Dodaj do ulubionych

Oglądam program o raku i placzę :((

05.03.07, 22:05
Wlasnie ogladam reportaż o ludziach chorych na raka i lzy mi sie krecą w
oczach :((
Chyba nie ma gorszej śmierci niż zgnicie żywcem! :(((
Obserwuj wątek
    • styga.gdy Re: Oglądam program o raku i placzę :(( 06.03.07, 08:27
      Też często oglądam takie programy o ludzkich nieszczęściach,chorobach. I nie
      czuje się potem wcale lepiej niż Ty. A jeszcze jak problem dotyczy małych
      dzieci to psycha zryta na amen. Niczego nie boje się bardziej niż właśnie
      tego,że jakieś paskudztwo dotknie kogoś z mojej rodziny. O najbliższych
      (rodzice,rodzeństwo,dzieci,mąż) nie wspomnę
      • owocoskala Re: Oglądam program o raku i placzę :(( 06.03.07, 08:46
        Niczego nie boje się bardziej niż właśnie
        > tego,że jakieś paskudztwo dotknie kogoś z mojej rodziny.
        No cóż, u mnie juz tak sie stało. Zaawasowane nowotwory wykryto w odstępie
        miesiąca u mojej mamy i teścia gdzieś tak 3 lata temu. Obydwoje od dawna już
        nie żyją. Na szczęście obydwoje do końca byli pod opieką dobrego onkologa,
        dostawali chemię paliatywną i nie cierpieli bólu.
        Niestety takie doświadczenia nasilają irracjonalne obawy wobec reszty rodziny i
        siebie. Nowotwór to to czego boję się najbardziej bo to swiństwo nie daje
        często żadnych objawów.
        • maialina1 Re: Oglądam program o raku i placzę :(( 06.03.07, 08:57
          A najstraszniejsze jest to ze ci chorzy nie dość że są ta strasznie chorzy, to
          jeszcze się obwiniają, bo widzą jak cierpią z tego powodu ich bliscy, i mają
          poczucie ze to ich wina.
          :(
          Pokazywali tez mala dziewczynke, ktora miala bialaczke i na szczescie sie z
          niej wyleczyla. Zaproszono ją potem do prgramu i opowiadala swoje przezycia.
          Facet z programu się jej pyta czy rowiesnicy to zrozumieli ze ona jest ciezo
          chora, a ta dziewczynka mowi: "nie, smiali sie ze mnie ze jestem lysa i
          przestali sie ze mną bawic, kolezanki nie chcialy nawet ze mna rozmawiac". Ta
          dziewczynka byla w programie ze swoją mamą i facet potem pyta sie mamy czy ma
          za zle tym dzieciom ze tak okrutnie postapily z jej corka, a ta matka
          mowi:"Nie, nie mam dzieciom nic za zle, za to ni moge wybaczyc ich rodzicom,
          poniewaz doszly mnie od dzieciakow glosy ze np. mama zabronila mi sie bawic z
          Agatką bo powiedziala ze ona i tak juz nie ma kolezanek, to przeciez nie bede z
          nią ja jedyna przestawac. Albo kolejna matka, spytala sie mamy Agatki "Jak pani
          dizecko moglo to zlapac?" - bo myslala ze to jest zarazliwe. Kolejnych kilka
          matek zakazalo dzieciom dotykac Agatki, wlasnie myslac ze to jest zarazliwe".
          Boze........ Po prostu jakas paranoja. :(
          • izabellaz1 Re: Oglądam program o raku i placzę :(( 06.03.07, 09:05
            Wiesz co? To chyba zależy od środowiska w jakim ludzie żyją. Nie wszędzie tak
            dokuczają chorym.
            Powiem Ci jeszcze, że organizowałam wspólnie z pewną fundacją i dwiema
            koleżankami z uczelni Wigilię na oddziale onkologii dziecięcej IMiD w Wawie.
            Mimo, że bałam się, że wejdę tam i jak zobaczę pozbawione owłosienia główki
            maluszków rozryczę się. Ale tak się nie stało. Chodziłam do nich, dekorowałam
            sale, rozmawiałam. Byli też rodzice. Te dzieci zdawały się wspierać rodziców a
            nie odwrotnie. O kolejnych transfuzjach czy lekach mówili jak o witC na
            przeziębienie. Było jasno i spokojnie i nawet radośnie choć na pewno w sercach
            jednych i drugich toczyła się walka z goryczą. Mnie najbardziej zszokował pewien
            chłopczyk. Miał 9 lat a wyglądał na 4. Był malutki i chudziutki a mimo to tak
            wesoły i pogodny, że poczułam wstyd za wszystkie moje głupie problemy, którymi
            się przejmuję.
            Najgorzej było z mamami zupełnych maluszków. Takich półrocznych, 1,5 rocznych z
            którymi nie mogły jeszcze porozmawiać. Wyglądały na zagubione i bardzo smutne.
            Wśród tych rodziców było "dopiero" widać żal.



    • palaczka.smierdzaca Zapal sobie. 06.03.07, 08:36
      I zaciagnij sie gleboko z rozkosza.
      • kalina.tt Re: Zapal sobie. 06.03.07, 10:30
        To na raka chorują tylko palacze, reszty to nie dotyczy?
        Ale ja durna, nie wiedziałam ufffff.... ale, że ci rodzice pozwalają palić tym
        małym dzieciom, które potem chorują np na białaczkę, nieładnie...
        • polla4 Re: Zapal sobie. 06.03.07, 10:48
          Też się boję, jestem obciążona genetycznie. U taty wykryli na początku zeszłego
          roku złośliwy nowotwór żołądka. Na szczęście w momencie zdiagnozowania nie był
          jeszcze zaawansowany, nie było też przerzutów.
          To niesamowite, że miał tyle siły do walki z tym podstępnym choróbskiem...
          Życzę wszystkim chorym i ich rodzinom dużo optymizmu i nadziei na wyleczenie. To
          ogromnie ważne.
        • owocoskala Re: Zapal sobie. 06.03.07, 11:55
          > To na raka chorują tylko palacze, reszty to nie dotyczy?
          Może to byc z przerzutów jak u mojej Mamy która nie paliła. Ale po tym jak
          widziałam jak łapała ostatni oddech po prostu nie rozumiem, no nie rozumiem jak
          mozna palić papierosy. Jednak 80 procent przydków raka płuc jest od biernego
          lub czynnego palenia. I jeszcze nie rozumiem jak wciąż w niektórych miejscach
          ludzie wciaż palą w pomieszczeniach gdzie pracuja z innymi - niepalącymi. Co do
          dzieci to na szczęście częściej z tego wychodzą niz dorośli.
          • niuniafunia Re: Zapal sobie. 06.03.07, 12:05
            Ja też jestem obciażona genetycznie... Moja babcia umarła na raka, moja
            prababcia umarła na raka, mój wujek umarł na raka... Jakiś czas temu okazało się
            że mam bardzo słabe wyniki badań, powtórna morfologia nie wykazała zmian. Wyrok
            - podejrzenie białaczki... Szpik pobrany, tydzień nerwów. Jestem zdrowa :) Nie
            pytajcie mnie co działo się ze mną przez ten czas. Plakałam i śmiałam sie na
            przemian. Ogarniało mnie zniechęcenie i siły do walki. Huśtawka straszna. Ja mam
            dla kogo żyć, te biedne dzieciaczki też mają po co żyć i dlatego jest w nich
            tyle wiary. Zresztą w każdej chorobie najważniejszy jest stan ducha.
            • polla4 Re: Zapal sobie. 06.03.07, 12:10
              A pomyślcie jak ciężko w takiej chorobie musi być osobom samotnym, bez rodzin i
              przyjaciół :(

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka