husky18
30.11.06, 19:51
Skończyłam 31 lat i nie jestem jeszcze ani mężatką ani nie rodziłam dzieci.
Mam mężczyznę i jakoś sobie "chodzimy".Ostanio coś niedobrego dzieje się w
mojej głowie-tak nagle-nie wiem czy to zależy od jajeczkowania czy od czegoś
innego ale wstaję rano i pierwsza myśl to jest dziecko-ogromne pragnienie
bycia w ciąży. I to nie jest takie "małe chcenie" ale teraz już natychmiast-
najlepiej rano jak tylko się budzę. Oczywiście tak się nie dzieje a przez to
jestem bardzo podenerwowana, krzyczę cały dzień na wszystkich, wszystko mnie
wkurza i tylko jedna myśl-dziecko. Sama jestem na siebie wkurzona bo nie chcę
być taka-nie chcę się tak zachowywać-ale to jest jakby ponad mną. Ciężko ze
mną w tych dniach wytrzymać i wstydzę się tego. Jak mija ten czas to nawet
nie widzę się jeszcze w roli matki. Najpierw chciałabym mieć ślub-chciałabym
aby wszystko było pokolei. I chyba psychicznie jeszcze nie jestem gotowa. Ale
jak przychodzą te "złe dni" to nie interesuje mnie nic oprócz tego że chcę
być w ciąży. Czy któraś z Was przechodziła przez to? ja jestem trochę
przerażona bo nie kontroluję tego. Nie umię sobie z tym poradzic. Czy to jest
ten zegar biologiczny? Czy może powinnam iść do ginekologa po jakieś
hormony?? Mój facet też nie chce na razie dziecka więc ta opcja odpada. Ale
ja nie chcę być ciężarem dla otoczenia w tym czasie, nie chcę się tak czuć.
Jest mi źle. Czy to jest normalne czy ja wariuję???
Brydzia