cheeringup 19.02.07, 09:34 wyszedł z kumplem w sobotę na imprezę, w nidzielę mieliśmy jechać na obiad... a on cisza... po moich 30 telefonach napisał esa "jest ok, śpię". dziś też próbuję się skontaktować ale w słuchawce cisza... co mam zrobić?? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
cheeringup Re: przepłakałam niedzielę... 19.02.07, 09:43 po co? wiem, że żyje... Odpowiedz Link Zgłoś
wredna.suka Re: przepłakałam niedzielę... 19.02.07, 09:44 To po co pytasz co masz zrobić? Zachlał i tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
cheeringup Re: przepłakałam niedzielę... 19.02.07, 09:45 i ma kaca 2 dni?? a wogóle, to jak mam sie teraz zachować?? Odpowiedz Link Zgłoś
wredna.suka Re: przepłakałam niedzielę... 19.02.07, 09:47 No, najlepiej się dowiedzieć dlaczego Cię "olał". Odpowiedz Link Zgłoś
cheeringup Re: przepłakałam niedzielę... 19.02.07, 09:54 zaczekam az sam sięodezwie, w końcu chyba jakieś wyjaśnienia mi się należą... Odpowiedz Link Zgłoś
wredna.suka Re: przepłakałam niedzielę... 19.02.07, 09:58 My baby zawsze wtakich sytacjach dzwonimy, piszemy, panikujemy. A faceci jak gdyby nigdy nic śpią, żyją itd. Żadko kiedy udaje mi się zachowac twarz i nie dzwonic. A to byłoby najlepsze. Odpowiedz Link Zgłoś
surykatka20 Re: przepłakałam niedzielę... 19.02.07, 09:46 ale kto to jest dla Ciebie? jak mąż to jechac i sprac dupsko, a jak chłopak z którym jestes od 2 miesiecy, olac, nie odzywac sie, jak mu zalezy niech sie postara zanim mu wybaczysz. w kazdym razie, nie płacz juz... wiem ze Ci smutno, ale posłuchaj to on powinien płakac ze tak sobie u Ciebie przegiął.. przestan dzwonic, pisac, obserwuj i czekaj az sie odezwie/pojawi, wtedy foch na maksa ;) mysle ze jakbys milczała a nie zrobiła awanture to bardziej by załował.. milecznie czasami jest gorsze od słow.. Odpowiedz Link Zgłoś
lidka_77 Re: przepłakałam niedzielę... 19.02.07, 10:01 surykatko.. napisałaś jak poczułaby się kobieta, gdyby facet przestał się odzywać.. a mi się wydaje, że mężczyźni (może nie wszyscy, oby...) nie zauważają, że milczysz. Ty sie męczysz w milczeniu, powstrzymujesz się przed posłaniem słowa, a oni nawet nie zauważają, że się nie odzywałaś (załamka:( ) milczenie jest czasami gorsze od słów - zgadzam się, ale moim zdaniem do mężczyzny nie dociera to od razu, o ile w ogóle dociera, że się nie odzywasz. mnie np. milczenie zabija, bez słów umieram.. i z premedytacją właśnie teraz milczę.. ale widzisz.. to na nic... bo niektózy mężczyźni nie rozumieją, dla nich nie ma sprawy.. więc ja sobie dalej umieram... co prawda taktyka cichych dni jest podobno skuteczna, ale to faktycznie zależy od tego czy to mąż czy chłopak. no bo jeśli mieszka się razem i nagle przestaniesz się odzywać to nawet ślepiec zauważy, że coś jest nie tak... a do autorki postu.. nie wiem, wydaje mi się, że on nie zdaje sobie sprawy z tego co zrobił, dla niego nie ma sprawy (świat mężczyzn jest prosty?;) więc może po prostu na spokojnie powiedz mu, że okazał Ci brak szacunku, że potraktował Cię jak hm.. mamuśkę, której nie będzie się tłumaczył, bo chciał się zabawić i tyle. Jeśli będziesz milczała, on może nie zauważyć, że Cię zranił (eh te kobiety, są skomplikowane;)). Porozmawiaj z nim i powiedz mu co czułaś, kiedy tak się zachował. Każda demonstracja siły (cisza albo krzyk) może być odebrana źle... powodzenia, trzymaj się i nie płacz.. wiesz co się dzieje z powiekami po takim płaczu całodziennym całonocnym.. całotygodniowym..itd. eh.... Odpowiedz Link Zgłoś
cheeringup Re: przepłakałam niedzielę... 19.02.07, 10:10 dziękuję za radę; nie mam ochoty ani się kłócić, ani awanturować... chcę porozmawiać, ale on milczy:) Odpowiedz Link Zgłoś
e._ Re: przepłakałam niedzielę... 19.02.07, 09:47 Chlał w sobotę, kaca miał w niedzielę a teraz mu głupio. Albo jedzie do ciebie z kwiatami. Albo stosował w niedzielę klina i też się ubzdryngolił. Co masz zrobić? Poczekać bez telefonów i smsów do popołudnia a następnie pogadać i wyjaśnić, co się stało. Odpowiedz Link Zgłoś
cheeringup Re: przepłakałam niedzielę... 19.02.07, 09:53 ciężko nie dzwonić...myślałam, że twarda ze nie baba, widać tylko w gadce!! bo wiem, że powinnam się obrazić, nie dzownić, nie pisać i się nie martwić!!! ale ja tak nie umiem... jest mi tak cholernie przykro.... Odpowiedz Link Zgłoś
walutka Re: przepłakałam niedzielę... 19.02.07, 09:58 Wiem jakie to trudne,też kiedyś byłam z podobnie zachowującym się ale on akurat nie potrafił nawet do końca zrozumieć co zrobił jak tak nalegałam na rozmowę, wyjaśnienia. Z tej perspektywy już wiem,że nie powinnam była tego robić.Lepiej go olać i nawet do końca bo ludzie pijący w ten sposób rzadko rozumieją swoje błędy. Odpowiedz Link Zgłoś
cheeringup Re: przepłakałam niedzielę... 19.02.07, 10:02 ale on się nigdy ta nie zachowywał. zawsze mogłam na nim polegać, jak coś obiecał...tak było. tym bardziej mi ciężko...nie wiem co sie stało:( Odpowiedz Link Zgłoś
wredna.suka Re: przepłakałam niedzielę... 19.02.07, 10:03 Złudzenie, faceci, szczególnie młodzi zawsze zawodzą i to był ten jego 1wszy raz. Odpowiedz Link Zgłoś
cheeringup Re: przepłakałam niedzielę... 19.02.07, 10:05 on jest po 30tce!!! i to dobrze.... jesssuuuuu!!! w co ja się wpakowałam??? Odpowiedz Link Zgłoś
walutka Re: przepłakałam niedzielę... 19.02.07, 10:07 No to w takim razie nie panikuj,uspokój się tylko moim zdaniem będzie lepiej jeśli nie będziesz nalegać na dyskusję,powinien on zacząć i nie wierzę,że nie zdaje sobie do końca sprawy z tego co zrobił tak jak jakaś kobieta napisała to wyżej. Faceci eh moim zdaniem jeszzce bardziej starają się żyć zgodnie z pewnymi zasadami. Odpowiedz Link Zgłoś
wredna.suka Re: przepłakałam niedzielę... 19.02.07, 10:00 Nie dzwoń, zajmij się czymś. Odpowiedz Link Zgłoś
lidka_77 Re: przepłakałam niedzielę... 19.02.07, 10:06 > nie będę dzwonić!!!!! brawo, kolejny etap - budzi się w Tobie złość :) poradzisz sobie. niech życie toczy się dalej, a on jak się pojawi, to powinien od Ciebie usłyszeć, że Cię zranił i czym Cię zranił. A póki co, faktycznie nie dzwoń (skacowany facet może wyłączyć telefon i będziesz jeszcze gorzej wkurzona) trzymaj się Odpowiedz Link Zgłoś
surykatka20 Re: przepłakałam niedzielę... 19.02.07, 10:05 tez sie "schlej" i zamilknij na 3 dni :) tak sobie teraz pomyslałam... i wiem ze łatwo mowic.. ale tez rozumiem jakie to przykre dla kobiety gdy jej mężczyzna odwala taki numery.. a ile on ma lat? czasami mezczyzni nigdy ani troche nie dorastaja, nie dojrzewaja na tyle by zasłuzyc na swoje kobitki.. bo to co zrobił.. no nie ukrywajmy - dziecinada na całego. Bo oK chlał w sobote, w niedziele kac mega, ale wieczorem tez kac? no i juz jest dziesiata a on milczy? długo jestescie ze soba? bo miłosc miłoscia, ale nie mozna sobie pozwolic na takie traktowanie.. bądź dzielna!! :* Odpowiedz Link Zgłoś
cheeringup Re: przepłakałam niedzielę... 19.02.07, 10:12 pół roku, on ma 35 lat!!! a zachowuje się jak gó..arz i smarkacz!!!! to chore.... Odpowiedz Link Zgłoś
ida-sierpniowa Re: przepłakałam niedzielę... 19.02.07, 10:25 Wiesz, ja to świetnie znam. I też przeżywałam, że nie odzywa się, nie dzwoni, a przecież powinien wyjaśniać. Ale gdzie tam! To ja wydzwaniałam, chciałam, żeby się wytłumaczył, a on olewał. Kiedy w końcu mu się zachciało do mnie zagadać, ja chodziłam na rzęsach ze szczęścia, że znowu "jest dobrze". A to nie tak powinno być. I teraz mam problem. Bo facet nic nie zmądrzał, nie dorósł, a ma tyle samo lat, co ten twój ananas, z tym że teraz jest moim mężem... Jeszcze. Nie daj się, trzeba się cenić. Jak mu będzie zależało, to Cię znajdzie. Odpowiedz Link Zgłoś
cheeringup Re: przepłakałam niedzielę... 19.02.07, 10:27 ja to wszystko wiem, ale w teorii niestety... Odpowiedz Link Zgłoś
ida-sierpniowa Re: przepłakałam niedzielę... 19.02.07, 10:38 Ja wiem, że ciężko Ci przejść nad jego zachowaniem do porządku dziennego i spokojnie czekać na wyjaśnienia (o ile takie nastąpią). Ja z dzisiejszą swoją "mądrością" w tym temacie wolałabym się jednak skręcić w środku, a bym olała. Bo albo facet zrozumie, że musi się z Tobą liczyć, albo kopa na drogę. Takie jest moje zdanie. Odpowiedz Link Zgłoś
cheeringup Re: przepłakałam niedzielę... 19.02.07, 10:39 haaaa...tylko co zrobić ?? ja się zakochałam..:( Odpowiedz Link Zgłoś
ida-sierpniowa Re: przepłakałam niedzielę... 19.02.07, 10:43 No nie, wiesz co, widzę, że mogłybyśmy sobie ręce podać! Wypisz wymaluj - ja sprzed kilku lat. Tylko wiesz, mnie ta miłość chyba zdążyła wywietrzeć, bo ciężko się żyje z kimś tak mało odpowiedzialnym i liczącym z innymi... Tłumaczyłam sobie, że nawet jeśli odwala tego typu numery, to nic, bo "przecież się kochamy". Głupia byłam jak but :) Odpowiedz Link Zgłoś
cheeringup Re: przepłakałam niedzielę... 19.02.07, 10:28 ale nic, jest ciężko...muszę to przetrwać. nie będę dzonić, to nie mam sensu...będzie chciał to sam zadzwoni... Odpowiedz Link Zgłoś
cheeringup Re: przepłakałam niedzielę... 19.02.07, 10:13 ja naprawdę jestem tolerancyjna, nie widzę problemu żeby nie mógł wyjść z kolegami czy cos takiego... ale żeby tak mnie zignorować?? Odpowiedz Link Zgłoś
surykatka20 Re: przepłakałam niedzielę... 19.02.07, 10:23 otóż to :) widzisz sama sobie odpowiadasz na pytanie.. co masz zrobic. stary a głupi. zignorował mimo tego ze juz dojzały facet. ciezko ciezko.. ale skoro taki stary ;) to to ze sie nie odzywasz na pewno zrozumie i zauwazy, i faktycznie czekaj az przeprosi i zrozumie swoj bład, potem rozowa, a jak nie zrozumie.. to wiesz co znam świetnego faceta mniej wiecej w tym wieku.. :) może chcesz poznac :) tylko juz sie nie smutaj. Odpowiedz Link Zgłoś
cheeringup Re: przepłakałam niedzielę... 19.02.07, 10:24 smutam się... ściska mnie w środu:( Odpowiedz Link Zgłoś
cheeringup Re: przepłakałam niedzielę... 19.02.07, 10:25 myślałam...że taki ospowiedzialny:( a tu proszę...wyszło szydło... Odpowiedz Link Zgłoś
trypel Re: przepłakałam niedzielę... 19.02.07, 10:30 Jesli porządnie zapił z kumplem w sobotę to wczoraj był "zepsuty" a dzisiaj dopiero rozpoczyna procesy myslowe. Jak juz do tego doszło to nie wymagaj żeby facet na mega kacu myslał :D My wtedy umieramy i marzymy żeby dozyć do poniedziałku :D Odpowiedz Link Zgłoś
cheeringup Re: przepłakałam niedzielę... 19.02.07, 10:37 ale to nie wporządku, skoro się ze mną umawiał to przynajmniej powinien napisać "słoneczko..umieram. pojedziemy na obiad jutro, bardzo cię przepraszam..." Odpowiedz Link Zgłoś
trypel Re: przepłakałam niedzielę... 19.02.07, 10:39 Jak mam kaca to nawet literków w komorce nie widze :D a co dopiero smsa pisać... a "słoneczko" to cholernie trudny i długi wyraz :D Odpowiedz Link Zgłoś
cheeringup Re: przepłakałam niedzielę... 19.02.07, 10:40 nie broń go....:-> cholerna męska solidarność!!! Odpowiedz Link Zgłoś
trypel Re: przepłakałam niedzielę... 19.02.07, 10:45 a tam męska... :D jak moja była wyjezdzała na disco w piątek to martwić się zaczynałem koło 12 w poniedziałek jak jeszcze do pracy nie dotarła :) Odpowiedz Link Zgłoś
walutka Re: przepłakałam niedzielę... 19.02.07, 11:01 Ale to chyba inna sytuacja? Nie umawiała się chyba z Tobą na obiadek na drugi dzień i co też lekceważyłaby telefony od Ciebie? To ją najbardziej irytowało a nie fakt upicia i i skutków tego. Odpowiedz Link Zgłoś
trypel Re: przepłakałam niedzielę... 19.02.07, 11:03 Oj umawiała się i to nie tylko na obiadek - chociaż wiedziałem jak się to skończy :) Odpowiedz Link Zgłoś
walutka Re: przepłakałam niedzielę... 19.02.07, 11:07 W takim razietolerancyjny z Ciebie mężczyzna,pogratulować cierpliwości ale czy ona nie szanuje Ciebie mniej przez to? Odpowiedz Link Zgłoś
trypel Re: przepłakałam niedzielę... 19.02.07, 11:09 hehe teraz już jest na szczeście byłą a nie aktualną i zapewne mnie nie szanuje podobnie jak ja ją :D Ale akurat jej wyjscia na dyskoteki tak jak moje wyjazdy z kumplami na urlop nie miały tu znaczenia :) Odpowiedz Link Zgłoś
ida-sierpniowa Re: przepłakałam niedzielę... 19.02.07, 10:50 Jasne, nic co ludzkie nie jest nam obce ;) Ale zlekceważył dziewczynę, żeby nie wiem jak na to patrzeć i mu współczuć. Odpowiedz Link Zgłoś
trypel Re: przepłakałam niedzielę... 19.02.07, 10:53 Dał d*py maksymalnie i powinien na kolanach z kwiatami i to jasne. Ale dajcie mu najpierw dojść do siebie... :) Odpowiedz Link Zgłoś
ida-sierpniowa Re: przepłakałam niedzielę... 19.02.07, 11:06 Dobrze, poczekajmy i zobaczymy, co zrobi. Potem ewentualnie będziemy sączyć swój jad ;) Odpowiedz Link Zgłoś
ida-sierpniowa Re: przepłakałam niedzielę... 19.02.07, 10:39 Czasem wiek o niczym nie świadczy. Niektórzy będą wiecznie Piotrusiem Panem... Też dałam się nabrać. Przyjrzyj mu się dobrze... Odpowiedz Link Zgłoś
sfera Re: przepłakałam niedzielę... 19.02.07, 10:55 skad ja to znam... to olewanie. przez jakis czas tlumaczylam sobie, ze facet to facet a ja glupia baba za duzo od niego wymagam. i tak sobie wmawialam przez pare miesiecy. przyzwyczailam go do tego, ze moze mnie tak traktowac, a kiedy olal mnie na caly tydzien, to sie puknelam w czolo i podziekowalam za wspolnie spedzone chwile. bylo bardzo ciezko, bo tez bylam zakochana,ale innego wyjscia nie mialam. jak sobie teraz mysle, ze moglabym z kims tak na dluzej sie zwiazac, nie daj boze, wyjsc za maz, to ciesze sie, ze los mi tego oszczedzil. trzeba sie cenic i dbac o siebie i swoje szczescie, bo nikt inny o to raczej nie zadba. pzdr i zycze, aby bylo dobrze, bez wzgledu, jak sie historia zakonczy. Odpowiedz Link Zgłoś
ida-sierpniowa Re: przepłakałam niedzielę... 19.02.07, 11:08 Widzisz, Ty zrobiłaś to, co ja kiedyś też powinnam. Byłaś mądrzejsza, ciesz się z tego. Pozdrawiam :) Odpowiedz Link Zgłoś
sfera Re: przepłakałam niedzielę... 19.02.07, 11:20 na bycie madrym nigdy nie jest za pozno, no chyba, ze ta powazna refleksja nad zyciem przychodzi dopiero na lozu smierci;) zawsze masz wybor i dokonujac go mysl wylacznie o sobie. egoizm jest czasem zdrowym odruchem. rowniez pozdrawiam :) Odpowiedz Link Zgłoś
nerri Skąd ja to znam:)Mój się nauczył;) 19.02.07, 11:10 Po takich numerach najpierw opierniczałam dziada,a potem wbijałam do łba jak ja się czułam,że się martwiłam i takie tam;) I chyba woli zadzwonić niż mieć sajgon w domq:D I wściekłą babę;) A robił czasem takie numery,że "zapomniał zadzwonić".Nauczył się,że z telefonem"Wszystko jest ok - nie martw się" jest mniej roboty niż z wściekłą mną:D A ma 33 lata;) Odpowiedz Link Zgłoś
cledomro Re: przepłakałam niedzielę... 19.02.07, 13:40 życia swojego nie masz? zajmij się sobą, bosz. Odpowiedz Link Zgłoś
cheeringup Re: przepłakałam niedzielę... 21.02.07, 14:22 nie odezwał sie do dziś... nie wiem co się stało... jego porblem... spuszczam dziada poo brzytwie...niech wie co stracił:) a ja jadę sobie do paryża na długi wknd i mam już inne zajęcia niż ryczenie za jakimś palantem:):) Odpowiedz Link Zgłoś
asienka81 Re: przepłakałam niedzielę... 21.02.07, 14:37 hmm, rzeczywiście bardzo dziwne, niech się buja palant jeden, a Ty się trzymaj! Odpowiedz Link Zgłoś
mlodziutka_zonka Re: przepłakałam niedzielę... 21.02.07, 14:26 puść go kantem..tyle dzwonisz a on w dupie ma-pogoń go..i znajdz godnego ciebie Odpowiedz Link Zgłoś
cheeringup Re: przepłakałam niedzielę... 21.02.07, 14:34 nie dzwoniłam od niedzieli ale to nie ma znaczenia... olać gnojków nie wart nas:) Odpowiedz Link Zgłoś
asienka81 Re: przepłakałam niedzielę... 21.02.07, 14:38 może mu sie po imprezce odwidzialo?? a jak bylo w Waszym zwiazku, nie mieliscie zadnych spiec? Odpowiedz Link Zgłoś
cheeringup Re: przepłakałam niedzielę... 21.02.07, 14:40 bez spięć... dziwne jest też, że nie daje znaku swoim znajomym. może się ukrywa...?? a może po prostu znalazł sobie inną... trudno, nie chcę już ryczeć:) ale potrzebuję wsparcia.. Odpowiedz Link Zgłoś
asienka81 Re: przepłakałam niedzielę... 21.02.07, 14:43 i jak tu zrozumieć facetów??? hmm, jeśli nic mu się nie stało to go olej, bo nie jest wart tego, żebyś za nim płakała! głowa do góry i nie oglądaj się za siebie! Odpowiedz Link Zgłoś
mlodziutka_zonka Re: przepłakałam niedzielę... 21.02.07, 14:39 tak olać!ja ze swoim też od niedzieli nie rozmawiam, nie piszę SMSów.Obrazilam sie -a za co lepiej nie bede mowila-bo mi wstyd!Plakalam jak bóbr pół niedzieli ale teraz po tych 3 dniach żałuję-powinnam sie smiac i isc z kolezankami na piwo>Teraz zamierzam 2 tyg nic nie pisac, wogole nie dawac o sobie znaku życia- zobaczymy co dalej....bo nasze małzenstwo wisi na wlosku..:( Odpowiedz Link Zgłoś
cheeringup Re: przepłakałam niedzielę... 21.02.07, 14:43 mi też wstyd... ciągle ktoś pyta czy się odezwał!! a co ja mam powiedzieć?? ze mnie zlał... czuję się jak jakaś szmata rzucona w kąt.. jak można mnie było tak potraktować!! Odpowiedz Link Zgłoś
asienka81 Re: przepłakałam niedzielę... 21.02.07, 14:44 no właśnie o to chodzi, nie jesteś zabawką, która można rzucić w kąt jak się znudzi, a za kilka dni po prostu znowu zacząć się nią bawić. poproś może kogoś ze znajomych, żeby dyskretnie wybadał dlaczego się nie odzywa, jeśli u niego wszystko ok, to nie zawracaj sobie nim głowy, bo naprawdę nie warto, kurde, laski, szanujmy się i nie dajmy się tak traktować!!! Odpowiedz Link Zgłoś
cheeringup Re: przepłakałam niedzielę... 21.02.07, 14:49 właśnie porposiłam kolegę w niedzielę żeby do niego zadzwonił, ale cisza.... nie oddzwania... nie wiem co się stało; tak czy innaczej w niedzielę otrzymałam esa "jest ok, śpię" więc chyba nie będę się zamartwiać że leży w jakimś rowie martwy... po prostu trzeba sobie jasno powiedzieć "OLAŁ CIĘ" i żyć dalej... poza tym z czasem człowiek się przyzwyczaja do kopniaków... Odpowiedz Link Zgłoś
asienka81 Re: przepłakałam niedzielę... 21.02.07, 14:55 ale wiem, że ciężko jest się z tym pogodzić, że ktoś mógł po prostu nas olać, ale cóż, życie toczy się dalej, ciesz się, że to się stało teraz, pokazał swoje prawdziwe oblicze i nie warto sobie nim głowy zawracać, nie rozumiem tylko jednego, dlaczego nie starczyło mu odwagi, żeby najzwyczajniej w świecie porozmawiać z Tobą, w końcu chyba Ci się to należy??? no ale przecież tak jest wygodniej, nie trzeba nic tłumaczyć... trzymaj się i nie poddawaj:-) Odpowiedz Link Zgłoś
cheeringup Re: przepłakałam niedzielę... 21.02.07, 15:01 ja też tego nie rozumiem, po prostu jest to dla mnie nie do pojęcia, żeby byż aż takim egoistą!! Odpowiedz Link Zgłoś
kioskbezgazet Re: przepłakałam niedzielę... 21.02.07, 15:08 Ale taka jestes pewna ze nic mu sie nie stalo? Nawet nie jemu, komus z jego rodziny, moze mial cos naglego, inna rzecz ze zawsze mozna zadzwonic i powiedziec jak sprawy stoja. Masz mozliwosc zapytac kogos z jego znjomych/rodziny czy on w ogole zyje? Odpowiedz Link Zgłoś
asienka81 Re: przepłakałam niedzielę... 21.02.07, 15:10 napisal esa, więc żyje, a telefonów nie odbiera... gó..arz i tyle! Odpowiedz Link Zgłoś
popka5 Re: przepłakałam niedzielę... 21.02.07, 15:08 moze ma mailne na szyji? i czeka az zejdzie....? Zajmij sie soba i pzredewszystkim nie dzown i nie pisz do niego. Olej go tak samo jak on ciebie. Odpowiedz Link Zgłoś
cheeringup Re: przepłakałam niedzielę... 21.02.07, 15:18 nie dzwonię od niedzieli:-) żyje żyje... olał mnie i tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
popka5 Re: przepłakałam niedzielę... 21.02.07, 15:21 i jak sie bedzie chcial spotkac, to nie lec do niego jak na skrzydlach, niech teraz to on poczeka :) Odpowiedz Link Zgłoś
niesspelniona Re: przepłakałam niedzielę... 21.02.07, 15:23 a ile byliscie razem ?? nie rozumiem, dlczego nawet od kolegow nie odbiera telefonu.. moze jednak nie zyje, ktos go ,,okroil" i nie odbiera jego koma bo by sie wydalo? ;P nie wiem dziwne Odpowiedz Link Zgłoś
walutka Re: przepłakałam niedzielę... 21.02.07, 15:23 Ale jak? Przecież oni razem mieszkają(chyba,że go nie wpuści). Odpowiedz Link Zgłoś
kioskbezgazet Re: przepłakałam niedzielę... 21.02.07, 16:16 Jest zasadnicza roznica w odbieraniu uplywajacego czasu dla kogos komu zalezy i komus komu nie zalezy. Odpowiedz Link Zgłoś
qw994 Re: przepłakałam niedzielę... 21.02.07, 19:13 Mój były zrobił mi identyczny numer chyba ze trzy razy. Teraz dziękuję Bogu, że z nim nie jestem. Odpowiedz Link Zgłoś
pararam Re: przepłakałam niedzielę... 21.02.07, 19:21 u mnie było podobnie. nie miał odwagi zerwać, bił się z myślami i milczał 4 dni. w końcu zadzwoniłam z telefonu znajomej. był jakby obcy. zapytałam czy to koniec. to był koniec. potem kilka rozmów, potem wracanie do siebie, a teraz znów to samo... Odpowiedz Link Zgłoś
jawanda Re: przepłakałam niedzielę... 21.02.07, 20:43 Kochana jeszczec nie słyszałam o kacu,który trwa tyle dni,musiałby ocean wódy wyżłopać.Mślę ,że to nie było chlanie z kumplami tylko legalna randka w jasno.Teraz u boku nowej przeżywa chwile wzlotów i uniesień.Nie myśl o nim.Zwykła przyzwoitośc nakazuje powiedzieć bliskiej osobie co jest grane,a on nawet o tym nie pomyślał....Daj sobie z nim spokój.Trzymaj się."Nie szkoda róż,gdy płoną lasy",Twoje uczucia płoną,więc olej drania. Odpowiedz Link Zgłoś
qmata Re: przepłakałam niedzielę... 21.02.07, 21:28 a ja myślę, że on kogoś na tej imprezie poznał i boi ci się o tym powiedzieć jak w końcu odważy się z tobą pogadać to usłyszysz jakieś durne wyjaśnienia typu: to było silniejsze ode mnie, nic nie mogłem na to poradzić - taki on był biedny i bezbronny, że nie mógł się przed babą obronić... teraz powinnaś zrobić wszystko, żeby przestać o nim myśleć: odnów stare znajomości, zacznij chodzić na imprezy - szczególnie takie gdzie można kogoś nowego poznać i natychmias zacznij jakiś romansik - nawet taki nie na serio i bez założenia że na długo - po prostu wyluzuj i klin klinem! życzę powodzenia! Odpowiedz Link Zgłoś
golema Nie placz. 21.02.07, 21:49 cheeringup napisała: " co mam zrobić?" Zadzwon do mnie 886-509-634. Do uslyszenia, Romek. Odpowiedz Link Zgłoś
cheeringup Re: przepłakałam niedzielę... 23.02.07, 10:30 cisza...widocznie uznał, że nie jestem warta nawet rozmowy.. tchórz.. poza tym mam jedną zasadę: NIE ZALEŻY MI NA LUDZIACH KTÓRYM NIE ZALEŻY NA MNIE:) ..więc już nie płaczę i nie tęsknię, może tylko mi się wydawało,że byłam zakochana.... Odpowiedz Link Zgłoś
popka5 Re: przepłakałam niedzielę... 23.02.07, 10:40 dobrze ze sie wzielas w garsc :) nie ma za kim plakac! Odpowiedz Link Zgłoś
cheeringup Re: przepłakałam niedzielę... 23.02.07, 10:59 dziękuje wszystkim za wsparcie.... rok temu też mogłam liczyć na Waszą pomoc:) Odpowiedz Link Zgłoś