Dylematy taty...

24.04.03, 14:26
wyobrazmy sobie taka sytuacje - facet ma zone (ktora kocha) i dziecko (ktore
bardzo bardzo kocha). Generalnie na skutek uwarunkowan sytuacyjnych (wspolne
mieszkanie z tesciowa, humory zony) nie jest za bardzo szczesliwy, marzyloby
mu sie inne zycie. Widzi przed soba dwie mozliwosci dalszej drogi zyciowej:

1. zyc tak dalej. nie bedzie szczesliwy do konca, nie spelni swoich marzen
ani pragnien, ale przynajmniej wie, ze jego dziecko dostaje wszystko (no
prawie wszystko) co najlepsze, ma mozliwosc rozwijac sie w tradycyjnej
rodzinie i na pewno bedzie to mialo pozytywny wplyw na jego przyszlosc, jako
czlowieka

2. odejsc i zyc zgodnie ze swoimi marzeniami, pragnieniami, spelniajac sie w
zyciu wedlug swojego schematu, oddajac sie swoim pasjom, hobby, ale wiedzac
tez, ze jego dziecko dotkliwie przezywa rozstanie i ma to ogromny negatywny
wplyw na jego przyszlosc

Ktora droge wybralybyscie dla tego faceta? A moze widzicie jeszcze jakies
inne wyjscie z sytuacji? uzupelniajaco dodam, ze w jego zyciu aktualnie nie
ma innej kobiety.
    • Gość: anE Re: Dylematy taty... IP: *.chello.pl 24.04.03, 14:32
      a bez rozstania z rodzina nie da sie realizowac swoich marzen, hobby?
      jezeli problemem jest tesciowa, to moze sprobowac sie wyprowadzic
      porozmawiac z zona, albo wyslac do lekarza, zeby dal jej hormonalne leki na
      menopauze?
      • julla Re: Dylematy taty... 24.04.03, 14:50
        Właśnie, może spróbowac naprawić to co jest,
        po pierwsze wyprowadzić się od teściowej, zając sie porządnie swoją żoną,
        bo jej humory na pewno nie biorą się znikąd. I przestać dumać, co by było
        gdyby...
        • Gość: anE Re: Dylematy taty... IP: *.chello.pl 24.04.03, 14:52
          gorzej, jak teściowa mieszka u rodziny, przeciez sie nie powie, zeby sie
          wyprowadzila..
          • julla Re: Dylematy taty... 24.04.03, 14:58
            Znam taki przypadek. Moja koleżanka mieszkała w domku z ogródkiem, jej mąż
            wprowadził tam swoją mamusię i miała być ogólna sielanka, ale mamusia okazała
            się toksyną stulecia. Koleżanka okazała się tak zdeterminowana, że sprzedali
            domek i mają teraz dwa mieszkania, oddalone o kilkadziesiąt kilometrów, oni
            osobno i mamusia osobno.
            Lubię takich silnych i radykalnych ludzi jak ta moja koleżanka, nie lubię jak
            ktoś się maże i robi ze wszystkiego problem.
            • wal.demar Re: Dylematy taty... 24.04.03, 15:24
              OK, dodatkowe informacje:
              dom jest faceta i jego zony, jego tesciowa pomaga przy dziecku, trzeba
              przyznac, bardzo pomaga, ale niestety swoimi metodami wychowuje i uczy dziecko.
              trudno jej powiedziec "mamusiu, wyprowadz sie", bo sie obrazi i kto odbierze
              dziecko z przedszkola w ciagu dnia, kiedy facet i zona pracuja do pozna?
              Humory zony biora sie z jej usposobienia i charakteru, facet stara sie, jak
              moze, jest dobrym mezem i ojcem. W obecnej sytuacji nie moze realizowac swojego
              hobby ani marzen, bo nie ma przyzwolenia zony na takie zajecia.
              Facet nie robi problemu, tylko jest ciekawy opinii innych, jak postepowac.
              • Gość: anE Re: Dylematy taty... IP: *.chello.pl 24.04.03, 15:36
                ale dlaczego zona zabrania? ma do tego prawo tylko dlatego, ze jest zona?
                a skoro obydwoje zarabiaja, to nie stac ich na opiekunke do dziecka, ktora
                odebralaby dziecko z przedszkola? nie da sie konczyc pracy wczesniej, zeby
                jedno z nich odbieralo dziecko? dlaczego ci ludzie maja sie meczyc? tylko
                dlatego, zeby nie urazic tesciowej? przeciez to ich zycie i chodzi o to, zeby
                je przezyc z maksymalna satysfakcja a nie poczuciem, ze jest zle, ale jak by
                sie zmienilo, to ktos moglby sie obrazic.. mysle, ze trudno jest podjac decyzje
                radykalnej rozmowy na ten temat w rodzinie, bo to trudne i "niesmaczne", daje
                poczucie, ze sie kogos krzywdzi, ale krzywda samego siebie (ciagla swiadomosc,
                ze nie jest sie zadowolonym z sytuacji) tez nie jest zdrowa.
                proba zmiany moze okazac sie tym, co wlasnie oczysci atmosfere - na poczatku
                moze byc ciezko, ale potem in. czlonkowie rodziny moga docenic zmiany.
                uwazam, ze rozstawanie sie z rodzina jest ostatecznym krokiem, kiedy in.
                wysilki nie przyniosa skutku. bo rozstawanie sie "bez walki" jest dla mnie
                oznaka tchórzostwa, braku odpowiedzialnosci i umiejetnosci radzenia sobie z
                problemami. co z tego, ze bedzie czas na realizacje hobby, marzen - kiedy
                bedzie niesmak, ze mozna bylo jeszcze sprobowac.. a sie odeszlo
                • julla Re: Dylematy taty... 24.04.03, 15:50
                  Wierzę w święte prawo, że człowiek w zyciu ma tylko to, na co sie godzi.
                  Powiedz swojej żonie, ze będziesz zajmował sie swoim hobby, czy jej się to
                  podoba czy nie. Pogodzi się z tym, być może niechętnie- ale trudno.
                  Jeśli miewa takie nieznośne humory, to zwyczajnie powiedz jej, że cię to nuży
                  i nie będziesz tego znosił w nieskończoność, bo nie jesteś z nią za karę.
                  Teściowa nie zatruwa wam ewidentnie życia, więc nie widzę problemu, tym
                  bardziej jeśli nie chcesz jej robić przykrości.
                  Może twoja żona też w jakiś sposób czuje się nieszczęśliwa, poświęć jej trochę
                  czasu i uwagi. Ludzie mają czasem problemy z wyartykuałowaniem swoich potrzeb,
                  wolą marudzić na inne tematy.
                  Związek rozwalić jest bardzo łatwo, naprawić potrafią tylko najlepsi!
                  • ellenai Re: Dylematy taty... 24.04.03, 16:30
                    julla napisała:

                    > Wierzę w święte prawo, że człowiek w zyciu ma tylko to, na co sie godzi.
                    >
                    Julla bardzo mi sie podobaja te slowa, swieta prawda, podpisuje sie pod tym co
                    powiedzialas ,pozdrawiam
                    • anahella Julla mi tez sie bardzo podobalo nt 25.04.03, 02:10
                      ellenai napisała:

                      > julla napisała:
                      >
                      > > Wierzę w święte prawo, że człowiek w zyciu ma tylko to, na co sie godzi.
                      > >
                      > Julla bardzo mi sie podobaja te slowa, swieta prawda, podpisuje sie pod tym
                      co
                      > powiedzialas ,pozdrawiam
                  • losiu4 Re: Dylematy taty... 25.04.03, 08:20
                    julla napisała:

                    > Wierzę w święte prawo, że człowiek w zyciu ma tylko to, na co sie godzi.
                    > Powiedz swojej żonie, ze będziesz zajmował sie swoim hobby, czy jej się to
                    > podoba czy nie. Pogodzi się z tym, być może niechętnie- ale trudno.
                    > Jeśli miewa takie nieznośne humory, to zwyczajnie powiedz jej, że cię to nuży
                    > i nie będziesz tego znosił w nieskończoność, bo nie jesteś z nią za karę.
                    > Teściowa nie zatruwa wam ewidentnie życia, więc nie widzę problemu, tym
                    > bardziej jeśli nie chcesz jej robić przykrości.
                    > Może twoja żona też w jakiś sposób czuje się nieszczęśliwa, poświęć jej trochę
                    > czasu i uwagi. Ludzie mają czasem problemy z wyartykuałowaniem swoich potrzeb,
                    > wolą marudzić na inne tematy.
                    > Związek rozwalić jest bardzo łatwo, naprawić potrafią tylko najlepsi!

                    W zasadzie zgadzam sie z Toba. Mam tylko 1. zastrzezenie: nie wiem, co to za hobby. Bo jesli wedkarstwo lub pilka
                    nozna, to OK, zona nie powinna mu tego zabraniac (no chyba ze sie zatraca w tychze, znikajac na np. tydzien).

                    Pozdrawiam

                    Losiu
              • anahella Re: Dylematy taty... 25.04.03, 02:08
                wal.demar napisał:

                > OK, dodatkowe informacje:
                > dom jest faceta i jego zony, jego tesciowa pomaga przy dziecku, trzeba
                > przyznac, bardzo pomaga, ale niestety swoimi metodami wychowuje i uczy
                dziecko.
                > trudno jej powiedziec "mamusiu, wyprowadz sie", bo sie obrazi i kto odbierze
                > dziecko z przedszkola w ciagu dnia, kiedy facet i zona pracuja do pozna?

                Jezeli zarabiaja dobrze, to zawsze moga znalezc opiekunke. Opiekunce mozna (a
                nawet nalezy) powiedziec jak sie zajmowac dzieckiem i problemow wychowawczych
                nie ma. Niestety opisana para sama sie prosila o problemy z babcia. Nawet
                jezeli babcia bardzo tego chce to nie wolno z niej robic nianki.

                > Humory zony biora sie z jej usposobienia i charakteru, facet stara sie, jak
                > moze, jest dobrym mezem i ojcem.

                Porozmawiac z zona w grzeczny sposob ze ona go rani.

                >W obecnej sytuacji nie moze realizowac swojego
                > hobby ani marzen, bo nie ma przyzwolenia zony na takie zajecia.

                A co to za hobby? Narkotyki? Hazard? Prostytutki? Czy hodowla jadowitych
                pajakow pod lozeczkiem dziecka?

                Nie widze powodu, dla ktorego zona mialaby dawac przyzwolenie na spelnianie sie
                w pasjach. Znam pare: on nalogowy wedkarz. Ona na zlosc mu zaczela uczyc sie
                angielskiego (no bo jak woli wedkowanie od niej to ona mu pokaze). To bylo ze
                30 lat temu. Dzis on nadal wedkuje a ona biegle wlada kilkoma jezykami - jak
                sie pobierali to nie znala zadnego. Sa ze soba oczywiscie caly czas.
                • wal.demar Re: Dylematy taty... 25.04.03, 10:59
                  anahella napisała:

                  > Jezeli zarabiaja dobrze, to zawsze moga znalezc opiekunke. Opiekunce mozna (a
                  > nawet nalezy) powiedziec jak sie zajmowac dzieckiem i problemow wychowawczych
                  > nie ma. Niestety opisana para sama sie prosila o problemy z babcia. Nawet
                  > jezeli babcia bardzo tego chce to nie wolno z niej robic nianki.

                  tak, i to jest problem, oni wiedza, ze to ich wina. on czytal, ze dziecko
                  wychowane przez babcie ma wieksze szanse w pozniejszym zyciu, jest zdolniejsze.
                  niestety oboje dlugo pracuja i dziecko nawet po powrocie z przedszkola spedza
                  duzo czasu z babcia. jest z babcia bardzo zwiazane emocjonalnie. oni wiedza, ze
                  to jest problem. on sie godzi na to ze wzgledu na milosc do dziecka


                  > Porozmawiac z zona w grzeczny sposob ze ona go rani.

                  ile razy mozna rozmawiac na ten sam temat? to juz bylo


                  > A co to za hobby? Narkotyki? Hazard? Prostytutki? Czy hodowla jadowitych
                  > pajakow pod lozeczkiem dziecka?

                  nic z tych rzeczy. ale hobby wymaga duzo czasu, miejsca i pieniedzy -
                  majsterkowanie, rozkrecanie i skrecanie samochodow w nieco innej konfiguracji,
                  tzw. domorosly tuning

                  pozdrawiam
    • Gość: Ada Re: Dylematy taty.i glowy rodziny IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 25.04.03, 06:26
      Pomyslec jak zdobyc wlasny dach nad glowa dla swojej rodziny. Rozumiem ze masz
      dosc mieszkania u kogos, ale dziecko to nie zabawka. Poza tym to najwazniejsze
      twoje hobby zyciowe. Dogadaj sie z zona i tesciowa poki nie znajdziesz
      jakiegos rozwiazania problemu mieszkaniowego. Pamietaj ze ty masz byc opoka
      dla swojej rodziny i dla dziecka i dla zony...
      • wal.demar Re: Dylematy taty.i glowy rodziny 25.04.03, 11:02
        Gość portalu: Ada napisał(a):

        > Pomyslec jak zdobyc wlasny dach nad glowa dla swojej rodziny. Rozumiem ze
        > masz dosc mieszkania u kogos (...) Pamietaj ze ty masz
        > byc opoka dla swojej rodziny i dla dziecka i dla zony...

        juz pisalem, ze facet ma swoj dom, stara sie byc opoka dla rodziny. dom jest
        tylko czesciowo wykonczony, stad kazda wolna chwile poswieca na jego
        urzadzanie, niestety kosztem kontaktow z dzieckiem, nad czym bardzo boleje.

        pozdrawiam
    • hal9000 Re: Dylematy taty... 25.04.03, 10:24
      wal.demar napisał:

      > Ktora droge wybralybyscie dla tego faceta? A moze widzicie jeszcze jakies
      > inne wyjscie z sytuacji? uzupelniajaco dodam, ze w jego zyciu aktualnie nie
      > ma innej kobiety.

      Odpowiem Tobie jako facet...

      Bądź asertywny. Mów czego chcesz. Nie chowaj głowy w piasek.
      To nie znaczy, że masz być chamski, brutalny albo wulgarny.
      Wprost przeciwnie. Na pewno będziesz musiał powiedzieć teściowej,
      że nie chcesz aby zajmowała się waszym dzieckiem. Koniecznie powiedz jej
      dlaczego tak chcesz, ale nie okazuj wrogości. Pewnie spróbuje babskich
      sztuczek, może będzie płakać albo szantażować uczuciowo, podżegać żonę, itp...
      Nie daj się wyprowadzić z równowagi i nie wdawaj się w utarczki słowne. Po
      prostu przeprowdzać swoją wolę. Żonie też musisz powiedzieć, czego oczekujesz.
      Tylko nie przegnij w drugą stronę i nie zostań tyranem. Musisz liczyć się z
      innymi, ale chodzi o to, aby ich przyzwyczaić, aby i oni liczyli się z Tobą.
      Po pewnym okresie zaskoczenia, wszyscy przyzwyczają się do Twojej nowej
      osobowości. A ty będziesz miał większą kontrolę nad swoim życiem.

      Pozdrawiam,
      • wal.demar Re: Dylematy taty - do HAL9000 25.04.03, 11:11
        hal9000 napisał:

        > Bądź asertywny. Mów czego chcesz. Nie chowaj głowy w piasek.

        facet przeprowadzil raz taka rozmowe. tesciowa obrazila sie i pojechala do
        siebie na kilka dni. facet i zona mieli problem, musieli urywac sie z pracy na
        zmiane, zeby odebrac dziecko z przedszkola i byc z nim pozniej w domu. na
        krotko sie udalo, na stale nie wyjdzie. a oboje uwazaja, ze obca opiekunka nie
        zapewni dziecku wlasciwego rozwoju, maja niestety zle przyklady wsrod
        znajomych. Tesciowa wrocila po paru dniach i uzgodniono zadowalajace wszystkich
        warunki, niestety, po paru tygodniach wszystko wrocilo do stanu poprzedniego.


        > Żonie też musisz powiedzieć, czego oczekujesz. Tylko nie przegnij w drugą
        > stronę i nie zostań tyranem. Musisz liczyć się z innymi, ale chodzi o to, aby
        > ich przyzwyczaić, aby i oni liczyli się z Tobą.

        zona wie, co on chce, ale nie dopuszcza tego do swiadomosci, chce miec wygodne
        zycie i takie ma, bo facet ja kocha, a najbardziej dziecko. czy facet jest
        glupi, ze daje sie tak ustawiac? nie chce awantur w domu, bo pamieta takie z
        przeszlosci i chce uchronic swoje dziecko przed takim losem.

        pozdrawiam
        • Gość: agnieszka2 Re: Dylematy taty - IP: *.ny325.east.verizon.net 25.04.03, 15:39
          wal.demar napisał:


          > zona wie, co on chce, ale nie dopuszcza tego do swiadomosci, chce miec
          wygodne
          > zycie i takie ma, bo facet ja kocha, a najbardziej dziecko. czy facet jest
          > glupi, ze daje sie tak ustawiac? nie chce awantur w domu, bo pamieta takie z
          > przeszlosci i chce uchronic swoje dziecko przed takim losem.
          >
          > pozdrawiam

          Widze, ze waldemar ma problem rozwiazany w polowie.
          Jeden z tesciowa, co jest zupelnie zrozumiale, poniewaz
          wszyscy wiemy, ze te nasze polskie babcie sa niezastapione.
          Drugi czesciowo z hobby. Realizuje sie jak na razie w jednym
          "projekcie" swojego zycia, tzn. wykancza wymarzony dom.
          Potem moga byc realizowane nastepne, jak to sie mowi, nie wszystko
          w tym samym czasie.
          Najwiekszy problem jak z tego wynika stanowi ZONA...
          Jak ma wygodne zycie to co jeszcze chce, oczekuje, na czym
          polegaja te jej humory...? malo wiemy na ten temat, aby moc
          zaproponowac jakies rozsadne rozwiazanie...
          Mam male pytanko...Jak Twoi Rodzice zareagowali, kiedy
          przedstawiles Im Ja jako jeszcze kolezanke...a potem narzeczona...

          Serdecznie pozdrawiam...
          • wal.demar Re: Dylematy taty 25.04.03, 17:24
            Gość portalu: agnieszka2 napisał(a):

            > Jak Twoi Rodzice zareagowali, kiedy przedstawiles Im Ja jako jeszcze
            > kolezanke...a potem narzeczona...

            facet nie mial problemow z tego powodu, nie widac zwiazku z istota pytania
            zasadniczego, ktore brzmi w skrocie:

            1. poswiecac swoje idealy dla rodziny
            czy
            2. poswiecac rodzine dla swoich idealow

            facet w zasadzie ma swoje zdanie, ale oczekuje dyskusji bedac ciekawy opinii
            innych. czy nalezy innych w rodzinie ustawiac wokol siebie, czy ustawiac siebie
            w imie milosci dla innych?

            tez pozdrawiam
            • hal9000 Re: Dylematy taty 25.04.03, 18:07
              wal.demar napisał:

              > facet nie mial problemow z tego powodu, nie widac zwiazku z istota pytania
              > zasadniczego, ktore brzmi w skrocie:
              >
              > 1. poswiecac swoje idealy dla rodziny
              > czy
              > 2. poswiecac rodzine dla swoich idealow

              Decydując się założyć rodzinę, zrezygnowałeś po części ze swojej wolności.
              Małżeństwo jest sztuką kompromisu. Jeżeli dobrze uzasadnione dobro rodziny
              mówi, że na razie Ciebie np. nie stać na Twoje hobby, to masz pecha i musisz
              poczekać. Jeżeli lubisz wędkować a żona ci nie pozwala, możesz coś wywalczyć.
              Ale jeżeli np. potrzebujecie mieszkania a ty chciałbyś kupić sobie Porsche to
              moim zdaniem powinieneś ustąpić. Albo nie zakładać rodziny.

              > facet w zasadzie ma swoje zdanie, ale oczekuje dyskusji bedac ciekawy opinii
              > innych. czy nalezy innych w rodzinie ustawiac wokol siebie, czy ustawiac
              > siebie w imie milosci dla innych?

              "Miłuj bliźniego swego jak siebie samego"

              To kapitalne sformułowanie problemu, moim skromnym zdaniem.
              Oznacza, że nie jesteś w stanie kochać innych, jeżeli nie kochasz siebie.
              Wszelkiego rodzaju cierpiętnictwo, poświęcanie się dla męża czy dzieci a potem
              wyrzucanie im że są niewdzięczne jest z takiej miłości wykluczone. No bo jeżeli
              po to się poświęcasz, żeby być nieszczęśliwym i potem zrzędzić to nie kochasz
              siebie. Czyli tak naprawdę nie kochasz innych. Kochasz za to bycie upierdliwym.

              Decyduje zdrowy rozsądek. Co można wywalczyć dla siebie to można a co trzeba
              poświęcić to trudno.

              Pozdrawiam,
            • summa Re: Dylematy taty 25.04.03, 18:31
              wal.demar napisał:

              >>
              > facet nie mial problemow z tego powodu, nie widac zwiazku z istota pytania
              > zasadniczego, ktore brzmi w skrocie:
              >
              > 1. poswiecac swoje idealy dla rodziny
              > czy
              > 2. poswiecac rodzine dla swoich idealow


              Głosuje za opcją 3.pogodzić jedno z drugim. A przynajmniej próbować.
              Jeżeli załozyłeś rodzinę, to w jakiś sposób jesteś za nią odpowiedzialny,
              zwłaszcza, że masz dziecko. I dziecku na pewno większą krzywdę emocjonalną
              sprawi odejście taty niż wychowywanie go przez babcię. Tej babci nie
              demonizowałabym tak bardzo - im dziecko starsze, tym bardziej identyfikuje się
              z rodzicami i tym bardziej tata mu potrzebny.
              A co do realizacji marzeń... Mam teściową, z którą mój teść (święty człowiek)
              miał naprawdę krzyż pański, bo do wszystkiego podchodziła na nie. Ale on mial
              świetną metodę - faktów dokonanych. Po prostu nie dyskutował, nie kłócił się,
              tylko robił swoje. Musiał tylko przeczekać pierwszą burzę, a potem wszystko
              było OK. Może tak spróbować? A jak dziecko podrośnie, to i je wciągnąć do
              swojego hobby :))








    • helaraja Re: Dylematy taty... 25.04.03, 17:52
      Dla mnie to bez sensu. Jeśli kochasz żone i dziecko, nie powinno Ci wcale
      przechodzić przez myśl rozwiązanie - wyprowadzka. Zmieniaj sytuację,
      porozmawiaj z żona o teściowej, obca kobieta musi się godzić na Wasze warunki a
      komfort dziecka zapewni większy niż babcia zamiast tatusia. A humory żony...
      czy nie było ich przed ślubem. Jeśli nie, to znaczy, że też jej coś doskwiera;
      jeśli były - wybacz, ale widziały gały co brały
    • Gość: mmm Re: Dylematy taty... IP: *.klaudyny.waw.pl / 10.1.38.* 26.04.03, 11:38
      mysle ze autor watku ma zasadniczy problem sam ze soba. chcialby miec wszystko
      na raz - rodzine: zone, dziecko, domek z ogrodkiem oraz swobodne kawalerskie
      zycie: duzo wolnego czasu, wydawanie kupy pieniedzy na hobby. a tak sie nie da
      albo to albo sio. opowiedziana historia z tesciowa to tez pojscie na latwizne -
      przeciez tesciowa ulatwia autorowi zycie - daje mu wiecej wolnego czasu a on
      ma jeszcze pretensje (przeciez sam chce zeby tesciowa zajmowala sie dzieckiem
      zeby on tego nie musial robic). bede okrutna; jesli facet lub kobieta zaklada
      rodzine to godzi sie na rezygnacje z wiekszosci swobody - po prostu musi
      przewartosciowac swoje zycie, na to nie ma rady. co nie znaczy ze trzeba
      rezygnowac z wszystkich kawalerskich (panienskich) marzen - swoja pasje mozna
      realizowac czesciowo - np znalezc sobie kolegow ktorzy zajmuja sie
      tuningowaniem i im pomagac a nie samemu wszystko robic (wtedy i koszty beda
      mniejsze i mniej czasu mu to zajmie - wiec rodzina tak bardo nie ucierpi).
      oczywiscie jest tez wyjscie - ucieczka i powrot do swobodnego wolnego stanu.
      ale to zwykle dranstwo wobec rodziny, egoizm i nieodpowiedzialnosc totalna. a
      co bys powiedzial gdyby to twoja zona miala takie problemy?
    • wal.demar Re: Dylematy taty... 08.05.03, 11:02
      Facet chciałby bardzo serdecznie podziękować wszystkim dyskutantom za
      utwierdzenie go w decyzji pozostania i uporządkowania spraw.

      Zwłaszcza dziękuje HAL9000 za:
      "Małżeństwo jest sztuką kompromisu. Jeżeli dobrze uzasadnione dobro rodziny
      mówi, że na razie Ciebie np. nie stać na Twoje hobby, to masz pecha i musisz
      poczekać."

      oraz mmm za:
      "jesli facet lub kobieta zaklada rodzine to godzi sie na rezygnacje z
      wiekszosci swobody - po prostu musi przewartosciowac swoje zycie, na to nie ma
      rady." i za:
      "jest tez wyjscie - ucieczka i powrot do swobodnego wolnego stanu.
      ale to zwykle dranstwo wobec rodziny, egoizm i nieodpowiedzialnosc totalna."

      mając nadzieję na poprawę swoich spraw
      facet pozdrawia wszystkich...
    • pajdeczka Tylko droga number łan! n/t 08.05.03, 11:04

Pełna wersja