Dodaj do ulubionych

Partnerstwo

IP: *.uni-forst.gwdg.de 16.10.01, 17:16
Niedawno sie dowiedzialem, ze teraz - dzieki feministkom oczywiscie - my mezczyzni mamy w
kobietach partnerki zyciowe a nie sluzace (jak to dawniej pono bywalo). Niech mi wiec ktos wyjasni
czym sie to objawia? Co to jest to "partnerstwo", czemu ma sluzyc itp.? Z gory dziekuje za
uswiadomienie.
Obserwuj wątek
    • Gość: wrew Re: Partnerstwo IP: 10.0.4.* / 10.0.0.* / *.atj.pl 16.10.01, 23:10
      Kolego! Nie dziękuj z góry feministkom - i tak nie uznają Cię za partnera do
      rozmowy.
      • Gość: Bes Re: Partnerstwo IP: 150.254.191.* 17.10.01, 08:07
        Hmmm, wydaje mi się, że masz jakiś problem na tym tle.....
        Bardzo aktywnie uczestniczysz w wątkach na temat roli kobiet w życiu, a teraz
        sam rozpocząłeś taki temat........
        Ale pewnie się mylę. Zapewne zrobiłeś to z nudów... Gdy na forum zbyt
        spokojnie, curious wtyka kij w mrowisko:-)
        baw się dobrze
        pozdrawiam
        Bes
        • Gość: curious Re: Partnerstwo IP: *.uni-forst.gwdg.de 17.10.01, 12:37
          Gość portalu: Bes napisał(a):

          > Hmmm, wydaje mi się, że masz jakiś problem na tym tle.....
          > Bardzo aktywnie uczestniczysz w wątkach na temat roli kobiet w życiu, a teraz
          > sam rozpocząłeś taki temat........
          > Ale pewnie się mylę. Zapewne zrobiłeś to z nudów... Gdy na forum zbyt
          > spokojnie, curious wtyka kij w mrowisko:-)
          > baw się dobrze
          > pozdrawiam
          > Bes

          Przenikliwa z Ciebie osobka Bes....
          I owszem - dyskusje na forum to dla mnie rozrywka. A tematy zwiazane z rola kobiety/mezczzny w zyciu sa
          o niebo ciekawsze niz te dotyczace golenia genitaliow albo preferowanego rodzaju bilelizny. Szkoda tylko
          ze z reguly forumowicze/czki nie znajduja ich ciekawymi....
          • Gość: Bes Re: Partnerstwo IP: 150.254.191.* 17.10.01, 13:03
            ech, to partnerstwo....
            Ty doskonale wiesz o co w tym chodzi, jesli jesteś tak inteligentny, jak
            podejrzewam.
            Druga sprawa, że ciężko w związku ustalić zasady parnerstwa. Własnie z tym się
            borykam sama. Nie chcę wyjść na paskudę i wykorzystywacza. Oboje pracujemy, on
            własnie u mnie zamieszkał i wczoraj miałam zaszczyt pierwszy raz wyprać jego
            dwie koszule i potem je wyprasować. Poprosił mnie o to. Dziwnie się czułam
            robiąc to, i własnie zastanawiałam się nad partnerstwem w związku.
            Po przemyśleniu przeprowadzonym nad deską z żelazkiem musiałam przyjąć, że
            niestety to ja będę w naszym związku jedyną osobą odpowiedzialną za pranie i
            prasowanie:-( Ponadto zauważyłam, że mam większą potrzebę utrzymania mieszkania
            w ładzie, jemu natomiast bałagan nie bardzo przeszkadza, a wręcz aktywnie się
            przyczynia do jego tworzenia. Tak więc to ja raczej będę musiała zajmować się
            lub inicjować sprzątanie.
            Reszta spraw typu zakupy, gotowanie, przygotowywanie posiłków rano i wieczorem,
            małe remonty domowe, wyprowadzanie psa robimy dzieląc się w miarę równo
            obowiązkami.
            No i teraz podstawowa sprawa w partnerstwie - podejmowanie decyzji. Kurczę, w
            zasadzie robimy to oboje, dyskutując, ale ja częściej przegrywam na argumenty:-)

            Co myślisz o moich przemyśleniach, curious? czy można taki układ uznać za
            partnetski? a może jednak jestem już wykorzystywana prze faceta-partnera???

            z przymruzeniem oka i ciepłym pozdrowieniem
            Bes
            • Gość: curious Re: Partnerstwo IP: *.uni-forst.gwdg.de 17.10.01, 14:09
              Gość portalu: Bes napisał(a):

              > (...) ciężko w związku ustalić zasady parnerstwa.

              Zgadzam sie z Toba ciezko, ale ja ciagle mam nadzieje ze do tego mozna dojsc bez ustalen z olowkiem
              w reku kto, co robi. Choc czasem i takie wyjscie jest O.K. W kazdym razie lepsze niz wojna domowa.

              Własnie z tym się
              > borykam sama. Nie chcę wyjść na paskudę i wykorzystywacza. Oboje pracujemy, on
              > własnie u mnie zamieszkał i wczoraj miałam zaszczyt pierwszy raz wyprać jego
              > dwie koszule i potem je wyprasować. Poprosił mnie o to. Dziwnie się czułam
              > robiąc to, i własnie zastanawiałam się nad partnerstwem w związku.
              > Po przemyśleniu przeprowadzonym nad deską z żelazkiem musiałam przyjąć, że
              > niestety to ja będę w naszym związku jedyną osobą odpowiedzialną za pranie i
              > prasowanie:-(
              Niekoniecznie. On cie POPROSIL. Ty tez go mozesz poprosic, zeby wypral, wyprasowal czy posprzatal.

              Ponadto zauważyłam, że mam większą potrzebę utrzymania mieszkania
              > w ładzie, jemu natomiast bałagan nie bardzo przeszkadza, a wręcz aktywnie się
              > przyczynia do jego tworzenia. Tak więc to ja raczej będę musiała zajmować się
              > lub inicjować sprzątanie.

              Ten problem juz kiedys ktos poruszal. Czesto sie zdaza ze kobiety i mezczyzni maja inna tolerancje
              balaganu. No a wtedy ta osoba z mniejsza tolerancja jest zwykle pokrzywdzona i dla wlasnego dobrego
              samopoczucia sprzata czesciej. Znam to z wlasnego doswiadczenia. Zawsze uwazalem ze jestem
              balaganiarzem i "nieporzadek" mi nie przeszkadza. Teraz mieszkam z kolezanka (to zaden eufemizm - nic
              nas nie laczy), ktora bije mnie pod tym wzgledem na glowe (sam nie wierzylem ze sa tacy ludzie) i to ja
              sprzatam czesciej niz ona. Czasem mnie to wnerwia, ale wykorzystywany sie nie czuje.

              > Reszta spraw typu zakupy, gotowanie, przygotowywanie posiłków rano i wieczorem,
              > małe remonty domowe, wyprowadzanie psa robimy dzieląc się w miarę równo
              > obowiązkami.
              > No i teraz podstawowa sprawa w partnerstwie - podejmowanie decyzji. Kurczę, w
              > zasadzie robimy to oboje, dyskutując, ale ja częściej przegrywam na argumenty:-
              > )
              Hmmmm..... jezeli przegrywasz tylko na argmenty to w sumie sie mozesz cieszyc. Oznacza to ze masz
              inteligentnego partnera. No chyba ze ma argumenty z kosmosu, to problem.
              Poza tym wydaje mi sie ze nie nalezy rozpatrywac wspolnego zycia ( w tym i podejmowania decyzji) na
              zasadzie konkurencji - kto wygrany -kto przegrany, bo to najkrotksza droga do wojny.

              > Co myślisz o moich przemyśleniach, curious? czy można taki układ uznać za
              > partnetski? a może jednak jestem już wykorzystywana prze faceta-partnera???
              Ha! trudno oceniac na podstawie jednego postu. Najwazniejsze jak ty to odczuwasz - jesli sie czujesz
              wykorzystywana to mu o tym powiedz. Jezeli ma troche oleju w glowie i cos do ciebie czuje - zastanowi
              sie i pewnie cos zmienicie.
              A jezeli sie wykorzystywana nie czujesz - to problemu nie ma.
              Pozdrawiam
              curious



              • Gość: Bes Re: Partnerstwo IP: 150.254.191.* 17.10.01, 14:49
                Gość portalu: curious napisał(a):

                > Gość portalu: Bes napisał(a):
                >
                > > (...) ciężko w związku ustalić zasady parnerstwa.
                >
                > Zgadzam sie z Toba ciezko, ale ja ciagle mam nadzieje ze do tego mozna dojsc be
                > z ustalen z olowkiem
                > w reku kto, co robi. Choc czasem i takie wyjscie jest O.K. W kazdym razie lepsz
                > e niz wojna domowa.
                Ja też mam nadzieję, że mi ołówek niepotrzebny
                >
                > Własnie z tym się
                > > borykam sama. Nie chcę wyjść na paskudę i wykorzystywacza. Oboje pracujemy
                > , on
                > > własnie u mnie zamieszkał i wczoraj miałam zaszczyt pierwszy raz wyprać je
                > go
                > > dwie koszule i potem je wyprasować. Poprosił mnie o to. Dziwnie się czułam
                >
                > > robiąc to, i własnie zastanawiałam się nad partnerstwem w związku.
                > > Po przemyśleniu przeprowadzonym nad deską z żelazkiem musiałam przyjąć, że
                >
                > > niestety to ja będę w naszym związku jedyną osobą odpowiedzialną za pranie
                > i
                > > prasowanie:-(
                > Niekoniecznie. On cie POPROSIL. Ty tez go mozesz poprosic, zeby wypral, wypraso
                > wal czy posprzatal.
                Muszę go zapytać czy umie prać i prasować:-) Nie chciałabym stracić swoich
                ciuchów:-)
                >
                > Ponadto zauważyłam, że mam większą potrzebę utrzymania mieszkania
                > > w ładzie, jemu natomiast bałagan nie bardzo przeszkadza, a wręcz aktywnie
                > się
                > > przyczynia do jego tworzenia. Tak więc to ja raczej będę musiała zajmować
                > się
                > > lub inicjować sprzątanie.
                >
                > Ten problem juz kiedys ktos poruszal. Czesto sie zdaza ze kobiety i mezczyzni
                > maja inna tolerancje
                > balaganu. No a wtedy ta osoba z mniejsza tolerancja jest zwykle pokrzywdzona i
                > dla wlasnego dobrego
                > samopoczucia sprzata czesciej. Znam to z wlasnego doswiadczenia. Zawsze uwazale
                > m ze jestem
                > balaganiarzem i "nieporzadek" mi nie przeszkadza. Teraz mieszkam z kolezanka (t
                > o zaden eufemizm - nic
                > nas nie laczy), ktora bije mnie pod tym wzgledem na glowe (sam nie wierzylem ze
                > sa tacy ludzie) i to ja
                > sprzatam czesciej niz ona. Czasem mnie to wnerwia, ale wykorzystywany sie nie c
                > zuje.
                No właśnie. Też czytałam już tu taki wątek. Uznałam wtedy, że nie ma sensu
                przymuszanie drugiej osoby do utrzymywania porządku, bo widocznie ma ona
                inny "próg bałaganienia". Ale jeśli ja mam niższy, muszę się "troszku" poświęcić

                > > Reszta spraw typu zakupy, gotowanie, przygotowywanie posiłków rano i wiecz
                > orem,
                > > małe remonty domowe, wyprowadzanie psa robimy dzieląc się w miarę równo
                > > obowiązkami.
                > > No i teraz podstawowa sprawa w partnerstwie - podejmowanie decyzji. Kurczę
                > , w
                > > zasadzie robimy to oboje, dyskutując, ale ja częściej przegrywam na argume
                > nty:-
                > > )
                > Hmmmm..... jezeli przegrywasz tylko na argmenty to w sumie sie mozesz cieszyc.
                > Oznacza to ze masz
                > inteligentnego partnera. No chyba ze ma argumenty z kosmosu, to problem.
                > Poza tym wydaje mi sie ze nie nalezy rozpatrywac wspolnego zycia ( w tym i pode
                > jmowania decyzji) na
                > zasadzie konkurencji - kto wygrany -kto przegrany, bo to najkrotksza droga do w
                > ojny.
                Z tymi argumentami jest różnie. Czasem jest to argument typu: tą szafę ma stać
                tutaj i już. Zgodzisz się, że z tego typu argumentem ciężko polemizować:-)

                > > Co myślisz o moich przemyśleniach, curious? czy można taki układ uznać za
                > > partnetski? a może jednak jestem już wykorzystywana prze faceta-partnera??
                > ?
                > Ha! trudno oceniac na podstawie jednego postu. Najwazniejsze jak ty to odczuwas
                > z - jesli sie czujesz
                > wykorzystywana to mu o tym powiedz. Jezeli ma troche oleju w glowie i cos do ci
                > ebie czuje - zastanowi
                > sie i pewnie cos zmienicie.
                > A jezeli sie wykorzystywana nie czujesz - to problemu nie ma.
                > Pozdrawiam
                > curious

                No i tu jest pies czy kot pogrzebany:-) Na razie wcale nie czuję się
                wykorzystywana, mało tego, czuję się gotowa do daleko większych poświęceń niż
                wyprasowanie koszuli:-) ale czy nie jest to z mojej strony "myślenie
                krótkowzroczne"???
                Poważnie mówiąc - mój list był utrzymany w tonie żartobliwym, a Ty odpowiedziałeś
                śmiertelnie poważnie.

                W każdym razie w jedym jesteś podobny do mojego partnera - gdy słyszy słowo
                Feministka - nóż mu się w kieszeni otwiera. No i tak się składa, ze ja czuję się
                feministką, ale on nie zadał sobie nigdy trudu, by poznać moją definicję
                feminizmu. A dla mnie feminizm to partnerstwo - rozsądne partnerstwo. Nie to
                wyliczone z ołówkiem w ręku i arkuszem excela:-), tylko polegające na
                porozumieniu obojga partnerów. Nic nie powinno się żadnej ze stron należeć z
                założenia. Bo Ty jesteś facetem, to wbijasz gwoździe... bo Ty jesteś kobietą więc
                musisz mi zrobić obiad i wyprać skarpety.
                pozdrawiam
                Bes





                >

                • Gość: curious Re: Partnerstwo IP: *.uni-forst.gwdg.de 17.10.01, 15:17
                  Gość portalu: Bes napisał(a):

                  (...)
                  > No i tu jest pies czy kot pogrzebany:-) Na razie wcale nie czuję się
                  > wykorzystywana, mało tego, czuję się gotowa do daleko większych poświęceń niż
                  > wyprasowanie koszuli:-) ale czy nie jest to z mojej strony "myślenie
                  > krótkowzroczne"???
                  Ha! To moze byc poczatek "toksycznej milosci", a kto wie moze to juz jest "toksyczna milosc". Ale nie
                  martw sie sa ksiazki (feministyczne a jakze!) ktore ucza jak z tego wyjsc.

                  > Poważnie mówiąc - mój list był utrzymany w tonie żartobliwym, a Ty odpowiedziałeś śmiertelnie
                  poważnie.
                  Jakos cholera nie przyszlo mi nic wesolego do glowy. Zreszta zawsze jak cos usiluje napisac zartobliwie
                  to mi wychodzi zlosliwie wiec wolalem nawet nie probowac.

                  > W każdym razie w jedym jesteś podobny do mojego partnera - gdy słyszy słowo
                  > Feministka - nóż mu się w kieszeni otwiera. No i tak się składa, ze ja czuję się feministką,
                  ale on nie zadał sobie nigdy trudu, by poznać moją definicję feminizmu.
                  Wiesz co - moze mu nie mow ze uwazasz sie za feministke, kto wie jakby zareagowal:-)

                  A dla mnie feminizm to partnerstwo - rozsądne partnerstwo. Nie to wyliczone z ołówkiem w ręku i
                  arkuszem excela:-), tylko polegające na porozumieniu obojga partnerów. Nic nie powinno się żadnej ze
                  stron należeć z
                  > założenia. Bo Ty jesteś facetem, to wbijasz gwoździe... bo Ty jesteś kobietą więc
                  musisz mi zrobić obiad i wyprać skarpety.

                  Wyglada na to, ze "feminizm" stal sie popularnym slowem i ma mnostwo znaczen. Uzywaja go do
                  okreslenia siebie osoby rozsadne (jak ty na przyklad) i cala banda wariatek. Cos mi sie wydaje ze trzeba
                  bedzie wymyslic jakies nowe okreslniki do slowa feministka ktore stalo sie zbyt ogolne.
                  Pzdr
                  curious
                  • suzume Re: Partnerstwo 17.10.01, 16:09
                    Gość portalu: curious napisał(a):

                    > Wyglada na to, ze "feminizm" stal sie popularnym slowem i ma mnostwo
                    znaczen.
                    > Uzywaja go do
                    > okreslenia siebie osoby rozsadne (jak ty na przyklad) i cala banda wariatek.
                    Co
                    > s mi sie wydaje ze trzeba
                    > bedzie wymyslic jakies nowe okreslniki do slowa feministka ktore stalo sie
                    zbyt
                    > ogolne.

                    spieszę wytknąć ci pewną niespójność i niekonsekwencję - poglądy Bes i moje są
                    właściwie takie same (lub niezwykle podobne, co kiedyś same zuważyłyśmy). owe
                    2 "nie~" wynikają prawdopodobnie z twojej wybiórczej dysleksji, pojawiającej
                    się na dźwięk słowa "feministka" ... widzę, że Bes miała więcej rozumu i
                    przyznała się pod koniec dyskusji - nie na początku. niech żyje męska logika i
                    przenikliwość!!!

                    pzdr
                    s
                    • Gość: curious Re: Partnerstwo IP: *.uni-forst.gwdg.de 17.10.01, 16:31
                      suzume napisał(a):


                      > spieszę wytknąć ci pewną niespójność i niekonsekwencję - poglądy Bes i moje są
                      > właściwie takie same (lub niezwykle podobne, co kiedyś same zuważyłyśmy).
                      Racz wybaczyc siostro, ale twoich pogladow to ja nie znam albowiem w swoich postach z reguly
                      ograniczasz sie do zlosliwosci i "wnioskowania" nie na temat. Jakbys nie wierzyla to przeczytaj wszystkie
                      swoje odpowiedzi na moje posty....

                      owe
                      > 2 "nie~" wynikają prawdopodobnie z twojej wybiórczej dysleksji, pojawiającej
                      > się na dźwięk słowa "feministka" ... widzę, że Bes miała więcej rozumu i
                      > przyznała się pod koniec dyskusji - nie na początku. niech żyje męska logika i
                      > przenikliwość!!!
                      Pudlo siostro (znowu) o tym ze Bes uwaza sie za feministke to juz dawno wiedzialem czytajac jej posty.
                      Roznica pomiedzy nia a innymi feministkami jest miedzy innymi taka ze Bes rozumie co sie do niej pisze.
                      Wogole czytajac jej posty odnosze wrazenie ze jest osoba mila i rozsadna co przyznaje, burzy nieco (ale
                      tylko nieco - w koncu jedna jaskolka wiosny nie czyni) moj stereotyp feministki. Wszelako kiedy zaczynam
                      miec watpliwosci co do mojego sposobu postrzegania feministek czytam sobie post Malwiny albo artykul
                      Kingi Wiadomo-Ktorej i szystko wraca do normy.

                      A tak swoja sciezka to zadziwiajace ile uwagi poswiecasz studiowaniu i wytykaniu moich wad i przywar, a
                      to wybiorcza dysleksja, a to niezdolnosc wnioskowania, a to brak logiki.... Zaiste Suzume bawie sie z tym
                      swietnie wiec please nie przestawaj....
                      Pzdr
                      • suzume Re: Partnerstwo 17.10.01, 16:51
                        Gość portalu: curious napisał(a):

                        > Pudlo siostro (znowu) o tym ze Bes uwaza sie za feministke to juz dawno wiedzia
                        > lem czytajac jej posty.
                        > Roznica pomiedzy nia a innymi feministkami jest miedzy innymi taka ze Bes rozum
                        > ie co sie do niej pisze.

                        nie żeby mnie to jakoś szcególnie interesowało, tak tylko dla porządku pytam: ja
                        nie rozumiem?

                        > Wogole czytajac jej posty odnosze wrazenie ze jest osoba mila i rozsadna co prz
                        > yznaje, burzy nieco (ale
                        > tylko nieco - w koncu jedna jaskolka wiosny nie czyni) moj stereotyp feministki

                        Bo JEST bardzo miła, sympatyczna i rozsądna :)

                        > . Wszelako kiedy zaczynam
                        > miec watpliwosci co do mojego sposobu postrzegania feministek czytam sobie post
                        > Malwiny albo artykul
                        > Kingi Wiadomo-Ktorej i szystko wraca do normy.

                        a mój to nie? to w końcu jestem zołza czy nie?

                        > A tak swoja sciezka to zadziwiajace ile uwagi poswiecasz studiowaniu i wytykani
                        > u moich wad i przywar, a
                        > to wybiorcza dysleksja, a to niezdolnosc wnioskowania, a to brak logiki....

                        wiesz, to nie są ani wady, ani przywary.

                        > Zai
                        > ste Suzume bawie sie z tym
                        > swietnie wiec please nie przestawaj....

                        ja też mam ubaw po pachy, więc możesz na mnie liczyć.
                        chociaż chyba lepsze jest to, ile TY energii wkładasz we wmawianie mi różnych
                        moich (sic!) poglądów. btw, zapomniałam spytać wczoraj: co to jest ekofeminizm, o
                        którym łaskaw byłeś wspomnieć? bo rozumiem, że to też mój pogląd, na równi z
                        parytetem...

                        buźka
                        • Gość: curious Re: Partnerstwo IP: *.uni-forst.gwdg.de 18.10.01, 10:10
                          suzume napisał(a):


                          > nie żeby mnie to jakoś szcególnie interesowało, tak tylko dla porządku pytam: ja
                          > nie rozumiem?
                          Skoro cie to szczegolnie nie interesuje to po co mam odpowiadac?
                          Wszelako kiedy zaczynam
                          > > miec watpliwosci co do mojego sposobu postrzegania feministek czytam sobie
                          > post
                          > > Malwiny albo artykul
                          > > Kingi Wiadomo-Ktorej i szystko wraca do normy.
                          >
                          > a mój to nie? to w końcu jestem zołza czy nie?
                          No musze siostre zmatrwic - Malwina sadzac po postach osiagnela wyzszy stopien feministycznej
                          samoswiadomosci. Ale nie martwcie sie siostro - cwiczenie czyni mistrzynia i jak sie postaracie to tez dojdziecie do
                          dobrych rezultatow. Zreszta macie juz zadatki, talent rzeklbym - teraz trzeba go tylko pielegnaowac i cwiczyc,
                          cwiczyc, cwiczyc....

                          > > A tak swoja sciezka to zadziwiajace ile uwagi poswiecasz studiowaniu i wyt
                          > ykani
                          > > u moich wad i przywar, a
                          > > to wybiorcza dysleksja, a to niezdolnosc wnioskowania, a to brak logiki...
                          > .
                          >
                          > wiesz, to nie są ani wady, ani przywary.
                          Aaaaa jasne ze nie - to przeciez ktores-tam-rzedne cechy plciowe charakterystyczne dla samcow ;-)


                          > ja też mam ubaw po pachy, więc możesz na mnie liczyć.
                          > chociaż chyba lepsze jest to, ile TY energii wkładasz we wmawianie mi różnych
                          > moich (sic!) poglądów.(...)
                          Siostro droga ILE RAZY mam ci powtarzac ze zadnych pogladow ci nie wmawiam? Odnosze sie tylko i wylacznie do
                          pogladow oficjalnych ruchu z ktorym ty sie utozsamiasz (sama sie okreslasz jako feministka).

                          btw, zapomniałam spytać wczoraj: co to jest ekofeminizm,
                          > o
                          > którym łaskaw byłeś wspomnieć? bo rozumiem, że to też mój pogląd, na równi z
                          > parytetem...
                          Nie wiecie siostro co to jest ekofeminizm!!??? Wstyd!! No ale zeby nie bylo ze na nic wogole nie odpowiadam tylko
                          rozdrabniam sie w szczegolach (jak to sie zdaza niektorym normalnym feministkom) tym razem was siostro troche
                          uswiadomie. Ekofeminizm to przezabawny kierunek feminizmu uznajacy ze kobieta jako blizsza naturze niz
                          mezczyzna (swoja droga nie wiem skad siostry wytrzasnely takie zalozenie - moze ty mnie uswiadomisz?), lepiej te
                          nature rozumie, lepiej nadaje sie do pracy z nia i oczywiscie jest bardziej "ekologiczna" niz mezczyzna. Po szczegoly
                          odsylam do encyklopedii oraz na forum GW - byc kobieta.
                          I zainteresujcie sie siostro troche bardziej roznymi kierunkami feminizmu - nie bedziecie sie wtedy dziwic ze na slowo
                          feministka niektorzy dostaja ataku smiechu....

                      • suzume Re: Partnerstwo 17.10.01, 16:55
                        Gość portalu: curious napisał(a):

                        > Racz wybaczyc siostro, ale twoich pogladow to ja nie znam albowiem w swoich po
                        > stach z reguly
                        > ograniczasz sie do zlosliwosci i "wnioskowania" nie na temat. Jakbys nie wierzy
                        > la to przeczytaj wszystkie
                        > swoje odpowiedzi na moje posty....

                        jak mogłam nie odpowiedzieć na ten akapit? skleroza jest widać zaraźliwa :)
                        ależ ja się oczywiście wyzłośliwiam jak mogę, ale przynajmniej czytam twoje posty
                        od początku do końca i ustosunkowuję się do konkretnych stwierdzeń. ty chyba
                        robisz na odwrót i dlatego nie znasz moich poglądów. a "wnioskuję" tak na
                        podstawie choćby tego wątku o dzieciach i karierze...

                        pozdrowionka
                        • Gość: curious Re: Partnerstwo IP: *.uni-forst.gwdg.de 18.10.01, 10:24
                          suzume napisał(a):

                          (...)
                          > ależ ja się oczywiście wyzłośliwiam jak mogę, ale przynajmniej czytam twoje pos
                          > ty
                          > od początku do końca i ustosunkowuję się do konkretnych stwierdzeń. ty chyba
                          > robisz na odwrót i dlatego nie znasz moich poglądów. a "wnioskuję" tak na
                          > podstawie choćby tego wątku o dzieciach i karierze...

                          Ja zas robiac na odwrot czytam posty od konca do poczatku i nie ustosunkowywuje sie do twoich wypowiedzi?
                          Siostro naucz mnie prosze!!!
                          A co do twoich pogladow to zadziwiajace jest ze uwazasz sie za feministke, a jednoczesnie z wiekszoscia
                          najfajniejszych ich hasel sie nie zgadzasz. A mnie zarzucasz jakies rozdwojenia jazni i tym podobne....
                          pozdrowionka
                          • suzume Re: Partnerstwo 18.10.01, 10:48
                            Gość portalu: curious napisał(a):

                            > A co do twoich pogladow to zadziwiajace jest ze uwazasz sie za feministke, a je
                            > dnoczesnie z wiekszoscia
                            > najfajniejszych ich hasel sie nie zgadzasz. A mnie zarzucasz jakies rozdwojenia
                            > jazni i tym podobne....

                            cóż curious, hasła głoszone przez te osoby, które ty (i one same pewnie też)
                            nazywasz feministkami, to choroba - nie pogląd. ale o tym chyba sam wiesz :) i to
                            parę razy mówiłam w różnych moich postach. może przydałoby się zainteresować
                            trochę konkretami z rodzimego podwórka i do szafy schować senację i p. Dunin?

                            a propos ekofeminizmu. dzięki za uświadomienie. hasła dobre jak każde inne,
                            chociaż idiotyczne. pytasz skąd im się to wzięło? tego nie wiem.
                            natomiast wiem, że wiele religii robi przeciwstawienia typu: mężczyzna-kultura v.
                            kobieta-natura. w religiach politeistycznych cykle natury wiąże się z kobietami
                            na podstawie dwóch skojarzeń: matka-ziemia i bogini księżyca. pierwsze
                            skojarzenie jest oczywiste. drugie powstało na podstawie domniemania zależności
                            cyklu kobiecego i zmian faz księżyca (oba cykle to circa 28 dni). [btw. w Japonii
                            słońcem opiekuje się bogini, a księzycem - bóg, a ziemia, to po prostu ląd. jak
                            widać nie dla wszystkich te obserwacje były tak oczywiste...]
                            więc może stąd im się to wzięło? na stronach poświęconych kultom vicca widziałam
                            też rozważania o czarownicach - miały być palone na stosach, bo kościoły widziały
                            w nich niebezpieczny przejaw kobiecego związku z naturą i kultami płodności, jako
                            przeciwstawienie "męskiemu" chrześcijaństwu i Bogu tworzącemu słowem i dłońmi.
                            ale spotkałam się też z innymi niż zabobon tłumaczeniami procesów czarownic,
                            które brzmią logiczniej, więc może dajmy wiedźmom spokój :)
    • Gość: Ania Re: Partnerstwo IP: 213.25.124.* 17.10.01, 07:58
      No wiesz, partnerstwo polega na tym, że teraz Ty wynosisz śmieci, obierasz
      ziemniaki, wycierasz dziecku tyłek, robisz pranie, zmywasz, sprzątasz,
      gotujesz, kochasz i poświęcasz swoją karierę, i to Ciebie wieczorem boli
      głowa... ;-)
      • Gość: Well Re: Partnerstwo IP: 192.168.30.* / *.batory.org.pl 17.10.01, 11:04
        Gość portalu: Ania napisał(a):

