baler_inca
17.03.07, 00:33
No i co zrobić z takim chłopem? Nic złego w zasadzie nie robi, ale często
zdarza mu się przeinaczać rzeczywistość. No, kłamie po prostu. Zapytany, czy
zapłacił rachunek odpowie: nie pamiętam, co w wolnym tłumaczeniu oznacza, że
oczywiście nie. Zapytany, czy nakarmił zwierzęta powie tak, co oznacza, że
zrobi to za jakiś czas jak zachce mu się lub znajdzie czas. Robi to ciągle,
nałogowo, okłamuje z wygodnictwa mnie, swoją matkę, ojca, szefa i każdego,
kto się nawinie. Byle tylko nie tłumaczyć się z zawalenia jakichs drobnych
nawet spraw, byle tylko nie słuchać wymówek. Szlag mnie juz trafia, ale nic
nie skutkuje - prośby, groźby, ciche dni, awantury, rozmowy, nic. Obieca, że
przestanie, ale to też okazuje się za chwilę kłamstwem. Co gorsza, kłamie jak
ostatni baran, częśc kłamstw da się wykryć w 5 sekund i jest jeszcze gorzej,
niż gdyby wyszły na jaw jakieś niezaplacone rachunki czy coś w tym stylu.
Ręce mi już opadają.
On tłumaczy, że kłamie bo ja nie jestem tolerancyjna. Czepiam się, że nam
wyłaczają internet czy prąd, bo on nie miał czasu zapłacić rachunku. Czepiam
się, że umówił się z właścicielami mieszkania i zapomniał, a oni (ludzie po
80-tce) jeździli nadaremno przez całe miasto. Jestem zła kobieta, bo ciągle
się czepiam, a on niewinny baranek ma za dużo na głowie... Więc kłamie, coby
sobie życie ułatwić. Wrrr. Nie do naprawienia, co?