eros_tanatos
16.08.07, 01:35
Jestem mężatką. Męża znam trzy lata. Mamy półtora roczne dziecko
które jest owocem naszej Wielkiej miłości.
Zanim poznałam męża byłam kochanką pewnego mążczyzny. 27 lat
starszego mężczyzny. Było uroczo a przede wszystkim bez zobowiązań,
nasz związek opierał się raczej na seksie. Na bardzo ostrym i
ciekawym seksie (muszę o tym wspomniec). Było to spełnienie moich
wszelkich oczekiwań.
Potem poznałam męża. Najpierw Wielka miłośc. Niespełna rok po naszym
poznaniu się zaszłam w ciążę. Dopiero wtedy ze sobą zamieszkaliśmy.
Wcześniej bywałam u niego z doskoku. Mieszkałam w innym mieście.
Potem ciąża, małe dziecko.
Jak skończyłam karmic córę obudziły się we mnie jakieś żądze. Myślę,
że to przez zmiany hormonalne.
Mój mąż w łóżku jest taki zwyczajny. Nie potrafię go rozkręcic. |Nie
wiedziałam, że tak będzie jak za niego wychodziłam. Nie, oczywiście
dobrze na ze sobą, ale.... ale miałam w życiu o wiele ciekawsze
doświadczenia.
A mnie się nagle zachciało w nocy szalec. Oj, i to nie tylko w
nocy... W pogoni za tymi zachciankami jakoś tak samo wyszło,
nawiązałam kontakt z tamtym starszym facetem. Telefoniczny dzięki
bogu. I zaczęliśmy sobie wspominac. Co doprowadziło nas chyba do
uprawiania seksu przez telefon (przy okazji zadam jeszcze pytanie:
czy uważacie to za zdradę?). Jakoś tak się wkręciłam za ostro.
I zastanawiam się... Jestem jeszcze młoda, nie mam ochoty do końca
życia kochac sie przed snem i przy zgaszonym świetle.
Teraz jakakolwiek sprzeczka między mną a mężem, to ja sobie myślę:
Ej, poczekaj. Zrobię Ci na złośc i Cie zdradzę!
A potem mi głupio.
Niestety grozi mi spotkanie z tamtym gościem w niedlugim czasie. W
miejscu gdzie alkohol leje się strumieniami. Ten koleś nie mógł by
byc ojcem moich dzieci, nie mam ochoty prac mu skarpetek. Jedyne co
mnie w nim pociaga to wiecie co...
I tak sobie myślę jak się z tego wyleczyc właśnie. Ktoś tak miał? ;)
Jakieś rady?
Młoda jestem. Nie denerwujcie się na mnie i bez złośliwości...
Albo nie! Właśnie bądźcie szczerzy i walcie prosto z mostu!!!
E.T.