edicius
11.06.05, 22:45
Powiedziałam mu, ze seksu nie będzie, gdyż pigułek łykac nie będę. Nie musze
podawać powodu dlaczego nie chcę. Nie chcę i już. Na inne metody się nie
zdecyduje gdyż są zbyt zawodne, a ja nie dopuszczam teraz mozliwości ciazy.
Co on na to? Ano, ze mnie absolutnie nie zostawi z tego powodu, ale powinien
mieć coś do powiedzenia na ten temat. Czy naprawdę powinien? Nie jesteśmy
małżenstwem, nie czuję się zobowiązana do tłumaczenia mu dlaczego odmawiam
seksu, oraz dlaczego nie chcę się truć hormonami. W moim przekonaniu, przed
slubem w ogole seksu nie powinien facet oczekiwac, ani tym bardziej go
wymuszać, czy choćby namawiać. Mylę się? Nie jestem jakas pruderyjna,
oziębła, ani religijna, ale skoro stresuję się na mysl o ewentualnej wpadce,
latam jak kot z pecherzem do apteki co miesiąc po test, dlaczego mam z nim w
ogóle negocjować kwestie łózkowe? Takie rzeczy mozna "negocjować" i wspólnie
omawiać po slubie, albo jak się już razem zamieszka, dzieli zycie na dobre i
na złe. jak myslicie?