konewka_dorotki
13.12.06, 20:28
No zaraz mnie cos trafi... oto jedno z typowych zachowań mojego mężczyzny, kt.
doprowadza mnie do szału:
Środa rano (mój men miał wyjechać świtkiem do innego miasta, żeby załatwić
kilka spraw dot. firmy i spotkac sie z mamą...)... godzina 11 - siedzi jeszcze
w domu przed komputerem i ogląda na allegro auta.. (zamierzamy kupić
niebawem)... godz. 11.30 proszę, go żeby się już wybrał, bo ma wrócic koło 18
bo pracy mamy sporo...
w efekcie wyjeżdża ok. 13 bez śniadania, bo poprzedniej nocy położył sie o 3
rano i pół nocy jadł chleb z nutellą..
od 13 do 16 nie moge złapać go na komórkę.. dzwonie w końcu do jego mamy - z
kt. umówił sie koło 16 i dowiaduje się,. że i ona nie może sie z nim
zdzwonić.. w końcu ok. 17 dzwoni do mnie on oświadczając, ze częśc rzeczy
załatwił i wpadnie na chwile do kumpla (najwyżej na 30 min) potem do mamy na
godzine ( w międzyczasie kupi karme dla psa pod domem mamy) i będzie
najpóżniej ok. 20. W biurze urywaja się telefony, bo znowu z czymś zalega, a
ja musze sie pół dnia gęsto tlumaczyć...
o 17.20 dostaje telefon, ze zmienił plany i idzie z kumplem do kina - w tle
slysze kumpla, kt. stwierdza że fil będzie trwal ok. 2,5 godz plus dojad to
tak ok. 3... dostaje szału i rzucam słuchawką...
po pół godzinie dzwoni jego mama - bo do niego nie moze sie dodzwonić, pewnie
na seans wyłączył telefon - i pyta czy czasem nie wiem gdzie jej syn, bo ona z
obiadem czeka a jego nie ma!
no to jej mówię że w kinie - a ona wsciekła, że mógł ja przecież uprzedzić...
i tak teraz ja siedzę tu i sie wściekam a on w tym kinie...
i nie wiem co tu z tymi facetami robic żeby byli bardziej słowni, punktualni,
dojrzalsi?...