feminizm

15.12.06, 07:25
Ja tam się wcale nie dziwię, że ludzie nie przepadają za feministkami.
Każdy by wolał przewidywalne niunie. Tyle, że te posłuszne niunie-automaciki
też w końcu zaczynają na wszystkich warczeć. Bateryjki się kończą...
A żeby kobieta poczuła, że ma prawo oddychać pełną piesią, ma prawo tu być a
nie ciągle przepraszać, że żyje, to musi się pozbyć tej niewyrażonej złości,
maskowanej uprzejmym uśmiechem, swojej i tej, którą przejęła od innych kobiet
w jej otoczeniu - ich reakcja na to, że była zbyt zadowolona z życia i siebie.
Ta uzewnętrzniona złość jest tym, co ludzie widzą u feministek. Często to
jedyne co widzą, mimo że to tylko etap, konieczny, żeby zacząć normalnie żyć.
A nie do końca życia obwiniać innych za zmarnowane życie - życie kobiety,
która żyła tylko dla innych. Trudna sprawa i każda z kobiet jest
odpowiedzialna w tym względzie za siebie, za poukładanie tego w sobie. A
wygodniej przecież wzruszyć ramionami z pogardą - feministka! - i dalej być
tą zgorzkniałą cytryną.
Dlatego nie ma jednego nurtu, który by wszystkich zadowolił. Bo to bardzo
intymna sprawa. To przerażające, że kobiety muszą się uczyć normalnych
reakcji na cudzą agresję, żeby nie ustępować z uśmiechem rezygnacji :/, to
przerażające że w sytuacjach ekstremalnych wiele kobiet reaguje UŚMIECHEM. To
pokazuje skalę prania mózgu, skalę naszego dostosowania do czego? Chorego
społeczeństwa?
A jak chcesz żyć normalnie, to pojawia się nerwica, bo przecież nie spełniasz
takich śmiakich i owakich wymagań.
Heh, paranoja.
Miłego dnia.

    • alpepe Re: feminizm 15.12.06, 08:14
      dzidzia, ja jestem feministką i żyję, mam problemy w powodu niewyparzonego
      dzioba, ale bez przesady.
      • vitoria3 Re: feminizm 15.12.06, 09:26
        Ja mam od zawsze problem z powodu niewyparzonego dzioba, dlatego zmądrzałam i
        rzadko się odzywam :/ I nie mów do mnie dzidzia, niuniu :P
        • alpepe Re: feminizm 15.12.06, 09:29
          tobhrze, niuńka ;-)
          • vitoria3 Re: feminizm 15.12.06, 09:42
            Dzidziu, chcesz w dziób? :)
            • alpepe Re: feminizm 15.12.06, 10:01
              całuska? może być :-)
              • piekielnica1 Re: feminizm 15.12.06, 11:35
                Vika i Jabłuszko obu Wam chodzi o to samo, to czemu "wchodzicie w spór".
                Antyfeministom o to właśnie chodzi - skłócić kobiety.
                Bądźmy solidarne, nie konkurujemy o tego samego samca przecie.
    • sir.vimes Re: feminizm 15.12.06, 09:01
      To przerażające, że kobiety muszą się uczyć normalnych
      > reakcji na cudzą agresję, żeby nie ustępować z uśmiechem rezygnacji :/, to
      > przerażające że w sytuacjach ekstremalnych wiele kobiet reaguje UŚMIECHEM.

      Tak, to jest niesamowite. Szczególnie, kiedy ten automatyczny uśmiech może
      świadczyć PRZECIWKO tobie, kiedy gwałciciel tłumaczy, że uśmiechnęłaś się
      "zalotnie" .
      Czasami widać to nawet u dziewczynek - ten nerwowy uśmiech ZAWSZE MIŁEJ I
      "KOBIECEJ" np gdy ktoś dziecko chamsko wyzywa czy wyśmiewa.

      Wychowujmy dziewczynki na osoby, które śmieją się gdy im jest do śmiechu a nie
      próbują przebłagać los. Które dla gwałciciela i dresiarza mają kastet a nie uśmiech.
      Miłego dnia.
      • alpepe Re: feminizm 15.12.06, 09:13
        mój mąz się uśmiecha, jak mu jest głupio, więc to nie jest li tylko reakcja kobiet.
        • miauka Re: feminizm 15.12.06, 09:31
          Ale się czepiasz, alpepe! Po co ta walka - przecież dziewczyny mają rację?
          • alpepe Re: feminizm 15.12.06, 09:36
            jaka walka? Zajrzyj w moją sygnaturkę, tam jest to samo, o braku przyzwolenia
            społeczeństwa na kobiecą agresję, na obronę, więc nie walczę z nimi, ale
            denerwuje mnie seksizm a rebours. Nie tylko kobiety się uśmiechają, jak im
            głupio, jak je ktoś w jakikolwiek sposób napada, ale i mężczyznom się to zdarza,
            to raz, bycie feministką nie oznacza automatycznie ostracyzmu społecznego, to dwa.
            • sir.vimes Re: feminizm 15.12.06, 10:01
              Nie chodzi tu o głupawy uśmiech, gdy powiemy coś niemądrego lub coś jest dla nas
              krępujące tylko o wychowywanie dziewczynek w kulcie "kobiecego" braku agresji, w
              kulcie bycia wieczną dzidzią , która "kobieco" powinna się uśmiechać nawet gdy
              czuje lęk, gniew.
              Dokładnie o to, co masz w sygnaturce.
              Chłopcom pozwala się na gniew, nie mówi się z przekąsem o "chłopskich kłótniach"
              itp.
              • alpepe Re: feminizm 15.12.06, 10:06
                każdy patrzy przez pryzmat własnych doświadczeń. Mnie na tym forum, zresztą nie
                tylko na tym, zarzucają inne kobiety agresję, jakby proste mówienie w twarz było
                czymś złym. Mają wręcz pretensje, że nie jestem miła i wyłamuję się z tego TWA
                kobiet miłych i zahukanych. Mam to gdzieś, zresztą tak samo, jak w życiu.
                Widocznie jestem mało kobieca i tak samo wychowuję swoją córkę, ale uważam, że
                nie nalezy przeginać. Mężczyźni też wtłaczani są w takie czy inneg kalki roli i
                też mająswoje problemy,o których nawet sami nie potrafią powiedzieć.
                • sir.vimes Re: feminizm 15.12.06, 11:05
                  A dla mnie kobiecość to bycie silną i odważną, jak ta przysłowiowa matka
                  lwica:))) , niuniowata "kobiecość" to bzdura dla lalek z plastiku.
            • vitoria3 Re: feminizm 15.12.06, 10:07
              Alpepe, wśród kobiet oznacza, uwierz mi.
              Wśród męzczyzn - zawsze. Z dwóch względów:
              1. Piersza faza feminizmu to złość. Ta złość odstrasza. Raczej nikt nie chce
              patrzeć co się pod nią kryje, bo plastikowe niunie są dostępne i mało
              kłopotliwe w obsłudze.
              2. Faceci nie są przyzwyczajeni do dyskusji merytorycznych z kobietami. Kobiety
              nie są przyzwyczajone do dyskusji merytorycznych z kobietami. Z natury też
              raczej nie są empatyczni - raczej wyśmieją niż poczują współczucie, nie maja
              potrzeby ZROZUMIENIA drugiej strony tylko raczej testosteron pobudza ich do
              walki i przeforsowania własnej postawy (obronnej) za wszelką cenę. Nikt nie
              lubi kwestionowania jego wygodnych wartości, na których budował swoją męskość
              (EGO).
              Bycie feministką jest jak najbardziej świadomym wyborem ostracyzmu społecznego.
              • vitoria3 Re: feminizm 15.12.06, 10:09
                ad. 2
                kobiety nie są przyzwyczajone do dyskusji merytorycznych z facetami miało być
              • alpepe Re: feminizm 15.12.06, 10:15
                mam nieodparte wrażenie, że rozmawiam z dwudziestoparolatką, która niedawno
                odkryła feminizm, miała w dzieciństwie zle relacje z ojcem i teraz przemawia
                przez nią złość. Mam męża, mam dziecko, pracuję, albo i nie. Możliwe, że
                osiągnęłam tak wysoki stopień obojętności na to, co inni sobie o mnie myślą, że
                nie widzę tego ostracyzmu społecznego, ale i nie mam jakiejś wściekłości na los,
                że urodziłam się kobietą i że wiele rzeczy nie osiągnę z racji braku penisa.
                Wiem, jak to jest, kiedy cię promują za sam fakt posiadania penisa, widziałam to
                u siebie na studiach, spotkałam się z tym w pracy. Moje zdanie wszyscy znali,
                mało kto miał odwagę, by powiedzieć to głośno. Dużo płacę za swoją odwagę
                nazywania rzeczy po imieniu i bycie sobie wierną, za niewłażenie do dupy, ale
                zaliczam to do kosztów własnych i zwykle nie trąbię o tym głośno.
                • vitoria3 Re: feminizm 15.12.06, 10:35
                  alpepe napisała:

                  > mam nieodparte wrażenie, że rozmawiam z dwudziestoparolatką, która niedawno
                  > odkryła feminizm, miała w dzieciństwie zle relacje z ojcem i teraz przemawia
                  > przez nią złość

                  Spore uproszczenie :)
                  Nie rozumiem co chcesz powiedzieć przez odkryła 'feminizm'. Jeśli to, od kiedy
                  znam podstawowe teksty klasyków ruchu - to pewnie jakieś 10 lat. Jeśli chodzi
                  ci o nieakceptację zastanych ról społecznych (których głupota i ciasnota mnie
                  po prostu poraża) to jakieś 15 lat. Wcześniej po prostu w naturalny sposób
                  miałam w głębokim poważaniu 'dziewczęcość'.

                  Nie wiem, czy dużo płacę za bycie sobie wierną, cokolwiek to w danym momencie
                  oznacza, wiem że nie umiałabym inaczej. Ale wiem też jak ludzie reagują, gdy ty
                  nie zachowujesz się 'posłusznie' zgodnie z ich oczekiwaniami. I czasem mam tego
                  serdecznie dosyć.

                  Mnie zastanawia, jak wiele głupot mamy zakodowanych w głowach przez nasze mamy,
                  babcie, ciocie, media, etc. Nie wiem czy kiedykolwiek się tego w pełni pozbędę,
                  to za głębokie i kompletnie NIE MOJE. Bardzo podziwiam kobiety, które mają siłę
                  wpływać na świadomość szerszych mas (feminizm w aspekcie politycznym i
                  społecznym) ale też widzę, jak wiele mnie od nich dzieli.
                  Ale to jest jak wirus - jak to złapiesz, nauczysz się wątpić, to potem już
                  nigdy pewnych rzeczy ci nie wcisną. I to mnie utwierdza w przekonaniu, że chyba
                  jednak warto odbywać te pozornie bezsensowne dyskusje, wciąż wydawałoby się o
                  tym samym....?
            • miauka Re: feminizm 15.12.06, 10:45
              Na wszystko zgoda, ja też bywam niemiła i agresywna i nie zamierzam się z tego
              tłumaczyć. Ale przecież nie zawsze to jest konieczne! Można - nie tracąc - być
              po prostu asertywnym. Bycie miłym to też nic złego. Dyskusja też nie musi być
              agresywna, zwłaszcza że przecież wszystkie co do meritum się zgadzamy.

              Nie chcę być protekcjonalna, ale wydaje mi się, że wszystkie Twoje niepotrzebnie
              agresywne wycieczki są Twoją własną projekcją...

              I niestety nie masz racji, bycie feministką w pewnym sensie oznacza ostracyzm. I
              niestety: automatycznie. I żebyśmy nie wiem jak bardzo czarowały rzeczywistość,
              nie żyjemy w Szwecji ani w Holandii, żeby bycie feministką nie robiło na nikim
              wrażenia...
      • vitoria3 Re: feminizm 15.12.06, 09:42
        Jasne, tylko w ten sposób wychować mogą tylko silne kobiety, a nie kobiety,
        które od dziecka uczy się uległości i STRACHU. Nie konfrontacji, a uników.
        Która z kobiet miałą silną matkę, na której mogła polegać? Jak dziewczynka jest
        odważna, to się ją non-stop zastrasza. Tresuje. Pierze mózg.
        A jej zostaje tylko agresja - i to bierna, bo wie, że z ekspresją jawnej nie ma
        szans. Bo zaraz będzie wariatką i histeryczką. Klasyka - jak kobieta mówi
        prawdę i się nie kryguje, to zaraz próbują z niej zrobić wariatkę. Możemy
        reagować na krzywdę, jasne, ale zostaniemy same. Bo żadna kobieta nas nie
        wesprze :/ raczej wyśmieje. A kobiety utrzymuje się w tej durnocie i
        bezrefleksyjności, żeby broń Boże nie myślały, idź na zakupy, kup sobie
        sukienkę, to ci przejdzie. I to ma niby poprawić nastrój?
        Ale ile można żyć wartościami i normami, których się kompletnie nie czuje? NIE
        ROZUMIEM koncepcji tej lali, którą się lansuje, która ma z kobietą tyle
        wspólnego co Ken z facetem. I lasek, które się prześcigają w osiągnięciu
        plastikowego ideału. Chyba tylko po to, żeby mając już tą społecznie
        akceptowalną (dodajmy że jedyną) fasadę żyć sobie po swojemu konsumując dobra,
        które ci się za te lata pracy słusznie należą.
        Nie kumam, naprawdę.
    • mariusz09 Re: feminizm 15.12.06, 10:45
      czyli jaka powinna być kobieta według feministek? wyszczekana, pyskata, czasami
      chamska, zawsze stawiająca na swoim? Jaka, bo nie bardzo rozumiem?
      • vitoria3 Re: feminizm 15.12.06, 11:03
        Kobieta będąca pewna swojej własnej wartości, nie żyjąca w ciągłym poczuciu
        winy. świadoma własnych potrzeb i będąca w stanie je realizować, radosna :)

        mnie tam się feminizm kojarzy ze spokojem :) i akceptacją, siebie przede
        wszystkim
        • mariusz09 Re: feminizm 15.12.06, 11:07
          bez urazy, ale chyba kazdy normalny człowiek akceptuje siebie, realizuje swoje
          potrzeby i marzenia, myslałem, że kobiety też, ale moze się myliłem.
          Tylko człowiek wyjątkowo zakompleksiony ma z tym problemy, uważasz ze Polski
          takie są? Ja mieszkam w Polsce ale nie spotkałem zbyt wielu takich kobiet.


          > mnie tam się feminizm kojarzy ze spokojem :) i akceptacją, siebie przede
          > wszystkim

          a mnie z krzykliwymi babami które same nie wiedzą czego chcę, z jednej strony
          pełne równouprawnienie, z drugiej chca być przez mężczyzn traktowane jak księzniczki
          • mariusz09 Re: feminizm 15.12.06, 11:08
            miało być: *uważasz ze Polki takie są?
          • vitoria3 Re: feminizm 15.12.06, 11:15
            a co jest złego w traktowaniu kobiety jak księżniczkę? czemu ma się z tego
            powodu źle czuć, że ktoś chce ją tak traktować? reszta świata potrafi być
            wystarczającą gó..ana, żeby nie czuć się świetnie, ale myślę, że w kwestii
            związków mamy prawo do bardzo dobrego traktowania przez naszych facetów.
            Zresztą, myślę, że ambicją zdrowego faceta jest własnie, żeby jego kobieta tak
            się czuła... :)
            a nie jak sprzątaczka czy jego służąca

            a to, że feministki są krzykliwe...to prawda, te teksty są tak przejmujące
            czasami, aż chce się powiedzieć - przesadza kobieta, mnie to nie dotyczy. Ale
            potem po jakimś czasie, po roku, po dwóch okazuje się, że jak najbardziej, że
            miała rację ta krzykliwa kobieta...
            nie wiem, czy facet ma szansę zrozumieć te teksty, one często są na zupełnie
            innym poziomie, takich głębszych emocji, naszych starych lęków, wypartych
            potrzeb. To faktycznie jest jak wulkan :), szczególnie z początku.
            • mariusz09 Re: feminizm 15.12.06, 11:20
              > a co jest złego w traktowaniu kobiety jak księżniczkę?

              trochę się to kłóci z równouprawnieniem, problem w tym, ze większość feministek
              nie wie co to słowo oznacza, bo równouprawnienie to zrównanie zarobków, aborcja
              na życzenie itd..., ale zrównanie wieku emerytalnego czy sprawiedliwe
              traktowanie ojców w sadach rodzinnych to już dyskryminacja. Dla mnie to gów** a
              nie równouprawnienie, dlatego właśnie nie lubię feministek i się z nimi nie zgadzam.
              • miauka Re: feminizm 15.12.06, 11:23
                Twoj bełkot niestety dowodzi, że g*no to Ty wiesz o fenminizmie.
                • mariusz09 Re: feminizm 15.12.06, 11:26
                  ty zdaje się też że gów** wiesz. nie wiem jak ty, ale ja nie widziałem
                  feministki z transparentem zrównajmy wiek emerytalny, widziałem za to takie
                  które wiecznie krzyczą że kobiety są dyskryminowane, ale zdaje się, że ty jesteś
                  jedną z nich, więc nie mamy o czym rozmaiwac, szkoda tylko, że potrafisz
                  dostrzec własną dyskryminację a nie widzisz jak dyskryminuja innych
              • vitoria3 Re: feminizm 15.12.06, 11:26
                boszzz, Mariusz, przecież feministki chcą zrównania wieku emerytalnego!!! Jeden
                z kluczowych postulatów!!!! Przecież głupie nie są :/
                • mariusz09 Re: feminizm 15.12.06, 11:29
                  ja takiej jeszcze nie spotkałem, widziałem za to inne :(
                  • miauka Re: feminizm 15.12.06, 11:52
                    mariusz09 napisał:

                    > ja takiej jeszcze nie spotkałem, widziałem za to inne :(

                    jest tylko pytanie, czy Ty w ogóle kiedyś na oczy feministkę widziałeś? bo może
                    te sfrustrowane kobiety, które znasz, nie mają z feminizmem zbyt wiele wspólnego
                    lub nie rozumieją, tak samo jak Ty, co to i czym to się je
                    • mariusz09 Re: feminizm 15.12.06, 11:58
                      skoro same o sobie mówią feministki to zakładam że nimi są. zreszta to by się
                      nawet zgadzało, młode, samotne, trochę sfrustrowane życiem, robiące "karierę"
          • zygmunt_wiadro Re: feminizm 15.12.06, 11:18
            > a mnie z krzykliwymi babami które same nie wiedzą czego chcę, z jednej strony
            > pełne równouprawnienie, z drugiej chca być przez mężczyzn traktowane jak księzn
            > iczki
            Dokładnie o tym samym myślę:) Bardzo pragną zajmować stanowiska mężczyzn, ale
            kiedy przychodzi im normalnie rywalizować tak jak to mężczyźni robią, to płaczą
            że sa dyskryminowane,zwalczane i że muszą stale coś udowadniać.
            • mariusz09 Re: feminizm 15.12.06, 11:22
              bo to takie specjalne równouprawnienie, tylko dla kobiet :)))
            • miauka Re: feminizm 15.12.06, 11:22
              zygmunt_wiadro napisał:

              > Bardzo pragną zajmować stanowiska mężczyzn,

              Nie wszystkie pragną.

              > ale
              > kiedy przychodzi im normalnie rywalizować tak jak to mężczyźni robią, to płaczą
              > że sa dyskryminowane,zwalczane i że muszą stale coś udowadniać.

              A co to znaczy "normalnie rywalizować"?
              Może kobiety nie chcą normalnie (czyli, jak to mężczyźni robią), ale chcą po
              swojemu...
              A może w ogóle nie trzeba rywalizować, a jeśli już trzeba to bez chamstwa, jak
              to mężczyźni robią...
              • mariusz09 Re: feminizm 15.12.06, 11:24
                > A co to znaczy "normalnie rywalizować"?

                normalnie to normalnie, lepszy wygrywa, słabszy odpada, tak było zawsze, jest i
                będzie, nic tego nie zmieni.
                • maraiss Re: feminizm 15.12.06, 11:29
                  mariusz09 napisał:
                  >
                  > normalnie to normalnie, lepszy wygrywa, słabszy odpada, tak było zawsze, jest i
                  > będzie, nic tego nie zmieni.

                  tiaaa ....
                  kiedy na to samo stanowisko stara sie zarówno dwudziestoparoletnia kobieta i
                  mężczyzna to przyjmuja mężczyzne.... dlaczego?
                  pracodawca wychodzi z założenia ,ze skoro kobieta jest w wieku rozrodczym (sic)
                  to pewnie zaraz zajdzie w ciąze i pojdzie na macierzynski urlop...
                  kobieta musi w takim przypadku byc o 100% LEPSZA od mężczyzny, zeby pracodawca
                  przyjął ją zamiast facecika... a juz nie daj Boże jak ma małe dziecko
                  to od razu jest założenie ,ze pewnie bedzie ciągle chodzić na zwonienie...
                  Poza tym jest chore przekonanie , ze faceci musza zarabiac wiecej , bo
                  to oni głownie utrzymują rodzine (sic)....
                  • zygmunt_wiadro Re: feminizm 15.12.06, 11:31
                    No właśnie o tym mówi mariusz. Może być uciążliwa dla pracodawcy, czyli jest
                    mniej atrakcyjnym pracownikiem. To się właśnie nazywa bezwzględna selekcja.
                  • mariusz09 Re: feminizm 15.12.06, 11:36
                    każdy najeżdża na pracodawców, ale kobiety pracodawcy (pracodawczynie:D) są
                    takie same. Zastanów się zresztą co ty byś zrobiła będąc na miejscu pracodawcy.
                    Otwierasz firmę, chcesz zatrudnić 5 osób, przychodzi 5 młodych kobiet i co bez
                    pytania bierzesz? Jeśli 2 z nich zajdą w ciąże to jest po twoim biznesie, taka
                    jest prawda. W biznesie rządzą pieniądze i bezwzględne reguły a nie
                    równouprawnienie i użalanie się nad innymi. Wiem, że to trochę nieludzkie ale
                    tak jest, a w polsce prawo jeszcze "chroni" takie kobiety wbijając im tym samym
                    gwóźdz do trumny.
                    • maraiss Re: feminizm 15.12.06, 11:46
                      mnie nie podoba sie to,ze kazdy zakłada z góry, że każda kobieta chce mieć
                      dzieci... a wcale tak nie jest...
                      Kobieta jest niestety poszkodowana przez matke nature (ciekawe jakby wyglądał
                      świat gdyby to faceci byli w ciązy) wiec powinna byc odrobine lepiej traktowana
                      ,zey było sprawiedliwie...
                      • zygmunt_wiadro Re: feminizm 15.12.06, 11:51
                        No pewnie że nie każda chce mieć dzieci, ale prawie każda może. Że niby co
                        pracodawca ma Ci uwierzyć na słowo że nie zajdziesz w ciążę ? Ma to wywróżyć z
                        fusów ? Dla pracodawcy liczy się zysk, a nie sprawiedliwość społeczna. Na
                        zachodzie zmian nie wywołały piękne charaktery przedsiębiorców, ani feministki,
                        tylko zwyczajny brak rąk do pracy.
                      • mariusz09 Re: feminizm 15.12.06, 11:56
                        większość kobiet chce mieć dzieci, jeśli nie teraz to w przyszłości

                        >>(ciekawe jakby wyglądał
                        > świat gdyby to faceci byli w ciązy)

                        wtedy byli by kobietami :)

                        > Kobieta jest niestety poszkodowana przez matke nature wiec powinna byc
                        odrobine lepiej traktowana zey było sprawiedliwie...

                        wtedy to już nie będzie równouprawnienie, tylko przywileje dla kobiet
                        • maraiss Re: feminizm 15.12.06, 12:10
                          mariusz09 napisał:
                          >
                          > wtedy to już nie będzie równouprawnienie, tylko przywileje dla kobiet

                          nie przywilej tylko rekompensata , a to róznica...

                          www.slownik-online.pl/kopalinski/4AA1F4C4292D85D4C1256585007CCFFF.php
                          i domyśl się za co....
                          • mariusz09 Re: feminizm 15.12.06, 12:20
                            rekompensata za to że kobieta jest kobietą? nie bądz śmieszna.

                            poza tym pojawiło się oburzenie, dlaczego bezdzietni mieli by płacić większe
                            podatki z których będą korzystały osoby które chcą mieć dzieci. I dobrze, bo nie
                            każdy je chce mieć, zapytam więc dlaczego pracodawca ma cokolwiek rekompensowac
                            kobiecie, a zwłaszcza to, ze ona chce miec dzieci? Przeciez on nie chce, co go
                            obchodzą czyjeś dzieci? I to bardzo słuszne podejście, a tym feministkom którym
                            się to nie podoba polecam załozyć własne firmy i wtedy zatrudniajcie sobie same
                            kobiety, nawet ciężarne, zobaczymy jak długo się utrzymacie na rynku. Takie coś
                            to tylko w komunie może się sprawdzić. Szkoda, że dla niektórych słowa
                            'liberalizm gospodarczy' sa zupełnie obce, podczas gdy słowa 'liberalizm
                            kulurowy' jest myslą przewodnia
                            • maraiss Re: feminizm 15.12.06, 12:35
                              mariusz09 napisał:

                              > rekompensata za to że kobieta jest kobietą? nie bądz śmieszna.

                              za to, ze to kobieta musi byc w ciązy, rodzic was , karmic swoim mlekiem i inne
                              teog typu bzdety...uwazam, ze powinna miec pewne udogodnienia w pracy....
                              Niestety człowieka jeszcze nie można wychodowac w probówce (nie pisze tu o
                              zapłodnieniu) bez udziału kobiety:((((

                              Proponuje ,zeby kobiety przez 10lat nie zachodziły w ciąze i skupiły sie
                              wyłacznie na rywalizacji zawodowej z mężczyznami!

                              Wiem, ze to jacy są obecnie mężczyźni to głownie wina kobiet, bo to kobiety
                              wychowują dzieci:(

                              --
                              To smutne, że głupcy są tak pewni siebie, a ludzie rozsądni tacy pełni
                              wątpliwości...
                              • mariusz09 Re: feminizm 15.12.06, 13:01
                                > za to, ze to kobieta musi byc w ciązy, rodzic was , karmic swoim mlekiem i inne
                                > teog typu bzdety...

                                jeszcze nie zauważyłaś że kobieta niczego nie musi? Kobieta co najwyżej może, a
                                to ze większość tego chce to zupełnie inna sprawa.

                                można tez wyjść z założenia, że skoro mężczyzna musi iść do wojska (albo się
                                migac, ale na jedno wychodzi bo niepotrzebne nerwy i tak sa) musi przez ileś lat
                                zarabiac tyle by utrzymywac rodzinę, musi wychowywac dzieci, musi być z jedną
                                kobieta, musi słuchac zrzędzenia, musi..., to może też mu to rekompensujmy, żeby
                                było sprawiedliwie! To smieszne, tak natura użądziła ten swiat, ze to kobiety
                                zachodzą w ciążę, dodajmy, ze w wiekszosci przypadków tego chcą.

                                > Proponuje ,zeby kobiety przez 10lat nie zachodziły w ciąze i skupiły sie
                                > wyłacznie na rywalizacji zawodowej z mężczyznami!

                                ciekawa propozycja, szkoda tylko że nikt cię nie posłucha

                                > Wiem, ze to jacy są obecnie mężczyźni to głownie wina kobiet, bo to kobiety
                                > wychowują dzieci:(

                                to nie wina kobiet, tylko zwyczajnie zycia. facet może być ciapciakiem, siedziec
                                w domu na macierzyńskim, gotowac kaszki, latać z odkurzaczem, prac sprzątać i
                                gotowac grysiki, tylko która kobieta takiego chce? oczekujecie od mężczyzny, że
                                to on jest tym silnym, że to on powinien utrzymywac rodzinę, że to on powinien
                                jej bronić itd..., a jak taki nie jest to źle, jak jest to zresztą też źle.
              • zygmunt_wiadro Re: feminizm 15.12.06, 11:27
                Normalnie czyli bezwzględnie - nie ma innej rywalizacji. A bez łagodnością i
                kulturą daleko się nie zajdzie.
                • zygmunt_wiadro Re: feminizm 15.12.06, 11:29
                  Normalnie czyli bezwzględnie - nie ma innej rywalizacji. A łagodnością i
                  kulturą daleko się nie zajdzie. Tak miało być.
          • vitoria3 Re: feminizm 15.12.06, 11:25
            Polki są ciekawe. Z jednej strony mega obsesja na punkcie wyglądu, mnóstwo
            kompleksów i zahamowań. Niby zadbane,ale mało która akceptuje swoje ciało i to
            widać. Z drugiej jednak kobiety potrafią się naprawdę ze sobą przyjaźnić, nie
            ma wersji bitches ze stanów w takim natężeniu. Polki są często zahukane,
            przepraszają że żyją. Przepraszają, że zabierają głos. I to się udziela, taka
            kultura.
            Wciąż są słabo reprezentowane w sferze publicznej, mimo że merytorycznie są
            często rewelacyjne.
            • mariusz09 Re: feminizm 15.12.06, 11:28
              przykro mi, ze spotykasz tylko ludzi z kompleksami, ja miałem to szczęście że w
              większości trafiałem na normalnych, tacy którzy mają mażenia i chcą je
              realizowac, także kobiety
    • widokzmarsa Re: feminizm 15.12.06, 11:03
      trzeba dodać do dziwnego męskiego wyglądu feministek straszne bzdury które one
      propagują. A do tego przecież feministki to zawsze organ wspierający wszelkie
      lewicowe przedsięwzięcia oraz dziwactwa.
      • sir.vimes Ale bełkoczesz... 15.12.06, 11:09
        Smutne to, szczególnie, że jak widać nawet nie masz pojęcia o historii ruchów
        kobiecych. J. stuart Mill - coś ci to mówi? Marksista, nieprawdaż? Christine de
        Pizan? Hildegarda z Bingen? Tu szukaj korzeni feminizmu a nie w "Kapitale".
        • miauka Re: Ale bełkoczesz... 15.12.06, 11:14
          sir.vimes - szkoda nerw :)
          Ci faceci kompletenie nie kumają bazy i nie będą, więc szkoda czasu i atłasu.
          Żeby jakieś mieli jeszcze sensowne argumenty, a nie wyssane z palca bełkoty,
          które kiedyś gdzies usłyszeli i powtarzają... Smutne, ale tak to juz w tym
          naszym kraiku bywa.

          Pozdrawiam Cię, podoba mi się to, co piszesz i jak piszesz. Dzięki :)
          • sir.vimes Re: Ale bełkoczesz... 15.12.06, 11:16
            Też cię lubię:))))) A co do nerw - masz rację, zresztą zaraz się zmywam - i
            wracam wieczorem:))) Miłego dnia.
        • maraiss Re: Ale bełkoczesz... 15.12.06, 11:18
          sir.vimes napisała:

          > Smutne to, szczególnie, że jak widać nawet nie masz pojęcia o historii ruchów
          > kobiecych. J. stuart Mill - coś ci to mówi? Marksista, nieprawdaż? Christine de
          > Pizan? Hildegarda z Bingen? Tu szukaj korzeni feminizmu a nie w "Kapitale".


          Widok zawsze bełkocze to skutek czytania przez niego "dzieł" J. Korwina- Mikke,
          wiec jego posty trzeba traktować z przymrużeniem oka....
        • widokzmarsa Re: Ale bełkoczesz... 15.12.06, 11:29
          ja nie szukam korzeni. Widzę co teraz robią feministki czy feminazistki i jest
          to oszołomstwo wyższego lotu, lewicowe brednie, dla mnie nie do zaakceptowania.
          Oczywiście są rzeczy z któymi się zgodzę, ale jest ich niewiele i nikną w tłumie
          bzdur.
          Większość feministek jakie pokazują media to chłopobaby, mnie, jako kobiety nie
          pociągają. Nie wiem dlaczego mają nadwagę, krótkie włosy, i wąsy.
          • maraiss Re: Ale bełkoczesz... 15.12.06, 11:42
            widokzmarsa napisał:

            > ja nie szukam korzeni. Widzę co teraz robią feministki czy feminazistki i jest
            > to oszołomstwo wyższego lotu, lewicowe brednie, dla mnie nie do zaakceptowania.

            feministki sa rózne... jedne są bardziej radykalne inne mniej,z niektórymi
            feministkami łaczy mnie tylko to, ze i ja i one uważamy sie za feministki,a
            prawie we wszystkim innym róznimy się.
            Dla mnie np. każdy wielbiciel Korwina - Mikke to oszołom:)
            Poza tym za słowo "feminazistki" bedziesz smażył sie w piekle:P


            > Oczywiście są rzeczy z któymi się zgodzę, ale jest ich niewiele i nikną w tłumi
            > e
            > bzdur.

            ciekawe z czym zgadzasz sie....

            > Większość feministek jakie pokazują media to chłopobaby, mnie, jako kobiety nie
            > pociągają. Nie wiem dlaczego mają nadwagę, krótkie włosy, i wąsy.

            twoj opis bardziej pasuje do tzw. matek polek, ktore rano biegną do pracy,
            popoludniu do drugiej pracy (czyli sprzątanie, gotowanie, obsługiwanie
            męza ) ktore nie maja czasu zadbać o siebie...
    • vitoria3 Re: feminizm 15.12.06, 12:07
      Klasyka. Zaczęłam wątek o tym ,że feminizm poza ruchem polityczno-społecznym
      jest przede wszystkim refleksją na temat roli kobiety w społeczeństwie, o jej
      możliwościach samorealizacji i spełnienia, refleksją nad tym, co to właściwie
      znaczy być KOBIETĄ i czuć się z tym dobrze. Refleksją o kobietach i przede
      wszystkim dla kobiet, o relacjach z innymi ludźmi, a nie ruchem społecznym
      przeciwko mężczyznom. O tym, że próba wyjścia poza narzucone role i spojrzenia
      na siebie z dystansu powoduje takie a nie inne reakcje emocjonalne - u
      większości kobiet :/

      A jaki odzew? Otóż przewidywalny - dyskusja o tym, jakie beznadziejne są
      feministki :D
      Heh. Miłego dnia.
    • anulex Re: feminizm 15.12.06, 12:47
      Czy Twoim zdaniem kobieta może być albo feministką albo przewidywalną niunią?
      Nie widzisz innych możliwości? Ja nie jestem feministką, bo zainteresowania
      tego ruchu są dla mnie zbyt wąskie. Przyłączyłabym się chętnie do organizacji,
      która zajmowałby się walką o równouopranienie płci z nie o równouprawnienie
      kobiet. Czy to czyni ze mnie przewidywalną niunię?

      Niefeministki są często nietolerancyjne względem feministek, ale jest to brak
      tolerancji jak najbardziej odwzajemniony.
      • maraiss Re: feminizm 15.12.06, 12:56
        anulex napisała:

        > Czy Twoim zdaniem kobieta może być albo feministką albo przewidywalną niunią?
        > Nie widzisz innych możliwości? Ja nie jestem feministką, bo zainteresowania
        > tego ruchu są dla mnie zbyt wąskie. Przyłączyłabym się chętnie do organizacji,
        > która zajmowałby się walką o równouopranienie płci z nie o równouprawnienie
        > kobiet. Czy to czyni ze mnie przewidywalną niunię?
        >
        > Niefeministki są często nietolerancyjne względem feministek, ale jest to brak
        > tolerancji jak najbardziej odwzajemniony.

        idąc dalej twoim "genialnym" tokiem myślenia mozna dojść do wniosku, ze
        organizacje walczące np. z aparthaidem były BE, bo nie walczyły o prawa
        wszystkich ras, tylko o prawa czarnoskorych....

        chyba ty pisałas jakiś czas temu, ze jesteś przeciwniczką partii kobiet, bo
        to partia nie walcząca o prawa wszystkich ludzi....
        była kiedys taka partia co walczyła niby o interesy całego narodu...jej skrot
        to PZPR <rotfl>.....
        piszesz większe bzdury niż Widok (on przynajmniej jest czasami zabawny)
        • mariusz09 Re: feminizm 15.12.06, 13:04
          dobrze, ze przyznałaś, ze feministki nie walczą o prawa wszystkich, co zresztą
          nie jest tajemnica, tylko, ze w takim wypadku nie nazywa się to równouprawnienie.
        • anulex Re: feminizm 15.12.06, 13:31
          Czy Twoim zdaniem PZPR reprezentowało interesy burżuazji i prywatnych
          przedsiębiorców? Nie pisałam o partii, która twierdzi, że jest reprezentantem
          całego narodu a o partii, która faktycznie takim reprezentantem jest.

          Jeden duży ruch mający przeciwdziałać dyskryminacji ze względu na płeć mógłby
          zdziałać więcej niż dwa ze sobą konkurujące. I dlatego popieram tę ideę i nie
          chcę przyłączyć się do ruchu chcącego pomagać tylko jednej z grup. Gdyby w RPA
          dyskryminowani byli zarówno biali jak i czarni, również postulowałabym
          stworzenie jednej dużej organizacji. Gdyby.
      • mariusz09 Re: feminizm 15.12.06, 13:03
        nareszcie jakas mądra wypowiedz, jak walczymy o równouprawnienie to dla wszystki
        a nie tylko dla wybranych
Inne wątki na temat:
Pełna wersja