Dodaj do ulubionych

Mam moralnego kaca:(

18.06.06, 10:32
Całowałam się wczoraj z moim najlepszym przyjacielem:( Tzn. on mnie pocałował,
ale ja nie protestowałam... co prawda, po dłuuugiej chwili (sic) udało mi się
opamiętać, ale i tak czuję się co najmniej nieswojo. Ja już przestaję wierzyć
w przyjaźń damsko-męską:|
Obserwuj wątek
    • asiulka81 hehehe 18.06.06, 11:08

      standardowa sytuacja :)

      do przewidzenia :) pewno mu sie podobasz i oczywiscie w swej proznej naiwnosci
      nie zauwazylas tego wczesniej...

      __
      "It's gettin' dark, too dark for me to see
      I feel like I'm knockin' on heaven's door."
    • snegnat Re: Mam moralnego kaca:( 18.06.06, 11:30
      Ojj Bidula. Paskudny mężczyzna pod przykrywką przyjaźni zbliżył się do Ciebie i
      podstępnie zaczął Cię całować a Ty niczego nie zauważyłaś ;-P
    • tygrysio_misio Re: Mam moralnego kaca:( 18.06.06, 11:38
      a ja mialam tak rok temu z 18 na 19 czerwca....

      byl koncert na amfiteatrze u mnei za plotem...Kult gral..on przyszedl do
      mnie..siedzielismy na ogrodzie...sluchalismy...przytulalismy ie jka zawsze..i
      jakos wyszlo..nawet nie zauwazylam kiedy ale nagle z tego przytulania sie masze
      usta znalazly sie naprzeciwko siebie;]

      ach...piekna to byle dla mnie noc;]

      potem ja zaczelam uprawiedliwiac to...tak jak zawsze bo to ja bylam wplatana
      uczuciowo i tlamsilam wszystko, zeby nie stracic przyjazni

      az nagle zaczelam sie smiac bo chyba to juz byla paranoja...o ile mozna
      wytlumaczyc przytulanie sie co kilka dni (takie na prawde przytulania a nie
      obejmowanie sie) to calowanie jakos juz nie tego
    • garraretka heheh... 18.06.06, 12:26
      Kaca klinem!!!
    • qurde1 Re: Mam moralnego kaca:( 18.06.06, 12:40
      On tez zapewne utracil wiare w taka przyjazn.
      Trzeba bylo se opierac....
      • ikonka_20 Re: Mam moralnego kaca:( 18.06.06, 16:35
        qurde1 napisała:

        > Trzeba bylo se opierac....

        Tylko że to było tak z zaskoczenia. Byliśmy razem ze znajomymi w pubie. Kiedy
        wracaliśmy, on stanął za mną, wyszeptał moje imie, ja się odwróciłam i... stało
        się. Nawet nie miałam czasu pomyśleć, co robię.
        • qurde1 Re: Mam moralnego kaca:( 18.06.06, 17:24
          Zdarza sie i tak.
          Masz problem, to powiedz mu o tym,
          moze on czuje sie tak jak ty teraz.
          Dacie sobie "rozgrzeszenie", i wszystko powroci do normalnosci.
          Po co masz sie tak katowac, tak czy inaczej masz wytlumaczenie,
          wziol cie z zaskoku, hehe;-)
          • qurde1 Re: Mam moralnego kaca:( 18.06.06, 17:26
            wzial, nie wziol...
            sie przejelam troszki..
            • ikonka_20 Re: Mam moralnego kaca:( 18.06.06, 18:05
              Porozmawiam z nim, tylko na razie muszę się do tego psychicznie przygotować ;)
              Tak czy inaczej nie chcę marnować naszej przyjaźni - znamy się już ponad 4 lata,
              a on mi z takim czymś wyskakuje:(
    • maialina1 eeehehehe 18.06.06, 14:05
      ikonka_20 napisała:

      Ja już przestaję wierzyć
      > w przyjaźń damsko-męską:|


      To ty w nia w ogole wierzylas?
      Naiwna jestes.
      • heart_of_ice Re: eeehehehe 18.06.06, 14:09
        kiedy to prawda - przyjazn damsko-meska istnieje
        ale dopiero potem, jak on i ona byli juz razem w lozku:))))

        Pauli
        --
        bywam na Łysej Górze:)
    • mahadeva Re: Mam moralnego kaca:( 18.06.06, 16:17
      przyjazn nie wyklucza seksu! zreszta chyba lepiej to robic z przyjacielem niz z
      nie wiadomo kim...
      • kochanica-francuza A kto by tam wierzył 18.06.06, 16:18
        Przyjaźń damsko-męska jest możliwa, jeśli strony czują wzajemny antypociąg, hehe.
    • zamyslona4 Re: Mam moralnego kaca:( 18.06.06, 16:36
      eeee tam..... ja z moim super przyjacielem w bardzo romantych okolicznosciach
      zaczelam sie calowac (kilka nocy przespalismy razem w 1 namiocie, przytuleni ,
      bo to byl moj any-typ - i vive versa), a potem spontanicznie, wrecz z zartow..
      kochac.
      i co?
      i super, od 2 lat jestesmy bardzo szczesliwa para, przede wszytskim dlatego ze
      zaczelo sie od przyjazni a nie fascynacji fizycznej.
      wiec moze spojrzec w ta strone?
      • mahadeva Re: Mam moralnego kaca:( 18.06.06, 16:41
        czyli to wcale nie byl taki anty-typ :)
        ja mam takiego kumpla, sypialismy ze soba troche, ale nigdy nic romantycznego z
        tego nie bedzie :)

        zamyslona4 napisała:

        > eeee tam..... ja z moim super przyjacielem w bardzo romantych okolicznosciach
        > zaczelam sie calowac (kilka nocy przespalismy razem w 1 namiocie,
        przytuleni ,
        > bo to byl moj any-typ - i vive versa), a potem spontanicznie, wrecz z
        zartow..
        > kochac.
        > i co?
        > i super, od 2 lat jestesmy bardzo szczesliwa para, przede wszytskim dlatego
        ze
        > zaczelo sie od przyjazni a nie fascynacji fizycznej.
        > wiec moze spojrzec w ta strone?
        • zamyslona4 Re: Mam moralnego kaca:( 18.06.06, 20:11
          mahadeva napisała:

          > czyli to wcale nie byl taki anty-typ :)
          > ja mam takiego kumpla, sypialismy ze soba troche, ale nigdy nic romantycznego
          z
          >
          > tego nie bedzie :)
          >

          byl byl.... absolutnie antytyp
          uwierzysz czy nei , ale uwiodl mnei swoim poczuciem humoru , inteligencja,
          zaradnoscia.. super sie dogadywalismy od poczatku, choc wizualnie absolutnie..

          a le w pore dostrzeglam jego uroczy usmiech i oczka :)
    • squirrel22 Re: Mam moralnego kaca:( 18.06.06, 19:12
      Eh, z tymi przyjaźniami damsko-męskimi.. Moja była-najlepsza przyjaciółka i mój
      były-chłopak też byli swoimi anty-typami, a już po weselichu :D
      • zamyslona4 Re: Mam moralnego kaca:( 18.06.06, 20:14
        squirrel22 napisała:

        > Eh, z tymi przyjaźniami damsko-męskimi.. Moja była-najlepsza przyjaciółka i
        mój
        >
        > były-chłopak też byli swoimi anty-typami, a już po weselichu :D
        >

        wspolczuje...... to najgorsze co moze byc...
        • squirrel22 Re: Mam moralnego kaca:( 18.06.06, 22:39
          zamyslona4 napisała:

          > squirrel22 napisała:
          >
          > > Eh, z tymi przyjaźniami damsko-męskimi.. Moja była-najlepsza przyjaciółka
          > i
          > mój
          > >
          > > były-chłopak też byli swoimi anty-typami, a już po weselichu :D
          > >
          >
          > wspolczuje...... to najgorsze co moze byc...



          Wcale nie jest tak źle, jakoś się trzymam :) W sumie to nawet się cieszę, że
          tak się stało, bo po gruntownym przemyśleniu sprawy, doszłam do wniosku, że
          pozbyłam się dwóch najbardziej toksycznych znajomości w moim życiu. Nauczyło
          mnie to, że przyjaźni nie należy bezgranicznie ufać, zawsze trzeba zachować
          jakiś margines dla siebie, to samo z miłością. Bo choć to nie było tak, że ona
          mi go odbiła, zeszli się rok po naszym rozstaniu, w międzyczasie on miał
          jeszcze inną dziewczynę przez pół roku, przed nią a po mnie, to jednak cały
          czas mnie oszukiwali, pod przykrywką przyjaźni dojrzewało uczucie, potem się
          okazało, że ona kochała go "od zawsze", ona napewno też mu nie była obojętna w
          czasie gdy byliśmy razem, ciągłe rozmowy, dzwonił do niej częściej niż do mnie,
          z nią dyskutował nad problemami w naszym związku, czasami niewinnie flirtowali,
          tańczyli razem na imprezach, ale przymykałam oko, bo wiedziałam, że mój
          wybranek ma naturę kobieciarza i pogodziłam się z tym wierząc, że tylko mnie
          kocha więc mogę mu ufać. W każdym razie nie mam już żalu ani po jednym ani po
          drugim, wyciągnęłam lekcję dla siebie, ich traktuję obojętnie, i nawet dobrze
          im życzę, naprawdę, widocznie byli dla siebie, skoro są ze sobą już 3 lata,
          jesienią wzięli ślub, a nam nie wyszło i nie było dla tego związku perspektyw
          na przyszłość, aczkolwiek to była największa miłość (i chyba jedyna tak
          naprawdę) w moim życiu. Podobno u niego tak samo, jeszcze po roku bycia z nią,
          wypłakiwał się naszej wspólnej koleżance w rękaw, że "tylko ja", były jakieś
          telefony, sms-y, rzewne walentynki, ale to już osobny rozdział, w każdym razie
          spławiłam kolesia raz na zawsze, niepotrzeba mi wplątywać się na trzeciego, bo
          wiem, że gośc sam nie wie czego chce, ja już postawiłam na tej znajomości
          krzyżyk. I nie mam zamiaru roztrząsać czy to był tylko kryzys w małżeństwie
          (tzn wtedy jeszcze nim nie byli) czy rzeczywiście gość ma jakiś powazny
          sentyment do mnie, jego problem, on już wybrał, ja się nie będę podkładać w
          imię miłości, zresztą nie wiadomo czy prawdziwej. Jej, przepraszam, jak ja
          lubię mówić o sobie ;P

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka