Dodaj do ulubionych

Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną?

14.09.01, 16:16
Obserwuj wątek
    • Gość: Monika Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 14.09.01, 20:46
      Tak, byłam
      • Gość: gonzo Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 14.09.01, 21:19
        No dobra ale kim byłaś kochanką czy zdradzaną żoną?
        • Gość: Maja Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.*.*.* 20.09.01, 07:29
          Gość portalu: gonzo napisał(a):

          > No dobra ale kim byłaś kochanką czy zdradzaną żoną?
          > Jestem kochanką......i jest to bardzo trudne bo kocham ich obydwu ;(

          • Gość: miś Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 24.09.01, 12:57
            Ja też jestem. Kocham swojego męża ale kocham też Jego. Nie wyobrażam sobie
            życia bez obydwu, każdy z nich wnosi do mojego życia coś innego. Mąż nie wie o
            Nim a on wie o mężu i w pełni to akceptuje bo sam ma żonę. Poprostu spotkaliśmy
            się za póżno ale jesteśmy już od roku i chcemy aby nasz związek przetrwał do
            czasu aż nasze dzieci bedą na tyle dorosłe aby ich nie skrzywdzić. Kochamy się
            i jest fantastycznie mimo że każdy z nas ma swoje życie. Razem twierdzimy że
            jestesmy tym przysłowiowym jabłkiem i widzą też to nasi przyjaciele ale chyba
            brakuje nam odwagi by to ogłosić całemu światu. Więc jesteśmy i będziemy.
            • Gość: kaskada Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: 194.204.191.* 01.10.01, 14:24
              Gdybym ja była zoną tego Twojego kochanka - lima gwarantowane (Tobie
              oczywiście).
              • ikke Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? 09.03.02, 22:00
                Gość portalu: kaskada napisał(a):

                > Gdybym ja była zoną tego Twojego kochanka - lima gwarantowane (Tobie
                > oczywiście).

                a tak, panie tego, lopata in odlew
                (gratuluje wnikliwosci i subtelnosci, kaskado)
            • Gość: JK Sporo fałszu w tej wypowiedzi, nie uważasz ? IP: 217.153.50.* 02.10.01, 11:35
              Gość portalu: miś napisał(a):

              > Ja też jestem. Kocham swojego męża ale kocham też Jego. Nie wyobrażam sobie
              > życia bez obydwu, każdy z nich wnosi do mojego życia coś innego. Mąż nie wie o
              > Nim a on wie o mężu i w pełni to akceptuje bo sam ma żonę.
              ---> On jest tak ważny, że piszesz dużą literą a mąż pewnie jest malutki.
              Ciekawe czy on o pardon On kocha swoją żonę czy też jest włąśnie bardzo w
              małżeństwie nieszczęśliwy (na ogół reguła motania sobie seksu na boku).
              > Poprostu spotkaliśmy
              > się za póżno ale jesteśmy już od roku i chcemy aby nasz związek przetrwał do
              > czasu aż nasze dzieci bedą na tyle dorosłe aby ich nie skrzywdzić.
              ---> Tzn jak dzieci dorosną porzucisz męża, którego kochasz ? Jest to niewątpliwie
              niezłe zakłamanie.
              > Kochamy się
              > i jest fantastycznie mimo że każdy z nas ma swoje życie. Razem twierdzimy że
              > jestesmy tym przysłowiowym jabłkiem i widzą też to nasi przyjaciele ale chyba
              > brakuje nam odwagi by to ogłosić całemu światu. Więc jesteśmy i będziemy.
              ---> A z mężem jesteś również tym przysłowiowym jabłkiem ? A on ze swoją żoną ?
              Myślisz, że jest fantastyczniee bo ty znalazłaś faceta ddo zabawy ?
              A jakby twój mąż znalazł sobie to też byłoby fantastycznie ?
              Ciekawe co sądzisz o reakcji męża, gdyby sią dowiedział. Uważasz, że
              zmartwiłby się ? Chcesz martwić kochaną osobę ? Nie uważasz, że przed
              znajomymi go ośmieszasz ? Ośmieszasz równiez siebie. Jak myslisz jakie
              komentarze wywołujesz ? Wśród przyjaciół oczywiście.
              Małżenstwo to poważna sprawa. To jest zaufanie, traktowanie się poważnie.
              To droga przez życie razem a nie szukanie silnych wrażeń gdzie się da.
              • quba Re: Sporo fałszu w tej wypowiedzi, nie uważasz ? 02.03.02, 11:36
                Gość portalu: JK napisał(a):

                > Gość portalu: miś napisał(a):
                >
                > > Ja też jestem. Kocham swojego męża ale kocham też Jego. Nie wyobrażam sobi
                > e
                > > życia bez obydwu, każdy z nich wnosi do mojego życia coś innego. Mąż nie w
                > ie o
                > > Nim a on wie o mężu i w pełni to akceptuje bo sam ma żonę.
                > ---> On jest tak ważny, że piszesz dużą literą a mąż pewnie jest malutki.
                > Ciekawe czy on o pardon On kocha swoją żonę czy też jest włąśnie bardzo w
                >
                > małżeństwie nieszczęśliwy (na ogół reguła motania sobie seksu na boku).
                > > Poprostu spotkaliśmy
                > > się za póżno ale jesteśmy już od roku i chcemy aby nasz związek przetrwał
                > do
                > > czasu aż nasze dzieci bedą na tyle dorosłe aby ich nie skrzywdzić.
                > ---> Tzn jak dzieci dorosną porzucisz męża, którego kochasz ? Jest to niewąt
                > pliwie
                > niezłe zakłamanie.
                > > Kochamy się
                > > i jest fantastycznie mimo że każdy z nas ma swoje życie. Razem twierdzimy
                > że
                > > jestesmy tym przysłowiowym jabłkiem i widzą też to nasi przyjaciele ale ch
                > yba
                > > brakuje nam odwagi by to ogłosić całemu światu. Więc jesteśmy i będziemy.
                > ---> A z mężem jesteś również tym przysłowiowym jabłkiem ? A on ze swoją żon
                > ą ?
                > Myślisz, że jest fantastyczniee bo ty znalazłaś faceta ddo zabawy ?
                > A jakby twój mąż znalazł sobie to też byłoby fantastycznie ?
                > Ciekawe co sądzisz o reakcji męża, gdyby sią dowiedział. Uważasz, że
                > zmartwiłby się ? Chcesz martwić kochaną osobę ? Nie uważasz, że przed
                > znajomymi go ośmieszasz ? Ośmieszasz równiez siebie. Jak myslisz jakie
                > komentarze wywołujesz ? Wśród przyjaciół oczywiście.
                > Małżenstwo to poważna sprawa. To jest zaufanie, traktowanie się poważnie.
                > To droga przez życie razem a nie szukanie silnych wrażeń gdzie się da.


                Ale dlaczego Ty ją pouczasz? Kto Ci dał takie prawo ? Redakcja postawiła pytanie.
                Miś odpowiedziała, a Ty moralisto ? - uważasz, że ktoś czeka na Twoje rady ? Ktoś
                Cię pyta jak żyć? Myslisz, że Miś nie wie tego wszystkiego, że nie ma dylematów?
                Jakim prawem osądzasz?
                ...niechaj pierwszy rzuci kamieniem kto jest bez winy...


              • ikke Re: Sporo fałszu w tej wypowiedzi, nie uważasz ? 09.03.02, 22:05
                Gość portalu: JK napisał(a):

                > Gość portalu: miś napisał(a):
                >
                > > Ja też jestem. Kocham swojego męża ale kocham też Jego. Nie wyobrażam sobi
                > e
                > > życia bez obydwu, każdy z nich wnosi do mojego życia coś innego. Mąż nie w
                > ie o
                > > Nim a on wie o mężu i w pełni to akceptuje bo sam ma żonę.
                > ---> On jest tak ważny, że piszesz dużą literą a mąż pewnie jest malutki.
                > Ciekawe czy on o pardon On kocha swoją żonę czy też jest włąśnie bardzo w
                >
                > małżeństwie nieszczęśliwy (na ogół reguła motania sobie seksu na boku).
                > > Poprostu spotkaliśmy
                > > się za póżno ale jesteśmy już od roku i chcemy aby nasz związek przetrwał
                > do
                > > czasu aż nasze dzieci bedą na tyle dorosłe aby ich nie skrzywdzić.
                > ---> Tzn jak dzieci dorosną porzucisz męża, którego kochasz ? Jest to niewąt
                > pliwie
                > niezłe zakłamanie.
                > > Kochamy się
                > > i jest fantastycznie mimo że każdy z nas ma swoje życie. Razem twierdzimy
                > że
                > > jestesmy tym przysłowiowym jabłkiem i widzą też to nasi przyjaciele ale ch
                > yba
                > > brakuje nam odwagi by to ogłosić całemu światu. Więc jesteśmy i będziemy.
                > ---> A z mężem jesteś również tym przysłowiowym jabłkiem ? A on ze swoją żon
                > ą ?
                > Myślisz, że jest fantastyczniee bo ty znalazłaś faceta ddo zabawy ?
                > A jakby twój mąż znalazł sobie to też byłoby fantastycznie ?
                > Ciekawe co sądzisz o reakcji męża, gdyby sią dowiedział. Uważasz, że
                > zmartwiłby się ? Chcesz martwić kochaną osobę ? Nie uważasz, że przed
                > znajomymi go ośmieszasz ? Ośmieszasz równiez siebie. Jak myslisz jakie
                > komentarze wywołujesz ? Wśród przyjaciół oczywiście.
                > Małżenstwo to poważna sprawa. To jest zaufanie, traktowanie się poważnie.
                > To droga przez życie razem a nie szukanie silnych wrażeń gdzie się da.

                konieczne, uwazam, jest zadbanie zwlaszcza o dobre samopoczucie znajomych i
                przyjaciol
                pozdrawiam wylewnie
            • Gość: JK Sporo fałszu w tej wypowiedzi, nie uważasz ? IP: 217.153.50.* 02.10.01, 11:36
              Gość portalu: miś napisał(a):

              > Ja też jestem. Kocham swojego męża ale kocham też Jego. Nie wyobrażam sobie
              > życia bez obydwu, każdy z nich wnosi do mojego życia coś innego. Mąż nie wie o
              > Nim a on wie o mężu i w pełni to akceptuje bo sam ma żonę.
              ---> On jest tak ważny, że piszesz dużą literą a mąż pewnie jest malutki.
              Ciekawe czy on o pardon On kocha swoją żonę czy też jest włąśnie bardzo w
              małżeństwie nieszczęśliwy (na ogół reguła motania sobie seksu na boku).
              > Poprostu spotkaliśmy
              > się za póżno ale jesteśmy już od roku i chcemy aby nasz związek przetrwał do
              > czasu aż nasze dzieci bedą na tyle dorosłe aby ich nie skrzywdzić.
              ---> Tzn jak dzieci dorosną porzucisz męża, którego kochasz ? Jest to niewątpliwie
              niezłe zakłamanie.
              > Kochamy się
              > i jest fantastycznie mimo że każdy z nas ma swoje życie. Razem twierdzimy że
              > jestesmy tym przysłowiowym jabłkiem i widzą też to nasi przyjaciele ale chyba
              > brakuje nam odwagi by to ogłosić całemu światu. Więc jesteśmy i będziemy.
              ---> A z mężem jesteś również tym przysłowiowym jabłkiem ? A on ze swoją żoną ?
              Myślisz, że jest fantastyczniee bo ty znalazłaś faceta ddo zabawy ?
              A jakby twój mąż znalazł sobie to też byłoby fantastycznie ?
              Ciekawe co sądzisz o reakcji męża, gdyby sią dowiedział. Uważasz, że
              zmartwiłby się ? Chcesz martwić kochaną osobę ? Nie uważasz, że przed
              znajomymi go ośmieszasz ? Ośmieszasz równiez siebie. Jak myslisz jakie
              komentarze wywołujesz ? Wśród przyjaciół oczywiście.
              Małżenstwo to poważna sprawa. To jest zaufanie, traktowanie się poważnie.
              To droga przez życie razem a nie szukanie silnych wrażeń gdzie się da.
            • Gość: AndrzejG Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 19.11.01, 21:13
              Rozmieniasz swoje życie na drobne , nie jesteś w stanie zaspokoić ani Jego ani
              męza.Pewie mąż wnosi solidne zabezpieczenie finansowe a uczucia szukasz u
              innego.Ależ to ułuda.Nie ma szans na dłuższe utrzymanie.
              Do tego On tez jest tak samo fałszywy jak ty , tez oszukuje kogoś kto mu zaufał
              (własną zonę)
            • Gość: monik Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: 194.181.153.* 30.01.02, 14:41
              dlaczego uwazasz, ze za jakis czas nie skrzywdzicie dzieci. dla mnie to jest
              zwykle oszukiwanie sie i waszych rodzin. "mezczyzna mojego zycia" tez tak mi
              mowil: jestem z zona, zeby nie krzywdzic syna. a to, ze oszukuje siebie, zone,
              syna? jak dlugo tak mozna?
              trzeba zyc ladnie. dla siebie, dla innych. rozwod jest bolesny, ale czy zycie w
              klamstwie jest rozwiazaniem?
              fajnie jest zjesc ciastko i miec ciastko, ale dlugo tak sie nie da.
            • Gość: m Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.acn.waw.pl 26.02.02, 16:04
              to poco wiazalas sie z mezem ktory nie jest twoja droga polowa? a moze wtdy byl
              ale ci sie zmienilo?
            • Gość: Kinder Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.poczta.poznan.pl 29.03.02, 09:24
              Gość portalu: miś napisał(a):

              > Ja też jestem. Kocham swojego męża ale kocham też Jego. Nie wyobrażam sobie
              > życia bez obydwu, każdy z nich wnosi do mojego życia coś innego. Mąż nie wie o
              > Nim a on wie o mężu i w pełni to akceptuje bo sam ma żonę.

              - Nie wyobrażam sobie podwójnego życia. Po prostu mam tak zalatane życie, że nie
              wiem kiedy miałabym się spotykać z kochankiem. Pracujesz ? Gotujesz ? Zajmujesz
              się domem ? Jak się spotykacie, Twój Mąż nie podejrzewa niczego ? Przecież nie
              można stale kłamać, że wychodzisz do sklepu, czy do koleżanki ?

              Mam wstręt do takich związków. Mój Ojciec zdradzał Mamę prawie przez całe życie.
              Od zawsze go nienawidziłam. Uważaj, dzieci są bardzo pamiętliwe.

              >Poprostu spotkaliśmy się za póżno ale jesteśmy już od roku i chcemy aby nasz
              związek przetrwał do czasu aż nasze dzieci bedą na tyle dorosłe aby ich nie
              skrzywdzić. Kochamy się
              > i jest fantastycznie

              - Napewno. Bez zobowiązań.

              mimo że każdy z nas ma swoje życie. Razem twierdzimy że
              > jestesmy tym przysłowiowym jabłkiem i widzą też to nasi przyjaciele ale chyba
              > brakuje nam odwagi by to ogłosić całemu światu. Więc jesteśmy i będziemy.

              - A ja szczerze współczuję Twojej Rodzinie.

              Pozdrawiam Cię i mam nadzieję, że Twoje życie nabierze takiego kolorytu, który
              nie rani tych, których kochasz najbardziej.
              Spokojnej Wielkiej Nocy !!
            • Gość: KASJERKA Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.dsl.sntc01.pacbell.net 15.04.02, 07:39
              Gość portalu: miś napisał(a):

              > Ja też jestem. Kocham swojego męża ale kocham też Jego. Nie wyobrażam sobie
              > życia bez obydwu, każdy z nich wnosi do mojego życia coś innego. Mąż nie wie o
              > Nim a on wie o mężu i w pełni to akceptuje bo sam ma żonę. Poprostu spotkaliśmy
              >
              > się za póżno ale jesteśmy już od roku i chcemy aby nasz związek przetrwał do
              > czasu aż nasze dzieci bedą na tyle dorosłe aby ich nie skrzywdzić. Kochamy się
              > i jest fantastycznie mimo że każdy z nas ma swoje życie. Razem twierdzimy że
              > jestesmy tym przysłowiowym jabłkiem i widzą też to nasi przyjaciele ale chyba
              > brakuje nam odwagi by to ogłosić całemu światu. Więc jesteśmy i będziemy.

              TO JAK TO BYLO? WYSZLAS ZA FACETA, KTORY NIE BYL PRZYSLOWIOWA POLOWKA JABLKA?
              POMYLKA CZY CO? GWARANTUJE CI, ZE KIEDY SIE SPRAWA RYPNIE, BEDZIESZ MIALA DUZO
              PROBLEMOW: JEGO ZONA BEDZIE STRASZYC SAMOBOJSTWEM, TWOJ MAZ - ZE BEDZIE WALCZYC O
              DZIECI, DZIECI OSKARZA CIE KIEDYS O BALAGAN ZYCIOWY ITD... POZBIERAJ SIE JUZ
              TERAZ.
            • Gość: kochanek Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: GBPLPROXY:* / *.pepsico.plusnet.pl 12.06.02, 17:08
              do wszystkich kochanek/jak wasi partnerzy (zonaci kochankowie) ukrywaja to
              przed swoimi zonami/spotykam sie od dluzszego czasu z kolezanka zony i im
              dluzej tym trudniej to ukryc
        • Gość: Magda Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: 212.244.155.* 21.09.01, 12:38
          Tak, byłam zdradzaną żoną.Wielokrotnie zdradzaną żoną. Jestem rozwódką i
          kochanką. Prawdzę powiedziawszy nie wiem która rola jest lepsza. Zdradzanej
          żonie współczuje się, ale spotykam się też z opiniami, że ona sama jest temu
          winna. Paradoks - najczęściej mówią tak inne kobiety!!! Kochanka w opini
          ogólnej to ktoś gorszy. Jakoś mało kto potępia za zdradę mężczyzn. Zdradzający
          mąż jest normą. Zdradzająca żona to szmata. To jest demokracja obyczajowa i
          zwykła ludzka sprawiedliwość.
          • Gość: michal Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.acn.waw.pl 26.02.02, 16:09
            i tak ma byc - zdradzajaca zona to szmata a zdradzajacy facet nie jest juz tak
            obrzydliwy
      • Gość: krótki Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.torun.mm.pl 14.09.01, 22:32
        Monika czy to TY - adres resztę Ci powie
        • Gość: Monika Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: 156.24.231.* 15.09.01, 04:11
          Gość portalu: krótki napisał(a):

          > Monika czy to TY - adres resztę Ci powie

          Kopernik? To TY? :)
      • Gość: m Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 17.09.01, 13:21
        Jestem kochanką od 8 miesięcy i jest to śilniejsze ode mnie.
        • Gość: marten Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: 217.8.167.* 24.09.01, 12:39
          wytlumacz mi jedno: co takiego pociagajacego jest w zonatym mezczyznie? nie
          wiem czy ja jestem za prosty, aby moc zrozumiec to, ze mozna uwierzyc komus kto
          przed chwila mowil swojej zonie "kocham cie" a za chwile laduje w Twoich
          ramionach. nie zamierzam Ciebie pietnowac, tylko probuje zrozumiec mechanizm.
          sam naleze do mezczyzn ktorzy trafiaja na (moze bardziej na miejscu byloby:
          wybieraja) kobiety, ktore dla chwili potrafia rzucic to, co przez dlugi czas
          probowalismy wspolnie zbudowac. nie patrzec na konsekwencje i to ze moga kogos
          zranic.moja ostatnia dziewczyna tez weszla w zwiazek z zonatym mezczyzna, co
          wiecej potrafila poswiecic nasz zwiazek dla niego, pytam dlaczego??? pytalem ja
          czy czuje sie czemus winna??? nie! i nie chodzilo nawet o wine w stosunku do
          mnie, tylko zony tego faceta. jej to nie obchodzilo, bylo jej dobrze, wiec nie
          musiala sie zastanawiac nad takimi sprawami. jest taka prosta zasada w zyciu:
          nie czyn drugiemu co Tobie niemile. moze jestem zbytnim idealista i naiwniakiem
          zeby uwierzyc w szczerosc uczuc osob ktorzy nie potrafia uszanowac zwiazku
          ktory od pocztaku budowali,zalegalizowali, oraz uczuc tej drugiej osoby z ktora
          pozostaja w "stalym" zwiazku
          • do Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? 25.09.01, 15:55
            ej w tej calej bajce chyba nie chodzi o to ze ten ktos jest zonaty.to raczej
            malo podoniecjace(pomijajac oczywiscie osoby ktore jednak uznaja to za
            intrygujace.malzenstwo uznalabym za przeszkode.zawsze jednak pozostaje nadzieja-
            ze los sie odwroci,ze wszystko sie odkreci,ze bedzie dobrze.niestety zadko jest
            dobrze...
            • Gość: annka Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 26.09.01, 09:57
              Czasem mam wrazenie, ze dla wielu kobiet podniecajace jest to, ze spotykaja
              sie z zonatym. Wykradane godziny z zycia rodzinnego, potajemne spotkania
              i "rywalizacja" o tego jednego z kims kto nie ma pojecia o istnieniu tej
              drugiej (oczywiscie- do czasu). Moze to sprawdzenie swojej atrakcyjnosci,
              podniesienie wlasnej "wartosci" w swoich oczach -bo jesli on zostawi dla nich
              rodzine, to znaczy, ze sa lepszymi partnerkami, kochankami. Tylko, ze za taka
              zabawe czesto placi sie wysoka cene i nie tylko kosztem tych
              zdradzanych.Pozdrawiam.
              • Gość: marten Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: 217.8.167.* 26.09.01, 11:04
                Gość portalu: annka napisał(a):

                > Czasem mam wrazenie, ze dla wielu kobiet podniecajace jest to, ze spotykaja
                > sie z zonatym. Wykradane godziny z zycia rodzinnego, potajemne spotkania
                > i "rywalizacja" o tego jednego z kims kto nie ma pojecia o istnieniu tej
                > drugiej (oczywiscie- do czasu). Moze to sprawdzenie swojej atrakcyjnosci,
                > podniesienie wlasnej "wartosci" w swoich oczach -bo jesli on zostawi dla nich
                > rodzine, to znaczy, ze sa lepszymi partnerkami, kochankami. Tylko, ze za taka
                > zabawe czesto placi sie wysoka cene i nie tylko kosztem tych
                > zdradzanych.Pozdrawiam.

                nie wiem. moze masz racje.na pewno jakies ziarno prawdy w tym tkwi. moge to
                powiedziec po sobie,chociaz kobieta nie jestem, chociaz doszedlem do tego wniosku
                dopiero teraz. tez niestety do tej pory zdarzalo mi sie ladowac w takie sytuacje,
                z ta roznica ze nigdy nie pozwolilem na to by oszukiwac ta trzecia osobe. po
                pierwsze nie zasluzyla na to (a jesli nawet to mi nic do tego), po drugie sam bym
                czul dyskomfort psychiczny ze moja kochana kladzie sie w nocy obok kogos innego
                niz ja. jezeli mi sie udalo taka dziewczyne zdobyc to tez podbudowywalo to moja
                wartosc, ze jednak fajny ze mnie koles i jestem cos wart. zeby nie bylo
                watpliwosci, nigdy nie bylem Casanova co rozbija zwiazki, raz faktycznie zdarzyla
                mi sie taka sytuacja, i potem dlugo nie moglem uwierzyc dziewczynie ze nie zrobi
                mi takiego samego numeru, niestety byla na tyle przekonujaca ze w koncu jej
                uwierzylem no i pozalowalem pozniej tego, bo niestety nie potrafila zalatwic tego
                fair, tylko dlugo oszukiwala. a teraz niestety zdazyl sie zwiazek z dziewczyna
                zaangazowana w zonatego faceta, niestety tym razem przegralem, ale czy na pewno?
              • Gość: marten Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: 217.8.167.* 26.09.01, 11:06
                Gość portalu: annka napisał(a):

                > Czasem mam wrazenie, ze dla wielu kobiet podniecajace jest to, ze spotykaja
                > sie z zonatym. Wykradane godziny z zycia rodzinnego, potajemne spotkania
                > i "rywalizacja" o tego jednego z kims kto nie ma pojecia o istnieniu tej
                > drugiej (oczywiscie- do czasu). Moze to sprawdzenie swojej atrakcyjnosci,
                > podniesienie wlasnej "wartosci" w swoich oczach -bo jesli on zostawi dla nich
                > rodzine, to znaczy, ze sa lepszymi partnerkami, kochankami. Tylko, ze za taka
                > zabawe czesto placi sie wysoka cene i nie tylko kosztem tych
                > zdradzanych.Pozdrawiam.

                nie wiem. moze masz racje.na pewno jakies ziarno prawdy w tym tkwi. moge to
                powiedziec po sobie,chociaz kobieta nie jestem, chociaz doszedlem do tego wniosku
                dopiero teraz. tez niestety do tej pory zdarzalo mi sie ladowac w takie sytuacje,
                z ta roznica ze nigdy nie pozwolilem na to by oszukiwac ta trzecia osobe. po
                pierwsze nie zasluzyla na to (a jesli nawet to mi nic do tego), po drugie sam bym
                czul dyskomfort psychiczny ze moja kochana kladzie sie w nocy obok kogos innego
                niz ja. jezeli mi sie udalo taka dziewczyne zdobyc to tez podbudowywalo to moja
                wartosc, ze jednak fajny ze mnie koles i jestem cos wart. zeby nie bylo
                watpliwosci, nigdy nie bylem Casanova co rozbija zwiazki, raz faktycznie zdarzyla
                mi sie taka sytuacja, i potem dlugo nie moglem uwierzyc dziewczynie ze nie zrobi
                mi takiego samego numeru, niestety byla na tyle przekonujaca ze w koncu jej
                uwierzylem no i pozalowalem pozniej tego, bo niestety nie potrafila zalatwic tego
                fair, tylko dlugo oszukiwala. a teraz niestety zdazyl sie zwiazek z dziewczyna
                zaangazowana w zonatego faceta, niestety tym razem przegralem, ale czy na pewno?
                mila dyskusja ale blokuje lacze, jak by co jestem na gadu gadu nr 1405471
            • Gość: marten Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: 217.8.167.* 26.09.01, 10:40
              do napisał(a):

              > ej w tej calej bajce chyba nie chodzi o to ze ten ktos jest zonaty.to raczej
              > malo podoniecjace(pomijajac oczywiscie osoby ktore jednak uznaja to za
              > intrygujace.malzenstwo uznalabym za przeszkode.zawsze jednak pozostaje nadzieja
              > -
              > ze los sie odwroci,ze wszystko sie odkreci,ze bedzie dobrze.niestety zadko jest
              >
              > dobrze...

              ok. mimo wszystko moje pytanie pozostaje bez odpowiedzi, jak to jest ze potrafimy
              uwierzyc w szczerosc uczuc,slow, osobie ktora pozostaje w stalym zwiazku z kims
              innym. to jest dla mnie niezrozumiale, moze jestem staroswiecki.nawet jesli "los
              sie odwroci" to co? jaka jest pewnosc ze za chwile los nie splata takiego samego
              figla bylej kochance a obecnej partnerce? raczej sklanialbym sie ku temu ze skoro
              raz cos takiego mialo miejsce to tym bardziej moze zdarzyc sie drugi raz.a kazdy
              kolejny raz jest latwiejszy od poprzedniego. taka historia z zycia: "on" nalega
              na slub ze swoja obecna zona. wszystko gra, biora slub, ona wyjezdza na troche
              dluzej, on znajduje sobie nowa partnerke, zona wraca i jak to w zyciu bywa nic o
              tym nie wie, bo cale towarzystwo w ktorym to sie rozgrywa nabralo wody w usta. w
              dodatku nie jest to jego pierwszy wyskok. a obecna "kochanka" mimo to potrafi
              poswiecic zwiazek a nawet znajomosc, z chlopakiem o ktorego wczesniej walczyla
              przeszlo rok, bo nie potrafi zrezygnowac z tamtej znajomosci, ukladu czy jak to
              nazwac. jak to jest ze woli wierzyc w to co mowi jej ktos, kto ma tak naprawde w
              dupie, wlasne zobowiazania i uczucia innych; niz osobie o ktorej wie ze krzywdy
              jej nie zrobi? o co w tym wszystkim chodzi???!!!
              • do Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? 26.09.01, 17:57
                masz zupelna racje.moze inne pytanie bez odpowiedzi-jak to jest ze osoba z ktora
                pozostajemy w zwiazku tak dlugi czas potrafi nas oszukiwac?
                >nawet jesli "los sie odwroci" to co? jaka jest pewnosc ze za chwile los nie
                splata takiego samego figla bylej kochance a obecnej partnerce?

                nie masz zadnej pewnosci.wszystko zalezy jakiego czlowieka wybralo sie za tego
                kochanka.ile ma w sobie wrazliwosci,na ile na prawde kocha i czy na pewno to
                uczucie to milosc.wielu nie rozroznia przywiazania,checi posadania itp od
                milosci.a potem sa rozczarowania.zreszta moze i nie tak-moj mezczyzna pozostaje w
                oficjalnym zwiazku dlatego wlasnie ze nie chce ranic.i nie wyobraza sobie ze jego
                zona miala by plakac przez niego.nie kocha jej jednak.wierz mi-wolalabym aby byl
                wolny.jego malzenstwo jest ogromna przeszkoda.gdybym go nie kochala-dawno dalabym
                sobie spokoj.wolalabym nawet aby kochal zone,zeby to ona byla jego najwiekszym
                przyjacielem,zeby to z nia przezywal najpiekniejsze chwile zycia-wtedy ja bylabym
                wolna.tak wiec nie zawsze odchodzi sie bo milosc minela.czasem zostaje sie dla
                dzieci,czasem z przyzwyczajenia,czasem z tchorzostwa(bo nikt nie da gwarancji ze
                ten nowy zwiazek ma jakakolwiek przyszlosc).niestety ta ostatnia sprawdza sie
                rowniez w moim przypadku.on sie boi-ze na mnie nie zasluguje,ze odejde,ze
                wreszcie taka decyzja bedzie rownoznaczna ze zniszczeniem jego
                zycia "rodzinnego"(jakiekolwiek by ono nie bylo) i zawodowoego(pracuje w bardzo
                zamknietym srodowisku,a jego tesc ma ogromne wplywy).wolalabym byc z nim,ale nie
                chce niszczyc jego zycia.za bardzo kocham.jedyne czego nie umiem sobie odmowic to
                spotkana go od casu do czasu,bycia kolo niego.kochanki juz tak maja-malo wymagaja:
                (
                > raz cos takiego mialo miejsce to tym bardziej moze zdarzyc sie drugi raz.a
                kazdy kolejny raz jest latwiejszy od poprzedniego.

                masz racje-moe sie zdarzyc

                >jak to jest ze woli wierzyc w to co mowi jej ktos, kto ma tak naprawde w dupie,
                wlasne zobowiazania i uczucia innych; niz osobie o ktorej wie ze krzywdy ej nie
                zrobi? o co w tym wszystkim chodzi???!!!

                hmmmmm,chyba z milosci.albo niewiary,ze zasluguje na cos lepszego.

                • Gość: marten Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: 217.8.167.* 27.09.01, 13:42
                  do napisał(a):

                  > masz zupelna racje.moze inne pytanie bez odpowiedzi-jak to jest ze osoba z ktor
                  > a
                  > pozostajemy w zwiazku tak dlugi czas potrafi nas oszukiwac?
                  > >nawet jesli "los sie odwroci" to co? jaka jest pewnosc ze za chwile los nie
                  >
                  > splata takiego samego figla bylej kochance a obecnej partnerce?
                  >
                  > nie masz zadnej pewnosci.wszystko zalezy jakiego czlowieka wybralo sie za tego
                  > kochanka.ile ma w sobie wrazliwosci,na ile na prawde kocha i czy na pewno to
                  > uczucie to milosc.wielu nie rozroznia przywiazania,checi posadania itp od
                  > milosci.a potem sa rozczarowania.zreszta moze i nie tak-moj mezczyzna pozostaje
                  > w
                  > oficjalnym zwiazku dlatego wlasnie ze nie chce ranic.i nie wyobraza sobie ze je
                  > go
                  > zona miala by plakac przez niego.nie kocha jej jednak.wierz mi-wolalabym aby by
                  > l
                  > wolny.jego malzenstwo jest ogromna przeszkoda.gdybym go nie kochala-dawno dalab
                  > ym
                  > sobie spokoj.wolalabym nawet aby kochal zone,zeby to ona byla jego najwiekszym
                  > przyjacielem,zeby to z nia przezywal najpiekniejsze chwile zycia-wtedy ja bylab
                  > ym
                  > wolna.tak wiec nie zawsze odchodzi sie bo milosc minela.czasem zostaje sie dla
                  > dzieci,czasem z przyzwyczajenia,czasem z tchorzostwa(bo nikt nie da gwarancji z
                  > e
                  > ten nowy zwiazek ma jakakolwiek przyszlosc).niestety ta ostatnia sprawdza sie
                  > rowniez w moim przypadku.on sie boi-ze na mnie nie zasluguje,ze odejde,ze
                  > wreszcie taka decyzja bedzie rownoznaczna ze zniszczeniem jego
                  > zycia "rodzinnego"(jakiekolwiek by ono nie bylo) i zawodowoego(pracuje w bardzo
                  >
                  > zamknietym srodowisku,a jego tesc ma ogromne wplywy).wolalabym byc z nim,ale ni
                  > e
                  > chce niszczyc jego zycia.za bardzo kocham.jedyne czego nie umiem sobie odmowic
                  > to
                  > spotkana go od casu do czasu,bycia kolo niego.kochanki juz tak maja-malo wymaga
                  > ja:
                  > (
                  > > raz cos takiego mialo miejsce to tym bardziej moze zdarzyc sie drugi raz.a
                  >
                  > kazdy kolejny raz jest latwiejszy od poprzedniego.
                  >
                  > masz racje-moe sie zdarzyc
                  >
                  > >jak to jest ze woli wierzyc w to co mowi jej ktos, kto ma tak naprawde w du
                  > pie,
                  > wlasne zobowiazania i uczucia innych; niz osobie o ktorej wie ze krzywdy ej nie
                  >
                  > zrobi? o co w tym wszystkim chodzi???!!!
                  >
                  > hmmmmm,chyba z milosci.albo niewiary,ze zasluguje na cos lepszego.
                  >

                  ok. "love is blind", "jak sie ma miekkie serce to trzeba miec twarda d...",
                  odczuwam to na sobie, tylko niestety jako ta strona poszkodowana, bo pomimo ze
                  nie ja zostalem wybrankiem i nie raz pozwolilemn sie upokorzyc to nadal ja
                  kocham. ale ta "niewiara, ze sie zasluguje na cos lepszego" to lekka przesada.
                  jak dziewczyne spytalem czy czula sie wobec kogos winna, to uslyszalem ze na
                  poczatku bylo jej troche glupio ze wzgledu na zone, ale dlugo myslala nad
                  odpowiedzia. tak naprawde w ogole sie nie zastanawiala nad konsekwencjami swojego
                  postepowania: ani czy komus robi krzywde, ani jak by sie czula na miejscu jego
                  zony, ani co moze zyskac a co stracic. czyli nie niewiara, na pewno nie na
                  poczatku, do takich wnioskow mozna co najwyzej dojsc juz na pozniejszym etapie,
                  gdy osiagacie jakis constans, ale nie w momencie gdy rozpoczynacie. (straszny
                  madrala ze mnie).
                  wiem jedno: nie potrafilbym byc kochankiem, mam niestety duze wymagania gdy mi na
                  drugiej osobie zalezy, a ponadto przy takiej osobie stawiam sobie jeszcze wieksze
                  wymagania.
                  jakbys miala ochote rozwinac temat to mozna mnie znalezc na gadu-gadu nr
                  1405471,lub emalia: marten@interia.pl
                  nie bede ukrywal ze ten temat mnie fascynuje, jako ze trafiam z reguly na
                  kobiety, ktorym nie przeszkadza byc kochankami, ale tu akurat blad tkwi we mnie
                  (taki profil psych)
                  • do Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? 27.09.01, 15:08
                    "jak sie ma miekkie serce to trzeba miec twarda d...", -:))))))))))swieta
                    prawda.ja caly czas musze chartowac swoje "siedzenie".

                    >straszny madrala ze mnie

                    i bardzo dobrze-madrosci nigdy za wiele:)madosci innych sa zawsz mile
                    widziane.moze pomoga przejrzec na oczy.

                    z ta niewiara moze byc inaczej.istnieja bardzo zakompleksieni ludzie.nie wierza
                    ze ktos moze zwrocic na nich uwage,a co dopiero pokochac.kazdy wiec przejaw
                    zainteresowania traktuja bardzo powaznie(jesli juz uwieza ze ta osoba jest
                    szczera,nie wysmiewa sie z nich).to niewiara ze kiedykolwiek spotkaja kogos
                    innego kto traktowalby je rownie dobrze a nawet lepiej.czest wynika z tego
                    ponizanie,masochizm i temu podobne sprawy.bardzo smutne...

                    >trafiam z reguly na kobiety, ktorym nie przeszkadza byc kochankami

                    no to trafil ci sie maly wyjatek.mi przeszkadza choc nie umiem tego przerwac:(

                    pozdrowienia.odezwe sie jeszcze
                • Gość: annka Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 28.09.01, 12:19
                  do napisał(a):

                  > masz zupelna racje.moze inne pytanie bez odpowiedzi-jak to jest ze osoba z ktor
                  > a
                  > pozostajemy w zwiazku tak dlugi czas potrafi nas oszukiwac?
                  > >nawet jesli "los sie odwroci" to co? jaka jest pewnosc ze za chwile los nie
                  >
                  > splata takiego samego figla bylej kochance a obecnej partnerce?
                  >
                  > nie masz zadnej pewnosci.wszystko zalezy jakiego czlowieka wybralo sie za tego
                  > kochanka.ile ma w sobie wrazliwosci,na ile na prawde kocha i czy na pewno to
                  > uczucie to milosc.wielu nie rozroznia przywiazania,checi posadania itp od
                  > milosci.a potem sa rozczarowania.zreszta moze i nie tak-moj mezczyzna pozostaje
                  > w
                  > oficjalnym zwiazku dlatego wlasnie ze nie chce ranic.i nie wyobraza sobie ze je
                  > go
                  > zona miala by plakac przez niego.nie kocha jej jednak.wierz mi-wolalabym aby by
                  > l
                  > wolny.jego malzenstwo jest ogromna przeszkoda.gdybym go nie kochala-dawno dalab
                  > ym
                  > sobie spokoj.wolalabym nawet aby kochal zone,zeby to ona byla jego najwiekszym
                  > przyjacielem,zeby to z nia przezywal najpiekniejsze chwile zycia-wtedy ja bylab
                  > ym
                  > wolna.tak wiec nie zawsze odchodzi sie bo milosc minela.czasem zostaje sie dla
                  > dzieci,czasem z przyzwyczajenia,czasem z tchorzostwa(bo nikt nie da gwarancji z
                  > e
                  > ten nowy zwiazek ma jakakolwiek przyszlosc).niestety ta ostatnia sprawdza sie
                  > rowniez w moim przypadku.on sie boi-ze na mnie nie zasluguje,ze odejde,ze
                  > wreszcie taka decyzja bedzie rownoznaczna ze zniszczeniem jego
                  > zycia "rodzinnego"(jakiekolwiek by ono nie bylo) i zawodowoego(pracuje w bardzo
                  >
                  > zamknietym srodowisku,a jego tesc ma ogromne wplywy).wolalabym byc z nim,ale ni
                  > e
                  > chce niszczyc jego zycia.za bardzo kocham.jedyne czego nie umiem sobie odmowic
                  > to
                  > spotkana go od casu do czasu,bycia kolo niego.kochanki juz tak maja-malo wymaga
                  > ja:
                  > (
                  > > raz cos takiego mialo miejsce to tym bardziej moze zdarzyc sie drugi raz.a
                  >
                  > kazdy kolejny raz jest latwiejszy od poprzedniego.
                  >
                  > masz racje-moe sie zdarzyc
                  >
                  > >jak to jest ze woli wierzyc w to co mowi jej ktos, kto ma tak naprawde w du
                  > pie,
                  > wlasne zobowiazania i uczucia innych; niz osobie o ktorej wie ze krzywdy ej nie
                  >
                  > zrobi? o co w tym wszystkim chodzi???!!!
                  >
                  > hmmmmm,chyba z milosci.albo niewiary,ze zasluguje na cos lepszego.
                  ja tez zastanawiam sie do czego zmierzaja osoby zyjace w trojkacie - najczesciej
                  mezczyzni. Prawda jest taka ,ze pragnienie bycia szczesliwym jest najwieksza
                  sila - tylko dla kazdego moga to byc inne wartosci. Wiec gdzie ta milosc
                  kochanka, ktory jest z kims zwiazany. Chyba nie chodzi tu o uczucia przynajmniej
                  nie do innych, tylko o swoje dobre samopoczucie - bo majac kochanke nie mysli sie
                  o wspolnym zyciu z partnerem, o wspolnych obowiazkach. Zona staje sie
                  bezpiecznym "tylem", dom przystania, gdzie nie czekaja nas przykre niespodzianki,
                  a kochanka - zabawka, ktora nadaje pikanterii naszemu monotonnemu zyciu. Gdyby
                  ktos myslal o uczuciach, pomyslalby, ze partner tez ma prawo byc kochany , a nie
                  oszukiwany, ponizany i osmieszany.(najczesciej wszyscy wokol sa zorientowani w
                  sytuacji poza zdradzanymi). A kochanka/ek - ma prawo pragnac byc z bliskim
                  czlowiekiem a nie czekac na wykradane chwile.
                  Najbardziej przykre sa tlumaczenia w rodzaju: nie rozumiemy sie z zona/mezem -
                  jestesmy z przyzwyczajenia itp. Czemu ludzie nie probuja tego zmieniac, nie
                  rozmawiaja, nie rozstaja sie - tkwia w ukladzie bo im tak wygodnie, ale gdy zjawi
                  sie ktos na horyzoncie, wtedy wyciagaja z zanadrza takie argumenty. Mam wrazenie,
                  ze ludzie coraz bardziej pozbawieni sa uczuc - liczy sie tylko chuc. Gdzie
                  godnosc, honor - wiekszosc z nich dobrowolnie wiazala sie slubujac milosc,
                  wiernosc itp.Nikt nie mysli ile krzywdy wyzadza drugiemu, temu najblizszemu
                  czlowiekowi - bo najgorsze jest to, ze czesto rezygnujemy z czegos zyjac w
                  zwiazku dla wspolnego dobra a potem okazuje sie, ze tego "wspolnego" juz dawno
                  nie ma. I chyba najgorsze nie jest to, ze to pokochal/a/ kogos innego, ze
                  zostaniemy sami, tylko to jak zostalo wykorzystane nasze zaufanie wobec drugiego
                  czlowieka. Mysle, ze ten fakt najbardziej boli i ma bardzo duzy wplyw na dalsze
                  zycie i przyszle zwiazki.
                  A tym zdradzanym i zdradzajacym, zycze wiecej serca i rozumu.
                  • Gość: marten Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: 217.8.167.* 01.10.01, 12:07
                    > ja tez zastanawiam sie do czego zmierzaja osoby zyjace w trojkacie - najczescie
                    > j
                    > mezczyzni. Prawda jest taka ,ze pragnienie bycia szczesliwym jest najwieksza
                    > sila - tylko dla kazdego moga to byc inne wartosci. Wiec gdzie ta milosc
                    > kochanka, ktory jest z kims zwiazany. Chyba nie chodzi tu o uczucia przynajmnie
                    > j
                    > nie do innych, tylko o swoje dobre samopoczucie - bo majac kochanke nie mysli s
                    > ie
                    > o wspolnym zyciu z partnerem, o wspolnych obowiazkach. Zona staje sie
                    > bezpiecznym "tylem", dom przystania, gdzie nie czekaja nas przykre niespodziank
                    > i,
                    > a kochanka - zabawka, ktora nadaje pikanterii naszemu monotonnemu zyciu. Gdyby
                    > ktos myslal o uczuciach, pomyslalby, ze partner tez ma prawo byc kochany , a ni
                    > e
                    > oszukiwany, ponizany i osmieszany.(najczesciej wszyscy wokol sa zorientowani w
                    > sytuacji poza zdradzanymi). A kochanka/ek - ma prawo pragnac byc z bliskim
                    > czlowiekiem a nie czekac na wykradane chwile.
                    > Najbardziej przykre sa tlumaczenia w rodzaju: nie rozumiemy sie z zona/mezem
                    > -
                    > jestesmy z przyzwyczajenia itp. Czemu ludzie nie probuja tego zmieniac, nie
                    > rozmawiaja, nie rozstaja sie - tkwia w ukladzie bo im tak wygodnie, ale gdy zja
                    > wi
                    > sie ktos na horyzoncie, wtedy wyciagaja z zanadrza takie argumenty. Mam wrazeni
                    > e,
                    > ze ludzie coraz bardziej pozbawieni sa uczuc - liczy sie tylko chuc. Gdzie
                    > godnosc, honor - wiekszosc z nich dobrowolnie wiazala sie slubujac milosc,
                    > wiernosc itp.Nikt nie mysli ile krzywdy wyzadza drugiemu, temu najblizszemu
                    > czlowiekowi - bo najgorsze jest to, ze czesto rezygnujemy z czegos zyjac w
                    > zwiazku dla wspolnego dobra a potem okazuje sie, ze tego "wspolnego" juz dawno
                    > nie ma. I chyba najgorsze nie jest to, ze to pokochal/a/ kogos innego, ze
                    > zostaniemy sami, tylko to jak zostalo wykorzystane nasze zaufanie wobec drugieg
                    > o
                    > czlowieka. Mysle, ze ten fakt najbardziej boli i ma bardzo duzy wplyw na dalsze
                    >
                    > zycie i przyszle zwiazki.
                    > A tym zdradzanym i zdradzajacym, zycze wiecej serca i rozumu.

                    ale dlaczego wprowadzasz rozroznienie pomiedzy plciami. przeciez udzial biora
                    obie strony.ja tez caly czas do tego zmierzam co napisalas, dlaczego nie myslimy
                    o tym jaka krzywde robimy swojemu partnerowi. ja wiem ze nie potrafilbym nic
                    takiego zrobic, z bardzo prostej przyczyny: nie czyn drugiemu co tobie niemile. a
                    co do przyzwyczajenia w zwiazkach. nie ukrywajmy, jest ono nieodlaczna czescia
                    kazdego zwiazku, to jest proza zycia. miedzy innymi dlatego zwiazki trwaja bo
                    przyzwyczajamy sie do osob z ktorymi zyjemy. zauroczenie jast na poczatku, moze
                    trwac pare lat, ale z czasem i nawet ono wyblaknie lub spowszednieje, dlatego
                    powinno sie pielegnowac to uczucie pozniej. jasne mozna isc na latwizne i szukac
                    szczescia w ramionach kochanek/ow. ale czy naprawde o to chodzi. ja przywiazuje
                    straszna wage do slow, do tego co sam mowie i co mowia inni. i tez sie
                    zastanawiam gdzie ci ludzie maja szacunek do uczuc osob ktorym kiedys
                    (najczesciej dobrowolnie) powiedzialy TAK. dlaczego nie potrafia na chwile sie
                    zatrzymac i pomyslec czy sami chcieliby znalezc sie w takiej sytuacji.
                    a sam niestety naleze do tych naiwniakow ktorzy pozwalaja wykorzystywac swoj
                    limit zaufania do ludzi
                    • kete Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? 04.10.01, 14:40
                      Czytam twoje slowa i widze siebie. jestem taka zdradzana zona. moj maz po 11
                      latach malzenstwa znalazl sobie mlodsza panienke. moj swiat sie zawalil. ona
                      byla z kims zwiazana nawet z tym kims mieszkala. poznala mojego meza i
                      zakochala sie. uwiezyla ze nas lacza tylko dzieci. a ja jestem zalamana unikam
                      ludzi. mam wrazenie ze na moim czole pisze: twoj maz ciebie nie chce! nie moge
                      spojrzec w oczy mojej tesciowej -ja, a nie on! nikt z rodziny o tym jeszcze nie
                      wie, bo nasze rozstanie sprzeglo sie ze zmiana jego pracy (inna miejscowosc).
                      ona tez jest wolna, bo wlasnie skonczyla studia. moga spokojnie zamieszkac
                      razem. przeciez glupia zona zajmie sie dziecmi - oni moga zyc sama miloscia
                      • Gość: S. Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: 134.65.212.* 05.10.01, 11:32
                        Rozumiem Cię całkiem nieźle... (niestety). Co prawda nie znalazłam się w aż tak
                        trudnej sytuacji, jak Ty, ale tez boli. Bardzo... I wcale nie chce przestać...
                        Cóż mogę Ci powiedzieć...? Nie daj mu się tylko z tego wykpić tak całkiem
                        bezboleśnie - od czego są prawnicy!?
                        Pozdrawiam, S.
                • Gość: xx Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.ostrow-wielkopolski.sdi.tpnet.pl 03.10.01, 17:12
                  uważaj bo uwierzę że jesteś taka "uczciwa"!
              • Gość: alex Re: Może poszukaj winy w sobie! IP: 10.10.37.* / 195.164.254.* 05.10.01, 20:25
                Gość portalu: marten napisał(a):

                > do napisał(a):
                >
                > > ej w tej calej bajce chyba nie chodzi o to ze ten ktos jest zonaty.to racz
                > ej
                > > malo podoniecjace(pomijajac oczywiscie osoby ktore jednak uznaja to za
                > > intrygujace.malzenstwo uznalabym za przeszkode.zawsze jednak pozostaje nad
                > zieja
                > > -
                > > ze los sie odwroci,ze wszystko sie odkreci,ze bedzie dobrze.niestety zadko
                > jest
                > >
                > > dobrze...
                >
                > ok. mimo wszystko moje pytanie pozostaje bez odpowiedzi, jak to jest ze potrafi
                > my
                > uwierzyc w szczerosc uczuc,slow, osobie ktora pozostaje w stalym zwiazku z kims
                >
                > innym. to jest dla mnie niezrozumiale, moze jestem staroswiecki.nawet jesli "lo
                > s
                > sie odwroci" to co? jaka jest pewnosc ze za chwile los nie splata takiego sameg
                > o
                > figla bylej kochance a obecnej partnerce? raczej sklanialbym sie ku temu ze sko
                > ro
                > raz cos takiego mialo miejsce to tym bardziej moze zdarzyc sie drugi raz.a kazd
                > y
                > kolejny raz jest latwiejszy od poprzedniego. taka historia z zycia: "on" nalega
                >
                > na slub ze swoja obecna zona. wszystko gra, biora slub, ona wyjezdza na troche
                > dluzej, on znajduje sobie nowa partnerke, zona wraca i jak to w zyciu bywa nic
                > o
                > tym nie wie, bo cale towarzystwo w ktorym to sie rozgrywa nabralo wody w usta.
                > w
                > dodatku nie jest to jego pierwszy wyskok. a obecna "kochanka" mimo to potrafi
                > poswiecic zwiazek a nawet znajomosc, z chlopakiem o ktorego wczesniej walczyla
                > przeszlo rok, bo nie potrafi zrezygnowac z tamtej znajomosci, ukladu czy jak to
                >
                > nazwac. jak to jest ze woli wierzyc w to co mowi jej ktos, kto ma tak naprawde
                > w
                > dupie, wlasne zobowiazania i uczucia innych; niz osobie o ktorej wie ze krzywdy
                >
                > jej nie zrobi? o co w tym wszystkim chodzi???!!!
                Zamiast się tak dziwić może POSZUKAJ WINY W SOBIE!
          • Gość: EXI Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: 213.193.74.* 29.09.01, 12:51
            A JESLI CI LUDZIE POBRALI SIE BEZ MILOSCI, ZYJA PRZEZ 20 LAT OBOK SIEBIE,
            RANIAC SIE KAZDEGO DNIA
            • Gość: marten Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: 217.8.167.* 01.10.01, 14:23
              wybacz ale w takim razie po co sie pobrali? chyba minely czasy dawno temu czasy
              aranzowanych malzenstw. chyba jest to w miare swiadoma decyzja
          • quba Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? 02.03.02, 11:45
            Gość portalu: marten napisał(a):

            > wytlumacz mi jedno: co takiego pociagajacego jest w zonatym mezczyznie? nie
            > wiem czy ja jestem za prosty, aby moc zrozumiec to, ze mozna uwierzyc komus kto
            >
            > przed chwila mowil swojej zonie "kocham cie" a za chwile laduje w Twoich
            > ramionach. nie zamierzam Ciebie pietnowac, tylko probuje zrozumiec mechanizm.
            > sam naleze do mezczyzn ktorzy trafiaja na (moze bardziej na miejscu byloby:
            > wybieraja) kobiety, ktore dla chwili potrafia rzucic to, co przez dlugi czas
            > probowalismy wspolnie zbudowac. nie patrzec na konsekwencje i to ze moga kogos
            > zranic.moja ostatnia dziewczyna tez weszla w zwiazek z zonatym mezczyzna, co
            > wiecej potrafila poswiecic nasz zwiazek dla niego, pytam dlaczego??? pytalem ja
            >
            > czy czuje sie czemus winna??? nie! i nie chodzilo nawet o wine w stosunku do
            > mnie, tylko zony tego faceta. jej to nie obchodzilo, bylo jej dobrze, wiec nie
            > musiala sie zastanawiac nad takimi sprawami. jest taka prosta zasada w zyciu:
            > nie czyn drugiemu co Tobie niemile. moze jestem zbytnim idealista i naiwniakiem
            >
            > zeby uwierzyc w szczerosc uczuc osob ktorzy nie potrafia uszanowac zwiazku
            > ktory od pocztaku budowali,zalegalizowali, oraz uczuc tej drugiej osoby z ktora
            >
            > pozostaja w "stalym" zwiazku

            Jestś facetem - to nie wiesz co pociągającego jest w innym facecie

      • Gość: Małgosia Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: 213.216.67.* 26.09.01, 13:40
        Tak, byłam kochanką,mam nadzieję,że juz nią nie jestem. Powidziałam mojemu
        kochankowi,że go kocham,a wiem, że to świetny odstraszacz i po prostu juz do
        mnie nie zadzwoni .
        • Gość: mn Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: 217.8.167.* 27.09.01, 14:31
          Gość portalu: Małgosia napisał(a):

          > Tak, byłam kochanką,mam nadzieję,że juz nią nie jestem. Powidziałam mojemu
          > kochankowi,że go kocham,a wiem, że to świetny odstraszacz i po prostu juz do
          > mnie nie zadzwoni .

          mądra z ciebie dziewczyna. gratuluje. zawsze zal mi jest kochanek, kochankow, bo
          mam wrazenie ze daja sie wykorzystywac swoim partnerom, ktorzy badz co badz
          pozostaja w formalnych zwiazkach. ja niestety naleze do tych ktorzy sa
          poszkodowani w trojkatach, a mimo to gdy kolejna dziewczyna okazuje sie ze mnie
          oszukiwala, to jest mi jej zal ze pieprzy sobie zycie z zonatym facetem. bez
          sensu, chyba wstapie do armii zbawienia
      • Gość: Aga Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: 213.25.94.* 18.01.02, 09:15
        Nie byłam kochanką i mam nadzieję, że nie byłam zdradzoną żoną - jeśli byłam to
        o tym nie wiem i niech tak pozostanie. Myślę, że obydwie sytuacje są straszne -
        zawsze się kogoś krzywdzi. Myślę, że z egoizmem trzeba walczyć, a nie ulegać mu.
      • Gość: KASJERKA Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.dsl.sntc01.pacbell.net 17.04.02, 04:07
        Gość portalu: Monika napisał(a):

        > Tak, byłam

        COZ ZA WYLEWNOSC. 5 PKT. ZA BARDZO CIEKAWA WYPOWIEDZ. DZIEKUJEMY.
      • Gość: ex-ona Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.gazeta.pl 20.04.02, 13:55
        TAK BYAM I TYM I TYM.KIEDY WYSZO NA JAW,ZE MAZ MA KOCHANKE, POPROSTU
        ROZWIODLAM SIE Z NIM. ALE JA CHCIALAM ZOBACZYC JAK TO JEST BYC KOCHANKA? I
        POWIEM WAM ZE TO SPROBOWANIE ZAKONCZYLO SIE ALE NASZYM SLUBEM/ ZAZNACZAM NIE
        ROZBILAM RODZINY- A DZIECI NIE BYLO/TWIERDZE ,ZE JESLI CHODZI O MNIE TO TO MOJ
        PRZYPADEK MOZE POSLOZYC IE JEDNEJ KOBIECIE
    • Gość: Mietek Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 15.09.01, 14:06
      Byłem zdradzaną żoną! Romek zdradzał mnie codziennie po pracy... Już go nie
      kocham.
    • aniutek Re: Czy by?as´ kochanka˛ lub zdradzana˛ z˙ona˛? 16.09.01, 03:42
      bardzo inteligentne, powazne, pelne zrozumienia wypowiedzi naszych rodakow.
      naprawde godne pozalowania..... :(
      • Gość: m1 Re: Czy by?as´ kochanka˛ lub zdradzana˛ z˙ona˛? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 16.09.01, 22:21
        aniutek napisał(a):

        > bardzo inteligentne, powazne, pelne zrozumienia wypowiedzi naszych rodakow.
        > naprawde godne pozalowania..... :(

        O co ci chodzi, człowieku? Pełno jest w polskim internecie wątków nt. tragedii w
        Stanach i ludzie są tam poważni i pełni zrozumienia, ale nie bądź świętszy od
        Papieża i bardziej amerykański od Amerykanów, sieroto. Jak się pakujesz na wątek
        z zupełnie innej bajki, to zabieraj głos na temat, poważnie lub nie. Puknij się w
        ten pusty czerep zanim przybierzesz męczeńsko-pouczającą pozę. Amerykanie
        świetnie sobie radzą bez ciebie.
        • aniutek Re: Czy by?as´ kochanka˛ lub zdradzana˛ z˙ona˛? 17.09.01, 04:06
          o co ci biega czlowieku?????
          jakis nonsens tu wstawiasz- co ma piernik do wiatraka
          a raczej NY do kochanki?
        • marek1952 Re: Czy by?as´ kochanka˛ lub zdradzana˛ z˙ona˛? 21.09.01, 12:23
          Czy jesteś pewny , żę kiedyś sam się nie puknełeś ?
          Gość portalu: m1 napisał(a):

          > aniutek napisał(a):
          >
          > > bardzo inteligentne, powazne, pelne zrozumienia wypowiedzi naszych rodakow
          > .
          > > naprawde godne pozalowania..... :(
          >
          > O co ci chodzi, człowieku? Pełno jest w polskim internecie wątków nt. tragedii
          > w
          > Stanach i ludzie są tam poważni i pełni zrozumienia, ale nie bądź świętszy od
          > Papieża i bardziej amerykański od Amerykanów, sieroto. Jak się pakujesz na wąte
          > k
          > z zupełnie innej bajki, to zabieraj głos na temat, poważnie lub nie. Puknij się
          > w
          > ten pusty czerep zanim przybierzesz męczeńsko-pouczającą pozę. Amerykanie
          > świetnie sobie radzą bez ciebie.

      • Gość: stu Re: Czy by?as´ kochanka˛ lub zdradzana˛ z˙ona˛? IP: 213.158.197.* 18.09.01, 15:02
        Nie bądź taka wrażliwa. Raczej skrytykuj zamysł pytania
        prowokującego do ekshibicjonizmu lub do wymyślania
        niestworzonych rzeczy. Jak widać po odpowiedziach,
        niewiele pań (nawet anonimowo) skłonna jest do
        przyznania się do kurestwa.
        • Gość: gayaga Re: Czy by?as´ kochanka˛ lub zdradzana˛ z˙ona˛? IP: *.cr-media.pl 24.09.01, 10:21
          Gość portalu: stu napisał(a):
          > Jak widać po odpowiedziach,
          > niewiele pań (nawet anonimowo) skłonna jest do
          > przyznania się do kurestwa.


          czy ty nie pomyliłeś forum ?? tu nie rozmawia sie o kurestwie! musisz byc bardzo
          nieskomplikowany. To dziwne, że tacy wiedzą co to jest internet!
          • Gość: Blic Re: Czy by?as´ kochanka˛ lub zdradzana˛ z˙ona˛? IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 24.09.01, 23:12
            Gość portalu: gayaga napisał(a):

            > tu nie rozmawia sie o kurestwie!

            A o czym? Chodzi o to, że brakuje określenia dla zdradzającego męża? Ależ
            jest: 'głupi chuj'.

            > musisz byc bardzo
            > nieskomplikowany.

            Zdrada to jest najgorsza rzecz jaką można sobie zrobić w związku. Za mniejsze
            rzeczy wyzywa się od kurew. Stopień komplikacji nie ma tu nic do rzeczy.

            Bx
            • Gość: Melba Re: Czy by?as´ kochanka˛ lub zdradzana˛ z˙ona˛? IP: *.man.polbox.pl 10.12.01, 13:35
              Brawo, ktoś się odważył.
    • Gość: kathy Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: 195.117.174.* 17.09.01, 10:46
      nie
    • Gość: sisi Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 17.09.01, 14:13
      Byłam. Wielokrotnie byłam kochanką, już w ostatnich klasach szkoły średniej - i
      to zawsze żonatych mężczyzn. Nie wiem dlaczego - tylko tacy mnie pociągali.
      Kierowca autobusu (4 dzieci, piąte w drodze), nauczyciel wuefu, sąsiad z klatki
      schodowej, sąsiad z naprzeciwka, kierownik stołówki na wczasach, kelner, kilku
      taksówkarzy... Nienawidziłam ich żon, czerpałam przyjemność z tego, że coś
      podejrzewały. Ale kiedy wyszłam za mąż i mój punkt widzenia się zmienił,
      zmieniłam też moje poglądy na ten temat. Nigdy, przenigdy nie chciałabym być
      zdradzaną żoną. Nigdy nie wybaczyłabym zdrady mężowi, a "tę drugą" chyba bym
      zabiła. Dodam, że ja sama nie zdradzam męża (z nimfomanki przeobraziłam się w
      wierną i dobrą żonę). Tak też bywa...
      • Gość: mis Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: 195.116.250.* 18.09.01, 11:28
        Mądra - bo się "wyszumiała" i co z tego...
        • Gość: Anka Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? Do sisi IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 18.09.01, 14:13
          Historia ma to do siebie ,że lubi się powtarzać...Podejżewam więc, że kiedyś
          sama przekonasz się,co znaczy być zdradzaną przez kochanego mężczyznę
          szczególnie z dużo młodszą od siebie dziewczyną . Miej się dobrze !
          • Gość: +- Byłem kochankiem IP: *.polpx.pl 18.09.01, 15:23
            To nie ten watek? ;-) Dawno, krotko i strasznie meczace - nie polecam.
            Najbardziej to wspolczulem temu zdradzanemu, ja nawigowalem do rozwiazania wg
            mojego scenariusza ale wycofanie sie i tak bylo lepsze niz utrzymywanie tego
            stanu. Fuj, niemoralne!
      • Gość: didi Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: 195.126.209.* 20.09.01, 13:56
        To ty byłaś całkiem niezłą kurwą! Zapyziały taksówkarz, spocony kierowca
        autobusu, napalony nauczyciel... gratulacje. Mąż musi być dumny...
        • Gość: M. Większość Polaków to pruderyjni hipokryci !!! IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 20.09.01, 14:56
          Niech mi ktoś z Was Polacy powie skąd u Was ta pruderia i hipokryzja?!!! Czy to
          przez katolickie wychowanie? Jak facet wali się na prawo i lewo, to jest ogier,
          a jak laska chce sobie użyć, to jest kurwa. Jestem facetem i zupełnie tego nie
          rozumiem. To co, laski mają inaczej i nie powinno im się chcieć "tego robić", a
          za to faceci mogą i muszą, tak? Wszycy, którzy nazywają dziewczyny, które miały
          wielu facetów kurwami są debilami do potęgi. Sami by chcieli, ale nikt ich nie
          chce albo się boją nawet o tym pomyśleć i wolą brędzlować się pod kołdrą, bo im
          się wydaje, że to nie grzech...
          Dlatego nienawidzę tego kraju. Tu prawie wszyscy są jacyś chorzy!
          I jeszcze jedno, jakby wszystkie laski były takie święte, to co byście drodzy
          panowie posuwali? Bo zakładam, że nie wszystkich stać na agencję nawet raz na 2
          miesiące (w takim czasie można uschnąć razem ze swoim wackiem).
          Drodzy obrońcy i obrończynie czystości - przejdźcie na islam i wynieście się
          tam, gdzie kobiety traktowane są jak połączenie lalki z sex-shopu z kurą
          domową! Życzę miłej podróży!
          P.S. Nigdy nie byłem kochankiem (a za to byłem robiony "po rogach"), ale do tej
          pory nie miałem takiej potrzeby.
          • Gość: Magda Re: Większość Polaków to pruderyjni hipokryci !!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.09.01, 22:12
            Brawo dla tego Pana. Nic dodać nic ująć.
            Pozdrawiam.
          • Gość: Galla Re: Większość Polaków to pruderyjni hipokryci !!! IP: *.kielce.sdi.tpnet.pl 24.09.01, 07:37
            Gość portalu: M. napisał(a):

            > Niech mi ktoś z Was Polacy powie skąd u Was ta pruderia i hipokryzja?!!! Czy to
            >
            > przez katolickie wychowanie? Jak facet wali się na prawo i lewo, to jest ogier,
            >
            > a jak laska chce sobie użyć, to jest kurwa. Jestem facetem i zupełnie tego nie
            > rozumiem. To co, laski mają inaczej i nie powinno im się chcieć "tego robić", a
            >
            > za to faceci mogą i muszą, tak? Wszycy, którzy nazywają dziewczyny, które miały
            >
            > wielu facetów kurwami są debilami do potęgi. Sami by chcieli, ale nikt ich nie
            > chce albo się boją nawet o tym pomyśleć i wolą brędzlować się pod kołdrą, bo im
            >
            > się wydaje, że to nie grzech...
            > Dlatego nienawidzę tego kraju. Tu prawie wszyscy są jacyś chorzy!
            > I jeszcze jedno, jakby wszystkie laski były takie święte, to co byście drodzy
            > panowie posuwali? Bo zakładam, że nie wszystkich stać na agencję nawet raz na 2
            >
            > miesiące (w takim czasie można uschnąć razem ze swoim wackiem).
            > Drodzy obrońcy i obrończynie czystości - przejdźcie na islam i wynieście się
            > tam, gdzie kobiety traktowane są jak połączenie lalki z sex-shopu z kurą
            > domową! Życzę miłej podróży!
            > P.S. Nigdy nie byłem kochankiem (a za to byłem robiony "po rogach"), ale do tej
            >
            > pory nie miałem takiej potrzeby.

            Brawo!!!
          • Gość: Ana Re: Większość Polaków to pruderyjni hipokryci !!! IP: *.awf.wroc.pl 24.09.01, 10:15
            Jedyny normalny człwoiek na tym forum. Brawo!!! Miałam dużo facetów w swoim
            życiu i nie wstydzę się tego. Teraz mam dwoje dzieci i dom. Wyszumiałam się i
            jest mi z tym dobrze a mój mąż wie o mojej przeszłości i nigdy nie miał do mnie
            pretensji.
            • Gość: marek Re: Większość Polaków to pruderyjni hipokryci !!! IP: *.swietochlowice.dialup.inetia.pl 24.09.01, 21:22
              do pani która nie umie odróżnic życia przed małżeństwem do życia po slubie .
              Zastanów sie kobito o czym tu piszą !!!!!!!!!!!!
          • Gość: Mono Re: Większość Polaków to pruderyjni hipokryci !!! IP: 212.38.196.* 24.09.01, 11:56
            Bravo, zupelnie popieram. Tak trzymac, a jednak sa na swiecie normalni ludzie.
            Pozdrawiam-M.
          • Gość: Blic Re: Większość Polaków to pruderyjni hipokryci !!! IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 24.09.01, 23:38
            Gość portalu: M. napisał(a):

            > Niech mi ktoś z Was Polacy powie skąd u Was ta pruderia i hipokryzja?!!!

            Drogi M, pisząc 'Polacy' masz na myśli także mnie oraz wszystkie damy, które
            odparły entuzjazmem reagując na Twój post.
            Nie wiem jak one, ale ja czuję się urażony.

            > Jak facet wali się na prawo i lewo, to jest ogier,

            Nie 'ogier' a 'głupi chuj'. Jest pewna różnica między tymi pojęciami. Jeśli nie
            miałeś okazji poznać ludzi operujących tym drugim określeniem to proponuję
            zmienić towarzystwo.

            > To co, laski mają inaczej i nie powinno im się chcieć "tego robić",

            Czy sugerujesz, że walenie partnera po rogach to normalny objaw seksualności
            ludzkiej?

            > a za to faceci mogą i muszą, tak?

            Zdradzanie partnera/partnerki to skurwysyństwo.

            > Wszycy, którzy nazywają dziewczyny, które miały
            > wielu facetów kurwami są debilami do potęgi.

            Do usług.

            > Sami by chcieli, ale nikt ich nie
            > chce albo się boją nawet o tym pomyśleć

            Ciekawie szufladkujesz. Rozumiem, że w Twojej wizji świata ludzie dzielą się na
            tych, którzy zdradzają lub na tych, którzy mają kompleksy.

            > Dlatego nienawidzę tego kraju. Tu prawie wszyscy są jacyś chorzy!

            Brędzlowanie a sprawa polska...

            > I jeszcze jedno, jakby wszystkie laski były takie święte, to co byście drodzy
            > panowie posuwali?

            Nie wiem do jakich 'panów' mówisz, ale ja, jak to raczyłeś oreślić, 'posuwam'
            kobietę, którą kocham.

            > Drodzy obrońcy i obrończynie czystości - przejdźcie na islam i wynieście się
            > tam, gdzie kobiety traktowane są jak połączenie lalki z sex-shopu z kurą
            > domową! Życzę miłej podróży!

            Ta lalka i kura to jest Twoja idea partnerki?
            Myślę, że nie skorzystam z zaproszenia, ale z tego co poniżej napisałeś wynika,
            że Tobie mogłoby się przydać.

            > P.S. Nigdy nie byłem kochankiem
      • Gość: em. Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.dtvk.tpnet.pl 18.02.02, 11:31
        Gość portalu: sisi napisał(a):

        > Dodam, że ja sama nie zdradzam męża (z nimfomanki przeobraziłam się w
        > wierną i dobrą żonę). Tak też bywa...

        Serio?
    • Gość: Krysta Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: 213.25.85.* 18.09.01, 15:55
      Jestem kochanką 57 letniego mężczyzny, którego 60 letnia żona nie chce już
      współżyć.
      • Gość: Żona Re: Czy była� kochankš lub zdradzanš żonš? IP: *.chello.pl 18.09.01, 18:48
        Bo jak tu współżyc z 57-letnim facetem, który bierze sobie 76-letniš kochankę..?
    • Gość: joanna Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.acn.waw.pl 18.09.01, 19:25
      Bylam i kochanką i zdradzoną zoną. Najpierw tą drugą, potem chcialam zobaczyć
      jak to jest być w roli kochanki. Żadnej kobiecie nie życzę byc zarówno kochanką
      jak i zradzaną żoną. Najprawdopodobniej kochanka i tak zostanie kiedys
      zdradzoną żoną, a swego szczescia na cudzym nieszczesciu i tak nie zbudujecie
      wiem, bo doswiadczyłam na własnej skórze.

    • Gość: b żona Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: 10.128.131.* / *.acn.pl 18.09.01, 20:43
      Byłam i jedną i drugą, podobnie jak Joanna najpierw zdradzaną żoną.Po
      zdemaskowaniu przeze mnie romansu męża zaczął demonstrować swoją zdradę.To jest
      bardzo przykre i uważam,po tych doświadczeniach,że lepiej nie wiedzieć.Pierwszy
      mój kochanek był wspaniały.Ale miał też wspaniałą żonę i dziecko, dlatego
      szybko skończyłam, aby się nie zaangażować nadmiernie.Z drugim trwało trochę
      dłużej ale czułam,że to rzeczywiście tylko kurewstwo.Też skończyłam.A potem
      rozwiodłam się. Najlepszy ubaw miałam, kiedy powiedziałam mężowi przed
      separacją że ja też go zdradzałam.Szczęka mu opadła.Ponieważ ja się nie
      afiszowałam a on nie dopuszczał nawet myśli, że mogłabym szukać innego, skoro
      mam tak wspaniałego faceta (czyt.mąż) obok. Ot,życie i tyle.
    • Gość: sisi Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.age.pl 19.09.01, 13:42
      To jeszcze raz ja. Nie sądzę, żeby kiedykolwiek mąż mnie zdradził. Wiem, jak go
      zatrzymać przy sobie i nie dać nawet cienia chęci wzięcia pod uwagę "skoku w
      bok". Wbrew temu, co niektóre zdradzone żony mi życzą - jestem tego pewna. Mój
      mąż nie jest może ideałem jeśli chodzi o cechy charakteru, ale jedno wiem na
      pewno - nigdy mnie nie zdradzi. A jeśli - będzie to jego ostatnia zdrada w
      życiu. Dosłownie.
      • Gość: RE Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 23.09.01, 18:24
        ...o zdradzie męża dowiedziałam się dzisiaj(23.o9.brz.) o godz. 2 w nocy, kiedy
        przez przypadek usłyszałam przyciszoną rozmowę telefoniczną. Czuję się z tym
        potwornie ... potwornie... a byłam taka pewna!!! Boże świat wali mi się na
        głowę, co mam robić?
        • Gość: b.żona Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: 10.128.131.* / *.acn.pl 23.09.01, 18:46
          Gość portalu: RE napisał(a):

          > ...o zdradzie męża dowiedziałam się dzisiaj(23.o9.brz.) o godz. 2 w nocy, kiedy
          >
          > przez przypadek usłyszałam przyciszoną rozmowę telefoniczną. Czuję się z tym
          > potwornie ... potwornie... a byłam taka pewna!!! Boże świat wali mi się na
          > głowę, co mam robić?

          Ta nadmierna pewność prowadzi zazwyczaj partnera do skoku w bok.Przede wszystkim
          zachować spokoj na ile się da i na pewno nie urządzać żadnych scen.Obserwować i
          wyciągać wnioski - czy to przelotne czy też coś poważniejszego.I w zależności od
          sytuacji i własnego zaangażowania w to małżeństwo, podjąć(lub nie)jakieś kroki
          (rozmowa, zwiększona dbałość o siebie i, mimo rozpaczy, granie zadowolonej z
          życia i małżeństwa).To czasami pomaga a na pewno zwraca uwagę partnera.Albo wróci
          w miarę szybko albo ....
          Powodzenia
        • Gość: stern Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 01.10.01, 15:42
          niech wybiera!

          to boli, ale i tak najmniej.
          • quba Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? 02.03.02, 13:34
            Gość portalu: stern napisał(a):

            > niech wybiera!
            >
            > to boli, ale i tak najmniej.


            Ryzyko dla zdradzanej żony - bo on może wybrac na jej niekorzyść
        • kete Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? 04.10.01, 15:14
          ja tez w taki sposob dowiedzialam sie o zdradzie. to bylo 5 miesiecy temu. boli
          do dzisiaj. on chce sie rozwiesc, bo sie zakochal. jej nie przeszkadza ze on
          jest zonaty bo go kocha. sielanka,nie?
      • Gość: x Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.limes.com.pl 26.09.01, 22:53
        Gość portalu: sisi napisał(a):

        > To jeszcze raz ja. Nie sądzę, żeby kiedykolwiek mąż mnie zdradził. Wiem, jak go
        >
        > zatrzymać przy sobie i nie dać nawet cienia chęci wzięcia pod uwagę "skoku w
        > bok". Wbrew temu, co niektóre zdradzone żony mi życzą - jestem tego pewna. Mój
        > mąż nie jest może ideałem jeśli chodzi o cechy charakteru, ale jedno wiem na
        > pewno - nigdy mnie nie zdradzi.
        Zebys sie nie przeliczyla.Wiele kobiet,zdradzanych kobiet tak mysli.Takiej rzeczy
        nigdy nie mozesz byc pewna.Twoj maz pewnie tez nie...
        • rozkoszna Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? 04.12.01, 10:32
          Ja mam takie pytanie,jeśli można..dotyczy tych rozmów
          telefonicznych..mianowicie czy stwierdzenie zdrady wynikło z tego,że mąż
          rozmawiał z kobietą czy może fakt,że coś z tej rozmowy wynikało...co by mogło
          podważyć jego wierność małżeńską?
          Wiecie,mój mąż też rozmawiał z kobietą i co gorsza nie przy mnie..poszedł sobie
          gdzieś tam..żebym nie słyszała..a jak się pytałam to odp.,że właśnie jej niby
          powiedział,że ma żone..i takie tam..fajnie sie czułam,nie ma co..w końcu nie
          wytrzymałam i kiedyś włamałam się do jego skrzynki(wiem, wiem skaranie boskie)
          no i tam niby z jakąś się umawiał na spotkanie,gdyby to było takie
          zwyczajne,znajoma..to jeszcze..ale chyba to w innym celu,a tak w ogóle to ja
          nie wiem czy do tego spotkania doszło czy nie..niby nie moge posądzać go o
          zdrade bazując na takich danych:)ale..jak idzie na uczelnie to ja fakt faktem
          nie wiem czy tam dociera..zresztą kiedyś powiedział(niejednokrotnie)w fazie
          wybuchu kłótni,że nie ta to inna będzie dbała albo,że jakbym chciał cie
          zdradzić to nawet byś o tym nie wiedziała..i co???mam o tym mysleć?może
          faktycznie nie wiem....
      • Gość: ida Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: 213.193.74.* 29.09.01, 13:21
        Gość portalu: sisi napisał(a):

        > To jeszcze raz ja. Nie sądzę, żeby kiedykolwiek mąż mnie zdradził. Wiem, jak go
        >
        > zatrzymać przy sobie i nie dać nawet cienia chęci wzięcia pod uwagę "skoku w

        Jak to robisz, czy wynika to z profilu psychologicznego twojego meza, czy masz
        jakies inne sposoby na zdrade?


    • Gość: Ja Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.comarch.pl 19.09.01, 15:46
      Taaak, a dlaczego nie ma niczego o zdradzanych mezach? To zjawisko w przyrodzie
      nie wystepuje? Nie wydaje mi sie, wiem z wlasnego doswiadczenia - bylem nim.....
    • Gość: Rogacz Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 19.09.01, 23:50
      jestem zdradzanym mężem. Od lat. Od początku naszego małżeństwa, a może i przed
      nim. Wiem, że mnie zdradza, wiem z kim, ile razy, gdzie. Ale... lubię to.
      Podnieca mnie to, że moja żona podnieca innych mężczyzn! A najchętniej
      podglądałbym ją w akcji. Na razie się na to nie chce zgodzić, ale ją urabiam.
      Uwielbiam jak wraca ze spotkania z innym (a jeszcze lepiej z inną!) i czuję
      zapach jej kochanka (-ki) na bieliźnie. Lubię zaraz potem kochać się z nią -
      wtedy wiem, że miesza się w niej nasienie tamtego i moje! Niepowtarzalne
      przeżycia. Kocham ją do bólu. Rogacz, ale szczęśliwy
      • Gość: yagaya Re: rogacz IP: *.cr-media.pl 24.09.01, 10:31
        tylko pogratulować!! uważaj na HIV!
      • Gość: Piotr B. Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.unitel.com.pl 24.09.01, 14:17
        Jesteś chory. Idź się leczyć ale na głowę nie na jaja.
      • Gość: patryk Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: 195.187.56.* 02.10.01, 16:02
        Gość portalu: Rogacz napisał(a):

        > jestem zdradzanym mężem. Od lat. Od początku naszego małżeństwa, a może i przed
        >
        > nim. Wiem, że mnie zdradza, wiem z kim, ile razy, gdzie. Ale... lubię to.
        > Podnieca mnie to, że moja żona podnieca innych mężczyzn! A najchętniej
        > podglądałbym ją w akcji. Na razie się na to nie chce zgodzić, ale ją urabiam.
        > Uwielbiam jak wraca ze spotkania z innym (a jeszcze lepiej z inną!) i czuję
        > zapach jej kochanka (-ki) na bieliźnie. Lubię zaraz potem kochać się z nią -
        > wtedy wiem, że miesza się w niej nasienie tamtego i moje! Niepowtarzalne
        > przeżycia. Kocham ją do bólu. Rogacz, ale szczęśliwy
        Rogaczu mily, moze dalbys telefon na komorke do Twojej malzonki? ;-)

      • Gość: JK Rogacz - poślij ją na ulicę Zarobisz. IP: 217.153.50.* 03.10.01, 16:19
        Piszesz tekst prowokacyjny, nijak się mający do rzeczywistości więc ci
        odpowiadam grubiańsko. Myslę, że nie ma normalneego człowieka, który bawiłby
        się zdradą współmałżonka. Normalne to rodzina, szacunek, spokojny dom. A burdel
        też ma swoje miejsce ale gdzie indziej. Nie w domu rodzinnym. Każdy normalny
        człowiek myśłi o tym jedynym uczuciu na całe życie. Bo to stabilne, bezpieczne,
        serdeczne. Dom staje się nasza ostoją a nie przystankiem.
        Ale jak po twojej wypowiedzi widać nie wszystkim gówno musi smierdzieć.
        Niektórzy to lubią, np.: ty.
    • Gość: Maja Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.*.*.* 20.09.01, 07:26
      redakcja napisał(a): Jestem od roku z dwoma facetami naraz. Jeden jest z miasta,
      w którym mieszkam zaś drugi z miasta, w którym pracuję a raczej pracujemy razem w
      tej samej firmie.


    • Gość: ewnia Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.adsl.pi.be 20.09.01, 11:04
      bylam kochanka czulam sie zle bo robilam to swiadomie teraz zerwalam z tak
      brudna przeszloscia ,, wyszlam szczesliwie za maz , mieszkam za granica,,,
      uklada mi sie z mezem cudownie,, i nie wyobrazam sobie innej na miejscu mojej,,
      boje sie ze kiedys los sie odwroci,, kocham bardzo meza i on kocha mnie
      jednak ,swiadomosc ze kiedys bylam, ta trzecia,,,, strach mnie ogarnia,,,wiem
      ze zrobilam glupstwo i swinstwo , ale teraz robie wszystko zeby zyc uczciwie,,,
      czego wszystkim zycze... ewa zbelgii
      • lisetta Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? 20.09.01, 15:19
        Czy Twój mąż jest Belgiem?
        • Gość: ewnia Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.adsl.pi.be 21.09.01, 22:31
          tak moj maz jest belgiem, czemu pytasz
          • Gość: lisetta Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: 193.227.223.* 24.09.01, 13:33
            Gość portalu: ewnia napisał(a):

            > tak moj maz jest belgiem, czemu pytasz

            A jest Wallonem czy Flamandrem?
      • Gość: mela Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.bialystok.cvx.ppp.tpnet.pl 20.09.01, 17:41
        Byłam kochanką przez rok ( jeden z byłych,dobrych kolegów mego meża). Póżniej
        zerwałam romans, gdyż doszłam do przekonania , że tylko związek DWOJGA ludzi
        daje satysfakcję. Jestem obecnie szczęśliwa, oczekuję drugiego dziecka, a tamte
        chwile zostały wspomnieniami- sama nie potrafię do dziś ocenić , czy dobrymi,
        czy złymi.
        A tak na marginesie- doświadczyłam miłośći do dwóch mężczyzn i każdy dawał mi
        coś innego.
        • Gość: Garfield Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 23.09.01, 03:03
          Gość portalu: mela napisał(a):

          a tamte
          >
          > chwile zostały wspomnieniami- sama nie potrafię do dziś ocenić , czy dobrymi,
          > czy złymi.
          > A tak na marginesie- doświadczyłam miłośći do dwóch mężczyzn i każdy dawał mi
          > coś innego.

          No właśnie. Czy nikomu nie zdarzyło się doświadczać UCZUCIA do dwóch osób
          równocześnie? Czy to nie jest możliwe? Czy to nie jest tragiczne? Jedno drugiemu
          nie przeczy. A podobno od przybytku głowa nie boli. Wymyślił to wyjątkowo
          ograniczony typ...
        • Gość: ciekawy Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.stacje.agora.pl 30.09.01, 20:32
          Gość portalu: mela napisał(a):

          > Byłam kochanką przez rok ( jeden z byłych,dobrych kolegów mego meża). Póżniej
          > zerwałam romans, gdyż doszłam......................................
          ..................., oczekuję drugiego dziecka, a tamte
          >
          > chwile zostały wspomnieniami- sama nie potrafię do dziś ocenić , czy dobrymi,
          > czy złymi.
          A dzieci masz z mezem czy z kolega?

          > A tak na marginesie- doświadczyłam miłośći do dwóch mężczyzn i każdy dawał mi
          > coś innego.

    • do Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? 20.09.01, 14:58
      jestem kochanka. byla przyjazn,jest milosc.teraz nie potrafie juz tego
      przerwac, lecz nigdy nie wyobrazalam sobie siebie w takiej roli.myslalam ze to
      krzywdzace dla tej trzeciej(=pierwszej?).zwiazek zwiazkowi nie rowny-co innego
      romans z zajetym dla zabawy czy przyjemnosci a co innego jesli laczy wiele.
      szczegolnie jesli obie strony wyrazaja taki poglad. Jedno slowo dla tych
      wszystkich krytykantow:nie ma zlych kochanek i dobrych zon (kochankow/mezow).sa
      ludzie bardziej lub mniej pasujacy do siebie.sorry ale na zdrade trzeba
      zapracowac (i to obie strony musza sie starac) no moze pomijajac takie
      przypadki kiedy najzwyczajniej ta druga osoba oczekuje czegos innego co mozemy
      dac(mowi sie trudno.nie jestesmy doskonali.widocznie nie pasujemy do siebie)lub
      wyszlo sie za malo wartosciowa osobe, ktora przeklada rozrywki nad malzenskie
      stadlo.no ale bozia dala po to rozum, aby odroziac "burakow" od "nieburakow".
      Zycze troche madrosci zyciowej.
      • Gość: dodo Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: 195.216.121.* 21.09.01, 08:47
        Byłam jestem i będę . Pierwszy raz ... a nastepne juz nie sa takie trudne ,
        takie sytuacje są potrzebne dla mnie chę czuć sie nareszcie doceniona i chce
        wiedzieć, że jest ktoś kto mnie kocha
        • Gość: Ja Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.comarch.pl 21.09.01, 10:56
          A nie mozesz znalezc sobie faceta? Sprawia Ci satysfakcje stwarzanie komus
          problemow, robijanie rodzin, zostawianie dzieci przez ojcow? Bo Tobie jest to
          potrzebne...... bez komentarza.
        • do Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? 25.09.01, 16:58
          na milosc potrzeba czasu.z duza iloscia kolejnych zaliczanych panow raczej ci
          sie to nie uda.wiesz, jakby ci to wytlumaczyc.....dla mezczyzny sex bez uczucia
          jest najczesciej bardzo prosta (+przyjemna)sprawa.nie wymaga wielu wyrzeczen.po
          fakcie na pewno nie bedzie bardziej cenil twojej osoby,zapewniam.szczegolnie
          jesli bedzie wiedzia,l ze nie tylko on sie "zalapal",ale np. jeszcze jego kupel
          z pracy.
      • Gość: Galla Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.kielce.sdi.tpnet.pl 24.09.01, 08:00
        Jestem, albo może byłam kochanka?Zdradzałam męża choć sprawiało mi to nie ból,
        lecz ogromną rozkosz bo zdradzałam go z kimś,kogo kocham...Ten ktoś jednak nie
        umie dzielic się kobietą, być tym drugim...Odchodzi ode mnie co dnia, za każdym
        razem jest coraz dalej.A ja go kocham i on mnie kocha... Nie umie zaakceptować,
        że nie jestem tylko jego...A mój mąż już nie dostrzega we mnie podniecającej
        kobiety,nie daje mi ciepła, a tego najbardziej mi brak...
        jestem przekonana, że zjawisko kochanków pojawiło się w historii właśnie z
        takich powodów...Z pozoru szczęśliwi, kobiety i mężczyźni żyjący w
        małżeństwach, a zdradzający się po kryjomu.Mimo że się kochają, że mają rodziny
        i więcej do stracenia, niż zyskania, spotykający się z innymi dlatego,że
        dostają od nich ciepło, zrozumienie, wielką czułość i zachwyt...Całą masę
        uczuć, jakich w życiu małżeńskim juz w zasadzie nie ma...
    • Gość: me Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 20.09.01, 22:44
      Od wielu lat jestem w stalym zwiazku z jednym facetem (nie mieszkamy razem, ale
      codziennie sie widujemy). Kiedys okazalo sie, ze mnie zdradzil. Szok. Duzo
      podrożuję, kilka miesiecy później byłam na takim wyjeździe. PEwien miły Szwed
      okazał mi wiele czułosci. Po powrocie do domu nadal korespondujemy (5 lat).
      NAstępnym razem, z innym, poszlam do łóżka. Było wspaniale. Mam takich
      znajomych w różnych miejscach w Europie i w zasadzie zawsze się spotykam, kiedy
      jestem w danym kraju. Na ogół są stanu wolnego, często mają partnerki. Jest mi
      fajnie w tym układzie. Na mój stały związek wpływa to o tyle, że cały czas
      czuję się atrakcyjna, nie "zapuszczam się", a jeśli się pokłócimy, zawsze mogę
      poczytać miłe listy i maile od kogos, kto jest mną cały czas zachwycony. Może
      jeśli wyjdę kiedyś za mąż, zmienię styl życia; narazie bardzo mi to odpowiada
      obecny stan rzeczy.
    • Gość: Jagna Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: 190.1.2.* 21.09.01, 11:17
      Bylam kiedys kochanka, i wspolczuje obu stronom tego trojkata, i zonom i
      kochanka, jedyna "wygrana" strona w tych zwiazkach jest mezczyzna.
      Kochanka nie ma do niego zadnych praw, a niejednokrotnie jest "zdradzana" przez
      niego z zona, czy nawet jeszcze z kims innym.
      Zona natomiast jest zdradzana, ponizana w ten sposob, najgorsze jelsi ma
      sluszne podejrzenia, miota sie i nie wie co zorbic, zaczyna kontrolowac,
      zwracac uwage na wszelkie szczegoly w koncu popada w chorobliwa zazdrosc.

      Kiedys uczestniczylam w forum zalozonym przez dziewczyne, ktora "wlasnie" byla
      kochanka, pislao tam wiele kobiet "ex kochanek" i "kochanek obecnych", "ex" nie
      mogly przetlumaczyc "obecnym', ze im szybciej to skoncza tym lepiej dla nich,
      bo po jakims czasie przestaje sie miec jakakolwiek raodsc z zycia, z wielu
      powodow, zwiazanych oczywiscie z tym zonatym. Jednak rzadna nie sluchala,
      dopiero z czasem gdy forum rozrastalo sie, pisaly o codziennych bolaczkach i
      slowa "ex" sprawdzaly sie za kazdym razem w 100%.
      nawet slowa ktore wypowiadaj zonaci sa tak do siebie podobni, jakby mowil to
      jeden czlowiek.....
      • Gość: Aśka Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: 158.75.18.* 21.09.01, 13:10
        Byłam kochanką, nie raz... Teraz mi przeszło, szukam szczęścia w związkach,
        gdzie obie strony są wolne... I też mi nie wychodzi. Ale nie zgadzam się
        absolutnie, że kochanka = kurwa! Nigdy! w życiu nie brałam za seks pieniędzy,
        czyli nie spadam pod definicję takowej. A że czasami trafiła się jakaś
        kolacyjka w przyjemnej restauracji, piwko czy drink, wyjazd "służbowy" w
        końcu... to już problem faceta, nie mój. A tak na marginesie - prostytutce
        wychodzi na zero, bo dostaje kasę, którą później wydaje na kosmetyki,
        upiększanie się itd itp A ja zawsze w siebie inwestowałam... dla nich! To był
        mój minus. Teraz inwestuję w siebie - dla siebie. Nie robię wszystkiego z myślą
        o obecnym kochanku, bo to MI się w końcu też coś od życia należy!!!

        Pozdrawiam
        • Gość: Widok 9 Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: 195.117.228.* 21.09.01, 14:41
          Za pieniądze oddaje prostytutka. Kurwa robi to zinnych (niekoniecznie
          materialnych) powodów.
          • Gość: xxx Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.cs.queensu.ca 21.09.01, 15:41
            zdrada - jak to zdefiniowac?
            od 15 lat moja zona ma ochote na seks raz na dwa - trzy
            miesiace a ja dwa - trzy razy w tygodniu. Musze ja
            przekupywac zeby pozwolila sie popiesci tak zeby
            dostala orgazmu!
            Co w takim razie ja powinienem robic (oprocz
            "rekodzielnictwa";-?
            A co maja robic te kobiety z ktorymi ja sie spotykam -
            ich mezowie maja taki sam "temperament" jak moja
            zona...?
            ????????
            • Gość: Ala Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.noname.net.icm.edu.pl 21.09.01, 16:24
              Moze jesteś tak mało atrakcyjny, że zona ma ochote na seks raz na 2 -3
              miesiace? Zmęczony,niechlujny,wciaz tak samo?
              Popatrz się na swój seks - moze to rzeczywiscie nic specjalnego i nie jest to
              tylko wina żony.
              • Gość: xxx Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.kingston.net 21.09.01, 17:40
                Gość portalu: Ala napisał(a):

                > Moze jesteś tak mało atrakcyjny, że zona ma ochote na seks raz na 2 -3
                > miesiace? Zmęczony,niechlujny,wciaz tak samo?
                Mam 180 cm wzrostu, bez nadwagi, zgodnie z opinia plci pieknej jestem srednio
                przystojny (moge przeslac zdjecie;-)
                Dbam o siebie, silownia, basen i raczej jestem na luzie.

                > Popatrz się na swój seks - moze to rzeczywiscie nic specjalnego i nie jest to
                > tylko wina żony.
                Ja nie twierdze ze to wina zony tylko zastanawiam sie co zrobic zeby to zmienic.
                To ciagle ukrywanie spotkan z innymi paniami jest bardzo meczace chociaz mam
                wrazenie ze moja zona nie ma nic przeciwko...
                A chcialbym zebys zobaczyla jej mine kiedy proponuje cos innego niz "po bozemu"
                "zglupiales?" i "zeby dlugo nie trwalo!"
                W dalszym ciagu??????
                Pozdrowienia

                • Gość: aniutek Re: Czy by?as´ kochanka˛ lub zdradzana˛ z˙ona˛? IP: *.c3-0.nyw-ubr2.nyr-nyw.ny.cable.rcn.com 23.09.01, 20:55
                  no to faktycznie- wspolczuje.
                  probowales z nia porozmawiac, tak na luzie bez obwiniania sie nawzajem.
                  bo przeciez kiedys bylo fajnie? co sie stalo? a moze ona tez ma kogos?
                  trudno jest tak zyc, w ciaglych sprzecznosciach....
                  wiem cos o tym tylko ja szukam czegos innego, tego czego w stalym
                  zwiazku brakuje.
                  czujesz sie winny?
                  • Gość: xxx Re: Czy by?as´ kochanka˛ lub zdradzana˛ z˙ona˛? IP: *.kingston.net 24.09.01, 21:03
                    Dzieki za wspolczucie i zrozumienie:-)
                    Rozmawiac probowalem, straszylem, prosilem, bez skutku.
                    Czy czuje sie winny - nie bardzo wiem dlaczego mialbym sie czuc winny bo ona mi
                    niczego nie zarzuca. Kiedy co jakis czas rozmawiamy na ten temat to potem przez
                    jakis czas stara sie robic to czesciej ale jest tak aktywna jak lalka z
                    plastiku:-(
                    Kiedy probuje ja namowic na wizyte u lekarza to sie wykreca i znowu troche sie
                    aktywizuje ale szybko jej przechodzi. Ja nie mam zadnych szczegolnych wymagan
                    ale chociaz raz w tygodniu moznaby sprobowac pobawic sie wspolnie sprawiajac
                    sobie przyjemnosc. A zeby ona pozwolila sie doprowadzic do orgazmu to musze ja
                    przekupywac - czy to jest normalne nie chciec zeby bylo przyjemnie????
                    A czego Ty poszukujesz?
                    • aniutek Re: Czy by?as´ kochanka˛ lub zdradzana˛ z˙ona˛? 25.09.01, 06:52
                      do xxx
                      witam, chetnie pogadam na ten temat, ale nie terza a nie chce abys sie
                      zniechecil ;) moze jutro?
                      a szukam...ciepla, przyjazni i...adoracji
                      a sex uwielbiam i dlatego chyba rozumiem jak mozesz sie czuc
                      do jutra papapa
                • Gość: yagaya Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.cr-media.pl 24.09.01, 10:50
                  Gość portalu: xxx napisał(a):

                  > Mam 180 cm wzrostu, bez nadwagi, zgodnie z opinia plci pieknej jestem srednio
                  > przystojny (moge przeslac zdjecie;-)
                  > Dbam o siebie, silownia, basen i raczej jestem na luzie.
                  >
                  > Ja nie twierdze ze to wina zony tylko zastanawiam sie co zrobic zeby to zmienic
                  > .
                  > To ciagle ukrywanie spotkan z innymi paniami jest bardzo meczace chociaz mam
                  > wrazenie ze moja zona nie ma nic przeciwko...
                  > A chcialbym zebys zobaczyla jej mine kiedy proponuje cos innego niz "po bozemu"
                  >
                  > "zglupiales?" i "zeby dlugo nie trwalo!"
                  > W dalszym ciagu??????
                  > Pozdrowienia
                  >

                  wiesz co ja myślę, że - oczywiście jeśli ci na związku zależy - musisz znaleźć
                  powód tego stanu. To nie jest normalne i nie dzieje się bez przyczyny.
                  Twoja żona albo: ma kochanka; nie kocha cię; wstydzi się seksu; ma nerwicę.
                  Ale myślę, że kiedys porozmawiałbys z nią powaznie, sugerując, że jeśli nie
                  spróbujecie znaleźć rozwiązania, to wasz związek może się rozpaść, wówczas
                  zobaczysz, jak zareaguje.
                  Jeśli jej zależy, ale ma problem - przecież istnieja psycholodzy, seksuolodzy etc.
                • Gość: Melba Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.man.polbox.pl 10.12.01, 14:17
                  Czyli należysz do tych, co "po bożemu" suną do ołtarza, a potem dociera do nich
                  fakt niedopasowania. Moze trzeba było spróbować wcześniej? A teraz, zamiast
                  naprawiać, psujesz jeszcze bardziej. Szkoda i Ciebie i zony.
              • Gość: x Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.limes.com.pl 26.09.01, 22:25
                Gość portalu: Ala napisał(a):

                > Moze jesteś tak mało atrakcyjny, że zona ma ochote na seks raz na 2 -3
                > miesiace? Zmęczony,niechlujny,wciaz tak samo?
                > Popatrz się na swój seks - moze to rzeczywiscie nic specjalnego i nie jest to
                > tylko wina żony.

                skad u Ciebie tyle agresji?
            • Gość: Galla Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.kielce.sdi.tpnet.pl 24.09.01, 08:19
              Doskonale rozumiem taki stan rzeczy...Ja mam temperament o wiele wiekszy niż
              mój mąż.Mogłabym to robić codziennie, podczas gdy mój mąż 2 razy w
              miesiącu...Nie pomogły rozmowy, kłótnie awantury nawet szantaż ,że kogoś sobie
              znajde...Jest przepracowany, zmęczony zestresowany...Rozumiem, że praca może
              wpłynąć na temperament seksualny, ale ileż mozna się poddawać.Masturbacja nie
              zastąpi mi faceta, a ja pragnę się kochać, czuć jego ciepło.I co wg wszystkich
              pruderyjnych przekonań mam być dobrą, układną, wierną żoną i ciepieć dlatego
              tylko, że mój mąż nie ma ochoty na sex?Ile razy pod rząd można
              usłyszeć "kochanie nie dzisiaj","daj mi spokój czy nie zmuszaj mnie do czegoś
              na co nie mam ochoty..." O ile wiem, to zawsze kobiety cierpiały na różnego
              rodzaju globusy, czy inne migreny...Masturbacja przestała mi odpowiadać,
              dlatego własnie nie mam wyrzutów sumienia i nie czuję się dziwką,kurwą ani
              nikim takim...Bo ja też mam potrzeby...
            • Gość: michal? Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.acn.waw.pl 26.02.02, 16:31
              dosc zalosna argumetacja...moe terzeba jej bylo mowiedziec ze masz takie
              potrzeby? apoza tym co ty jests czlowiek czy pies? sam mam spory temperamet i
              tak nie robie
          • do Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? 21.09.01, 17:23
            no to mamy bardzo duzo kurew meskiego rodzaju......hm,zastanow sie c zlowieku
            co mowisz.na prawde,nad pewnymi wypowiedziami na tym forum mozna jedynie rece
            zalamywac.ile nietolerancji i zaklamania.
          • Gość: yagaya Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.cr-media.pl 24.09.01, 10:40
            Gość portalu: Widok 9 napisał(a):

            > Za pieniądze oddaje prostytutka. Kurwa robi to zinnych (niekoniecznie
            > materialnych) powodów.

            Ty jesteś prostszy niz drut!!! znasz może definicje KURWY? a pewnie, nie
            rozumiesz słowa "definicja"
        • Gość: Tadeusz Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 25.09.01, 12:26
          Masz absolutnie rację .
          Z drugiej strony szkoda że nie spotkałaś kogoś wartego wyrzeczeń .
          Chyba się zagalopowałem - sam kocham,jestem kochany a zdradzam .
          Ale to mój przywilej głupiego samca w wieku 40 lat .
          Pozdrawiam
          • Gość: S. Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: 134.65.212.* 25.09.01, 12:34
            Mam jedno pytanie: kto ci nadał taki przywilej? Żona???
            • Gość: Tadeusz Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 25.09.01, 12:46
              Słuszne pytanie .
              Jesteś z pewnością kobietą natomiast ja egoistycznym mężczyzną .
              Ale ten problem jest nierozwiązywalny od tysięcy lat .
              Szczerze mówiąc wstydzę sie tego .
              Za każdym razem mówię , że to ostatni raz .
              Ale spotykam piękną kobietę i czuję te fluidy pomiędzy nami , ba - nawet wiem
              kiedy mogę powiedzieć wprost .
              • Gość: S. Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: 134.65.212.* 25.09.01, 13:05
                :))))))) Tak, jestem kobietą... choć to bez znaczenia w tej chwili... Nie jestem
                rozwścieczoną, ziejącą nienawiścią do mężczyzn feministką. :)
                To wszystko kwestia siły woli i własnych wyborów. Niemal każdy wcześniej czy
                później spotyka kogoś, komu trudno jest się oprzeć. Mimo własnych zobowiązań,
                wpojonych norm moralnych itd. Zdradzasz? Twoja sprawa... Nie tłumacz sobie tylko,
                że to twój przywilej. To twój wybór. Twoja decyzja. Twoja słabość wreszcie.
                Trzeba brać odpowiedzialność za własne postępowanie. To wszystko.
                A tak na marginesie, to żonie też pozwalasz na takie "urozmaicanie" nudnego,
                małżeńskiego życia? :)
                • Gość: Tadeusz Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 25.09.01, 13:43
                  Masz rację ; słowo " przywilej " zostało użyte niepotrzebnie .
                  Nie napisałem tego , ale miało ono charakter pejoratywny w tym kontekście .
                  Moja miła Pani ; nie napisałem że mój związek jest ; nudny , monotonny i długi!
                  Dlaczego tak pomyślałaś ?
                  Rownież nie napisałem , że jestem fair .A`propose ; czy Ty jesteś cały czas
                  absolutnie lojalna gdy myśląc o kimś obcym - mężczyżnie " chciałabyś " ?
                  Tylko proszę nie pisz mi , że to ci się nigdy nie przytrafiło !
                  • Gość: S. Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: 134.65.212.* 25.09.01, 14:01
                    > Masz rację ; słowo " przywilej " zostało użyte niepotrzebnie .
                    > Nie napisałem tego , ale miało ono charakter pejoratywny w tym kontekście .
                    już mi lepiej... ;)))))))))))))))
                    > Moja miła Pani ; nie napisałem że mój związek jest ; nudny , monotonny i długi!
                    > Dlaczego tak pomyślałaś ?
                    widzę, że uwodzenie masz we krwi... ;))) tak jakoś mi to wynikło... mogłam się
                    pomylić...
                    > Rownież nie napisałem , że jestem fair .A`propose ; czy Ty jesteś cały czas
                    > absolutnie lojalna gdy myśląc o kimś obcym - mężczyżnie " chciałabyś " ?
                    > Tylko proszę nie pisz mi , że to ci się nigdy nie przytrafiło !
                    hmmmmmmmm... no dobrze, nie napiszę... A tak zupełnie serio, to oczywiście, że mi
                    się przytrafiło. Już samo myślenie o kimś innym, rozkoszowanie się myślą o tym,
                    żeby... jest nielojalnością. Zgadza się! Czasami bardzo trudno sobie odmówić...
                    Czasami może nie warto sobie odmawiać? To już kwestia własnego wyboru... Daleka
                    jestem od potępiania kogokolwiek. Lubię tylko nazywać rzeczy po imieniu. :)

                • Gość: Tadeusz Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 25.09.01, 14:38
                  Napisałaś rownież - droga S - że ; " każdy prędzej czy póżniej spotka kogoś
                  komunie będzie się mógł oprzeć " .
                  To bardzo interesujące - sądzę , że bardzo logicznie potwierdza moją tezę .
                  A co sądzisz aby dopisać do niego " częściej lub rzadziej , raz lub kilka
                  razy ".W czym jest róznica patrząc pryncypialnie ; jeden czy cztery razy .
                  Technicznie oraz fizjologicznie , ja różnicę widzę . W pryncypiach NIE .
                  Pozdrawiam Tadeusz
                  • Gość: S. Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: 134.65.212.* 25.09.01, 14:59
                    > Napisałaś rownież - droga S - że ; " każdy prędzej czy póżniej spotka kogoś
                    > komunie będzie się mógł oprzeć " .
                    Komu TRUDNO się oprzeć, co nie oznacza, że nie można. Nie zmieniaj, proszę, moich
                    wypowiedzi na własne potrzeby.
                    > To bardzo interesujące - sądzę , że bardzo logicznie potwierdza moją tezę .
                    Tezę, że zdrada leży w naturze człowieka? Moim zdaniem raczej monogamia po prostu
                    nie leży w naturze człowieka. Poza tym nikt nie jest zawsze zadowolony,
                    wspaniały, ujmujący, czarujący, itd. Dlatego życie z kimś pod jednym dachem bywa
                    czasami trudne. Spotykając się z kimś sporadycznie, nietrudno pokazać tylko swoje
                    dobre strony... Dlatego kochanek/kochanka na ogół wydają się tacy wspaniali,
                    podczas gdy w codziennym życiu z tymi samymi osobami nie jest już tak cudownie...
                    Wiele osób zupełnie nie zdaje sobie z tego sprawy...
                    Również pozdrawiam, Sylwia


                    • Gość: Tadeusz Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 25.09.01, 15:09
                      Przyznaję Ci w pełni rację .
                      Jednocześnie dziękuję za kilka miłych słów w poprzednim mailu .
                      Słowo " trudno " żyte przez Ciebie , zabrzmiało bardzo interesująco .
                      Jeśli chcesz , to wrócimy do tematu jutro .O`key ?
                      Tadeusz
                      • Gość: S. Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: 134.65.212.* 25.09.01, 15:19
                        > Przyznaję Ci w pełni rację .
                        mam nadzieję, że nie "na odczepnego"? :)
                        > Jednocześnie dziękuję za kilka miłych słów w poprzednim mailu .
                        powiedzmy, że cała przyjemność po mojej stronie...
                        > Słowo " trudno " żyte przez Ciebie , zabrzmiało bardzo interesująco .
                        :))))))))))) interesujące jest opieranie się... ;)))))))) zwłaszcza takim osobom,
                        jak Ty ;)))))))))
                        > Jeśli chcesz , to wrócimy do tematu jutro .O`key ?
                        chętnie, choć może niekoniecznie na formum publicznym...? :)
                        S.
                        • Gość: Tadeusz Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 25.09.01, 22:45
                          Pojawię się na Forum ok.9;30
                          Tadeusz
                          • Gość: S. Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: 134.65.212.* 26.09.01, 09:34
                            Witam!
                            Chętnie porozmawiałabym jeszcze na poruszany temat, ale niekoniecznie na forum
                            publicznym, gdyż dalsze zagłębianie się w temat może być nudne dla pozostałych
                            uczestników. Tylko dlatego. Jeśli jednak wolisz na forum - nie ma sprawy.
                            Pozdrawiam, S.
                            kwsylwia@interia.pl
                            • Gość: Tadeusz Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 26.09.01, 10:23
                              Witam .
                              Otrzymałaś maila ? 10 ; 09
                              Tadeusz
                              • Gość: S. Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: 134.65.212.* 26.09.01, 10:36
                                niestety nie :(((
                                • Gość: Tadeusz Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 26.09.01, 13:00
                                  Sylwio .
                                  Skorzystam z innego żródła i podam Ci mój adres mailowy-domowy
                                  w pracy coś go przetrąciło .
                                  Spotkanie jeszcze trwa - nie wiedziałem ,że będzie dot.strategii na 2002 .
                                  Odrobinkę cierpliwości .
                                  • Gość: Marzena Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: 193.193.93.* 05.10.01, 00:12
                                    I tak oto kolejna kobieta wpadła w sidła tego podstarzałego [mającego piąty
                                    krzyżyk na karku, a chcącego uchodzić za 40-latka], ramolowatego erotomana. To
                                    przykre.

                                    Sylwio, nie poddawaj się!
                                    • Gość: S. Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: 134.65.212.* 05.10.01, 11:42
                                      Dziękuję za troskę! Naprawdę! Tylko tym razem nie ma powodu, żeby się o mnie
                                      martwić. Nie poddaję się tak łatwo. I nie ulegam. Zbyt poważnie potraktowałaś
                                      naszą wymianę zdań. :)
                                      Popłakałam się ze śmiechu!!! (z tego opisu)
                                      Gdybyś chciała ze mna porozmawiać na ten temat (wydaje mi się, że byłoby o
                                      czym...): kwsylwia@interia.pl
                                      Pozdrawiam,S.
                                    • Gość: Tadeusz Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 05.10.01, 13:52
                                      Wiadro zimnej wody ostudziło mnie .
                                      Taki ramol i erotoman ja ja ,powinien wycofać się z dyskusji prowadzonej przez
                                      niewinne panienki .
                                      O.k.
          • Gość: kitka Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: 195.117.174.* 25.09.01, 12:42
            Gość portalu: Tadeusz napisał(a):

            > Masz absolutnie rację .
            > Z drugiej strony szkoda że nie spotkałaś kogoś wartego wyrzeczeń .
            > Chyba się zagalopowałem - sam kocham,jestem kochany a zdradzam .
            > Ale to mój przywilej głupiego samca w wieku 40 lat .
            > Pozdrawiam

            Faktycznie jestes głupim samcem. I gówno warta jest twoja tzw. miłość.I twoja
            partnerka też nie jest, jak widać, warta wyrzeczeń.Czy 40 letni samiec ma jakieś
            szczególne przywileje? Łatwo ci idzie to usprawiedliwianie się.Powodzenia
            • Gość: Tadeusz Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 25.09.01, 12:50
              Oj , Kitka dostało mi się od Ciebie .
              Jesteś za bardzo agresywna !
              • Gość: kitka Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: 195.117.174.* 25.09.01, 13:08
                Może i jestem agresywna, ale twój post aż się prosi o taką reakcję. Nie znoszę
                takiego łatwego usprawiedliwiania się. Co na to twoja partnerka? Wie i
                akceptuje sytuację? A może nieświadoma jest niczego? Musisz nią zwyczajnie
                gardzić, że tak ją traktujesz.
                • Gość: Tadeusz Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 25.09.01, 13:29
                  Przesadziłem z tą Twoją agresją - to oczywiste .
                  Poza " gównem " , " pogardzaniem " i kilkoma innymi epitetami jesteś całkiem
                  miła , no i oczywiście bardzo konkretna .
                  Zauważyłem , że od wczoraj bardzo zaangażowałaś sie w tej dyskusji .
                  Nie daj się ponieść nerwom ( chciałem napisać ; emocjom , ale byłoby to nie na
                  miejscu - gdyż jak napisałaś ; emocjom daje się ponieść głupi 40-letni samiec )
                  Wiele kobiet , sorry ; wszystkie lubią być adorowane . Część z nich tylko marzy
                  a część z nich realizuje swe pragnienia - czytaj to jak chcesz , jak
                  potrafisz ,to w końcu ty - kobieto emanujesz to co ja odbieram . Jeśli dzieje
                  się tak od lat to przyczyna leży w naszej ułomnej naturze .Tak mi się podoba .
                  • Gość: kitka Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: 195.117.174.* 25.09.01, 13:45
                    Gość portalu: Tadeusz napisał(a):

                    > Przesadziłem z tą Twoją agresją - to oczywiste .
                    > Poza " gównem " , " pogardzaniem " i kilkoma innymi epitetami jesteś całkiem
                    > miła , no i oczywiście bardzo konkretna .

                    Czego o tobie powiedzieć nie można( nie, nie jesteś niemiły, tylko mało konkretny)
                    Nie rozumiem za bardzo sensu twojej wypowiedzi.
                    > Zauważyłem , że od wczoraj bardzo zaangażowałaś sie w tej dyskusji .

                    Bo od wczoraj mam trochę więcej czasu!

                    > Nie daj się ponieść nerwom ( chciałem napisać ; emocjom , ale byłoby to nie na
                    > miejscu - gdyż jak napisałaś ; emocjom daje się ponieść głupi 40-letni samiec )
                    > Wiele kobiet , sorry ; wszystkie lubią być adorowane .
                    Oczywiście, ale adoracja to jednak nie łóżko, przynajmniej dla mnie nie jest z
                    tym równoznaczna.

                    Część z nich tylko marzy
                    > a część z nich realizuje swe pragnienia - czytaj to jak chcesz , jak
                    > potrafisz ,to w końcu ty - kobieto emanujesz to co ja odbieram . Jeśli dzieje
                    > się tak od lat to przyczyna leży w naszej ułomnej naturze .Tak mi się podoba .

                    Każdy marzy, ale w zależności od człowieka te marzenia dotyczą różnych spraw.
                    Wiele marzeń udało mi się zrealizować, wiele jeszcze czeka na realizację.
                    Wiem, że człowiek jest niedoskonały, ale czy to wystarczy za usprawiedliwienie
                    takich postępków, które ranią niewinne osoby?
                    Według mnie, nie.
                    • Gość: Tadeusz Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 25.09.01, 15:00
                      Piękne dzięki za rozmowę w dniu dzisiejszym , ale muszę troszkę popracować
                      za pieniądze które Firma mi płaci .
                      Było bardzo miło i " pouczająco " .
                      Jeśli dędziesz chciała wrócimy do rozmowy wieczorem lub jutro .
                      Pozdrawiam Cię Kitko
                      Tadeusz
                      • Gość: kitka Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: 195.117.174.* 25.09.01, 15:12
                        Gość portalu: Tadeusz napisał(a):

                        > Piękne dzięki za rozmowę w dniu dzisiejszym , ale muszę troszkę popracować
                        > za pieniądze które Firma mi płaci .

                        Pracujesz dla FBI?

                        > Było bardzo miło i " pouczająco " .

                        Nie pouczałam chyba?
                        > Jeśli dędziesz chciała wrócimy do rozmowy wieczorem lub jutro

                        Jutro, wieczór zajety
                        Pozdrawiam.
                        > Pozdrawiam Cię Kitko
                        > Tadeusz

                        • Gość: Tadeusz Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 25.09.01, 15:18
                          O`key .
                          Do jutra .
                          Tadeusz
                          P.S. Baw się dobrze wieczorem .
                          • Gość: kitka Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: 195.117.174.* 26.09.01, 10:05
                            Gość portalu: Tadeusz napisał(a):

                            > O`key .
                            > Do jutra .
                            > Tadeusz

                            Witam
                            Wyczerpały mi się inwektywy i chyba trochę straciłam wątek.
                            > P.S. Baw się dobrze wieczorem .
                            A bawiłam się świetnie, dziękuję.
                            • Gość: Tadeusz Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 26.09.01, 10:31
                              Gość portalu: kitka napisał(a):
                              > Wyczerpały mi się inwektywy i chyba trochę straciłam wątek.
                              > > P.S. Baw się dobrze wieczorem .
                              > A bawiłam się świetnie, dziękuję.
                              No to Gucio .
                              A inwektyw to pewnie jeszcze trochę masz w zanadrzu ?
                              Tadeusz

                              • Gość: kitka Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: 195.117.174.* 26.09.01, 10:45
                                S. rzeczywiście ma rację, kontynuacja naszej dyskusji dla innych uczestników
                                forum może byc nieciekawa.
                                P.S. Postaram się znaleźć inwektywy,ale może już nie na forum, jeśli oczywiście
                                się zgadzasz. Może od wczoraj przemyślałeś swoje postępowanie?
                                kitka.sss@wp.pl
                                • Gość: Tadeusz Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 26.09.01, 11:33
                                  Chyba szlag trafił mojego maila .Powinien być zaraz naprawiony .
                                  Tadeusz
                                  P.S. O 11;30 mam spotkanie , już wołają .
              • Gość: aniutek Re: Czy by?as´ kochanka˛ lub zdradzana˛ z˙ona˛? IP: *.c3-0.nyw-ubr2.nyr-nyw.ny.cable.rcn.com 26.09.01, 03:54
                ech zaluje,ze ominela mnie taka ciekawa dyskusyjka na zywo- Kitka,
                Sylwia Tadeusz.
                Niezle krecisz kobietkami Tadeusz ;) - wirtualnie, zastanawiam sie jak to
                wyglada in reality.... pewnie masz mase smiechu i przyjemnosci z tego.
                I to lubie, po co dorabiac cala martyrologie?
                Chetnie poczytam jutro - bede malowala kuchnie - rozne odcienie zieleni -
                w przerwie pokibicuje.
                Pozdrowienia /;-) Anka
                • Gość: Tadeusz Re: Czy by?as´ kochanka˛ lub zdradzana˛ z˙ona˛? IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 26.09.01, 09:52
                  Anno , kiedy Ty śpisz ?
                  Całą noc siedzisz na postach , potem malujesz różne zielone kuchnie .
                  Kiedy masz czas dla siebie ?
                  Ba , kiedy dla innych ?
                  Tadeusz
                  • Gość: aniutek Re: Czy by?as´ kochanka˛ lub zdradzana˛ z˙ona˛? IP: *.c3-0.nyw-ubr2.nyr-nyw.ny.cable.rcn.com 26.09.01, 15:12
                    Gos´c´ portalu: Tadeusz napisa?(a):

                    > Anno , kiedy Ty s´pisz ?
                    he wtedy kiedy ty pracujesz

                    > Ca?a˛ noc siedzisz na postach , potem malujesz róz˙ne zielone kuchnie .
                    > Kiedy masz czas dla siebie ?
                    mam bardzo duzo czasu dla siebie i z tad to "siedzenie na postach "

                    > Ba , kiedy dla innych ?
                    cierpie na samotnosc w miescie ktore nigdy nie spi.... ech jakie to smutne
                    pozdrowienia Anka

                    • Gość: Tadeusz Re: Czy by?as´ kochanka˛ lub zdradzana˛ z˙ona˛? IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 27.09.01, 17:11
                      Aniutek , obudż się , śpisz już całą dobę .
                      • Gość: aniutek Re: Czy by?as´ kochanka˛ lub zdradzana˛ z˙ona˛? IP: *.c3-0.nyw-ubr2.nyr-nyw.ny.cable.rcn.com 27.09.01, 22:58
                        Gos´c´ portalu: Tadeusz napisa?(a):

                        > Aniutek , obudz˙ sie˛ , s´pisz juz˙ ca?a˛ dobe˛ .
                        ojojoj to juz tak pozno:(
                        szkoda
                        malowanie pochlonelo mnie bez reszty mam 4 odcienie zieleni w kuchni !
                        czyz nie pieknie ?
                        ale widze , ze ladnie sobie poczynacie :)
                        czy juz nastapila wymiana wizytowek ? sic :)
                        nie wiem co wy na to ale mysle, ze Tadeusz ma bardzo zdrowe podejscie
                        do zagadnienia- czego oczy nie widza sercu nie zal- niektorym ludziom
                        flirtowanieczy zdrada jest potrzebne aby mogli normalnie funkcjonowac w
                        zwiazku- a jakze czesto ratuje to przed powaznymi kryzysami.
                        Wiem , wiem , to nie fair- ale kto powiedzial, ze zycie jest fair??
                        Mnie zdazalo sie uslyszec- wiesz co chyba wole jak masz tych swoich
                        "kolegow" .....
                        zycie pisze rozne historie az czasem trudno uwierzyc w ich prawdziwosc:::))))
                        pozdrawiam , do jutra /:)
                        • Gość: Tadeusz Re: Czy by?as´ kochanka˛ lub zdradzana˛ z˙ona˛? IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 28.09.01, 00:45
                          Jest już jutro .
                          Wypada powiedzieć dzień dobry .
                          Aniutek - odrobinkę określ się - wpadasz jak po sól do sąsiadki .
                          To bardzo wygodne , ale ...
                          Należało się skontaktować ze specjalistą ,on zrobiłby to szybko a Ty miałabyś
                          czas dla nas .Chociaż spać 24 h to piękne .
                          Tadeusz
                          • Gość: aniutek Re: Czy by?as´ kochanka˛ lub zdradzana˛ z˙ona˛? IP: *.c3-0.nyw-ubr2.nyr-nyw.ny.cable.rcn.com 28.09.01, 02:16

                            > Aniutek - odrobinke˛ okres´l sie˛ - wpadasz jak po sól do sa˛siadki .
                            > To bardzo wygodne , ale ...
                            ale .....co??
                            wolny czlowiek w wolnym kraju ;) troche trudno sie zgrac czasowo- tak k woli
                            usprawiedliwienia
                            > Nalez˙a?o sie˛ skontaktowac´ ze specjalista˛ ,on zrobi?by to szybko a Ty
                            mia?abys´ czas dla nas .

                            a co takiego ten specjalista mialby zrobic.....
                            >Chociaz˙ spac´ 24 h to pie˛kne .
                            a jakze, ale chwileczke spac czy spac.... bom skonfundowana ;)

                            jak tam Twoje podboje?
                            pozdrawiam Anka


                            • Gość: Tadeusz Re: Czy by?as´ kochanka˛ lub zdradzana˛ z˙ona˛? IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 28.09.01, 11:01
                              Specjalista - to malarz .
                              Natomiast spać tak lub nie tak , bardzo lubię .
                              Podbojów żadnych , niestety nie mam .
                              Ustatkowałem się .
                              Chociaż lubię swój czarny golf i biały samochód .
                              Paranoja , co ja wypisuję .Golf dam do prania , natomiast w niedzielę ukradli
                              mi dekle . Co jeszcze ? Mój jamnik ma niestrawności , natomiast ja będę miał je
                              jutro , gdyż o 16 mam spotkanie z Kimem .Pewnie troszkę się umęczymy .
                              • aniutek Re: Czy by?as´ kochanka˛ lub zdradzana˛ z˙ona˛? 28.09.01, 15:08
                                Gos´c´ portalu: Tadeusz napisa?(a):

                                > Specjalista - to malarz .
                                dzieki, lubie sama :)

                                > Ustatkowa?em sie˛ .
                                czyzby, mialam zupelnie odmienne wrazenie czytajac Twoje posty....

                                > Chociaz˙ lubie˛ swój czarny golf i bia?y samochód .
                                > Paranoja ,
                                no tak , lepiej by chyba bylo z czarnym samochodem np Mercem 450slc czy
                                tez 107 jak zwal tak zwal...piekny klasyka

                                > ukradli mi dekle
                                a to s syny

                                >Pewnie troszke˛ sie˛ ume˛czymy .
                                no tak ,jestem pelna zrozumienia :::)))


                                • Gość: Tadeusz Re: Czy by?as´ kochanka˛ lub zdradzana˛ z˙ona˛? IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 29.09.01, 18:17
                                  Oj ,umęczyłem się .
                                  Tz dzień drugi jest dniem straconym .
                                  Ale było bardzo sympatycznie i smacznie .
                                  Aniu , gdzie Ty się podziewasz , to jest wschodnia Rosja czy Australia ?
                                  Trzcionka jest angielska , no i czas masz odwrócony .
                • do Re: Czy by?as´ kochanka˛ lub zdradzana˛ z˙ona˛? 27.09.01, 16:21
                  oj kreci kreci tymi kobietami.ja juz popadam w zauroczenie:)))))
                  • aniutek Re: Czy by?as´ kochanka˛ lub zdradzana˛ z˙ona˛? 30.09.01, 00:46
                    do napisa?(a):

                    > oj kreci kreci tymi kobietami.ja juz popadam w zauroczenie:)))))

                    niezly jest- prawda? heheheh lata doswiadczen
                    pozdr ANKA
                  • Gość: kasia Re: Czy by?as´ kochanka˛ lub zdradzana˛ z˙ona˛? IP: *.groupsci.pl 16.10.01, 13:31
                    do napisał(a):

                    > oj kreci kreci tymi kobietami.ja juz popadam w zauroczenie:)))))

                    a ja czytam coraz bardziej zaciekawiona, ktora wreszcie mu utrze nosa.:)))

                    Zauroczenie?! z jakiej okazji, ze facet pisze?
                • Gość: monika13 Re: Czy by?as´ kochanka˛ lub zdradzana˛ z˙ona˛? IP: 195.216.121.* 23.10.01, 10:32
                  Gość portalu: aniutek napisał(a):

                  > ech zaluje,ze ominela mnie taka ciekawa dyskusyjka na zywo- Kitka,
                  > Sylwia Tadeusz.
                  > Niezle krecisz kobietkami Tadeusz ;) - wirtualnie, zastanawiam sie jak to
                  > wyglada in reality.... pewnie masz mase smiechu i przyjemnosci z tego.
                  > I to lubie, po co dorabiac cala martyrologie?
                  > Chetnie poczytam jutro - bede malowala kuchnie - rozne odcienie zieleni -
                  > w przerwie pokibicuje.
                  > Pozdrowienia /;-) Anka

                  A może rzeczywiście niektórzy uważają, że nie chodzi o to, by złapać króliczka,
                  ale by gonić go"...
                  Pozdrawiam, kuchnia na pewno będzie ekstra. Sama szukam sobie
                  takich "rozrywających wsparć podczas prac gospodarskich.

          • do Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? 25.09.01, 17:12
            ja mam pytanie:czy podobne przywileje dotycza glupich(ach kochajacych)samic w
            wieku lat 40?
            • Gość: Tadeusz Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 25.09.01, 22:58
              Napisałem wcześniej ,że słowo przywilej było użyte niestosownie .
              Wytykanie tego samego potknięcia nie bardzo ma sens , .
              Wiadomo , że temat ma dwa punkty odniesienia , niezależnie od płci .
              Stara formuła okresla to w sposób następujący ; pkt widzenia zależy od pkt
              siedzenia ( bardziej trafnym byłoby sformuowanie ; leżenia )
              Na marginesie , 40 lat to bardzo miły okres w życiu - pomyśl o tym .
              Dobranoc Tadeusz
              • do Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? 26.09.01, 14:40
                :)))nie chodzilo o samo slowo "przywilej".jakos od poczatku mi sie wydawalo ze
                to jedynie gra slow.liczy sie sam fakt zdradzania przy rownoczesnym
                zdeklarowaniu miolsci.o co w tym chodzi?rozumiem ze czy mam lat 20 czy 40 moge
                sobie robic skoki w bok (oczywiscie jesli mam na to ochote)poniewaz np. dany
                pan bardzo mnie fascynuje,pociaga itd. itp. niemialbys nic przeciwko gdyby
                takie myslenie reprezentowala twoja zona?(zakladamy ze aby cie nie ranic raczej
                by ci o tym nie mowila)
                a wiek 40 lat tez byl tylko teoretyczny.wspominales wiec wykozystalam aby
                lepiej wczuc sie w cala sytuacje.pozdrowienia
                • Gość: Tadeusz Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 26.09.01, 15:46
                  Rozumiem . Dzięki za odpowiedż .
                  Nie mogę dziś pogadać - zwariowany dzień .
                  Tadeusz
                  • do Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? 26.09.01, 18:20
                    miejmy nadzieje ze jutro bedzie mniej zwariowany dzien.nadal oczekuje na
                    odpowiedz......
                    • Gość: Tadeusz Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 26.09.01, 21:16
                      O`key.
                      Jutro wchodzę na forum .
                    • Gość: Tadeusz Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 27.09.01, 09:30
                      Witam Do .
                      Nie uciekam od rozmowy , a wczoraj faktycznie było męcząco( u mnie w pracy).
                      Generalnie wszyscy stwierdzają że to żle .O`key .Ja też tak myślę .
                      Gdy przesadzę z alkoholem i mam kaca to też wiem że wiedziałem o tym wcześniej .
                      W wielu sprawach wiemy , że konsekwencje są takie a nie inne .A do diabła
                      robimy tak . I Ty i ja .Gdyby było inaczej to na świecie byliby sami "czarni".
                      To chyba dobrze że na świecie nie wszystko jest takie układne jak w lego .
                      Poza tym odrobina wyrafinowania i cynizmu - hm ...
                      • do Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? 27.09.01, 15:22
                        > W wielu sprawach wiemy , że konsekwencje są takie a nie inne .A do diabła
                        > robimy tak .

                        oj robimy.pomimo konsekwencji. czlowiek to istota bardzo slaba.

                        > Poza tym odrobina wyrafinowania i cynizmu - hm ...

                        wrrrrrrr,osry jestes:))))
                        rozmiem jednak ze nie podobaloby ci sie gdyby towoja kobieta kozystala z ciech
                        tego swiata nie w twoim towarzystwie?ja bym sie bardzo denerwowala gdyby moj
                        mezczyzna skakalby sobie gdzies tam na boki.choc.....wybaczylabym.jesli sie kocha-
                        wybacza wszystko.oczywiscie mozna sie nie zgadzac na takie zachowanie,traktowanie
                        mojej osoby itp. lecz wybacza.mozna odejsc ale kochac nadal.
                        • Gość: Tadeusz Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 27.09.01, 16:22
                          Wszystko to prawda ,cóż mam Ci napisać .
                          Nie znam człowieka , który chciałby być oszukiwany , to normalne.
                          Jak ja mam się obronić przed waszymi słusznymi zarzutami .
                          O`key , BĘDĘ GRZECZNY - TYLKO MOJE MIŁE PANIE , CZY TAK NAPRAWDĘ TO WY LUBICIE
                          TYCH W KAPCIACH O 16 ;45 , TYCH KTÓRZY NAWET W NOCY WIEDZĄ GDZIE POŁOŻYLI
                          CHUSTECZKĘ DO NOSA ,A W SZAFIE MAJĄ WSZYSTKO DOKŁADNIE POUKŁADANE , TAKICH O
                          KTÓRYCH NIE BĘDZIECIE KOMPLETNIE ZAZDROSNE ?
                          Tacy Ci się podobają ? W następnym poscie spróbuję spłętować
                          • do Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? 27.09.01, 16:37

                            > Jak ja mam się obronić przed waszymi słusznymi zarzutami .

                            nie musisz.mozesz potwierdzic:)bede miala stysfakcje:)
                            >BĘDĘ GRZECZNY

                            tylko nie grzeczny!bo bedzie po zabawie:(

                            >TYLKO MOJE MIŁE PANIE , CZY TAK NAPRAWDĘ TO WY LUBICIE
                            > TYCH W KAPCIACH O 16 ;45 , TYCH KTÓRZY NAWET W NOCY WIEDZĄ GDZIE POŁOŻYLI
                            > CHUSTECZKĘ DO NOSA ,A W SZAFIE MAJĄ WSZYSTKO DOKŁADNIE POUKŁADANE , TAKICH O
                            > KTÓRYCH NIE BĘDZIECIE KOMPLETNIE ZAZDROSNE ?

                            hmmmm,jestem niezadowolona bo trafiles w czuly punkt.teraz musze spojrzec
                            prawdzie w oczy-wole tych niepoukladanych,szorstkich i okrotnych czasem misow.
                            slodkie misie sa nudne.i nie przymuszaja do uzywania intelektu np. zeby
                            roztrzasac czemu tak dlugo nie wraca albo czy ta pani ktora dzwonila dzis do
                            neigo byla aby jedynie kolezanka pracy

                            • Gość: Tadeusz Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 27.09.01, 17:08
                              Dzięki za odpowiedż .
                              Wieczorem ok.22 wejdę jeszcze nz forum .
                              To co napisałaś wprawiło mnie w zakłopotanie , kolejny raz .
                              Do wieczora .
                              • do Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? 29.09.01, 15:27
                                a ja nadal czekam na puente. i co? czyzby zaklopotanie nie odebralo wladze w
                                paluszkach?
                                • Gość: Tadeusz Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 29.09.01, 18:10
                                  Paluszki pracują , ale zakłopotanie jest spore.
                                  • do Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? 30.09.01, 17:13
                                    no no no,ty mnie tu nie czaruj. jestem odporna (boze spraw zebym sie nie
                                    przeliczyla!).odpowiadaj mi tu zaraz!jesli wszystko rozgrywa sie w twojej
                                    wyobrazni-to tez dobrze. rusz glowa i podumaj co by bylo gdyby....pomyslisz
                                    sobie troszke-czasem dobrze tak,dla relaksu (jak inny nie jest mozliwy)
                                    • Gość: Tadeusz Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 30.09.01, 23:34
                                      Jak już napisałem czaruję w swojej wyobrażni .
                                      Ale chętnie będę się bawił dalej - przy Waszej pomocy .
                                      Acha , jestem .
                                    • Gość: Tadeusz Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 30.09.01, 23:35
                                      Aż się boję myśleć .
                                    • Gość: Tadeusz Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 30.09.01, 23:39
                                      To zaczyna być wirtualnym szaleństwem .
                                      Zaczynam w siebie wierzyć , niedługo wydam swoją pierwszą książkę - typu ...
              • Gość: kasia Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.groupsci.pl 16.10.01, 14:03
                Gość portalu: Tadeusz napisał(a):

                > Napisałem wcześniej ,że słowo przywilej było użyte niestosownie .
                > Wytykanie tego samego potknięcia nie bardzo ma sens , .
                > Wiadomo , że temat ma dwa punkty odniesienia , niezależnie od płci .
                > Stara formuła okresla to w sposób następujący ; pkt widzenia zależy od pkt
                > siedzenia ( bardziej trafnym byłoby sformuowanie ; leżenia )
                > Na marginesie , 40 lat to bardzo miły okres w życiu - pomyśl o tym .

                I tu sie zgadzam w zupelnosci...

                > Dobranoc Tadeusz

          • Gość: ally Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: 10.1.1.* / *.saint-gobain.com 25.09.01, 17:25
            Ciagle mnie dziwi ze tacy glupi faceci jeszcze chodza po swiecie. A vw wieku 40
            lat ich glupota jest wyjatkowa (wiem spotkalam paru!)
            Moze nalezaloby skonczyc z tym bredzeniem o smudze cienia, przezywaniu drugiej
            mlodosci oraz innymi debilnymi usprawiedliwieniami?!
            Faceci jak Ty sa po prostu zalosni! ZALOSNI!
            • Gość: Tadeusz Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 25.09.01, 23:03
              Przyjmuję do wiadomości-ale nie mam ochoty z Tobą rozmawiać .
              By,By.
            • Gość: S. Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: 134.65.212.* 26.09.01, 09:55
              Nie określiłabym tego głupotą, a raczej zachłannym korzystaniem z życia. Ot i
              wszystko. Wiedzą, czego chcą. Oby tylko nie spotykali naiwnych kobiet, które
              pozwolą się skrzywdzić! W końcu, przynajmniej na ogół, nikogo do niczego nie
              zmuszają. A że szukają usprawiedliwienia dla własnych słabości? Mało kto tego nie
              robi.
          • Gość: x Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.limes.com.pl 26.09.01, 21:59
            Gość portalu: Tadeusz napisał(a):

            sam kocham,jestem kochany a zdradzam .
            > Ale to mój przywilej głupiego samca w wieku 40 lat

            przywilej?to zalosne.jestes zwierzaczkiem czy istota rozumna?poza tym szczerze
            watpie,czy tak naprawde kochasz.

            • Gość: Tadeusz Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 27.09.01, 09:15
              Chcesz porozmawiać czy tylko oceniać ?
              P.S.Tak napradę to mężczyzna jest troszkę zwierzakiem , czasami nawet mocno
              owłosionym .
              • Gość: speedy Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.acn.waw.pl 27.09.01, 18:42
                kurde to jest forum, a nie czat dla Pana Tadeusza
                • Gość: Tadeusz Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 28.09.01, 00:31
                  Masz rację Speedy .
                  Tadeusz
                  • Gość: Kobieta Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 06.10.01, 23:29
                    Drogi Tadeuszu!
                    Bardzo zaluje, ze juz tutaj nie pisujesz. Ogromna
                    przyjemnosc sprawilo mi czytanie Twoich postow,
                    a jeszcze wieksza frajde mialam, kiedy obserwowalam
                    reakcje kobiet :-).
                    Pozdrawiam Cie serdecznie, caluje i zycze abys nadal
                    prowadzil zycie fascynujace pod kazdym wzgledem,
                    Hedonistka ;-)
                    • Gość: Tadeusz Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 08.10.01, 22:08
                      Piękne dzięki za życzenia
                    • Gość: Tadeusz Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 11.10.01, 00:37
                      Jesem już w Polsce
                      Daj znać , gdzie Cię szukać
                    • Gość: Tadeuszt Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 11.10.01, 00:50
                      SYMPATYCZNA DONISTKO POJAW SIĘ JESZCZE
                    • Gość: tadeusz Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 11.10.01, 00:57
                      Intereuje mnie drugi człon tego stwierdzenia

                      Boże , ja normalnie kocham kobiety
                      Normalnie
                      • Gość: Kobieta Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 20.10.01, 23:17
                        Pojawiam się :-).
                        Przepraszam, że tak późno, ale niespecjalnie
                        przepadam za tego typu miejscami i atmosferą
                        tutaj panującą. Natomiast Ty mnie intrygujesz.
                        Całuję, heDonistka.
                        asik81@poczta.onet.pl
        • Gość: Lew Re: Pytanie do Aski IP: *.104.popsite.net 27.09.01, 23:51
          A czy Ty kogokolwiek w zyciu kochalas???
      • Gość: Diabełek Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 26.03.02, 20:03
        podaj adres...jeśli możesz...hmm właśnie poznałam...pal sześć przecież KOCHAJ
        ALBO RZUĆ!!! ...nie wiem,chciałabym Go dalej znać,ale kochanką być NIE
        CHCĘ!!!czy to jest możliwe???????????
        • Gość: Nikt diaboł IP: *.zetonet.com 27.03.02, 10:43
          czyżby miłośćaz taka pozostała?
    • Gość: tomciob Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 21.09.01, 15:38
      Witam.
      Myślę, że to bardzo przykre być zdradzaną żoną czy też zdradzanym mężem. Myślę,
      że to nie fer zdradzać partnera. Ale najbardziej interesuje mnie powodód dla
      którego można zdecydować się na zdradę. Przecież w każdej zdradzie istnieje
      element świadomego wyboru i nie można powiedzieć o zdradzających, że nie
      wiedzieli co robią. Dlaczego zdradzamy? Czy zdrada to ucieczka od uciążliwości
      dotychczasowego związku, czy też chwila rozrywki i zapomnienia. Czy można
      zdradę wytłumaczyć, czy też nie. Co znaczy wierność, skoro zdrada wywołuje tyle
      emocji i jest czymś negatywnym.
      A poza tym istnieje coś takiego jak wegetacja. Wtedy, kiedy nie zdradzamy
      partnera, ale związek przypomina już usychający kwiat, a względy moralne
      (wiara, dzieci) każą nam dochować wierności, kiedy już w związku brak jest
      czułości.
      Nie tylko zdrada może boleć.

      Z pozdr. (tomciob)
      • Gość: xxx Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.cs.queensu.ca 21.09.01, 15:45

        zdrada - jak to zdefiniowac?
        od 15 lat moja zona ma ochote na seks
        raz na dwa - trzy
        miesiace a ja dwa - trzy razy w
        tygodniu. Musze ja
        przekupywac zeby pozwolila sie
        popiesci tak zeby
        dostala orgazmu!
        Co w takim razie ja powinienem robic
        (oprocz
        "rekodzielnictwa";-?
        A co maja robic te kobiety z ktorymi
        ja sie spotykam -
        ich mezowie maja taki sam
        "temperament" jak moja
        zona...?
        ????????
        • Gość: yagaya Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.cr-media.pl 24.09.01, 10:53
          Gość portalu: xxx napisał(a):

          >
          > zdrada - jak to zdefiniowac?
          > od 15 lat moja zona ma ochote na seks
          > raz na dwa - trzy
          > miesiace a ja dwa - trzy razy w
          > tygodniu. Musze ja
          > przekupywac zeby pozwolila sie
          > popiesci tak zeby
          > dostala orgazmu!
          > Co w takim razie ja powinienem robic
          > (oprocz
          > "rekodzielnictwa";-?
          > A co maja robic te kobiety z ktorymi
          > ja sie spotykam -
          > ich mezowie maja taki sam
          > "temperament" jak moja
          > zona...?
          > ????????
          ponownie:
          wiesz co ja myślę, że - oczywiście jeśli ci na związku zależy - musisz znaleźć
          powód tego stanu. To nie jest normalne i nie dzieje się bez przyczyny.
          Twoja żona albo: ma kochanka; nie kocha cię; wstydzi się seksu; ma nerwicę.
          Ale myślę, że kiedys porozmawiałbys z nią powaznie, sugerując, że jeśli nie
          spróbujecie znaleźć rozwiązania, to wasz związek może się rozpaść, wówczas
          zobaczysz, jak zareaguje.
          Jeśli jej zależy, ale ma problem - przecież istnieja psycholodzy, seksuolodzy
          etc.
      • piotra Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? 25.09.01, 08:16
        Zdradzamy (i jestesmy zdradzani) bo szukamy tego czego brak
        w zwiazkach w jakich jestesmy. Szukamy tego o czym myslimy,
        marzymy i czego nam brak. W calej dyskusji do tej pory
        dominuje element sexu - oczywiscie sex jest jedna z przyczyn,
        jak i form zdrady ALE bardzo czesto do sexu dochodzi jako
        wynik zdrady emocjonalnej. Poprostu nasze zycie emocjonalne
        zaczyna kulec lub jest puste i szukamy wypelnienia tej pustki
        - gdy znajdujemy to wypelnienie czesto za emocjami idzie sex.
        Chcialbym by wiecej dyskusji bylo o zdradach emocjonalnych
        te sa prawdziwe - czysto fizyczne zdrady czesto sa tylko zabawa.
        • Gość: tomciob Zdrada emocjonalna IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 25.09.01, 16:33
          Witam.
          Mnie też interesuje zdrada emocjonalna.
          Zdrady nie można sprowadzić tylko do seksu bo człowiek to emocje (umysł) i
          ciało (sex). Nie ma chyba zdrady fizycznej bez zdrady emocjonalnej, natomiast
          odwrotnie, a i owszem często. Czy taka zdrada bardziej boli nie wiem. Na pewnie
          nie jest powszechnie tak negatywnie oceniana. Bo o ile przespanie się naszego
          partnera informuje nas o zdracie emocjonalnej o tyle gdzie są granice
          wyznaczające zdradę umysłową - tego nie wiem. Na pewno jednak taka zdrada
          istnieje. Wynika ona prawdopodobnie z wyłączności jaką oczekujemy od partnera
          życiowego. Zdrada zakłada wierność, a wierność to również wyłączność -
          emocjonalna i fizyczna. Pytanie brzmi więc - dlaczego człowiek tak potrzebuje
          wierności i stałości. Dlaczego w naszym życiu potrzebujemy czegoś niezmiennego.
          A może pytanie brzmi dlaczego w ogóle mamy jakieś potrzeby?
          Z pozdrowieniami dla Piotra (tomciob)
          • Gość: ika Re: Zdrada emocjonalna IP: 10.1.14.* / 193.41.231.* 28.09.01, 11:07
            Witam!

            Dobrze wiem co to jest zdrada emocjonalna. Przeszłam przez to.
            To ja zostałam zdradzona w ten sposób - myślę, że tylko w taki sposób-
            oczywiście pewności nie mam.
            Byłam zbyt pewna mojego męża i stało się a może tak na prawdę nic sie nie stało.
            Po tym jak czytam listy na tym forum, że niektórzy zakończyli swoje małżeństwo,
            zastanawiam się może jest to jakieś wyjście, pytanie czy najlepsze.
            Dalej jestesmy razem chyba mu wybaczyłam ale nie ma dnia żebym o tym nie myślała.
            z chęcią bym pogadała o tym.
            • Gość: tomciob Re: Zdrada emocjonalna IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 01.10.01, 09:40
              Witaj Iko.
              Chętnie z Tobą porozmawiam na temat zdrady emocjonalnej. Muszę Cię jednak
              uprzedzić, że jestem trudnym rozmówcą bo:
              - komputer mam w pracy,
              - nie mogę codziennie odpowiadać na maile,
              - jestem typowym facetem tzn. problemy, które dla kobiet są konkretne, ja widzę
              tylko teoretycznie.
              A poza tym to jak masz ochotę zapraszam, w tym gąszczu na forum można gdzieś w
              środku czuć się jak samotny wędrowiec w dżungli.
              Co do zdrady emocjonalnej to wydaje mi się, że taka zdrada, jedynie taka zdrada
              boli, bo tak naprawdę nie ma znaczenia czy ktoś się z kimś przespał czy też
              nie. W zdradzie najbardziej boli zawiedziona nadzieja na miłość. Nie można
              zdrady oddzielić od miłości.
              Z pozdr. (tomciob)
              • bluszcz Re: Zdrada emocjonalna 01.10.01, 14:26
                Jeśli chodzi o zdradę (seks), sprawa jest prosta: było, zdarzyło się. O takiej
                można rozmawiać, ustalić co dalej.... Co ze zdradą emocjonalną, jak ją
                rozumiecie? Czy coś takiego w ogóle istnieje, a nie jest po prostu kwestią
                czyjejś wrażliwości lub nie? Czy spojrzenie na kogoś innego, fascynacja kimś
                jest zdradą emocjonalną? Myślę, że dla nadwrażliwych jest, a dla kogoś innego
                nie i raczej popuka się w czoło. Czy tak to rozumiecie? Bo przyznam się, że
                nie bardzo rozumiem tę zdradę emocjonalną, bardziej odczytuję ją jako
                ochłodzenie wzajemnych relacji, ale jest to jeszcze do uratowania, jeśli komuś
                zależy.
                • Gość: tomciob Re: Zdrada emocjonalna IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 01.10.01, 14:52
                  Wrażliwość to cecha każdego człowieka. Istnieją ludzie którym seks partnera z
                  innym nie przeszkadza w dobrym związku, powiem więcej jest pożądany dla jego
                  uatrakcyjnienia. Ponieważ zdrada, jak każde odczucie, jest subiektywne, na
                  pewno poczucie bycia zdradzonym zależy od wrażliwości. Ta wrażliwość sprawia,
                  że nie tylko seks może być uznany za zdradę. Bo tak jak napisałem w poprzednim
                  liście zdrada wydaje się łączyć bezpośrednio z miłością. Miłością rozumianą nie
                  jako kochanie drugiego człowieka, ale jako związek z wzajemnością. Dar i
                  obdarowanie.
                  Tak rozumiana miłość wymaga wierności. Seks jako relacja fizyczna jest tu
                  dopełnieniem relacji psychicznej i ona decyduje o tym, że miłość jaką
                  oczekujemy od partnera zostaje zawiedziona. W zdradzie emocjonalnej najbardziej
                  boli brak wyłączności na dar miłości. Ale miłości rozumianej specyficznie - bo
                  przecież istnieją różne rodzaje miłości (rodzicielska, rodzeńska,
                  przyjacielska, absolutna) - miłości małżeńskiej, czy jak kto woli partnerskiej.
                  Seks jest jednym z wyróżników miłości partnerskiej i dlatego zdrada fizyczna
                  ewidentnie kwestionuję tę miłość, miłość partnerska ma jednak kilka innych
                  wyróżników, a te mieszczą się w sferze emocjonalnej.
                  Z pozdr. dla BLUSZCZA (tomciob).
                  • bluszcz Re: Zdrada emocjonalna 01.10.01, 15:05
                    No dobrze, nadal nie wiem co jest zdradą emocjonalną.
                    Znam tak zazdrosne osoby, że żartowanie w biurze już uznają za zdradę. Znam
                    inne, które patrzą ze spokojem, gdy ich partner wyjeżdża z kimś innym na kilka
                    dni. W każdej relacji (małżeńskiej też) jest (powinno być) miejsce na wolność
                    drugiej osoby, na niezależność i te potrzeby muszą być respektowane, bo z
                    takiego związku robi się jakiś chory układ. Rozumiem, że są osoby, których
                    współżycie partnera z kimś innym nie rusza, ale niemniej takie współżycie jest
                    zdradą w związku. Co jest dla Was zdradą emocjonalną, może tak naprawdę chodzi
                    o zazdrość, o mój problem z zazdrością?
                    Z niecierpliwością czekam na odpowiedź.
            • Gość: alina1 Re: Zdrada emocjonalna IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 20.01.02, 00:00
              Jakbym czytała o sobie...
          • Gość: stern Re: Zdrada emocjonalna IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 01.10.01, 16:16
            Gość portalu: tomciob napisał(a):

            > Witam.
            > Mnie też interesuje zdrada emocjonalna.
            > Zdrady nie można sprowadzić tylko do seksu bo człowiek to emocje (umysł) i
            > ciało (sex). Nie ma chyba zdrady fizycznej bez zdrady emocjonalnej,

            oczywiście, że jest.


            • Gość: tomciob Re: Zdrada emocjonalna IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 02.10.01, 14:40
              Witam.
              A może inaczej. Co to jest wierność? Zdrada to przecież jej przeciwieństwo.
              Dla mnie wierność mojej żony to miłość jaką od niej dostaję. Kocham moją żonę i
              oczekuję od niej, że będę przez nią kochany. Dopóki mam przekonanie bycia dla
              niej najważniejszym w jej życiu mężczyzną, nie czuję się zdradzony.
              Moja żona zna człowieka, który się w niej kiedyś zakochał, ale nie było go stać
              na to by podjąć wyzwanie miłości. Oświadczył jej to później gdy była już ze
              mną. Jego wyznanie miłości zostało przez nią przyjęte do wiadomości, ale moja
              żona nie obdarzyła go miłością.
              Nie musiałaby z nim spać. Jeśli nagle okaże się, że mnie nie kocha, a kocha
              innego to wtedy uznam to za zdradę, a łóżko nie ma tu nic do rzeczy.
              Moja wiara w miłość i drugiego człowieka zostanie zachwiana. To jest zdrada
              emocjonalna.
              Z pozdr. (tomciob)
              • bluszcz Re: Zdrada emocjonalna 03.10.01, 09:37
                No jeśli okaże się, że Cię nie kocha i powie Ci to , to nie zdrada lecz koniec
                miłości. Jeśli natomiast nadal Cię kocha, ale wyznanie tego człowieka głęboko
                nią poruszyło, nie wiem - nie mogła spać , jeść, ciągle przypominała sobie tego
                człowieka, chciała o nim rozmawiać, płakała, nawet spotykała się z nim i
                rozmawiała o tamtych dniach - to dla mnie nic złego. Każdy musi sam przeżyć
                własne emocje - tamta sprawa przestała być dla niej zamnknięta, bo dotarły do
                niej nowe informacje, nowe dane. Może analizuje jeszcze raz swoje wybory i
                sygnały wysyłane do tego człowieka, ocenia, gdzie popełniła błąd. Przygląda
                się na nowo związkowi z Tobą, bo chce się upewnić, czy życie nie spłatało jej
                figla. Dla mnie nie jest to zdradą. Jeżeli kochasz żonę i znasz jej sytuację,
                to teraz czas na Ciebie - okaż jej miłość, czułość, swoją troskę, flirtuj z
                nią - pokaż, że było warto być z Tobą. Sądzę, że przed Wami piękne dni, a nie
                dni zdrady emocjonalnej.
                • Gość: tomciob Re: Zdrada emocjonalna IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 04.10.01, 15:56
                  Nie ma dni zdrady emocjonalnej.
                  Aby ją lepiej zrozumieć przyjmuję pierwszy wariant. Okazuje się, że miłość się
                  skończyła. Ale ja myślałem o miłości co innego. Myślałem, że jest wieczna,
                  jedyna i niepowtarzalna. Teraz zostało z tego tylko jedyna i niepowtarzalna.
                  Straciła atrybut wieczności. Straciła również cechę wierności jaką od niej
                  oczekiwałem. Okazało się, że to co do tej pory myślałem o miłości wygląda
                  inaczej, ale jak. Tego jeszcze nie wiem. Na razie pozostaje straszliwa pustka,
                  dziura w życiorysie i uczuciach. Może kiedyś ją wypełnię inną miłością z inną
                  kobietą, ale teraz już nigdy nie będę miał pewności. Nigdy jej nie uwierzę, że
                  miłość, jej miłość będzie wieczna. Wszak ona i ja jesteśmy tylko ludźmi. A
                  miłość może, nie musi być wieczna. I oto choć nie zostałem zdradzony fizycznie
                  mam poczucie zdrady psychicznej (emocjonalnej).
                  Z pozdr. (tomciob)
                  • bluszcz Re: Zdrada emocjonalna 04.10.01, 17:04
                    Są dni zdrady emocjonalne, jesli taka zdrada jest.
                    Dla mnie nadal istotne jest ytanie, czy naprawdę istnieje taka zdrada.

                    Rozpatruję Twój wariant, że miłość się skończyła, a Ty sądziłeś, że jest
                    wieczna...

                    To zawiedziona nadzieja - każdy może się pomylić, nawet w tak ważnych
                    sprawach. Dla mnie zdrada to stan, a nie brak.

                    Zdrada to czerpanie korzyści z kilku stron, chociaż układ zakłada tylko jedną
                    stronę. Teraz kwestia korzyści: jakie wpisane są w małżeństwo? Wierność,
                    miłość, uczciwość, bycie ze sobą. Jeśli zachowane są te filary, to jak wyglada
                    zdrada emocjonalna? Co to za stwór?

                    Jeśli nie zachowane są filary, to nie jest to zdrada emocjonalna, tylko w ogóle
                    zdrada.

                    Tak widzę to ja, czyli widzę to bardzo prosto - nie trzeba seksu, by zdradzić,
                    ale nie nazywam tego zdradą emocjonalną, tylko zdradą.
                    • Gość: TOMCIOB Re: Zdrada emocjonalna IP: 195.205.151.* 01.03.02, 00:07
                      Witaj Bluszczu.
                      Tak masz rację. Nie ma podziału na zdradę emocjonalną i zdradę, jest zdrada.
                      Pozdrawiam i życzę powodzenia.
    • alinasa Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? 21.09.01, 16:15
      Byłam zdradzana przez mojego narzeczonego (byliśmy ze sobą od czterech lat).
      Dowiedziałam się przypadkiem, że było ich ok. pięciu w ciągu półtora roku
      naszej końcowej znajomości-podobno zbierał doświadczenia zanim się ożeni.
      Spotykał się ze mną i jeszcze dwiema. Żadna nie wiedziała o innej, aż ja to
      odkryłam. Zerwał z nimi, a potem ze mną. Chciałam się zemścić za to, a może
      zobaczyć jak to jest i poszłam do łóżka z facetem, którego spotkałam trzy razy.
      Nie ugasiło to jednak mojego bólu. Wtedy dopiero czułam się jak ścierka. Nie
      powiedziałm mu o tym, ani wtedy kiedy chciał wrócić, ani nigdy. Nie umiałam mu
      jednak wybaczyć, więc wyszłam za mąż za innego jeszcze - nie kochając mężczyzny
      z którym jestem, po to tylko, żeby tamtem odczepił się i nigdy tego nie
      powtórzył żadnej innej kobiecie. Jestem mężatką, nie zdradzam, ale też nie
      kocham męża. Mój były narzeczony też jest sam, bo nie umie sobie wybaczyć tego,
      co zdobił, ani znaleźć tej jedynej. Mówił mi, że byłam nią ja. Nie spotykamy
      się, żeby nie prowokować sytuacji i liczymy na ten czas, który leczy rany. Po
      tym wszystkim wiem jednak jedno, trzeba dbać, żeby się nie rozsypało, to co
      jest dla nas ważne. I nie piszcie proszę, że Polacy nie są tolerancyjni i
      zapóźnieni. Każdy niech postępuje z własnym sumieniem i żadne z nas nie jest
      gorsze. Radzę jednak, tym, którzy mają na to ochotę, żeby nie wywoływać
      tragedii, jak nie trzeba i nie ranić innych w imię przygód, doświadczeń,
      pożądania, etc. tym bardziej, że można bardzo wiele stracić i niewiele zyskać.
      Nie oczekuję też na ten list odpowiedzi.
      • do Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? 21.09.01, 17:10
        alinasa napisał(a):

        >Każdy niech postępuje z własnym sumieniem i żadne z nas nie jest
        > gorsze. Radzę jednak, tym, którzy mają na to ochotę, żeby nie wywoływać
        > tragedii, jak nie trzeba i nie ranić innych w imię przygód, doświadczeń,
        > pożądania, etc. tym bardziej, że można bardzo wiele stracić i niewiele zyskać.

        to podsumowywuje cala dyskusje.panowie i panie-nie dla doswiadczen czy przygod.
        Szukajcie szczescia.zadziwiajace bo czasami znajduje sie je w najdziwniejszych
        miejscach i sytuacjach. I chocby mialo trwac krotko-lepsze to niz marazm.ja
        niczego nie zaluje-ciesze sie kaZda chwila ktora spedzilam z moim kochankiem i
        ukochanym w jednej osobie. malzenstwo to jedyniue papie.liczy si to co pomiedzy
        ludzmi. przykre ale czesto ludzie w malzenstwie nie maja sobie nic do
        powiedzenia.pozastawianie razem dla dobra dzieci jest nie najlepszym rozwiazaniem-
        nieszczesliwi rodzice = nieszczesliwe dziecko.

        • Gość: Jagna Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 22.09.01, 19:06
          w zupelnosci sie z tym zgadzam, nie wiemy kiedy i w jaki sposob bedzie nam dane
          przezyc prawdziwa milosc.

          odkad skonczylam moj zwiazek z zonatym facetem (choc zonaty facet to brzmi zbyt
          orzedmiotowo), nie potrafilam juz kochac nikgo tak jak kochalam przedtem

          teraz jestem mezatka i zastanawiam sie co robic by bylo lepiej , bo ta
          najczystsza milosc juz ze mnie wyparowala , teraz jest juz tylko racjonalizm

          a co do tego, jak to sie dzieje, ze musi byc element wyboru jak to ktos
          napisal...no coz, nikt na poczatku nie zaklada w kim sie zakochana, skad niby
          wzielo sie powiedzenie, serce nie sluga..
          dlaczego nie potrafimy pokochac tych, ktorych wydawaloby sie nam powinnismy
          pokochac bo bezwzglednie na te milosc zasluguja
          a dlaczego kochamy drani, a mezczyzni kobiety fatalne???

          serce ma wybor, jest racjonalne?
          watpie
    • Gość: EWNIA ewa1@pi.be IP: *.adsl.pi.be 21.09.01, 22:51
      przeczytalam wszystkie wypowiedzi,, co maj wspolnego... jeden temat,, zdrade...
      no coz byla jest i bedzie nam towarzyszyc ona zawsze nie wazne jak bys my
      chcieli zyc czysto,,, zdazy sie,,, pisalm juz sama wczesniej ze bylam ta
      trzecia , brzydzilam sie soba ze tak robie,,, teraz jestem szczesliw, mam meza
      dzieci mieszkam w belgii, tu moglabym miec kochankow na pliki ,,, jestem ladna
      kobieta,,, porownywajac belgijki,,,sa brzydkie i nie zadbane,,, faceci ogladaja
      sie na ulicy za mna,, podrywaja nie zwazywszy ze maz jest obok mnie,,, jednak
      nigdy mi do glowy nie przyszlo zeby zdradzic meza,, dlugo czekalam na moje
      szczescie,, nie chce zniszczyc tego w ciagu 5 min,,, czegos co mam pod nosem,,
      czego szukamy w innych zwiazkach nawet tych 5 min,,, sexu,, ?? czegos jak
      ekstaza?/ wszystkie powody sa dobre,, jednak po.. zostaje brud,, choc wiele z
      nas czulo uczucie do naszych kochankow,, i co z tego,, zostalismy brudne,, bo
      bylismy ta co wkraczala w zycie innych,,, nic nam to nie dalo, tylko wstyd,,
      jak kochlismy sie z naszymi nie mezami,,, czulismy ,, satyswakcje bo ,ja,, tez
      mam go ,, zdobylam, ale po co,, zeby zaliczyc, cos ,,kazda z nas , wie ze
      czujac sie winna rozpadu malzenstwa placzu zon, i dzieci,, nigdy by nie chciala
      byc w takiej sytuacji,, jednak wkraczmy w te brudy ulegamu chwili i nie
      myslac,, niszczymy czyjes udane bardziej czy mniej zycie...
      jednak nie obarczam za to jedynie kobiet, ze my takie jestesmy,,, (nie
      wszystkie)ale faceci wykorzystuja swoje slabosci do kobiety ciut ladniejszej
      niz wlasna zona, namawiaja nas do pocalunku,,, i konczy sie jak juz
      wiemy,,,lozkiem.facet niszczy nas ,,, zapewnia obiecuje, a my glupie wierzymy,,
      i tak krag sie zatacza,, zona sie dowiaduje,, i,,,, pozostaje smutek ,ogarnia
      nas panika,, a nie daj boze ciaza,,
      zycie jest dosyc ciezkie,, nie komplikujmy sobie go bardziej, ktos zadlaby mi
      pytanie a ty?/ ja,, brzydze sie soba,,, i robie wszystko zeby moje bledy nigdy
      nie powturzyly sie,,,wiem ze dotrzymam slowa, w co bardzo wierze, i czego
      wszystkim serdecznie zycze, z ogromnymi pozdrowieniami, ewa z belgii
      • Gość: Diana Bylam zdradzona ... IP: *.starogard.dialup.inetia.pl 22.09.01, 11:52
        Byłam tą zdradzoną, stało się to nagle, po prostu przyszedł i powiedział, że ma
        drugą... Niczego wcześniej nie podejrzewałam, wydawało mi się, jak wiekszości
        szczęśliwych mężatek, że trzymam rękę na pulsie... A jednak... Dzis znów
        jesteśmy razem, on się stara jak potrafi - widzę to, a ja próbuję mu wybaczyć.
        Tyle tylko, że straciłam zupełnie szacunek dla naszego związku i kompletnie nie
        chce mi się o niego starać. I zupełnie nie wiem, co się stanie jak w moim
        życiu pojawi się ktoś inny.
        A kochanka ma się świetnie, awansowała z pracy (mąż był jej szefem), dostała
        służbowy samochód i pewnie zabiera się za następnego. Ot życie.
        • Gość: Ex Żona Re: Bylam zdradzona ... IP: *.icpnet.pl 22.09.01, 17:52
          Gość portalu: Diana napisał(a):

          > Byłam tą zdradzoną, stało się to nagle, po prostu przyszedł i powiedział, że ma
          >
          > drugą...
          Ja też byłam zdradzana. I też nie wiedziałam, jak mam z tym żyć, jak to znieść.
          Myślę, początki zdrady zawsze są takie same - fascynacja nową osobą, radość z
          błysku w oczach, niewinne rozmowy przez telefon, SMSy..Potem spotkania coraz
          częstsze, "praca po godzinach" no a potem to nie wiadomo, jak z tego wybrnąć.
          W moim przypadku kochanka okazała się silniejsza- szybciutko się rozwiodła i po
          dwóch miesiącach o rozwód wystąpił mój mąż. Nie można nikogo zmusić do
          miłości...Ale są pewne wspólne zobowiązania, które nie przestaną nimi być po
          rozwodzie. Zostają dzieci, kredyty, wspólni znajomi,którzy nie chcą wybierać i
          zrywają z obojgiem...
          Prawda jest więc chyba taka, że trzeba dobrze się zastanowić, zanim się wybierze
          kogoś na małżonka. Musi być taka sama definicja miłości. I taka sama definicja
          odpowiedzialności. Tak - tak, a nie - nie.
          • Gość: kim Re: Byłam kochanką ???????? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 22.09.01, 18:30
            On zaręczony na trzy miesiące przed ślubem, ja na sześć przed swoim. Tak było
            pół roku temu, TO trwało przez kilka najpiękniejszych miesięcy w moim życiu.
            jak jest teraz ? Obydwoje świeżo po ślubach ale każde ze swoim szczęściem. Nie
            potrafimy o sobie zapomnieć, to taka cisza przed burzą... Rozumiem wszystkie
            kochanki, takiego uczucia nie da się zabić i może zdarzyć się każdej i każdemu

            Niepełna kochanka
            • Gość: yagaya Re: Byłam kochanką ???????? IP: *.cr-media.pl 24.09.01, 11:03
              Gość portalu: kim napisał(a):

              > On zaręczony na trzy miesiące przed ślubem, ja na sześć przed swoim. Tak było
              > pół roku temu, TO trwało przez kilka najpiękniejszych miesięcy w moim życiu.
              > jak jest teraz ? Obydwoje świeżo po ślubach ale każde ze swoim szczęściem. Nie
              > potrafimy o sobie zapomnieć, to taka cisza przed burzą... Rozumiem wszystkie
              > kochanki, takiego uczucia nie da się zabić i może zdarzyć się każdej i każdemu
              >
              > Niepełna kochanka

              To chyba juz lekka przesada, jestem daleka od nietolerancji, ale opowiadasz
              jakieś bzdury, byłas 1/2 roku przed ślubem, miałaś romans z innym, w którym jak
              twierdzisz, sie kochasz. Możesz mi powiedzieć, co cie powtrzymywało, przed zmiana
              narzeczonego ???? tylko prosze cie nie mów, że rodzina i znajomi, bo szkoda
              trzcionki na taki głupoty !!

              • Gość: Galla Re: Byłam kochanką ????????do yagaya IP: *.kielce.sdi.tpnet.pl 24.09.01, 14:25
                Nie masz prawa w ten sposób osądzać takiej sytuacji.Ja byłam w
                identycznej.Uwierz,nie jest łatwo podjąć taka decyzję w tak krótkim czasie,to
                jedna rzecz...A druga-tzreba być konsekwentnym w tym co sie robi,czasem nawet
                kosztem swojego szczęścia.Ja wybrałam męża i nie żałuję, choć tęsknię do
                tamtefo człowieka...Sama wiele razy myślałam, żeby nie dopuścić do ślubu, ale
                czasem bywa za późno.Zastanawiałam się nad konsekwencjami swojej decyzji i
                uznałam, że nie mam prawa robić tego narzeczonemu, który kocha mnie nad
                życie,człowiekowi,który dałby mi wszystko co tylko do życia jest potrzebne,
                tylko dlatego, że się zakochałam w innym i tak do końca to nie jestem pewna czy
                w innym mężczyźnie znalazłabym równie wiele...
                Nie osądzajmy innych ludzi tak krytycznie nie znając ich życiorysów i sytuacji
                dokładnie, bo to szalenie niesprawiedliwe.Trzeba umieć na wszystko patrzeć
                bardzo obiektywnie...
      • Gość: Jagna Re: ewa1@pi.be IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 22.09.01, 19:10
        wczesniej napisalam ze serce nei sluga, jednak przychylam sie do tego
        ze ...zycie nie jest uslane rozami i faktycznie nie ma sensu dodatkowo je sobie
        komlikowac

        poza tym pozostaje uraz, i nie wiem ktora kochanka na tym forum mi zaprzeczy?

        tez czulam do siebie obrzydzenia
        • Gość: Magda Re: ewa1@pi.be IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 22.09.01, 21:43

          >
          > poza tym pozostaje uraz, i nie wiem ktora kochanka na tym forum mi zaprzeczy?

          Ech uraz, uraz. Gadanie. Pewnie ze nie zaprzeczy kochanka, dla ktorej to juz sie
          skonczylo. Ale mnie nikt nie zagwarantuje (moze niestety), ze zwiazek z zonatym
          mezczyzna potoczy sie dla mnie niekorzystnie. Gdyby ktos mogl mi to powiedziec na
          100% to pewnie ze ani bym nie dopuscila do zaczecia sie takiego zwiazku, ani bym
          go teraz nie kontynuowala. Ale ja kocham tak jak nigdy sobie nie wyobrazalam ze
          mozna kochac i choc wiem ze w przewazajacych przypadkach pozostaje bol i
          cierpienie to mam nadzieje, ze w moim przypadku bedzie inaczej.
          Zycie niestety plata figle i czy to moha wina, ze on spotkal mnie pozniej niz
          swoja zone? Jego tez nie. A to ja jestem ta druga polowa.
          Pozdr.


        • Gość: Kasia Re: ewa1@pi.be IP: 192.168.1.* / *.datacomp.com.pl 04.10.01, 13:52
          Ja czuje to obrzydzenie wciaz. Wlasnie wczoraj powiedzialam mezowi, ze kocham
          innego mezczyzne.I nie wiem, czy bede miala dosc sily, zeby przerwac tamten
          zwiazek. A przeciez nie da sie tak zyc. Nie szukam tu u nikogo opini na temat
          tego co zrobilam, moze to zwykla potrzeba wypowiedzenia swoich mysli.
      • Gość: lisetta Re: ewa1@pi.be IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.09.01, 21:20
        Ale jest Flamandem czy Wallonem?
        • Gość: ewa1@pi. Re: ewa1@pi.be IP: *.adsl.pi.be 25.09.01, 22:28
          jestem polka,,, jednak mieszkam w czesci flamandzkiej,,, pozdrawiam
    • Gość: Kot Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.chello.pl 22.09.01, 20:10
      Tak
    • mwo Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? 22.09.01, 21:00
      Jestem zona. Ale moj maz zdjal z palca swoja obraczke i zyje jak kawaler,
      szczesliwie zakochany w kochance. Wlasciwie nie wiem co chcialam napisac.
      Mysle, ze po raz pierwszy wpisalam sie na jakiekolwiek forum, jako uczestnik a
      nie tylko jako widz bo chce KRZYKNAC. Bardzo glosno!
      Zakochal sie? We mnie tez sie jakies 10 lat temu zakochal(po4 oswiadczyl sie i
      ozenil) i co z ta miloscia . To nie ta prawdziwa , niewystarczajaco dobra mocna?
      Mysle ze to nie sprawa uczuc tylko nas, naszej sily i tego co w naszej glowie
      nazywamy miloscia... Duzo by pisac glosno by krzyczec. Teraz najbardziej
      martwie sie tym jak pokazac naszemu synkowi(5lat) szczesliwe malzenstwo. Z
      powodow swoich uczuc i niedzisiejszego swiatopogladu - denerwuja mnie ci co
      kiwaja glowa - mloda ladna ulozy sobie zycie - moge byc tylko z nim albo sama,
      wiec boje sie(wiem ze to lek egoistyczny), ze wzorem dla synka takiego
      szczesliwego zwiazku bedzie przyszle stadlo mojego meza...
      • Gość: yagaya Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.cr-media.pl 24.09.01, 11:10
        to bardzo przykre, ale moim zdaniem, nie możesz być z tym facetem !! wywal go -
        zobaczysz, że jakoś sobie życie ułożysz, a zapewniam Cię, że twój syn nie
        bedzie mniej szczęsliwy, a oszczedzisz mu przynajmniej patrzenia na twoje
        cierpienie - dzieci doskonale najpierw czuja, potem widza takie rzeczy.
    • Gość: SISI Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 22.09.01, 23:12
      Ale pieprzycie, głowa boli. Ewnia, wiem, że z Belgii, ale chyba bardzo dawno
      wyjechałas, skoro robisz tak strasne błędy ortograficzne. Wybaczam je, jeśli
      pisze się z sensem. ty niestety bredzisz.
    • Gość: Piotr Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 23.09.01, 06:55
      Jestem żonaty.Mam piękną żonę i trójkę wspaniałych dzieciaków.Nie szukałem
      tego.Miłość przyszła nieoczekiwanie.Ona również ma rodzinę.Jest dobrą żoną i
      matką.Też nic więcej od życia nie oczekiwała.Ale stało się.Przyszedł dzień gdy
      się sptkaliśmy.Od tamtej pory życie się zmieniło.Nasze dusze splotły się w
      jedność.Czują i oddychają tak samo.Krzyczą!Krzyczą z bólu i ze szczęścia.Chyba
      wołają o pomoc.Pragną by je cały swiat usłyszał i cieszył się razem z nimi.Ale
      świat je potępi.Dlatego pozstaje albo brnąć nadal w obłudzie i kłamstwie albo
      zatracić to darowane od losu szczęście.Tak czy siak-rozpacz.
      Panie Boże pomóż!
      Dzięki!
      • Gość: K. po co ten patos ? IP: *.lodz.sdi.tpnet.pl 24.09.01, 11:09
        też mam żonę , dziecko , dom . I w wieku 26 lat przeżywam drugą młodość jak
        jakiś 40-letni facet co ma dość żony z klimakterium .
        Tyle że w tym przypadku chodzi przede wszystkim o seks , i to w takim stylu ,
        że sam nie mogę w to uwierzyć , ale na pewno nie pozwolę sobie na jakieś
        romantyczne bzdety i niszczenie swojego małżeństwa .
        • Gość: kitka Re: po co ten patos ? IP: 195.117.174.* 24.09.01, 11:35
          Gość portalu: K. napisał(a):

          > też mam żonę , dziecko , dom . I w wieku 26 lat przeżywam drugą młodość jak
          > jakiś 40-letni facet co ma dość żony z klimakterium .

          Przepraszam, że pytam, ale ile lat miałeś gdy byłeś pierwszy raz młody? 13?

          > Tyle że w tym przypadku chodzi przede wszystkim o seks , i to w takim stylu ,
          > że sam nie mogę w to uwierzyć , ale na pewno nie pozwolę sobie na jakieś
          > romantyczne bzdety i niszczenie swojego małżeństwa .

          A żoneczka wie? Może jej to powiesz?
          • Gość: K. może i jej powiem IP: *.lodz.sdi.tpnet.pl 24.09.01, 12:54
            • Gość: patryk Re: może i jej powiem IP: 195.187.56.* 02.10.01, 16:51
              W pelni rozumiem, choc nie popieram ;-)
              Mam nadzieje, ze nie znajde sie w takiej sytuacji. Kocham moja malzonke, nigdy
              Jej nie zdradzilem i nie zamierzam.
              Ale nie potepiam ani zdradzajacych zon, ani mezow. Uwazam, ze "zwiazek
              poboczny" nie jest zly - jest zaspokojeniem naturalnej potrzeby, ktorej nie
              mozna - z tych czy innych powodow - zaspokoic w domu. Mysle, ze w zdradzajacych
              sie zwiazkach wine, jezeli w ogole mozna mowic o winie, ponosza obie strony:
              zdradzajaca i zdradzana.
              Ale nie jest to wina godna potepienia. Kazdy czlowiek - niezaleznie od wieku,
              plci i innych "parametrow" ma prawo "sypiac" z innym czlowiekiem. Wina, o
              ktorej pisze, jest "wina wewnetrzna" - wymaga osadzenia wewnatrz zwiazku lub
              wewnatrz czlowieka, ktory zaczyna miec z tym problem - bo nikt nie ma prawa
              zabraniac drugiemu czlowiekowi prowadzic swojego intymnego zycia tak, jak ma na
              to ochote. Piszac obrazowo: ja, bedac Mezem mojej Zony CHCE byc Jej wierny. Do
              seksu nie nakloni mnie ani tania dziwka, ani uchodzaca za niezdobyta modelka. Z
              drugiej strony, jezeli moja Malzonka bedzie chciala, za przeproszeniem, dac
              komus dupy, to MA DO TEGO PRAWO i NIC na swiecie Jej przed tym nie powstrzyma.
              Ja tez mam to prawo, ale z niego nie korzystam. To bardzo proste i chyba
              uczciwe. Nota bene ufam mojej kochanej Zonie i wierze, ze jest nam ze soba
              dobrze. Kochamy sie BARDZO czesto w BARDZO urozmaicony sposob. I jest OK ;-)
              A jezeli Ona gdzies tam na boczku... No coz, jezeli kiedys sie o tym dowiem, to
              pewnie bedzie mi przykro, ale nie sadze, zeby jakos dramatycznie zmienilo sie
              moje podejscie do Niej lub do Nas. To tak jak z tym pytaniem do radia
              Erewan: "Lepiej miec zone wierna i brzydka, czy ladna, ale dajaca na prawo i
              lewo?" Odpowiedz padla taka: "Dokladnie nie wiadomo, ale na pewno lepiej jesc
              TORT w dziesieciu, niz GOWNO samemu".
              Na koniec tego przydlugiego wywodu pozdrawiam wszystkich zazdrosnych
              atawistow ;-)
              Jezeli ktos chce podyskutowac: patryk.wysocki@wp.pl
              • Gość: fanny Re: może i jej powiem IP: *.chello.pl 02.10.01, 20:11
                Zgadzam sie na 100% z patrykiem. Zarowno zdrada, jak i wiernosc sa naszym
                wyborem. Kocham te osobe i wybieram WIERNOSC jej i pracuje nad tym, aby nasze
                malzenstwo bylo co raz lepsze. Sadze, ze dla dobrego zwiazku, ktory zaspakaja
                wiekszosc potrzeb partnerow, skok w bok nie jest zagrozeniem. Jest przejawem
                slabosci partnera, nie jest to przyjemne,ale nie ma znaczenia. Nie wierze, ze
                dla ludzi pozostajacych w szczesliwym malzenstwie, taki sex z kims innym moze
                spowodowac jakies perturbacje np zakochanie sie w tym drugim. Pozostawanie w
                ukladzie z kochanka/kiem swiadczy o tym, ze w malzenstwie nie sa zaspakajane
                jakies wazne potrzeby i jest to wina zwykle obojga partnerow.
        • Gość: S. Re: po co ten patos ? IP: 134.65.212.* 24.09.01, 12:06
          Gość portalu: K. napisał(a):

          > też mam żonę , dziecko , dom . I w wieku 26 lat przeżywam drugą młodość jak
          > jakiś 40-letni facet co ma dość żony z klimakterium .
          > Tyle że w tym przypadku chodzi przede wszystkim o seks , i to w takim stylu ,
          > że sam nie mogę w to uwierzyć , ale na pewno nie pozwolę sobie na jakieś
          > romantyczne bzdety i niszczenie swojego małżeństwa .

          Z całym szacunkiem, ale czy nie widzisz, że właśnie już niszczysz swoje
          małżeństwo? Nawet jeśli Twoja żona nigdy nie dowie się o tym, że ją zdradzasz, Ty
          zawsze będziesz o tym wiedział, zawsze pamiętał... Nic już nie będzie takie, jak
          kiedyś... Oczywiście zakładając Twoją dojrzałość emocjonalną... Nie chodzi o
          uczucia? To chyba tym gorzej... Czy naprawdę seks, choćby najwspanialszy, jest
          dla ciebie wart więcej, niż żona i dziecko? Niż szacunek do siebie? Jak to sobie
          tłumaczysz?

          • Gość: K. Re: po co ten patos ? IP: *.lodz.sdi.tpnet.pl 24.09.01, 12:58
            Jeżeli mam żałować że czegoś nie zrobiłem , to wolę to zrobić .
            I nie uważam że niszczę coś co i tak się wypaliło .
            Przynajmniej będę miał co wspominać do końca życia , a sprawę mogę zakończyć w
            każdym momencie bez szkody dla nikogo .
            • Gość: S. Re: po co ten patos ? IP: 134.65.212.* 24.09.01, 13:08
              Niestety to nie ma tak, żeby coś takiego działo się bez szkody dla nikogo...
              Jeśli jeszcze tego nie wiesz, to dowiesz się na pewno. Spróbuj wyobrazić sobie,
              że jesteś po tej drugiej stronie... jeśli ci się uda... Poza tym sam sobie
              przeczysz - piszesz, ze nie chcesz niszczyć swojego małżeństwa, czym
              sugerujesz, ze jest ono dla ciebie ważne, a z drugiej strony piszesz, że już
              dawno się wypaliło, więc nie ma co niszczyć. Określ się. A tak na marginesie,
              to jesteś tak w 100% pewny, ze możesz swój romans skończyć w wybranym przez
              siebie momencie? Bez głosu sprzeciwu z drugiej strony? A może po prostu uczucia
              twojej kochanki też nic dla ciebie nie znaczą?
              • Gość: K. Re: po co ten patos ? IP: *.lodz.sdi.tpnet.pl 24.09.01, 13:17
                Jak na razie jest to tzw. zdrowy układ . Nie chcę niszczyć małżeństwa , ze
                względu przede wszystkim na dziecko , mojej żonie już się znudziło , to
                trudno , lecz mamy i tak zbyt wiele ze sobą wspólnego żeby to psuć .

                • Gość: kitka Re: po co ten patos ? IP: 195.117.174.* 24.09.01, 13:33
                  Gość portalu: K. napisał(a):

                  > Jak na razie jest to tzw. zdrowy układ . Nie chcę niszczyć małżeństwa , ze
                  > względu przede wszystkim na dziecko , mojej żonie już się znudziło , to
                  > trudno , lecz mamy i tak zbyt wiele ze sobą wspólnego żeby to psuć .

                  > Nie, to absolutnie nie jest zdrowy układ. I dziecku także może zaszkodzić
                  życie z obojętnymi sobie rodzicami.Przepraszam, że zapytam- jak długo jesteście
                  małżeństwem? nie chcesz, nie odpowiadaj.

                  • Gość: K. Re: po co ten patos ? IP: *.lodz.sdi.tpnet.pl 24.09.01, 14:12
                    prawie 5 lat .
                • Gość: S. Re: po co ten patos ? IP: 134.65.212.* 24.09.01, 13:39
                  Gość portalu: K. napisał(a):

                  > Jak na razie jest to tzw. zdrowy układ . Nie chcę niszczyć małżeństwa , ze
                  > względu przede wszystkim na dziecko , mojej żonie już się znudziło , to
                  > trudno , lecz mamy i tak zbyt wiele ze sobą wspólnego żeby to psuć .
                  >
                  Jeśli chodzi o ten "zdrowy układ", to masz na myśli swój romans? Być może jest
                  tak, jak mówisz, choć trudno chyba nazywać taką sytuację zdrową... Może raczej
                  jasną, jednoznaczną. Małżeństwo niszczysz tak, czy inaczej. Żadna argumentacja
                  tego nie zmieni. Przykro mi. Skoro jednak jesteś wciąż z żoną ze względu na
                  dziecko, to czy nie masz nic przeciwko temu, żeby i ona miała romans? Poza tym,
                  czy uważasz, że dorastanie w takim domu, w takim układzie jest dobre dla dziecka?
                  Skoro piszesz, że macie z żoną zbyt wiele wspólego ze sobą, żeby to psuć, to
                  dlaczego to robisz? Tłumacząc sobie na dodatek, ze wcale tak nie jest? Powiedz
                  żonie o swoim romansie i jeśli ona nie będzie miała nic przeciwko, to wtedy
                  będziesz mógł mówić, że jest to w jakimś sensie "zdrowy układ". Twoje dobre
                  samopoczucie to tylko jedna strona medalu, a jest jeszcze druga...
                  • Gość: K. Re: po co ten patos ? IP: *.lodz.sdi.tpnet.pl 24.09.01, 14:08
                    > Jeśli chodzi o ten "zdrowy układ", to masz na myśli swój romans? Być może jest
                    > tak, jak mówisz, choć trudno chyba nazywać taką sytuację zdrową... Może raczej
                    > jasną, jednoznaczną. Małżeństwo niszczysz tak, czy inaczej. Żadna argumentacja
                    > tego nie zmieni. Przykro mi. Skoro jednak jesteś wciąż z żoną ze względu na
                    > dziecko, to czy nie masz nic przeciwko temu, żeby i ona miała romans? Poza tym,
                    >
                    > czy uważasz, że dorastanie w takim domu, w takim układzie jest dobre dla dzieck
                    > a?
                    > Skoro piszesz, że macie z żoną zbyt wiele wspólego ze sobą, żeby to psuć, to
                    > dlaczego to robisz? Tłumacząc sobie na dodatek, ze wcale tak nie jest? Powiedz
                    > żonie o swoim romansie i jeśli ona nie będzie miała nic przeciwko, to wtedy
                    > będziesz mógł mówić, że jest to w jakimś sensie "zdrowy układ". Twoje dobre
                    > samopoczucie to tylko jedna strona medalu, a jest jeszcze druga...


                    Druga strona nic nie wie i pewnie się nie dowie , i w nawet słowem czy gestem nie
                    daję poznać co się dzieje , chyba że znajdzie się ktoś "życzliwy".
                    • Gość: S. Re: po co ten patos ? IP: 134.65.212.* 24.09.01, 14:19
                      Gość portalu: K. napisał(a):
                      > Druga strona nic nie wie i pewnie się nie dowie , i w nawet słowem czy gestem n
                      > ie
                      > daję poznać co się dzieje , chyba że znajdzie się ktoś "życzliwy".

                      Skoro nie masz zamiaru przyznać się żonie do romansu, to chyba jednak dostrzegasz
                      pewną, ze tak powiem, niewłaściwość własnego postępowania? Jeśli jednak
                      rzeczywiście uważasz, że wszystko jest ok, to dlaczego nie chcesz postawić sprawy
                      jasno? To oczyściłoby atmosferę. Nie musiałbyś sie ukrywać, cały czas pilnować...
                      No i oczywiście nie miałbyś nic przeciwko temu, zeby Twoja żona robiła z innym
                      facetem to samo, co ty ze swoją kochanką...?
                      • Gość: K. Re: po co ten patos ? IP: *.lodz.sdi.tpnet.pl 24.09.01, 14:33
                        ani razu nie stwierdziłem że to co robię jest w porządku , ale również nie
                        uważam się za skończonego sukinsyna .
                        I gdyby moja żona coś takiego zrobiła , i bym wiedział to nie byłbym
                        zadowolony .
                        • Gość: S. Re: po co ten patos ? IP: 134.65.212.* 24.09.01, 14:41
                          Gość portalu: K. napisał(a):

                          > ani razu nie stwierdziłem że to co robię jest w porządku , ale również nie
                          > uważam się za skończonego sukinsyna .
                          > I gdyby moja żona coś takiego zrobiła , i bym wiedział to nie byłbym
                          > zadowolony .

                          Nie oceniam cię. Nie uważam, żebym miała do tego prawo i nie chcę tego robić. Po
                          prostu denerwuje mnie hipokryzja. Chcesz zdradzać żonę? Twoje życie - twoja
                          sprawa. To, że traktujesz seks, jak sport, to też twoja sprawa. W sumie może i
                          nie ma w tym nic złego. Może ludzie przywiązują do seksu zbyt wielką wagę? Tylko
                          nie mów, że to jest w porządku, że nie niszczysz tym samym swojego małżeństwa i
                          nikogo nie krzywdzisz, bo to już nie jest prawda. Przecież sam przyznajesz, że
                          oszukujesz żonę...
                          • Gość: K. Re: po co ten patos ? IP: *.lodz.sdi.tpnet.pl 24.09.01, 15:08
                            akurat nie traktuję seksu jako sportu , lecz coś co jest najprzyjemniejszą
                            rzeczą w życiu , i uprzedzając pytanie , z żoną również się kocham i jest
                            dobrze , ale z przyjaciółką jeszcze lepiej :)
                            Po za tym seks to nie tylko łubudu i po sprawie , bo inaczej nie mógłbym
                            spojrzeć partnerce w oczy , jest jeszcze kwestia czy się rozumiemy i wiemy
                            wszystko o własnych potrzebach.
                            Niestety moja żona często o tym zapomina, ale to jej sprawa .
                            • Gość: S. Re: po co ten patos ? IP: 134.65.212.* 24.09.01, 15:24
                              Czy to znaczy, że gdybyśmy się dobrze rozumieli i powiedzieli o własnych
                              potrzebach, to ze mną tez poszedłbyś bez wahania do łóżka? ;))) To wystarczy? Bo
                              przecież nie ma mowy o żadnych uczuciach! Może lepiej byłoby szczerze
                              porozmawiać z żoną, zamiast szukać kochanki?
                              • Gość: K. Re: po co ten patos ? IP: *.lodz.sdi.tpnet.pl 24.09.01, 15:26
                                Nie wystarczy , ale jest to pewnym warunkiem , a co tego drugiego - myślisz że
                                nie próbowałem ? W pewnym momencie można mieć dosyć .
                                • Gość: S. Re: po co ten patos ? IP: 134.65.212.* 24.09.01, 15:35
                                  To jak znalazłeś tą kochankę? Przypadek? Wykorzystana okazja? Podoba ci się
                                  fizycznie, czy chodzi o coś innego? Co do żony... mam nadzieję, ze próba
                                  rozmowy nie polegała na wygłoszeniu własnych żądań bez prawa sprzeciwu z jej
                                  strony? Widzisz... wolno jej nie lubić pewnych rzeczy, które tobie się
                                  podobają, ale to jeszcze nie powód, żeby ją zdradzać. Ty też na pewno nie
                                  jesteś ideałem (bo takich nie ma :) ).
                                  • Gość: K. Re: po co ten patos ? IP: *.lodz.sdi.tpnet.pl 24.09.01, 16:02


                                    > To jak znalazłeś tą kochankę? Przypadek? Wykorzystana okazja? Podoba ci się
                                    > fizycznie, czy chodzi o coś innego?
                                    fizycznie jak najbardziej ,wręcz ideał , poza tym może przypadek jak wszystko ,
                                    ale to nie ja się na siłę wepchnąłem do łóżka - i to nie usprawiedliwianie się ,
                                    ale fakt .

                                    Co do żony... mam nadzieję, ze próba
                                    > rozmowy nie polegała na wygłoszeniu własnych żądań bez prawa sprzeciwu z jej
                                    > strony? Widzisz... wolno jej nie lubić pewnych rzeczy, które tobie się
                                    > podobają, ale to jeszcze nie powód, żeby ją zdradzać. Ty też na pewno nie
                                    > jesteś ideałem (bo takich nie ma :) ).

                                    Zgadzam się , ale ja jestem raczej ugodowym człowiekiem , i po za tym nie myślę
                                    tylko o sobie .

                                    • Gość: S. Re: po co ten patos ? IP: 134.65.212.* 24.09.01, 16:20
                                      Gość portalu: K. napisał(a):

                                      > To jak znalazłeś tą kochankę? Przypadek? Wykorzystana okazja? Podoba ci si
                                      > ę
                                      > > fizycznie, czy chodzi o coś innego?
                                      > fizycznie jak najbardziej ,wręcz ideał , poza tym może przypadek jak wszystko ,
                                      >
                                      > ale to nie ja się na siłę wepchnąłem do łóżka - i to nie usprawiedliwianie się
                                      > ,
                                      > ale fakt .

                                      Czyli ona wepchnęła ci sie do łóżka, a ty biedny nie potrafiłeś sobie odmówić? No
                                      cóż... nie odbiegasz od średniej... Mało który facet potrafi sobie odmówić
                                      atrakcyjnej kobiety, zwłaszcza gdy ta okazuje mu przychylność... Wiem coś o
                                      tym... i nie sa to tylko moje puste słowa...
                                      Nie chcę być wulgarna, ale oby nie skończyło się to dla ciebie po prostu jedną
                                      dupą więcej i obrzydzeniem do siebie, albo nawet przekreślonym dotychczasowym
                                      życiem...
                                      A byłeś kiedyś po tej drugiej stronie? Zdradzanego?
                                      • Gość: K. Re: po co ten patos ? IP: *.lodz.sdi.tpnet.pl 24.09.01, 16:33
                                        nie byłem z drugiej strony .I nie robię z siebie "biednego" , bo mi to sprawiło
                                        przyjemność .
                                        • Gość: S. Re: po co ten patos ? IP: 134.65.212.* 24.09.01, 16:37
                                          I zamierzasz dalej to ciągnąć? W końcu taka sytuacja jest raczej dość
                                          uciążliwa...
                                          • Gość: K. Re: po co ten patos ? IP: *.lodz.sdi.tpnet.pl 24.09.01, 16:44
                                            to zależy jak się na to spojrzy , uciążliwa? Co przez to rozumiesz ?
                                            • Gość: S. Re: po co ten patos ? IP: 134.65.212.* 24.09.01, 16:56
                                              Po pierwsze wyjaśniam, że nie jestem zwolenniczka trzymania się czegokolwiek za
                                              wszelką cenę, nawet w odniesieniu do małżeństwa. Po prostu czasami trzeba
                                              podejmować trudne decyzje... Prowadzisz w tej chwili podwójne życie. Nie da się
                                              czegoś takiego ukrywac w nieskończoność. Mimo wszystko... Przyjdzie w końcu
                                              taki moment, kiedy będziesz musiał z czegoś zrezygnować... no chyba, że ktoś
                                              zrobi to za ciebie... Myślisz o tym czasami?
                                      • Gość: stern Re: po co ten patos ? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 01.10.01, 16:06
                                        Gość portalu: S. napisał(a):

                                        > cóż... nie odbiegasz od średniej... Mało który facet potrafi sobie odmówić
                                        > atrakcyjnej kobiety, zwłaszcza gdy ta okazuje mu przychylność... Wiem coś o
                                        > tym... i nie sa to tylko moje puste słowa...

                                        qrcze, jestem gejem,

                                        fajne uczucie :-)


                                        • Gość: S. Re: po co ten patos ? IP: 134.65.212.* 02.10.01, 18:37
                                          wybacz :) chodziło mi o mężczyzn hetero- i bi-
                                          zresztą nie napisałam, że każdy! :)))
                                          pozdrawiam, S.


        • Gość: marek Re: po co ten patos ? IP: *.swietochlowice.dialup.inetia.pl 24.09.01, 21:30
          Nareszcie cos konkretnego. Bravo dla Ciebie. Popieram Cię ja i moja miłość
          czyli żona !
      • Gość: Jolka Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.polkomtel.com.pl 25.09.01, 10:16
        Widać że jesteś bardzo wrażliwym facetem.No cóż takie rzeczy się zdażają nawet
        w najszczęśliwszych rodzinach.Niby idealnie ..............ale jednak czegoś
        brakuje .I nagle nadchodzi ten dzień ,wiesz że to co robisz jest złe ale jednak
        jakaś magiczna siła Cię do tego ciągnie.A my co robimy??-po prostu w to
        idziemy - karą za to są chwile w których buntujesz się w środku (wiesz że nie
        możesz przekreślić dotychczasowego życia a tak bardzo pragniesz trwać w tym
        nowym-za dużo ludzi by cierpiało)Rozsądek swoje a serce swoje!!!To jest bardzo
        trudne!!!!!!!
      • Gość: Olek Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.gdansk.sdi.tpnet.pl 25.09.01, 13:02
        Ty faktycznie się pomódl , zwłaszcza za zdrowie swoich dzieci
    • Gość: Joanna Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 23.09.01, 12:50
      Byłam kochanką. To była miłość wielka ale i dojrzała na tyle by nie oczekiwać
      zbyt wiele. To zadziwiające, ale kochanki zazwyczaj nie mają zbytnich roszczeń.
      Nie oczekiwałam, że porzuci żonę i synka (szczególnie on był dla Niego ważny).
      Weszłam w ten układ z pełną świadomością, że happy endu nie będzie. Przeżyłam
      dzięki temu piękne chwile i dziś nie jestem rozczarowana ani zrozpaczona. Mam
      nadzieję, że jemu również pozostały tylko wspaniałe wspomnienia, choc z
      pewnością Jego ten związek kosztował znacznie więcej niż mnie.
      • Gość: ania Re: Czy by?as´ kochanka˛ lub zdradzana˛ z˙ona˛? IP: *.c3-0.nyw-ubr2.nyr-nyw.ny.cable.rcn.com 23.09.01, 21:59
        bardzo to trafne co napisalas. mam dokladnie te same odczucia i
        przemyslenia i niczego nie zaluje!!
        bylo pieknie teraz wspamnienie dodaje mi to sily aby przezyc nastepny
        dzien.
        bo warto bylo, bo warto jest jesli takie momenty zdazaja sie w zyciu! :)
        pozdrawiam
        • do Re: Czy by?as´ kochanka˛ lub zdradzana˛ z˙ona˛? 25.09.01, 16:36
          ja jestem nadal w trakcie. nie wiem co sie zdarzy w przyszlosci,ale podobnie
          jak wy nie mam w sobie zalu,rozpaczy.nie histeryzuje.tak ma byc.niestety los
          chcial abysmy w tym momencie nie mogli byc razem.jestem spokojna-ciesze sie
          chwilami, ktore otrzymalam.zreszta sa chyba wazniejsze rzeczy nad ktorymi
          trzebaby rozpaczac niz nieszczesliwa milosc(spojrzcie chocby na to co sie
          zdarzylo w ameryce).ja jestem wdzieczna ze spotkalam mojego mezczyzne.pisze
          mojego, bo mimo wszystko jest nim,choc musze sie dzielic.wiem, ze jestem czyms
          najpiekniejszym co go w zyciu spotkalo.jak na razie ta swiadomosc
          wystarcza.szkoda jedynie,ze spotkalismy sie o trzy lata za pozno.....
      • Gość: Czarny Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 01.10.01, 14:56
        Z całej tej dyskusji jedyny sensowny list napisała Joanna. Brawo !!!
        Reszta powiela tylko sereotypy i wskazuje jaki naprawdę organ, zrówno u kobiet
        jak i u mężczyzn, odpowiada za myślenie. Żałosne?!
        • Gość: Joanna Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 02.10.01, 13:00
          Dzięki za miłe słowo Czarny. Cóż napisałam to, co czułam i co dziś, ponad pięć
          lat po rozstaniu z tamtym mężczyzną myślę. W tamtym związku nie zabrakło seksu
          (ba, był to mój pierwszy mężczyzna, co też świadczy o tym jak bardzo był
          ważny), ale przede wszystkim była w nim czułość i długaśne rozmowy o uczuciach,
          o nadziejach, o muzyce, o górach. Kochałam go i chciałam z Nim spędzić choć
          kilka chwil...Trwały prawie rok mimo że wyjechałam na studia o 350 kilometrów
          od Niego. Skończyło się może niezbyt pięknie-facet nie umiał zrezygnowac ani ze
          mnie, ani z żony (a ta domagała sie jasnej deklaracji). Nie pozostało mi nic
          innego niż samej odejść. W ten sposób wszyscy na tym chyba skorzystali. Ona
          dostała Jego z powrotem (choć nie sądzę by odzyskała miłość), On miał z głowy
          podejmowanie decyzji i nieuchronne zranienie kogoś, a ja...nie pozostał mi
          niesmak spraw rozwodowych czy porzucenia. To wszystko.
          • Gość: czarny Re: Do Joanny. IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 03.10.01, 20:20
            A było tak pięknie, a tu niestety stara prawda: "zawsze jest drugie dno"
            Świadomość wymusił konflikt i konieczność dokonania wyboru.
            Ja zresztą też nie jestem na tym forum przypadkiem. Po prostu próbuję zrozumieć
            dlaczego jestem zdradzany i co zrobić żeby odzyskać moją żonę? A w tym temacie
            panuje tu kompletna pustka. Wszyscy albo wspominają piękne i bolesne chwile lub
            też toczą akademickie dysputy. O pozostałych nie warto wspominać.
            Poza tym, na imię mi Piotr.
            • Gość: Joanna Re: Do Piotra IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 04.10.01, 10:08
              Gość portalu: czarny napisał(a):

              > A było tak pięknie, a tu niestety stara prawda: "zawsze jest drugie dno"
              > Świadomość wymusił konflikt i konieczność dokonania wyboru.
              O co chodzi? Co znaczy "drugie dno"? To, że zawsze w takim układzie jest też ktoś
              trzeci-ten zdradzany jest chyba oczywiste i jeśli ktoś pakuje się w związek z
              zamężną bądź żonatym i nie myśli o tym, to jest albo bardzo naiwny albo jest po
              prostu idiotą. Mylisz się, świadomość istnienia tej Trzeciej "osoby dramatu"
              miałam od początku i właśnie dlatego nie miałam zbytnich roszczeń i zbytnich
              nadziei. Byłam młoda, ale na tyle mądra, by wiedzieć, że zdradzający niezwykle
              rzadko rezygnują ze swoich rodzin (szczególnie jeśli mają dzieci)-powodów może
              być mnóstwo. A to,że pojawia się konflikt i konieczność wyboru, gdy osoba
              zdradzana się o tym dowie i poinformuje zdradzającego, że wie, też jest chyba
              oczywiste. Nie znam kogoś, kto zadowolony patrzy na to, że jego współmałżonek
              spotyka sie z kimś innym.
              > Ja zresztą też nie jestem na tym forum przypadkiem. Po prostu próbuję zrozumieć
              >
              > dlaczego jestem zdradzany i co zrobić żeby odzyskać moją żonę? Jeśli tylko
              zechcesz mogę Ci powiedzięć dlaczego moim zdaniem kobiety mogą
              zdradzać...dlaczego zdradziłam ja i dlaczego mogłabym kiedyś zdradzić.
              Pozdrawiam:)
              Joanna

              • Gość: Piotr Re: Do Joanny IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 04.10.01, 12:44
                Joanno, chyba napisałaś: " Skończyło się niezbyt pięknie - facet nie umiał
                zrezygnować ani ze mnie ani z żony. Nie pozostało mi nic innego jak samej
                odejść".
                Ktoś po okresie sielanki i beztroski musiał zacząć podejmować decyzje wyboru. A
                tak naprawdę dlaczego odeszłaś? Nie mogłaś pozostać anonimowa, w cieniu jego
                życia. Ponoć miłość jest bezinteresowna, a może nie ? Czy to może być to "
                drugie dno"
                Tak chcę dalej rozmawiać i chcę zrozumieć. Czasami wkrada się haos do moich
                wypowiedzi, ale to dlatego, że nie potrafię ujażmić swoich myśli.
                Jeśli chcesz możemy rozmawiać poza forum
                Pozdrawiam Piotr.
                • Gość: Joanna Re: Do Piotra IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 05.10.01, 10:09
                  Czy nie mogłam zostać w cieniu? Ja już nie byłam w cieniu. Jego żona wiedziała
                  kim jestem, wydzwaniała do mnie (fakt, że wtedy było już po wszystkim). Czy Ty
                  zostałbyś w cieniu gdybyś czuł się przeszkodą, a ja w pewnym momencie poczułam
                  się przeszkodą i to On dał mi się tak poczuć. Nie chciałam jescze bardziej
                  komplikować życia i Jemu i sobie. Chciałam ocalić w swoich wspomnieniach to
                  uczucie jako piękne, a myślę, że gdybym musiała włóczyc się po sądach jako
                  świadek w sprawie rozwodowej, opowiadać o tym co nas łączyło, jak często i
                  gdzie się spotykaliśmy i co robiliśmy, pozostałby mi tylko niesmak. Zranić
                  moglibyśmy znacznie więcej osób niż tylko Jego żonę. Pojawiłby się jego syn,
                  rodzice, brat, przyjaciele - ludzie którzy mnie znali i...cieszyli się, że jest
                  szczęśliwy, pomagali nam się spotykać, odbierali moje listy do Niego. Naprawdę,
                  wydaje mi się, że zrobiłam najlepszą rzecz w tej sytuacji...Czasem chciałabym
                  wiedzieć co On o tym myśli, jak Mu się dalej życie ułożyło, ale to przeszłość i
                  nie chcę już w tym grzebać. Może kiedyś spotkamy sie przypadkiem albo spotkam
                  kogoś z Jego bliskich i zapytam...
                  A jeśli chcesz pogadać o tej drugiej stronie medalu, czyli zdradzającej żonie,
                  to możemy rzeczywiście przejśc poza forum, ale muszę sobie gdzieś założyć nowe
                  konto pocztowe, bo wolałabym żeby mój mąż tego nie czytał. Odezwę się więc
                  póżniej z namiarami. pozdrawiam:)
                  Joanna
                • joanna17 Re: Do Piotra 05.10.01, 10:31
                  No to mam nowe konto i czekam na meilik od Ciebie: joanna17@poczta.gazeta.pl
        • do Re: Czy byłaś kochanką lub zdradzaną żoną? 03.10.01, 21:25
          czyzby to byl mozg?...........
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka