Dodaj do ulubionych

Dylematy pięćdziesięciolatka

IP: *.provider.pl / 192.168.17.* 14.12.02, 17:21
Tak jest, że współczesne firmy dążą do tego, by zdobyc jak
największy wpływ na swojego pracownika i to właśnie kosztem
rodziny. Wydaje mi się, że poprzeż mnóstwo szkoleń, wspolnych
imprez integracyjnych pracodawcy chcą zdobyć jak największą
kontrolę nad podwładnym. Ja wykonuję wolny zawód, więc nie
rozumiem takiego uzależnienia i tego, że ludzie potrafią być tak
silnie związani ze swoją firmą, by spychać rodzinę na dalszy
plan. A najgorzej, że oni wcale się nad tym nie zastanawiają
uważająć, że tak właśnie musi być. Zupełny brak potrzeby
decydowania o sobie.
Obserwuj wątek
    • Gość: eva-monik Re: Dylematy pięćdziesięciolatka IP: *.dip.t-dialin.net 14.12.02, 18:32
      To jakas paranoja!Ale jeszcze troche,to bedzie tak jak w
      Japoni,ale tylko pod tym wzgledem,tzn.podczas czynnego zycia
      zawodowego,a na starosc -przyslowiowy kop!Wlasnie tam tak wyglada
      stwozywszy wspolnote pracownikow.
      • Gość: leila tak jest! IP: *.ppp.get2net.dk 15.12.02, 11:06
        tak jest w Dani pracodawca usiluje jak najsilniej zwiazac pracownika z miejscem
        pracy .organizuje wspolne wypady do restauracji,lasu,wycieczki z roznymi
        konkurencjami ktore maja wzmocnic zdolnsc do dzialania zespolowego.na starosc
        lub gdy jest sie bezrobotnym ,czlowiek spychany jest na margines zycia
        spolecznego pod kazdym wzgledem.cala Dania przypomina ogromne stanowisko pracy
        gdzie rano i ok 16 wylegaja tlumy pracownikow.w miedzyczasie po ulicy
        przemykaja bezrobotni,starsi lub rencisci jakby ze wstydem ze jeszcze zyja.
        • Gość: Asia Re: tak jest! IP: *.dhcp.unc.edu 16.12.02, 18:22
          No to ja mam szczescie - pracowalam w Polsce i na wszelkich
          imprezach rodzina byla zawsze mile widziana; teraz pracuje w
          USA (do niedawna w firmie prywatnej, teraz na uniwerku
          stanowym) i tez imprezki sa zdecydowanie rodzinne - i jest
          fajnie. Wspolczuje wszystkim , ktorzy cierpia z takiego powodu -
          sa i tak juz dostatecznie pokrzywdzeni przez faktyczny brak
          wspolmalzonka (ki). Ale - ostatecznie firma to ludzie , ktorzy
          w niej pracuja - wierze, ze jesli sie chce, to mozna wiele
          rzeczy zmienic. Powodzenia! I milych - rodzinnych imprezek
          przedwiatecznych!
    • Gość: AK Re: Dylematy pięćdziesięciolatka IP: 212.126.14.* 17.12.02, 16:12
      Byłem kiedyś (jako nowy pracownik) na imprezie firmowej, w
      której uczestniczyły rodziny. Każdy rozmawiał tylko ze swoją
      żoną, mężem, zjadł co było do zjedzenia, otarł gębę i wracał jak
      najszybciej do domu... I tak oto miałem okazję poznać moich
      współpracowników przy towarzyskiej okazji ;-)))
      • Gość: bez dylematów Re: Dylematy pięćdziesięciolatka IP: *.mclane.pl 18.12.02, 10:40
        Zgadzam się z wypowiedzią Pana AK. Impreza integracyjna ma
        służyć integracji pracowników, a nie ich rodzin. Impreza
        integracyjna ma być odskocznią od domu, odpoczynkiem. Każdy
        człowiek potrzebuje sie "wyrwać" z domu, a dla niektórych
        impreza integracyjna to jedyna okazja. Bardzo pochwalam zatem
        ideę tychże imprez organizowanych tylko i wyłącznie dla
        pracowników danej firmy - BEZ RODZIN!!! Powiem jeszcze tylko, że
        jest to nie tylko moje zdanie: większość osób pracujących w
        mojej firmie nie pojechałoby na imprezę, gdyby mieli zabrac ze
        sobą małżonków (nie wspominając o dzieciach). Z rodziną jak ktoś
        chce - to prosze bardzo: na msze w niedzielę, na festyn w
        dożynki...
        • Gość: ann Re: Dylematy pięćdziesięciolatka IP: gil:* / 192.168.0.* 18.12.02, 12:29
          Impreza odskocznią od domu? Ty pewnie nie masz rodziny, a jak
          masz to nie powinienes zakładać, bo tylko ich krzywdzisz. Z zoną
          na dożyni lub niedzielna mszę - wspołczuje ci. Poczekaj jak
          stracisz prace i zobaczysz jak bardzo chetnie beda sie z toba
          chcieli spotykac koledzy i szefowie
    • Gość: IWONA Re: Dylematy pięćdziesięciolatka IP: *.petrotel.com.pl 18.12.02, 11:04
      BYĆ MOŻE JESTEŚ NIE ATRAKCYJNY DLA SWOJEJ ŻONY,POMYŚL O
      KOCHANCE,LUB ZNAJDŻ SOBIE PASJE RÓWNIE ABSORBUJĄCĄ TAK JAK DLA
      ŻONY PRACA. ISTNIEJE PRAWDOPODOBIEŃSTWO,ŻE WŁAŚNIE WTEDY
      STANIESZ SIĘ DLA NIEJ BARDZIEJ NIEDOSTĘPNY- A ZARAZEM
      ATRAKCYJNY.IWONA

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka