Dodaj do ulubionych

kłamczuch w domu

17.03.07, 00:33
No i co zrobić z takim chłopem? Nic złego w zasadzie nie robi, ale często
zdarza mu się przeinaczać rzeczywistość. No, kłamie po prostu. Zapytany, czy
zapłacił rachunek odpowie: nie pamiętam, co w wolnym tłumaczeniu oznacza, że
oczywiście nie. Zapytany, czy nakarmił zwierzęta powie tak, co oznacza, że
zrobi to za jakiś czas jak zachce mu się lub znajdzie czas. Robi to ciągle,
nałogowo, okłamuje z wygodnictwa mnie, swoją matkę, ojca, szefa i każdego,
kto się nawinie. Byle tylko nie tłumaczyć się z zawalenia jakichs drobnych
nawet spraw, byle tylko nie słuchać wymówek. Szlag mnie juz trafia, ale nic
nie skutkuje - prośby, groźby, ciche dni, awantury, rozmowy, nic. Obieca, że
przestanie, ale to też okazuje się za chwilę kłamstwem. Co gorsza, kłamie jak
ostatni baran, częśc kłamstw da się wykryć w 5 sekund i jest jeszcze gorzej,
niż gdyby wyszły na jaw jakieś niezaplacone rachunki czy coś w tym stylu.
Ręce mi już opadają.
On tłumaczy, że kłamie bo ja nie jestem tolerancyjna. Czepiam się, że nam
wyłaczają internet czy prąd, bo on nie miał czasu zapłacić rachunku. Czepiam
się, że umówił się z właścicielami mieszkania i zapomniał, a oni (ludzie po
80-tce) jeździli nadaremno przez całe miasto. Jestem zła kobieta, bo ciągle
się czepiam, a on niewinny baranek ma za dużo na głowie... Więc kłamie, coby
sobie życie ułatwić. Wrrr. Nie do naprawienia, co?
Obserwuj wątek
    • uyu Re: kłamczuch w domu 17.03.07, 00:45
      hmmmmmm....... widzialy galy co braly :))
      Mowisz, ze porzadny chlopak tylko nie umie sie zorganizowac w czasie i
      przestrzeni. Masz jedno wyjscie. Przejac na siebie placenie rachunkow i innych
      spraw, ktorych niezalatwienie moze zle wplynac na wasze zycie codzienne.
      Zrobisz sama, bedizesz pewna, ze nikt tobie ani pradu ani netu nie odlaczy i na
      dodatek bedziesz miala swiety spokoj i mniej pretekstow do stresu.
      Masz przed soba dluuuuuuuuugie lata ciezkiej pracy pedagogicznej. Pierwszymi
      widocznymi wynikami bedziesz mogla sie cieszyc za jakies dwadziescia lat, i
      badz zadowolona, bo to i tak krotko :))))))
      zycze powodzenia i pogodzenia sie z tym, ze ten typ tak ma i inaczej mial nie
      bedzie!
    • qw994 Re: kłamczuch w domu 17.03.07, 00:48
      Ja bym chyba nie mogła zyć z człowiekiem, na którym nie mogę polegać i nie mogę
      wierzyć jego słowom. W ogóle, szczerze mówiąc, wziąwszy pod uwagę twój wątek o
      sprzątaniu, mało ciekawy obrazek się wyłania... Pewnie twój facet ma mnóstwo
      różnych zalet, o których nie wiem, ale z tego, co pisałaś ostatnio, widzę
      egoistę i krętacza.
      • baler_inca Re: kłamczuch w domu 17.03.07, 01:14
        No niestety, zalet ma zbyt dużo, żeby go wymienić na lepszy model;) Lepszego
        zresztą nigdy niestety na oczy nie widziałam... A widziałam dużo, bo żadna ze
        mnie joanna d'arc niestety.

        Poza tym on się uważa za osobę stworzoną do wyższych celów, niż głupie
        rachunki. Całymi dniami załatwia jakieś ogrooomnie ważne umowy, przetargi,
        kupuje i sprzedaje działki, rozmawia z baaardzo waznymi ludźmi, do zwykłych
        domowych sprawy nie ma już głowy :/ A ja siedzę w chacie, lekko pracuję i się
        czepiam z nudów... Może i fakt, że moje życie jest znacznie prostsze niż jego,
        absolutnie mniej skomplikowane, mniej osób czegokolwiek ode mnie wymaga, nikt
        nie wywiera żadnego nacisku. Ale taką mam pracę, a i on na swoją nie narzeka. A
        że ja mam więcej czasu na "czepianie się" niż on na "dogadzanie mi płaceniem
        rachunków" to stąd tyle konfliktów...

        No rzuciłabym w diabły, gdyby nie... milion rzeczy. Sama siebie nie przeskoczę.

        A co do robienia za niego wszystkiego tego, co potencjalnie mógłby spieprzyć...
        Może jest to jakieś wyjście, ale nie chcę być wyrozumiałą mamusią, która
        pogłaska po główce i zawiąże synkowi sznurówki, bo jemu samemu się nie chce...
        Chociaz teraz jestem niewyrozumiałą mamusią, która robi dziecku awantury... Już
        sama nie wiem, co gorsze;(
        • crunch4 Re: kłamczuch w domu 17.03.07, 01:44
          Zalozylas watek w ktorym opisujesz jaki to kłamczuch z twego meza i ile z tym
          kłopotow a jak forumowiczka powyzej napisala negatywnie o nim to teraz ty w
          drugiej swej wypowiedzi odwracasz kota ogonem. Piszesz jaki to on jest jednak
          cudowny, jaki zaradny i ile to waznych spraw załatwia i jeszcze masz zaszczyt
          byc z kims kto rozmawia z baaaaardzo waznymi ludzmi. Malo tego juz nawet
          bierzesz na siebie wine za to ze kłamie. No i o co ci chodzi?
          • wielo-kropek Re: kłamczuch w domu 17.03.07, 02:00
            Porownujesz go do dziecka zapominajac o tym ze dziecko waznych spraw nie
            zalatwia i nie przynosi pieniedzy do domu. Czy nie przyszlo ci do glowy
            zupelnie cos odwrotnego, a mianowicie to, ze to on ciebie moze za taka
            uwazac, czyli ta ktora nie potrafi zaplacic rachunkow (kase on ci da, tylko
            moze czasem trzeba mu o tym przypomniec) Sama piszesz ze z nudow sie
            czepiasz. No ale ja ciebie rozumiem. Wydaje sie ze twoj facet nie tylko o
            rachunkach niezbyt pamieta, ale tez i o czyms innym, jakze bardziej
            wazniejszym. Wydaje sie, choc moge tu sie mylic.
            • qw994 Re: kłamczuch w domu 17.03.07, 08:13
              Ja jeszcze wtrącę swoje trzy grosze. Uważam, że jeśli ktoś świetnie kłamie w
              drobnych sprawach, to również potrafi i w razie czego nie zawaha skłamać w
              poważnych kwestiach. Bo jak na razie to dla niego najlepszy sposób na odsuwanie
              problemów, do czego zresztą sama go przyzwyczaiłaś.
              • kotkaaaa Re: kłamczuch w domu 17.03.07, 08:58
                tez nie wydaje mi sie, zeby klamal tylko w drobnych sprawach, moze i w pracy
                robi przekrety tylko jeszcze o tym nie wiesz, ciezki przypadek
                • baler_inca Re: kłamczuch w domu 17.03.07, 11:41
                  W tej chwili nie, z róznych względów jest to pewne. Ale w przyszłości - nie
                  wiem.
          • baler_inca Re: kłamczuch w domu 17.03.07, 11:37
            Tak cięzko było wyczuć, że cała moja druga wypowiedź to jedna wielka ironia?
            Przedstawiłam podkoloryzowany punkt widzenia na całą sprawę mojego faceta.
            Myślę, że nietrudno było na to wpaść, ale co tam.
            I jestem daleka od usprawiedliwiania go, zbyt jestem na to zła w tej chwili.
            To, co wziąłeś za branie winy na siebie to po prostu jego tłumaczenia całej
            sprawy. Rany, to takie oczywiste.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka