Dodaj do ulubionych

prośba do ludzi doświadczonych życiem

19.01.07, 12:59
Proszę o ocenę sytuacji.

Teraz mamy oboje ok. trzydziestki.Bylismy razem około 5 lat. Spędzilismy masę
wspaniałych chwil, mamy wspolnych świetnych przyjaciol, znamy dobrze naszych
rodziców. Ona była dojrzalsza ode mnie. Gotowa do powaznego związku,
małżeństwa. Ja się bałem, byłem niezdecydowany, choć ją kochałem - niestety
przez większość czasu nie uświadamiałem sobie tego. Nie składałem żadnych
obietnic. Przyjaznilismy sie, ufalismy sobie, w lozku bylo swietnie. Wszystko
dokoła uznawali, że jesteśmy dla siebie stworzeni.

Kilka razy się rozstawalismy, ale do siebie wracaliśmy. Wiem, że mnie bardzo
kochała. W zeszłym roku formalnie nie bylismy ze soba, ale bylismy więcej niż
koleżeństwem. Ciagle dawała mi znaki, żebym dojrzał i ją wreszcie wziął. Ja
miałem bardzo głębokie przeświadczenie, że to jednak nie jest to, że
popełniam błąd - byłem ciągle niedojrzały do niej. W listopadzie dała mi
ostatni, rozpaczliwy znak. Czułem, że mnie jeszcze kocha. Ja wtedy byłem
niestety zadurzony w innej. Tamten nowy związek szybko się rozpadł, ale
paradoksalnie pomógł mi poznać siebie, wreszcie dojrzałem do świadomości kto
jest dla mnie najwazniejszy. To był strzał pioruna.

2 tygodnie temu zdałem sobie sprawę, że ją krzywdziłem. Pomógł mi jej ostatni
mail, ten rozpaczliwie wołający. Zreflektowałem się. Wreszcie dojrzałem,
wreszcie byłem gotowy. Wiedziałem, że to ona jest kobietą mojego życia.
Wiedziałem, że chcę z nią być na dobre i na złe, w doli i niedoli. To
wspaniała, piękna, mądra kobieta, czułem, że tylko moja!

Więc po dwóch miesiącach milczenia, umówiłem się z nią. Powiedziałem jej
wszystko: że dojrzałem, że wahania emocjonalne są za mną, że ją kocham,
że chcę, aby była moją żoną (1), że się zmieniłem, że jest kobietą mojego
życia. Poczułem wreszcie o co mi chodzi w życiu i jej to wyznałem. Kawa na
ławę. Dojrzałem.

Bylo to na dwa miesiące po tym, gdy ona dawała mi sygnały, że postanawia
zapomnieć. Sygnały świadczące, że jednak ciągle kocha.

Potem: szok. Załamanie.

Odpowiedziała mi, że juz mnie nie kocha, że nic nie czuje, że nic z tego nie
będzie, że za późno. Co więcej, jest zakochana w innym. Od kilku tygodni.
Rozmowa miała byc krótka, trwała 2 godziny, kilka razy wczesniej juz zbierała
się do wyjścia, ale została. Była zdeterminowana w odmowie i nie chciała mi
zostawić żadnych złudzeń. Chłodna, dumna. Cała ona. Chłodna na zewnątrz, ale
dobrze wiem, jak w środku jest wrażliwa i emocjonalna. Nie wiem co czuła w
środku tego dnia, ale na zewnątrz była twarda skorupa odmowy.

Było to 4 dni temu. Wróciłem do domu załamany.

Tego samego wieczoru napisałem jej ręcznie długi list (12 stron), w którym
jeszcze raz wszystko wyznałem, przyznałem się do błędów i głupoty
wczesniejszej, list był bardzo emocjonalny, szczery i jednoznaczny. Wysłałem
kurierem.

Nastepnego dnia mi odpisała mailem, chłodno, jednoznacznie tak jak dzien
wczesniej. Odmowa, zero szans, tamto to przeszlość. Że nie kocha od wielu
miesięcy.

Wieczorem tego dnia byłem pod jej blokiem z kwiatami. Zadzwoniłem z komorki.
Nie chciała przyjąć. Mówiła, że kocha innego, jest szczesliwa (przypominam:
zna go kilka tygodni), czuje się pewnie, nie chce zebym zaburzał jej spokój.
Dostałem się do klatki schodowej, zostawiłem kwiaty (jej ulubione storczyki)
pod drzwiami, zadzwoniłem, odszedłem.

Odpisałem wieczorem na maila. I popełniłem chyba błąd, zareagowałem dumnie,
że "sobie poradze z tym uczuciem". Wspomniałem o przyjaźni. Odpisała rano.
Tonem łagodniejszym, ale ciągle stanowczym. W post scriptum podziękowała
jednak za kwiaty.

Odpisałem dzien pozniej. Znów chyba niepotrzebnie dumnie, że nie oczekuję
między nami przyjazni (nie oferowała jej jednak), że to by bylo dla mnie
cierpienie.

Dziś sie zreflektowałem, że brnę, że ją zniechęcam - napisałem, że wczoraj
uniosłem się dumą, że tak naprawdę bardzo chcę przyjaźni, że może na mnie
jako przyjaciela liczyć w kazdej chwili. Chcę z nia mieć jakikolwiek kontakt
po prostu, pokazać, że to piszę to nie tylko słowa.

Ot i cała historia.

Nie wiem czy jej reakcja to reakcja obronna, strach przed grzebaniem w
zamknietej przeszlosci, jej obawa, że pomimo deklaracji ciagle mnie kocha czy
też rzeczywiscie nic juz do mnie nie czuje.

Czy mozna w ciągu 2 miesiecy zupełnie przestac kochac kogos, kogo sie bardzo
kochało 5 lat? Wiem, czuje się zraniona, że chce zapomniec, ale czy dopuszcza
myśl, że jednak jestem wreszcie taki, jakiego mnie chciała? Na pewno boi się
ryzyka, ale...

Ja nie wierzę, że zupełnie postawiła na mnie krzyżyk, tylko kilka miesięcy
czasu mineło, będą o nią walczył. Nie chcę jej przestraszyć nachalnością,
więc teraz delikatnie, ale konsekwentnie, chcę jej dawac znać, że to nie
wysokok żaden, że na pewno chcę. Chcę się z nią przyjaźnić (pomimo dumnych
deklaracji w mailu wczoraj), pokazać jej, że może na mnie liczyć.

Ona jest kobietą dumną, niezależną, więc jej reakcja nie dziwi. Uciera mi
nosa za rany z przeszłości. Ale co czuje w środku? co w jej głowie siedzi?
Czy się waha? Czego ode mnie teraz oczekuje? Czy mam szanse? Czy tamten facet
rzeczywiscie po kilku tygodniach cos dla niej znaczy? Jak ja przekonać, że to
ja jestem warty jej miłości? Czy nie jest za pozno?

Jak to interpretujecie? Mieliscie coś takiego? Zwłaszcza kobiety...

Z.
Obserwuj wątek
    • ishtarr Re: prośba do ludzi doświadczonych życiem 19.01.07, 13:08
      eh, jak to się mówi- mądry Polak po szkodzie....
      Ale walcz, może się uda.
      • mikolaus Re: prośba do ludzi doświadczonych życiem 19.01.07, 13:39
        jesli sie kogos kocha go nie krzywdzi, wiec jesli twoja wybranka cie olewa to
        najlepsza metoda jest sie przyczaic.jesli zaczniesz wysylac maile,lazic z
        kwaiatmi i gledzic o milosci to staniesz sie zalosny-a laski nie cierpia
        slabych facetow,wiem cos o tym bo tez to przezylem,ale zastosowalem wtedy
        metode natrectw i stracilem dziewczyne.
        po prostu daj sobie spokoj, jesli ona cie kocha to sie odezwie,jesli nie to
        twoje dzialania nie przyniosa zadnego skutku.
        i tak jeszcze na marginesie-kobiety kieruja sie dziwnymi przeslankami w zyciu i
        dobor partnerow nie jest wyjatkiem do tego w tym wieku kieruja sie raczej
        chlodna kalkulacja biologiczno-materialna wiec milosci bym w to juz wogole nie
        mieszal.
        • azha nie zgadzam się 19.01.07, 14:36
          Ci, którzy sie kochaja dopiero łatwo się krzywdzą (nie zawsze oczywiście świadomie)

          i walczyć trzeba!
          nie natrętnie aż sie jej obrzydniesz, ale pokazywać, ze to nie były tylko słowa
          i słomiany zapał

          jak już sam autor doszedł do wniosku, ze unoszenie sie dumą do niczego dobrego
          nie prowadzi to jest na najlepszej ścieżce

          tak ja myślę.

          mikolaus napisał:
          > i tak jeszcze na marginesie-kobiety kieruja sie dziwnymi przeslankami w zyciu
          moze po prostu innymi niż Ty? dziwny ma zabarwienie pejoratywne, a tu decyzja
          jest podyktowana subiektywnym odczuciem, o którym mozesz niewiele wiedzieć, wiec
          wara Ci od oceniania (w ogóle strasznie uogólniasz)
    • betka801 Re: prośba do ludzi doświadczonych życiem 19.01.07, 13:58
      Ja powiem Ci krótko,nie doceniamy tego co mamy,a jak tracimy ,to robimy wszystko,
      żeby odwrócić sytuację.
      Jaką ona ma pewnośc,że kiedy będziesz pewny jej miłości nie zrobisz znowu jakiegoś
      świństawa,tak jestem kobieta i przeszłam to samo co ona.
      Po 10 latach związek mój sie rozpadł,bo mój mężczyzna próbował mnie okłamywać,
      miał inną kobietę,a ja się dowiedziałam.
      Nie obraż się, ta cecha jest wspólna dla wszystkich niedojrzałych emocjonalnie
      wiecznych chłopców.
      Znalazłam mężczyzne zupełne przeciwieństwo tamtego.
      Nie jest to związek szalony,gorący,ale stabilny i to jest to czego kobiety
      tak naprawdę szukają.Jeżeli ją bardzo kochasz,a ona nie jest tak do końca pewna
      tamtego,to może masz szanse,ale nie drocz się z nią,tylko porozmawiaj jak bardzo
      dojrzały mężczyzna.
      Życzę Ci,żebyś w życiu odróżniał ziarna od plew.Miało być krótko.Pozdrawiam.
      • zdeterminowany1 Re: prośba do ludzi doświadczonych życiem 19.01.07, 14:34
        hej betka!

        Tylko, że ja jej nigdy swiństwa nie zrobiłem. Nie zdradziłem jej. Nie
        zostawiłem nigdy dla innej. Nie okłamywałem. Rozstawalismy się, że ja bałem
        się, że nie będę jej kochał - jestem idealistą (byłem?). Teraz już dojrzałem,
        wiem o tym.

        Czy ona jest pewna tamtego? Nie wiem, ona z nim jest kilka tygodni. Twierdzi,
        że go kocha. Czy to poza przede mną, a tak naprawdę go jeszcze nie zna dobrze?
        Nie wiem.

        Rozmawiałem z nią jak dojrzały facet, unikam droczenia. Powiedziałem wprost,
        czego chcę, co się we mnie zmieniło. Na pewno to jakoś przeżyła. ale co teraz
        zrobi? To dla niej ryzyko, ale nowa znajomość to też ryzyko. Choć ona twierdzi,
        że ten nowy daje jej "ufność i pewność" - czyli to, czego kobiety oczekują. ale
        czy po kilku tygodniach nie jest to tylko wrażenie i zauroczenie?

        Aha, ja ją doceniłem zanim dowiedzialem się, że ma innego.

        Dzięki

        Z.
    • luniania Re: prośba do ludzi doświadczonych życiem 19.01.07, 14:05
      Wiesz czlowiek dopiero docenia jak straci ja bylam w troche podobnej sytuacji
      kochalam i nadal chyba kocham przez 15 lat ,ale jak mnie zawiodl cos we mnie
      peklo jakas blokada,zranil mnie balam sie drugi raz wchodzic.Teraz chce wrocic
      mowi ,ze ja jestem najwazniejsza kocham go jeszcze ale walcze sama ze
      soba ,zeby nie ulec.Moze jak udowodni swoja dojrzalosc...Nie wiem jak twoja
      dziewczyna,ale pod ta duma kryje sie uczucie.Zycze powodzenia i pozdrawiam.
    • czarna_kredka Re: prośba do ludzi doświadczonych życiem 19.01.07, 14:22
      > Tamten nowy związek szybko się rozpadł, ale
      > paradoksalnie pomógł mi poznać siebie, wreszcie dojrzałem do świadomości kto
      > jest dla mnie najwazniejszy. To był strzał pioruna.

      może z jej nowym związkiem będzie tak samo.
      Powinieneś teraz czekać na jej krok. Ona nauczyła się żyć bez Ciebie i chyba
      jest szczęśliwa. Jeśli nadal cie kocha to wróci.
      • zdeterminowany1 Re: prośba do ludzi doświadczonych życiem 19.01.07, 14:35
        czarna_kredka napisała:

        > > Tamten nowy związek szybko się rozpadł, ale
        > > paradoksalnie pomógł mi poznać siebie, wreszcie dojrzałem do świadomości
        > kto
        > > jest dla mnie najwazniejszy. To był strzał pioruna.
        >
        > może z jej nowym związkiem będzie tak samo.
        > Powinieneś teraz czekać na jej krok. Ona nauczyła się żyć bez Ciebie i chyba
        > jest szczęśliwa. Jeśli nadal cie kocha to wróci.

        Twierdzi, że jest szczęśliwa. A może "czuje się".

        Czy jej reakcja może kryć miłośc, skrywaną?

        Z.
        • czarna_kredka Re: prośba do ludzi doświadczonych życiem 19.01.07, 14:55
          Nikt Ci nie odpowie co ona naprawdę czuje.

          Wydaje mi się,że jednak zachowała jakieś uczucia do Ciebie.
          Pięciu lat bycia razem nie da się tak po prostu zapomnieć.
          Minęło kilka miesięcy, dziewczyna wycierpiała swoje poznała kogoś i układa
          sobie życie na nowo.Musisz dopuścić do siebie myśl, że ona może być szczęśliwa
          z kimś innym bo na pewno w tej chwili jest.
          Ten związek moze sie okazac tylko zauroczeniem, (tak jak było w Twoim przypadku)
          ale może się okazać,że to jest ten własciwy dla niej, który nie bedzie miał
          watpliwości.
          • zdeterminowany1 Re: prośba do ludzi doświadczonych życiem 19.01.07, 14:57
            czarna_kredka napisała:


            > Ten związek moze sie okazac tylko zauroczeniem, (tak jak było w Twoim
            przypadku
            > )
            > ale może się okazać,że to jest ten własciwy dla niej, który nie bedzie miał
            > watpliwości.

            Póki jej związek jest świeży, ja chcę jej delikatnie dac znać, że u mnie tez
            jest inaczej, i może dostac coś, czego wczesniej jej brakowalo również ode
            mnie. Czy to złe rozumowanie?
    • onlyju Re: prośba do ludzi doświadczonych życiem 19.01.07, 14:55
      Z autopsji i z podobnych przypadków wiem, że:
      w środku płacze zraniona duma i przemożna chęć, byś o nią walczył. Nie chce Cię
      zranić, więc nie izoluje Cię całkowicie od swego życia. Jesteś z tym życiem na
      bieżąco. Jedyne, co może dać Ci szanse to wytrwałość (granicząca z nieludzką
      odpornością), cierpliwość, konsekwencja. U Ciebie trwa to 4.dni. U niej trwało
      to znacznie dłużej. Jednym z największych wad facetów jest niecierpliwość i
      unoszenie się honorem w nieodpowiednim momencie. Twój honor nie jest teraz
      czymś, na co ona czeka i o czym chce się przekonać. Chce, byś pokazał, że
      jesteś wytrwały i Twoje uczucie nie kończy się po jednej rozmowie.
      Nie wypada być nachalnym, wymagającym i uzależniać swojej walki od jej reakcji.
      Nawet, jeśli te reakcje będą dla Ciebie wybitnie surowe - nadal będzie miała w
      głębi serca nadzieję, że wytrwasz i ze spokojem będziesz wierny swemu uczuciu.
      Jeśli chcesz ją odzyskać, nie wolno Ci stracić cierpliwości, nie wolno się
      poddawać, ani też - jak wspomniałam - wymagać od niej zbyt wiele.
      Wolno Ci natomiast robić jej niespodzianki - kwiaty, kartki i te wszystkie -
      infantylne i szczenięce, ale jednak potrzebne po to, byście oboje sobie
      odświeżyli swoje uczucie - dowody pamięci, uczucia, Twojej obecności.
      Spokojnie czekaj. Duma i honor to coś, z czego my kobiety nie możemy
      zrezygnować. Które musimy okazywać, bo taką mamy konstrukcję poczucia szacunku
      dla siebie. Mamy wrażenie, że za te cechy (duma, honor) jesteśmy szanowane
      również przez Was. Tego nas nauczyła literatura, to zostało nam "wchowane"
      przez matki, to w nas umacnia społeczeństwo lub po prostu nasza mentalność.

      Pamiętaj, że - chociaż to trudne i za chwilę odezwą się głosy facetów, którzy
      nie zamierzają grać roli parobka przy księżniczce - jednak jest to moment, w
      którym im będziesz wytrwalszy, tym większa szansa na sukces.

      Inna sprawa to fakt, że dwa ze znanych mi przypadków, które do momentu, w
      którym jesteś wyglądały identycznie, jak u Ciebie - skończyło się swoistą
      tragedią. Ona - tak właśnie kochająca i pragnąca, by to on teraz o nią walczył,
      poddała się (głupia) urokowi nowego i niestety skończyło się to ciążą.

      Ech... stały problem... doceniamy to, co mamy dopiero, gdy to stracimy.
      • mikolaus Re: prośba do ludzi doświadczonych życiem 19.01.07, 15:52
        No tak, najlepiej czekaj na swoja kolej,miesiac,rok moze kilka lat.kobiety to
        lubia i nie wierz ze wychowywane sa na jakichs ksiazkach-teraz lektura
        obowiazkowa to cosmo,elle i inne bzdurne pisemka.kobieta kieruje sie nie tylko
        swoim zdaniem i instynktem biologicznym ale i opinia swoich kolezanek-nie wazne
        jak idiotyczne bylyby rady swoich przyjaciolek to zawsze ich poslucha.
        kobieta uwielbia byc adorowana-oczywiscie przez odpowiednie osoby, im wieksza
        kolejka tym wieksza duma,im wiecej facetow zabiega o jej wzgledy tym dla niej
        lepiej i jej ego rosnie.10 lat temu wierzylem w te bzdury o milosci teraz mi
        przeszlo.kilka lat temu laski o ktore ja zabiegalem i daly mi do zrozumienia ze
        nie sa mna zainteresowane teraz jakos nagle probuja odnowic kontakty, bo
        okazalo sie ze stalym sie dobrym materialem na meza-ale tylko przez poprawe
        sytuacji materialnej.
        jeszcze raz powiadam,jesli cie istotnie kocha to bedzie wiedziala gdzie cie
        znalezc,jesli nie to olej ja i znajdz sobie inna fajna kobietke.miej swa
        godnosc i nie pozwol zeby kobieta cie z niej obdarla.
        • tamara_ra Re: prośba do ludzi doświadczonych życiem 19.01.07, 16:16
          Przeszłam przez to. Byliśmy ze sobą jeszcze dłużej niż Wy. Tez było kilka
          rozstań, ale nie z powodu zdrady. Zmęczona w końcu i zdesperowana otworzyłam
          się na inne znajomości. Poznałam kogoś bardzo szybko i też nie zgodziłam się na
          powrót tamtego. Minęły prawie dwa lata, a on ciągle do mnie dzwoni.
          A najbardziej śmieszne, a zarazem tragiczne jest to, że wiedziałam, że tak
          właśnie będzie. Że mu serce pęknie jak się dowie, że jestem ostatecznie z innym.
          Dlaczego Wy mężczyźni musicie się sami sparzyć, żeby zmądrzeć? Nie można
          wiecznie trzymać nas na dystans i opowiadać bajki, jak to nam dobrze jest bez
          ślubu. Zrozumcie wreszcie, czy się Wam podoba to czy nie, kobiety chcą
          stabilizacji, przysięgi, ślubu, wspólnego domu i dzieci.
          • onlyju Re: prośba do ludzi doświadczonych życiem 19.01.07, 16:44
            i to, o czym piszesz nie jest nienaturalne bądź przesadne.
            to po prostu kolejne etapy, które gwarantują jakiś rozwój i spokój.
            Boże, to takie proste... jesteśmy w gruncie rzeczy tak bardzo stereotypowe -
            chcemy po prostu męża i dzieci. to jest dla nas szczęście. a faceci dopatrują
            się w tym ciągle jakiegoś podstępu...
            • zdeterminowany1 Re: prośba do ludzi doświadczonych życiem 19.01.07, 18:53
              onlyju napisała:

              > i to, o czym piszesz nie jest nienaturalne bądź przesadne.
              > to po prostu kolejne etapy, które gwarantują jakiś rozwój i spokój.
              > Boże, to takie proste... jesteśmy w gruncie rzeczy tak bardzo stereotypowe -
              > chcemy po prostu męża i dzieci. to jest dla nas szczęście. a faceci dopatrują
              > się w tym ciągle jakiegoś podstępu...

              Ja juz to rozumiem. O kilka miesięcy za późno (?).

              Z.
        • onlyju Re: prośba do ludzi doświadczonych życiem 19.01.07, 16:41
          i winę za taki stan rzeczy ponosimy chyba jednak my, kobiety.
          to my paliłyśmy biustonosze i chciałyśmy, by nas traktowano tak samo, jak
          mężczyzn.
          w powyższej wypowiedzi kolegi mamy swoje równouprawnienie.
          już nikt nam nie uwierzy, że epoka romantyzmu nas pociąga, że chcemy na powrót
          stać się kobietami, za które się oddaje życie.
          już nas kojarzą tylko z cosmo.
          i to jest właśnie nasza tragedia.
      • zdeterminowany1 Re: prośba do ludzi doświadczonych życiem 19.01.07, 21:31
        onlyju napisała:

        > Z autopsji i z podobnych przypadków wiem, że:
        > w środku płacze zraniona duma i przemożna chęć, byś o nią walczył.

        Nawet gdy jest zakochana w innym?

        > Pamiętaj, że - chociaż to trudne i za chwilę odezwą się głosy facetów, którzy
        > nie zamierzają grać roli parobka przy księżniczce - jednak jest to moment, w
        > którym im będziesz wytrwalszy, tym większa szansa na sukces.

        Ona nie ma mentalności księżniczki - nie grozi jej to.

        > Inna sprawa to fakt, że dwa ze znanych mi przypadków, które do momentu, w
        > którym jesteś wyglądały identycznie, jak u Ciebie - skończyło się swoistą
        > tragedią. Ona - tak właśnie kochająca i pragnąca, by to on teraz o nią walczył,
        >
        > poddała się (głupia) urokowi nowego i niestety skończyło się to ciążą.

        Mam nadzieję, że ta, o której piszę zachowa się inaczej. To rozsądna i mądra osoba.

        > Ech... stały problem... doceniamy to, co mamy dopiero, gdy to stracimy.

        Nawet gdy jeszcze nie wiemu, że już straciliśmy...

        Dzięki za tego posta, tchnął we mnie trochę optymizmu.


        pzdr
        Z.
        • onlyju Re: prośba do ludzi doświadczonych życiem 19.01.07, 22:10
          > Nawet gdy jest zakochana w innym?

          tego nie wiem. zadurzać możemy się codziennie. kochać... kobiety kochają do
          końca życia.
    • qw994 Re: prośba do ludzi doświadczonych życiem 19.01.07, 21:16
      Masz to, na co sobie solidnie zapracowałeś przez parę lat. Myślałeś, że będzie
      na ciebie czekała do emerytury?
      • zdeterminowany1 Re: prośba do ludzi doświadczonych życiem 19.01.07, 21:26
        qw994 napisał:

        > Masz to, na co sobie solidnie zapracowałeś przez parę lat. Myślałeś, że będzie
        > na ciebie czekała do emerytury?

        Chyba w zbyt ciemnych barwach opisałem te 5 lat. Byliśmy przez większość tego
        czasu szcześliwi. Nie było zdrad, odejść do kogoś innego, jakichś wielkich zadr.
        Od pewnego momentu jej oczekiwania były większe, a ja nie potrafiłem wtedy im
        sprostać. Nie myślałem, że będzie czekała do emerytury, zabrakło kilku miesięcy.
        Nic to, takie życie. Byłem niedojrzałym dzieciakiem, sporo mnie to wszystko
        nauczy niezależnie czy uda mi się ją odzyskac czy nie.

        pzdr

        Z.
    • lady284 Re: prośba do ludzi doświadczonych życiem 19.01.07, 22:04
      żadna z nas nie wie czego oczekiwać po 5 tygodniach znajomości z facetem, ale
      to jest świeże ot po prostu, fascynacja, zakochanie...same przyjemne
      chwile...on jej nie skrzywdził...,
      ale
      co myśli?
      będzie dumna, zależy jak bardzo ją skrzywdziłeś, jeśli za bardzo to już nie
      wróci...
      ale zastanowiło mnie jedno, gdy chłodniejszym stawałeś się dla niej w mailach -
      ona łagodniała.. kobiety lubią mieć adoratorów mimo wszystko..bała się że
      przestaniesz się starać(?)
      • zdeterminowany1 Re: prośba do ludzi doświadczonych życiem 19.01.07, 22:32
        lady284 napisała:

        > żadna z nas nie wie czego oczekiwać po 5 tygodniach znajomości z facetem, ale
        > to jest świeże ot po prostu, fascynacja, zakochanie...same przyjemne
        > chwile...on jej nie skrzywdził...,

        Z tego co wiem, to najprawdopodobniej nie 5 tylko 2 tygodnie. Tzn. spotkali się
        chyba na sylwestra albo tuż przed.

        > ale
        > co myśli?
        > będzie dumna, zależy jak bardzo ją skrzywdziłeś, jeśli za bardzo to już nie
        > wróci...

        Na pewno skrzywdziłem, to fakt, biję się w piersi. Na pewno było jej żal,
        przykro, bolało ją. Ale jak bardzo skrzywdziłem? Nie odszedłem od niej do innej,
        nie zdradzałem, nie kłamałem, nie oszukiwałem. Skrzywdziłem ją tym, że kilka
        razy, w tym 3 razy w zeszłym roku nie potrafiłem się jednoznacznie zadeklarowac
        lub wręcz deklarowałem na "nie" wtedy, kiedy ona oczekiwała jednoznacznej
        deklaracji i liczyła na "tak", błądziłem, czuła się odrzucona (i miała rację).

        Ale jednocześnie w tym czasie byliśmy przyjaciółmi, w pełnym tego słowa
        znaczeniu - pomagaliśmy sobie w trudnych chwilach, mogliśmy na siebie liczyć. W
        tej kwestii ona się na mnie nie zawiodła, a owo zaufanie i przyjaźn to był
        bardzo silny element spajający nasz związek.

        Byliśmy przyjaciółmi nawet gdy nie byliśmy ze sobą.

        > ale zastanowiło mnie jedno, gdy chłodniejszym stawałeś się dla niej w mailach -
        >
        > ona łagodniała.. kobiety lubią mieć adoratorów mimo wszystko..bała się że
        > przestaniesz się starać(?)

        Nie wiem...

        Na razie ma innego adoratora, niemailowego. Choć moje kwiaty przyjęła z
        przyjemnością - wiem o tym (pewnie chodziło o kwiaty, nie o mnie, ale zawsze).

        Zobaczymy. Sytuacja niby beznadziejna, ale będę walczył.

        Z.
        • czerwonowlosa Re: prośba do ludzi doświadczonych życiem 19.01.07, 22:51
          nigdy nie zdarzylo mi sie powrocic do "dawnego" kochanka, nawet jezeli zwiaek
          trwal sporo badz byl bardzo pasjonujacy; jak sie skonczyl, to zawsze na dobre!
          przykro mi, ale moim zdaniem powinienes zastanowic sie nad przyszloscia z
          inna...
          • zdeterminowany1 Re: prośba do ludzi doświadczonych życiem 19.01.07, 22:56
            czerwonowlosa napisała:

            > nigdy nie zdarzylo mi sie powrocic do "dawnego" kochanka, nawet jezeli zwiaek
            > trwal sporo badz byl bardzo pasjonujacy; jak sie skonczyl, to zawsze na dobre!
            > przykro mi, ale moim zdaniem powinienes zastanowic sie nad przyszloscia z
            > inna...

            _Tobie_ się nie zdarzyło.

            Inna kobieta? Na dzień dzisiejszy dla mnie rzecz nie do pomyślenia.

            Z.
            • tamara_ra Re: prośba do ludzi doświadczonych życiem 20.01.07, 10:35
              Trudno przewidzieć czy masz jeszcze szanse. Dopóki z innym będzie się jej
              układało, to raczej nie. To naprawdę nie jest tak, że kobiety są bezwzględne i
              nie umieją przebaczyć błędów. Ale sam wiesz, że ona próbowała wiele razy wracać
              do Ciebie i rozmawiać z Tobą o przyszłości. Nie da się ot tak zapomnieć
              wszystkich podeptanych przez Ciebie jej próśb i prób bycia razem. Po pierwsze
              może nie wierzyć w Twoją przemianę, po drugie po co ma znów ryzykować? Ma kogoś
              kogo na razie (na tym etapie znajomości) jest pewna. Kobieta marzy o miłości i
              związku idealnym, takim, o którym będzie mogła opowiadać przygidnym
              współpasażerom w pociągu i kiedyś wnukom. A o związku z Tobą co ma opowiadać?
              Nie chciał mnie, a potem się namyślił? Z tym drugim ma szansę na ominięcie tego
              złego co było między Wami.
              Moja rada dla Ciebie: utrzymuj z nią kontakt, okazuj, że Ci na niej cholernie
              zależy, ale dawkuj to mądrze. Na siłę nic nie zrobisz, ona musi w jakimś
              odcinku czasu (raczej dłuższym) zobaczyć, że zmieniłeś się i ewentualnie być
              Ciebie pewna na 100%.
              • zdeterminowany1 Re: prośba do ludzi doświadczonych życiem 21.01.07, 10:19
                tamara_ra napisała:



                > współpasażerom w pociągu i kiedyś wnukom. A o związku z Tobą co ma opowiadać?
                > Nie chciał mnie, a potem się namyślił? Z tym drugim ma szansę na ominięcie tego
                >
                > złego co było między Wami.

                Masz rację. Ale między nami było też wiele dobrego. Mamy masę dobrych, wspólnych
                wspomnień.

                > Moja rada dla Ciebie: utrzymuj z nią kontakt, okazuj, że Ci na niej cholernie
                > zależy, ale dawkuj to mądrze.

                Zastanawiam się jak to zrobić, aby jej nie przestraszyć, ale jednocześnie
                okazywać to co czuję...

                dzięki

                Z.
    • yagiennka Re: prośba do ludzi doświadczonych życiem 20.01.07, 10:48
      Moim zdaniem jest tak. Ona zrezygnowała, bo ilez mozna walczyć o kogoś, to ona
      walczyła o ciebie przez jakiś czas i w końcu dała za wygrana, pewnie się z tym
      pogodziła. Być może znalazła szybko pocieszenie a rozdział z tobą już zamknęła i
      nie chce burzyc znów tego co sobie poukładała. Odpoczywa od ciebie i "grzeje"
      się przy innym facecie po tym jak ty ja skrzywdziłes.
      Nie wiem czy masz szanse powrotu, to zalezy na ile ten facet z którym jest jest
      przypadkowy a na ile naprawdę jej podpasował. Moim zdaniem powinienes dać jej
      trochę odpocząć i nie udawac przyjaźni - chcesz się przyjaźnić z osobą w której
      jestes zakochany??? To niemozliwe :)) Oszukujesz sam siebie. Masz po prostu
      nadzieję że to się zmieni, nie wciskaj jej też bajek że zależy ci na samej
      przyjażni. Zostaw to tak że jest dla ciebie nadal wazna i że ci zalezy. To
      bardzo częste że TRZEBA CZASEM KOGOŚ STRACIĆ ABY SIĘ PRZEKONAC JAK BARDZO NAM NA
      TYM KIMS ZALEŻAŁO.
      Jak dasz radę to próbuj, ale nie namolnie, z wyczuciem. Lepiej z nią rozmawiaj a
      nie pisz - rozmowa budzi zupełnie inne uczucia.
      • czerwonowlosa Re: prośba do ludzi doświadczonych życiem 20.01.07, 14:45
        wiem, ze jest ci ciezko, ale musisz zachowac swoj meski honor, jezeli staniesz
        sie zalosnym, placzacym, nachalnym dupk... nigdy jej nie odzyskasz!
        • jdbad Re: prośba do ludzi doświadczonych życiem 21.01.07, 11:59
          Nieprawda, nigdy nie wiadomo. Trzymam za Ciebie kciuki, ale tylko pod
          warunkiem, że naprawdę zmądrzałeś.
          • zdeterminowany1 Re: prośba do ludzi doświadczonych życiem 21.01.07, 12:55
            jdbad napisała:

            > Nieprawda, nigdy nie wiadomo. Trzymam za Ciebie kciuki, ale tylko pod
            > warunkiem, że naprawdę zmądrzałeś.

            Czuję, że teraz z mojej strony jest to coś znacznie dojrzalszego niż wcześniej.
            Po prostu potrzebowałem czasu i kilku doświadczeń, aby zmądrzeć.

            Z.
        • zdzichu-nr1 Re: prośba do ludzi doświadczonych życiem 21.01.07, 12:03
          czerwonowlosa napisała:

          > musisz zachowac swoj meski honor, jezeli staniesz
          > sie zalosnym, placzacym, nachalnym dupk... nigdy jej nie odzyskasz!

          święte słowa! szanse masz 50 na 50, próbuj... ale z umiarem!

          wszystko zależy od tego, jak bardzo podpasował jej ten nowy facet
          • zdeterminowany1 Re: prośba do ludzi doświadczonych życiem 21.01.07, 12:53
            zdzichu-nr1 napisał:

            > czerwonowlosa napisała:
            >
            > > musisz zachowac swoj meski honor, jezeli staniesz
            > > sie zalosnym, placzacym, nachalnym dupk... nigdy jej nie odzyskasz!
            >
            > święte słowa! szanse masz 50 na 50, próbuj... ale z umiarem!

            Będę próbował... z umiarem, ale jednak chcę jej jakoś pokazać, że moje
            deklaracje to nie jednorazowy wyskok, żeby mi uwierzyła, że nie będzie tak jak
            kiedyś.

            Kusi mnie gra vabank, bez skomlenia, za to z jednoznacznymi, krótkimi
            komunikatami, których sens byłby taki: "jestem pewny, to nie foch, chcę z Tobą
            być i tej decyzji nie zmienię". Może nie od razu tak, ale...

            > wszystko zależy od tego, jak bardzo podpasował jej ten nowy facet

            Wg jej słów, czuje się szczęsliwa, pewna, twierdzi, że kocha go.
            Ale to było mówione po 2-3 tygodniach znajomosci.

            Z.
        • zdeterminowany1 Re: prośba do ludzi doświadczonych życiem 21.01.07, 12:56
          czerwonowlosa napisała:

          > wiem, ze jest ci ciezko, ale musisz zachowac swoj meski honor, jezeli staniesz
          > sie zalosnym, placzacym, nachalnym dupk... nigdy jej nie odzyskasz!

          Nie mam zamiaru płakac i skomleć.
          Ale chcę też dawać do rozumienia, że jestem w mych uczuciach i pragnieniach
          niezmienny, bo tego jej wcześniej brakowało w naszych relacjach.

          Z.
      • zdeterminowany1 Re: prośba do ludzi doświadczonych życiem 21.01.07, 13:02
        yagiennka napisała:

        > Nie wiem czy masz szanse powrotu, to zalezy na ile ten facet z którym jest jest
        > przypadkowy a na ile naprawdę jej podpasował.

        Tego naprawdę chyba nawet ona nie wie...

        > Jak dasz radę to próbuj, ale nie namolnie, z wyczuciem. Lepiej z nią rozmawiaj
        > a
        > nie pisz - rozmowa budzi zupełnie inne uczucia.

        Nie chcę jej przestraszyć zbyt szybką chęcią rozmowy. Ona jest zaskoczona i się
        broni przed "trupem", którego już dawno pogrzebała (albo jej się wydaje, że
        pogrzebała). Będę musiał wyczuć sytuację...

        Z.
    • e1982 Re: prośba do ludzi doświadczonych życiem 21.01.07, 12:08
      To mi by coś przypominało, albo pasowało pod pewną sytuację...
      A można wiedzieć np., z jakiego województwa jesteś..? Albo jak masz na imię..?
      Poza tym - chyba warto mówić o uczuciach wprost,ale z tzw. "taktem"..
      Ja np. lubię wiedzieć o co dokładnie chodzi..,na czym "stoję".. Ale każdy jest
      inny..
      Pozdrawiam
      • zdeterminowany1 Re: prośba do ludzi doświadczonych życiem 21.01.07, 12:54
        e1982 napisała:

        > To mi by coś przypominało, albo pasowało pod pewną sytuację...
        > A można wiedzieć np., z jakiego województwa jesteś..?

        Warszawa.


        Z.
        • couiza Re: prośba do ludzi doświadczonych życiem 21.01.07, 23:17
          Widocznie Ci faceci z Warszawy tacy sa. Moj jakos tez nie mogl sie zdecydowac
          przez pare dobrych lat czego chce. Chociaz nawet sie oswiadczyl w sytuacji
          podbramkowej, zeby mnie zatrzymac. Niestety na dlugo to nie starczylo i zwiazek
          zakonczyl sie rok pozniej.

          Przez jakis czas czekalam, az mu przejdzie nowa milosc, do ktorej sie udal ode
          mnie, ale po paru miesiacach dalam sobie spokoj, bo uznalam, ze nie bede
          zawieszac swojego zycia na kolku i czekac, az on zmieni zdanie.
          Poznalam kogos kto wiedzial czego chce w zyciu i od paru lat jestesmy
          malzenstwem. Byly luby nie moze odzalowac calej sytuacji do dzis. Czeka jak
          sep, az moj zwiazek upadnie i liczy na to, ze bedziemy razem. A ja dziekuje tej
          kobiecie, ktora go tak bardzo chciala miec dla siebie, bo m.in. dzieki niej moje
          zycie calkiem niezle sie ulozylo.

          Jak widzisz nie jestes w stanie przewidziec jak potoczy sie to dalej. Nie wiesz
          czy jej nowy partner bedzie powaznym przypadkiem, czy to tylko przelotny
          zwiazek. Oczywiscie mozesz walczyc, ale dalej nie ma gwarancji, ze odniesie to
          pozadany skutek.
    • isabelle7 Re: prośba do ludzi doświadczonych życiem 21.01.07, 13:18
      każda kobieta chce czuć, że jest tylko ona
      A zatem to jej tylko prawi komplementy, posyła kwiaty
      Spiotyka się
      Żadna nie znaczy dla niego tyle, ile ona, a zatem nawet przyjaciółka nie znazy
      tyle
      A jeśli w związku były ciągłe rozstania, powroty, nie czuła, że tylko jej
      prawisz kompelnety, dajesz kwiaty itp
      To właśnie dlatego ona mówi: chcę wiedzieć na czym stoję, czyli ma nowego i
      wie, że z nim będzie ciągle. Nie będzie tych hustawek - powroty, rozstania,
      kawa z nią, kawa z inną np przyjaciałką. Jak zawsze mówię nic sie z niczego nie
      birze. Jej rekacja to kacja na Twoje zachowanie, czyny, słowa i vice versa.
      I dlatego ona mówi, że kocha ciebie, że nigdy tak nikogo nie kochała, ale...
      ale juz nie ma sił, by zaryzykować, by byc z Tobą bo wie, że moze stracic jego-
      stabilizacje. Jesli z nim zerwie by byc z Tobą, to moze znow byc tak, ze po 1-2
      miesiącach ją rzucisz, albo znów kawa z przyjaciłką bedzie wazniejsza niz z
      nią... zatem ona woli nie ryzykować. I to jest jasny przykład na to, że kobiety
      umieją byc z kims, kogo lubią, a nie kochają. I z czegos to wynika np z
      doswiadczen albo koszysci np młode niedojrzałe aktorki zawierają związki z
      facetami z wpływami maja zaledwie 23 lata i mowia otwarcie, ze chciały oparcia.
      taki facet wiele im da(materia) i wiele zapewni. Ot czysty handel. Co ja będę
      miec z tego, a co on.
      Wahania emocjonalne nie są oznaką niedojrzałośc, a własnie dogłebnej analizy co
      bedzie, jak będzie itp. I wynikają często ze złych doswiaczen np kobieta
      odeszła, a zatem facet ma swiadomosc, ze nic nie trwa wiecznie.. sparzył sie i
      tak bardzo ostronie podchodzi do związkow. Poza tym jelsi ktos kochał, to nie
      zadowli sie tylko symatią. A z wiekiem trudno sie tak naprawde zakochac. I
      dlatego wiele 34 letnoich czy 38 letnich kobiet tak krzyczy- dojrzezj czyli..
      jak lubisz badz z nią. one nie stawiają na miłosc, a stabilizacje cyzli - lubie
      go, wiem, ze zawsze bedzie ze mną. Ale to nie miłosc. To jak zakup towaru w
      sklepie - wiem, ze to kupie i bedzie mi sluzyło przez 10 lat. I to kobiety
      nazywaja bezpieczenstwem. No tak, bo wiedza, ze przez tyle lat nic sie nie
      zmieni
      A miłosc, to.. bede z Toba na dobre i na złe. W zdrowiu i chorobie, jak
      wierzysz i jak wątpisz. To jets miłość. Cokolwiek bedzie ja bede z Tobą. Tu
      nikt nie daje gwarancji ze bedzie zona ciagle zdrowa, ze dni bede tylko
      radosne. Własnie dojrzałosc polega na tym, ze wchodiz sie w związek z wolą
      budowania. Ja kocham i mam wolę budowania. Bedziesz smutny porozmawiamy, oboje
      zmierzymy sie ze smutkiem, z chorobą, nie odejdę.
      takie kobiety jak betka są głupie i niedojrzałe. Nie powinny sie wogole
      wypowidac, bo wiele mącą.
      Miłość nie szuka swego. A kobieta mysląc- aha ma stanowisko, a ja marze o
      graniu w filmach ok super wybor. To suzkanie swego
      Miłosc nie zna zawisci.
      Czyli.. nie kocha mnie, nie moge znim byc, to placze, a nie suzkam zemnsty i..
      klne, sa złorzecznia, lalki z wosku

      czyny duzo mowia o człowieku

      jelsi jestes mądrym facetem, to nie powielaj słow i teori głupiej baby,Beaty
      Alki. Słowo dojrzałosc w miłosci nie ma nic do rzeczy, ale w wyrachowaniuw
      zimnej kalkulacji umysłu ma. Djrzej czyli - za pomocą rozumu wmów sobie mnie,
      Alke, jestem obok co szukasz. badz ze mną.
      czysta niedojrzałość.
      Nie wiem co musialoby sie stac by Z. znow ci zaufała..
      Stabilizacje dało by jej chyba tylko to, abys sie jej oswiadczył i ozenił
      Inaczej ona ci nie uwierzy, nie zaryzykuje.
      Jesli kobieta chce slubu to czasem jets tak ze jak nie moze byc z kims kogo
      kocha wychodiz za innego, tak chce slubu.
      Poza tym jak sie z kims jest, spotyka sie to własnie okres narzeczenstwa jets
      takim czasem gdy ludzie juz sa zadeklarowani, chodzą ze sobą na powaznie - jak
      mowił pieknie jeden ksiadz od malzenstw na rekolekcjach, i to jets okres
      wzajemnego poznania. A zatem czas, ktory trwa rok, dwa, gdzie ludzie z biegiem
      czasu poznaja, czy to co ich łaczy to miłosc obustronna czxy tylko jedno chce.
      jesli obojke kochaja pobieraja sie. jesli nie, drugie musi byc na tyle dojrzałe
      aby zrozumiec, ze jak jedno kocha to za mało, aby cały zwiazek byl szczesliwy.
      Alka do tej pory tego nie rozumie. jak bedzie miec 40 dalej bedzie taka
      dziecinna - jak ona cis cche to ok, jak nie chce to ok. ale jak ona chce a ten
      ktos nie chce to juz niedojrzały. Wstyd z ust takiej dziwki byc nazywanym
      niedpojrzałym, naprawde. ANi ona madra ani inteligentna ot zwykly bachor w
      skorze kobiety. Nie daj sie:P
      • zdeterminowany1 Re: prośba do ludzi doświadczonych życiem 21.01.07, 13:38
        isabelle7 napisała:

        > Nie wiem co musialoby sie stac by Z. znow ci zaufała..
        > Stabilizacje dało by jej chyba tylko to, abys sie jej oswiadczył i ozenił
        > Inaczej ona ci nie uwierzy, nie zaryzykuje.
        > Jesli kobieta chce slubu to czasem jets tak ze jak nie moze byc z kims kogo
        > kocha wychodiz za innego, tak chce slubu.

        Ale ja powiedziałem jej w zeszłym tygodniu i napisałem: chcę, aby była moją
        żoną. Że chcę z nią mieć dzieci. Jestem na to gotowy, wiem o tym. Tylko, że ona
        mi raczej nie wierzy... Mogę to powtarzać, wierzę w to, ale szukam równowagi
        między nachalnością, a delikatnością i jeszcze nie wiem gdzie ona jest, aby
        osiągnąć to, czego chcę...

        Z.
    • melin1 Re: prośba do ludzi doświadczonych życiem 21.01.07, 13:27
      Uważam , ze powinienes sobie odpuscić .Powiedziałeś otwarcie co ijak i żadne
      zabiegi typu listy , zapewnienia ,kwiaty nie pomogą .Wycofaj
      się ..zamilkinij ..i zostaw sprawy takimi jakimi są .Pozostaje Ci tylko czekać
      aż odezwie się ona .A czy to zrobi tego Ci nikt nie powie:))
      Mam podobną sytuację i powiem , ze sprawia mi to dziką satysfakcję kiedy ex
      dzwoni i się narzuca...wzbudza tylko ironiczny śmiech .Czasem przekracza się
      magiczną granicę i niestety nie ma już powrotu ...pomimo , ze uczucia wciaż są .
      • melin1 Re: prośba do ludzi doświadczonych życiem 21.01.07, 13:35
        A w ogóle to Ci wspólczuję .Pewnie wstajesz rano , patrzysz w lustro a na
        czole widzisz napis: jestem idiotą !pewnie z każdym dniem coraz wyrażniejszy :))
        i co wiecej pewnie długo go jeszcze bedziesz widział a moze nawet nigdy nie
        zniknie?
      • zdeterminowany1 Re: prośba do ludzi doświadczonych życiem 21.01.07, 13:43
        melin1 napisała:

        > Uważam , ze powinienes sobie odpuscić .Powiedziałeś otwarcie co ijak i żadne
        > zabiegi typu listy , zapewnienia ,kwiaty nie pomogą .Wycofaj
        > się ..zamilkinij ..i zostaw sprawy takimi jakimi są .Pozostaje Ci tylko czekać
        > aż odezwie się ona .A czy to zrobi tego Ci nikt nie powie:))
        > Mam podobną sytuację i powiem , ze sprawia mi to dziką satysfakcję kiedy ex
        > dzwoni i się narzuca...wzbudza tylko ironiczny śmiech .Czasem przekracza się
        > magiczną granicę i niestety nie ma już powrotu ...pomimo , ze uczucia wciaż są

        Nie uważasz jednak, że czas też gra tu rolę?
        Czuję i wiem (nie od niej), że kochała jeszcze poltora miesiąca temu, ba,
        jeszcze miesiac temu. Z "nowym" jest 3 tygodnie. Ironiczny śmiech moje starania
        wzbudzałyby na pewno za rok, ale teraz sprawa jest naprawdę świeża...

        Czy czuję się idiotą? Nie. Takie jest życie. Będę czuł się idiotą, jeśli teraz
        nic nie zrobię.

        Z.

        • melin1 Re: prośba do ludzi doświadczonych życiem 21.01.07, 14:12
          A nie wziąłes pod uwage , ze ten " nowy " moze być na tyle fascynujący , że
          ona sie po prostu zakochała? Chyba masz o sobie maga mniemanie i pewnie wydaje
          Ci się , ze jesteś jedynym , którego mozna kochać ..?
          Piszesz , ze bedziesz idiotą jak czegos nie zrobisz ..a to ciekawe ..a cóz
          takiego mozesz teraz zrobić aby odzyskać ukochaną ?
          Poza tym wiesz , ze kochała jeszcze trzy miesiace temu ..tylko wiesz to nie od
          niej ...smieszne.
          PS Nie pisze Ci tego wsystkiego zlosliwie ...po prostu wzrazam swoje emocje
          • tamara_ra Re: prośba do ludzi doświadczonych życiem 21.01.07, 15:01
            Najkrócej powiem tak: tamten musi zrobić coś złego, żebyś miał szansę. Czyli
            nie wszystko zależy od Ciebie. Bądź na to przygotowany. Jeśli będzie się im
            układało nie rzuci go. Ale musisz być w pobliżu. Z jakiś czas możesz zagrać va
            bank. Tylko jeszcze nie teraz, ona musi się przekonać, że zmieniłeś się
            nieodwołalnie i znowu jej nie zawiedziesz. Zapytaj ją wtedy: czy masz więcej do
            niej nie przychodzić już nigdy. To na pewno każe się jej zastanowić, będzie
            wiedziała, że ważą się rzeczy ostateczne.
    • cioccolato_bianco Re: prośba do ludzi doświadczonych życiem 21.01.07, 15:46
      oczywiscie, mozna sie odkochac na zadanie, ale w tym przypadku to tez mogl byc
      dlugi proces, zanim sobie uswiadomila, ze cie juz nie kocha.

      i mozna sie zakochac w ciagu kilku tygodni, zwlaszcza jesli ten nowy facet jest
      naprawde facetem i nie traktuje jej jak ty niestety traktowales wiele lat.
      powinienes dac dziewczynie spokoj.. i tyle.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka