Dodaj do ulubionych

wychodzę za mąż kochając innego:(

03.08.05, 17:36
Z miłością mojego życia spędziłam 6 lat.Rozstaliśmy się, bo ja "światowa
kobieta" (ironia) szukałam czegoś więcej, on nie dawał mi stabilizacji, domu,
wciąż zabawy i imprezy. Kochał mnie nad życie. Ubóstwiał, rozpieszczał,
znosił każdy największy cios z mojej strony. Ja jego też. Nadal kocham - tego
jestem pewna.
Ciągłe wyjazdy oddaliły nas od siebie. Pokazały jak łatwo żyć z daleka.
Dlatego łatwo było odejść. Nie przewidziałam tylko, że tym razem droga
powrotu będzie zamknięta..
Już po kilku tyg poznałam kogoś nowego. SIlna fascynacja. Szybki rozwój
sytuacji, szczęście, euforia, zakochanie. Po kilku miesiącach zdecydowaliśmy
się na dziecko. Za miesiąc mam za niego wyjść..
Problem w tym, że fascynacja opadła odsłaniając bolesną rzeczywistość. To nie
on. To nie mój mężczyzna. To nie on miał stać u mego boku. To nie z nim
miałam dzielić cały świat i zakładać dom..
Jest już za późno. Z ciążą są problemy. Źle się czuję fizycznie, psychicznie
jeszcze gorzej. Przeżywam nagonkę z każdej strony. Szczególnie rodziny, która
kochała byłego. Przyszły mąż kocha mnie i dziecko za nas dwoje. Jest cudowny,
wytrwały, mądry, wspaniały. Ale nie jestem pewna, czy czuję miłość. On wyczuł
te obawy..
Czy ktokolwiek był w takiej sytuacji? Czuję się jak gó..ara, której opadły
klapki z oczu. W którą stronę się zwrócić?
Muszę przyznać, że czasem zastanawiam się czy to nie hormonki. Ale jest mi
strasznie źle. Budzę i zasypiam myśląc tylko o nim...
Modle się, żeby to przeszło. Boję się, że on zadzwoni i powie, że kocha, że
przygarnie nas (mnie i dzidzię) i co wtedy?
Boję się i pragnę z całych sił..Nie chcę ranić przyszłego męża, ale nie
potrafię sobie z tym poradzić.
Napisałam do tamtego. Żadnych próśb, żali, lamentów, błagań...
Przeprosiłam go tylko za straconą miłość.
On jeszcze do końca maja do mnie pisał żebrząc o miłość. Był już za granicą
gdy dowiedział się, że jestem w ciąży. Nadal utrzymuje ze mną kontakt, ale
teraz on wie, że nie może stosować już żadnych form nacisku. Zna złą sytuację
ciąży. Boi się o mnie. Żyje mną. Chyba chciałabym, żeby po prostu
powiedział: "daj mi już odejść proszę. Nie rań więcej"
Wtedy bym odeszła...

Obserwuj wątek
    • mia17 Re: wychodzę za mąż kochając innego:( 03.08.05, 17:45
      mam znajoma, ktora wychodzac za faceta, kochala innego. nie wiem, bala sie
      zrezygnowac ze slubu, presji rodziny, obgadywania - moze wszystkiego sie bala.
      efekt byl taki, ze jej malzenstwo nie przetrwalo, rozwiedli sie i teraz jest z
      tym, ktorego kochala "potajemnie".
      nie wiem, co napisac. kazdy jest inny i kazdy przypadek indywidualny...
    • fajnaret Re: wychodzę za mąż kochając innego:( 03.08.05, 18:01
      Kojejna płaczka czyżby na tym forum dzisiaj nic ciekawego nie było??
      Kompletna epidemia!!!!!!!!!!
      • mamba30 Re: wychodzę za mąż kochając innego:( 03.08.05, 18:07
        ma kobieta problem, więc szuka wsparcia. Ja mogę za to założyć jakiś zjadliwy
        wątek, jak sie nudziesz. Ja nigdy nie płaczę :))))
        • fajnaret Re: wychodzę za mąż kochając innego:( 02.09.05, 12:55
          To po co pisze takie bzdety!!!!!!!!
          Nie chce ale musze. Skąd ja to znam.
    • widokzmarsa Re: wychodzę za mąż kochając innego:( 03.08.05, 18:09
      no cóż mozna twojemu ex życzyć by o tobie zapomniał, wybił sobię popieprzoną
      sukę która nawet o jego uczuciach wyraża się pogardliwie - "żebrał u mnie o
      miłość". A twój los g.. mnie obchodzi. Juz tu nie raz pisałem że jak czytam
      takie posty to zaczynam poważnie rozważać zakon albo burdele. Przynajmniej w
      obu miejscach teoretycznie są szczere intencje.
      I jeszcze takiej mało i zawraca facetowi d... i pisze do niego. Typowa
      rozchwiana emocjonalnie lalka której się przewróciło w głowie.
      • xeon1 Re: wychodzę za mąż kochając innego:( 03.08.05, 20:31
        Niestety mimo, ze jestem kobieta w calej rozciągłosci zgadzam sie z
        WidokZMarsa. Boze, kobiety co się z Wami dzieje. na tym forum aż roi się od
        tego typu historii, choćby ta, w której i Widok i ja się wypowiadamy:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=25823191&a=26011537
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=25823191&a=26011537
    • vessa Re: wychodzę za mąż kochając innego:( 03.08.05, 18:20
      Przede wszytskim daj sobie trochę czasu i spokoju, nie wiąz sobie rąk.
      Proponuję odłożyć ślub, może za jakis czas spojrzysz na wszytko z innej strony,
      z dystansu, może opadną największe emocje, a zostaną prawdziwe uczucia.
      Skoncentruj sie na dziecku, które jest teraz najwazniejsz. rodzinie i
      narzeczonemu powiedz, że czujesz się źle, że to być może przez ciąze, że chcesz
      zatrzymac się na chwilę i nic nie planować, nie musieć. Nie da się żyć wbrew
      sobie...Płacz sobie duzo, to uspokaja, koi nerwy...i czekaj aż będziesz
      wiedziała, co zrobić. Masz w sobie siłę na to wszytsko jak każda
      kobieta.Trzymaj się i Powodzenia
    • rysiowa Re: wychodzę za mąż kochając innego:( 03.08.05, 18:23
      Ja byłam w takiej sytuacji! Ale ja byłam na 100% pewna, że mojego przyszłego
      męża nie kocham, a Ty? Nie odwołałam slubu z wielu powodów (m.in. ze strachu,
      że sobie nie poradzę). Mąż wiedział o moich wątpliwościach ale to jest
      człowiek, który zawsze mówi "jakoś to będzie", zresztą dla niego to byłby
      ogroooomny wstyd przed rodziną. Wytrzymałam trzy lata. Stanęłam na nogi,
      poprosiłam o rozwód. I zaczęła się polka. Nastepne trzy lata męczyłam się z
      bydlakiem. Nie chciał się wyprowadzić, mówił,że mnie wykończy
      psychicznie.Prawie mu się to udało. Mam ogromną nerwicę a przez pół roku po
      jego (w końcu) wyprowadzce dochodziłam do równowagi. Zapłaciłam dużą cenę za
      to, że nie zaufałam intuicji. I za to, że byłam wtedy głupią gęsią. A moja
      wielka miłość do tego za którego nie wyszłam? Przez pięć lat myślałam, że już
      nigdy nikogo nie będę tak kochała.O mały włos a bylibyśmy znowu razem, ale znów
      coś tam nie wyszło. Nieważne. Od trzech lat jestem z rewelacyjnym facetem! A ja
      myslałam,że kocham tamtego! Teraz to dopiero jest uczucie! A poczucie
      bezpieczeństwa jakim mnie otacza... Rewelacja. Teraz wiem, że wszystko to
      musiało się stać, żebym znalazła się właśnie przy nim!
      Trzymam kciuki za to żebyś podjęła najlepszą decyzję.
      Pozdrawiam.
    • bibi.mal Re: wychodzę za mąż kochając innego:( 03.08.05, 18:41
      A ta piosenka "Windą do nieba" - wyobrażasz sobie, że zagrają ja na weselu (to
      szlagier)... i co?? Ja bym sie rozryczała i tyle. Naprawdę zgadzam się z tym,
      że powinnaś nabrać do wszystkiego dystansu, a teraz w Twoim stanie to może być
      trudne, więc może faktycznie poczekaj z ślubem?

      PS. Dobrze Cię rozumiem...
      • totalnieskolowana Re: wychodzę za mąż kochając innego:( 03.08.05, 19:12
        Dziekuje wszystkim. Nawet temu Panu, który spojrzał na to oczyma z Marsa i
        podtrzymał mit o męskiej solidarności. Ale taka jest prawda. Nie popisałam się,
        nie ma się czym chwalić...Igrałam z uczuciem, rozchwiana emocjonalnie, kolejna
        pusta laska..
        Podpisuję się ze spuszczoną głową.
        A jego uczucia szanowałam. Teraz ja żebrzę. O zrozumienie..

        I boję się, że znowu igram z siłą większą ode mnie. Ale skoro takie związki się
        nie sprawdzają..
        • widokzmarsa Re: wychodzę za mąż kochając innego:( 03.08.05, 22:35
          zrozumienie zawsze dostaniesz bo na forum normalnych ludzi nie ma i każdy coś
          kiedyś w życiu spieprzył. ale wydaje mi się że tym razem powinnas juz przestac
          zajmować się swoją d...ą i pomyslec o dziecku. Idź do psychologa i to juz bo
          psychika jak twoja w czasie ciąży to nic dobrego.
          • listek_a dla mojego poprzednika klasku klasku 04.08.05, 07:26
            biedne to dziecko...ehh
    • pimpek_sadelko Re: wychodzę za mąż kochając innego:( 04.08.05, 08:05
      ludzie mmaja talent do przekichania wlasnego zycia.
      nie bierz slubu. poczekaj, jak opadna hormony ciazowe bedziesz wiedzila czego
      chcesz. slub nie zajac.
    • fajnaret Re: wychodzę za mąż kochając innego:( 04.08.05, 18:45
      Znam przypadek kiedy kilka dziweczyn podkochiwało sie w jednym chłopaku i kiedy
      dowiedziały sie ze on sie zeni z rozaczy przez niego poszły do klasztoru a było
      ich za 25 bo jak powiedziały poza nim nikogo innego nie widziały bo tylko On i
      nikt inny. I jak ty zrozumiec kobiety!!
      pozdrawiam
    • diablica86 Re: wychodzę za mąż kochając innego:( 04.08.05, 19:09
      heh suuper :/ mojego chlopaka ex tak zrobila i co ? teraz mu je..a spokoju
      nie daje :/ pisze co i raz smsy i w ogole...chce sie spotkac nie wiadomo po
      co... mam na nia uczulenie ! nienawidze jej! niech zajmie sie mezem i mu da
      spokoj !! i sadze ze z toba tez tak bedzie ! wiec sie zastanow! masz jeszcze
      czas!
    • clit1 Re: wychodzę za mąż kochając innego:( 04.08.05, 21:30
      Jezu jakbym czytala o sobie ,tylko moja milosc juz odeszla na zawsze.Choc zyje
      nadzieje,ze wroci.napisz na adres clit1@gazeta.pl jesli chcesz pogadac.
    • danajur Re: wychodzę za mąż kochając innego:( 04.08.05, 22:30
      Zycie plata nam takie figle ... Rozumiem Twoja sytuacje - bylas z nim 6 lat i
      jak sadze zaczelo Tobie brakowac stabilizacji - ile mozna sie bawic i
      imprezowac ? Wiem , bo tkwie w podobnym ukladzie 3 lata a na temat
      tzw.przyszlosci nic nie slychac . Jest O.K. bo znamy sie ,kochamy , rozumiemy a
      przede wszystkim "zzylismy sie " .ALE TO ZA MALO !!! Dlatego rozstalas sie tak
      latwo z pierwszym . Jednak blad polega na tym ,iz zbyt szybko zaangazowalas sie
      w kolejna znajomosc ( majac stale w sercu i pamieci ex-a) ,co w nastepstwie
      doprowadzilo do konfliktu pod haslem : wychodze za drugiego ale kocham
      pierwszego ... Dziecko nie ulatwi rozwiazania . W sumie 3 osoby moga cierpiec z
      powodu Twoich kolejnych , pochopnych decyzji - wiec moze pora wybrac
      najmniejsze zlo - pozostac przy obecnym wyborze. W koncu tego chcialas ? Gdyby
      Twoj Ex chcial naprawde byc z Toba , to On bylby ojcem dziecka i to On mialby
      zostac Twoim mezem !! Czy nie tak ? Rozwaz wszystko od poczatku - dlaczego sie
      z nim rozstalas ? Czego Tobie brakowalo ? Powodzenia - D.
      • totalnieskolowana Re: wychodzę za mąż kochając innego:( 05.08.05, 11:50
        Dokładnie.
        Czas przynosi ulgę, tą prawdę już poznałam. Bo przed czasem nie ma
        ucieczki.Tylko w obłęd.
    • aaliyah20 ???Czy niektóre tu mają po 15 lat??? 05.08.05, 12:20
      Ale psychicznie... Baby co wy tu wypisujecie - wychodzicie za mąż bo "co ludzie
      powiedzą, co mama/tata powie, bo jest taka a nie inna sytuacja"... i inne pierdoły.
      Czy za każdym razem musi się albo coś stać, albo musi dojść do rozstania, zeby
      do ludzi w końcu dochodziło co tracą - i potem wylewane są żale. Po co komu
      osoba, która doceni cię dopiero po tym, jak się rozstajecie, a nie wtedy, kiedy
      ze sobą jesteście - za głupotę kazdy powinien być karany, a to jest właśnie
      kara. Do mnie były zadzwonił po takim czasie, że teraz śmiać mi się chce.
      Szkoda, że wtedy, kiedy mnie bił i wrzeszczał na mnie o tym nie myślał - tylko
      dopiero wtedy jak go rzuciłam i popadł w tęsknotę za mną, ale teraz już za
      późno. Mam nadzieje, że wiesz co próbuję ci przekazać...
      Widokzmarsa - 100% racji!
      • totalnieskolowana Re: ???Czy niektóre tu mają po 15 lat??? 05.08.05, 16:37
        Widać wszędzie zdarzają się nieomylni, którzy w życiu podejmują tylko te
        WŁAŚCIWE decyzje. Wy nieomylni- strzeżcie się!!!!Złe wybory czekają na was tuż
        za rogiem!!!
        choć tego wam nie życzę..
        • aaliyah20 Re: ???Czy niektóre tu mają po 15 lat??? 05.08.05, 17:38
          No sorry - jak po kilku tygodniach tak wielkiej - jak opisujesz - miłości - ty
          już znajdujesz kogoś nowego, to dziwisz się, że na forum jest taki odzew a nie
          inny??
    • omcrew Re: wychodzę za mąż kochając innego:( 05.08.05, 12:21
      follow Your heart :-)
    • beata223 Re: wychodzę za mąż kochając innego:( 05.08.05, 17:42
      1.Napisz czemu rozstalas sie, ze swoim eks.Moze go nie kochasz?Moze to tylko
      wspomnienia
      2.Poza tym moze boisz sie porodu i wracasz do przyjemniejszych wspomnien?
      • totalnieskolowana Re: wychodzę za mąż kochając innego:( 05.08.05, 23:01
        Dlaczego:
        bo mnie kochał naiwnie i prosto jak dziecko. Bo nie potrafił spojrzeć dalej w
        przyszłość niż do końca weekendu. Bo po 6 latach nie potrafił zdobyć się nawet
        na wymuszone zaręczyny..
        Imprezy, zabawy, przebalowana kasa, życie na garnuszku rodziców. Zero myślenia
        o przyszłości, co odbierałam jako zero myślenia o przyszłości ze mną..
        ale czy to były wystarczające powody, żeby zmarnować miłość?

        2. Boję się porodu, boję się zaawansowanej ciąży, małżenstwa. Ale najmocniej
        boję się macierzyństwa, które przecież jest nieodwracalnym stygmatem na resztę
        życia.
        • beika Re: wychodzę za mąż kochając innego:( 05.08.05, 23:48
          totalnieskolowana napisała:
          > Imprezy, zabawy, przebalowana kasa, życie na garnuszku rodziców. Zero myślenia
          > o przyszłości, co odbierałam jako zero myślenia o przyszłości ze mną..
          .................................................
          Czy o takim zyciu marzyłaś?
          To były wystarczające powody do rozstania i nie rozpamiętuj juz tego, nie dzwon,
          nie pisz. Wydaje ci się, że go kochasz, może teraz masz rozchwianą psychikę z
          powodu ciązy?
          Zostań z mężczyzną, ktory jest ojcem twego dziecka, ktory cie kocha i daje ci
          poczucie stabilizacji. Powinnaś przynamniej dać szansę sobie i przyszlemu mężowi
          na stworzenie rodziny. Ty też go kochasz, ale inaczej niz poprzedniego, bo każdy
          związek jest inny.
          • barona Re: wychodzę za mąż kochając innego:( 06.08.05, 02:52
            czy to nie jest jakis glupi zart???? Placzesz po pseudo facecie, ktory
            pasozytuje na rodzicach????? Ludzie, co sie z Wami dzieje???
            • widokzmarsa Re: wychodzę za mąż kochając innego:( 06.08.05, 09:58
              Jak facet. Panienka narzeka że on nie chce się ożenić, ustabilizować, mieć
              dzieci etc, a gdy powie że chce, to jednak dojdzie do wniosku, że teraz jeszcze
              nie, bo chce się więcej pobawić.
              Główna bohaterka bieżącego serialu powinna odetchnąć głęboko, cofnąć się
              kroczek, i zacząć cieszyć się życiem takim jakie jest. A zazwyczaj jest piękne,
              tylko nie chcemy tego zauważyć, niezasłużenie wymagając od losu coraz to
              lepszego "czegoś". I nawet tego nie potrafimy określić.
    • olivki Re: wychodzę za mąż kochając innego:( 06.08.05, 10:36
      Ja wyszlam za mąz kochając innego...
      Wydawało mi się, że mąż kocha nas za nas dwoje i ze się uda. NIC BARDZIEJ
      MYLNEGO! Każdego dnia myślałam o moim byłym, nie potrafiłam zasnąc nie myśląc o
      mojej miłości, którą porzuciłam, bo była trudniejsza, bardziej skomplikowana,
      ale prawdziwa! I co się wydarzyło? Moj mąż znalazł sobie inną miłośc. Znalazł
      to, czego ja nie mogłam mu dać.
      Moja historia kończy sie dobrze. I każdemu, kto zbłądził życzę, żeby powrót był
      możliwy. Mnie się udało, jestem z tym, kogo kocham i zawsze kochałam. Ale nie
      stało się to jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, o nie...Minęły trzy
      długie lata zanim mogliśmy byc znowu razem. I nadal walczymy o zaufanie w
      związku. Ale zasypiając wiem, że obok mnie śpi właściwy facet...
      Nie wychoź za mąż totalnieskolowana...Poczekaj. POCZEKAJ.
      • totalnieskolowana Re: wychodzę za mąż kochając innego:( 06.08.05, 11:36
        Szczerze i cieplutko gratuluję Happy-end'u.
        Ale najmocniej tego, że był on możliwy. Jakże ja o tym marzę..

        Ale patrzę wstecz - widzę całe życie, drobiazgi i maleństwa, które straciłam i
        jednocześnie nie mogę otrząsnąć się z natrętnej myśli, że to już nigdy nie
        powróci. Nigdy nie pobiegnę do niego jak kiedyś..teraz pod pachą będę taszczyć
        bobasa..Tęsknię za mżonką, błogostanem braku odpowiedzialności którego nigdy
        już nie doświadczę. Każdą złą myśl można zresetować (gorzej z tymi dobrymi,
        które pamięć wybiórczo pozostawia, by cierpieć), ale nie można tego zrobić z
        realną materią, którą jest dziecko. To nie Matrix. Ani nie serial widokuzmarsa.
        Przetrawić, zrozumieć, zweryfikować siebie, nabrać dystansu.
        Tego mi trzeba.
        Trzymajcie kciuki.
        • cheesey Re: wychodzę za mąż kochając innego:( 06.08.05, 11:44
          kochaniutka Ty moja nie jestes juz dzieckiem zeby beztrosko prowadzic zycie!
          Ten Twoj byly palant beztroskosie zachowywal kjak maly chlopczyk hulajac na
          koszt rodzicow. Czyzbys chciala z nim hulac "beztrosko" na koszt tesckow??
          Coraz mniej mi sie podobasz.
          • totalnieskolowana Re: wychodzę za mąż kochając innego:( 06.08.05, 15:22
            Ja się sobie też nie podobałam taka hulająca małolata. Inaczej nie byłabym tu ,
            gdzie jestem.
            Ale czyż nie można było w bardziej cywilizowany sposób? Jeszcze troszkę
            wytrwałości?Jeszcze tydzień, miesiąc, rok..poczekać aż dorośnie. Nauczyć.
            Pokazać.. Wskazać kierunek..
            Ahhh. Rozważania ściętej głowy..

            A tak na marginesie: odpisał!
            Dostałam w twarz tak trywialnym kawałkiem tekstu, że poczułam się jakby mi ktoś
            podpalił Nibylandię. Na końcu niczego był podpis: pozdrów wszystkich w ...
            Jakby do Urzędu Miasta pisał.
            Chyba mnie tam już nie ma. W tej historii mojego Małego Księcia..
            • jendza1 Re: wychodzę za mąż kochając innego:( 06.08.05, 15:52
              Hm, to wlasciwie... Masz juz swoja odpowiedz, prawda?
            • byhanya Re: wychodzę za mąż kochając innego:( 06.08.05, 16:20
              mowiac szczerze to z toja sytuacja ladujesz z deszczu pod rynne. chcesz uciec z
              jednej milosci do drugiej myslac ze nowy partner zastapi tego pierwsego ALE TAK
              NIE JEST
              NIE WYCHODZ ZA MAZ ZA KOGOS KTO NIE JEST JEDNYM JEDYNYM!
              bedzie ci inaczej zle przez cale zycie. nie musisz brac ze swoim nowym
              partnerem slubu. lepiej grzeszyc 5 lat przed ewentualnym slubem, niz 40 po
              rozwodzie.
              napisz ewt na priva ..
    • hamlet1111 Re: wychodzę za mąż kochając innego:( 06.08.05, 15:52
      Powinnaś odejść od ojca Twojego dziecka jeszcze przed ślubem. Nie rozumiem
      dlaczego chcesz złośliwie unieszczęśliwić Twojego przyszłego męża? Z takim
      nastawieniem jestem pewien że po porodzie będziesz się puszczać.
      • totalnieskolowana Re: wychodzę za mąż kochając innego:( 06.08.05, 16:29
        > Powinnaś odejść od ojca Twojego dziecka jeszcze przed ślubem. Nie rozumiem
        > dlaczego chcesz złośliwie unieszczęśliwić Twojego przyszłego męża? Z takim
        > nastawieniem jestem pewien że po porodzie będziesz się puszczać.

        Hamlecie i skąd w Twoich ustach tak pogańsko bezbożne słowa : będziesz się
        puszczać!
        Chyba jednak przesadziłeś

        Pozostawię to bez rozgrzeszenia!
    • exstazy Re: wychodzę za mąż kochając innego:( 06.08.05, 17:05
      To oczywiste, że za nim tęsknisz, że Ci go brakuje, w końcu 6 lat to całkiem
      spory kawałek życia. ALE uważam, że decyzja o odejściu była słuszna, nie można
      budować związku z kimś kto do tego związku nie dorósł i nawet nie chce próbować
      się zmienić. Może to wcale nie miłość tylko zwyczajne przyzwyczajenie?

      Jesteś w ciąży z kimś innym. To chyba wystarczający powód do zamknięcia
      definitywnie tego co było?
      I wiesz co? Dziecko będzie całym Twoim światem, a odpowiedzialny,
      ustabilizowany życiowo, kochający partner i ojciec to prawdziwy skarb i
      dopełnienie tego świata. Daj mu szansę, wierzę, że się sprawdzi w tej roli.
      A temu, którego zostawiłaś pozwól odejść. Nie dostarczaj mu więcej cierpienia,
      sobie też z resztą.. Nie pielęgnuj w sobie tej miłości, pozwól jej umrzeć
      śmiercią naturalną. To jedyny sposób na wewnętrzny spokój.
      Powodzenia :)
      • danajur Re: wychodzę za mąż kochając innego:( 06.08.05, 17:57
        exstazy - masz racje . Totalnieskolowana - sprobuj sie skupic na Twoim dziecku -
        a wracanie do przyszlosci daruj sobie . Odpowiedz ex-a raczej nie pozostawia
        zludzen ...Kiedy spodziewasz sie narodzin ?
        PS: Pomysl ,ze inne baby na swiecie maja podobne zgryzoty - a Twoja historia
        moze przysluzyc sie do tego , by nie popelniac podobnych bledow !
      • zdzichu-nr1 Re: wychodzę za mąż kochając innego:( 06.08.05, 17:58
        Kompletnie nie rozumiem decyzji o dziecku. Byłaś z facetem przez 6 lat i tego
        tematu nie było, a po bardzo krótkiej znajomości od razu postanowiłaś zajść w
        ciążę?! Przecież to najważniejsza decyzja w życiu kobiety! Jak można na fali
        krótkotrwałego uniesienia robić sobie dziecko? Nie byłaś małą dziewczynką, aby
        wierzyć w to, że stan zalotów u faceta jest do utrzymania na zawsze...
        zadziałałaś jak skończona idiotka... teraz cóż... trzeba wypić to piwo...
        dobrze, że ten facet z opisu wydaje się przyzwoitym gościem
      • widokzmarsa Re: wychodzę za mąż kochając innego:( 06.08.05, 20:15
        ekstazy! ty się nabrałaś samej(ego) siebie. Dla takiej laski nigdy nie będzie
        dobrego partnera bo ona nie wie co chce i co to jest dobre dla niej. Facet
        powinien dziękować Bogu, że jest daleko i może sobie zacząć nowe życie.
        Najgorsze, że może on o tym jeszcze nie wie. Miałem kiedyś podobną sytuację,
        ale mi się udało i już do takiej popieprzonej laski(pięknej, mądrej
        inteligentnej, wykształconej etc ale niestabilnej emocjonalnie) nie wróciłem.
        Czego i jemu życzę.
        • clit1 do widokzmarsa 07.08.05, 12:56
          Nie wrociles? Bo Cie nie chciala, dlatego tyle goryczy i pretensji jest w Tobie
          i Twoich wypowiedziach.
          Jestes pzresycony zalem i wyladowujesz go na kims , kto nawet na to nie
          zasluzyl .
          • widokzmarsa Re: do widokzmarsa 07.08.05, 18:41
            odszedłem, to nie wróciłem. Bywało inaczej ale z normalnymi kobietami. ta laska
            jest pokręcona i gra na ludzkich uczuciach, czego nienawidzę.
    • olivki Re: wychodzę za mąż kochając innego:( 06.08.05, 19:01
      Zdzichu,ponad polowa ciąż jest nieplanowanych...lub planowanych ale na później.
      Gdyba kobitki decydowaly się swiadomie na dziecko, to by nas było o wiele mniej.
      Ale wracając do tematu...Prawda jest taka, że podczas ciąży kobieta przechodzi
      burze hormonalne, które nie pozwalaja czasem rozsądnie mysleć. Swoja drogą nie
      jestem za tym, zeby o miłości rozmyslać rozsądnie, ale jak się juz jest
      dorosłym (uch...dlaczego...?) to niestety czasem tak trzeba. Po burzliwym
      rozstaniu z kimś, kogo sie kochało istnieje ogromne niebezpieczeństwo, że w
      tych gorszych chwilach z nowym facetem będzie sie wspominać i niestety
      idealizować byłego...To pułapka. Tu właśnie trzeba na spokojnie (o ile to
      możliwe) zastanowić się, czy to miłość, czy idealizowanie poprzedniego związku.
      To dwie rożne sprawy. Ja potrzebowałam kilku lat, dystansu, żeby nazwać własne
      uczucia. Wiem, że w przypadku facetów jest inaczej. Oni zadko tkwią w
      związkach, jeśli kochają kogoś innego. Kobiety niestety tak potrafią życ długie
      lata. I masz rację totalnieskolowana, że największym "problemem" (złe słowo)
      jest tu owo "dziecko pod pachą". Przypuszczam, ze jak już Maluch przyjdzie na
      świat, wiele spraw wyda Ci się jaśniejszymi i sama będziesz wiedziała, co
      najważniejsze. I wszystko się ułoży. Trzymam mocno kciuki. Nie życzę nikomu
      przechodzenia przez moją drogę. Mimo tego happy endu...Trzymaj się.
      • danajur Re: wychodzę za mąż kochając innego:( 06.08.05, 21:10
        widokzmarsa - Twoje wypowiedzi "zalatuja " tym kolesiem (exe-m), o ktorym toczy
        sie ta dyskusja . Twoja byla dziewczyna ma szczescie , ze nie musi czekac na
        Twoje "tak ". Dobrze ,ze TY wiedziales czego chcesz bedac z nia( dlatego
        zapewne nic z tego nie wyszlo...)
    • carlabruni Re: wychodzę za mąż kochając innego:( 06.08.05, 21:47
      powiem Ci jedno. z żadnym z nich nie byłabyś szcześliwa. nie jesteś szczęsliwa
      w tym zwiążku i z byłym też nie byłabyś szczęśliwa. pozdrawiam.
      • spiaca_krolevvna Re: wychodzę za mąż kochając innego:( 06.08.05, 23:49
        mysle ze tamten "nieodpowiedzialny, spontaniczny" Twoj byly
        wystraszyl sie wiadomosci o dzidziusiu, bo to dopiero jest odpowiedizalonosc!
        A wiec nie kocha...
    • citri A MOŻE ZAPYTAJ WPROST BYŁEGO CZY OBIE MOŻECIE WRÓĆ 07.08.05, 20:19
    • pink.girl Re: wychodzę za mąż kochając innego:( 07.08.05, 20:28
      a co podpowiada ci serce?
      • totalnieskolowana serce nie sługa 07.08.05, 21:35
        Ten naiwny głos we mnie woła: POPROŚ o możliwość powrotu. Będzie cudownie. Jak
        przez te tysiące z miliona wspólnych chwil razem.

        Ale co z pozostałymi, kiedy cudownie nie było?

        Ktoś skomentował to nader trafnie i pod tym się podpiszę:
        Z żadnym nie będziesz szczęśliwa !!

        Amen
        • citri cd do amen.... SAMA SOBIE ODPOWIEDZIAŁAŚ 07.08.05, 22:11
          • maya2006 jak powtorka, to powtorka 08.08.05, 13:47
            kolanka pisze po roznych forach:
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12264&w=27249970
            powtarzasz sie, wiec ja sie tez powtorze:
            "normalnie staram sie zrozumiec , ze ktos ma watpilowsci i problemy. i wkurzaja
            mnie ostre, moralizujace wypowiedzi na tym forum. ale tym razem juz nie moge.
            chyba nikt ci jeszcze nie powiedzial, ze zachowujesz sie jak smarkula. bedac w
            ciazy wypisujesz smsy do bylego, oszukujesz swego obecnego placzac za tamtym. a
            kiedy byly jako rozsadny czlowiek pisze do ciebie normalnego smsa, to sie
            wkurzasz, ze nie napisal "bede cie kochal na zawsze, przyjezdzaj z dzieckiem do
            mnie" czego ty oczekiwalas? !
            nie tlumacz tego infantylizmu i egoizmu ciaza, bo tysiace kobiet sa w ciazy a
            takich nieucziwych cyrkow nie robia. dorosnij i nie rozczulaj sie nad soba w ten
            sposob. rozczul sie nad twoim przyszlym dzieckiem i twoim partnerem. bo tego to
            mi naprawde zal."
            • krakowianka76 Re: jak powtorka, to powtorka 01.09.05, 20:08
              A ty co, okres masz, Że tak się czepiasz?
              • krakowianka76 Tytułem powyższego 01.09.05, 20:37
                Gonisz dziewczynę po forach, tu cytujesz, tam cytujesz, jakieś odnośniki,
                obelgi – po co to komu potrzebne. Wyluzuj kobieto, bo stres i złość skracają
                życie ;-)
            • blackroses_7 Re: jak powtorka, to powtorka 01.09.05, 20:43
              jak ma się nad nim rozczulac skoro go nie kocha??
              >>i wkurzaja
              > mnie ostre, moralizujace wypowiedzi na tym forum. ale tym razem juz nie moge.
              a ja nie lubie jak ktoś rzuca obelgami a sam w takiej sytuacji nie wiedziałby
              co zrobic.. bo skoro komus poradzic nie potrafisz to sama tym bardziej bys
              sobie nie poradziła
        • pimpek_sadelko Re: serce nie sługa 02.09.05, 12:12
          a musisz brac ten slub? nie mozesz dac sobie czasu?
          i mylisz sie sadzac, ze z tamtym bedzie jak kiedys... masz dziecko innego.
          tamten... no wlasnie... kocha Cie jeszcze? a jesli nawet? chcialby Cie z cudzym
          dzieckiem? noi najwzniejsze: dziecko.... co z nim?
    • kryzolia co wy piszecie 02.09.05, 10:38
      Czy nikt z Was nie zauważył , że bohaterka jest w ciąży nie sama z sobą, tylko
      właśnie z facetem z którym obecnie jest. Z tego wynika, że jesli urodzi sie
      dziecko, ojciec pozostanie ten sam, nie można go juz tak sobie wyrzucic całkiem
      z życia - stało się. A ten poprzedni, ten cudowny i kochany - może wcale nie
      jest az taki cudowny? Najbardziej nam zalezy na tym , co akurat utraciliśmy,
      choćby to było byle co. Poczekaj ze z decyzjami, nie śpiesz się do niczego,i
      porozmawiaj z ojcem swojego dziecka........ w końcu jest w stosunku do Ciebie w
      porządku...
    • boski.zawodowiec a moze lewatywa by pomogła? zastanów się. 02.09.05, 13:32

      • malina232 Re: a moze lewatywa by pomogła? zastanów się. 02.09.05, 18:13
        Lewatywa?Jej cos moze jeszcze pomoze .
        Ale z glupoty Ty juz tak latwo sie nie wyleczysz, dla Ciebie juz nie ma
        lekarstwa bezmozgowcu .
        Mam alergie jak czytam Twoje plytkie i prymitywne posty "boski" jelopie
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka