje też, by mój chłopak ze mną zamieszkał, mimo, ze mam chatę
                tylko dla siebie.
                • owca Re: SUWERENNOŚĆ 12.06.05, 14:50

                  czy myślisz, że można być kogoś pewnym na 100%?

                  po Twoich wypowiedziach wnioskuję, że strasznie idealizujesz małżeństwo
                  to nie jest tak, że jak w końcu podejmiesz decyzję o wspólnym życiu z mężczyzną,
                  będziesz go pewna na 100%, wspólnie będziecie podejmować decyzje i żyć długo i
                  szcześliwie
                  właśnie dopiero po ślubie zaczną się problemy, tym bardziej, że w sferze
                  wspólnego pożycia bedziecie mieli niewielkie doświadczenie

                  nie jest prawdą, że seks w małżeństwie jest najważniejszy
                  ale jest potęgujący ogólną jego 'ocenę'

                  jeśli seks jest udany, dogadujecie się na tej płaszczyźnie i wzajemnie cieszycie
                  się ze wspólnie spędzonych chwil to i inne radości życia codziennego potęgowane
                  są kilkakrotnie

                  jeśli seks jes do d... to niepozmywany talerz w zlewie jest problemem i to, że
                  kwiatka Ci na imieniny nie przyniósł
                  może to trochę trywialne ale świat istotnie żyje seksem
                  i chociaż nie wiem jak bardzo racjonalnie chcielibyśmy się od tego odciąć
                  człowiek jest zwierzęciem, nic na to nie poradzimy
            • bondzik Re: SUWERENNOŚĆ 12.06.05, 15:08
              jestes bardzo odpowiedzialna ze nie decydujesz sie na seks ale nie doroslas
              jeszcze do powaznego zwiazku..bawisz sie swoim partnerem..on z pewnoscia
              traktuje to bardzo powaznie a Ty jezeli uwazasz ze nie ma czegos takie jak MY
              tylko jestes TY i ON to znaczy ze masz go gleboko gdzies..
              W powaznym zwiazku to nie tylko jedna osoba podejmuje decyzje,na tym to
              polega..a jezeli chcesz decydowac sama o swoim i jego zyciu to po co z nim
              jestes????
              • czarna.mucha Re: SUWERENNOŚĆ 15.06.05, 23:25
                rety, ludzie, ale ona wlasnie mowi, ze to jeszcze NIE jest powazny zwiazek!
                Przeciez w kazdym zwiazku jest zawsze taka faza, ze jeszcze nie podejmuje sie
                zadnych decyzji, jeszcze sie nie jest pewnym itd. Owszem, 100% pewnosci nigdy
                nie ma, ale zawsze jest moment, od ktorego sie zaczyna myslec "my". I nie
                wmowicie mi, ze to od pierwszego wejrzenia jest...

                I to normalne, ze w tej pierwszej fazie jest jeszcze Ona i On i nie ma zadnego
                My. I dlatego ona ma prawo powiedziec, ze za bardzo boi sie ciazy, zeby zaufac
                innym srodkom, a nie bedzie brac tabletek.
            • mickey.mouse Re: SUWERENNOŚĆ 13.06.05, 14:20
              Nie nie masz racji. Napisalas w pierwszym poscie tak:

              "...Nie musze podawać powodu dlaczego nie chcę. Nie chcę i już...."

              Tak po prostu nie mozna w zwiazku. Nie i juz. Zwiazek to zwiazek, a nie
              dyktatura. Jesli tak bedziesz pojmowac suwerennosc, to licz sie z tym, ze on
              rowniez skorzysta ze swojej suwerennosci i zostawi Cie nie dla braku seksu,
              lecz z powodu Twojego braku szacunku dla niego. A swoja droga, jakim Ty jestes
              czlowiekiem?
            • czarna.mucha Masz racje 15.06.05, 23:21
              Masz racje. I naprawde doskonale Cie rozumiem. Wedlug mnie najpierw trzeba sie
              przekonac, czy to Ten partner, a dopiero potem zaczynac wspolzycie. I to
              absolutnie nie z powodow pruderyjnych, tylko przez ewentualne skutki seksu.
              Jesli nie bierzesz tabletek, oczywiscie. Bo tabletka brana regularnie i
              nielaczona z duza iloscia alkoholu to praktycznie 100%.

              Ale z drugiej strony NIKT nie ma prawa zadac od Ciebie brana tabletek.
              Wszystkie negatywne skutki zdrowotne spadna ewentualnie tylko na Ciebie.

              I wspolczuje szczerze wszystkim forumowiczkom, ktore wroza Ci krotka znajomosc
              z tym facetem. Naprawde facet to nie jest kawal miesa kierowany tylko tym, co
              nosi w spodniach! I owszem, seks jest w zwiazku bardzo wazny, ale bez przesady,
              to nie on utrzymuje ten zwiazek, to nie on go spaja! Z tych wypowiedzi
              przebija - lepiej sie seksic, bo inaczej facet odejdzie! Nie ma wiekszej
              glupoty!
            • annubis74 Re: SUWERENNOŚĆ 24.06.05, 16:07
              edicius napisała:


              > Pytanie od początku mam takie: Czy mam rację?
              chyba nie dopuszczasz do siebie mozliwosci ze nie masz racji ale przyznam ze w
              tym momencie to sie troche pogubilas, teraz nie chcesz brac hormonow bo nie,
              ale jak facet sie zadeklaruje (w kwestii slubu np.) to bedziesz?
          • aniak93 Re: Koniec z seksem, a on... 12.06.05, 19:34
            o właśnie- to jest dobre pytanie.
            Czytając Twoje wczesniejsze wypowiedzi można Cię uznać za niegłupią dziewczynę,
            ale jednej rzeczy widocznie nie rozumiesz.Będąc w związku, w którym ludzie
            decydują się na wzajemnie współżycie liczyć się musi każda kobieta z tym, że
            jeśli raz dała zasmakować facetowi seksu,to on będzie potem w głównej mierze
            opierał na tym swój związek. I tu nie chodzi o to, że facet jest świnią bo myśli
            tylko o seksie- myśli o tym na okrągło- nie oszukujmy się, ale jeśli jest z
            kobietą, która rozumie jego potrzeby, potrafi mu dać to, czego on pragnie, sama
            czerpiąc z tego przyjemność że może uszczęsliwić swojego faceta, to kształtuje
            się między nimi mocna więź, która dobrze wróży na przyszłość. Wydaje mi się że
            traktujesz swojego chłopaka zbyt przedmiotowo, przecież rzucając pigułki,
            rezygnując również z używania prezerwatyw i itp. stawiasz go przed faktem
            dokonanym- nie widzę tu żadnego partnerstwa w tym związku- licz się z jego
            zdaniem, z jego odczuciami i potrzebami... On jest FACETEM i nie wierzę, że
            długo wytrzyma bez seksu.. taka jest smutna prawda- a Ty, możesz przecież
            próbować z gumką i np. koniec na zewnątrz że tak się wyrażę :))- nawet jak facet
            tego nie lubi, gwaratuje Ci że już by wolał taką opcję niż zero seksu,
            pozdrawiam Cię i życzę troszkę więcej empatii na przyszłość :)))
            • mickey.mouse Re: Koniec z seksem, a on... 13.06.05, 19:23
              Spodobalas mi sie :)
              • aniak93 Re: Koniec z seksem, a on... 13.06.05, 22:04
                chciałabym wyjaśnić swoją wcześniejszą wypowiedź, w woli ścisłości :))))
                nie jestem osobą,która aby zatrzymać przy sobie faceta, daje mu się zawsze i o
                kazdej porze. Twierdzę jedynie, że jeśli ludzie naprawdę się kochają, są ze
                sobą szczęśliwi, obarzają się zaufaniem- to nie powinno być między nimi żadnych
                barier ani problemów typu " nie będzie seksu bo ta metoda antykoncepji mi nie
                odpowiada...". Wogóle nie rozumiem takiego myślenia-jesteś z kimś to zależy Ci
                na tym,aby Tobie było miło i przyjemnie ale również i co może ważniejsze, aby Ta
                druga osoba czuła się spełniona i szczęsliwa.I to jest moja recepta na długi,
                udany związek bez zdrad i innych dziwnych historii...PZDR
                • edicius Re: Koniec z seksem, a on... 13.06.05, 22:18
                  to nie powinno być między nimi żadnych
                  > barier ani problemów typu " nie będzie seksu bo ta metoda antykoncepji mi nie
                  > odpowiada...".

                  Owszem, będzie, bo seks zdarza się raz na jakiś czas, a tabletki trzeba łykać
                  c o d z i e n n i e i nie pozostają one obojętne dla zdrowia. To by było zbyt
                  spore poświęcenie z mojej strony w celu zaspokojenia jego potrzeb seksualnych,
                  których tak naprawdę nie mam żadnego obowiązku spełniać. Facet ma prawo liczyć
                  na seks ze swoją partnerką ŻYCIOWĄ (a nawet nienormalne by było gdyby nie
                  współzyli) ale nie ma prawa wymagać go od dziewczyny, z którą po prostu się
                  spotyka kilka razy w tygodniu, i nie w sytuacji gdy nie było z żadnej ze stron
                  żadnych deklaracji co do przyszłości. Z tego wzgledu naprawde nie rozumiem
                  czemu znakomita większość jest przeciwnego zdania, zwłaszcza, gdy nie jestem
                  pewna, że z tym właśnie facetem chcę dzielić resztę życia.
                  • piiiip Re: Koniec z seksem, a on... 13.06.05, 22:24
                    edicius napisała:

                    > To by było zbyt
                    > spore poświęcenie z mojej strony w celu zaspokojenia jego potrzeb seksualnych,
                    > których tak naprawdę nie mam żadnego obowiązku spełniać.

                    No jeśli współżyłaś z nim tylko dla zaspokojenia JEGO potrzeb seksualnych to
                    istotnie nie ma o czym mówić. Z takim temperamentem lepiej nie zawracaj facetom
                    w głowie. Będzie wielkie rozczarowanie.
                    • edicius Re: Koniec z seksem, a on... 13.06.05, 22:31
                      Ja także mam swoje potrzeby, ale jak widać to faceci mają większe problemy z
                      popędem, mnie pieszczoty w zupełności wystarczają.
                      • piiiip Re: Koniec z seksem, a on... 13.06.05, 22:44
                        edicius napisała:

                        > Ja także mam swoje potrzeby, ale jak widać to faceci mają większe problemy z
                        > popędem, mnie pieszczoty w zupełności wystarczają.

                        Ale on nie ma problemu z popędem, on po prostu go ma,
                        a Ty widocznie nie.
                  • aniak93 Re: Koniec z seksem, a on... 13.06.05, 23:54
                    wiesz dlaczego ja nie popieram Twojego toku myślenia? Bo zbyt luźno traktujesz
                    cały ten wasz związek. Oczywiście masz prawo decydować o tym, jaką metodę
                    antykoncepcji stosujesz,tymbardziej ze nie byłozadnych deklaracji- w końcu to
                    twój organizm
                    ( sama dobrze wiem, że pigułki nie pozostają obojętne dla organizmu - stosowałam
                    je przez 2 lata ale przerzuciłam się na gumki),jednak nie podoba mi się to, że
                    najpierw decydujesz się na współżycie z facetem-który jest chyba dla Ciebie
                    kimś ważnym,zależy Ci na nim, a potem stwierdzasz, że nie będzie seksu bo
                    pigułki szkodzą...... Brak tu jakiejkolwiek konsekwencji. Nie widzę z twojej
                    strony zaangażowania w ten związek..dlatego nie podoba mi się Twoje podejście do
                    sprawy...
                    A może to ja jestem jakaś dziwna będąc z zwiazku z facetem na którym mi zależy i
                    naturalnym wydaje mi się, aby dawać sobie szczęście nawzajem....
                • mickey.mouse Re: Koniec z seksem, a on... 23.06.05, 18:18
                  To dobra recepta, tytlko malo kto o niej pamieta.
        • mendosita Re: Koniec z seksem, a on... 19.07.05, 08:37
          Aha, to znaczy, że po ślubie już będziesz mogła faszerować się i truć się
          hormonami??? To już nie będzie chodziło o Twoje zdrowie? Dziewczyno, spójrz na
          to, co piszesz. Wypisujesz takie bzdury, że szkoda gadać. Przeczysz sama sobie.
          Oj, biedny ten Twoj facet... Lepiej zerwij z nim już teraz, będzie szczęśliwszy.
    • juliet22 Re: Koniec z seksem, a on... 12.06.05, 12:49
      Jeżeli Cię zostawi, to nie dlatego, że nie będzie seksu, ale dlatego nie
      pozwoliłaś mu uczestniczyć w podjęciu tej decyzji. Razem zdecydowaliście się na
      seks, więc dlaczego rezygnacja z niego ma być wyłącznie Twoją decyzją? To nie
      jest fair w stosunku do Twojego mężczyzny.

      >przed
      > slubem w ogole seksu nie powinien facet oczekiwac, ani tym bardziej go
      > wymuszać, czy choćby namawiać.

      Gdybyś postawiła w ten sposób sprawę od początku, byłoby ok. Ale Ty
      najpierw "dałaś dziecku zabawkę", a teraz zabierasz.

      Nie wróżę Wam świetlanej przyszłości.
      • owca Re: Koniec z seksem, a on... 12.06.05, 12:53
        juliet22 napisała:

        > Jeżeli Cię zostawi, to nie dlatego, że nie będzie seksu, ale dlatego nie
        > pozwoliłaś mu uczestniczyć w podjęciu tej decyzji. Razem zdecydowaliście się na
        >
        > seks, więc dlaczego rezygnacja z niego ma być wyłącznie Twoją decyzją? To nie
        > jest fair w stosunku do Twojego mężczyzny.


        i to właśnie jest sedno całego problemu
      • edicius Re: Koniec z seksem, a on... 12.06.05, 13:07
        Masz rację - to był mój błąd. Powinnam była na samym poczatku powiedzieć "nie",
        jednak ciągle do tego tematu wracałam, obiecywałam sobie i jemu, ze to już
        ostatni raz, a on zawsze z pobłażaniem: "jasne, jasne"... Az w koncu sie
        zebrałam i powiedziałam dość, więcej seksu nie będzie i już. Albo przyjmie to
        do wiadomości i zostanie ze mną (powiedział, że zostanie, bo nie chce nikogo
        innego), albo się rozstaniemy. W tym wypadku nie widze mozliwości kompromisu.
    • winterblue Pytanie do edicius 12.06.05, 12:55
      A dlaczego po ślubie zatruwanie się hormonami będzie ok, a teraz nie jest?
      • redaa Re: Pytanie do edicius 12.06.05, 13:11
        no wlasnie brak tu konsekwencji w mysleniu. a moze po slubie sa mniej
        szkodliwe??
        • edicius Re: Pytanie do edicius 12.06.05, 13:37
          Jest tak samo szkodliwe, ale:

          - po slubie on bedzie miał prawo głosu w tej sprawie
          - naturalną rzeczą w małzeństwie, czy trwałym, stałym zwiazku jest seks,
          odmawianie go jest nienormalne, a trucie organizmu jest tak zwanym mniejszym
          złem. Wbrew pozorom, dwa lata takiego trucia mniej to dużo.
          - w małzenstwie seks byłby zapewne czestszy niż gdy mieszka się osobno i nie
          spotyka codziennie, nie mówiąc już o spaniu razem. W związku z tym, uważam, że
          nie ma najmniejszego sensu łykac codziennie pigułki w sytuacji, gdy do seksu i
          tak dochodzi srednio raz na tydzień, a i tak sie stresowac czy przypadkiem nie
          zawiodą.
          • juliet22 Re: Pytanie do edicius 12.06.05, 13:42
            Mnie nie zawiodły przez 5 lat.
            Po odstawieniu urodziłam zdrowe dziecko.
            • edicius Re: Pytanie do edicius 12.06.05, 13:45
              Pewnie mnie też by nie zawiodły, ale nie mam zamiaru tego sprawdzać w
              najblizszym czasie.
              • juliet22 Re: Pytanie do edicius 12.06.05, 13:49
                Pewnie nie będziesz nawet miała z kim, bo chłopakowi w końcu cierpliwości
                zabraknie.
                • edicius Re: Pytanie do edicius 12.06.05, 13:52
                  Jeśli tak będzie - to dobrze, przynajmniej nie bedę się rozwodzić po roku z
                  powodu "niedopasowania charakterów".
          • oleena Re: Pytanie do edicius 12.06.05, 13:42
            edicius napisała:

            > - w małzenstwie seks byłby zapewne czestszy niż gdy mieszka się osobno i nie
            > spotyka codziennie, nie mówiąc już o spaniu razem.

            ^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
            hehehehe
            co za idealny obraz małżeństwa w sobie nosisz, pozazdrościć
    • john_malkovitch Re: Koniec z seksem, a on... 12.06.05, 13:33
      To jakś durna prowokacja jest..
      Nie wierzę, że się dajecie nabierać..
      • juliet22 Re: Koniec z seksem, a on... 12.06.05, 13:46
        Jeśli uważasz, że to prowokacja, to najwyraźniej nie doceniasz ludzkiej
        głupoty. ;)
        • john_malkovitch Re: Koniec z seksem, a on... 12.06.05, 15:14
          Konsekwencja i kompletny brak emocjonalnego zaangażowania ze strony
          autorki/ra sprawia, że jestem pewien, że to prowokacja.
    • strucla_z_serem czy powinien..? 12.06.05, 13:46
      moim zdaniem- nie
      to Twój wybór: czy bedziesz się seksić, czy bedziesz łykac pigułki, czy zrobisz
      sobie tatuaż na czole,czy będziesz miała 10 dzieci po ślubie czy żadnego, czy
      ..go rzucisz.
      masz wolna wolę w 100%

      zapewne zirytowała Cię jego roszczeniowa postawa, prawda?
      dodam: postawa do której nie ma prawa, bo nie jesteś (i nigdy nie będziesz) jego
      własnością! akurat branie pigułek czy drut w macicy to tylko i wyłącznie twój
      biznes, bo to Ty najboleśniej odczujesz tego konsekwencje

      zatem jeśli on mówi"bierz" a Ty mówisz "nie chcę brać" to oczywistym jest, że
      powinnaś kierowac się przede wszystkim swoim rozumem a nie jego "widzi mi się"
      przecież myślisz w waszym wspólnym interesie:/
      uświadom mu to

      my też się nie seksimy i jest ok- kwestia faceta
      jesteśmy na siebie napaleni jak diabli, kochamy się, ale widmo "wpadki"
      skutecznie nas odstrasza,SEKS TO NIE WSZYSTKO LUDZIE!!!

      dodam jeszcze:nie musisz "się mu tłumaczyć" ale "wytłumaczyć" zawsze warto
      postepuj jak z dzieckiem:"zabrałam ci jasiu nóż dla twojego dobra" ;)

      no, to chyba wszystko napisałam
      pozdrówki:o)
      • juliet22 Re: czy powinien..? 12.06.05, 13:48
        Twoja i autorki postu postawa to typowa postawa kobiety, która za jakiś czas
        przerzuci się na forum "Porzucone".
        • edicius Re: czy powinien..? 12.06.05, 13:51
          Nie martw sie, nie martw. Damy sobie radę.

          "czy będziesz miała 10 dzieci po ślubie czy żadnego" (post poprzedni).

          Jesli o to chodzi, to juz powinniśmy ustalać wspólnie.
        • strucla_z_serem nie wydaje mi się 12.06.05, 13:53
          nawet nie wiesz jakiego mam zajebistego chłopaka:)

          to załóżcie sobie forum "rozjechane"
          • juliet22 Re: nie wydaje mi się 12.06.05, 14:06
            >to załóżcie sobie forum "rozjechane"
            Mogłabyś wyjaśnić, co masz na myśli, bo nie bardzo rozumiem?
            • strucla_z_serem ot taki neologizm 12.06.05, 14:09
              skoro nie rozumiesz, to moich etymologicznych wywodów też nie zrozumiesz

              ale podpowiem, co by Cię oświecić, używając przykładu:
              rozjechana kupa to taka kupa, w która wjechał np. rozpędzony rowerzysta
              zjawisko to odnosi się szczególnie do tych kup, które były rozjeżdżane wielokrotnie

              mam nadzieję, że pomogłam:)
              • juliet22 Re: ot taki neologizm 12.06.05, 14:11
                Niestety nadal nie rozumiem...
                Bardzo proszę o wyjaśnienie słowa "rozjechane" w kontekście kobiet.
                • strucla_z_serem niestety 12.06.05, 14:15
                  to ja Ci tego lepiej nie wytłumaczę
                  może musisz się bardziej postarać..?
                  • juliet22 Re: niestety 12.06.05, 14:23
                    Wybacz, ale nie potrafię dostrzec analogii pomiędzy Twoimi przykładami.

                    I bardzo nie podoba mi się, że z braku sensownych argumentów uciekasz się do
                    chamskich określeń i porównań. Sądziłam, iż stać Cię na wyższy poziom dyskursu.

                    Nie wiem, ile masz lat, ale raczej niewiele. Może w jakiś sposób to Cię
                    tłumaczy. Kiedy mojej 4-letniej córeczce brakuje argumentów, też mówi: "Bo ty
                    jesteś głupi".

                    A co do Twojego "zajebistego" chłopaka-mam poczucie, że to taki typowy
                    współczesny, sfemninizowany chłopaczek, któremu daleko do silnych,
                    zdecydowanych, twardych mężczyzn z pokolenia (zapewne) Twojego ojca. Gdyby nie
                    był taki, jak Tobie przedstawiłam, nie pozwoliłby, abyś go "przestawiała z kąta
                    w kąt".

                    PS. Niech Cię nie zmyli to "22" z mojego nicka.
                    • edicius Jesnowidzenie 12.06.05, 14:28
                      ile jeszcze wróżek się tu znajdzie?

                      Wiedza ile mamy lat, wiedzą jacy sa nasi faceci, wiedza jakie bedą nasze
                      małżenstwa, ba!w iedzą czy w ogóle bedą.

                      Juliet, a z fusów też wróżysz?
                      • juliet22 Re: Jesnowidzenie 12.06.05, 14:31
                        Nie, skarbie, pracuję w branży HR, ale to w dużej mierze wiąże się
                        z "jasnowidzeniem".

                        PS. Naprawdę nie trzeba wielkich zdolności, aby dostrzec, jak bardzo
                        niedojrzałe są Twoje wypowiedzi.
                        PS2. Dyskusję z Tobą uważam za zakończoną.
                        • edicius Re: Jesnowidzenie 12.06.05, 14:41
                          Buuuu, to nie będzie fusów z kawy? Tarota też nie? Jaka szkoda... Przydaje sie
                          zapewne w tym twoim HR :))))))))))))))))))))))))))
                          • juliet22 Re: Jesnowidzenie 12.06.05, 14:43
                            Tarot średnio. Podobnie jak fusy. Nie czytasz uważnie moich wypowiedzi. I nie
                            wiesz, albo udajesz, że nie wiesz, co to jest HR.
                            • super.kinia Re: Jesnowidzenie 12.06.05, 15:14
                              uuu, edicius się obrazila...

                              biedactwo na swoich "studiach" nie nauczyła sie jeszcze o HR...
                              • edicius Re: Jesnowidzenie 12.06.05, 15:29
                                A biedactwo juliet jest w tym swoim niekonsekwentna. Jak Ty pracujesz z ludxmi
                                przy takiej niekonsekwencji? Hmm, chyba nie musisz odpowiadać. Wystaczy mi
                                Twoja wizja przegladajacej CV i jednoczesnie zerkającej do filizanki po
                                kawie 'co tam się urodziło"...
                                • juliet22 Re: Jesnowidzenie 12.06.05, 15:48
                                  W czym jestem niekonsekwentna?
                    • strucla_z_serem fajnie 12.06.05, 14:36
                      pozwól, że nic nie wpomne o tym Twoim "jaskiniowcu"- za wlosy do jaskini

                      nie życzę sobie dywagacji na temat mój i mojego chłopaka, poniewaz nic Ci do tego:)
                      sam fakt, że piszesz o nim cokolwiek, juz go znieważa a w moich oczach czyni Cię
                      chamką

                      jestes niekulturalna- to sama zaczęłaś ten idiotyczny dyskurs odpowiedzią na
                      moje argumenty; wiem też, że na wyzszy poziom dyskursu nie stać Cię na pewno

                      więc żegnam
                      pozdrówki
                      :o)
                      • juliet22 Re: fajnie 12.06.05, 14:39
                        PS. Czy z tego "napalenia jak diabli" o którym pisałaś nie zazdrościsz
                        przypadkiem "rozjechanym" i nie miałabyś ochoty się do nich przyłączyć?...

                        buźka, dziecinko...

                        Życzę Ci takiego "jaskiniowca", jak mój mąż.
                        • strucla_z_serem no i sama widzisz 12.06.05, 14:44
                          jak tu z Tobą wdawac się w dyskusję..?
                          czego mam zazdrościć???

                          dla każdego cos dobrego w swoim czasie..

                          PS:przecież "buziek" nie życzą sobie kobiety..
                          pozdrówki
                          :o)
                • owca Re: ot taki neologizm 12.06.05, 14:23

                  cóż, raczej nie trudno się domyśleć co Strucla_z_serem ma na myśli
                  jednak takie argumenty po pierwsze zupełnie nie na miejscu a po drugie /co
                  ważniejsze/ zupełnie nie prawdziwe

                  gdby była to prawda, seks z kobietą po urodzeniu dziecka dla mężczyzny zupełnie
                  nie byłby przyjemny
                  • strucla_z_serem rozumiem 12.06.05, 14:26
                    tylko dotknęło mnie to, że "przejdę na forum porzuconych":/
                    wiesz, to niezbyt sympatyczne było, tym bardziej że mi się świetnie układa a i
                    argument to był żaden- ot, żeby dokuczyć
                    to i ja dokuczam- taka natura zadziorna;)

                    • owca Re: rozumiem 12.06.05, 14:31

                      a ja mam zasadę taka, że jak ktoś jest chamski wobec mnie, to ja ze zdwojoną
                      siłą uprzejma - zawsze sktueczne ;-)

                      jest jeszcze jedna skuteczna metoda:
                      z głupimi uwagami rozmówcy się nie dyskutuje, niepotrzebna to dla nich nobilitacja
                      • strucla_z_serem zapamietam 12.06.05, 14:37
                        dzięx

                        pozdrówki
                        :o)
                        • juliet22 Re: zapamietam 12.06.05, 14:40
                          I jak tu nie snuć domysłów co do Twego wieku młodego? Jeszcze nie widziałam,
                          aby kobieta pisała "dzięx"
                          • strucla_z_serem specjalisto od HR 12.06.05, 14:42
                            ales mnie ubawiła
                            a tylko kosmici pisza "narka"
                            jeszcze cos mądrego?

                            oczywiście że jestem młoda- zawsze taka będę:)
                            • juliet22 dziecko drogie... 12.06.05, 14:45
                              Nie wiem, czy kosmici. Dorośli w każdym razie nie.
                              • strucla_z_serem nie jestem stara babą, a dzieckiem tym bardziej 12.06.05, 14:49
                                więc daruj sobie ten ton
                                coś w skostniałym towarzystwie się obracasz..
                              • edicius Re: dziecko drogie... 12.06.05, 14:51
                                To ciesz się swoją dorosłością. My sobie pozostawimy szczęśliwą dziecinność i
                                nieodpowiedzialne niewspołżycie aż do odwołania :)))))))))))))
                                • fastburner Re: dziecko drogie... 12.06.05, 15:55
                                  A kysz z forum "Kobieta".
                  • juliet22 Re: ot taki neologizm 12.06.05, 14:27
                    Ja dobrze rozumiem, co ona miała na myśli, ale ponieważ uważam jej "argument"
                    za niesmaczny, niewłaściwy, infantylny itd itd (może by mnożyć określenia),
                    chciałam, aby to jakoś wyjaśniła i być może sama doszła do wniosku, że zbyt
                    daleko się posuwa.
              • edicius Re: ot taki neologizm 12.06.05, 14:15
                :))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))

                Dobre!
          • juliet22 Re: nie wydaje mi się 12.06.05, 14:36
            Z tego, co tu czytałam "jesteśmy na siebie napaleni jak diabli" aż Cię coś
            swędzi, aby do nas "rozjechanych" dołączyć
            • strucla_z_serem jednak zrozumiałaś?! 12.06.05, 14:40
              juz się pożegnałam ,ale wtrącę:

              oczywiście, że kręci!
              ale jest tyle fajniejszych rzeczy do zrobienia, nie tylko tek seks i seks..
              na wszystko znajdzie się pora

              pozdrówki
              :o)
              • juliet22 Re: jednak zrozumiałaś?! 12.06.05, 14:42
                Skarbusiu, ja od początku zrozumiałam, ale mam takie zawodowe zboczenie, aby
                drążyć wypowiedzi, które brzmią nieco niefortunnie.
      • edicius Re: czy powinien..? 12.06.05, 13:49
        Dzięki! Własnie o to mi chodzi!
      • dr.rocco Re: czy powinien..? 16.06.05, 19:53
        He he , jedno jest pewne , facet jak nie dostanie, to dostanie od innej ,
        i nawet nie bedziesz tego wiedziala , a moze nawet do agencji bedzie chodzil :).
        A jak znajdzie inna to wkoncu z dnia na dzien ci powie , ze ma cie w dupie ,
        ty to chyba zycia nie znasz dziewczynko :) no i zostaniesz sama na stare lata.
        • the_navigator wiesz, to przykre 16.06.05, 23:30
          ale muszę stwierdzić, że jesteś do reszty popier*olony
          aż żal mi dupe ściska normalnie:::D
          nadmienie: moja dupa sluzy do srania, nie przepychania:::DD
          otóż, chłopczyku z takim malutkim, tyciutkim fiutkiem- jeśli musisz leczyć swe
          kompleksy w łóżku i na kobiecym forum, w ogóle mi się śmiać chce z ciebie
          idź lepiej do agencji, odjechańcu:::D
          ubaw po pachy:::D
          no ja pier...:::::D
          ach, zapomniałabym- to od ilu nie dostałeś..?
          może chociaz chomik pozwolil sie przedmuchać..?
          :::::DDDDDDDDDDD
          moze zostanie sama, ale nie jak twoja pani z hangarem pod spodnica, gdzie to
          niejeden samolot ladowal a skad rownie wielu startowalo do lotow szkoleniowych::::D
          wejdziesz tam kiedys caly i sie zgubisz, drogi do wyjscia nie znajdziesz:::D
          edicius- no nie gadaj, no weź sie nie wyglupiaj- dawaj kazdemu kto sie
          napatoczy; bedziesz trendy, polubia cie na tym forum::::D
          bedziesz wprost uwielbiana
          no i pamietaj- teraz macierzynstwo jest trendy!
          ::::DDDDDDDD
    • bondzik Re: Koniec z seksem, a on... 12.06.05, 14:01
      I jeszcze jedno...co zrobisz jak po ślubie facet nie będzie chciał mieć z Toba
      dzieci?On tez przecież ma prawo do decydowania za siebie,bo oprocz tego ze
      dziecko Ty urodzisz to jeszcze pozostaje kwestia ze potrzebna jest zgoda
      drugiej osoby.
      A co bys zrobila gdyby Twoj partner chcial uzywac po slubie prezerwatywy,to
      jego czlonek i ma prawo decydowac o nim..
      • strucla_z_serem Twoja gadka jest irracjonalna 12.06.05, 14:05
        ale skoro wytaczasz TAKIE argumenty..

        • juliet22 Re: Twoja gadka jest irracjonalna 12.06.05, 14:06
          Ona używa argumentów, które Ty przytoczyłaś, tyle że w odniesieniu do mężczyzny.
          • strucla_z_serem jeśli do tej pory nie zauważyłaś 12.06.05, 14:21
            tej subtelnej doprawdy różnicy między kobietą a mężczyzną

            • juliet22 Re: jeśli do tej pory nie zauważyłaś 12.06.05, 14:25
              Kochana, zupełnie nie rozumiesz. Jeżeli TY masz prawo decydować o "włożeniu
              sobie spirali", dlaczego mężczyzna nie może decydować o "założeniu sobie
              gumki"?? Co to ma do różnic między płciami?
              • strucla_z_serem nic zupełnie 12.06.05, 14:28
                niech sobie nalepiej podwiąże nasieniowód
                jak działać, to konsekwentnie..
                • juliet22 Re: nic zupełnie 12.06.05, 14:29
                  W sumie to dobrze, że nie kochasz się ze swoim chłopakiem. Seks jest dla ludzi
                  dojrzałych.

                  Dyskusję z Tobą uważam za zakończoną, nie będę już odpowiadać na żadne z Twoich
                  postów.
            • ybbon Re: jeśli do tej pory nie zauważyłaś 12.06.05, 14:45
              Chcesz powiedzieć, że jeżeli kobieta nie chce mieć dzieci, to jest O’kay, a gdy
              facet nie chcąc mieć dzieci używałby prezerwatywy to już jest źle?
        • bondzik Re: Twoja gadka jest irracjonalna 12.06.05, 15:10
          dlaczego sądzisz ze moje argumenty sa irracjonalne???Bo nie potrafisz ich
          odeprzec?Najwidoczniej tak skoro tylko to potrafisz napisac...
          • strucla_z_serem zmartwię Cię 12.06.05, 15:14
            szkoda mi było strzępić klawiatury, ale skoro nalegasz:
            niech sobie podwiąże nasieniowody,
            any problem..?
            • bondzik Re: zmartwię Cię 12.06.05, 15:18
              jakbys sie jeszcze nauczyla czytac to w ogole byloby fajnie..
              • strucla_z_serem nie zrozumiałeś.. 12.06.05, 15:28
                i piszesz o czymś, co w ogole nie ma związku z tematem
                może jednak masz coś do dodania?
                • bondzik Re: nie zrozumiałeś.. 12.06.05, 15:39
                  Po pierwsze -aś
                  Po drugie moje wypowiedzi sa jak najbardziej zgodne z tematem,niestety inaczej
                  nie mozna uswiadomic zalozycielce watku ze zwiazek to nie JA i TY tylko MY,wiec
                  pytam sie jakby sie poczula gdyby on postapil dokladnie tak samo,bo tez
                  zadecydowalby w ten sposob o swoim zyciu..(ona odpisuje ze z gumka to moze sie
                  masturbowac)

                  Dalej prosze o uzasadnienie dlaczego moje argumenty sa irracjonale bo ironiczna
                  odpowiedz mnie nie satysfakcjonuje...
                  • strucla_z_serem otóż 12.06.05, 15:52
                    gdyby postąpił tak samo, to TERAZ powiedziałby: nie bedzie seksu, bo będzie
                    wpadka; a wcale nie chce sobie zawiązywać ptaka na supełek (wybacz
                    kolokwializm)bo "ona będzie chciała seksu"

                    odmowa edicius nie wiąże się z "widzi mi się" ale choćby z dbałością o zdrowie-
                    też będę się bała pigułek i dopóki to możliwe, tez bym się przed nimi broniła.

                    autorka pisze, że po ślubie już RAZEM by o tym zadecydowali, ale dla nas to już
                    zbyt daleko idące hipotezy; idealizacja małżeństwa jest tu oczywista:)pewnie
                    wyniosła ten wzorzec z domu, czego zazdroszczę:<

                    przepraszam za to "-eś", zmylił mnie login: bondzik= mały bond;)
                    i faktycznie może się wydawać, że powiedzenie "irracjonalne" o Twoich
                    argumentach jest nieco na wyrost

                    pozdrówki:o)
                    • bondzik teraz już wiem..:P 14.06.05, 15:52
                      teraz juz kapuje o co Ci chodzi:)co prawda nie do konca sie zgodze no ale chyba
                      nie ma sensu dyskutowac bo i tak kazda zostanie przyswoim zdaniu..:)ale
                      przynajmniej wszystko zostało wyjaśnione..:P
      • edicius Re: Koniec z seksem, a on... 12.06.05, 14:12
        A to niech używa. Droga wolna, kto mu broni? Niech uzywa, ale beze mnie.
        Masturbacja z gumką - to musi być doznanie! Z resztą - on nie będzie chciał z
        gumką, bo gumek nie lubi.

        Jak nie bedzie chciał miec dzieci, to nie będzie się zenił. Proste. W
        przysiędze małżeńskiej jest coś o dzieciach, prawda? Brak chęci posiadania
        dziecka w ogóle jest podstawą do uniewaznienia małżeństwa.

        • juliet22 Re: Koniec z seksem, a on... 12.06.05, 14:28
          W przysiędze małżeńskiej nie ma nic o dzieciach.
          • edicius Re: Koniec z seksem, a on... 12.06.05, 14:46
            Nie, no skąd. Pewnie, ze nie ma... Dzieci się wróży z kart! :)
            • juliet22 Re: Koniec z seksem, a on... 12.06.05, 14:48
              Proszę o podanie mi fragmentu z przysięgi małżeńskiej, w którym jest mowa o
              dzieciach, bo jakoś sobie nie przypominam.
              • tracja4 Re: Koniec z seksem, a on... 12.06.05, 14:54
                podczas pytań: "Czy chcecie z miłością przyjąć i po katolicku wychować
                potomstwo, którym was Bóg obdarzy?"
                • tracja4 Re: Koniec z seksem, a on... 12.06.05, 15:00
                  aha! I tak jak mówi głowna bohaterka;) brak chęci posiadania dziecka jest
                  rzeczywiście podstawą do unieważnienia małżeństwa. Podobnie jak niepłodność
                  jednego z partnerów (okrutne i moim zdaniem paskudne, ale jest takie prawo...)
                • ybbon Re: Koniec z seksem, a on... 12.06.05, 15:05
                  > podczas pytań: "Czy chcecie z miłością przyjąć i po katolicku wychować
                  > potomstwo, którym was Bóg obdarzy?"

                  Te słowa nie narzucają obowiązku dążenia do posiadania dzieci, tylko obowiązek
                  wychowania gdy dziecko się narodzi. To jest spora różnica. Jeżeli jej facet nie
                  będzie chciał mieć dzieci, to nie złamie w żaden sposób przysięgi małżeńskiej.
                  Złamałby ją gdyby Ona zaszła w ciążę, a On nie chciałby wychowywać tego dziecka.
                  • owca Re: Koniec z seksem, a on... 12.06.05, 15:07
                    ybbon napisał:

                    > Złamałby ją gdyby Ona zaszła w ciążę, a On nie chciałby wychowywać tego dziecka
                    > .

                    dodać należy, że wychować _po_katolicku_ bo o to przecież chodzi w tym
                    sformułowaniu - o przedłużenie na następne pokolenie wiary KK
                    • snegnat Re: Koniec z seksem, a on... 12.06.05, 15:23
                      Tak tak, nie zapominajmy o najważniejszym;P
                    • ybbon Re: Koniec z seksem, a on... 12.06.05, 15:27
                      Ten snegnat to też ja:) Nie przelogowałem się:P
              • edicius Re: Koniec z seksem, a on... 12.06.05, 15:18
                Hej, julieta, miałaś się nie odzywać, jakaś mało kos - no chyba, że znowu
                bedziesz wróżyć?
                • fastburner Re: Koniec z seksem, a on... 12.06.05, 15:54
                  Ależ jej dogryzłaś, nie ma co. Poziom dowcipu i nędzne próby ironizowania
                  porównywalne z nędznym poziomem Twoich wypowiedzi, dziewczynko.
        • ybbon Re: Koniec z seksem, a on... 12.06.05, 14:55
          Nie rozumiem Cię. Uważasz, że gdy Ty nie chcesz mieć dzieci to Twój facet
          powinien to zrozumieć i wziąć na wstrzymanie, ale w sytuacji w której on nie
          chciałby mieć dzieci, to już było by źle i byś się z nim rozstała. Widzę, że
          wasz związek nie jest partnerski, bo musi być tak jak Ty chcesz.

          Wydaje mi się, że Twój facet to jakaś ciamajda. Jak można dać tak sobą pomiatać...??
          • edicius Re: Koniec z seksem, a on... 12.06.05, 15:00
            Ja nie chcę PRZED slubem, czy BEZ slubu gdy nie ma zadnych, ani słownych ani
            pisemnych deklaracji co do przyszłości związku - w tym momencie uwazam, że
            jestem fair, nie byłoby fair natomiast, gdyby któreś z nas nie chciało PO
            ŚLUBIE. Wbrew pzorom - ogrona róznica.
        • bondzik Re: Koniec z seksem, a on... 12.06.05, 15:14
          no to zaprzeczasz sobie bo przeciez mowilas cos o antykoncecji,jak zalozysz
          sobie spiralke to on bedzie sie mogl z Toba w kazdej chwili rozwiesc...no bo w
          koncu nie wypelniasz obietnicy malzenskiej..
    • xyz80 Re: Koniec z seksem, a on... 12.06.05, 14:15
      Qurna tobie sie chyba kobieto wszystkie zwoje wyprostowały. Najpierw mu dajesz
      a później zabierasz. Czy ty myslisz ze zostaniesz drugi raz dziewicą czy co ??
      bo naprade cięzko Cie zrozumieć o co Ci chodzi w życiu. A gdybyś podczas tych
      paru razu zaszła to co ??? wcześniej nie myslałaś i dopiero teraz zaczełaś ??
      Ryzyko zajścia przy proszkach jest takie jak to ze spadnie na Ciebie meteoryt i
      per....nie Cie w te pusty łeb aż Ci sie znowu zwoje moze skrecą i zaczniesz
      mysleć wieć w obawie przed tym traumatycznym wydażeniem proponuje Ci zebyś
      siedziała w domu i nie truła d..py ludziom. Znasz 4 prawo dynamiki ?? Ciało
      które puści sie raz musi sie puszczać przez cały czas i radze Ci sie do tego
      zastosować bo sfiksujesz juz totalnie.
      • strucla_z_serem edicius, proszę: nie odpowiadaj!!!! 12.06.05, 14:17
        szkoda strzepić klawiatury

      • tracja4 Re: Koniec z seksem, a on... 12.06.05, 15:03
        Ty chyba sam sfiksowałeś, tak wnioskuję czytają Twoje "Znasz 4 prawo
        dynamiki ?? Ciało które puści sie raz musi sie puszczać przez cały czas i radze
        Ci sie do tego zastosować", no człowieku, no błagam...

        Skąd wiesz jak to u niej wyglądało wcześniej, może tak sie boi ciąży, że seks
        jej nie sprawia przyjemności, to co w takim razie - ma się zmuszać?! Ja bym
        była nad poważną rozmową i poczytaniem o antykoncepcji, ale jeśli ona nie chce,
        to jest tylko jej wybór!
    • tracja4 Re: Koniec z seksem, a on... 12.06.05, 14:27
      Atakujecie ją z jakichś dziwnych powodów, ale spójrzcie na jej ogromne poczucie
      odpowiedzialności za swoje czyny! Tego można pozazdrościć!

      Może nie jest pewna chłopaka i boi się, co by było, gdyby teraz zaszła w ciążę -
      normalka, że nei chce zostać sama, facet może uciec, kobieta od swojego brzucha
      nie ucieknie. Może strach przed ciążą odbiera jej przyjemność z seksu - wtedy
      normalne chyba, że nie będzie się zmuszać. Może po prostu go nie kocha i nie
      czuje potrzeby uprawiania z nim seksu - bo kobiety mogą przecież podchodzić do
      tej sfery życia bardzo emocjonalnie i nie wszystkie robią to z byle kim po
      tygodniu znajomości.

      Moim zdaniem jeśli chcecie tworzyć poważny dalszy związek, to powinniście o tym
      otwarcie porozmawiać. Ja mam wrażenie, że tu jest coś więcej, niż tylko strach
      przed ciążą.

      btw, tekst z filmu: "Prezerwatywa daje 98% pewności. Dwie - 186%. To więcej niż
      jakakolwiek pigułka" <lol> ;)
      • xyz80 Re: Koniec z seksem, a on... 12.06.05, 14:40
        Jaka to odpowiedzialność skoro wcześniej już to z nim robiła ?? Teraz sobie
        zdała sprawe co moze z tego wyniknąć - Ciekwae co by sie stało jak by sie w tym
        miesiącu okazało ze jest juz po zawodach z tej Jej odpowiedzialności He He He.
        Skoro nie jest go pewna to po co marnuje jego i swój czas. Moge tylko współczuć
        kolesiowi i trzymać za niego kciuki ze chociaż raz w miesiącu sie na jakąć
        la...ke załapie ;)
    • squirrel9 Re: Koniec z seksem, a on... 12.06.05, 14:43
      Jesteście swoimi pierwszymi partnerami seksualnymi?
    • amalka77 Re: Koniec z seksem, a on... 12.06.05, 14:50
      Uważam że to nie jest najrozsądniejsze, najpierw dawać a potem zabierać. I
      chyba autorka postu sama nie za bardzo lubi seks skoro potrafi z niego
      zrezygnować tak łatwo. Mysle ze z tej sytuacji jest kilka wyjśc, nie koniecznie
      wstrzemięźliwość. Trzeba tylko chcieć je znależć. Pozdrawiam.
      • squirrel9 Re: Koniec z seksem, a on... 12.06.05, 14:57
        Każda z nas, dorsosłych i rozsądnych wie doskonale,że jeśli są pierwszymi
        partnerami a jednemu z nich zależy bardziej to ten drugi może nim manipulować.
        Chłopak gdyby miał doświadczenie to wiedziałby co jest grane... a tak
        płaci "frycowe" za naukę. My wszyskie wiemy doskonale,że ten związek już jest
        właściwie zakończony i ona jak spotka faceta którego pokocha to będzie to
        robiła mimo nieplanowania różnych rzeczy, nawet zacznie planować w
        niesprzyjających okolicznościach.
        Zostawmy jej złudzenia,żę facet jak kocha to poczeka 2,3,4,5 lat w celibacie i
        krokodyl przyniesie...Też miałyśmy kiedyś dwadzieścia lat :-))))
        • edicius I kolejny jasnowidz :) 12.06.05, 15:05
          Który wie, ze jestem pierwsza partnerką mojego faceta. Co mi jeszcze wywróżysz?

          No cóz, takie z Was wrózki, jak ze mnie astronom :))))))))))))) Ale próbujcie
          dalej. Mam niezly ubaw z tych wywodów.
          • squirrel9 Re: I kolejny jasnowidz :) 12.06.05, 15:07
            Obawiam się,że masz ubaw w życiu wystarczający :))) Ja nie mam w łóżku
            problemów :)
            PS. Lepiej nie odpowiadać na pytania lub kłamać albo ... nie piesz więcej,
            pilnuj decyzji.
    • edicius Pozamałżeńskie niewspółżycie 12.06.05, 14:56
      Czy niewspółżycie pozamałżeńskie może być nieodpowiedzialne i dziecinne?

      Według większości odpowiedajacych w tym wątku, jak najbardziej. Gdybym jednak
      decydowala się na seks, a nastepnie zaszła w ciąze i prosiła o rady jak usunąć,
      dowiedziałabym się, że jestem nieodpowiedzialna, smarkata, głupia, bez sumienia
      i coś tam jeszcze, acha - i puszczalska.

      Ludzie to nieodgadnione stworzenia...
      • strucla_z_serem świat pełen jest zagadek:) 12.06.05, 14:58
        trzeba sie tylko bronić przed jego atakami

        najlepiej tak, jak poradziła "owca"-odpłacać za złośliwość podwójną dawką dobra:)

        pozdrówki
        :o)
      • squirrel9 Re: Pozamałżeńskie niewspółżycie 12.06.05, 15:02
        Po prostu jak się zaczyna współżycie należy o tym porozmaiwiać z chłopakiem i
        zadecydować wcześniej o sposobie zabezpieczenia, Twój jchłopak jeszcze nie wie
        że to nie jest to.
        Gdyby on zadecydował teraz,że przez 2 lata nie będziecie się spotykać i czekać
        wiernie to nie uważasz,że byłoby to jeszcze rozsądniejsze w waszej sytuacji?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja