pararam
02.01.07, 12:56
Moje drogie panie.
Chłopak, z którym byłam rozstał się ze mną parę tygodni temu. Było nam razem
cudownie pod każdym względem. Powód rozstania jakiś taki mętny,
niezrozumiały. On chce być sam, zająć się sobą, zrobiło się za poważnie
między nami za co mnie nie wini, bo w ogóle mi za wszystko dziękuje itp.,
itd. Cierpię, ale rozstałąm się b. pokojowo. Uśmiechałam się, nie robiłam
scen. Zaproponował przyjaźń, bo jak twierdzi "uwielbia spędzać ze mną czas",
ale zaznaczył, że nie chodzi o seks (a szkoda!). Zgodziłam się. Już kilka
razy się widzieliśmy. Było fantastycznie, bo on jest naprawdę świetny, ale ja
bardzo tęsknię. Chyba nie wyrobię jako przyjaciółka. Rozdrapywanie własnych
ran? Narazie on nie ma nikogo, ale co będzie później?
I teraz pytam Was.
Czy uważacie, że dobrze zrobiłam? czy mamy szansę jeszcze kiedyś wrócić do
siebie? jakie są wasze opinie i wasze doświadczena?
jak wy sobie radzicie z eks, których nadal kochacie?