niunia1981 Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 21:05 Umawialam sie w Szwajcarii, z tubylcami, wiec watek bedzie nieco egzotyczny. Z jednym spotkalam sie kilka lat temu przed swietami Bozego Narodzenia. Mroz -15, a my wyruszylismy na poszukiwanie jego ulubionej knajpy (pozniej okazalo sie, ze dlatego ulubiona, bo pracuje tam kolega, ktory ma bonus na piwo). Niestety, knajpa byla zamknieta. Po godzinie dreptania w kolko lataly mi mroczki przed oczami (wstepnie umawialismy sie na kolacje). Uczepilam sie sprzedawcy kasztanow i juz otwieralam usta, by zamowic, gdy partner szarmancko mnie wyreczyl, zamawiajac najmniejsza porcje jaka byla dostepna (5 sztuk). Szarmancko tez uregulowal rachunek, po czym odprowadzil mnie do domu, wyzerajac po drodze 3 z 5 kasztanow... Po drodze opowiadal, ze nienawidzi Swiat i ze rozstal sie z ich powodu ze swoja zona - za duzo wydawala na prezenty... Drugi delikwent - prawnik - przyjechal az z Luksemburga. Przyjemny na oko, ale czar prysl gdy otworzyl usta. Takiej wonii skislego sera jaka na mnie buchnela, nie czulam nigdy wczesniej i nigdy potem... Na dodatek chamsko przepychal sie przede mna w drzwiach i juz rozebrany z wierzchniego odzienia, przygladal sie na siedzaco jak mocuje sie z plaszczem. Na drugi dzien po spotkaniu wyslal mi mejla, ze uwaza mnie za wyjatkowa osobe i co z tym zrobimy? Zostawilam bez komentarza... Byl jeszcze jeden, prawnik, z ktorym umowilam sie w malej knajpce. Indywiduum, ktore zjawilo sie na spotkaniu bylo na oko 30 lat starsze i mialo zlote zeby!!! Blyskal nimi, gdy wypytywal mnie, gdzie pracuje i gdzie pracuje i czy aby na pewno mam pozwolenie na prace. Po krotkim rozwazeniu za i przeciw wynikajacych z bycia facetem ze zlotym uzebieniem (oszczednosc na nocnej lampce - swieci w ciemnosciach), bilans wyszedl ujemny. Szarmancko odprowadzil mnie do metra, pchajac zdezelowany rower. Az dziw, ze nie zaproponowal, ze podwiezie mnie na ramie. No fakt, nie mial ramy... Jak mi sie jeszcze jacys przypomna, to nie omieszkam ich uwiecznic w tym watku ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
p.galli Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 21:29 Niunia! przypomnialas mi tym cos jeszcze mojego - tez mialam raz tak ze facet usiadl za stolem i zaczal przegladac karte dan podcs gdy ja stalka m i szrpałam sie z plaszczem , kelner zaczal mi pomagać (!!!) w pewnym momencie sie rozebrac Usiadlam i pwoiedzialam wprost co o tym sadze ze jesli nawet nie uznaje pomagania kobiecie przy zdjeciu plaszcza (cos co dla mnie jest oczywiste - ha! chyba rozbestwiona jestem!:)) to przynajmniej nie powinien pierwszy sadzac tylka za stolem podczas gdy ja jeszce stoje. Reakcja bylo autentyczne zdziwenie , prawdziwy szok bo on sobie nie zdawal z tego sprawy ze dobrze wychowany facet tak po prostu nie robi (zastanawiam sie z kim sie on u licha umawial do tej pory ze zadna mu nie wytlumaczyla) no i stwierdzenie ze " zadnej tak elegancko nie traktowal jak mnie" i ze jego kolezanki jakby widzialy ze przepuscil mnie w drzwiach to by byly w szoku ze jest AZ tak szarmancki):):):: no comments... Ale ogolnie byl mily i swietnie sie z nim gadalo wiec wieczoru nie uwazam za starcony. Musze tez przynac ze na moje stwierdzenie ze raczej nie bedziemy "razem" zachowal sie poprawnie czyli bez scen:) Odpowiedz Link Zgłoś
cytrynka123 Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 21:36 tak samo, niezaleznie od płci, nie rzuca sie na żer, dopóki "współbiesiadnik" nie dostał swojego talerza. w restauracjach potrawy moga byc serwowane w odstepie nawet 10 minut.... a to się czesto zdarza. byłam "dyskretnym" swiadkiem takiej randki. Odpowiedz Link Zgłoś
ender.moje.imie Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 21:30 Mówiąc o wypadkach egzotycznych.Pracując we Francji też spotykałem się z takimi ideałami. Pierwsza była Michelle.Bardzo taktowna młoda kobietka, stwierdziła, że sprawi mi niespodziankę(miałem z francuskim kłopoty) i zamówi za mnie w restauracji. Oczywiście, zgodziłem się, ale na wszelki wypadek zapytałem kelnera po angielsku co zamówiła...on twierdził, że nie zna angielskiego, ona nie chciała się zdradzić. O zgrozo, o ile przystawka była znośna/butelka węgierskiego Merlota, oliwki i orzechy w czekoladzie/ to danie główne.:D/ było co najmniej dziwne...Był to mus, na wierzchu którego rozkosznie unosiły się małe czerwone papryczki, następnie mieliśmy rozdrobnioną na papkę gruszkę, banana i na końcu ** PIETRUSZKĘ**...no cóż, nietypowe połączenie. Następnie moja rozmówczyni zamówiła lody rumowe z szampańską polewą. Nie wiem do dziś czy pani chciała mnie zagadać, czy spowodować ostre zatrucie. Druga, równie urodziwa Linda. Zadzwoniła do mnie wracając z pracy, czy nie miałbym ochoty się spotkać. Zgodziłem się, lecz nie sądziłem, że spotkanie odbędzie się o zgrozo u niej w pracy. Podobnie jak u koleżanki powyżej Linda miała zniżkę na potrawy serwowane w tej sieci/Quick/. Zamówiła cheeseburgera, frytki, colę i wygodnie usiadła przy stoliku.Nawet zastanawiałem się dlaczego jemy tutaj.Okazało się, że wypadały transmisje z meczu nie wiem nawet jakiej formacji. Nie miałem siły oglądać, kiedy moja pani po raz kolejny zamawiała coś co powinno nazywać się bułką z dodatkiem, a wyglądało na stworzenie rodzimego piekarza wykonane w rodzimej hucie...Nic dodać nic ująć.Aaaa...No i nie dodaje, że większa część "naszego" wieczoru zleciała na konwersacji z koleżankami z pracy..Żenada. Od tej pory doceniam bardziej rodzime klejnoty...:) Odpowiedz Link Zgłoś
cytrynka123 niezłe !!! 16.01.06, 21:45 odnosnie towarzystwa ubocznego ;). umowiłam sie z jednym ortopedą na randke. totalna porazka. nie dośc, że czekałam na niego w izbie przyjęć. postanowiłam nie unosic się dumą i ciekawa byłam jego tłumaczeń. zresztą, moja sister tez jest "białokitlowa" i musze sporo się naczekac aż skończą się jej babcie w kolejce. bohater ów zaprosił mnie do gabinetu, usiadłam grzecznie i usiłowalam sprawiac jak najbardziej przyjazne wrazenie. przyszedł jego kolega z oddzialu, o wiele przystojniejszy i lepiej "zmanierowany". ale cóz.. zaczeli przesłuchanie typu: co robie, jakie mam plany na zycie, przebieg kariery zawodowej, etc. paranoja. dwa bubki. odpowiedzialam, że gdybym wiedziala, że szukająpracownika, to bym przyniosła cv i referencje. potem wszedł do pokoju usmiechniety grubiutki doktorek i gdybym miala się umawiac z jakims "szpitalnym', to pewnie z nim. Odpowiedz Link Zgłoś
niunia1981 Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 21:20 Ach, jeszcze jeden byl, pan z telewizji. Wyobrazalam go sobie jako boskiego prezentera - pisal do mnie prawdziwe poematy. Wyobraznia pracowala jak szalona, do tego stopnia, ze az nie chcialam widziec jego zdjecia, postanowilam sie dac zaskoczyc (blad, jak sie pozniej okazalo). Osobnik, ktory zaprosil mnie na poludniowy koncert organowy w starym ratuszu, w niczym nie przypominal wymarzonego rycerza. Ba! nie przypominal nawet jego konia ;-) Pracowal jako pakowacz w magazynie lokalnej telewizji. Wyglad adekwatny do zawodu. Dwa plowe wloski w trzech rzedach, aparat nazebny, nos krzywy i z dziurami po ospie, okulary jak denka od sloikow, sylwetka krzywa i dziwnie pokurczona. Szural noga (pewnie drewniana), gdy szarmancko prowadzil mnie na najtansze miejsce za filarem. szur, szur, szur. Koncert byl tragiczny, obok mnie pierdzial jakis koszmarnie gruby dziadek, a wokol unosila sie won naftaliny. Ucieklam, nie dajac zaprosic sie na obiad, na ktorym mialam poznac jego rodzicow (o czym poinformowal mnie w drodze do szatni). Byl niepocieszony i powiedzial, ze mnie nie zapomni nigdy. Ja go zreszta tez... Odpowiedz Link Zgłoś
cytrynka123 totalny horror 16.01.06, 21:29 to się ubawiłam, a może jeszcze kogos wyciagniesz z szafy? ja kiedys umawialam sie z jednym panem. mialam jakies 23 latka. byl bardzo madry i mial lekkie pioro. dawalam mu max 30 lat, potem w rozmowie wyszło, że jakies 40. na spotkaniu wydalo sie, ze to profesor z mojej uczelni... po 50- tce...stary, żonaty satyr. fakt, madry i dowcipny. a trzeba było wymienic sie zdjeciami. mimo to, fajnie się rozmawiało. on tez chyba podszedł do tego spotkania raczej zartobliwie, bo chyba nie mozna było inaczej. dostalam piekne kwiaty i przy kawie rozprawialismy o gatunkach win i innych uroczych neutralnych sprawach. zanim ulegne intuicji, wole zobaczyc delikwenta na zdjęciu... o ile brada pita nie podesle ;) Odpowiedz Link Zgłoś
cytrynka123 jeszcze cos 16.01.06, 22:28 przypomniała mi się jeszcze jedna egzotyczna randka w ciemno. myslałam, ze to byl włoch. jakos mi sie utarło w główce. okazal sie to turek. dał mi swoja wizytówke, a na niej jakies madre tytuły i inne takie tam. nie mogłam dac nogi ot tak, ale męczyłam się na tym spotkaniu. trzymałam się bardziej neutralnych tematów i mimo, że pan szczerzyl swoje ceramiczne, bo chyba nie naturalne, a tym bardziej porcelanowe zeby, i wlepiał gały w mój niezaglęboki dekolt. chwalił się swoja obrotnoscia, jak to kupuje krawaty na stadionie i ze jego zona musi byc skromna i seksowna. ubawiłam się, gdy chwalil się swoja znajomoscia polskiego, to był jedyny mily moment. potem spytał: szłonetszko kieby benciesz moja?!?!?!?! udałam, ze nie zrozumialam. na koniec odprowadzil mnie do tramwaju i jeszcze proponował zwiedzenie jego mieszkania... ale tupet. Odpowiedz Link Zgłoś
maxxxxxxxx Re: Randkowe wpadki 16.01.06, 22:29 nie moge sie powstrzymac, przepraszam niunia, niunia , chodz do dziadzi, dziadzia cie na...kona wsadzi:-) Odpowiedz Link Zgłoś
mirrors Re: Randkowe wpadki 18.07.06, 14:18 Z Cyrano też się śmieli :/ jeśli nie jesteś B. Pittem to się z nikim nie umawiaj bo prędzej czy później trafisz tutaj Odpowiedz Link Zgłoś
marina35 Re: niunia!!błagam 16.01.06, 22:14 Daj coś jeszcze.Kobieto, czy wiesz,ile dobrego robisz? :)))) Odpowiedz Link Zgłoś
niunia1981 Re: niunia!!błagam 16.01.06, 22:25 Na pewno mi sie cos przypomni (przerzucilo sie tego towaru) ale juz nie dzisiaj. Siedze nad recenzja dramatu, ktora mam oddac do piatku, wiec troche powagi by sie przydalo... Bye, bye :) Odpowiedz Link Zgłoś
marina35 Re: niunia!!błagam 16.01.06, 22:49 Nawet jak to zmyślone,to nieważne! :)) Odpowiedz Link Zgłoś
niunia1981 TO NIE JEST ZMYSLONE !!!!!!!!!!!!!!!!!!! 16.01.06, 22:54 az chcialoby sie powiedziec - NIESTETY :( Odpowiedz Link Zgłoś
cytrynka123 Re: TO NIE JEST ZMYSLONE !!!!!!!!!!!!!!!!!!! 16.01.06, 22:56 ja Ci wierze. dziwne przypadki potrafia się zacnej kobiecie przytrafić ;) Odpowiedz Link Zgłoś
niunia1981 Re: TO NIE JEST ZMYSLONE !!!!!!!!!!!!!!!!!!! 16.01.06, 23:00 swiete slowa. a zacniejszej i porzadniejszej ode mnie to w calej Szwajcarii nie znajdziecie. takiego pecha mam do facetow - jak juz jakiego milionera upoluje, to dzieciaty, zonaty i oblozony kochankami, a jak juz w ostatecznosci zdecyduje sie na wariant "jurny i mlody" - to takie pasztety przychodza, ze w podloge wrastam. Odpowiedz Link Zgłoś
cytrynka123 Re: TO NIE JEST ZMYSLONE !!!!!!!!!!!!!!!!!!! 16.01.06, 23:11 no to masz post cały bozy rok.... jak nie lubisz pasztetu. ja mojego jurnego i młodego wytrzasnelam ze szwecji. przyznam, ze tam ladne kąski:) dotychczas lubilam "starszych" panów, ale ten osobnik zniewolił mnie. to w szwajcarii nie maja zadnych trufelków i innych rarytasków, tylko pryszczaki? smutne. co do "milionerów", to spotkałam kilku. ci faktycznie fajni "milionerzy" nie obnosili się samochodami, i przede wszystkim plus dla takich, ze po alkoholu nie ciagnie ich do kierownicy. przeciez na statystycznej randce pije się jakis aperitif cy cuś. Odpowiedz Link Zgłoś
marina35 Re: TO NIE JEST ZMYSLONE !!!!!!!!!!!!!!!!!!! 16.01.06, 23:02 Ależ ja Ci wierzę,tylko forma i treść są tak świetne,że wszystko biorę pod uwagę. ;) Do tego ta informacja o recenzowaniu dramatu. ;) A najlepiej jakbyś naprawdę była facetem. Odpowiedz Link Zgłoś
niunia1981 nie moge wszystkich szczegolow zdradzic, 16.01.06, 23:04 bo zamierzam uwiecznic owa menazerie w mojej ksiazce... moze uda mi sie splodzic owo wiekopomne dzielo do konca roku panskiego 2006. bedzie to pozycja wybitnie autobiograficzna, nie omieszkam zareklamowac jej na forum :) Odpowiedz Link Zgłoś
prof_s_jonalizm ................................. ................. 16.01.06, 23:02 jestem: -z wawy -mam 29 lat -176cm, brunet, -pracuję jestem: -uprzejmy -szczery -umiem posługiwac się mydłem -używam dezodorantów -nie jestem nachalny -odprowadzam do domu (przystanku) -nie żądam całowania na do widzenia -nie żądam seksu na pierwszej randce -umiem słuchać -nie mówię dużo -nie zarabiam dużo ale na 2 bilety do kina jeszcze mam -ew. teatr, restauracja, park co kolwiek innego kobieta? -niewysoka -szczupła -długie włosy -spódnica / sukienka -elegancka ale bez przesady -szczera -niewymagająca -wygadana - ja mówię mało -niepaląca no to może tyle. ktoś się ze mną umówi??? Odpowiedz Link Zgłoś
marina35 Re: ................................. ........... 16.01.06, 23:04 Czy może być starsza niezbyt szczupła,ale nie gruba? Jakie masz wykształcenie Co Cię interesuje i seks na której randce? Odpowiedz Link Zgłoś
prof_s_jonalizm Re: ................................. .......... 16.01.06, 23:07 uzupełniam: -wykształcenie: wyższe -może być niezbyt szczupła ale nie gruba -sex - wtedy kiedy oboje będziemy mieli na to ochotę... Odpowiedz Link Zgłoś
marina35 Re: ................................. ......... 16.01.06, 23:08 No to ideał prawie jesteś.:)) Odpowiedz Link Zgłoś
prof_s_jonalizm Re: ................................. ........ 16.01.06, 23:09 jasne, ideał a później znalazłbym się w jednej z powyższych opowieści z odpowiednim ubarwieniem... :-( Odpowiedz Link Zgłoś
prof_s_jonalizm Re: ................................. ...... 16.01.06, 23:14 uzupełniam dalej: -może być starsza -zainteresowania: hm... wszystkiwgo po troszku, niestety nie mam jakiegoś fioła na punkcie czego konkretnego cos jeszcze? Odpowiedz Link Zgłoś
marina35 Re: ................................. ..... 16.01.06, 23:18 Naprawdę ideał. :( Odpowiedz Link Zgłoś
prof_s_jonalizm Re: ................................. .... 16.01.06, 23:20 marina35 napisał: > Naprawdę ideał. > :( to czemu ciągle sam??? :-( Odpowiedz Link Zgłoś
p-iotr Re: ................................. ... 17.01.06, 15:59 Moze wlasnie dlatego ze taki ideal... pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
p.galli Re: ................................. ..... 16.01.06, 23:22 no patrz...spelniam wszystkie wymagania tylko ze cholera wysoka jestem:( 170 plus te szpilki co tak maxxxxa zbulwersowaly:D:D:D:D: Odpowiedz Link Zgłoś
cytrynka123 :) 16.01.06, 23:29 ale za to zalotne oczko ;))) puszczasz.. a szpilki, uwierz, to to, o czym marzą nawet i niewysocy ;)))) Odpowiedz Link Zgłoś
prof_s_jonalizm Re: :) 16.01.06, 23:42 cytrynka123 napisała: > a szpilki, uwierz, to to, o czym marzą > nawet i niewysocy ;)))) popieram :-) i jeszcze coś nie coś bym dodał... Odpowiedz Link Zgłoś
maxxxxxxxx Re: ................................. .... 16.01.06, 23:40 nie zbulwersowaly,,,bynajmniej,,,i nie tylko one:) Odpowiedz Link Zgłoś
maxxxxxxxx Re: ................................. ....... 16.01.06, 23:11 moze jak jestes taki ideal to na towj widok ktoras zrobi wielkie OOOO :) Odpowiedz Link Zgłoś
prof_s_jonalizm Re: ................................. ...... 16.01.06, 23:44 maxxxxxxxx napisał: > moze jak jestes taki ideal to na towj widok ktoras zrobi wielkie OOOO :) mierny dowcip... Odpowiedz Link Zgłoś
niunia1981 ale zauwaz moj drogi, 16.01.06, 23:12 ze ja nie sypie nazwiskami i w ogole bardzo dyskretna jestem (w szczegole tez). w dodatku jestem szczupla, elokwentna, inteligentna, sliczna, czarujaca i szalenie dowcipna. to kiedy ta randka, kwiatuszku Ty moj? Odpowiedz Link Zgłoś
prof_s_jonalizm Re: ale zauwaz moj drogi, 16.01.06, 23:16 o proszę, jak łatwo znaleźć wspaniałą kobietę :-) Odpowiedz Link Zgłoś
cytrynka123 Re: ale zauwaz moj drogi, 16.01.06, 23:16 ja swojego młodego&jurnego tez zwe kwiatuszkiem... znowu mnie rozczuliło... gdyby ksiezyc byl, to bym do niego powyła.. z tesknoty przed północa. cóz.. randka z netu z kwiatuszkiem mi się udala i tak juz 2,5 roku randujemy. na pewno sa fora dyskusyjne o superrandkach, może prof.... tam znajdziesz historyjke o sobie? niunia.... dyskrecja ma swój urok Odpowiedz Link Zgłoś
prof_s_jonalizm Re: ale zauwaz moj drogi, 16.01.06, 23:37 cytrynka123 napisała: > > na pewno sa fora dyskusyjne o superrandkach, może prof.... tam znajdziesz > historyjke o sobie? > > mam dziwne przeczucie, że prędzej trafiłbym na powyższą czarną listę potępionych :-( ech... Odpowiedz Link Zgłoś
cytrynka123 Re: ale zauwaz moj drogi, 16.01.06, 23:44 nikt z nas cudem uniweralnym nie jest. ja swoje najwieksze szczescie zlapalam w sieci, tak samo jak w sieci wpadały mi 'pomyłki". nie łam się. dziewczyny bywaja pyskate, ale cenia milych i przyjaznych mezczyzn. troszke milego zapachu, moze lekko odpieta koszulka ;) i kwiatek w łapke. miej na boku zawsze jakas prawdziwa historyjke lub hobby. najlepiej by babka miala podobne bziki, co mozesz ustalic w trakcie wymiany mejli. jezeli dziewczyna jest mila i szczera, to mozesz ak samo byc bardziej otwarty. jak jedza, to wiać. najgorzej, jak jedza ubrana na rózowo i ze szponami :). gdybym zraziła się do netu, to nigdy bym nie znalazła swojego szczęscia. w realu trudniej mi kogos wyłapac, bo jestem typem mocno udomowionym i jesli lubie plenery, to raczej w samotnosci. a czasem brakuje kogos. w moim przypadku net bardzo pomogl. zycze by i Tobie sie powiodlo. spotkalam tez normalnych i milych chlopakow, nic na ich temat zlego nie napisałam. nie bylo powodu by narzekac, ale serduszko bije do kogos lub nie i już. :))) Odpowiedz Link Zgłoś
marina35 Re: ale zauwaz moj drogi, 16.01.06, 23:46 cytrynka, ale gdzie takich szukać? :( Zwykłych,przyzwoitych,przecież takich nie ma...:( Odpowiedz Link Zgłoś
prof_s_jonalizm Re: ale zauwaz moj drogi, 16.01.06, 23:51 marina35 napisał: > ale gdzie takich szukać? :( > Zwykłych,przyzwoitych,przecież takich nie ma...:( niedawno usłyszałem od pewnej kobietki, że zwykły=normalny=nudny no i co? Odpowiedz Link Zgłoś
cytrynka123 Re: ale zauwaz moj drogi, 16.01.06, 23:52 nie chce piac peanów na temat mojego chodzącego... plywającego ideału zbyt wiele.. ja swojego znalazlam na szwedzkim forum dyskusyjnym na temat wedkowania. wtedy o wedkowaniu wiedzialam niewiele i szwedzkego tez nie znałam ;)))) teraz szwedzki mam całkiem calkiem, czego z miłosci sie nie robi, a okonie tez mi łapią haczyk. nachodziłam się na netowe randki... zapewniam, ze na 10 paszkwili trafia się 10 normalnych facetów, 2 macho, 3 perły powalające na łopatki... czasem lepiej przebierać sposród tych 10 normalnych miłych chłopaków,o ile w równym stopniu sa zainteresowani Toba, bo to oni okazuja się prawdziwymi perlami. trajkocze jak staruszka... ekspertka czy jakos tam.. moze te 3-4 lata temu w necie bylo wiecej fajnych ludzi, a jak siec weszla pod "strzechy' to i poziom się obnizył. Odpowiedz Link Zgłoś
prof_s_jonalizm Re: ale zauwaz moj drogi, 16.01.06, 23:49 dzięki piękne za słowa otuchy :-))) różowego nie cierpię, kwiatki lubię dawać.... jakoś już tak mam, że jak już kogoś przyciągam to kompletne nieporozumienie - nadajemy na zupełnie innych falach. :-( ale co sie będę żalił, "twardym trza być a nie miętkim" ;-) najlepszego dla ciebie i twojego serduszka... Odpowiedz Link Zgłoś
marina35 Re: ale zauwaz moj drogi, 16.01.06, 23:55 Ale ja nie znam szwedzkiego. Stara jestem poza tym. ;( I w ogóle w przejściach. E, tam. Odpowiedz Link Zgłoś
prof_s_jonalizm Re: ale zauwaz moj drogi, 16.01.06, 23:56 marina35 napisał: > Stara jestem poza tym. ;( podobno kobieta ma tyle lat na ile wygląda :-) Odpowiedz Link Zgłoś
cytrynka123 Re: ale zauwaz moj drogi, 17.01.06, 00:01 mnie nie przeraza uplyw czasu... czuje się atrakcyjniejsza i bardziej wolna. więcej wiem, wiecej moge zoferowac. czasem stereotypy bronią ludziom szczęscia. nalezy je przełamać. trzeba wyjsc do ludzi. przyda się poprawis relacje ze znajomymi i troche pobywac w "świecie". ktos zawsze dostrzeze... Odpowiedz Link Zgłoś
cytrynka123 Re: ale zauwaz moj drogi, 16.01.06, 23:57 tez nie znałam szwedzkiego ;))) dogadałam się :))) a potem rzuciłam sięprzez morze i dokonałam aneksji swojego "svena". idz tam, gdzie nie spodziewasz się nikogo spotkac. niespodzianki zdarzają się częsciej niz się wydaje. Odpowiedz Link Zgłoś
marina35 Re: ale zauwaz moj drogi, 16.01.06, 23:58 Ale w moim wieku,to wszyscy fajni już zajęci. Odpowiedz Link Zgłoś
cytrynka123 Re: ale zauwaz moj drogi, 17.01.06, 00:04 od czego sa rozwody ;0)? nie namawiam do szatanskich aktow. kilku facetow, co to przedwczesnie i bez sensu pożenili, a teraz są sami i tęskno im do kobiecego ciepełka. ludzie popełniają pomyłki, czasem nie dobieraja sie trafnie. nie nalezy dyskwalifikowac faceta z "przejsciami". czasem to nie on jest jedynym winowajca. Odpowiedz Link Zgłoś
cytrynka123 Re: ale zauwaz moj drogi, 16.01.06, 23:55 to kompletne nieporozumienie może minać... serio. kilka drobnych warunków: podobne wykształcenie, przyjazna osobowośc, jakikolwiek hobby, schludny i nieodrażający wygląd, brak roszczeniowej postawy.... i mozna się zakochiwać ;))) Odpowiedz Link Zgłoś
prof_s_jonalizm Re: ........ no i nikt nie chce się umówić :-( 17.01.06, 21:02 jestem strasznie niepocieszony.... Odpowiedz Link Zgłoś
ola_rt Re: Randkowe wpadki 17.01.06, 00:04 Ja byłam na kilku takich randkach-niewypałach. 1.Zaprosił mnie na 'cole' do knajpki- był koniec roku szkolnego(on- maturzysta,ja-2klasa).Opowiadał mi o swoich planach na przyszłość, o tym,że chwilowo internetu nie ma bo tato mu odłaczył- bo przecież do matury sie musiał uczyć, mówił ze mieszka tu i tu ma piękny dom itd...po czym przeszlismy się kawałek i on spotkał swojego kolege- na jego nieszczescie kolega zapytał kiedy wreszcie zapłaci za neta, bo pieniądze przepił w knajpie i czy wraca na weekend do domu(okazało sie ze mieszka zupelnie gdzie indziej).Miruś- spalił się biedak.wstyd sie mu zrobiło, wiecej sie nie umowiłam. ---------------- 2.W liceum-pewien chłopak bardzo sie mi przyglądał- wreszcie podszedł do mnie, poznalismy się, po jakimś czasie zaprosił mnie na kawe do pubu.Poszlismy...a on milczał przez prawie godzine-wciąż cisza- namawiam go zeby opowiedział o sobie wakacjach o czymkolwiek-próbowałam nawiązać rozmowę-ale nic nie wyszło.Na drugi dzien odezwał sie na gg i oświadczył mi ze przeprasza za nieśmiałośc ale czy zgodze się z nim "ustawić"- rzecz jasna...kolejny spalony. -------- 3.Kolega z chóru zparosił mnie na uroczystą kolacje- mówił ze będzie elegancka restauracja, kolacja przy świecach wiec ja ubrałam sie odpowiednio do sytuacji.Tymczasem on- załozył jeansy i t-szirt- gdy mnie zobaczył powiedział"Ola ale sie odwaliłas-to idziemy do knajpy";/juz mi sie przestało podobac- ok poszlismy....on tam zobaczył swoich kumpli, zamówił sobie kilka drinków- odszedł od mojego/naszego stolika no a ja--cóż ja mogłam- podziekowałam i poszłam do domu. To już trzecia klapa. ------------------- I WRESZCIE-KIEDY JUZ MYSLAŁAM ZE POZNAŁAM MIŁOŚĆ SWOJEGO ŻYCIA.... 4.Umawialiśmy się na spotkanie już trochę czasu. Mielismy sie spotkac na rynku o 19.00...w strugach deszczu-prosto z zajęć teatralnych biegłam na spotkanie.Czekałam 20 minut-nie ma go....poł godziny-pusto.Zadzowiłam-tel milczy.Zrezygnowana poszłam do domu-wieczorem sms-"Ola bardzo Cie przepraszam- ale byłem na treningu i mnie nogi bolały".Oczywiście pomyślałam ze to jz chyba koniec-ale NIE- PO JAKIMŚ CZASIE TEN SAM ZAPRAGNĄŁ SIĘ ZE MNĄ UMÓWIĆ PO RAZ KOLEJNY. Zatem-umówiliśy się na 15.OO pod szkołą-czekałam 40 minut-nie przyszedł.BYłam mocno bardzo mocno zdenerwowana.Przychdze do domu a tu telefon-"Ola czekam juz 40 minut, a Cieie nie ma"-on czekał 'pod' iną szkołą a ja 'pod' inną'.To chyba koniec moich wielkich porażek. Odpowiedz Link Zgłoś
cytrynka123 Re: Randkowe wpadki 17.01.06, 00:08 to z bólem nog to najlepsze. a Ciebie nie bolaly jak stałas? spotykalas sie z nim jeszcze? Odpowiedz Link Zgłoś
troll16 Re: Randkowe wpadki 17.01.06, 00:07 To i ja swoje dorzucę... Spędzamy czas u niego w domku, wszystko fajnie i milutko. Po jakimś czasie On mówi, że musi zadzwonić tak na chwilkę tylko. Schodzimy więc na dół, coś tam sobie jemy On łapie telefon i gada 40 minut najpierw o czymś ważnym a potem o pierdołach... Po dłuższej chwili zaczynam się niecierpliwić. W końcu wychodzę z pokoju i zaczynam się ubierać. On po chwili kończy rozmowę i pyta mnie "A co Ty taka zaborcza jestes?, nie wiedziałem, ze taki masz charakterek... " Nie musze dodawac, ze dosc szybko odwoził mnie do domu. Odpowiedz Link Zgłoś
yogibaboo1 Nie do końca randka, ale... 17.01.06, 03:29 Nie do końca randka, ale... Było to na studiach. Poszliśmy grupą kumpli pobawić się do klubu. Tam spotkaliśmy kilka koleżanek, trochę się powyginaliśmy i poskakaliśmy, ale jedna z nich siedziała w kącie jakaś smutna. Kolega, który ją znał próbował zagadać i rozpoznać teren, ale szybko się wygadała, że chłopak ją własnie rzucił i że wszystko do bani. Kolega długo się nie zastanawiał i zawołał mnie jako znanego w świecie i okolicach eksperta od uleczania kobiecych smutków. I tak od słowa do słowa, całkiem fajnie spędziło nam się resztę wieczoru. Ona trochę mi się pozwierzała i popłakała w ramię, a ja ją pocieszałem. Bez podtekstów żadnych, bo choć dziewczyna bardzo piękna, to mam trzeźwe spojrzenie na rzeczywistość i znam swoje miejsce w szeregu. Nie ta liga po prostu. Ja w drugiej bardzo dobrze sobie daje radę, a ona to spokojnie Champions League. Poza tym wyższa ode mnie. Po tym jakże miłym wieczorku, a właściwie to całej nocce podziękowała, że bardzo jej pomogłem i w ogóle i że fajny ze mnie facet i chciałaby jeszcze kiedyś pogadać. Zaprosiła mnie na kawę do siebie do akademika (takie to studenckie zwyczaje panowały), na dwa dni później po południu. Nie odmówiłem, bo mnie też fajnie się z nią gadało, a poza tym istniało duże prawdopodobieństwo, że mieszkają z nią jakieś bardziej odpowiednie dla mnie "drugoligowe" koleżanki. Zjawiłem się o umówionej porze, przywitaliśmy się, zaproponowała i szybko zrobiła herbatę (kawy do dziś nie pijam) i na tym jej zainteresowanie moją osobą się zakończyło. Co ciekawe dwie obecne w tym czasie w pokoju koleżanki też jakoś mnie nie zauważały. Wszystkie natomiast jak zahipnotyzowane wpatrywały się w telewizor. Siedzę, herbatka powoli się kończy. Co robić? Pomyslałem, że zapytam wprost o co kaman, przecież tak fajnie wcześniej nam się gadało. Tak też uczyniłem. "Bo wiesz dziś, są ostatnie dwa odcinki "Esmeraldy"". Nie do końca skumałem, dopiero później koledzy oświecili mnie kto to jest ta "Esmeralda" ;-) Pozdro Yogi P.S. Dodam, że cały akademik był w tym czasie jak wymarły ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
anies81 Re: Randkowe wpadki 17.01.06, 09:02 hmm na pierwszej randce z moim obecnym narzeczonym, siedzieliśmy sobie w miłej romantycznej knajpce. Rozmowa leciutko szła w stronę naszych upodobań i mój miły skiwtował krótko :najbardziej na swiecie nie lubie chamstwa i rumunów. ja zrobiłam wielkie oczy, gdyż z pochodzenia jestem Rumunką i nie to chciałam usłyszeć na pierwszej randce.... Później okazało się,że nie jest rasistą, i broń Boze nie ma nic przeciwko Rumunom, a tym określeniem chciał scharakteryzować ludzi któzy żyją z dnia na dzień, wykożystujacych innych zamiast wziąść się do pracy. ups :) a ja nadal jestem dumna,że mój pradziadziuś był ksieciem Rumuńskim Odpowiedz Link Zgłoś
vitmik To ja mam rewelkę ;))))))))))))))))))))))))) 17.01.06, 11:19 Mój kumpel poszedł na pierwszą randkę do koleżanki mieszkającej piętro niżej. Mieli gdzieś po 14 lat. Miał na sobie krótkie spodenki , ale nie takie jak są teraz, że zasłaniają połowę uda i dochodzą prawie do kolan. To było parenaście lat temu. Spodenki sportowe były błyszczące, kolorowe, obcisłe i króciutkie. Koleżanka poszła zrobić herbatkę, w tym czasie mojemu kumplowi zachciało sie puścić bąka, pewnie z wrażenia i strachu, że to jego pierwsza randka w życiu. siedział na dywanie, puścił cichacza i jak teraz opowiada, poczuł taką ulgę i rozkosz, że było mu obojętne co sie stanie. Patrzy, a tu z jego krótkiej nogawki wyskoczył na dywan knot wielkości banana. Kumpel zesrał się koleżance w domu na dywan. No i niem iał gdzie uciec ;). Na szczęscie koleżanka miała psa, jamnika. Gdy ona wróciła do pokoju z herbatką w ręce usłyszała: No popatrz Aga co ten twój pies zrobił na dywan - powiedziałą bezczelnie kłamiąc Koleżankachyba do końca nie uwierzyła bo od tego czasu już się nie spotkali hehehehe Odpowiedz Link Zgłoś
cytrynka123 fuuj 17.01.06, 11:32 ale oblesne... chyba wygrałes w konkursie na najwiekszą klapę ;0 a raczej Twój kolega Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: fuuj 17.01.06, 13:25 Ładnie to tak kłamać? Kolejna internetowa opowiastka krążąca po necie w tysiącach wersji. Odpowiedz Link Zgłoś
vitmik Re: fuuj 17.01.06, 14:03 widocznie niektórzy robią coś co innym śni się tylko w ich chorej wyobraźni Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: fuuj 17.01.06, 17:11 Taaaa, jasne. Obawiam się, że z wyobraźnią to raczej TY masz problem :-) Odpowiedz Link Zgłoś
p.galli Re: fuuj 17.01.06, 19:41 cytrynka nie fuj ani nie oblesne.... to po prostu tzw "urban legend" krazace po netach strae jak swiat i z broda , i w3 dodatku skwaszone bo tam jeszcze byl pies w pokoju i koles chcial zwalic wine na psa a okazalo sie ze piesek jest pluszowy nie lubie jak ktos takie historyjki podaje jako "zdarzylo sie mojemu koledze/kolerzance..." zenada Odpowiedz Link Zgłoś
cytrynka123 Re: fuuj 17.01.06, 21:40 ale fuuujjjasne to jest ;)))) nawet jak ściema netowa. a kłamac i barwić nie można, nawet na necie ;) i tu sie z Tobą zgadzam =)))) Odpowiedz Link Zgłoś
vitmik Re: fuuj 18.01.06, 07:13 możecie wierzyc lub nie, ta historia zdarzyła sie naprawdę, w czasach kiedy jeszcze nie było internetu. To był rok 1990/91 więc jak koleś miał taką opowiesz znaleźc w necie? Wtedy ja tez usłyszałem. nie wierzycie? wasza sprawa. i strata. zegnam Odpowiedz Link Zgłoś
postka Re: Randkowe wpadki 17.01.06, 12:16 to ja tez sie dorzuce, z serii randki netowe umowilam sie z kolesiem na miescie, przyszlam na umowione miejsce, facet jakis taki przecietny, nizszy ode mnie, ale z kwiatami i pelna kultura. Gadamy, gadamy, a on po jakiejs pol godzinie mowi do mnie - wiesz, ja z moja zona bardzo lubimy trojkaty i tak pomyslalem sobie ze moze... wialam gdzie pieprz rosnie... Odpowiedz Link Zgłoś
dr.tapczan Re: Randkowe wpadki 17.01.06, 15:15 Czyżby to ten znany potomek Rzymian z Transylwanii? Odpowiedz Link Zgłoś
dr.tapczan Re: Randkowe wpadki 17.01.06, 15:19 Czyżby to ten znany potomek Rzymian z Transylwanii? Odpowiedz Link Zgłoś
ikcaj Re: Randkowe wpadki 22.01.06, 09:52 taak, ta informacja o dziadku byla wrecz niezbedna w tej opowiastce. Duza czesc forumowiczow tez nie powstydzilaby sie swoich korzeni jednak jakos nie temat to i powod by o tym pisac. Podaj z jakich ksiazat jesli juz zaczelas... Odpowiedz Link Zgłoś
toja365 Re: Randkowe wpadki 17.01.06, 12:38 Poznalismy sie przez internet, on byl na kontrakcie, po osmiu miesiacach doszlo do spotkania na lotnisku.Bardzo juz iskrzylo miedzy nami, wiec mialam w wyobrazni opracowany w szczegolach kazda minute naszego powitania na lotnisku:- ))) Niestety wszystko dalo w leb, bo po prostu on nie poznal mnie ani ja jego.Ja na zdjeciach, ktore mu wysylalam bylam rudawa blondynka, natomiast on wychodzi na zdjeciach zupelnie inaczej niz w rzeczywistosci:-))))Minelismy sie zupelnie obojetnie.On myslal, ze sie rozmyslilam, ja tez myslalam, ze prysnal jakims boczynym wyjsciem:-))))Dopiero, kiedy sie troche przeludnilo,on zobaczyl brunetke rozgladajaca sie nerwowo, a mnie tknelo, ze ten facet z wielka czarna waliza, ma tak samo na jeza sciete wlosy,jak moja internetowa sympatia:-))) Do dzisiaj, za kazdym razem, kiedy czekamy na siebie na lotnisku, sie smiejemy z tej pierwszej wpadki, ale rozpoznajemy sie bezblednie :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
waclaw_grzyb Re: Randkowe wpadki 17.01.06, 15:05 Ja miałem małą wpadkę. Umowilem sie miesiąc temu z dziewczyna, bardzo ladna i sympatyczna i przeholowalem z piwem (wypilem 4 ale szybko) a ona poltora i w pewnym momencie zaczelismy sie calowac. Nie wiem jak to sie stalo ale zwymiotowałem jej do buzi aż się zachłysnęła i na bluzkę. Tak sie zawstydzilem, ze powiedzialem ze ide do wc po szmatkę i już nie wróciłem. Odpowiedz Link Zgłoś
anusia29 Re: Randkowe wpadki 17.01.06, 16:57 Poznałam Go przez net. Fajnie nam się gadało. Potem pogadaliśmy przez telefon - tez fajnie, az w końcu się umółwilismy. On, cóz: na spotkanie się spóźnił (już miałam wracać), i w pierwszych minutach "randki" objął mocno w pasie, przytulił i tak szlismy do knajpki. Szlismy, a ja nie wiedziałam czy iść z nim objęta dlaej, czy po prostu werbalnie dać mu w... No, ale z uwagi na to, że fajnie nam się było gadało postanowiłam wstrzymać się z ucieczką i dawaniem do zrozumienia o niestosowności zachowania. Była to najlepsza decyzja w miom zyciu (albo jedna z najlepszych), bo On jest dziś moim mężem, zachowuje się bardzo dobrze i ... jestem szcześliwa :))) Odpowiedz Link Zgłoś
baba81 Re: Randkowe wpadki 17.01.06, 18:04 Było to na studiach. Na jakiejś dyskotece poznałam gościa-dość fajny-dałam mu telefon. O dziwo zadzwonił, umówiliśmy się-poszlismy do jakiejś chińskiej knajpy-było w miarę ok. Zdziwiło mnie, że wyszedł z niej wraz ze mną, nie płacąc-po chwili jednak się wrócił. Potem piwo i odprowadził mnie na taxi. Był kulturalny, miły, lecz nie wiazałam z nim jakiś planów. Na drugi dzień telefon- dzwoni randkowicz i mówi, że on nie jest gotowy na stały związek, że najlepiej, jakbyśmy zostali kochankami(!!)-on co prawda mieszka w akademiku, ale już by się z kumplami dogadał. Powiedziałam że mnie zaskoczył i że oddzwonię(nie byłam sama wpokoju ppdczas wyznania). Oddzwoniłam odmawiając mu oczywiście. Odpowiedz Link Zgłoś
isabelle7 Re: Randkowe wpadki 17.01.06, 19:42 anusia29 napisała: > Poznałam Go przez net. Fajnie nam się gadało. Potem pogadaliśmy przez telefon - > > tez fajnie, az w końcu się umółwilismy. On, cóz: na spotkanie się spóźnił (już > miałam wracać), i w pierwszych minutach "randki" objął mocno w pasie, przytulił > > i tak szlismy do knajpki. Szlismy, a ja nie wiedziałam czy iść z nim objęta > dlaej, czy po prostu werbalnie dać mu w... No, ale z uwagi na to, że fajnie nam > > się było gadało postanowiłam wstrzymać się z ucieczką i dawaniem do zrozumienia > > o niestosowności zachowania. Była to najlepsza decyzja w miom zyciu (albo jedna > > z najlepszych), bo On jest dziś moim mężem, zachowuje się bardzo dobrze i ... > jestem szcześliwa :))) :):):) Odpowiedz Link Zgłoś
kaktusik0 Re: Randkowe wpadki 17.01.06, 19:04 1. to nie była randka, znaliśmy się już jakiś czas i "zbierało się" na coś poważniejszego. Siedzimy w parku na ławeczce i rozmawiamy, nagle on gdzieś daleko wypatrzył znajome małżeństwo (też na ławce). Zostawił mi swoje klucze i komórkę i powiedział że za sekundę wraca. Po jakiś 15 min sama poszłam i oddałam mu co jego. Oczywiście żadnych przeprosin, a nawet pewna pretensja w głosie "miałaś przecież poczekać chwilę". Odpowiedz Link Zgłoś
kaktusik0 Re: Randkowe wpadki 17.01.06, 19:13 początek "bliższej" znajomości: koleś uparł się żebym mu pokazała swoje zdjęcia. Przyniosłam różne, z wakacji, ze znajomymi itp. Jakoś nie mieliśmy czasu ich razem obejrzeć, poprosił mnie żebym mu je zostawiła do jutra. Pomyślałam że to jakieś dziwne, no ale w sumie to jakoś coś zaczęło iskrzyć i w ogóle jest raczej spoko, więc czemu nie. Wieczorkiem mam telefon: "Boże ale ty grubo na tym zdjęciu wyglasz!". No i w jednej chwili przestało iskrzyć... Odpowiedz Link Zgłoś
blada_i_bezuczuciowa Re: Randkowe wpadki 17.01.06, 19:18 ja najgorzej wspominam randkę z kolesiem umówionym przez internet. Zarówno poczas rozmowy na czacie jak i przez telefon wydawał sie naprawdę w porzadku. Umówilismy sie w kinie, przyszłam na umówiona godzinę, czyli pół h przed rozpoczęciem seansu, koles oczywiscie sie spóźnił, nie wspominając o tym że daleko odbiegał od moich wyobrazeń jakie snułam przed spotkaniem, ale co najgorsze okropnie śmierdział. Przywitalismy sie, zaproponowałam, żebysmy kupili juz bilety (seans za 5 min) po czym przytaknął i stwierdził ze musi zadzwonic jeszcze do znajomych i zniknał mi sprzed oczu na jakies 10 min. Ale ok, czekam...wreszcie przyszedł i oznajmił, ze niestety ale jedanak spotka sie ze swoimi znajomymi a tak naprawde to on biedaczek nie wie co ma zrobic, czy olac mnie czy znajomych....więc na myśl o tym ze mam wytrzymac w kinie 2 godziny z cuchnacym capem obok namawiałam gorąco zeby jednak jechał do zanjomych....;) potem wysłałam mu tylko sms, z podziękowaniami ze mnie uratował, chyba nie zrozumiał dzizssss :) Odpowiedz Link Zgłoś
frezja66 Re: Randkowe wpadki 17.01.06, 19:39 Ja nie miałam jakichś szczególnie smiesznych przeżyć, ale: stoję na disco przy barze po drinka, obok mnie stoi nawet fajny facet, coś tam zagadał i zaproponował mi drinka, zgodziłam się, poszlismy na inna salę, po około 15 minutach spędzonych razem, zamienieniu około paru słów on mówi do mnie: zobaczysz, twoi rodzice na pewno mnie polubią, bedą mną zachwyceni, nie będa mogli sie doczekać aż przyjadę, bo ja jestem taki fajny, wiesz, zresztą sami sie przekonacie ty i twoi rodzice.... powiedziałam, że idę do tolaety i juz nie wróciłam druga randka, poznalismy sie przez internet, długie rozmowy na gg, wymienilismy sie zdjeciami, spodobałam mu sie, a on wysłał zdjęcie, na którym było dwóch mężczyzn, jeden przystojniutki(był po lewej stronie na fotce) a drugi okropny, szczerbaty, brzydki, jakis stary(po prawej stronie na fotce)...pytam go który to on, on: zgadnij, ja na to: ten po lewej? on że tak. OK to sie umówiliśmy, zanim przyjechał pochwalił mi sie, że ma BMW, i mówi: a co pomysli sobie twoja mam jak przyjade po Ciebie czerwonym BMW? pewnie, że jakiś bogaty albo gangster..., uznałam to za żart, ok idę na spotkanie, i jak sie okazało przyjechał czerwonym BMW, prawie rozwalającym się, te auto ledwo co jechało, a rocznik to jakiś baaaardzo dawny, patrze na niego a to ten szczerbaty..., okazało sie, że jak ja zapytałam czy on jest tym po lewej, to owszem był, ale jak on siedzieł gdy robiono to zdjęcie to dla niego była lewa strona i tak też dla niego zostało.... przegięcie totalne... nie przyznałam sie nigdy nikomu do tej randki Odpowiedz Link Zgłoś
p.galli Re: Randkowe wpadki 17.01.06, 19:47 fajne:) na drugi raz trzeba mowic nie ze po lewej/prawej tylko " ten w niebieskiej koszuli " , "z ciemnymi wlosami" :) Odpowiedz Link Zgłoś
aureliana Re: Randkowe wpadki 17.01.06, 20:04 jezuuu... mnie na razie przypomina sie tylko jedna kiepska randka z czasow wczesnej mlodosci , kiedy bylam raczona historiami zespolow hardcorowych przez 3 godziny(tak, tak, nie zebym nie lubila, ale...)- ja w tym czasie nie powiedzialam slowa, kiedy szlismy do knajpy powiedzial: daj mi pieniadze na cos tam( gumy do zucia, sok/ cole ze sklepu po drodze), bo 'nie chce rozmieniac swojej kasy'... wtedy marzylam o ucieczce, ale w sumie zwiazek trwal pare dobrych lat i byl dosc udany... Odpowiedz Link Zgłoś
marina35 Re: Randkowe wpadki 18.01.06, 00:44 A najlepiej,to spytać,czy to ten szczerbaty? Czy naprawdę jesteśmy jak zwierzaki,że tylko wygląd się liczy?:) Odpowiedz Link Zgłoś
skrzydlate Re: Randkowe wpadki 17.01.06, 22:17 Kiedys byłam na randkach na sympatii, ktoś do mnie napisał i jak zwykle szybko sie umowiłam, bo nie lubiłam pleśc trzy po trzy przez net, wolałam sprawdić kto i co... i tak dalej... to był poseł Leppera... jak sie okazało nawet wierzący w tezy wodza, pijąc swój soczek pomarańczowy słuchałam jego agitacji... Odpowiedz Link Zgłoś
eferalgan Re: Randkowe wpadki 18.01.06, 00:53 skrzydlate napisała: > Kiedys byłam na randkach na sympatii, ktoś do mnie napisał i jak zwykle szybko > sie umowiłam, bo nie lubiłam pleśc trzy po trzy przez net, wolałam sprawdić kto > i co... i tak dalej... to był poseł Leppera... jak sie okazało nawet wierzący w > tezy wodza, pijąc swój soczek pomarańczowy słuchałam jego agitacji... > > > > jestem przekonany ,że indoktrynacja nic nie dała.A swoją drogą,gdybys dała się przekonać może byłabyś posłanką najpopulistycznej parti ;) Odpowiedz Link Zgłoś
mlynek_kawowy Ciesz się że nie szukał kobiety "na gwałt" ;-) n/t 18.01.06, 03:54 Odpowiedz Link Zgłoś
justyna302 Re: Randkowe wpadki 18.01.06, 10:04 To było na pierwszej randce z chłopakiem na ktorym mi bardzo zależało. Siedzielismy pod rozłożystym drzewem w kawiarnianym ogródku, a tu nagle słyszymy.. chlup!! Ptak narobił mi z gory na jasne spodnie.. Odpowiedz Link Zgłoś
aka_bum Małgośka 18.01.06, 11:00 To taka malutka wpadeczka. Jeszcze w podstawówce. Dziewczyna, która mnie zaprosiła do kina cały czas gadała i gadała przed seansem. Opowiadała, jak podczas wypracowania napisała "Małgożata" bo myśli, że tak jest poprawnie. Gdy zaprzeczyłem zaczepiła jakieś dwie starsze dziewczyny siedzące przed nami i spytała czy Małgorzata pisze się przez samo "ż". Dziewczyny wybuchnęły gromkim, szyderczym śmiechem, a ja nie wiedziałem gdzie się schować ze wstydu. To niby nic strasznego ale wtedy był to wielki obciach dla mnie i jest to jedyna rzecz jaką zapamiętałem z tamtego dnia... Odpowiedz Link Zgłoś
aureliana Re: przypomnialam sobie;)... 18.01.06, 13:40 dzieki postowi wyzej;) beznadziejna randka, z jakims lamaczem babskic serc. spotkalam sie z nim tylko dlatego, ze pociagal mnie czysto fizycznie w jakis tam sposob i liczylam, ze skoro taki z niego lamacz, to nie bedziemy sie bawic w dyrdymaly. bylam mlodziutka(w sensie- wczesne liceum), to nie te czasy co teraz;)wiec nie chodzilo o zadne lozko oczywiscie, ale pocalunki np. no, ale wzial mnie na spacer na jakies torowisko(ze niby romantycznie?) kupil piwa w butelce :| i gadal o sobie caly czas, ze chodzil do psychiatry i psychologa. ze jest nieporpawnym egoista i nie lubi ludzi. zadawal 'trudne pytania', np. widzac ze obrywam etykiety z butelek " wiesz co to znaczy, jak ludzie obrywaja etykiety?" ja:' ze sa nerwowi moze?" "nie! ze lubia seks" itp..potem poszlismy do parku gdzie opowiadal o swoich doswiadczeniach z dragami. albo milczal i udawal ze mnie nie slyszy, w ogole nie reagowal na to co mowie. no i jak usiedlismy na lawce pod drzewem- uwienczenie randki; okazalo sie ze na tym drzewie wlasnie spia(? ciemno bylo) ptaki i zaczely sraac...on zaczal mowic, ze to deszcz. potem nie chcialo mu sie mnie odprowadzac, wiec wzial taksowke( na szczescie pojechal ze mna i zaplacil oczywiscie). w taksowce chwycil mnie za reke i poczulam na jego rekawie ptasie goowno... KOSZMAR. potem oczywiscie w ogole nie z nim nie chcialam spotkac, pare dni pozniej bedac z przyjaciolka spotkalam go w knajpie- namolnie moja best friend podrywal. jakis czas pozniej spotkalam sie w parku(w tym samym, bo w tamtym miescie jest tylko jeden park;P) z kolega zoabczylam tego kolesia jak prowadzi jakas laske na to torowisko..brrr... a wkrotce potem wpadli;) Odpowiedz Link Zgłoś
cornix Re: przypomnialam sobie;)... 18.01.06, 15:37 Ja też sobie przypomniałam :-) To było liceum, ostatnia klasa. Spotykałam sie ze szkolnym don juanem, wierząc, że skoro jest dla mnie taki miły i w ogóle, to po prostu ja jestem tą jedyną, dla której się zmieni. Naiwna. Umówiliśmy się w centralnym miejscu naszego miasta. Na 19. Nienawidzę się spóźniać, więc byłam jakieś 10 minut przed. No i czekam... Czekam... Padał lekki deszcz, ale czekałam twardo. Komórek nie było, jego domowy nie odpowiadał. Po półtorej godzinie skapitulowałam i poszłam do domu. No a koleś ani słowem nie wspomniał później, co się stało. Pół roku później rozmawiałam z koleżanką (trochę o niego rywalizowałyśmy), która przyznała mi się, że tego dnia, kiedy ja jak głupia czekałam na niego... ona z nim była. Nie chciałam wymyślać, co mogli robić ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
p.galli Re: przypomnialam sobie;)... 18.01.06, 16:22 aureliana napisała: np. widzac ze obrywam etykiety z butelek " wiesz co to znaczy, jak > ludzie obrywaja etykiety?" ja:' ze sa nerwowi moze?" "nie! ze lubia seks hmmm etykiet nie obrywam ale ZAWSZE odrywam te dzyndzelki od puszek, nie wypije piwa, coli czy czegokolwiek jesli nie oderwe najpierw...ciekawe o czym to swiadczy:)::):):):: Odpowiedz Link Zgłoś
aureliana Re: przypomnialam sobie;)... 18.01.06, 16:37 hehe, tez te dzyndzle odrywam. ale nie tak od razu, troszke nimi pokrece delikatnie to do przodu, to do tylu...boje sie myslec, o czym to moze swiadczyc;) p.galli napisała: ZAWSZE odrywam te dzyndzelki od puszek, nie wypije > > piwa, coli czy czegokolwiek jesli nie oderwe najpierw...ciekawe o czym to > swiadczy:)::):):):: > Odpowiedz Link Zgłoś
bialeoko Re: przypomnialam sobie;)... 19.01.06, 22:18 ale odjazd... :o zabiłaś mnie :)) (tz. bohater z opowieści) Odpowiedz Link Zgłoś
wilena rynienki 18.01.06, 15:49 miałam dwie godziny wolnego pomiedzy zajęciami ( na studiach jeszcze ) i był tam taki facet któremu sie podobałam. Skorzystał z okazji i zaprosił mnie na lody. powiedziałam mu wtedy że lodów nie chcę. Zaproponował herbatę. Na herbatę się zgodziłam. Zabrał mnie do kawiarni. Nie pamietam już o czym rozmawialiśmy, gdy nagle zauważyłam, że facet zaczyna sie bardzo stresować. Efektem tego były spływające po twarzy strugi potu, które zbierały się przy brodzie łączyły w taką jedną rzeczke i kapały spokojnie to na stół to na jego kolana itd. W pewnym momencie facet nie wiedząć co zrobić wstał i zamówił mi lody ( chociaż mu powiedziałam że lodów nie chce). Nie chcac robić mu jeszcze większej przykrości lody zjadłam,ale jedyne o czym wtedy myślałam to: dlaczego ten czas tak wolno płynie, ja już musze wracać na moje ukochane ( znienawidzone) zajęcia!!! Próbował do mnie jeszcze dzwonić (numer znalazł w książce telefonicznej), ale na drugie spotkanie nie dałam się wyciągnąć! Odpowiedz Link Zgłoś
feluslak Baczek 18.01.06, 17:53 Jade kiedys na spotkanie, nerwowo troche bo mi zalezalo, i puszczam delikatnego baczka w samochodzie. Prawie juz dojezdzalem, do spotkania 10 minut a do domu zeby sie wrocic - godzine..... I co? Ano KLEKS ! Baczek sie wymknal a za baczkiem KLEKS ! I to bardzo powazny. Ze spotkania nici i ze znajomosci tez bo jak odwolalem to pannica juz sie nie chciala drugi raz spotkac. Odpowiedz Link Zgłoś
tres_jolie Re: Randkowe wpadki 19.01.06, 17:28 Byłam kiedyś na randce z facetem(co gorsza byłam z nim :\) w restauracji. Ponieważ typ to był okropny i ciągle się skarżył jak on to ma mało pieniędzy (a wcale tak nie było, tylko to sknera była) to wziełam sobie to do serca. Byłam wtedy na diecie, a on pyta się mnie czy czegoś nie zjem. No to mówię(przejęta jego narzekaniem), że dziękuję, ale nie(a głodna byłam strasznie, bo to był wieczór). I wiecie co ten typ zrobił? Zamówił sobie potrawę za jakieś 80-90 PLN a ja dostałam soczek :D:D:D:D:D:D A na koniec usłyszałam, że niezdrowo jest tak nie jeść i że ta restaturacja jest bardzo droga :D:D:D:D:D Ale to nic! Kiedyś zimą nie zabierał mnie do domu: " bo tam jest bałagan" tylko do centrum handlowego. Zaznaczam, że było wtedy baaardzo zimno, tak ok -15. O restauracji mogłam zapomnieć, " bo zbierał na nagrywarkę" Boże jak to czytam to sama się śmieję :D:D:D:D:D Odpowiedz Link Zgłoś
renatulka Re: Randkowe wpadki 19.01.06, 17:52 ech te sknery... kiedyś umówiłam się z chłopakiem, który strasznie mnie pociągał fizycznie, poszliśmy na spacer, jako że były to czasy połowinek, zaprosił mnie na swoje połowinki słowami mnie więcej: -fajnie by było gdybyś poszła ze mną na połowinki jako moja osoba towarzysząca na to ja że chętnie, ucieszyłam się perspektywą wieczoru spędzonego razem z nim na baletach, a on za chwilę dodał: -to będzie 10 zlotych za wstęp oczywiście kopara mi opadła... nigdy więcej nie spotkałam tak wielkiego sknery jakim był ten człowiek :D Odpowiedz Link Zgłoś
srebrnianka Może nie randka ale... 19.01.06, 18:17 Ostatnio przydażyło mi się coś takiego:Mój stały klient zagadał "kilka razy miałem panią spytać , ale nie miałem odwagi , czy pani nie pochodzi z miejscowości X? , byłam bardzo zdziwiona , bo pochodzę z tej miejscowości , więc przytaknęłam . Tak myślałem . Przyznam się pani , że kiedyś podkochiwałem się w dziewczynie którą znałem tylko z autobusu , ale nigdy nie miałem odwagi do niej podejść .A czy pani z domu nie nazywa się czasem >>>>>> No tak , nazywam się z domu>>>>>>> Tak myślałem . A czy nie ma pani młodszej siostry Asi? Jest pani do niej tak podobna ... Nie byłam mu się w stanie przyznać że Asia to ja .Czy aż tak bardzo się zmieniłam ? Nie ukrywam , że facet niczego sobie , ale wcale go nie pamiętam .A szkoda bo już jestem po przejściach . Czy któraś z Was dostała takiego kopniaczka? Odpowiedz Link Zgłoś
renatulka Re: Może nie randka ale... 19.01.06, 18:26 niedawno moja siostra powiedziala mi, ze jej kolega z pracy chcialby mnie poznac, bo podobała mu się ta moja starsza siostra ale jest już mężata, wiec nie mial szans. kiedy w koncu odwiedzilam moja siostrę w pracy, poznała mnie z tym kolegą, a on stwierdził, że "musimy być od innych matek"... bo kompletnie nie jestem podobna do mojej siostry... :D cóż, na szczescie facet tez nie był w moim typie;) Odpowiedz Link Zgłoś
markizz.de.sade Co to w ogole jest? 21.01.06, 13:16 Popis grafomanii i obsceny. Caly ten watek to najwieksza zenada. To samo z podnoszeniem watkow sprzed lat, gdzie wpisuje sie wciaz niemal jedna i ta sama osoba. A randka z zaprzeproszeniem zesraniem sie w gacie i zrzuceniem na jamnika to juz jest szczyt glupoty i prostactwa. Odpowiedz Link Zgłoś
baba67 Re: Co to w ogole jest? 21.01.06, 17:39 To nie byla randka, ale ciag wydarzen pod tytulem "co niektorym sie moze uroic". Dawno, dawno temu, jeszcze w czasach licealnych dostalam list od zupelnie nieznanego mi faceta gdzies 2 lata starszego zawierajacy pewna liczbe bledow, ale i mocna nadzieje nawiazania ze mna korespondencji.Czlowiek pochodzil powiedzmy z Kielc (nie chce urazic nikogo,chodzi o odleglosc od Warszawy, nie o poziom kultury czy inne takie), a adres zdobyl od swej kolezanki bedacej 2 lata wczesniej (sic) ze mna na koloniach letnich. Coz , bylam wtedy w okresie otwarcia i altruizmu, chodzilam na Oaze i w ogole, zatem mysl o tym, ze moglabym nie odpisac wydawala mi sie nie po linii.Niemniej zdajac sobie sprawe, ze jestesmy z innych swiatow odpisalam bardzo ostroznie- ze lubie zawierac znajomosci, chetnie z nim popisze(liczac, ze korespondencja rychlo zamrze), ale wspomnialam tez o chlopaku,( ktorego nie mialam ).Na szczescie nie mialam telefonu. Z poczatku bylo nawet normalnie-dostalam kilka listow mniej wiecej raz na miesiac na ktore odpisywalam, tematy byly neutralne, aczkolwiek zaczelo sie robic nudnawo, bo facet zadnych zainteresowan dla mnie atrakcyjnych nie mial. Dostalam tez foto (typ Woody Allena )na co wyslalam mu zdjecie z pierwszej komunii, bo innego naprawde bylo mi szkoda. Az pewnego dnia wracam dosc pozno ze szkoly, a moja wtedy 12- letnia siostra zaczyna opowiadac, ze byl tu taki jeden, rzucil sie ja obsciskiwac serdecznie z moim imieniem na ustach, ledwo sie wyplatala z tych serdecznosci i przekonala faceta ze ona to nie ja.Czlowiek zostawil kartke z ktorej wynikalo, ze bedzie na mnie czekal na dworcu do 15.30 .Byla 15.00- jechac nigdzie nie mialo sensu.Za tydzien dostaje list z gorzkimi wyrzutami-on do mnie przyjechal,chcial mi zrobic niespodzianke a ja go tak zlekcewazylam, nie przyszlam na ten dworzec(zapewne uwazal, ze koncze lekcje zwykle okolo 12.00.Ton korespondencji nie byl kompatybilny z poprzednimi listami-sugerowal jakas moja wine i nieczulosc. Odpisalam krotko i grzecznie po czym ku mojej wielkiej uldze zapadla cisza. Potem byla jakas kartka z wycieczki, a po kilku tygodniach powrociwszy do domu mocno po 21.00 z jakiegos zebrania towarzyskiego zastalam faceta czekajacego na mnie gdzies od 16.00 bo mama nie wiedzac kiedy bede litosciwie go wpuscila. Czlowiek jechal wlasnie z Gdanska i zakupiwszy jakiegos jabcoka postanowil mnie odwiedzic.Na szczescie ostatni pociag do domu mial niedlugo, wiec za pol godziny musial wyjsc porozmawiawszy ze mna nie wiadomo o czym. I tak zakonczyla sie nasza znajomosc. Moze ta opowiesc nie jest tak zabawna jak poprzednie, ale obrazuje teze, ze niektore typy sa wieczne. Odpowiedz Link Zgłoś
paula_80 Re: Randkowe wpadki 16.02.06, 12:00 A ja umówiłam się do kina...i poszłam nie do tego co trzeba :] i nawet sie trochę złościłam, że kolega się spóźnia hihi :) Paula www.ametis.pl/ Odpowiedz Link Zgłoś
kotecek22 Re: Randkowe wpadki 11.04.06, 22:51 1. Poznaj faceta przez portal randkowy. Najpierw gadamy na gg. Z rozbrajajc szczerością facet mi mówi, że zawsze szykuje się na randkę tak długo, że potem pędzi i jest spocony. Dokładnie jego słowa, ale myślałam, że sobie żartuje, nie wierzyłam że są takie przypadki co będą wprost mówić, że śmierdzą. 2. "Zaprosiłbym cię do siebie, ale nie wiem czy mama już odkurzyła". 3. Podczas rozmowy okazuje się, że facet nigdy w życiu nie pracował. Raz był na stażu, ale rzucił "bo wymagali ode mnie rzeczy, które nie leżały w zakresie moich obowiązków". Odrzucał KAŻDĄ ofertę pracy (które podsuwali mu znajomi, rodzice), bo miał "większe ambicje niż praca w wypożyczalni wideo / firmie transportowej / kinie / punkcie ksero / firmie ubezpieczeniowej" 4. Zadzwonił pochwalić się, że obrał ziemniaki na obiad. Spytałam co pichci, powiedział że nic nie pichci, mama kazała mu obrać, to obrał, teraz na nią czeka, żeby dokończyła obiad. 5. Gdzieś na 3 spotkaniu zaczął wymieniać czego nie lubi w seksie, "żebyśmy się dobrze zgrali". 6. Powiedział że jego wstrętna dziewczyna go zostawiła, bo była szmatą, a on bardzo teraz kogoś potrzebuje, bo facet w jegfo wieku powinien mieć już żonę i dziecko. (a pracy to już nie? I pewnie prać sam sobie i sprzątać też nie musi) 7. Facet miał wtedy 29 lat... 8. Kiedy powiedziałam że nic z tego nie będzie kazał mi oddać 50zł za kartę do telefonu, którą kupił specjalnie dla mnie (a przez te dwa tygodnie wysyłał tylko smsy w rodzaju: "Co robisz? Oddzwoń jak będziesz mogła") 9. Po zerwaniu wróciłam do domu, weszłam na gg, a przy jego imieniu bardzo przykry opis adresowany do mnie. Facet 29 lat robił sobie podobne opisy jeszcze jakiś czas, kierowane były wyraźnie do mnie, dodatkowo założył kilka innych numerów i wyzywał mnie od szmat (miał stałe IP, więc wiem że to on:]) Odpowiedz Link Zgłoś
kohol Re: Randkowe wpadki 18.07.06, 12:07 To nie była w sumie randka, ale pierwsze spotkanie paru znajomych osób i absztyfikanta mojej kumpelki. Kolega już po 5 minutach dla rozładowania atmosfery zaproponował dowcip o zemście dyrygenta. - No, co to za zemsta dyrygenta? - pytamy. - Hehe, nie chciałaś grac na flecie, to będziesz nosić bęben. Nie muszę dodawać, jaka cisza zapanowała. A potem to już było tylko gorzej. Niestety, gdy się jest w towarzystwie, gdzie większość stanowią kobiety, trzeba najpierw zwrócić uwagę, czy któreś z nich nie są przypadkiem feministkami... A już na pewno trzeba być ostrożnym, gdy się chce zrobić dobre wrażenie. Odpowiedz Link Zgłoś
deszczowa_piosenka Re: Randkowe wpadki 18.07.06, 16:25 a ja miałam takiego randkowicza, że siedzieliśmy praktycznie tylko w samochodzie i to pod moim blokiem i już:-) myślałam, że mi się przywidzialo, więc umówiłam się znowu - i co? to samo:-))) innym razem chłopak zaprosił mnie na romantyczną randkę do galerii ze sztuką. Bardoz by mi to odpowiadało, ale kurna, przez 3 godziny nie dostałam nawet wody do picia i po tej intelektualnej rozmowie trochę się odwodniłam;-) Odpowiedz Link Zgłoś