        > No wiesz, partnerstwo polega na tym, że teraz Ty
        wynosisz śmieci, obierasz
        > ziemniaki, wycierasz dziecku tyłek, robisz pranie,
        zmywasz, sprzątasz,
        > gotujesz, kochasz i poświęcasz swoją karierę, i to
        Ciebie wieczorem boli
        > głowa... ;-)

        Mam nadzieję, że żartujesz, bo jak nie to coś tu nie
        gra. Czy w związku z takim podejściem do życia Twój
        facet jest jeszcze z Tobą czy dał sobie spokój. Bo jeśli
        jest, trzymaj go mocno (inaczej ucieknie do Kobiety,
        która partnerstwo rozumie w inny sposób).
    • suzume Re: Partnerstwo 17.10.01, 12:44
      Gość portalu: curious napisał(a):

      > Niedawno sie dowiedzialem, ze teraz - dzieki feministkom oczywiscie - my mezcz
      > yzni mamy w
      > kobietach partnerki zyciowe a nie sluzace (jak to dawniej pono bywalo). Niech m
      > i wiec ktos wyjasni
      > czym sie to objawia? Co to jest to "partnerstwo", czemu ma sluzyc itp.? Z gory
      > dziekuje za
      > uswiadomienie.

      a czym dla ciebie jest partnerstwo?
      • Gość: curious Re: Partnerstwo IP: *.uni-forst.gwdg.de 17.10.01, 12:48
        suzume napisał(a):


        >
        > a czym dla ciebie jest partnerstwo?

        Widze ze stosujesz jezuicka metode rozmowy - odpowiadanie pytaniem.
        Ja niestety odpowiedzi nie udzielam. Ja tylko zadaje pytania....
        • suzume Re: Partnerstwo 17.10.01, 13:04
          Gość portalu: curious napisał(a):

          > suzume napisał(a):
          >
          >
          > >
          > > a czym dla ciebie jest partnerstwo?
          >
          > Widze ze stosujesz jezuicka metode rozmowy - odpowiadanie pytaniem.
          > Ja niestety odpowiedzi nie udzielam. Ja tylko zadaje pytania....

          metoda, jak by nie była, bardzo pomaga w ustaleniu bazy.
          ale nie to nie
    • Gość: mirek Nie parterstwo, ale miłość IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 17.10.01, 13:14
      Jak się kogoś kocha, to robi się tak, żeby było, jemu/jej dobrze. A jak
      siądziemy, i zaczniemy dzielić obowiazki po równo z kalkulatorem, to już nie
      jest miłość.

      Dla ciekawych: u nas ja pracuję czasami do 22 ( jak przychodzę do domu o 19, to
      znaczy, że jestem wcześnie) a żona robi resztę. Nie wiem, czy jest to fair, ale
      tak się składa, że ja mogę zarobić o wiele więcej niż ona - a o 22 nie mam już
      sił na sprzątanie.
      • frisky2 Re: Nie parterstwo, ale miłość 17.10.01, 13:15

        Gość portalu: mirek napisał(a):

        > Jak się kogoś kocha, to robi się tak, żeby było, jemu/jej dobrze. A jak
        > siądziemy, i zaczniemy dzielić obowiazki po równo z kalkulatorem, to już nie
        > jest miłość.
        >
        > Dla ciekawych: u nas ja pracuję czasami do 22 ( jak przychodzę do domu o 19, to
        >
        > znaczy, że jestem wcześnie) a żona robi resztę. Nie wiem, czy jest to fair, ale
        >
        > tak się składa, że ja mogę zarobić o wiele więcej niż ona - a o 22 nie mam już
        > sił na sprzątanie.


        Mirek pozytyw jest taki, ze jak cie dlugo nie ma w domu, to i nie brudzisz tak.
        Wiec zona ma mniej sprzatania.

        • Gość: Malwina Re: Nie parterstwo, ale miłość IP: *.abo.wanadoo.fr 18.10.01, 10:33
          ja chyba pekne z radosci z powodu porownania z kinga- jakas- tam ! :-)
          cala reszta komentarzy przeszla mi kolo nosa bo ...nic z tego nie rozumiem (z zasady rozumiem
          wszystko oprocz spraw ktore mnie osobiscie dotycza...)
          No, ale jak wy wiecie kto ja jestem tzn ze napewno macie racje....

          Malwina feministka z wasem i magnum, ooooohhhhhh, jaka agresywna !

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka