Gość: miregal
IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl
03.04.03, 14:53
Slowa Xanatosa mnie zainspirowaly:
>Smutku jest więcej, bo nie chcemy zauważać szczęścia. To nasza wina li
tylko.
>Ja widzę szczęście nawet w bólu... Może to masochizm, a może optymizm.
Wiecie co, bo to jest prawda. Malo osob widzi to, jak wiele maja, i mysla za
czesto o tym, czego im brakuje. A po tym jak sie wyleczylam z depresji i
anoreksji to zrozumialam, jaka tak naprawde jestem szczesliwa, jak naprawde
niewiele trzeba do szczescia. Mam przyjaciol. Mam oboje rodzicow, nie umarli
ani sie nie rozwiedli, mieszkam z nimi a nie w domu dziecka, utrzymuja mnie.
Mam siostre. Jestem zdrowa. Mam wlasny pokoj. Mam co jesc. Mam sie w co
ubrac. Mam gdzie mieszkac. Stac mnie nawet na drobne przyjemnosci - kino,
wyjscie do klubu. Mam muzyke i ksiazki i filmy. Lubie moje studia. Zyje w
kraju w ktorym nie ma wojny, tornad, trzesien ziemi, straszliwych upalow albo
mrozow, epidemii, tortur. Mam zapewniona opieke medyczna - pewnie, nie
rewelacyjna, ale porownajmy to z krajami Afryki gdzie roczny budzet na opieke
medyczna wynosi dolara na mieszkanca. Mieszkam w duzym miescie. I jestem,
kurcze, szczesliwa. Nawet cierpienie w chorobie mnie duzo nauczylo i jakos
dziwnie mnie umocnilo, teraz strasznie szybko mijaja mi wszelkie leki i
dolki.
Na swiecie jest mimo wszystko mnostwo cudownosci, sa kolory, koty, wiosna,
lasy, gory, plywanie, bieganie, jezdzenie na rowerze i na lyzwach, jest
milosc i przyjazn, basnie, wino, sny... Mozna by tak dlugo wymieniac.
Czujecie sie szczesliwi?