Dodaj do ulubionych

kolejny raz w sprawie eks...

02.01.07, 12:56
Moje drogie panie.
Chłopak, z którym byłam rozstał się ze mną parę tygodni temu. Było nam razem
cudownie pod każdym względem. Powód rozstania jakiś taki mętny,
niezrozumiały. On chce być sam, zająć się sobą, zrobiło się za poważnie
między nami za co mnie nie wini, bo w ogóle mi za wszystko dziękuje itp.,
itd. Cierpię, ale rozstałąm się b. pokojowo. Uśmiechałam się, nie robiłam
scen. Zaproponował przyjaźń, bo jak twierdzi "uwielbia spędzać ze mną czas",
ale zaznaczył, że nie chodzi o seks (a szkoda!). Zgodziłam się. Już kilka
razy się widzieliśmy. Było fantastycznie, bo on jest naprawdę świetny, ale ja
bardzo tęsknię. Chyba nie wyrobię jako przyjaciółka. Rozdrapywanie własnych
ran? Narazie on nie ma nikogo, ale co będzie później?

I teraz pytam Was.
Czy uważacie, że dobrze zrobiłam? czy mamy szansę jeszcze kiedyś wrócić do
siebie? jakie są wasze opinie i wasze doświadczena?
jak wy sobie radzicie z eks, których nadal kochacie?
Obserwuj wątek
    • is_he Re: kolejny raz w sprawie eks... 02.01.07, 13:01
      jak sobie radzę z eks, którego kocham?

      nie radzę sobie!!! :/
      • is_he Re: kolejny raz w sprawie eks... 02.01.07, 13:07
        a w ogóle to ja osobiście nie wiem czy jest sens wracać do kogoś kto już raz
        cię rzucił

        czy to się udaje na dłużej niż na chwilę? nie znam wielu takich przypadków.
    • rapsodiagitana Re: kolejny raz w sprawie eks... 02.01.07, 13:07
      Zaciśnij zęby, odetnij się definitywnie, nie spotykaj się z nim, dopóki uczucie
      u Ciebie nie wywietrzeje. Będzie bolało, ale ciągnąc to dalej zrobisz sobie
      krzywdę. Jeśli facet jednak zmieni zdanie i będzie chciał wrócić, to Cię
      znajdzie. I wtedy się zastanowisz, czy warto odgrzewać tę miłość. W takim
      układzie, jak teraz, stawiasz go bardzo komfortowej sytuacji. On może się z Tobą
      spotkać, pogadać, przytulić. Jak będzie miał ochotę na seks - to pewnie też
      dostanie (jak wnioskuję z Twojego postu). A zobowiązań nie ma żadnych. nie
      możesz się nawet obrazić, że idzie na imprezę z inną koleżanką, że nie dzwoni od
      dwóch tygodni, albo w towarzystwie wypiera się związków z Tobą... I masz rację -
      gdy tylko znajdzie sobie kogoś innego - odrzuci Cię bez skrupułów. Dla własnego
      dobra, uciekaj, gdzie pieprz rośnie. wiem, że się łudzisz, że zmieni zdanie i
      dlatego nie chcesz tego ucinać. Ale jeśli naprawdę jest na to szansa, to
      bardziej prawdopodobne jest to, że wróci na kolanach, gdy zupełnie straci z Tobą
      kontakt. Chociaż na to też bym nie liczyła.
      A normalne, przyjacielskie kontakty - dopiero, gdy zaczniesz żyć własnym życiem
      i przeszłość nie będzie już bolała, uwierała i wzbudzała nadziei. Czyli co
      najmniej za rok?
      • pararam Re: kolejny raz w sprawie eks... 02.01.07, 13:30
        dzięki za wsparcie.
        tylko ja właśnie nie wiem czy uczucie wywietrzeje.
        czy nikt nie poleca walki o to co zostało? niby nic nie zostało, ale pamiętacie
        na pewno posty typu "przyjaciółki naszych mężów". Wynika z nich, że
        przyjaciółka, a zwłaszcza pewien typ przyjaciółki to b. poważna instytucja,
        przez którą często walą się nowe związki.
        zagubiłam się!
        • rapsodiagitana Re: kolejny raz w sprawie eks... 02.01.07, 14:39
          Ale jak masz walczyć? Walkę podjęłaś - on zapewne wie, że kochasz. Zna Cię i
          wie, co stracił. Nie podał Ci wyraźnego powodu rozstania, musiałabyś więc
          walczyć w ciemno... Kochając nie dasz rady wyłączyć emocji i walczyć "na zimno".
          A dając się ponieść uczuciu, możesz łatwo wpaść w pułapkę i wpakować się w dość
          toksyczną sytuację. miłości i związku nie da się w tym wypadku "wypracować" albo
          "wyżebrać". Odkryłaś swoje karty, on zna Twoje uczucia. I chyba nic więcej nie
          możesz zrobić.
          Jeśli zerwiesz z nim kontakty, tłumacząc to nawet tym, że inaczej nie jesteś w
          stanie poradzić sobie z bólem, jaki Ci zadał, że chcesz zapomnieć - to sytuacja
          zostanie postawiona jasno. I chyba najlepiej dla Was obojga.
          • pararam Re: kolejny raz w sprawie eks... 03.01.07, 11:33
            > Jeśli zerwiesz z nim kontakty, tłumacząc to nawet tym, że inaczej nie jesteś w
            > stanie poradzić sobie z bólem, jaki Ci zadał,

            wiem, wiem, że nie poradzę sobie z bólem, bo sobie już w ogóle nie radzę.
            ale on mieszka w tej samej części Wawy. i mamy wspólnych znajomych. zerwanie
            kontaktów jest czasem strasznie trudne, teraz wydaje mi się niewykonalne.
            dzięki za wsparcie!
            • rapsodiagitana Re: kolejny raz w sprawie eks... 03.01.07, 12:56
              Poradzisz sobie. Na pewno. Trzeba czasu... To może być dużo czasu, ale w końcu
              przejdzie. Ostatnio próbowałam wyciągać z dołka po utraconej miłości dwie
              bliskie osoby. Było bardzo źle... ale już jest w porządku. Minęło pół roku.
              Tobie też się uda.
              A każdego dnia będzie coraz lepiej.
    • cheeringup Re: kolejny raz w sprawie eks... 02.01.07, 13:08
      no to odpowiem ci moją historią:
      spotkałam w zeszłym roku fantastycznego faceta (wtedy tak mi sie wydawało).
      świetnie się rozumieliśmy, cudownie spędzaliśmy czas. po mniej wiecej miesiącu
      okazało się ze niesetety mój luby nie jest wolny, że jest od 6 lat w zwiazku
      stałym. oczywiście, rozsądek nakazał mi rzucić znajomość w diabły.... ale po 3
      tygodniach odezwało się serce, i jakoś stało się ze w moje urodziny
      tenże "niewierny" przygotował przemiłą niespodzianke... i zaczęło się.
      spotykaliśmy się coraz częściej, bez zadnych zobowiązań... pisał codzień,
      dzwonił na dobranoc... interesował się (nawiasem mówiac do sexu nie doszło
      długo...). znajomość była coraz ciaśniejsza, coraz częściej się
      spotykaliśmy...i coraz wiecej chcialiśmy... tylko, że ta jego dziewczyna:( po 8
      miesiacach stwierdził, że to co jest między nami to "zauroczenie" i że na pewno
      nie miłość, i że trzeba to zakończyć bo on swojej "niuni" nie zostawi. jak
      powiedział tak zrobił... tylko, że pech chciał widywaliśmy się przypadkiem w
      różnych dziwnych miejscach... bo mieszkamy w tym samym mieście. znów gadało się
      fantastycznie:) a ja jak durna ŁUDZIŁAM się że on jednak coś do mnie poczuje...
      niestety, do dziś nic nie poczuł...
      postanowiłam się z nim nie spotykać, nie chodzić tam gdzie ew. mogę go
      spotkać... zaczęłam unikać. i udało się. zrozumiałam że on nigdy mnie nie
      pokocha, nigdy nie będzie chciał być ze mną... i przestałam życ marzeniami:)
      teraz znów się zakochałam... wiem, że będzie to rudne i się cholernie boję..ale
      brnę:)
    • ela282 Re: kolejny raz w sprawie eks... 02.01.07, 13:10
      A czy myślisz, że jakbyś się nie zgodziła, czy coś by to zmieniło? Nie narzucaj
      się. Miej swoją godność. Nie chcesz chyba, żeby był z Tobą z litości? Miej
      jakiś cel w życiu, imponuj czymś. Może zmień fryzurę, ubiór, miej dużo
      przyjaciół wokół siebie. Niech będzie trochę zazdrosny. Chyba potrafisz?
      • pararam Re: kolejny raz w sprawie eks... 02.01.07, 13:16
        on nigdy nie był zazrosny, taki dziwaczny typ. wiecznie uśmiechnięty, trudno go
        zirytować i trudno mu zaimponować.

        ela, właśnie! jeszcze jedna sprawa!
        on mi ciągle mówi, że jestem piękna itd. i patrzy z czułością.
        stąd moja absolutna głupota pogłębia się i dalej w to brnę, bo rodzi się
        bezsensowna nadzieja.

        • is_he Re: kolejny raz w sprawie eks... 02.01.07, 13:39
          normalne... niektórzy panowie, a nawet całe rzesze, kompletnie nie ogarniają i
          mówią to co im ślina na język przyniesie.
          a konsekwencje ponosisz ty...
        • ela282 Re: kolejny raz w sprawie eks... 02.01.07, 14:14
          Skoro jesteś piękna to pewnie niejeden facet się za Toba ogląda. Po co Ci taki
          dziwaczny typ?
          • pararam Re: kolejny raz w sprawie eks... 02.01.07, 15:14
            > Skoro jesteś piękna to pewnie niejeden facet się za Toba ogląda. Po co Ci
            taki
            > dziwaczny typ?

            Ela. Facet facetowi nierówny. Może się oglądają.
            Chciałabym tylko żeby mnie to zaczeło obchodzić, inni faceci są dla mnie
            zupełnie nieistotni. Jak to zmienić?
            Ten był może "dziwny", ale podobał mi się bardziej niż ktokolwiek inny. Miał i
            ma w sobie wszystko czego kiedykolwiek chciałam.
            Dziewczyny, czuję, że oszaleję i już.
            • ela282 Re: kolejny raz w sprawie eks... 02.01.07, 16:26
              Pararam ten wątek mi coś przypomina:)) No ale co mi tam!
              Napisałaś "podobał" - czy juz Ci się nie podoba? Zapewniam Cię, że nie
              oszalejesz. Kto jak kto, ale Ty akurat sobie poradzisz jak nikt inny.
    • qw994 Re: kolejny raz w sprawie eks... 02.01.07, 17:33
      Nie spotykaj się z nim i nie utrzymuj żadnych kontaktów. Na razie, przez
      dłuższy czas, jakakolwiek "przyjaźń" nest niemożliwa. Zrób to dla swojego
      dobra, bo inaczej się nie uwolnisz.
    • anulex Re: kolejny raz w sprawie eks... 02.01.07, 18:02
      Myślę, że byłoby dla Ciebie lepiej, gdybyście się nie przyjaźnili. Spotkania
      będą tylko podsycać uczucie, które powinno wygasnąć. Przez lata utrzymywałam
      kontakt z byłym, który bardzo mnie zranił i o którym nie potrafiłam zapomnieć -
      to był jeden z większych błędów, jakie popełniłam w życiu.
    • viscera Re: kolejny raz w sprawie eks... 02.01.07, 18:57
      mam podobna sytuacje ale wkońcu zmądrzałam. Mineło 9 miesiecy od rozstania i
      dopiero do mnie teraz dotarło że zabrnełam w tym wszystkim za daleko. Mój były
      tez chciał sie ze mna spotykać, nawet pamietał o moich imieninach i kupił
      prezent, wszystko to sprawiało że nie mogłam o nim przestać myśleć i miałam
      nadzieje ze jeszcze kiedyś wróci a to tylko nadzieja. Strasznie mną zawładnął,
      gdy mnie tylko potrzebował to byłam, ale nic mi to nie dało oprócz tego że za
      każdym razem cierpiałam.Myśle że lepiej id razu uciąc taką znajomośc bo ona do
      niczego nie prowadzi, chyba ze do twojego cierpienia. Jak on znajdzie sobie nową
      dziweczyne oleje Cie a ty bedziesz znów płakała. Tak jakoś dziwnie sie ułozyło,
      że w czasie kiedy ja rozstałam sie ze swoim to moje dwie przyjaciółki tez
      skończyły swoje związki(a były z kims po 4 lata)tylko że one były mądrzejsze i
      od razu od byłych sie odcięły. Dziś one juz mają nowych facetów i ukłądają sobie
      zycie na nowo a ja nadal żyje wspomnieniami i nadzieją. Zastanów sie czy tego
      właśnie chcesz, będziesz czekać do swietego nigdy a czas leci, straconych chwil
      nikt ci nie zwróci....
    • is_he muszę przyznać, że... 02.01.07, 23:03
      chyba też kocham swojego eks.
      a mój eks-eks się ostatnio odezwał i gadał głupoty o wracaniu do siebie...
      był kiedyś taki film z kate winslet o wymazywaniu ludzi z pamięci!
      ja tak chcę!!! niech ktoś ten wynalazek wprowadzi w życie.
    • modrooka Jakbym czytała o sobie 03.01.07, 12:10
      Miałam dokładnie tak samo. I wiesz co? Ta przyjaźń mnie dobiła. Nie umiałam
      się z nim spotykać jako przyjaciółka. Tęskniłam bardzo. W głębi duszy pragnęłam
      żeby zmienił zdanie. I nie wyrobiłam. Postanowiłam z zerwać z nim kontakt.
      Uważam że to była najlepsza decyzja w takim wypadku. Bolało jak diabli ale da
      się ten ból przeżyć.

      A on? Gdyby mu zależało nie pozwolił by mi odejść.

      Gdybym dłużej z nim utrzymywała kontakt nie wyleczyłabym się do dziś (jeszcze
      teraz do niego coś czję a co dopiero gdybym go miał na oku)
      I Tobie też radzę. Zerwij z nim kontakt bo z tego nic nie będzie. Przyjaźń jest
      możliwa tylko wtedy gdy obie strny już nic do siebie nie czują
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka