Dodaj do ulubionych

Ja 24 On 44........CD

20.10.06, 08:21
Wczoraj odważyłam się powiedzieć mu co do niego czuje , powiedziałam mu , ze
go kocham
Sam mi na to pozwolił swoim zachowaniem….
Dla mnie kochać to znaczy tolerować drugą osobą taka jaką jest, opiekować się
nią , wspierać ją w codziennych trudach, znosić z nią wszystkie porażki i
radości życia .
Po prostu kochać.
On nic nie powiedział tylko mnie przytulił, po czym, stwierdził , że czuje to
samo ale teraz nie może mi tego powiedzieć.
Wiecie jak się poczułam po prostu podle………………………………………………………………………..
Tak jakby mi ktoś uciął skrzydła.
Dalej czuje do niego miłość ale jednocześnie poczułam się jakbym dostała
dosłownie po twarzy.
Nie rozumiem tego : czuje to samo ale nie powie mi tego teraz.
Nie wiem jak się zachować, chciałam żeby poznał teraz syna a w takiej
sytuacji to się boję.
On chce bardzo ale ja już sama nie wiem
Poradźcie proszę, może ja postąpiłam źle.
Jednak ze miłość nikt nie może.

Obserwuj wątek
    • alpepe Re: Ja 24 On 44........CD 20.10.06, 09:08
      witam na ziemi.
      Jeszcze wiele takich sytuacji przed Tobą, młoda lasko (miało być napisane, jak
      on o Tobie myśli, ale się tym razem powstrzymam).
    • maialina1 Re: Ja 24 On 44........CD 20.10.06, 09:36
      bsik2006 napisała:


      > Po prostu kochać.
      > On nic nie powiedział tylko mnie przytulił, po czym, stwierdził , że czuje to
      > samo ale teraz nie może mi tego powiedzieć.



      To nielogiczne. Przeciez wlasnie powiedzial.
      • fr-edza Re: Ja 24 On 44........CD 20.10.06, 09:44
        Skoro powiedział ze czuje to samo , to tak jakby Ci to powiedział , tylko ze nie
        wyznał tego w prost.
        Jest starszy , musi mysleć rozwazniej i logiczniej , juz napewno przezył pare
        miłostek w zyciu , a przed Tobą...mozesz miec jeszcze wiele takich miłosci.


        Fredzia
    • pinup Re: Ja 24 On 44........CD 20.10.06, 09:44
      przeciez o statnio pisalas ze sie bardzo kochacie i jak to jest cudownie?
      nastepna zyjaca wlasnymi wyobrazeniami zamiast rzeczywistoscia.
      • bsik2006 Re: Ja 24 On 44........CD 20.10.06, 11:27
        Jest cudownie czuć miłośc i tak jak napisałm powiedział, że teraz mi tego
        jeszcze nie powie ale czuje to samo.
        Jednak to co powiedział spowodowało , ze poczuąłm jakby momentalnie zrobiła sie
        między nami przepaść, moze oczekiwałm , zę powie mi to samo .
        Usłyszeć od osoby która kochasz kocham Cie a czuje to samo ale nie moge Ci tego
        powiedziec jest dla mnie niezrozumiałe, rani moje uczucia - czy to zanczy , że
        jestem samolubna ...że chciałabym cos za coś .


        • bri Re: Ja 24 On 44........CD 20.10.06, 11:33
          To znaczy, że on nie traktuje tego związku tak poważnie jak Ty. Pewnie jego też
          zimny pot oblał jak usłyszał, że go kochasz. Pomyślał sobie pewnie "czas się
          zwijać".
        • pinup Re: Ja 24 On 44........CD 20.10.06, 11:34
          moje zadnie jest takie, ze jest cudownie wtedy, kiedy milosc jest
          odwazajemniona. ktos, kto kocha nie ma problemu, zeby to powiedziec. a juz na
          pewno nie po tym, jak sam to przed chwila uslyszal.
          nie jestes samolubna. milosc to nie dzialalnosc charytatywna. kocha sie kogos za
          to jaki jest i kim jest, bo gdyby bylo inaczej to wszyscy znaczyliby dla nas
          tyle samo. milosc to bardzo interesowne uczucie, bo domaga sie wzajemnosci. nie
          wiem skad sie wziely bzdury na temat bezinteresownosci w milosci.
        • maialina1 Re: Ja 24 On 44........CD 20.10.06, 11:39
          bsik2006 napisała:

          > Jest cudownie czuć miłośc i tak jak napisałm powiedział, że teraz mi tego
          > jeszcze nie powie ale czuje to samo.

          Skoro powiedzial ze to czuje, to znaczy ze to powiedzial.
          No przeciez to logiczne.
          • alpepe Re: Ja 24 On 44........CD 20.10.06, 11:51
            a moim zdaniem to był tylko b. wygodny wybieg, by dalej być z laską, ale
            oficjalnie tego nie przyznać.
            • ade1 Re: Ja 24 On 44........CD 20.10.06, 12:12
              oj jeszcze nie raz bedziesz przez niego plakala. caly czas uwazam ze taka mloda
              dziewczyna zasluguje na kogos mlodszego bo z takim dziadkiem to same klopoty,
              pomimo ze w innych sutyacjach moze byc fajnie
    • olusia19 Re: Ja 24 On 44........CD 20.10.06, 12:19
      Witam,
      Mam nadzieję, że Twoje doświadczenia będą inne od przeciętnych, czego Ci życzę
      z całego serca. Niech Tobie jednej sie uda.
      Jednak Twoja sytuacja, która się wyłoniła z postów jest niestety stereotypowa:
      Jesteś samotną mamą z dzieckiem i oczekujesz... wszystkiego: ciepła,
      zrozumienia, miłości do Ciebie, do dziecka, opieki, podpory, chciałabyś mieć
      męża i ojca dla dziecka itd. Każdy przytomny Ci powie, że dodatkowo oprócz
      Ciebie jest dziecko, więc sytuacja jest skomplikowana. Kochać się można słodko,
      dopóki nie pobrzmiewa w spotkaniach chęć zawiązania czegoś stałego i to
      przeważnie w takiej sytuacji wychodzi od kobiety, bo od niego wyszłoby może za
      10 lat, albo wcale. To jest decyzja. A facet po przejściach decyzji nie znosi.
      Może bzykać, brylować, prezentować, ba - utrzymywać, ale nie decydować.
      Powinnaś trzeźwo ocenić: Każdy facet, to tylko facet i potrzebuje przede
      wszystkim wygodnych kapci i pilota w ręku. Reszta to jakby grupa wysiłkowa,
      którą musi wykonać, by zyskać powyższe. Dla niektórych nawet te "śmieszne
      ruchy" też są potrzebne dla realizacji w rezultacie naczelnej myśli - Świętego
      Spokoju.
      Im sytuacja bardziej skomplikowana, a facet starszy, tym bardziej trzeźwieje w
      miarę upływu czasu, próbuje być przyzwoity i mówi "zasługujesz na kogoś
      lepszego, niż ja", "nie jestem ciebie godny", "nie jestem gotowy" i przestaje
      dzwonić i pytać o nadszarpnięte zdrówko. A ona nie wie co się stało, tak
      kochał... A on właśnie się odkochał.
      Obciążenie dzieckiem tylko dla kobiety jest lub bywa radością. To ona ma w
      zębach nosić szczeniaki, od samca nie należy tego wymagać dosłownie, bo własne
      często upuści, a co dopiero jej (czytaj cudze) i każdy jego gest w stronę
      szczeniąt, to jej szczęście.
      Ja to wszystko przerobiłam w życiu na własnej skórze i jedno Ci powiem: samotne
      macierzyństwo jest trudnym ciężarem. Facet dotąd się kręci, póki nie ma
      zobowiązań. Imponuje mu jeszcze sytuacja, że zdając sobie sprawę z Twego
      zaangażowania wie, że jest Ci bardzo potrzebny. Inicjatywa takiego związku
      powinna wypływać w całości od niego, wówczas miałabyś pewność na przyszłość.
      Skąd wiesz, że on podziela Twoje potrzeby i chce wychowywać "cudze" dziecko?
      Policz ile to lat. I jeszcze jedno. Znam taki "zawieszony" związek na
      dopadanego trwający 29 lat. Taki facet w rozkroku. Jedną nogą u niej, a jedną
      wolny, wolny, wolny.... Ona się nigdy nie pogodziła, ale on jest chociaż bogaty
      i jej córkę wykształcił za granicą, finansował urlopy, korepetycje itd. I taki
      wolny zostanie. Może i fajnie. Ona po prostu nie ma męskich skarpetek w
      łazience.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka