Dodaj do ulubionych

Zasady a rzeczywistość

17.05.07, 07:42
Do niedawna byłem przekonany, że wierność (w związku, niekoniecznie sformalizowanym) jest kwestią tylko i wyłącznie zasad. Że poza przypadkami całkowitej utraty świadomości (narkotyki, ekstremalne ilości alkoholu) jest moment, w którym kobieta mówi sobie stop i dalej ani kroku.

Jednak ostatnio w moim otoczeniu pojawił się przypadek, który każe myśleć, że praktycznie prawie KAŻDĄ kobietę można tak uwieść, żeby poszła do łóżka z obcym facetem. Czy to prawda? Chodzi o wykorzystanie słabości, adorowanie w dokładnie taki sposób, o jakim marzy kobieta, etc.

Czy naprawdę można sądzić, że dziewczyna "nie powstrzyma się" w takiej sytuacji, choćby nie wiem jakimi zasadami kierowała się w życiu? Czy jakiś kryzys (nawet niewielki) w związku plus doskonały adorator to jest kombinacja nie do przejścia przez większość kobiet?

Chciałbym poznać zdania kobiet, bo męski punkt widzenia na tę sprawę jest dla mnie jasny.
Obserwuj wątek
    • duzezwierze Re: Zasady a rzeczywistość 17.05.07, 07:46
      U mnie niestety tak bylo...kryzys i fajny nowo poznany facet...w sumie nie tylko
      lozko bylo,nie tylko przyjemnosc fizyczna...ale to skonczylam.
    • myszz Re: Zasady a rzeczywistość 17.05.07, 08:48
      myślę, że jest w tym dużo prawdy
      gdy w zwiazku kobieta /mężczyna przestanie słyszeć ohy i achy, wedrze się w niego codzienność i wtedy pojawi się adorator -miłe słowa, czasem kwiaty, komplementy, gdy mężczyzna potrafi odczytać czego brakuje kobiecie wtedy ona jak zahipnotyzowana pójdzie za nim.

      oczywiście kobieta, która da się nabrać na to, która nie wie, ze niektórzy stosują takie sztuczki /a znam takich, znam/ i kobieta niedowartościowana.
      najczesciej zdarza sie to gdy on jest starszy od niej
    • anqouleme Re: Zasady a rzeczywistość 17.05.07, 09:00
      hmm...piszesz o kobiecie/kobietach jak o osobach pozbawionych własnej woli.
      Pojawiaja się tylko zasady lub słabość kobieca.
      Jeśli kobieta idzie do łóżka z facetem to łamie zasady/ ulega słabości jeśli
      odmawia ma zasady/nie ulega słabości.
      Dziwny punkt widzenie ale rozumiem,że jesteś facetem bo takiego toku myślenia u
      kobiety bym nie zrozumiała.
      Kobieta ma własną wolę i to Ona decyduje czy ma ochote na seks z tym właśnie
      facetem czy nie.Rozpatrywanie tego aspektu tylko i wyłącznie w aspekcie zasad
      lub słabości jest obrazą każdej kobiety jako jednostki niezależnej i wolnej.
      • bellerofont.m Re: Zasady a rzeczywistość 17.05.07, 10:13
        > hmm...piszesz o kobiecie/kobietach jak o osobach pozbawionych własnej woli.
        > Pojawiaja się tylko zasady lub słabość kobieca.

        Ależ tutaj "własna wola" = "zasady".

        Pisze o kobiecie, która nie chce w ogólności zdradzać (która pojęcie zdrady jako takie potępia; i która po takiej zdradzie będzie żałowała, że do tego doszło).

        Nie dziwi mnie, gdy kobieta chce iść do łóżka z facetem z pełną świadomością konsekwencji tego faktu. Ale czesto można mówić o "zaciągnięciu" do łóżka przez wprawnego faceta kobiety, która tak naprawdę "nie miała ochoty na zdradę" (jeśli rozumiesz, co mam na myśli). Nie sądzę, że obrażam w tym momencie kobietę.
        • anqouleme Re: Zasady a rzeczywistość 17.05.07, 12:38
          bellerofont.m napisał:


          > Ależ tutaj "własna wola" = "zasady".
          >


          Błąd logiczny mój drogi panie.
          Własna wola wolna jest od odgórnie narzuconych zasad. Zasady wpaja nam
          społeczeństwo, rodzina, otoczenie, kościół etc.
          Podejmując świadomą decyzje zdajemy sobie sprawe czy wynika ona z naszych
          własnych przekonań,własnej woli czy jest podyktowana przez wpojone nam zasady.
          • bellerofont.m Re: Zasady a rzeczywistość 17.05.07, 13:27
            > > Ależ tutaj "własna wola" = "zasady".

            > Błąd logiczny mój drogi panie.

            Błąd logiczny Pani :) Nie chodzi o żadne narzucone zasady, tylko o zasady, którymi sama postanawiasz kierować się w życiu. Twoje własne zasady.

            O oczywiście nie mówimy tu o kobietach, które żyją np. według zasady "moja przyjemność liczy się ponad wszystko". W tym wątku poruszam kwestie tych z kobiet, które na przykład przyjęły w życiu, że "jestem uczciwa wobec partnera, nie zdradzam i oczekuje tego samego, [bo tak właśnie chce]".

            A powyższe równanie ma znaczyć: "sama wybrałam sobie zasady, których chcę się w życiu trzymać".

            Oczywiście może być tak, że nie ma żadnych zasad, wszystko jest relatywne i życiu nadają kierunek chwilowe impulsy.
    • vbn567 Re: Zasady a rzeczywistość 17.05.07, 09:08
      każdą kobietę można uwieść?
      chciałbyś, ale to zbyt proste by było
      • bellerofont.m Re: Zasady a rzeczywistość 17.05.07, 10:16
        > każdą kobietę można uwieść?
        > chciałbyś, ale to zbyt proste by było

        Nie chciałbym. Raczej
        • vbn567 Re: Zasady a rzeczywistość 17.05.07, 10:21
          jestem facetem, nie każdą można uwieść, ale należy próbować :)
        • butterflymk Re: Zasady a rzeczywistość 17.05.07, 13:33
          Jeżeli Ty twierdzisz bellerofont że kobietę łatwo uwieźć,
          to pewnie mówisz to z własnego doświadczenia...
          To znaczy że akurat po pierwsze masz powodzenie,
          po drugie trafiasz na panienki które nie mają zbyt dużych wymagań.
          Jako kobieta powiem Ci że uwielbiam właśnie najbardziej ten cały "wstęp"
          czyli jak najdłużej przeciągać najwartościowsze momenty kiedy ludzie są na
          siebie napaleni i czekają ze spotkania na kolejne aby dorzucać żar...
          • bellerofont.m Re: Zasady a rzeczywistość 17.05.07, 22:09
            > Jeżeli Ty twierdzisz bellerofont że kobietę łatwo uwieźć,

            Ja tak nie twierdze, raczej ubolewam, że będę musiał zacząć tak myśleć (choć po dotychczasowych wypowiedziach można jednak mieć nadzieję, że nie wszyscy zwiariowali).

            > To znaczy że akurat po pierwsze masz powodzenie,
            > po drugie trafiasz na panienki które nie mają zbyt dużych wymagań.

            Ja nie zaciągam kobiet do łóżka dla samego faktu czy chwilowej przyjemności. A cały wątek wziął się stąd, że obracam się wśród kobiet o wysokich wymaganiach i dość wyśrubowanych standardach, gdzie kompletnie nie spodziewałem się pewnych zachowań. A jednak daje się je zauważyć.

            Może to jeszcze kwestia wieku. "Obserwacje" czynione były na kobietach przed trzydziestką.
    • rachela27 Re: Zasady a rzeczywistość 17.05.07, 09:38
      Każdego faceta też chyba można uwieść.
      To działa w dwie strony.
    • butterflymk Re: Zasady a rzeczywistość 17.05.07, 09:49
      To wszystko zależy od sytuacji...
      Kobieta może tylko ostro flirtować
      a nigdy nie dać się uwieźć w sensie przespania się,
      a są kobiety które chcą iśc do łózka...
      nie dlatego że facet ją wkońcu namówił i uwiódł
      tylko po prostu miała taki zamiar od samego początku...
      Ale na to powinny sobie pozwalać kobiety któe są bez zobowiązań, wolne...
    • yagiennka Bzdura 17.05.07, 09:56
      Zdrada świadoma jest tylko i wyłacznie decyzją tej osoby, nikt i nic jej do tego
      nie zmusza, każdy ma wolną wolę.
      • i.nes Re: Bzdura 17.05.07, 10:21
        Też tak myślę. Można dać się ponieść emocjom, bo czasem coś się dzieje bardzo
        szybko, ale - nie oszukujmy się! - zawsze jest czas, by powiedzieć NIE. Na
        każdym kroku podejmujemy decyzje i dobrze wiemy, intuicyjnie, kiedy dana decyzja
        jest ryzykowna. Ryzykowna w sensie, że może stanowić zachętę do kolejnych kroków
        w kierunku zażyłości - zaczyna się o drinka, potem mały spacerek, całus w
        policzek, drobne prezenty... Niby nic, a jednak...

        --
        Life's a journey, not a destination.
        • asia96301 Re: Bzdura 17.05.07, 12:47
          jakoś mam wrażenie, ze facetów chyba łatwiej niż kobiety. Ja raczej koncze na
          flirtowaniu. Raz dałam sie uwieśc, bo mi z jakiś tam powodów zalezało na byciu
          uwiedzioną.
          Ale jak flirtuję z róznymi facetami albo jestem dla nich po prostu miła, to
          zazwyczaj są rozczarowani, że do taksówki wsiadam sama i sama wracam do domu.
          Nawet panowie, którzy mają żony i dzieci. I to mnie szczerze mówiąc przeraża.
    • bri Re: Zasady a rzeczywistość 17.05.07, 13:42
      Sorry, ale jeśli mi zależy na mężu a jakiś facet zaczyna się przystawiać to
      ucinam to w zarodku a nie czekam aż mi zawróci w głowie i dojdziemy do punktu,
      w którym głupio i trudno będzie mi powiedzieć "nie". Kryzys w małżeństwie
      raczej mnie mobilizuje do zrobienia czegoś, żeby z niego wyjść a nie pakować w
      bezsensowny romans.

      Ale ciekawa jestem jaki Twoim zdaniem jest ten męski punkt widzenia???
      • bellerofont.m Re: Zasady a rzeczywistość 17.05.07, 19:25
        > Kryzys w małżeństwie raczej mnie mobilizuje
        > do zrobienia czegoś, żeby z niego wyjść a nie
        > pakować w bezsensowny romans.

        I to jest dokładnie to, co ja również odczuwam.

        Co do męskiego punktu widzenia (choć to za dużo powiedziane, niech będzie mój punkt widzenia), to jednak na pierwszym planie stawiam uczciwość względem mojej kobiety. Jeśli jest między nami ustalenie, że postępujemy tak i tak względem siebie, to tego po prostu się nie łamie. I nie ma tutaj nic do rzeczy, czy jest kryzys, czy obcy facet/kobieta jest ideałem, czy to wyjdzie na jaw czy nie, czy mam powód do zdrady czy nie, czy mam na to ochotę czy nie.

        Po prostu niektórych rzeczy się nie robi.
        • filing Re: Zasady a rzeczywistość 17.05.07, 21:03
          bellerofont.m napisał:

          > Po prostu niektórych rzeczy się nie robi.

          Kobiety niestety wszystko rozumieją po swojemu. Myślą, że wdziękiem są w stanie
          zakryć całą swoją demoniczność. Moim zdaniem kobiety nia masją zasad, potrafią
          je jedynie dobrze imitować.
          • 10iwonka10 Re: Zasady a rzeczywistość 17.05.07, 21:14
            "To wszystko zależy od sytuacji...
            Kobieta może tylko ostro flirtować
            a nigdy nie dać się uwieźć w sensie przespania się,
            a są kobiety które chcą iśc do łózka...
            nie dlatego że facet ją wkońcu namówił i uwiódł
            tylko po prostu miała taki zamiar od samego początku...
            Ale na to powinny sobie pozwalać kobiety któe są bez zobowiązań, wolne...""

            Tez tak mysle.Zawsze mozna poflirtowac ale pojscie z kims do lozka to calkiem
            cos innego.


            • burykrow męski punkt widzenia 17.05.07, 21:37
              piszesz że jest Ci on znany, gratuluję ...
              A w temacie jest to niemożliwe aby każdą kobietę można było zaciągnąć do łóżka;
              zbyt duża ilość warunków do spełnienia (zmiennych), patrząc w teorię względności
              wymaga to czasu a kobiety tak długo nie żyją (mężczyźni zresztą też nie:) aby
              można to było odnieść do tej sprawy ;),
        • bri Re: Zasady a rzeczywistość 21.05.07, 10:13
          > Co do męskiego punktu widzenia (choć to za dużo powiedziane, niech będzie mój
          punkt widzenia), to jednak na pierwszym planie stawiam uczciwość względem mojej
          > kobiety. Jeśli jest między nami ustalenie, że postępujemy tak i tak względem
          siebie, to tego po prostu się nie łamie. I nie ma tutaj nic do rzeczy, czy jest
          kryzys, czy obcy facet/kobieta jest ideałem, czy to wyjdzie na jaw czy nie, czy
          > mam powód do zdrady czy nie, czy mam na to ochotę czy nie.

          Hm... Nie nazwałabym tego uniwersalnym męskim punktem widzenia bo a) ja mam
          takie same zasady a jestem kobietą b) masę mężczyzn zdradza mimo, że przysięga
          wierność.
    • fiorella79 Re: Zasady a rzeczywistość 21.05.07, 08:37
      Niestety, jestem klasycznym przypadkiem tego, o czym tu piszecie. Znalam go
      zaledwie cztery dni. Prawil komplementy, czule slowka - w moim 5letnim zwiazku
      prawie zapomnialam jak to jest. Rozmawialismy niby to w zartach - rzucalismy
      niedwuznaczne teksty. No i stalo sie. Nie chcialam. Moj N. jest moim pierwszym
      mezczyzna. Zarzekalam sie, ze ja nigdy go nie zdradze, zawsze bylam mu wierna,
      balam sie ze to predzej z jego strony cos takiego sie stanie. A jednak. To byl
      jednorazowy seks. Wzbranialam sie, mowilam nie, ale w koncu cos we mnie peklo i
      uleglam. Tamten przyjechal do Polski tylko na kilka dni, wiecej sie nie
      zobaczymy. Chyba do konca zycia nie pozbede sie wyrzutow sumienia. czuje sie jak
      k... Nie powiem o niczym mojemu mezczyznie. Nie chce psuc naszego zwiazku, choc
      wiem, ze to do czego dopuscilam to cos niewybaczalnego. Niedlugo mamy sie
      pobrac. Kocham mojego N., nie wiem, dlaczego to wszystko tak sie pogmatwalo,
      chcialabym cofnac czas... Niestety nie moge.
    • anahella Re: Zasady a rzeczywistość 21.05.07, 08:46
      Jezeli stary zwiazek jest dla niej wartoscia, a do tego jest madra i umie
      kalkulowac co moze stracic przez taka przygode - to nie masz racji.
    • kookardka Re: Zasady a rzeczywistość 21.05.07, 10:25
      Z własnego doświadczenia Ci powiem, że jeśli kobieta ma zasady
      i zdradzić nie chce, bo czuje, że to świństwo i działanie wbrew sobie,
      to żadne czary mary ze strony faceta nie pomogą :))
      • obca1 Re: Zasady a rzeczywistość 21.05.07, 11:04
        według mnie nie ma szans na romans tylko wtedy gdy kobieta nie ma na niego żadnej ochoty :)
        a nie ma ochoty wtedy, gdy kocha swojego partnera..gdy jest jej z nim dobrze..gdy wszystkie potrzeby obu stron są zaspokojone

        oczywiście są przypadki gdy mimo, że związek nie jest doskonały kobieta z różnych względów nie zdecyduje się na romans (choćby szczerość, szacunek dla partnera, zasady moralne, dobro rodziny itd.) ale według mnie zawsze jakieś ryzyko będzie..potrzeby emocjonalne jak i bardziej cielesne są jednak nieposkromioną stroną naszej natury :)
      • myszz zależy 21.05.07, 11:06
        zależy na jakiego czarodzieja trafisz:]
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka