Dodaj do ulubionych

bezsilność

12.07.06, 09:41
Witajcie,
nie mam juz sił, mędrkuje książki, przemyślam wnioski, staram się a z drugiej
strony znowu kontra i zrzucenie winy o wszystkie kłótnie na moje barki (a to
ja zawsze wyciągałam rękę, kłótnie o byle co prowokowane przez mnie lub
niego). Przy byle okazji - przypomnienie, że mu nie zależy, że
nie wierzy, że kiedyś chciał a teraz już nie i znowu ta wyprowadzka słowna
(piszę słowna bo bez czynu). Jak to mówi raz prubuje szydzić, raz widzę w
jego oczach ból. Mam dość, w tych dwóch mies. waga spadła o 7kg, co raz
więcej osób pyta co mi jest, czy mam problemy bo z wesołej żywej kobiety
stałam się jakaś taka nie wyrażna. Ta piątkowa piąta rocznica - chyba nie
dojdzie do skutku, dziś znowu coś mu nie pasowało, nie mówiłam tym tonem co
trzeba i niby od rana miałam focha... i znowu wyprowadzka z jeg ust i że nie
zależy, wnerwiłam się powiedziałam - to się wyprowadzaj, jeszcze dziś. Teraz
nie wiem co dalej...Jestem u kresu sił.
Czy tak można grać uczuciami? Dowiedziałam się, że jego ojciec bił kiedyś
matkę i podporządkował ją sobie całkowicie. My jestśmy młodzi, mamy po 30
lat, w związku całościowo 12 (małżeńskim 5 mijało by w piątek), 2 letnie
dziecko. Było róznie, teraz jest masakra i jego "nie wierzę w nas".Dopilnować
tej jego wyprowadzki (wykańczam się nerwowo, psuje mnie psychicznie), dać mu
czas na nia czy z dnia na dzień niech coś sobie wynajmie, co z kluczami i
cała resztą?
Prosze dajcie jakieś rady, wskazówki, czy ten związek gdzie jedna strona
zapewnia o miłości, a druga jest na nie ma szanse, czy wziąć się w garść i
pognać tatusia gdzie pieprz rośnie??
Obserwuj wątek
    • gogaaa1 Re: bezsilność 12.07.06, 12:24
      kochana ,ja tez jestem w trudnej sytuacji,poczytaj pisalam na tym
      forum ,niedawno ,wiesz wygon go i badz twarda ,ja tez slablam i bylam dobra dla
      niego i wiesz on ma to w dupie ,a teraz to ja mam go w dupie nie warto wypruwac
      sobie zyl ,to mosi byc z obu sron ,ta milosc ,jak nie czujesz w sobie tej sily
      to nic nie wiem czy cos zrobisz ,ale szukaj pomoc u znajomych ,u twojej
      rodziny ,u Boga ,modlitwa pomaga ,niech idzie jak czegos nie zrozumie to nie
      warto sie meczyc ,ja to dopiero zrozumialam ,po 7 latach teraz chce zeby mi
      pokazal jak mu zalezy a jesli nie to niech idzie szukac lepiej ,i ty tak
      zrob ,to trudne ale warto ,jesli przyjdzie nie lam sie nie przyjmuj
      odrazu ,dzajcie sobie czas ,poczytaj co pisza kobiety ,nie jestesmy same ,a
      wieszco zycie mamy tylko jedno ,i nie obwinaj sie moze czasami ty cos psujesz
      ale nik nie jest idealny ,a na szacunie KAZDY zasluguje ,ja chceszto mozemy
      razem popisac na gg albo tlenie ,ja tez jestem w twoim wieku i zamiezam reszte
      zycia przezyc w szczesciu z moja coreczko a moze i jeszcze z nim ,ale po
      zmianie bo tak jak jest niemoze byc ,i ty to zrozum mocno cie sciskam i zycze
      duzo SILY ,,,,,
    • ela282 Re: bezsilność 12.07.06, 12:59
      dziewczyny nie tkwijcie w toksycznych związkach. To odbije się na Waszym
      zdrowiu. Lepiej wcześniej to wszystko zakończyć. Szkoda życia. Zobaczcie jak
      Wasze dzieci to przeżywają. Nie róbcie im piekła już od najmłodszych lat. One
      chyba zasługuja na miłość i szczęśliwe życie. Miejcie na uwadze swoje i swoich
      dzieci dobro.
      • angie27 Re: bezsilność 15.07.06, 12:51
        czytam i sie dziwię.... co Wami powoduje dziewczyny, że dajecie sobą tak
        pomiatać ?
        • zmagda1 Re: bezsilność 15.07.06, 13:51
          Doskonale zdaję sobie sprawę z sytuacji, która aktualnie jest w moim małżeństwie
          i z głupoty jaką wykazuje, ale to jest silniejsze ode mnie. Tu niby udaje
          twardziela - wyprowadzka ok - zmiataj, tu w duchu ryczę.
          Co powoduje ten stan - przywzwyczajenie czy milość, lęk przed samotnością, jakis
          wewnętrzny strach.....
          • mulinka Re: bezsilność 15.07.06, 15:54
            a moze to lek przed zmianami?
            zawsze boimy sie zmian

            choc poprawic wlasne zycie mozemy wylacznie przez zmiany
            :)

            trzymaj sie
          • angie27 Re: bezsilność 15.07.06, 20:17
            ja jestem sama od 3 lat i jest dobrze. Przy czym sama- nie oznacza, ze samotna,
            bo mam synka, rodzinę i trochę osób, na ktore zawsze mogę liczyć. Odeszłam, bo
            mnie zdadzał. Nie bój się, nie będziesz się czuć samotna, jak będziesz miała
            wokoł siebie przyjaznych ludzi. powodzenia !
    • gogaaa1 Re: bezsilność 12.07.06, 13:47
      tak ela ale wiesz ja wiem na swoim przykladzie jake to trudne ,ja teraz dopiero
      otworzylm oczy ,i mysle o rozwodzie ,ale wiesz wczesniej mimo tylu krzywd i
      obojetnosci z jego strony ja chcialam tylko byc z nim ,przytulic sie i miec
      go ,a teraz nie spimy razem 3 tyg ,i mi go mie brauje ,nie chce jego
      przytulania itd,to mosi samo przyjsc ta sila i ze chce sie zmin,jak sie nam nie
      ukladalo wszyscy mowili zrob tak ,albo tak ,to dla twojego dobra ,a ja
      zamroczona miloscia ,nie mognam czulam sie bezsilna a teraz nadszedl monent po
      tym co mi zrobil ze wiem czego chce i ze zycie z nim nie bylo wcale takie
      szczesliwe ,on majac 30 lat ,7 lat malzenstwa ,on mysl tylko o swojej
      rodzinie ,a ja jestem gdzies na koncu ,jka cos mowie na nich ,prawde to sie
      obraza ,ma do nich zaufanie z pieniedzmi teraz gdy jest zle miedzy nami on
      pienadze im powieza ,zamyka przedemna ,co to ma byc ale tak bylo zawsze a je
      tego nie widzialam a teraz widze ,on ma nich plecy a ja nic nie znacze ,jak
      taki czkowiek mysli ,ja dalam u swoje
      zycie ,dziecko ,molosc ,przyjazn ,piep,,yl mnie ,a on mnie nie szanuje ,ja
      dopiero to zobaczylam i man go w du,,pie ,to nie jest moj przyjacie to
      wrog ,,,,i ja mysie ze zmagda musi przejrzec ,bo ja zmarnuje ,,,,,
      • zmagda1 Re: bezsilność 12.07.06, 15:52
        Dziewczyny, bardzo Wam dziękuję za wsparcie i zrozumienie. Ja to wiem co
        mówicie "wywal go, daj sobie spokój nie warto itp", ja to pojmuję, ale jakoś
        wewnętrznie drzemie we mnie ta obawa o to co będzie dalej ze mną, moim
        dzieckiem, lęk przed samotnością, wolne miejsce obok, ja pragnę miłości,
        dlatego też juz sama nie wiem - dopilnować tej wyprowadzki niech idzie i już
        czy liczyć jeszcze na zmianę, starac się (choć wydaje mi się to chore).
        Największa moja obawa to chyba lęk przed samotnością i żal na samą myśl tych 12
        lat, które przecież maja tyle wspomnień...
        • gogaaa1 Re: bezsilność 13.07.06, 10:29
          widzisz ty go ciagle kochasz ,no ale co z tego jesli on tak sie
          zachowuje ,pomysl czy ty przez te 12 lat bylas z nim szczesliwa ,bo wiesz
          milosc nie polega na slowach tylko na czynach to sa drobne rzeczy ,na
          codzien ,co ty robilas dla niego a co on dla ciebie ,, czy cie
          wspieral ,przytuil jak bylo ci zle ,mowil jak duzo dla niego znaczysz ,itp czy
          byl ci przyjacielem ,moze czasmi to zrobil ale to nie ma byc czasami ,pomysl,,,
          ty bedziesz robic dla niego wszystko ,sprzyjac,wyciagac reke do zgody a on
          bedzie coraz cwanszy bo bedzie wiedzial ze ma cie w kieszeni ,i bedzie robil co
          chcial ,ja ci to pisze bo mialm tak samo ,ty sie nie boj samotnosci ,bo masz
          dla kogo zyc ,,dziecko,,a to miejsce puste w luzku ,niech lepiej bedzie narazie
          puste ,bo na nie zasluguje ktos kto naprawde,, KOCHA ,,przecierp to ,zrob cos z
          tym ,nie badz bezsilna,chcesz resze zycia sie meczyc i robic to co dotychczas a
          i tak nie ma zmiany ,niech idzie ,zobaczysz jak bedzie ,zacznij od tego ,nie
          boj sie tego krzywda mu sie nie stanie ,pokarz mu ze tak zie chcesz zyc ,jesli
          to nie da zmiany lepiej ,,odejsc ,,nie wpadaj znowu w te ramiona ktore tylko ma
          chwiele ukoja twoj bol ,a potem bedzie gorzej ,zdrady itp,i wiekszy ,,BOl,, ja
          to zrozumialm ,dajesz milosc i wymagaj jej od drugiego ,pozdrawiam cie ,ty sama
          musisz cos z tym zrobic ,tego nikt za ciebie nie zrobi ,,pozdrawiam ,,
        • ela282 Re: bezsilność 14.07.06, 14:41
          Magdo piszesz, ze pragniesz miłości. Na pewno. Ale czy jest miłość między Wami?
          Masz dziecko i czas poświęcisz jemu. Powiedz czego się boisz? Jak zostaniesz z
          nim to będziesz się coraz bardziej bała, to jest pewne.
          • zmagda1 Pomocy 17.07.06, 23:08
            Wygoniłam go z domu, właśnie przed pół godz. wygoniłam go, miałam już dość teraz
            siedzę i ryczę - Boże na noc go wygoniłam, nie ma dokąd iść, jutro rano do
            pracy... Kazałam zostawić klucze i niech wy.... a powiedziałam to gdy się
            dowiedziałam, że mnie nie kocha, że ma fatalną żonę, że juz dawno by odszedł
            gdyby nie dziecko...Próbowałam przypominać dobre chwile - podnosił głos - on nic
            nie pamięta i nie chce pamiętac...Mówiłam, że kocham i niech spróbuje w nas
            uwierzyć (defakto z nienacka 2,5mies temu nastał ten beznadziejny stan), on
            mówi, że nie, on nie wierzy i nie chce, dodaje że nie ma nikogo. Czym się wobec
            tego kieruje, dlaczego rani mnie słowami - prosiłam aby tak nie mówił, rani
            mnie, boli mnie to itp. On na to że on nic oe mnie nie chce, a ten sex który
            uprawialiśmy nawet w tej beznadziei to sama sobie niech dopowiem... Ludzie jak
            mozna byc tak podłym - po 12 latach bycia razem, po 5 latach małżeństwa mąż mówi
            żonie takie rzeczy, mi się to w głowie nie miesci...A jeszcze zadaję sobie
            pytanie czy nie powinnam przeczekać nocy i niechby się wyprowadzał rano... On
            mówił, że za duzo gadam, a ja na to że milczeniem nic byśmy nie wskórali, a on
            że wolałby milczeć - jak milczeć, być koło siebie i nie interesowac się sobą,
            tak wygląda małżeństwo??? Boże powiedzcie co ja zrobiłam???
            • ela282 Re: Pomocy 18.07.06, 07:12
              Magdo współczuję Ci. To jest przykra i trudna sytuacja. Jednak moze taka
              terapia wstrząsowa dobrze mu zrobi. Może zastanowi się nad swoim postepowaniem.
              Bo najgorzej to w ogóle nie reagować. Jeżeli jest myślącym facetem to dojdzie
              do wniosku, że nagrzebał sobie w życiu i zasłużył na to. Jak będzie mu na Tobie
              zależało to wróci. Może wtedy się dogadacie. Przynajmniej ustalicie czy po
              drodze Wam razem.
            • akacjax Re: Pomocy 19.07.06, 06:49
              A jaka jest różnica kiedy on się wyprowadza? Perspektywa wyprowadzki też nic w nim nie zmieniła. A może czekał aż Ty podejmiesz decyzje, bo on do końca bedzie uważał, że to Ty... A przecież to nieprawda.
              A może te jego teksy słuzyły by on sam utwierdził się w chęci odejścia.
              (Gdybyś napisała że spotyka się z kimś ta ukłądanka nabrała by pełnych kształtów).
              Z doświadczenia wiem, że w chwilach, gdy mięknie nam serce i litość wdziera się na siłe najlepiej przypominać sobie te złe chwile, te poniżania, drwiny, deprecjonowanie. Bo my za szybko wybaczamy, łudzimy się na każda maleńka zmane, że to już zapowiedź trwałej poprawy, a to tylko manipulacja itd.
              Uważam, że separacja w takich kryzysowych chwilach, ale całkowita, bez codziennego kontaktu ułatwia ocene sytuacji.
              Życzę powodzenia.
              • zmagda1 Re: Pomocy 19.07.06, 07:02
                On o wyprowadzce przypominał mi nonm stop, wykańczałam się psychicznie tu z
                jednej strony robiąc wszystko abysmy byli razem a tu z drugiej jego kontra. Malo
                tego, działał jak mu się chciało rtaz dawal sygnały ze wszystko jest na dobrej
                drodze, to znowu przypominał że nie wierzy, a chęć wyprowadzki nie odeszła.
                Sądzę że pomogłam mu właśnie tracąc cierpliwość do tego nękania, schudłam 7kg,
                mysli kołowały tylko nad małżeństwem, nad nim - co będzie dziś co robić,
                odpuścić, udawać że mi też nie zależy, nie rozmawiac o niczym?
                Malo tego ostatnio kwestia koleżanki tez weszła w grę,niby jej bezinteresowne
                działanie, wieczna potrzeba jej czegos od niego, a może to on też chciał. Weszły
                w gre wspólne wyjścia, o których gdzieś się tam dowiedziałam, chwile że dzwonię
                (np. ostatni week, a on nie odbiera po czym przesyła zdawkowego sms że jest z
                kolega w knajpie a ja mam nie dzwonić bo mu nie zręcznie....jak niezręcznie
                odebrać jeden tel. od żony? I to jeszcze wiedział że będę dzwoniła bo kilka
                godz. wcześniej wyjechałam w dalsza podróz - tzn. on wysłał mnie i dziecko pod
                pretekstem dokończenia remontu, którego i tak nie dokończył - no przecież miał
                spotkania z kolegą....).
                Nie wiem czy separacja, czy rozwód, z mojej strony nie wiem jak powinno być
                nigdy nie sądziłam że do czegos takiego dojdzie, on pewnie będzie bardziej
                ukierunkowany - otacza się w środowisku rozwodników, rozwódei i innych stworów i
                zaczął przyjmować iz wolny związek to jest to, a nie jekies małżeństwo, czym
                jest małżeństwo co to obrączka...Żałosne.
                • gogaaa1 Re: Pomocy 20.07.06, 11:11
                  HEj MAGA jak sie masz ,z tego co czytam to zle ,ja myse ze dobrze zrobilas ze
                  go wygnals i teraz pomysl nad tym wszystkim spokojnie ,a moze wlasnie on kogos
                  ma ,to bolesne ale moze prawdziwe ,co zrobisz ,,,zastanow sie ,co mowi twoje
                  serce,,napewno to ze brak ci jego ,,ale on cie niszczy ,wesz ja mysle ze
                  powinnas zrobic dalsze kroki ,czy warto czekac na niego ,nie nie wydaje mi
                  sie ,widzisz on jest dla ciebie zimny i cie tak rani ja cie nie znam ale widze
                  ze ty pragniesz byc w tym zwiazku ,i wszystko bys zrobila aby to ratowac ,wie
                  to oznacza ze jestes w porzadku ,a on co robi ma to wszystko w d,,,ie ,ty go
                  teraz nie szukaj ,nie poros by wrocil ,bo to nie warto ,on sam mosi dojsc czego
                  chce ,czy chce WAS ,czy nie ,wdzisz na sile nikogo nie zatrzymasz ,a moze
                  wlasnie chcial cie doprowadzic do tego stanu ,moze chcial tego ,odejsc ,niech
                  IDZIE ,a ty badz silna i nie zalamuj sie tym nic nie osiagniesz ,to sie wszysto
                  ulozy ,ale nie pozwol aby cie tak traktowano ,przecierp to i zobaczysz co
                  bedzie ,,,
                  • zmagda1 Re: Pomocy 20.07.06, 11:35

                    mam sie okropnie, cholera - beznadziejnie, człowiek jest taki głupi, czy tylko
                    ja jestem taka głupia, chcę chcę a tu dupa, nic i najgorsza sprawa - nie wiem
                    tak na 100% czy ma kogoś czy nie, a to wiele by zmieniło... Wczoraj dzwonił,
                    przyszedł po kilka rzeczy - był jak zbity pies..., oboje nie wiedzielismy jak
                    się w tym znalezc, mimo wszystko postanowił wyjść z domu...

                    • gogaaa1 Re: Pomocy 20.07.06, 12:11
                      To napewno boli ,ale daj mu czas i sobie niech wkoncu zrozumie czego che i
                      niech walczy o was ,jak ty o to walczylas ,nie lam sie kazda wojna daje zmiany
                      i ta wasza ma dac ,ty nic nie dzialaj badz obojetna na niego ,niech on zawalczy
                      jak tego chce ,
                      • gogaaa1 Re: Pomocy 20.07.06, 12:31
                        gogaaa1 napisała:

                        > To napewno boli ,ale daj mu czas i sobie niech wkoncu zrozumie czego che i
                        > niech walczy o was ,jak ty o to walczylas ,nie lam sie kazda wojna daje
                        zmiany
                        > i ta wasza ma dac ,ty nic nie dzialaj badz obojetna na niego ,niech on
                        zawalczy
                        >
                        > jak tego chce ,
                        a TY staraj sie nie pokazywac ze jest ci zle bez niego ,ladnie wygladaj dbaj o
                        siebie ,unikal go ,jak przychodzi to moze gdzies idz ,przecierp to ,zobacz co
                        bedzie ,czy bedzie cie szukal ,mi sie wydaje ze 12 lat to jednak cos was
                        laczylo i moze jeszcze i wam sie ulozy ,tylko gdzies to co fajne i o co warto
                        dbac ,stalo sie dla niego nudne ,bo widze ze dla ciebie nie ,zycie we dwoje nie
                        jest latwe we dwoje trzeba sie starac ,widzisz ty sie chcesz starac ale czy i
                        on chce jak tak to niech ci to pokarze ,ale w czynach a nie slowami ,nie tym ze
                        sie sie z toba fajnie pokacha ,bo to malo on ma cie cenic ,ty mu dalas swoje
                        zycie ,urodzilas jego dziecko ,a on ci pieprzy takie glupoty ,niech sie
                        zastanowi ,czego chce na czym mu powinno zalezec najbardziej w tym zyciu jak
                        nie na wszej rodzinie ,a jak ma jakas to niech sp,,, a i ona mu pokarze z
                        czasem a o tobie od tak nie zapomnie bo to dlugie 12 lat i dziecko ,,,a my
                        jestesmy takie glupie to fakt ,to robi slepa milosc ,cierpimy a jednak
                        kochamy ,poczekaj i zobacz co bedzie ,,,,
                        • zmagda1 Re: Pomocy 20.07.06, 12:58

                          > a TY staraj sie nie pokazywac ze jest ci zle bez niego ,ladnie wygladaj dbaj
                          o
                          > siebie ,unikal go ,jak przychodzi to moze gdzies idz ,przecierp to ,zobacz co
                          > bedzie ,czy bedzie cie szukal ,mi sie wydaje ze 12 lat to jednak cos was
                          > laczylo i moze jeszcze i wam sie ulozy ,

                          Ja to wszystko wiem, ale nie mogę pojąć, nie mogę tak działać choć się bardzo
                          staram, wciąż ciagnie mnie pokusa do choć minimalnego kontaktu - jak narazie
                          się powstrymuję, ale nie wiem ile czasu tak wytrwam. Jedyne co mnie trzyma przy
                          choć lekkim rozsądku to dziecko, wiem że nie może patrzeć na przygnębioną mamę,
                          że musi mieć czyste ubranko, jedzonko i spokojnie iść spac i właśnie z nią się
                          staram taka być, udawać że wszysko jest ok, ale jak pozostaję sama (w pracy,
                          wieczorem czy gdy dziecko samo się bawi) nie mogę z soba wytrzymać, nie wiem co
                          mam robić, na niczym nie mogę się skupić, wciąż mam jegną myśl - on...i nie
                          wiem czy mam nienawidzić czy kochać.
                          • gogaaa1 Re: Pomocy 20.07.06, 13:36
                            zmagda1 napisała:

                            >
                            > > a TY staraj sie nie pokazywac ze jest ci zle bez niego ,ladnie wygladaj d
                            > baj
                            > o
                            > > siebie ,unikal go ,jak przychodzi to moze gdzies idz ,przecierp to ,zobac
                            > z co
                            > > bedzie ,czy bedzie cie szukal ,mi sie wydaje ze 12 lat to jednak cos was
                            > > laczylo i moze jeszcze i wam sie ulozy ,
                            >
                            > Ja to wszystko wiem, ale nie mogę pojąć, nie mogę tak działać choć się bardzo
                            > staram, wciąż ciagnie mnie pokusa do choć minimalnego kontaktu - jak narazie
                            > się powstrymuję, ale nie wiem ile czasu tak wytrwam. Jedyne co mnie trzyma
                            przy
                            >
                            > choć lekkim rozsądku to dziecko, wiem że nie może patrzeć na przygnębioną
                            mamę,
                            >
                            > że musi mieć czyste ubranko, jedzonko i spokojnie iść spac i właśnie z nią
                            się
                            > staram taka być, udawać że wszysko jest ok, ale jak pozostaję sama (w pracy,
                            > wieczorem czy gdy dziecko samo się bawi) nie mogę z soba wytrzymać, nie wiem
                            co
                            >
                            > mam robić, na niczym nie mogę się skupić, wciąż mam jegną myśl - on...i nie
                            > wiem czy mam nienawidzić czy kochać.
                            widzisz masz niby mieszane uczucia a ja widze ze ty go kochasz ,ja to tez tak
                            mialam ,bo moj mnie tak skrzywdzil a ja pragnelam jego bliskosci ,ale po tym co
                            bylo teraz moje oczy przejrzaly i serce ostyglo ,on sie do mnie tuli a ja mysle
                            co to jest ,kto to jest ,stracilam zufanie teraz obserwuje jak on sie przez ten
                            czas zmniena ,ja juz nie chce sie meczyc a ty teraz masz jak ja
                            kiedys ,chcialam jego ,dobrze z tym nic nie zrobisz to ta slepa milosc ,nie
                            pozwala ci na nic ,ale przeczekaj ,niech cos sie zmieni na lepsze ,a jak znowu
                            cie tak bedzie traktowal ,wiesz juz jak to boli ,nie wiem co moge ci jeszcze
                            pomoc ,mi teraz pomaga modlitwa ,i zrozumialam ze milosc to mam byc z obu
                            stron ,trzymaj sie a to sie wszysto ulozy pa
            • gogaaa1 Re: Pomocy 20.07.06, 12:05
              On na pewno jeszcze do ciebie przyjdzie bo ma swoje rzeczy ,a Ty nie pros by
              zostal ,bo to on musi tego chciec ,bo ty jak wdzisz niczym go nie
              przekonasz ,ale to dran ,niszczy malzenstwo ,macie dziecko ,a on ci cos
              wypomina o sexe ,itp a gdzie odpowiedzialnosc ,gdzie ta przysiega ,gdzie
              sznowanie drugiej osoby ,SWOJEJ ZONY ,moze i ty czasami cos zawinilas ,ale ty
              chcesz tego zwiazku ,poczekaj zobaczysz co bedzie ,ale biesz po uwage to ze
              moze on naprawde chce odejsc i ty zadbaj o swoje ,nie pozwol aby cie zostawil
              sama i jeszcz z niczym ,moze nagrywaj to co on mowi jak cie obraza ,moze gdy
              dojdzie do rozwodu to ci w czyms pomoze ,zycze Ci aby Wam sie ulozylo ,ja wiem
              ze ty nie pragniesz niczego wiecej jak tylko jego ,i nie wglowie ci rozwody ,to
              jest latwo powiedziec ,ale zrobic ,,,,,teraz jest ci trudno ale to minie ,mysl
              ze bedzie wszystko dobrze ,widzsz tyle sie staralas ,mowilas, prosilas ,i to
              nic nie dalo ,tego tez mosi on chciec ,bo jesli nie to nie bedzie
              szczescia ,czy twoja rodzina wie co sie u was dzieje ,nie kryj tego ,i badz
              silna ,czas pokarze co bedzie ,pomysl ile nerwow cie to wszystko
              kosztowalo ,ile schudlas ,a teraz nadejdzie jakas zmiana ,no wlasnie jakas ,oby
              na dobrze ,pomysl o sobie i dziecku wy tez macie prawo byc szczeliwi ,byc moze
              bez niego ,ale bez walki o to co powinniscie sie starac oboje a nie tylko
              TY ,,,pozdrawiam cie ,,,,,wez zycie w swoje rece masz do szczescia prawo a
              wystarczajaco bolu przynosi kazdy dzien a ten maz ,albo zona ma byc po to aby
              pomoc ,utulic w bolu ,ma byc przyjacielem ,a jak wdzisz on nie chce tej
              zgody ,walki o wasze bycie razem ,o to aby bylo dobrze trzeba dbac oboje ,sama
              nic nie zrobisz ,,,
              • zmagda1 Re: Pomocy 20.07.06, 12:19
                Dzieki za zrozumienie i dobre słowa. Boże nigdy bym nie sądziła, ze spotka mnie
                cos takiego, moje dziecko - ze zgodtuję mu takie dzieciństwo a pózniej
                dorastanie... Wiem, że na siłę nic się nie da zrobić, ale z drugiej strony nie
                mogę właśnie tego pojąć. Jakoś tak jestem nastawiona i mimo że nie mam
                potwierdzenia od niego o innej kobiecie, obudziłam się dziś rano i pomyślałam,
                że jakby chciał to byłby tu dzis przy mnie a tak to jest gdzieś, nie wiem czy
                sam czy z kimś, ma mnie w nosie? A nawet jak przejrzy na oczy, jak zrozumie,
                zatęskni czy ja będę potrafiła go przyjąć, przecież ja straciłam zaufanie do
                niego, a teraz jestem w rozterce - chcę i nie chcę...Jakie to trudne.
                • gogaaa1 Re: Pomocy 20.07.06, 12:46
                  zmagda1 napisała:

                  > Dzieki za zrozumienie i dobre słowa. Boże nigdy bym nie sądziła, ze spotka
                  mnie
                  >
                  > cos takiego, moje dziecko - ze zgodtuję mu takie dzieciństwo a pózniej
                  > dorastanie... Wiem, że na siłę nic się nie da zrobić, ale z drugiej strony
                  nie
                  > mogę właśnie tego pojąć. Jakoś tak jestem nastawiona i mimo że nie mam
                  > potwierdzenia od niego o innej kobiecie, obudziłam się dziś rano i
                  pomyślałam,
                  > że jakby chciał to byłby tu dzis przy mnie a tak to jest gdzieś, nie wiem czy
                  > sam czy z kimś, ma mnie w nosie? A nawet jak przejrzy na oczy, jak zrozumie,
                  > zatęskni czy ja będę potrafiła go przyjąć, przecież ja straciłam zaufanie do
                  > niego, a teraz jestem w rozterce - chcę i nie chcę...Jakie to trudne.
                  Nie masz za co dziekowac ,ta tez tak odbilam sie od sciany do sciany w ty moim
                  malzenstwie ,ale to co mi zrobil ma swoje skutki ,teraz to on musi naprawic to
                  co psuje ,co zniszczyl ,moze mu sie uda ,,a moze i nie ,,,,ale tak zyc nie chce
                  jak dotychczas i ty tak samo pomysl , cos niech sie zmieni wkoncu ,,,,,
              • gogaaa1 Re: Pomocy 20.07.06, 13:03
                teraz jak czytam to widze ze porobilam duzo bledow w pisowni ,pisalam
                szybko,,,,to dlatego ,,,
        • madziula201 Re: bezsilność 26.07.06, 17:32
          zmagda1 ,to nie jest milosc!!.Zaslugujesz na prawdziwa milosc, .Dasz rade.Kto
          powiedzial ze bedziesz do konca swoich dni samotna?
          Pytasz co będzie dalej ze mną? Nic nie bedzie ,bedziesz szczesliwsza i dziecko
          tez bedzie szczesliwsze, bo bedzie wychowywane w atmosferze spokoju,bez awantur
          Jesli moge doradzic,to dopilnuj Jego wyprowadzki i nie wierz ze kiedykolwiek sie
          zmieni na lepsze.Moze byc tylko tak samo ,lub gorzej,nigdy lepiej,niestety
    • dark_man_x Re: bezsilność 18.07.06, 23:35
      Taa, widzę, że w oczach kobiet zawsze facet jest winny nieudanego związku..
      Ciekawa ta wasza zbiorowa, kobieca, wręcz solidarna postawa. Szczerze mówiąc
      wątpię by tak było..
      • zmagda1 krąży przy dziecku.... 20.07.06, 21:39
        Cholerka i znowu te jego zagrywki, gierki czy nawroty? Można powiedzieć z nie
        nacka "napastuje" mnie o kontakt z małą. Dla przypomnienia ostatnimi czasy
        twierdził, że już dawno by odszedł gdyby nie córka, choc wam dodam, że zajmował
        się nią tyle o ile - brak czasu, praca, zainteresowania itp. Teraz : w pon. go
        pożegnałam; we wtor.-cisza; w śr. rano tel. że by przyszedł - to wam
        wspominałam, dziś tel. co z week bo on ma wolne i chciałby z małą a jak mu
        powiedziałam wczoraj że chcemy gdzieś wyskoczyć to on, że też chętnie- córcia
        się ucieszy.Dzwonił dziś z tym kilka razy, napisałam mu meila że jak narazie to
        tylko psuje psychikę dziecka i mój spokój (pojawił się przecież tylko na 1,5-2h,
        a na następny dzień od rana miałam płacz małej gdzie tatuś....),że chcemy mieć
        kochającego męża i ojca itp. nie odpisał. Rece mi opadają, o mnie nie wspomina
        nic tylko o małej, z nie nacka zrobił się kochającym tatusiem a ile razy miał
        wolne nigdy nie proponował aby mała np. nie szła do żłobka tylko została z nim,
        ile razy mimo moich próżb aby poszedł po nią wszcześniej nie miał czasu a
        teraz... Nie wiem co jest, czy przemyślał cokolwiek odn. nas, czy faktycznie
        odczuwa wyłącznie bak dziecka. Nie wiem co z tym week, jak mam z nim jechać?
        • ela282 Re: krąży przy dziecku.... 21.07.06, 10:32
          Możesz z nim jechać. Będziesz razem z dzieckiem. Może wreszcie dogadacie się w
          którą stronę macie iść. Moze rzeczywiście przemyślał sprawę i też szuka
          rozwiązania. Może to spotkanie będzie decydujące. Ale to Ty wiesz jak Ci jest w
          tym związku i wiesz jakie będziesz miała nadal życie przy jego boku. On musi
          wiedzieć, że tak nie może Cie traktować. Powodzenia.
        • gogaaa1 Re: krąży przy dziecku.... 21.07.06, 10:34
          kmi sie wydaje ze niech to dziecko ma ojca i jesli on chce z nia przebywac to
          niech sie nia zajmie ,pojdzie gdzes na spacer itp,nie wiem na ile jest
          odpowiedzialny i ty puscisz z nim coreczke ,a ty miej czas dla siebie ,,,,choc
          bys miala plakac ,dajcie sobie czas a moze sie to wszystko naprawi ,a week
          niech sie z nia pobawi ,spacer ,ale ty stron od niego ,narazie i niech przejrzy
          co moze stracic przez to swoje glupie zachowanie ,moze to wszystko wydaje sie
          glupie ale moze cos pomoze ,widzisz on juz szuka z wami kontaktu z TOBA tez bo
          przez dziecko ,jak widzisz wczesniej to niby nie mial czasu a co robi
          teraz ,JEMU NA WAS ZALEZY ,a ty masz okazje aby cos zmienic ,nie chodzi mi aby
          sie na kims mscic ,bo to glupie ,ale niech sie postara i wie ze rodzina to jest
          najcenniejsza ,badz silna ,ladnie wygladaj ,ubieraj sie ladnie ,wiesz to taka
          gra ,niech cie widzi piekna ,,,i niech zrozumie ze moze cie stracic ,on ma cie
          sznowac ,bo ty jestes jego zona ,

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka