Dodaj do ulubionych

oddanie dziecka do adopcji

    • kira_koslin Re: oddanie dziecka do adopcji 12.09.05, 23:40
      no nic bez dwoch zdan jestes EGOISTKA bo:
      albo trzeba bylo usunac ciaze
      albo oddac dziecko do adopcji zaraz po urodzeniu.
      Przeciez tak nie mozna - pobawilas sie w dom, matke i teraz juz Cio sie nie
      chce???? A co zrobisz jak zajdziesz poraz kolejny w ciaze, znow sie pobawisz
      przez pare lat? Egosistka jestes rowniez dlatego ze nie wyobrtqazasz sobie zeby
      Twoi rodzice wychowywali Twoje dziecko bo nie chcesz jej w Twoim zyciu - aha to
      lepiej oddac dziecko do domu dziecka, zalatwic mu traume na cale zycie tylko i
      wylącznie dlatego ze tobie sie nie chce.
      Moze powinnas sie jednak zmusic i zakceptowac ze mala bedzie obecna w Twoim
      zyciu chociazby adoptowana przez dziadkow chociaz na to sie zdobadz i daj jej
      szanse na w maire normalny dom. Bo Ty matka na pewno nie bedziesz.

      SZKODA MALUTKIEJ, BARDZO SZKODA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!


      • diva.plavalaguna Re: oddanie dziecka do adopcji 13.09.05, 14:21
        Prawda, nie bede matka.
        Jesli zdarzylaby mi sie kolejna ciaza, mimo pigulek, to na pewno bym ja usunela.
        Nie wydaje mi sie, zebym w stosunku do innych byla egoistka, raczej przeciwnie.
        W stosunku do malej - chyba tak, choc gdybym byla egoistka 100%, to dziecko
        byloby zaniedbane i zupelnie pozostawione sobie.

        Nie nadaje sie na matke, zwyczajnie. Tak sie zdarza.
        • kira_koslin Re: oddanie dziecka do adopcji 13.09.05, 16:30
          dziwi mnie ze jestes tak bardzo bezoosobowa, za co Ty tak nietolerujesz tego
          dziecka.oddajac dziecko do sierocinca :dajesz jej traume odrzuconego,
          niekochanego dziecka na cale zycie, pozbawiasz normalnej rodziny.
          Uwazasz ze masz do tego prawo?
          Tak a dlaczego bo mala nie moze jeszcze decydowac o wlanym losie????
          Jak to mozliwe ze wzruszaja Cie zwierzeta a to dziecko nie?
          Wroc do domu, popatrz na Nia, popatrz jej gleboko w oczy, posluchaj jak mowi do
          Ciebie mamo, popatrz na Nia jak zasypia i wez sie garsc i idz do terapeuty.
          Co na to twoj nowy partner, rozmawialas z Nim, no bo przeciez On chyba wie ze
          masz dziecko - moze to On podswiadomie Cie to tego sklania?????

          Boze! Naparwde jezeli nie jest to prowokacja to przemysl to, to jest TWOJE
          DZIECKO!!!!
    • kalinka23 Re: oddanie dziecka do adopcji 13.09.05, 10:48
      diva a ty tu wogole zagladasz
      • diva.plavalaguna Re: oddanie dziecka do adopcji 13.09.05, 14:13
        Zagladam, kalinko23, ale nie tak czesto, bo zwyczajnie nie mam czasu.
        Nie odpowiem na Twoje pytanie, bo Ty mojej sytuacji i tak nie rozumiesz. Dla
        Ciebie oddanie dziecka do placowki to tragedia i masz lzy w oczach, dla mnie to
        jedna z opcji. Wg Ciebie to niemozliwe zostawic dziecko w placowce opiekunczej i
        zrzec sie do niego praw, bo dziecko bedzie plakalo i bedzie smutne. A dla mnie
        to mozliwe.

        Ktos zarzuca prowokacje, bo za 'biegle wladam jezykiem polskim'. Haha, usmialam
        sie. A co, w tym kraju tylko semi-analfabetki i osoby z podstawowym
        wyksztalceniem maja prawa pytac o cos na forum? Jasne, mozna w google wrzucic to
        i owo, ale widac mnie interesuje tez opinia innych, choc, jak napisalam, zapewne
        czeka mnie ostracyzm spoleczny w mniejszym lub wiekszym wydaniu, co widac po
        postach... Poza tym, zastanawiam sie, czy jest mozliwosc zdecydowania o tym, w
        jakim miejscu dziecko zostanie umieszczone - poza 'bidulami' sa przeciez
        rodzinne domy dziecka, gdzie warunki sa b. dobre...

        Przyznaje, ze kilka postow wyzej wypowiedzi anahelli i jeszcze 2 czy 3 osob
        sklonily mnie do zastanowienia sie, czy nie zostawic sytuacji sobie samej, w tym
        sensie, ze corka zostanie przy mnie i bedzie tak, jak jest teraz, choc z mojego
        punktu widzenia to nienajlepsze wyjscie :(, a do milosci i jej okazywania
        naprawde nie mozna sie zmusic. A z kolei zmuszanie sie i 'granie' uczuc jest
        wyczuwalne i to tez nic dobrego.

        Ale, jak mowie, kalinko23, Ty raczej tego nie zrozumiesz, zreszta, nie dziwie
        sie. Cos takiego trzeba znac od podszewki, niestety, czego nikomu nie zycze.
        • juliet ????????? 13.09.05, 14:23

          Ale dlaczego uparcie nie piszesz o tym jak zamierzasz poinformować swoją córeczkę o tym, że już nie będzie z Tobą mieszkała? Nie masz jeszcze tego obmyślanego? Dlaczego powiedziałaś dziadkom a głównej bohaterce nie? Czy to fair???
          • diva.plavalaguna Re: ????????? 13.09.05, 14:28
            Bo jeszcze nie podjelam decyzji, proste.
            Jesli podejme, to dziecko sie dowie, to logiczne chyba? Nie sadze, zeby
            niespelna 3latka to pojela, tak na marginesie. I tak, wiem, ze dla dziecka to,
            tak czy inaczej, koniec swiata. Jednak moze oddzielnie bedzie nam obu lepiej.
          • kryzolia Re: ????????? 13.09.05, 14:37
            Wy chcecie krwi. Mało tego chcecie aby sie przed Wami obnażyć bardziej i Wy
            będziecie wymierzac kary w postaci rzucania pewnych słów i Wy bedziecie
            postanawiać jak ma postąpic bohaterka, bo tylko Wy wiecie jak ma być. A ONa Was
            pyta tylko o radę. A to wszystko co mówi nie mieści się w Waszym świecie.
            Przymnijcie do wiadomosci , że w zyciu bywa różnie tak jak każde życie różni
            sie sie od zycia innego człowieka.Jednak nie ucza na studiach jak nalezy
            postepowac w tej specyficznej sytuacji, bo o takiej tam nawet nie pomysleli, a
            odpowiadający na forum nie mogąc znależć odpowiednika wkładaja bohaterke do
            szufladki zwyrodnialych matek itd. Bohaterka ma ogromny problem i sama wie ,
            że to nie tak byc powinno, i co ma sie powiesić? Sami widzicie, nie umiemy Jej
            pomóc.
        • agusia713 Re: oddanie dziecka do adopcji 13.09.05, 14:41
          Czytam te niektóre posty innych i Twoje Diva i nabieram przekonania, że Ty
          jesteś fajną dziewczyną z "mega" problemem. Pewnie zdarza się tak, jak
          wcześniej napisałaś, że u kogoś nie budzi się ta miłość i obudzić się nie może
          (choć ja pewnie nie jestem w stanie tego ogarnąć - bo zwykła ze mnie matka -
          zakochana w stojej córci). Powiedz mi Divo, czy mała jest osobą pogodną, czy
          ten brak miłości z Twojej strony jest do tej pory przez nią niezauważalny.
          Jeżeli tak, to widocznie ona jest z Tobą na maxa szczęśliwa, to jest jej
          ukochny dom, ukochana Mama i ukochane życie. Proszę nie zabieraj jej tego. Znam
          przykład u mnie w rodzinie: matki, która nie potrafi szczególnie okazywać
          miłości. Jest raczej oszczędna w okazywaniu swoich uczuć, chyba, że tych
          negatywnych, wymagająca bardzo od siebie ale i od swoich dzieci również, i
          nigdy ich w niczym nie pochwaliła. Te dzieciaki są już dorosłe, a za Mamę
          poszliby w ogień i często dają ją za przykład (bo pracowita, zaradna, sama ich
          wychowała, bo mąż wczenie zmarł). Ty przecież też masz w sobie wiele dobrych
          cech, za które kiedyś Twoja córka pewnie będzie Cię cenić i być może jej miłość
          starczy na Was Dwie.
          Pozdrawiam Aga i liczę, że będziecie nadal Rodziną.
          • diva.plavalaguna Re: oddanie dziecka do adopcji 13.09.05, 14:46
            Nie, moja corka nie nalezy do przesadnie pogodnych dzieci. Ale coz, gdybym ja,
            jako dziecko, spedzala czas z niania, a nie z mama, pewnie tez bym taka byla :(.
          • diva.plavalaguna Re: oddanie dziecka do adopcji 13.09.05, 14:51
            i widzisz, jeszcze jedno...
            oszczednosc w uczuciach to co innego - niektorzy nie umieja ich okazywac, dusza
            to w sobie, ale CZUJA. a ja robie wszystko, bo 'tak trzeba' - tzn. trzeba wozic
            do lekarza regularnie, na 'w razie gdyby cos', trzeba ubierac, kupowac zabawki,
            rozwijac dziecko odpowiednio do jego wieku, przez ksiazeczki i inne 'rozwojowe'
            historie, zapewnic mu opieke, dac zdrowo jesc etc. etc.

            ktos, kto jest matka, powinien czuc, ze mu tak robic, a nie robic, bo trzeba i
            jest przyjete spolecznie...
            • agusia713 Re: oddanie dziecka do adopcji 13.09.05, 15:02
              To taka trochę "ojcowska" opieka, przynajmniej mi się tak kojarzy. Tak działa
              wielu mężczyzn, zaopiekuję się, bo żona kazała, zaprowadzę do lekarza, bo
              kaszle itd.
              A Ty poza rodzicami (nie liczę tego na forum, bo to rozmowy z obcymi,
              nieznanymi)nie rozmawiałaś o tym z nikim, specjalistą, przyjacielem,
              przyjaciółką, ojcem dziecka?

              Diva, a ten Twój obecny ukochany, to chce być z Tobą w przyszłości dalekiej,
              czy to jeszcze za wcześnie i czy braliście pod uwagę zamieszkanie w Trójkę, czy
              nie myślałaś jeszcze o tym?
              • diva.plavalaguna Re: oddanie dziecka do adopcji 13.09.05, 15:27
                Rozmawialam. Rodzice (nie sa razem, dodaje) - nie rozumieja, czemu u mnie brak
                uczucia dla wlasnego dziecka (ja tez zreszta tego nie rozumiem), ale staraja sie
                mnie jakos wspierac, nawet, jesli dla kilkorga uzytkownikow forum moi rodzice to
                ludzie tak niegodziwi, jak ja, a moja mama to 'stara bladz'. Szkoda slow na
                komentarz. Moje kontakty z rodzicami od lat sa bardzo partnerskie, zawsze byly
                takie, nigdy mnie do niczego nie zmuszali i akceptowali moje wybory. Tyle rodzice.

                Osoba nr 2- przyjaciolka. Brak zrozumienia, ale nie potepia mnie. Kazdy jest
                inny. Tez radzila pojscie do psychologa.

                Ojciec dziecka - nie jest zainteresowany jej losem, choc wywiazuje sie z kwestii
                finansowych (notabene sama tez bym w zupelnosci dala rade, ale dobrze, ze ma on
                choc na tyle przyzwoitosci, zeby do tego sie poczuwac).

                A obecny partner (nie wiem, czy juz moge go tak nazywac, chyba nie) - oczywiscie
                wie, ze mam corke. A ze jestesmy wyjatkowo zgranymi charakterami i ludzmi
                podobnymi do siebie, to nie ukrywalam przed nim swoich 'watpliwosci'. I wiem
                tyle, ze on nie chce miec dzieci, podobnie, jak ja, ale nie mialby nic przeciwko
                temu, zebysmy byli we trojke. Staral sie tez delikatnie powiedziec, ze oddanie
                do adopcji moze byc wyjsciem zbyt drastycznym i, ze nalezy nad tym sie dobrze
                zastanowic, 'zebysmy pozniej nie zalowali'.

                • agusia713 Re: oddanie dziecka do adopcji 13.09.05, 15:49
                  Wiesz Diva, ja mam teraz kłopoty, żeby zajść w drugą ciążę. Od jakiegoś czasu
                  wchodzę na "forum niepłodność" i czytam niektóre posty i zadaję od czasu do
                  czasu jakieś pytanie, bo chcę cholernie tego dzieciaczka.
                  Oczywiście bardzo ważne są te rady i posty, ale to mnie chyba uzależniło. Za
                  bardzo jestem uzależniona od tych informacji i chyba czas się wyciszyć, zająć
                  się sobą i swoim życiem. Nie powiem, dziewczyny są super - razem przeżywają
                  porażki i sukcesy.
                  Zastanawiam się, czy i Ty nie powinnaś pomyśleś o rezygnacji rozwiązywania tego
                  problemu na forum.
                  Chyba rzeczywiście, jeżeli będziesz z obecnym partnerem, to powinniście
                  stworzyć małej w miarę normalny dom, to chyba lepsze niż oddawanie jej
                  gdziekolwiek (przecież po pierwsze nie masz pewności gdzie trafi, a po drugie
                  chyba każdy z nas czasami tak myśli, że jak już mamy dzieci, to mamy obowiązki.
                  Maszym obowiązkiem, tak jak naszych rodziców wcześniej zapewnić im byt, dom,
                  warunki do nauki i miłość - Ty tego jednego nie masz. Trudno (Dla mnie nie
                  możliwe) - ale jedno jest dla mnie pewne, wizyta u specjalisty, psychologa jest
                  Tobie potrzebna. Ona pewnie też nie da odpowiedzi na wszystkie pytania i
                  wątpliwości, ale może trochę Ci pomoże.
                  • juliet Re: oddanie dziecka do adopcji 13.09.05, 15:54

                    To dobrze, że jeszcze nie podjełaś decyzji, jeszcze nie jest za późno... Jak chcesz to mam namiary na świetnego specjalistę, wyciągnął on niejednego człowieka z prawdziwego bagna.
                • lunarka Re: oddanie dziecka do adopcji 13.09.05, 21:32
                  Twój, Divo, post jest tak dziwaczny, że też podejrzewam cię o jakąś prowokację.
                  Czemu miałaby służyć - nie wiem.
                  Ale coś ci poradzę.
                  Po pierwsze, psycholog jest dobrym wyjściem. Nie że ci coś narzuci czy czegoś
                  nauczy, ale że wyjmie z ciebie rzeczy, o których nie wiesz że je masz. Takie
                  jak motywacje. I to raczej nie on z ciebie wyjmie, ale ty wyjmiesz je z siebie
                  sama.
                  Po drugie, jeżeli twoja decyzja pozostanie taka jak dotychczas, to wejdź,
                  proszę na www.nasz-bocian.pl Pogadaj z dziewczynami na forum. One szykują się
                  do adopcji, przechodzą kursy i kwalifikacje. Być może znajdziesz tam matkę dla
                  twojej córki.
                  Po trzecie. Nie myślałam nigdy o adopcji - mam własną trzyletnią córeczkę.
                  Jednak z jakiegoś powodu twój intymnie mnie poruszył. Być może zechcesz napisac
                  na gazetową pocztę.
                  • kalinka23 Re: oddanie dziecka do adopcji 13.09.05, 22:10
                    a ja nie ma swoich dziecie jeszcze ale moim marzeniem jest zrobic kiedys
                    przyjemnośc jakiemus dzieciaczkow i zostac jego mamusia kiedys rozmawialam o
                    tym z mama teraz mam meż i tez o tym z nim rozmawiam wiem ze to jest moje
                    marzenie, postanowienie kocham dzieci kiedys to zrobie adoptuje sobei
                    dziciaczka i bedzie moim kachanym dzieckiem,
                    • mosze_singer Re: oddanie dziecka do adopcji 13.09.05, 22:55
                      kalinka23 napisała:

                      > a ja nie ma swoich dziecie jeszcze ale moim marzeniem jest zrobic kiedys
                      > przyjemnośc jakiemus dzieciaczkow i zostac jego mamusia

                      skąd wiesz, że zrobiłabyć temu dzieciaczkowi przyjemność?

                      wykaż trochę pokory, kobieto
                      • kalinka23 Re: oddanie dziecka do adopcji 13.09.05, 22:58
                        bo dala bym mu milosc to mowi wszystko :-)
                      • kalinka23 Re: oddanie dziecka do adopcji 13.09.05, 23:03
                        mosze_singer napisał:

                        > kalinka23 napisała:
                        >
                        > > a ja nie ma swoich dziecie jeszcze ale moim marzeniem jest zrobic kiedys
                        > > przyjemnośc jakiemus dzieciaczkow i zostac jego mamusia
                        >
                        > skąd wiesz, że zrobiłabyć temu dzieciaczkowi przyjemność?
                        >
                        > wykaż trochę pokory, kobieto

                        jakiej pokory o czym ty mowisz ? co jestw tym zlego ze bym chcial adoptowac
                        kiedys dzidziusia i zrobie to ! a ty chciales zagadac czy cos mi zarzucasz a
                        kutar o tym nie musze rozmawiac z taba takze tyle na ten temat
                        • mosze_singer Re: oddanie dziecka do adopcji 14.09.05, 00:11
                          > > kalinka23 napisała:
                          (...)
                          >a
                          > kutar o tym nie musze rozmawiac z taba

                          "nie bendem z tobom rozmawiała, ale siem wypowiem" - powiedziała
                          kalinka kolejna "wrażliwa" istotka w tym harcorowym wątku <lol>

                          ###############################
                          założycielka do pradziwa Diva, skoro taki efekt udało jej się wywołać, nawet
                          łzy popłynęły z ocząt coponiektórych, bulwersacja jakich mało fiu fiu

                          prosimy o oklaski
                          • kalinka23 Re: oddanie dziecka do adopcji 14.09.05, 00:17
                            mosze_singer napisał:

                            > > > kalinka23 napisała:
                            > (...)
                            > >a
                            > > kutar o tym nie musze rozmawiac z taba
                            >
                            > "nie bendem z tobom rozmawiała, ale siem wypowiem" - powiedziała
                            > kalinka kolejna "wrażliwa" istotka w tym harcorowym wątku <lol>
                            >
                            > ###############################
                            > założycielka do pradziwa Diva, skoro taki efekt udało jej się wywołać, nawet
                            > łzy popłynęły z ocząt coponiektórych, bulwersacja jakich mało fiu fiu
                            >
                            > prosimy o oklaski


                            hartkorowym o czy mowisz ok mysl co chcesz sadz co chesz masz do tego prawo
        • agnieszka_ka do divy 13.09.05, 14:57
          napisalas:
          "a do milosci i jej okazywania
          naprawde nie mozna sie zmusic. A z kolei zmuszanie sie i 'granie' uczuc jest
          wyczuwalne i to tez nic dobrego."

          A moze nie musisz sie zmuszac do milosci? Jesli dziecko nie bedzie nawet
          wiedzialo co to jest to wychowa sie przy tobie jak przy przyjaciolce. Sa dzieci
          co sie z gejami wychowuja, i tez jest dobrze. Nie kazde dziecko musi koniecznie
          miec "matke", w pelnym tego slowa znaczeniu.
          Juz lepsze takie zycie z nia jak z zabawka, a w pozniejszym wieku jak z
          kolezanka, niz oddanie jej zupelnie komus obcemu.
          Rozmumiem ze jej nie kochasz i nie pokochasz (znaczy nie rozumiem, ale
          powiedzmy ze tak), ale zdobadz sie na zwykly ludzki gest, nie
          wzgledem "dziecka", tylko wzgledem czlowieka.
          To co chcesz zrobic z corka jak dla mnie jest przerazajace. Staram sie ci jakos
          pomoc ale tak naprawde to do mnie nie dociera. Ja nawet psa bym tak nie
          porzucila, nawet kanarka!


          • diva.plavalaguna Re: do divy 13.09.05, 15:08
            Nie nie nie, ja nie zyje z nia, jak z zabawka! Przeciez nie traktuje jej jak
            ubranej ladnie lalki, ktorej chetnie kupuje ciuszki, ale tak w ogole, to 'jak
            sie pobawie lala', to mi przeszkadza... To nie tak.

            Daje mi do myslenia, ze tak wiele z Was uwaza, ze lepiej miec matke taka, jak
            ja, niz czekac na inna, taka, ktore na pewno pokocha... Moze cos w tym jest.
            • agnieszka_ka Re: do divy 13.09.05, 15:34
              "Daje mi do myslenia, ze tak wiele z Was uwaza, ze lepiej miec matke taka, jak
              ja, niz czekac na inna, taka, ktora na pewno pokocha"

              Nigdy nie bedziesz miec pewnosci.
        • agnieszka_ka do divy, cd 13.09.05, 15:00
          Zreszta, divo, chyba nauczono cie w domu jakiejs odpowiedzialnosci.
          Nabroilas, stalo sie.
          Teraz wypij piwo ktore sobie sama nawazylas, zamiast karac innych, tym bardziej
          zupelnie niewinne osoby, ukaraj sama siebie.
          Sama sobie jestes winna.
    • mosze_singer Re: oddanie dziecka do adopcji 13.09.05, 11:42
      Prowokacja, czy nie prowokacja świat jest pełen ludzi, którzy nie kochają
      swoich dzieci, od zawsze tak było i jest. W bogatych domach dzieciaka wychowuje
      opiekunka, a w biednych ulica. Niektóre z tych dzieci wyrastają na ludzi, inne
      nie, podobnie jak ma to miejsce w kochających/"kochających" się rodzinach.

      Nie ma co się tak bulwersować tą historią, gdyby była autentyczna to
      sugerowałbym model z całodobowa opiekunka - płacisz nie zawracasz sobie głowy
      dzieciakiem. Przynajmniej mała byłbaby zadbana i miała szanse na jakąś
      przyszłość. W bidulu takiej szansy już nie będzie mieć. Na znalezienie rodziny
      dla 3-latka spełniającej wyśróbowane wyśróbowane standardy divy nie liczyłbym.
      Z resztą wnioski o rozwiązanie adopcji też są znane, a dzieciak spowrotem do
      bidula. Stanowczo lepiej mieć dom bez "prawdziwej" matki, ale jednak dom.
      • alicia83 Re: oddanie dziecka do adopcji 13.09.05, 15:16
        czytam np. wypowiedzi kryzolii i agusi 713 i oczom nie wierzę."jestes fajna
        dzieczyna","wy chcecie krwi"-czyscie oszalały????ktoś kto w ogole dopuszcza
        opcję,żeby wlasne dziecko w tym wieku oddac do adopcji nie jest
        człowiekiem,jest jego nedzna imitacją.jak mozna miec takie loteryjne podejscie-
        moze pokocham dziecko,gdy sie urodzi??i to mowi dorosla osoba?skoro autorka nie
        pokochala,to od razu powinna byla oddac malenstwo.oddac 3letnie dziecko to
        wyrządzic mu najwiekszą,niewyobrazalna krzywde,ktora zawazy na calym jego
        zyciu,ktora zabiera mu jego swiat.płakac mi się chce,jeszcze mamy do czynienia
        z tak skrajnym,załosnym egoizmem,ze kobieta ta nie chce dac dzidzi swoim
        rodzicom,bo dla niej by to potem bylo zbyt ciezkie;no tak,łatwiej zagłuszyc
        wyrzuty sumienia nie wiedzac gdzie dziecko w ogole jest;przeraza mnie ,ze sa
        ludzie,ktorych to nie mierzi,ktorych nie mdli,gdy czytaja takie okropienstwa.
        KOBIETO zastanow sie nad soba,idz z tm do psychiatry-to nie ma byc obrazliwe-
        taki brak uczuc nie jest normalny i tyle.
        • diva.plavalaguna Re: oddanie dziecka do adopcji 13.09.05, 15:28
          Gwoli scislosci, skoro juz musze to powiedziec - moi rodzice wcale nie
          rozpatruja 'wziecia dzidzi', jak to nazywasz. Tym bardziej, ze nie sa od kilku
          lat razem.
          • mxp4 [...] 13.09.05, 21:40
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • croyance Re: oddanie dziecka do adopcji 14.09.05, 18:58
            Diva, jesli moge cos poradzic. Dziecko rosnie, za jakis czas problem rozwiaze
            sie sam. Ja bym nie robila zadnych gwaltownych ruchow, tylko po prostu o nie
            dbala, nie zmuszala sie do niczego - a za jakies 15 lat ona bedzie dorosla i
            Wasze relacje w naturalny sposob sie zmienia.
            Moze nie probuj wchodzic w relacje dziecka z matka, potraktuj ja jako
            czlowieka: moze sie okazac za pare lat, ze ja polubisz: bo ma poczucie humoru,
            jest inteligentna itp.
            Wiele kobiet wychowuje nie swoje dzieci, a jednak robi to poprawnie: a gdy
            dorastaja, zaprzyjaznia sie z nimi - jesli nie, to dzieci dorastaja i odchodza.
            Wedlug mnie nie oplaca sie wywracac wszystkiego do gory nogami, na te kilka
            lat, ktore przeciez tak szybko mina. Pozdrawiam.
    • sonia19844 Re: oddanie dziecka do adopcji 13.09.05, 15:24
      Zrobisz jak zechcesz ,brak dziecka odczujesz dopiero wtedy kiedy nie będziesz
      mogła jej mieć .

      • jolzag Re: oddanie dziecka do adopcji 13.09.05, 15:32
        Ciekawa jestem czy jak wracasz z pracy to mała krzyczy: mamusia, mamusia
        wróciła i rzuca ci się na szyję? CZy wogóle nie zwraca uwagi na to czy wróciłaś
        czy nie? CZy jest jej obojętne jak jestes w domu? Czy lubi twoją obecność?
        I jeszcze jedno pytanie. Może jej opiekunka zajęła by się nią na zawsze? Pewnie
        i tak mała traktuje ją jak własną matkę, skoro przebywa z nią non stop??
        Jestem ciakawa jak to u was jest...
        Ale to prawda, że najgorszą zbrodnią było by oddanie jej teraz do sierocińca.
        Ona jest już za duża i będzie zawsze pamiętać, że ją zostawiłaś. Poza tym nie
        wiesz, jak długo pozostanie w bidulu. Może do 18 lat? Może nikt jej nie zachce?
        I co zrobisz jak któregoś dnia stanie w drzwiach waszego wspólnego mieszkania i
        zapyta czemu ją zostawiłaś??? Niewyobrażalne dla mnie....
        • diva.plavalaguna Re: oddanie dziecka do adopcji 13.09.05, 15:37
          Bez przesady, krzyki 'mamusia wrocila' to raczej nie... Ona nie jest zbyt
          pogodna :(. Cieszy sie, ze wracam, ale nie jakos histerycznie, ja czasem ogladam
          z nia bajke, klade spac albo jemy wspolnie kolacje, tzn. ja ja karmie. Ale
          jestem wiecej niz pewna, ze ona wie. Tzn. ze wie, ze jej matka tak naprawde nie
          czuje sie dobrze w swojej roli.
          • jolzag Re: oddanie dziecka do adopcji 13.09.05, 15:47
            nie ma takiej możliwości. Twoja córka jest za mała, żeby wiedzieć takie rzeczy.
            Ona jest poprostu smutna, bo nie rozumie, dlaczego nie okazujesz jest uczuć.
            MOże czasem ogląda telewizję, albo jakąś bajeczkę w której dorośli albo dzieci
            przytulają się, głaskają, całują na dobranoc itp. Dlatego czasem zastanawia się
            dlaczego ty tego nie robisz... A opiekunka jest na stałe? Tzn. kiedy wychodzi
            do domu? CZy mała cieszy się jak do niej przychodzi? I czy wyjeżdzacie na
            wczasy latem albo zimą? Jak wtedy zachowujesz się w stosunku do niej?
            P.S. wydaje mi się, że twój partner nie podziela twojego zdanie co do oddania
            dziecka do adopcji. Napewno byłby przeciwny jakby przyszło co do czego. Dlatego
            bardzo cię proszę zastanów się bardzo dobrze na tym co zamierzasz zrobić. Nie
            jest to dobry pomysł. A może kiedyś kiedy będzie miała naście lat
            zaprzyjaźnicie się ze sobą jak kumpelki? Może razem będziecie chodzić na
            imprezy i inne spotkania? Zastanów się potem może zniknąć ten twój brak uczuć
            niej.Jak zaczniecie być koleżankami...
          • vei do divy 13.09.05, 16:38
            Wiesz, ja nie chce miec dzieci. Wiem, ze gdybym miala, to z pewnoscia bym o to
            dziecko dbala, ale czytajac, co napisalas zastanawiam sie czy nie bylabym taka
            jak ty.
            Tylko ja nie oddalabym nigdy dziecka do adopcji, wydaje mi sie, ze lepiej ej
            bedzie z Toba niz z kims obcym.
          • anetaneta1 Re: oddanie dziecka do adopcji 14.09.05, 11:32
            Diva, nie potepiam Cie, a nawet staram sie Cie zrozumiec.

            Jest to dla mnie tym latwiejsze, ze sama bylam w podobnej sytacji. Moj synek ma
            w tej chwili dwa latka. Po urodzeniu go czulam sie okropnie. Chcialam umrzec,
            chcialam wrocic do poprzedniego zycia. Troskliwie sie nim opiekowalam, ale
            jakos nie bylam w "euforii". Zazdroscilam innym matkom, ze tak kochaja swoje
            dzieci, ze na forum wielokrotnie pisza, iz ich zycie zmienilo sie na lepsze, ze
            juz nie wyobrazaja sobie zycia bez swoich pociech itp. Zazdroscilam im, bo sama
            tak nie czulam. Z biegiem czasu stawalam sie coraz bardziej zalamana. Objawialo
            sie to m.in. agresja w stosunku do otoczenia. Klocilam sie ze wszystkimi
            dokola, dla synka jednak zawsze bylam dobra, ale bez jakies specjalnej
            wylewnosci. Zastanawialam sie, dlaczego zyje, po co mi to dziecko, przeciez
            wczesniej bylo tak cudownie...

            Tak jak Ty, Divo, poczatkowo myslalam, ze to depresja poporodowa, i ze wkrotce
            mi to przejdzie. Ale minal rok i nic sie nie zmienialo.

            Wreszcie porozmawialam z bliska mi osoba. Pomijajac szczegoly, umowila mnie na
            wizyte z psychiatra. Okazalo sie, ze jest to zwykla depresja. Zaczelam brac
            leki, 2 razy dziennie 10mg Seronilu. Poprawe odczulam po miesiacu. Nie
            uwierzysz, ale ten lekarz powiedzial, ze dobrze ze przyszlam, bo "samo by nie
            przeszlo", ze obojetnosc wobec najblizszych jest jedna z glownych objawow
            depresji. Powiedzial tez, ze nie ma sie czego wstydzic, to choroba, i ze
            zdziwilabym sie, gdybym sie dowiedziala, ile osob ma depresje, a nic o tym nie
            wie... Tymczasem mozna byloby im pomoc.

            Teraz biore juz Seronil w malej dawce i wkrotce przestane, bo wszystko sie
            zmienilo. Pewnie trudno Ci w to uwierzyc, ale teraz po prostu uwielbiam mojego
            synka, nie wiem jak moglam go odtracac. To po prostu byl straszny czas w moim
            zyciu, mam nadzieje, ze nigdy juz nie wroci... Aha, i jeszcze jedno, nie tylko
            ja sie zmienilam. Wczesniej synek byl nerwowy, smutny, jakby wyczuwal "co sie
            swieci". Odkad ja sie zmienilam on tez jest inny: wesoly, pogodny.

            Dlatego, Diva, prosze Cie sproboj jeszcze odwiedzic psychiatre. Naprawde nie
            wstydz sie, wiem ze w naszym spoleczenstwie pojscie do psychiatry jest czyms
            strasznie wstydliwym ( ten poglad to kompletny bezsens ), ale zrob to przede
            wszystkim dla siebie. Oczywiscie, moze sie okazac, ze psychiatra wykluczy w
            Twoim przypadku depresje, czy cos podobnego, i powie, ze jestes zdrowa, ale
            chociaz sproboj. Przynajmniej bedziesz mogla sobie powiedziec, ze zrobilas
            wszystko, co sie dalo.

            Zycze Ci naprawde wszystkiego najlepszego!
      • anavar Re: oddanie dziecka do adopcji 13.09.05, 15:44
        Drogie Panie Krytykantki, chyba nie myslicie zbyt perspektywicznie. Dziecko
        wychowane w chłodzie i bez miłości, z nieszczęśliwą (z jego powodu) matką w
        dorosłym życiu ma spore szanse na brak umiejętności dawania i brania miłości.
        Wtedy to ta "maleńka kruszyna", której tak teraz współczujecie stanie
        się "oprawcą" dla innych, np. swojej małej córeczki. I co - wtedy to ona będzie
        dla was zdzirą, szmata itp itd. Zastanówcie się nad dystrybucją waszego
        współczucia!!
        Diva - ciężka sprawa, warto, żebyś o siebie zadbała. Z tym psychologiem to
        niezły pomysł, choć wielu z nich to niestety idioci - trzeba dobrze trafić
        (warto sprawdzać licencje i referencje). Trzymam za Ciebie kciuki.
        • vei Re: oddanie dziecka do adopcji 13.09.05, 16:42
          dziecko ma 3 lata - wydaje mi sie, ze wieksza krzyda dla niego bedzie nagle
          oddanie do obcych ludzi niz zycie z matka, ktora nie kocha, a robi wszytko aby
          dziecko mialo dobre warunki
          • triss_merigold6 Etyka 13.09.05, 19:45
            Oddanie dziecka uchodzi za czyn nieetyczny.
            Decyzję podjęłaś:
            - nie zrobiłaś skrobanki
            - nie zrzekłaś się praw rodzicielskich w ciągu 6 tygodni od urodzenia dziecka
            - nie zostawiłaś w szpitalu

            Rozumiem oddanie dziecka jeśli ma mu to uratować życie vide żydowskie dzieci z
            gett przerzucane na aryjską stronę.

            Swoje rozważania o braku uczuć macierzyńskich możesz sobie wsadzić w d..ę.
            Jesteś odpowiedzialna za kogoś kto na świat się nie prosił. Odpowiedzialna.
            Masz zobowiązanie wobec tego dziecka. Urodzenie dziecka to decyzja na całe
            życie. Nie jesteś chora, niewydolna wychowawczo, bez dachu nad głową. Nie
            musisz kochać szaleńczo ale masz obowiązek zapewnić dziecku realizację jego
            podstawowych potrzeb.

            Twoje uczucia są w tym momencie trzeciorzędne. Nie musisz się wzruszać,
            wystarczy, że będziesz odpowiedzialna. Odpowiedzialni ludzie jak mają dziecko
            to je wychowują a nie robią sobie psychoanalizę na forum.
            • kalinka23 Re: Etyka 13.09.05, 21:00
              diva mala jest za mala zeby zrozumiec jak w domu powinno byc ona nie wie co to
              jest milosc ale napewno dla niej jestes calym swiatem np. gdy razem z kuratorem
              zabieralismy dziecko pijaczce gdzie wtedy ta dziewczynka nie jadla tygodniami
              nie spala byla zmarznieta i wyglodzona , te dziecko tak plakalo i krzyczalo a
              pzreciez bylo jej tam zle tylko jest jeden problem mala nigdy nie wiedzial jak
              powinno byc w domu nigdy nie widzial normalnego zycia i plakala bo zabieralismy
              ja od osoby z ktora byla zawsze nie wazne czy bylo jej dobrze czy zle ona po
              protu przy niej byla nie wazne czy pijan czy trzezwa on byla i to bylo dla
              malej najwaznejsze i wcale nie chciala z nami isc nie slychala co jej powiem ze
              bedzie mial jedzenie ze beda zabawki ona chcial byc ze swoja mama i
              koniec .Twoja coreczka nie wie czy jest jej dobrze czy zle ona po prostu jest z
              toba wie ze przyjdziesz ze zjesz z nia kolacje i to jest dla niej
              bezpieczeństwem jestes jej zyciem diva i wiedz ze jak zostawisz ja w osrodku
              bedzie cierpiala i wcale jej nie wytlumaczysz ze ja ktos pokocha bo ona tego
              nie wie bedzie tesknila bedzie plakala bo bylas z nią 3 lata az w koncu nie ma
              ciebie sa obcy ludzie nie mam mamy .Diva czy bedziesz moglo wrocic do domu i z
              czystym sumieneim polozyc sie spac wybacz ale jak to pisze to placze chociaz
              powinnam sie uodpornic na takie rzeczy ale takie sytacjie mnie wykanczaja .
              Diva ta mala jest twoja a ty jestes jej . TY JESTEŚ JEJ rozumiesz . Nie rob
              tego zmarnujesz jej zycie a rany na psychice sie nie da wyleczyc kiedys za nia
              zatesknisz tylko to moze nie byc juz twoja mala zrobi ci sie przykro gdy po
              paru latach zechcesz ja zobaczyc a ona powie co ty za jedna .
    • kinga044 Re: oddanie dziecka do adopcji 13.09.05, 22:50
      Nie wiem,jaka jest twoja sytuacja zyciowa,nie czytalam innych postow,bo
      niestety nie mam na to czasu, przypadkiem tu wpadlam, ale pozwol mi powiedziec
      ci pare zeczy.A czy ty myslalas o tym,jak sie bedzie czulo dziecko?Jesli dobrze
      zrozumialam, to ma juz ok 2 lat,czyli jest przywiązane do ciebie,jestes dla niej
      najdrozsza osoba w siecie,jestes jej jedyną ukochaną mamusią, ktorej nic,ale to
      NIC w zyciu jej nie zamieni.Mowisz,ze popelnilas blad,nie usunawszy ciazy.Ja
      jestem przeciwko aborcji,ale nie o to chodzi.Jak bys oddala to dziecko do
      adopcji w wieku kilku miesiecy,to ono by nie odczulo tego tak dotkliwie,jak
      teraz. Prosze cie, zastanow sie powaznie jeszcze raz nad cala sytuacja.Moze ty
      tylko myslisz ze nie kochasz swojej coreczki,ale w glebi duszy ta milosc
      istnieje, tylko ze nie potrafisz jej uwolnic.To jest twoja krew, cząsteczka
      ciebie, najblizsza ci osoba na calym swiecie. Prosze cie,daj szanse swojemu
      dziecku miec mamusie.Ona nie jest winna,ze byla niechciana, ona cie kocha,ona ci
      ufa...Wiesz,jak ja oddasz, po prostu zlamiesz jej zycie i serce... Prosze cie,
      nie rób tego, zastanów się!Bedzie ci jej brakowac,uwierz mi ze będzie!Teraz tego
      nie potrafiz cenic,ale jak bedzie juz za pozno,bedzie zalowala...Zastanow sie...
    • mmagi Walcie sie !!! nie widac ze to jest tandetna 13.09.05, 23:04
      prowokacja:-)debile:P
      • kalinka23 Re: Walcie sie !!! nie widac ze to jest tandetna 13.09.05, 23:05
        mmagi napisała:

        > prowokacja:-)debile:P
        moze i prowokacja ale zeby odrazu debile
        • mmagi Re: Walcie sie !!! nie widac ze to jest tandetna 13.09.05, 23:06
          jak dłudo mozna ciagnac wont;P
    • reniatoja Re: oddanie dziecka do adopcji 14.09.05, 07:29
      Opowiesc to tak niesamowita, ze az niewiarygodna i mysle, ze to po prostu
      podpucha. Ktos pisze, ze spotkal wielu takich ludzi jak autorka watku w swoim
      zyciu. Ciekawa jestem gdziez to bywasz, gdziez zyjesz, Dyskopato, ze tak wiele
      kobiet spotykasz, ktore nie kochaja swoich dzieci, tylko dlatego, ze... no
      poprostu nie kochaja ich. Taka osoba powinna isc do psychiatry, jesli w ogole
      taka matka (brak jakichkolwiek klopotow finansowych, pochodzenie ze
      niepatologicznej rodziny) istnieje. W dodatku ciekawym zbiegiem okolicznosci
      tatus trafil sie taki sam - nie wykreca sie od niczego, zadnych klopotow z kasa
      nie ma, jak sie domyslam innych dzieci tez nie ma, ale po prostu ot tak oboje -
      i mama i tata tego dziecka, choc ze wszystkich obowiazkow wywiazuja sie
      wzorowo, zapewniaja mu wszelkie luksusy, o ktorych inne dzieci moga tylko
      pomarzyc, (mamusia nadmienia nawet, ze jest dla dziecka DOBRA) to tak po prostu
      oboje nie kochaja swojego dziecka i w zwiazku z tym wymyslili, ze najlepiej je
      oddac do adopcji. W dodatku dziadkowie szanuja decyzje corki i uwazaja, ze
      skoro ona nie kocha swojego dziecka, to trzeba je oddac do adopcji. Sami nie
      zaadoptuja, bo coreczka nie wyobraza sobie zycia obok malej. W domysle rodzice
      tatusia, tez pewnie kohajacy rodzice, ale juz nie potrafiacy zdobyc sie na
      milosc do wnuczki, tez pewnie szanuja decyzje niedoszlej (nie poukladalo im
      sie) synowej. Alez sie dobralo towarzystwo, no niesamowite.

      Przyznaje - autor tego watku mial bardzo oryginalny pomysl na temat, udalo mu
      sie tez pobudzic ludzi do zywej dyskusji, ale absolutnie nie wierze w
      prawdziwosc opisanej sytuacji.
      • kobieta.99 Amen. 14.09.05, 08:45
        Dodajmy jeszcze ewentualnego narzeczonego, który również rozumie i popiera
        decyzje o oddaniu dziecka.
        Szkoda Waszej energii Miłe Panie. Historia jest wyssana z palca.
    • kryzolia Re: oddanie dziecka do adopcji 14.09.05, 09:38
      rzeczywiście dziwny zbieg okoliczności i dający do myślenia, wszyscy aktorzy
      mają podobne spojrzenie..... zarówno bohaterka, ojciec dziecka i dziadkowie
      kazdy z oosbna......
      • anetaneta1 Do Divy!!! 14.09.05, 11:35
        Diva, nie potepiam Cie, a nawet staram sie Cie zrozumiec.

        Jest to dla mnie tym latwiejsze, ze sama bylam w podobnej sytacji. Moj synek ma
        w tej chwili dwa latka. Po urodzeniu go czulam sie okropnie. Chcialam umrzec,
        chcialam wrocic do poprzedniego zycia. Troskliwie sie nim opiekowalam, ale
        jakos nie bylam w "euforii". Zazdroscilam innym matkom, ze tak kochaja swoje
        dzieci, ze na forum wielokrotnie pisza, iz ich zycie zmienilo sie na lepsze, ze
        juz nie wyobrazaja sobie zycia bez swoich pociech itp. Zazdroscilam im, bo sama
        tak nie czulam. Z biegiem czasu stawalam sie coraz bardziej zalamana. Objawialo
        sie to m.in. agresja w stosunku do otoczenia. Klocilam sie ze wszystkimi
        dokola, dla synka jednak zawsze bylam dobra, ale bez jakies specjalnej
        wylewnosci. Zastanawialam sie, dlaczego zyje, po co mi to dziecko, przeciez
        wczesniej bylo tak cudownie...

        Tak jak Ty, Divo, poczatkowo myslalam, ze to depresja poporodowa, i ze wkrotce
        mi to przejdzie. Ale minal rok i nic sie nie zmienialo.

        Wreszcie porozmawialam z bliska mi osoba. Pomijajac szczegoly, umowila mnie na
        wizyte z psychiatra. Okazalo sie, ze jest to zwykla depresja. Zaczelam brac
        leki, 2 razy dziennie 10mg Seronilu. Poprawe odczulam po miesiacu. Nie
        uwierzysz, ale ten lekarz powiedzial, ze dobrze ze przyszlam, bo "samo by nie
        przeszlo", ze obojetnosc wobec najblizszych jest jedna z glownych objawow
        depresji. Powiedzial tez, ze nie ma sie czego wstydzic, to choroba, i ze
        zdziwilabym sie, gdybym sie dowiedziala, ile osob ma depresje, a nic o tym nie
        wie... Tymczasem mozna byloby im pomoc.

        Teraz biore juz Seronil w malej dawce i wkrotce przestane, bo wszystko sie
        zmienilo. Pewnie trudno Ci w to uwierzyc, ale teraz po prostu uwielbiam mojego
        synka, nie wiem jak moglam go odtracac. To po prostu byl straszny czas w moim
        zyciu, mam nadzieje, ze nigdy juz nie wroci... Aha, i jeszcze jedno, nie tylko
        ja sie zmienilam. Wczesniej synek byl nerwowy, smutny, jakby wyczuwal "co sie
        swieci". Odkad ja sie zmienilam on tez jest inny: wesoly, pogodny.

        Dlatego, Diva, prosze Cie sproboj jeszcze odwiedzic psychiatre. Naprawde nie
        wstydz sie, wiem ze w naszym spoleczenstwie pojscie do psychiatry jest czyms
        strasznie wstydliwym ( ten poglad to kompletny bezsens ), ale zrob to przede
        wszystkim dla siebie. Oczywiscie, moze sie okazac, ze psychiatra wykluczy w
        Twoim przypadku depresje, czy cos podobnego, i powie, ze jestes zdrowa, ale
        chociaz sproboj. Przynajmniej bedziesz mogla sobie powiedziec, ze zrobilas
        wszystko, co sie dalo.

        Zycze Ci naprawde wszystkiego najlepszego!
        • kathryn_26 Re: Do Divy!!! 14.09.05, 14:08
          dziecko to nie jest kolejny kochanek ktorego sie porzuca
          "bo go nie kocham". nie chce Cie potepiac ale moim zdaniem nie
          jestes zdolna do jakichkolwiek uczuc, jesli nie do milosci to chociaz do
          odpowiedzialnosci, wspolczucia.
          qrcze, wrednej tesciowej nie oddaje sie do domu opieki
          tylko samemu sie nia zajmuje jak stara i chora- z poczucia obowiazku
          bo watpie czy z milosci.
          piszesz ze dziecka nie kochasz wiec nie dajesz mu dobrych wzorcow na
          przyszlosc, ale oddajac ja do sierocinca jakie masz gwarancje ze
          kiedykolwiek tej milosci zazna? przy tym pozbawisz ja szansy
          na dobre wyksztalcenie, poczucie stabilizacji, kontakty z rodzina
          (jak ta rodzina jest taka jest ale zawsze lepsza niz zadna)
          moze to zabrzmi brutalnie ale zajmuj sie dzieckiem z poczucia
          obowiazku a nie z milosci. z dwojga zlego to chyba jest to "mniejsze zlo"
    • lac21 Re: oddanie dziecka do adopcji 14.09.05, 13:50
      To dlaczego nie oddałaś jej zaraz po urodzeniu gdzy dziecko jeszcze nic nie
      rozumie!!!
      Mam córeczkę właśnie w wieku 3 lat i nie wyobrażam żeby ją teraz oddać...
      Dziecko przecież już w tym wieku dużo rozumie - co stanie się wtedy z jej
      psychiką....
      Jesteś chyba normalnie potworem.......
    • mathias_sammer Re: oddanie dziecka do adopcji 14.09.05, 16:57
      Jezeli nie chcesz dziecka, znam wiele osob, ktore chetnie nim zapopiekuja sie,
      a tym samym zosatnie skrocony okres adopcji.
      Kliknj na moj adres mailowy i przeslij kontakt: nazwisko i imie, telefon.

      M.S.
      • reniatoja Re: oddanie dziecka do adopcji 15.09.05, 07:17
        Czekaj Mathias w nieskonczonosc. Diva juz olala swoj watek i mysli nad nowym
        poruszajacym tematem.
    • kalina81 Re: oddanie dziecka do adopcji 14.09.05, 20:53
      mam nadzieję, że nie rzucicie się zaraz do wyzywania mojej mamy, ale moja
      mamuśka urodziła mnie od niechcenia w wieku 28 lat, po czym stwierdziła, że
      małe dziecko jest totalnie nie komprende i oddała mnie babci(ze strony taty) na
      cztery lata. W zasadzie nie bardzo ją pamiętam z tych czterech lat swego życia,
      ot tyle, że czasem przyjeżdżała(moi rodzice też jakoś za sobą nie przepadali
      nawzajem aż w końcu dali sobie luz). Gdy miałam 4.5 roku zmarła mama mojej mamy
      i ta ostatnia poczuła się tak samotna, że mnie zabrała od babci. Hmmm początki
      były dość tragiczne, ona kompletnie nie umiała zająć się dzieckiem, a ponadto
      przeszkadzałam jej totalnie. Czekanie jako ostatnie dziecko w przedszkolu z
      wściekłą przedszkolanką, stanie godzinę na mrozie po zajęciach z muzyki przed
      domem kultury itd. Ona po prostu nie rozumie, że małe dziecko wymaga opieki,
      nie wróci samo do domu, nie ugotuje obiadu itp. Poza tym niegdy się ze mną nie
      bawiła w takie dziecięce zabawy, bo były dla nie j głupie, nudziły ją. Zabawa w
      pocztę, rysowanie, oglądanie bajek to dla niej kosmos. Nigdy w życiu nie
      odrobiła ze mną lekcji twierdząc, że do szkoły już się nachodziła i jej to nie
      interesuje. Mogłabym tak w nieskończoność pisać. Dopiero jak można ze mną było
      porozmawiać doroślej tak po 10 roku życia zaczęła mnie bardziej zauważać. Ale
      jakoś nie mam jej tego za złe, źle mi nie było, czasem byłam zazdrosna, że inne
      dzieci wzbudzają w rodzicach superzainteresowanie, a moja mama nie pamięta do
      jakiej klasy chodzę, ale wyrosłam na normalną osobę, mamuśkę nad życie kocham i
      popieram wypowiedzi niuski czy helli. Nie musisz być wulkanem uczuć, a możesz
      być dobrą matką. Moja mama dorosła do macierzyństwa jak miałam 10 lat, a ona
      38!! Daj szansę sobie i swojej córce, pójdź do psychologa, czy psychiatry. Nie
      chodzi o to, żeby nauczył Cię kochać córkę, ale żebyś umiała zaakceptować
      własne uczucia, nie żyła w ciągłym poczuciu winy. Trzymam za Ciebie kciuki
      kalina
      • reniatoja Re: oddanie dziecka do adopcji 15.09.05, 07:22
        Widzisz - moze Twoja Mama nie jest idealna, moze nie macierzynstwo jest jej
        najwiekszym powolaniem, ale zauwazmy gigantyczna roznice w zachowaniu tej
        realnej osoby w porownaniu z pomyslem wyimaginowanej matki vel Divy: Mama
        podrzucila Cie dziadkom i to jest rzecz nie tak znowu niespotykana, czesto sie
        zdarza, a nie oddala Cie do adopcji przy blogoslawienstwie Twojego Taty,
        dziadkow i mimo ostracyzmu spolecznego. I to wlasnie czyni Twoja historie
        prawdziwa, w przeciwienstwie do historii Divy. Pzdr.
      • croyance Re: oddanie dziecka do adopcji 15.09.05, 12:32
        A wlasnie, to ja jeszcze dodam: moja babcia postapila identycznie z moja mama.
        Oddala ja do swoich rodzicow (co bylo tym bardziej bolesne, ze wychowywala
        pozostale dzieci, a oddala tylko mame). Mame wychowali zakochani w niej, pelni
        milosci dziadkowie, podczas gdy rodzenstwo kisilo sie z zimna i infantylna
        babcia.
        I jaki efekt: moja mama jest nieszczesliwa, pelna pretensji, i to nie o to, ze
        matka jej nie kochala, ale ze ja ODDALA. W tej chwili nie odzywaja sie do
        siebie, a gdy przypadkowo sie widza, konczy sie wielka awantura, na ktorej moja
        mama wciaz wyrzuca babci oddanie jej.
        Z wszystkich dzieci mojej babci moja mama ma najwieksze problemy, chociaz de
        facto tylko ona wychowana zostala z miloscia przez kochajacych dziadkow.
    • clio03 Re: oddanie dziecka do adopcji 14.09.05, 22:06
      Witam
      Wydaję mi się,że jest to chyba głupi żart.To jest nieprawdopodobne żeby ktoś
      chciał oddać 3 letnie dziecko, usunąć jak śmieć który zawadza.Tego dziecka nie
      chce matka, ojciec a nawet dziadkowie.Czy wszyscy w tej rodzinie nie mają za
      grosz w sobie miłości żeby walczyć o dziecko.Wszyscy przychylą się do decyzji
      jaką podejmie matka?.W tych ludziach nie ma za grosz uczucia.Nie chciałabym
      nikogo osądzać,ale jest to coś nienormalnego.
    • dariap2 Re: oddanie dziecka do adopcji 14.09.05, 22:14
      nie mogę sobie wyobrazić ,ze nie ma w Tobie żadnych instynktów macieżyńskich,i
      przez trzy lata nic takiego u ciebie się nie pojawiło. Przeciez przez trzy lata
      to człowiek do psa potrafi się "przyzwyczaić" a co mówić pokochać własne
      dziecko. Nie rozumiem,nie zrozumniem,nie popieram....
      • piekna_nieznajoma Re: oddanie dziecka do adopcji 16.09.05, 13:43
        Podpucha!
        dziwne,ze ktos w ogole sie nabral...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka