Dodaj do ulubionych

Mamusia, synus i ta TRZECIA.

IP: *.nyc.rr.com 29.11.01, 21:22
Mam pytanie - a co powinien zrobic facet ktory musi wybrac - matka albo
ona, kobieta ktora rzekomo kocha??? Tak, jasne, zadna kobieta ktora
kocha swojego faceta nie postawi go w takiej sytuacji, ja tam osobiscie
sama bym zrezygnowala w takiej sytuacji... Ale czasami tak bywa, ze
wyboru dokonac trzeba. I co wtedy?

Moja mama mawiala, ze 'dla siebie' chowa sie corki, bo z synami nie ma
tak bliskiego kontaktu a potem i tak odchodza do i zapominaja... No nie
wiem, z moich obserwacji wynika co innego ...
Co o tym myslicie?
Obserwuj wątek
    • Gość: Melba Re: Mamusia, synus i ta TRZECIA. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 29.11.01, 22:37
      Nie bardzo rozumiem, o jaki wybór chodzi? Konkurujesz z teściową o względy
      faceta? Jak mamisynek - nigdy nei wygrasz, zawsze będziesz ta zła. Jak nie
      mamisynek, to nie ma w ogóle dylematu, bo normalny, znaczy, chłopina. O co
      chodzi?
      • Gość: Bea Re: Mamusia, synus i ta DRUGA IP: *.tele2.pl 30.11.01, 00:35
        Wiem o co chodzi. O zaborczą matkę, która nie chce "stracić" syna.
        Przygotowywała go tak, aby zawsze był z nią. Nawet jeśli zamieszkałabyś z nim
        oddzielnie, jeśli ci się uda, to mamusia będzie wciskała swój nos w wasze
        prywatne sprawy.

        Powinnaś pogadać z facetem, że nie jest dzidziusiem, że jest dorosłym
        człowiekiem! Będzie ci bardzo trudno, bo matka będzie walczyła o niego i
        wzbudzała w nim poczucie winy, jeśli on spróbuje ułożyć sobie z tobą życie.
        Tacy faceci to zwykle nieudacznicy życiowi, którzy dali się tyle lat
        manipulować nadopiekuńczej mamuśce.

        Postaw sprawę ostro, nie musi wybierać między tobą a mamą, musi wybrać czy chce
        być wreszcie samodzielny, mieć rodzinę czy chce spędzić resztę życia u boku
        mamusi. Przecież kontaktu z matką nie musi tracić będąc z tobą, ale nie pozwól
        na jej ingerencję w wasze życie.

        Znam to z przeszłości. Codzienne wydzwanianie mamuśki, nagłe odwiedziny,
        obowiązkowe niedzielne obiadki, tłumaczenie się ze wszystkiego... ufff! i tak
        nic z tego nie będzie, jeśli facet nie jest stanowczy i nie dorósł do roli
        mężczyzny.
    • Gość: NIKA Re: Mamusia, synus i ta TRZECIA. IP: *.sopot.sdi.tpnet.pl 30.11.01, 12:31
      uciekaj od tego faceta jak najszybciej .jeżeli ma taki dylemat to matka jest
      dla niego najważniejsza
    • Gość: m-unia Re: Mamusia, synus i ta TRZECIA. IP: *.nyc.rr.com 30.11.01, 19:02
      Dziewczyny, to nie takie proste ... On jest bardzo samodzielny, bardzo
      zaradny, matke utrzymuje od 19 roku zycia, jest jedynakiem, matka
      rozwiodla sie z jego ojcem kiedy mial 12 lat, jest bardzo do niej
      przywiazany. Ona mieszka razem z nami - ma problemy ze zdrowiem ...
      Na poczatku mialo to byc tylko tymczasowe rozwiazanie, bo ona miala sie
      przeprowadzic do swoich krewnych, ale z jakichs powodow zrezygnowala
      i... cos mi mowi, ze tak juz zostanie.
      Ot na przyklad taka sytuacja - jestesmy same w jednym pokoju - ja przy
      komputerze, ona tez costam robila - wlaczyla telewizor, i mimo iz go wcale
      nie ogladala, nastawila glosnosc na niemal maximum - zapytalam ja
      uprzedzajaco grzecznie czy mogla by troche sciszyc - stwierdzila ze nie, bo
      ona musi dokladnie slyszec. po jakims czasie znowu zglasnia - jeszcze
      bardziej, nie wytrzymalam i znowu poprosilam ja o to zeby troche sciszyla -
      tym razem odrobine podnoszac glos, na co ona jeszcze wyzej
      podniesionym glosem - odparla, ze nie i juz. Skapitulowalam,
      powiedzialam ze nie ma sprawy i zamilklam. Ale wieczorem okazalo sie,
      ze poskarzyla sie synowi, ze na nia 'nawrzeszczalam' i nie dalam jej
      ogladac tv, na co on, caly zmartwiony, wypytywal mnie czy aby na pewno
      wiem jak sie postepuje ze starszymi osobami... Rankiem, po doglebnej
      samokrytyce, skruszona schowalam dume do kieszeni i przeprosilam ja
      za moje zachowanie, na co uslyszalam, ze ona nie wie co ja sobie
      wyobrazam, ale ona jest u siebie, to JEJ dom, i ona nigdzie sie nie
      wybiera.
      Czy ja mam prawo do tego, zeby byc wazniejsza dla niego niz ona, jego
      matka? Zlosci mnie moj wlasny egoizm, to chce byc ta jedyna,
      najwazniejsza, ze chce miec go tylko dla siebie. Najbardziej mnie boli to,
      ze wiem, ze gdyby on musial wybierac, to wybralby ja, a nie mnie.
      Staram sie byc dla niej mila, mimo,ze denerwuja mnie uwagi np o mojej
      diecie - ze niby przez moja mleczna diete (ona jest weganka) jej synek ma
      problemy z zoladkiem.
      Bez slowa wyrzucilam polowe swoich kosmetykow - wszystkie te, ktora
      maja jakikolwiek zapach - i zrezygnowalam z perfum (mojej niemalze
      pasji) , dlatego ze ona ma alrgie na zapachy. No i oczywiscie mozna
      zapomniec o lazeniu po mieszkaniu w samej bieliznie i seksie na
      kuchennym stole ...:-).
      Staram sie ja polubic, i zeby ona mnie polubila, ale... Nie wiem.. Czuje sie
      jakbym byla 'na przyczepke' jako dodatek, i nie bardzo mi sie to podoba.
      Ale kocham go, i wiem, ze on mnie tez kocha, jest mi z nim bardzo dobrze
      i nie chce zbyt latwo sie poddawac.
      Mam nadzieje, ze wytrzymam.
      Trzymajcie za mnie kciuki :-)
      M-unia
      • Gość: couleur3 Re: Mamusia, synus i ta TRZECIA. IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 30.11.01, 23:28
        Ten Twój facet powinien jednak coś dla Ciebie zrobić ...W końcu chcecie przeżyć
        jeszcze wiele latek razem . Kciuki trzymam.
      • florentynka Re: Mamusia, synus i ta TRZECIA. 30.11.01, 23:55
        Munia, słoneczko, odpuść sobie trochę. Nie miej pretensji do teściowej, że nie możesz latać goło po
        mieszkaniu i uprawiać seksu na kuchennym stole. Pomyśl czasem, że może ona też by tak chciała,
        ale nie może, bo wy u niej mieszkacie. Po prostu wspólne mieszkanie zawsze rodzi wiele problemów.
        Pamiętaj, że ona jest starsza kobieta i ma jakieś wieloletnie przyzwyczajenia. I że to ona jest u siebie,
        a wy u niej, niestety. Wiem, co mówię. Kiedyś ja mieszkałam u teściowej, jeszcze niedawno synowa
        mieszkała u mnie. I też nie mogłam robić wielu rzeczy, które robiłam przedtem, bo moja synowa tego
        nie lubiła (np. słuchać głośnej muzyki). I naprawdę rodził się czasem we mnie bunt, że w swoim
        domu nie mogę robić tego, co lubię. Więc ja ją trochę rozumiem. Ale rozumiem też ciebie. Czy macie
        jakieś szanse na własne mieszkanie? Bo tylko to rozwiąże problem. Bardzo ciepłe pozdrowienia dla
        ciebie i trzymaj się.
        • Gość: Mar To nie możecie sobie kupić mieszkania? IP: 213.25.197.* 01.12.01, 17:02
          Jak chcecie się kochać na stole w kuchni i perfumować (rozumiem to i sam tak
          robię), to kupcie sobie mieszkanie. To nie jest problem zaborczej teściowej tylko
          ZBYT MAŁEJ PRZESTRZENI ŻYCIOWEJ. Musicie sobie kupić osobne mieszkanie albo jedno
          wspólne, ale duże i najlepiej dwupoziomowe, a jeszcze lepiej dom. I wtedy
          wszystko będzie OK. A ja nie rozumiem- w tym samym pokoju telewizor, komputer...
          może jeszcze łóżko i łózeczko dla dziecka?
          Jak nie macie za co kupić, to wynajmijcie.
          • Gość: Asia Re: To nie możecie sobie kupić mieszkania? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.12.01, 11:39
            Tiaaa Mar, to przeciez takie oczywiste..kupcie sobie mieszkamie - nic
            prostszego. drobne 1,5 miliarda. Żadna kasa... Mysle, ze gdyby mieli kase dawno
            by to zrobili! Żadna rada.

            Pozdrawiam
    • Gość: m-unia Ludzie kochani.... IP: *.nyc.rr.com 01.12.01, 18:03
      Ale ona u NAS mieszka, nie stac jej na to zeby zamieszkac oddzielnie, bo
      ja syn od prawie 20 lat utrzymuje, zreszta chorowita jest i trzeba 'miec na
      oku'. Na razie nie mamy wystarczajaco kasy zeby kupic lub wynajac
      oddzielne mieszkanie dla niej. Ja tam jestem dla niej uprzedzajaco mila,
      rozumiem, ze ona lata swoje ma i nie zwracam uwagi na jej zlosliwosci,
      ale mnie meczy ta cala sytuacja bo sie czuje jak intruz w podobno
      wlasnym domu. Latanie na golasa i sex na kuchennym blacie moge
      sobie darowac, perfumy tez, nie mam do niej o te drobiazgi pretensji, tylko
      chcialabym sie czuc u siebie . Ja tam wole zyc z ludzmi w zgodzie, ale
      uwagi takie jak ta, ze rzekomo ona jest u siebie a ja nie troche mnie
      wyprowadzaja z rownowagi.
      • Gość: Adam Re: Ludzie kochani.... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 02.12.01, 15:30
        NIGDY nie poczujesz się u siebie dopóki ona będzie żyła.

        Najbardziej martwi mnie, że on jest taki bierny. Czy na pewno chcesz z nim być?
        Jeśli zasugerowałąbyś, że to może być powodem Waszego rozwodu, on na pewno
        opowie się za nią! Wtedy poczujesz jak dla niego jesteś ważna. Spróbuj dac do
        zrozumienia.

        Sprawę rozwiazałoby dziecko. Ona pewnie by się nim zajęła i bardzo Ci pomogła.
        JednaK istnieje niebezpieczeństwo, że będzie chciała mieć większy wpływ na
        dziecko, niż Ty.
        Poza tym płodzić dziecko dla teściowej, to zbyt duże przestępstwo wobec tego
        dziecka.
        W ogóle jak patrzę na matki, które mają dorosłych synów, to myślę, że to jest
        jedno z większych nieszczęść: urodzić się synem. Ktoś tu napisał, że syn
        odchodzi a córka zostaje. Właśnie odwrotnie. To syn jest zawsze synusiem mamy,
        a córka może iść w cholerę. A może podsuńcie jej faceta? Wyślijcie ją do
        sanatorium, niech kogoś pozna.
        Acha, i nie amcie prawa nie mieć pieniędzy. Musicie mieć, żeby sobie coś
        wynająć. Pracujcie po 15 godzin dziennie. Gdy spyta, dlaczego tak się
        zapracowujecie, odpowiadajcie, że BARDZO chcecie wynajać SOBIE choć małe
        mieszkanko. I wtedy ona wszystko pojmie. Oczywiście będzie wtedy chlipała po
        kątach i przygotuje różne inscenizacje, ale nie wolno Wam temu ulec. Takie
        matki są doskonałymi manipulantkami.
        I jeszcze jedno: mów jej wprost o tym co czujesz, miło, sympatycznie, modulkuj
        głosik, żeby nie czuła, ze jest to atak, ale mów jak najwięcej. Wyjaśniaj, co
        Ty odczuwasz, gdy ona podkręca telewizor, że nie chodzi jej o słyszalnosć ale o
        złośliwość wobec Ciebie i podkreślenie dominacji w domu. Mów to przy nim.
        Zawsze przy nim, bo potem Cię taka franca wrobi, że krzyczałaś na nią, gdy jego
        nie było w domu.
        Jest jeszcze jedna metoda: gdy ona śpi, zróbcie głośny seks. Po prostu drzyj
        się przy orgazmie w niebogłosy, niech będzie zażenowana. A rano jak gdyby nigdy
        nic.
        Pozdrawiam - ADAM
        • florentynka Re: Ludzie kochani.... 02.12.01, 23:00
          Sorki, nie wiedziałam, że to wasze mieszkanie. Albo ty nie dość jasno napisałaś, albo ja nie dość
          uważnie czytałam.To zdecydowanie zmienia sytuację. Ale gdzie ona w takim razie mieszkała przed
          waszym ślubem? Może odesłać ją tam, skąd przyszła... A Adama sposób na orgazm pyszny:)
          Pozdrowienia.
          • Gość: m-unia Do Florentynki IP: *.nyc.rr.com 03.12.01, 01:28
            Ona mieszkala z jakas tam rodzina, ale zdecydowala sie mieszkac u syna
            na stale bo jej tamtejszy klimat nie odpowiadal . Odeslac sie nie da z tego
            wlasnie wzgledu - tutaj ma wygodniej i ponoc dla jej zdrowia tak jest lepiej.
            Co zrobic - jak przeze mnie ona kopnie w kalendarz to on mi w zyciu nie
            wybaczy, wole nie miec jej na sumieniu.
            Serdecznie pozdrawiam :-)
        • Gość: m-unia Re: Ludzie kochani.... IP: *.nyc.rr.com 03.12.01, 01:22
          dzieki Adas za dobre rady :-)
          Co do glosnego sexu - juz jakis czas temu wyprobowalam
          - nie dziala - ani glosne och i ach, ani natretne skrzypienie lozka - za to
          sasiadka i owszem, pytala czy nie mozna by ciszej bo juz podziesiatej a ona
          zasnac nie moze...
          Probuje sie z nia zaprzyjaznic, a przynajmniej zyc w zgodzie, niech sobie tam
          oglada Bonanze z volume na maksa, a co tam jej zalowac bede - zamkne
          sie w sypialni i w tym czasie pobuszuje w sieci...
          Dziecko.... z dziecmi moze byc problem natury zdrowotnej i ona o tym wie, i
          pewnie dlatego nie bardzo za mna przepada, bo ona bardzo chce wnuki, a
          tu jej synkowi taka 'nieurodzajna' sie trafila. no ale o to zaczne sie matrwic
          za jakis czas, narazie szkoda nerwow.
          Podsunac jej faceta to jest mysl genialna, bo ona nawet taka ostatnia nie
          jest - tylko ze ona wybredna jest okropnie i chciala by mlodszego - jesli juz
          oczywiscie.
          ech, dobrze ze czlowiek ma poczucie humoru bo bez tego ani rusz...:-)
          Pozdr. :-)


          • Gość: Adam Re: Ludzie kochani.... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 03.12.01, 04:44
            A może ja bym się z nią zaprzyjaźnił? Mam 35 lat, wzrost 185, blondyn, niski
            głos, waga 82, dobrze zarabiam ale nieregularnie, nie łysieję. ????
            • Gość: m-unia Adam IP: *.nyc.rr.com 03.12.01, 20:09
              Kurcze, odwazny jestes ;-))))))
              Spoko, jesli tylko bedziesz w najblizszym czasie w NY, w okolicach
              Manhattanu - daj znac :-)
              Az sama jej z gory zazdroszcze:-))))
              Pozdrowienia

              Gos´c´ portalu: Adam napisa?(a):

              > A moz˙e ja bym sie˛ z nia˛ zaprzyjaz´ni?? Mam 35 lat, wzrost 185, blondyn,
              niski
              > g?os, waga 82, dobrze zarabiam ale nieregularnie, nie ?ysieje˛. ????

              • Gość: ADAM Re: Adam IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 03.12.01, 23:17
                OOOOOOOOOOOOO, jak Ci zazdroszczę, że jesteś w tym mieście.......!!!!!!
                Kurczę, tam to bym nawet z taką idiotyczną teściową wytrzymał (oczywiście tylko
                tydzień). Oooooooooo
                Nie wytrzymam. Jestem idiotą, że nie znam angielskiego (uczyłem się tylko rok)
                i nadal jestem leniwy i nie uczę się. A powiedziałem sobie, że dopiero pojadę
                na weekend do Stanów jak będę mógł się sam porozumieć.
                Co do teściowej - ważne jest też to, czy ona jest Polką czy Amerykanką, nie
                napisałaś.
                • Gość: m-unia Re: Adam IP: *.nyc.rr.com 04.12.01, 18:38
                  NY jest faktycznie fenomenalne poprostu, zreszta sam zobaczysz jak
                  przyjedziesz :-) Nie musze cie chyba przekonywac do nauki angielskiego, bo
                  bez tego teraz ani rusz...:-)
                  A co do tesciowej to ona nie jest ani polka ani amerykanka, tylko brazylijka -
                  moj luby pochodzi z kraju samby.
                  Pozdrowienia :-)
    • Gość: Kalina Re: Mamusia, synus i ta TRZECIA. IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 23.12.01, 12:17
      Ale wiedzma z ciebie.
      • Gość: m-unia Re: Mamusia, synus i ta TRZECIA. IP: *.nyc.rr.com 23.12.01, 16:59
        O, naprawde Kalinko droga??? A moze tak rozwiniesz watek, chetnie
        poslucham.
        Wiedzma Munia


        Gos´c´ portalu: Kalina napisa?(a):

        > Ale wiedzma z ciebie.

    • piotr.kowal Mamusia, córeczka i ten TRZECI. 23.12.01, 16:10
      Gość portalu: m-unia napisał(a):

      > Mam pytanie - a co powinien zrobic facet ktory musi wybrac - matka albo
      > ona, kobieta ktora rzekomo kocha??? Tak, jasne, zadna kobieta ktora
      > kocha swojego faceta nie postawi go w takiej sytuacji, ja tam osobiscie
      > sama bym zrezygnowala w takiej sytuacji... Ale czasami tak bywa, ze
      > wyboru dokonac trzeba. I co wtedy?
      >
      > Moja mama mawiala, ze 'dla siebie' chowa sie corki, bo z synami nie ma
      > tak bliskiego kontaktu a potem i tak odchodza do i zapominaja... No nie
      > wiem, z moich obserwacji wynika co innego ...
      > Co o tym myslicie?

      To jest jasne i oczywiste.Córki są nasze i wnuki ze strony córki są bardziej
      nasze, choć są wyjątki.(Piszę to jako przyszły dziadek)Tak jest już to
      urządzone ,że przeważnie domowym ogniskiem zajmuje się kobieta.Normalne jest ,że
      po poradę i pomoc uda się do swojej matki ,a nie teściowej.Mąż tej kobiety nie
      odbiera to jako uszczuplenie swojej miłości,jako mamisyństwa córeczki.On po
      prostu jest i tu i tam.Jest.Być może nie jest to płaszczyzna jego konfliktu.

      Problem rodzi się , gdy on jest u swojej mamusi za często niz powinien być.
      Gdy jego mamusia wtrąca się w pielesze domowe i próbuje coś "doradzać".
      Nie ma tego problemu gdy "doradza" mamusia żonki.Czy u Ciebie jest inaczej?
      Jest to proste: wynika to z wspólnej płaszczyzny konflktu pań.

      Jesli chodzi o mnie to powiem Ci , że mężczyzna biorąc kobietę za żonę powinien
      mieć ją przed wszystkimi innymi.Nawet (a moze przede wszystkim) przed matką.
      Tylko czy może matki się wyrzec?
      Myslę ,że wystarczy jak da do zrozumienia ,że ma juz własną rodzinę i główną
      ostoją i miłością dla niego jest ta jedyna wybranka.Tyle tylko jak to
      zrobić ,żeby nikt nie czuł się odrzucony.


      Aktualny mąż,zięć a przyszły teść.
      Piotr.
      • Gość: Ewa Re: Mamusia, córeczka i ten TRZECI. IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 24.12.01, 11:22
        "Maz musi miec swoja zone przede wszystkim przed matka" jak napisales tylko
        wtedy jesli zona ma zbyt niska samoocene.To zona ma problem zazdrosci o milosc
        mezczyzny nie matka. Trzeba przyznac, ze jest to przykry temat, bo kiedys
        przeciez i ona jesli ma syna bedzie odrzucona wedlug tej zasady.Mysle, ze madry
        mezczyzna nigdy nie musi nikogo odrzucac i potrafi znalezc ten zloty srodek.
        Tchorz i wygodnis pojdzie na latwizne i zerwie kontakt z matka. Pozdrowienia
        • Gość: M-unia Re: Mamusia, córeczka i ten TRZECI. IP: *.nyc.rr.com 26.12.01, 04:17
          A mi sie wydaje , ze tchorzostwo i latwizna to trzymac sie cale zycie
          mamusinej spodnicy i stawiac ja przed wlasna zona. I nie chodzi tu wcale o
          zadne kompleksy, tylko o priorytety (pewnie mowilas to tylko i wylacznie z
          punktu widzenia matki) .
          A dzieci wychowujemy, nie dla samych siebie, ale dla nich samych i ich
          przyszlych partnerow. Taka jest normalna kolej rzeczy.
          Tak jak nie mamy dzieci po to, zeby mial nas kto kochac (bo to nie jest
          zadna dlugoterminowa polisa ubezpieczeniowa), ale zebysmy sami mieli
          kogo kochac. Poprostu.
          Pozdr.

          Gos´c´ portalu: Ewa napisa?(a):

          > "Maz musi miec swoja zone przede wszystkim przed matka" jak napisales
          tylko
          > wtedy jesli zona ma zbyt niska samoocene.To zona ma problem zazdrosci
          o milosc
          >
          > mezczyzny nie matka. Trzeba przyznac, ze jest to przykry temat, bo kiedys
          > przeciez i ona jesli ma syna bedzie odrzucona wedlug tej zasady.Mysle, ze
          madry
          >
          > mezczyzna nigdy nie musi nikogo odrzucac i potrafi znalezc ten zloty
          srodek.
          > Tchorz i wygodnis pojdzie na latwizne i zerwie kontakt z matka.
          Pozdrowienia

          • Gość: dodo Re: Mamusia, synus itd. IP: 209.226.65.* 27.12.01, 15:09
            hej m-unia, kropla drazy skale - napisz to sobie gdzies i stosuj.
            zabieraj tego swojego goracego od samby na jakies randki i pogaduchy, gdzie mu
            bedziesz w uszy szeptac to, co on juz powinien wiedziec a moze tylko potrzebuje
            pomocy zeby sobie uswiadomic. ze to wy dwoje "przeciwko swiatu", ze sie
            znalezliscie w tym NYC jak dwie igly w stogu siana, ze ty dla niego a on dla
            ciebie itd. itd.
            no i zacznij z nim rozmawiac o tym jak on sobie wyobraza wasza przyszla
            rodzine. rozumiem, ze masz klopot z prokreacja ale to sie czesto daje naprawic
            a poteoretyzowac warto, bo przy okazji mozesz przemycic rozne swoje poglady na
            temat np. wychowywania dzieci nie dla siebie a dla swiata itd.
            nie ludz sie, ze sie ze swoja tesciowa zaprzyjaznisz - z tego, co piszesz to
            szanse sa male ale cywilizowanie zyc mozna. warto pewne rzeczy ustalic we troje
            w sytuacji, gdy wszyscy jestescie w domu i jest w miare milo - gdy m-unia
            pracuje na komputerza, mamunia nie oglada TV, gdy mamunia oglada TV, m-unia
            idzie na zakupy zeby sie nie meczyc nadmiernym halasem itd. warto rozmawiac we
            troje, bo wtedy ty dajesz swiadectwo swojej dobrej woli a jednoczesnie wszyscy
            slysza to samo i nie ma szansy, ze twoje slowa badz ton beda uzyte przeciwko
            tobie.
            a tak naprawde to odetchniesz dopiero jak ona sie wyprowadzi albo umrze, co
            pewnie nie nastapi zbyt szybko, bo takie chorowite mamusie to lubia sabie pozyc
            i do setki. i bog z nimi.
            naprawde mysle, ze mozesz tylko powolutku, powolutku przekabacac tego swojego
            na twoja strone. musisz to sobie przemyslec i zaplanowac, bo ona miala o wiele
            wiecej lat zeby go sobie urobic, ale skoro jestescie teraz partnerami to daj mu
            szanse udowdnienia tego nawet jezeli on sobie jeszcze nie zdaje sprawy z tego,
            ze to konieczne dla trwalosci malzenstwa. powodzenia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka