zadra2
26.12.05, 13:59
obiecałam sobie, że nie będę robić mu scen, ale znowu nie wyszło. Jesteśmy
razem prawie dwa lata - weekendowo, bez szans (z powodu jego awersjii) na
wspólne zamieszkanie. Oboje po rozwodach, z dziećmi (moje 11 lat, jego 20 i
studiuje za granicą). No i ciagle ten sam problem - święta spędzamy osobno -
on jeździ do swojej siostry i jej rodziny, a ja zostaję sama w domu. Moje
dziecko spędza część świąt ze swoim ojcem, więc własnie siedzę sama jak kołek
w domu i ryczę.
Czy tak musi być? Chyba nie jestem dla niego ważna, skoro święta spędza ze
swoją rodzina, a nie ze mną :-(. Prosiłam, żeby wrócił wcześniej, żebyśmy
choć jeden dzień spędzili wspólnie - dowiedzialam się tylko, że robię sceny,
że tak rzadko ma okazję zobaczyć się z rodziną :-((.