Dodaj do ulubionych

boje sie, że zdradzę męża.

16.08.07, 01:35
Jestem mężatką. Męża znam trzy lata. Mamy półtora roczne dziecko
które jest owocem naszej Wielkiej miłości.
Zanim poznałam męża byłam kochanką pewnego mążczyzny. 27 lat
starszego mężczyzny. Było uroczo a przede wszystkim bez zobowiązań,
nasz związek opierał się raczej na seksie. Na bardzo ostrym i
ciekawym seksie (muszę o tym wspomniec). Było to spełnienie moich
wszelkich oczekiwań.
Potem poznałam męża. Najpierw Wielka miłośc. Niespełna rok po naszym
poznaniu się zaszłam w ciążę. Dopiero wtedy ze sobą zamieszkaliśmy.
Wcześniej bywałam u niego z doskoku. Mieszkałam w innym mieście.
Potem ciąża, małe dziecko.
Jak skończyłam karmic córę obudziły się we mnie jakieś żądze. Myślę,
że to przez zmiany hormonalne.
Mój mąż w łóżku jest taki zwyczajny. Nie potrafię go rozkręcic. |Nie
wiedziałam, że tak będzie jak za niego wychodziłam. Nie, oczywiście
dobrze na ze sobą, ale.... ale miałam w życiu o wiele ciekawsze
doświadczenia.
A mnie się nagle zachciało w nocy szalec. Oj, i to nie tylko w
nocy... W pogoni za tymi zachciankami jakoś tak samo wyszło,
nawiązałam kontakt z tamtym starszym facetem. Telefoniczny dzięki
bogu. I zaczęliśmy sobie wspominac. Co doprowadziło nas chyba do
uprawiania seksu przez telefon (przy okazji zadam jeszcze pytanie:
czy uważacie to za zdradę?). Jakoś tak się wkręciłam za ostro.
I zastanawiam się... Jestem jeszcze młoda, nie mam ochoty do końca
życia kochac sie przed snem i przy zgaszonym świetle.
Teraz jakakolwiek sprzeczka między mną a mężem, to ja sobie myślę:
Ej, poczekaj. Zrobię Ci na złośc i Cie zdradzę!
A potem mi głupio.
Niestety grozi mi spotkanie z tamtym gościem w niedlugim czasie. W
miejscu gdzie alkohol leje się strumieniami. Ten koleś nie mógł by
byc ojcem moich dzieci, nie mam ochoty prac mu skarpetek. Jedyne co
mnie w nim pociaga to wiecie co...
I tak sobie myślę jak się z tego wyleczyc właśnie. Ktoś tak miał? ;)
Jakieś rady?
Młoda jestem. Nie denerwujcie się na mnie i bez złośliwości...

Albo nie! Właśnie bądźcie szczerzy i walcie prosto z mostu!!!

E.T.


Obserwuj wątek
    • nzttk Re: boje sie, że zdradzę męża. 16.08.07, 01:39
      oj oj oj... ja też tak zrobiłam może nie z nudy seksem ale z czego innego...
      uważaj bo wszystko się psuje po zdradzie , inaczej bedziesz patrzyła na męża.. o
      seksie z nim nie wspomne...
      bedziec ciagle chciala tamtego...
      nie radze to naprawde duzo psuje
    • kapitan.hameryka Re: boje sie, że zdradzę męża. 16.08.07, 01:39
      Szkoda mi Twojego meza
    • mazria Re: boje sie, że zdradzę męża. 16.08.07, 09:39
      Dlaczego nie porozmawiasz o swoich oczekiwaniach i potrzebach z mężem? Byłoby
      Wam łatwiej. Może on nie wie, co lubisz, a czego nie? Może powinniście się
      nauczyć siebie? To jest przecież fascynujące ;)
    • kajda28 Re: boje sie, że zdradzę męża. 16.08.07, 10:20
      Niestety aby małżeństwo było udane musi być też zgranie w sypialni.
      Jeżeli tu się nie będziecie dogadywać- to sama widzisz do czego to
      prowadzi. Jeżeli chcesz być naprawdę w porządku, to albo nie kuś
      losy (spotkanie z byłym partnerem), musisz się zdecydować co jest
      ważniejsze dla Ciebie, mąż i nudne łóżko, czy zaspokojenie żądzy i
      mieć nadzieję że następny partner będzie i dobrym mężem i z
      temperamentem.
      A jeżeli od czasu do czasu skoczysz w bok, i przez to będziesz miała
      więcej energii i radości życia- to przecież nie ty pierwsza i nie
      ostatnia.
      Jesteś dorosła , musisz sama podjąć decyzję, najlepiej taką abyś
      później nie żałowała.
    • izabellaz1 Re: boje sie, że zdradzę męża. 16.08.07, 10:52
      eros_tanatos napisała:

      > Niespełna rok po naszym
      > poznaniu się zaszłam w ciążę. Dopiero wtedy ze sobą zamieszkaliśmy.
      > Wcześniej bywałam u niego z doskoku.

      No niestety nigdy nie zrozumiem dlaczego dziecko staje się motywacją do
      zamieszkania razem, do ślubu. A potem taki kwiatki wychodzą:(


      > Mój mąż w łóżku jest taki zwyczajny. Nie potrafię go rozkręcic.
      > Nie wiedziałam, że tak będzie jak za niego wychodziłam. Nie,
      > oczywiście dobrze na ze sobą

      > Jestem jeszcze młoda, nie mam ochoty do końca
      > życia kochac sie przed snem i przy zgaszonym świetle.

      Spójrz na dwa powyższe cytaty. Naprawdę było Ci dobrze? Zawsze? Skoro tak
      wyglądał seks z Twoim mężem to łudziłaś się, że nie będziesz wspominać tego
      ekstra sprzed związku z Nim?
      I ja chyba Cię rozumiem. Mam 26 lat i jakbym miała świadomość takiego seksu z
      własnym mężem, o którym piszesz i podjęte próby zmiany sytuacji nic by nie dały
      to rozważyłabym możliwość rozstania.

      Aha...próbowałaś z mężem rozmawiać o tym co Cię kręci? Co lubisz?
    • eros_tanatos rozmawiałm z mężem. 16.08.07, 12:49
      powiedział, że dla niego dobrze jest tak jak jest... :(
      • izabellaz1 Re: rozmawiałm z mężem. 16.08.07, 12:50
        eros_tanatos napisała:

        > powiedział, że dla niego dobrze jest tak jak jest... :(

        No to jak DLA NIEGO jest dobrze i ma w d**e, że Tobie nie jest to niech się w
        nią ugryzie.
        • tomilidzons Re: rozmawiałm z mężem. 16.08.07, 12:54
          > No to jak DLA NIEGO jest dobrze i ma w d**e, że Tobie nie jest to niech się w
          > nią ugryzie.

          czy to znaczy, że jak ja lubię anala a kobieta nie to mogę jej to samo
          powiedzieć i mieć ją daleko w d**ie? :))
          • izabellaz1 Re: rozmawiałm z mężem. 16.08.07, 13:10
            tomilidzons napisał:

            > czy to znaczy, że jak ja lubię anala a kobieta nie to mogę jej to samo
            > powiedzieć i mieć ją daleko w d**ie? :))

            Odwracasz kota ogonem ale niech Ci będzie.
            Jeżeli dla jednej osoby anal jest taki ważny a drugą mdłości wzbieraja na samą
            myśl to chyba nie są dopasowani i po co obie strony mają się męczyć ze sobą?
            • tomilidzons Re: rozmawiałm z mężem. 16.08.07, 13:14
              nic nie odwracam, autorka sama napisała, ze wcześniej miała bardzo wyuzdany
              seks, z mężem ma NORMALNY a chciała by znowu mieć niestandardowy, czyli kto ma
              coś skopane, ona bo jest "otwarta na nowe doświadczenia" czy on, bo jest
              standardowy w sprawach łóżkowych?
              I teraz nasuwa się pytanie, czy jeśli jedna strona ma wieksze oczekiwania od
              partnera, to ma prawa go zdradzać lub rozwalić z tego powodu zwiazek? Chyba
              oczywiste jest, że nikt nigdy w 100% się nie dopasuje, jeden woli to drugi
              tamto, z kolei jeszcze inny nie zgodzi się na to co proponuje partner. czy Twoim
              zdaniem, jeśli autorkę podnieca, gdy mąż oddaje na nią mocz (wcześniej
              kochanek), to czy ten powinien się na to zgodzić? Przciez ludzie mają różne
              upodobania :)))
              • tygrysio_misio Re: rozmawiałm z mężem. 16.08.07, 18:48
                to nie ona rozwala zwiazek ale oni oboje...

                on tez w jakis sposob odpowiada za ta zdrade...tym,ze nie slucha jej
                i nie probuje dojsc do kompromisu


                i teraz pytanie...czy trwac w takim nieudany mzwiazku i krzywdzisc
                wszytskich w rodzinie??
                • xvqqvx Re: rozmawiałm z mężem. 16.08.07, 18:53
                  tygrysio_misio napisała:

                  > on tez w jakis sposob odpowiada za ta zdrade...tym,ze nie slucha
                  jej
                  > i nie probuje dojsc do kompromisu
                  Oczywiście, gdyby eros_tanatos był facetem, któremu przypomniała się
                  dawna kochanka, bo żona lubi tylko "po Bożemu" to ta żona byłaby tak
                  samo potępiona?:-)

                  > i teraz pytanie...czy trwac w takim nieudany mzwiazku i krzywdzisc
                  > wszytskich w rodzinie??
                  Wg takiej Nati.82 lepiej tak i od czasu do czasu zdradzić. :-)
                  • tygrysio_misio Re: rozmawiałm z mężem. 17.08.07, 18:51
                    tak...zawsze odpowiadaja obie strony

                    a szczegolnie jesli zwiazek rozwala sie przez sex..nie mozna winic
                    tylo jednej strony za to,ze ma inne wymagania...najczesciej
                    problemem w takich sprawach jest bra checi na kompromis....

                    jesli kompromis zawodzi o trzeba szukac gdzie indziej..jesli na
                    kompromis nie mozna pojsc to juz nie tylko sprawa tego czego ten
                    kompromis ma dotyczyc ale tez tego,ze druga strona nie toleruje
                    potrzeb pratnera...a wtedy to juz tylo sie rozejsc

                    naczytalam sie kiedys forum "brak sexu w malzenstwie" i uwierzcie
                    mi, ze to o czym jest mowa z glownym poscie jest bardzo czeste i
                    wyglada tak samo z obu stron...nie wazne czy z braku odpowiedniego
                    sexu zdradza mezczyzna czy kobieta
                    • xvqqvx Re: rozmawiałm z mężem. 18.08.07, 08:13
                      To sprawa jasna.:-)
      • kontik_71 Re: rozmawiałm z mężem. 16.08.07, 12:50
        No to teraz raczej z pewnoscia go zdradzisz... Ale chyba sobie na to
        zasluzyl
      • mala_mee Re: rozmawiałm z mężem. 16.08.07, 12:53
        A nie interesuje go to, że dla Ciebie nie jest dobrze tak jak jest???
        Taki nie kumaty żeby nie wiedzieć, że jak nie masz w domu tego co
        potrzebujesz to istnieje szansa, że pójdziesz po to gdzieś indziej???
        • simon_r Kali ukraść krowę... :)) 16.08.07, 12:57
          hehe.... no proszę te same osoby, które facetów zdradzających nazywają najgorzej
          jak tylko potrafią, tutaj pięknie usprawiedliwiają dziewczynkę, która nie
          potrafi zapanować nad swoimi żądzami..

          Moralność Kalego drogie panie...

          -------------------
          Pomóżcie w projekcie - Klik TU
          A TU - wieczorne marudzenia zgreda
          • tomilidzons Re: Kali ukraść krowę... :)) 16.08.07, 12:59
            dokładnie to samo pomyślałem :))

            jakby nie było najczęsciej to mężczyźni mają bardziej "wyuzdane" fantazje, nie
            wiedzialem, ze odmowa spełnienia ich przez partnerkę uspraiwedliwa zdradę... na
            ale już wiem, teraz przynajmniej bedę miał czyste sumienie :)))
          • izabellaz1 Re: Kali ukraść krowę... :)) 16.08.07, 13:08
            simon_r napisał:

            > hehe.... no proszę te same osoby, które facetów zdradzających nazywają najgorze
            > j
            > jak tylko potrafią, tutaj pięknie usprawiedliwiają dziewczynkę, która nie
            > potrafi zapanować nad swoimi żądzami..
            >
            > Moralność Kalego drogie panie...

            Absolutnie nie. Znajdź mi jakikolwiek mój post nazywający kogokolwiek w
            obraźliwy sposób. Dorosłe osoby robią to co uważają za stosowne i nic mi do tego.
            A seks jest dla mnie na przykład bardzo ważny. Jeśli od zawsze jest kiepsko i
            żadna strona nie robi nic żeby było fajnie obu osobom to sorry ale
            kilkudziesięciu lat spędzonych u boku takiej osoby sobie nie wyobrażam.
          • mala_mee Re: Kali ukraść krowę... :)) 16.08.07, 13:10
            Wypraszam sobie. Ja tylko sugeruję, że laska powinna mu uświadomić
            czego jaj brakuje. A nie od razu lecieć w ramiona innego.
            • tomilidzons Re: Kali ukraść krowę... :)) 16.08.07, 13:15
              a jeśli brakuje jej tego, czego mąż dac nie może?
              • kontik_71 Re: Kali ukraść krowę... :)) 16.08.07, 13:16
                To bedzie musiala podjac decyzje z cala swiadomoscia konsekwencji i
                to bez wzgledu na to jaka ta decyzja bedzie
                • nati.82 Re: Kali ukraść krowę... :)) 16.08.07, 14:20
                  Jeśli się miało wczesniej całą bombonierkę, to trudno zadowolić się
                  teraz jednym cukierkiem. Z pełnego erotyzmu związku dziewczyna
                  weszła w pieluszki i małżeński obowiazek. Jesli ma duzy temperament
                  to naprawdę trudno jej bedzie żyć przy męzu, który ma inne
                  oczekiwania niż ona. Nie popieram zdrady, ale też nie jestem za tym,
                  by sie poświęcać. Ktoś już wyżej napisał, że z tą zdradą to
                  ostrożnie, bo nic pozniej nie będzie już takie samo. Ja bym jednak
                  postawiła na męża i pokazała mu, co lubię.
                  • eros_tanatos Re: Kali ukraść krowę... :)) 16.08.07, 14:54
                    • eros_tanatos dziękuję za tę odpowiedź. 16.08.07, 14:56
                      Uważam, że w pełni mnie zrozumiałas...
                      Ale ja staram się mu powiedziec. Mówiłam. Nie dociera. Jakaś
                      dyskusja, argumenty i ja w końcu jestem przegrana.
                      • tomilidzons Re: dziękuję za tę odpowiedź. 16.08.07, 15:02
                        > Ale ja staram się mu powiedziec. Mówiłam. Nie dociera. Jakaś
                        > dyskusja, argumenty i ja w końcu jestem przegrana.

                        to po co się zanim wiązałaś? nie wyglądasz na taką co to tylko po slubie,
                        doskonale więc wiedziałas jaki jest w łózku, nie lepiej było zostać z
                        kochankiem/kochankami?
                        • xvqqvx Re: dziękuję za tę odpowiedź. 16.08.07, 17:30
                          > nie lepiej było zostać z
                          > kochankiem/kochankami?
                          Ale mąż to dobra partia i przed koleżankami można poszpanować, że
                          jest się już mężatką. :-)
                          • eros_tanatos poszpanowac? co za brednie? 16.08.07, 18:19
                            Ile TY masz lat? W jakich kategoriach myślisz?
                            • xvqqvx A co innego? 16.08.07, 18:27
                              > Ile TY masz lat?
                              Więcej niż Ty.:-)

                              >W jakich kategoriach myślisz?
                              Na pewno nie w kategoriach 22-25-latki, która nie dojrzała do
                              poważnego związku i co gorsza kreuje się na "ofiarę". :-)
                      • nati.82 Re: dziękuję za tę odpowiedź. 16.08.07, 15:04
                        wiem, wiem... rozumiem... pokaż mu, co lubisz...pokaz mu, że sama
                        tez się świetnie bawisz, że potrafisz sie zadowolic... bo zdrada
                        będzie złem koniecznym niestety, ale z drugiej strony nie warto
                        poświęcać siebie i swoich pragnień!!!!! powodzenia!
                        • xvqqvx Re: dziękuję za tę odpowiedź. 16.08.07, 17:38
                          > drugiej strony nie warto
                          > poświęcać siebie i swoich pragnień!!!!! powodzenia!
                          A rozwieść się nie można?

                          A prawda - kto ją będzie utrzymywał. :-)
                      • lolyta Re: dziękuję za tę odpowiedź. 16.08.07, 20:51
                        > Uważam, że w pełni mnie zrozumiałas...
                        > Ale ja staram się mu powiedziec. Mówiłam. Nie dociera. Jakaś
                        > dyskusja, argumenty i ja w końcu jestem przegrana.

                        Upewnij sie ze on rozumei ze Tobei nei jest z tym dobrze i zapytaj, co on na
                        Twoim miejscu by zrobil.
                        A niezaleznei od tego nalezy popracowac nad jego wyobraznia - no w koncu jak sie
                        ma 10 lat to calowanei z jezyczkiem sie wydaje szczytem obrzydliwosci, do
                        wszystkiego trzeba dojrzec, samo z siebie nei "zakliknie".
    • xvqqvx Re: boje sie, że zdradzę męża. 16.08.07, 14:24
      Zacznijmy od tego, że istnieje między wami olbrzymia różnica temperamentów seksualnych. Cyt. z innego wątku (twój):
      > mój małż jest po trzydziestce
      > ja mam 25 lat
      > ja miałam dziesięciu, on trzy w łóżku...
      A w połączeniu z tym, że znacie się 3 lata, to wychodzi, że Ty w wieku 22 lat miałaś 10, a on w wieku około 30 - 3.
      Różnica olbrzymia i jakoś nie uwierzę, że przez 3 lata nie istniała.

      > owocem naszej Wielkiej miłości.
      Wielkiego zakochania i odrobiny (lub więcej) wyrachowania ze strony kobiety, która "złapała" dzięki temu męża (i to przed koleżankami pewnie - Hip! Hip! Hurra! :-)).

      > Zanim poznałam męża byłam kochanką pewnego mążczyzny. 27 lat
      > starszego mężczyzny... Na bardzo ostrym i
      > ciekawym seksie (muszę o tym wspomniec)... Było to spełnienie
      > moich wszelkich oczekiwań
      Oprócz tego, że brakło mężusia. :-)

      > Potem poznałam męża. Najpierw Wielka miłośc.
      Raczej zakochanie. :-)

      > Niespełna rok po naszym
      > poznaniu się zaszłam w ciążę.
      Pewnie "dobra partia", a i nieskłonna do zdrad, czy zabawiania się.

      > Jak skończyłam karmic córę obudziły się we mnie jakieś żądze.
      > Myślę, że to przez zmiany hormonalne.
      Raczej z nudów - po prostu nie masz zajęcia, a oprócz seksu prawdopodobnie nie znasz innych sposobów zabicia nudy. :-)

      > Mój mąż w łóżku jest taki zwyczajny. Nie potrafię go rozkręcic.
      > Nie wiedziałam, że tak będzie jak za niego wychodziłam.
      Ple! Ple!
      Bujać to my, ale nie nas.:-)
      A poważnie - dziecko skąd się wzięło w rok po poznaniu się?
      Z wiatru, ognia, wody czy ziemi (a może z chińskiego 5 żywiołu, czyli metalu)?
      Wcześniej w łóżku było dobrze, a teraz źle.

      > Nie, oczywiście
      > dobrze na ze sobą, ale.... ale miałam w życiu o wiele ciekawsze
      > doświadczenia.
      A po coś wychodziła za niego?
      Bo dobra partia? Pewnie dobra praca i w ogóle. :-)

      > A mnie się nagle zachciało w nocy szalec. Oj, i to nie tylko w
      > nocy... W pogoni za tymi zachciankami jakoś tak samo wyszło,
      > nawiązałam kontakt z tamtym starszym facetem.
      Aha.

      > I zastanawiam się... Jestem jeszcze młoda, nie mam ochoty do końca
      > życia kochac sie przed snem i przy zgaszonym świetle.
      A wcześniej miałaś? Nie rób z siebie "ofiary", bo to śmieszne.
      Po prostu zależało ci na posiadaniu męża i rodziny, a teraz jest dziecko, to i mężuś taki skory do rozwodu nie będzie i będzie można poszaleć. :-)

      > Teraz jakakolwiek sprzeczka między mną a mężem,
      Czyli tak dobrze nie jest - a może mąż w końcu przejrzał na oczy. :-)

      > to ja sobie myślę:
      > Ej, poczekaj. Zrobię Ci na złośc i Cie zdradzę!
      Masz 25 lat, a coś mi się wydaje, że mentalnie nie dorastasz do poziomu przeciętnej 19-latki. :-)

      > Niestety grozi mi spotkanie z tamtym gościem w niedlugim czasie.
      Rozumiem, że pójście jest obowiązkowe.

      > Ten koleś nie mógł by
      > byc ojcem moich dzieci, nie mam ochoty prac mu skarpetek.
      > Jedyne co mnie w nim pociaga to wiecie co...
      Czyli mężuś do dzieci, a kochanek do zabawy.

      > Młoda jestem.
      Wiesz - znałem kiedyś 18-latkę. Gdyby was zestawić razem, to 99,(9)% uznałoby, że ona jest dojrzałą 25-latką, a ty dziecinną nastolatką.

      > Nie denerwujcie się na mnie i bez złośliwości...
      Nie - wszyscy mają cię pogłaskać po główce i "pobłogosławić" do zdrady...
      • eros_tanatos dziękuję 16.08.07, 15:12
        za tę jak że nie trafną i naprawdę mało błyskotliwą nadinterpretację
        mojego kazusu.
        • mala224 Re: dziękuję 16.08.07, 15:52
          Znam taka jedną co miała taki problem jak ty. Jej małżeństwo sie rozpadło, a jej
          córka mówi że ma ciągle nowych wujków. Rób co chcesz, ale w moich oczach nie
          zasługujesz na nic, a na pewno nie na dziecko i męża. A ten sex przez telefon i
          tylko potwierdził jaka zdz..a z ciebie. Sory, ale sama chciałaś szczerości tą ją
          masz.
          • xvqqvx Re: dziękuję 16.08.07, 17:28
            Ona chciała pogłaskania po główce. Niestety to forum ją zawiodło. :-)
        • zdzichu-nr1 Re: typowa sytuacja 16.08.07, 15:55
          Wiele Pań łapie na męża stateczne i porządne kalesony, święcie wierząc, że te
          kalesony po ślubie będą również od czasu do czasu pełnić rolę wyuzdanych stringów.

          A tymczasem kalesony to kalesony - ciepłe, grzeją, zapewniają poczucie
          bezpieczeństwa, ale do ostrego seksu się nie nadają.

          W życiu zawsze jest coś za coś i Pani eros_tanatos już to wie, zdaje się.
        • xvqqvx Błagam o wybaczenie... 16.08.07, 17:27
          za to, że nie spełniłem twych oczekiwań czyli "rozgrzeszenia" ciebie
          i stwierdzenie jakaś ty biedna przez złego męża. :-)
          • kontik_71 Re: Błagam o wybaczenie... 16.08.07, 18:53
            Ty naprawde nie potrafisz czytac ze zrozumieniem.. :(
            • xvqqvx Re: Błagam o wybaczenie... 16.08.07, 18:55
              kontik_71 napisał:

              > Ty naprawde nie potrafisz czytac ze zrozumieniem.. :(
              Wiesz zgadzam się, TY Kontiku_71 nie umiesz czytać ze
              zrozumieniem. :-)
    • ansag Re: boje sie, że zdradzę męża. 16.08.07, 17:13
      Popieram kogoś przede mną, kto powiedział, że zapewne mąż, to była dobra partia.

      Trzeba było z brzuchem iść do ostrego kochanka i powiedzieć mu: Mam dziecko z
      innym, ale to Ty mnie podniecasz.

      Wyśmiałby Cię, a potem zwiał gdzie pieprz rośnie.
      Na pewno to wiedziałaś, więc byłaś dalej z teraz obecnym mężem i nagle zachciało
      Ci się seksu w południe na stole, a najlepiej zerżnięcia... A masz łagodny,
      normalny seks w nocy z mężem.

      Może lepiej zastanów się, co by było, gdyby Twój mąż nie miał ochoty kochać się
      z Tobą? Szkoda mi tego faceta.

      Tamten stary padalec niedługo się przewróci, a Ty chcesz rozwalić swoje
      małżeństwo, bo mąż woli być dla Ciebie delikatny i czuły, a nie dmuchać Cię jak
      dziwkę?

      A poza tym, jak to się wyda, on zabierze Ci to dziecko, pozbawi praw
      rodzicielskich, rozwiedzie się z Tobą, a Ty zostaniesz sama, zapewne już nad
      grobem tego padalca.

      No, ale to Twój wybór.
      • eros_tanatos do ansag: 16.08.07, 18:04
        > Popieram kogoś przede mną, kto powiedział, że zapewne mąż, to była
        dobra partia

        Faktycznie była i jest to niesamowita partia. Kocham go ogromnie.
        Jest czuły i faktycznie daje mi ogromne poczucie bezpieczeństwa...


        > Trzeba było z brzuchem iść do ostrego kochanka i powiedzieć mu:
        Mam dziecko z
        > innym, ale to Ty mnie podniecasz.

        Nie. Nie miałam zupełnie potrzeby iśc z brzuchem do kochanka.
        Całkiem o nim zapomniałam. Po co miałą bym iśc z brzuchem do
        kochanka?


        > Wyśmiałby Cię, a potem zwiał gdzie pieprz rośnie.
        > Na pewno to wiedziałaś, więc byłaś dalej z teraz obecnym mężem

        Jeszcze raz powtarzam, że nie małam powodów isc z brzuchem do
        kochanka. Chociaż kochanek też jest normalnym facetem. Oglądał
        zdjęcia mojej córy, wiedział o ślubie, cieszył się, że mój M
        zostanie moim mężem, bo go dobrze zna.
        Byłam i jestem z mężem bo go kocham. Dla niego żuciłam Stare życie.
        Zostawiłam i popałiłam mosty za sobą... Nie robi się takich rzeczy
        dla kasy. Uwierzcie mi...


        > Może lepiej zastanów się, co by było, gdyby Twój mąż nie miał
        ochoty kochać się
        > z Tobą? Szkoda mi tego faceta.

        Niestety nie jestem w stanie sobie wyobrazic co by było, gdyby M.
        się ze mną nie kochał. Ale kocha się.
        Mnie też go żal, bo bardzo go kocham. I chciała bym, żebyśmy sobie
        odpowiadali wzajemnie. Nie obwiniam też go o jego temperament... Ani
        siebie o mój!


        > Tamten stary padalec niedługo się przewróci, a Ty chcesz rozwalić
        swoje
        > małżeństwo, bo mąż woli być dla Ciebie delikatny i czuły, a nie
        dmuchać Cię jak
        > dziwkę?


        No wiesz... Każdy może miec inne oczekiwania. Nie muszę go
        błogosławic za to, że nie jest jebaką, że traktuje mnie czule i
        delikatnie. Ja mam takie a nie inne potrzeby. Nie uważam, że gorsze.
        Tylko jakoś tak brzydziej się nazywają (ostry seks). No nie budzą
        dobrzych skojarzeń, prawda...?
        I nie staram się rozwalic małżeństwa. Staram się jakoś temu
        zaradzic. Ten wątek nie został założony po to, abyście dali mi
        krzyżyk na drogę do łóżka starego kochanka. Ja raczej chciałam,
        żebyście mnie ocenili, bo może ja straciłam gdzieś jakiś obiektywizm
        wobec siebie. Kocham męża. Bardzo. Było mi z nim dobrze. Ale coś się
        odezwało, coś przypomniało jak już wyszłam z tych pieluch. Chce,
        żeby było dobrze. Mój mąż nie zasługuje na zdradę. O nie!


        > A poza tym, jak to się wyda, on zabierze Ci to dziecko, pozbawi
        praw
        > rodzicielskich, rozwiedzie się z Tobą, a Ty zostaniesz sama,
        zapewne już nad
        > grobem tego padalca.

        Co ma się wydac?
        Do niczego nie doszło. Doszło jedynie do jakichś smsów które
        wzbudziły we mnie mały dreszczyk.
        No i doszło w mojej główie. Ale myślę, że fakt, iż nadal podobają mi
        się inni faceci jest za wszechmiar pozytywny. Tylko nie bardzo umiem
        sobie z tym poradzic.
        Może owszem, została bym sama. Ale nie nad grobem "tego padalca" bo
        jak pisałam mam sentyment tylko do jego "ogonka". A po co mi ogonek
        w grobie?


        > No, ale to Twój wybór.
        Nic jeszcze nie wybrałam. Ludzie! Wy czytacie to co chcecie
        przeczytac!
        Nie określałam się z niczym!

        • xvqqvx Re: do ansag: 16.08.07, 18:44
          eros_tanatos napisała:
          > Faktycznie była i jest to niesamowita partia. Kocham go ogromnie.
          > Jest czuły i faktycznie daje mi ogromne poczucie bezpieczeństwa...
          Ale nie jest takim ogierem, jak kochanek. :-)

          > Nie. Nie miałam zupełnie potrzeby iśc z brzuchem do kochanka.
          > Całkiem o nim zapomniałam.
          A gdy dziecko odchowane, to sobie przypomniałaś. :-)

          > Oglądał
          > zdjęcia mojej córy, wiedział o ślubie, cieszył się, że mój M
          > zostanie moim mężem, bo go dobrze zna.
          Przed chwilą pisałaś, że całkiem wtedy o nim zapomniałaś. :-)
          Coś plączesz się w zeznaniach. :-)

          > Byłam i jestem z mężem bo go kocham. Dla niego żuciłam Stare
          życie.
          Ale z dawnym kochankiem na zakrapianą imprezę to się iść chce.

          > Zostawiłam i popałiłam mosty za sobą... Nie robi się takich rzeczy
          > dla kasy. Uwierzcie mi...
          TRUTUTU! TRUTUTU! Jaka wielka bohaterka.
          Klękajcie narody przed nią.

          A teraz przestań sobie tak słodzić, bo to staje się śmieszne i
          żałosne.:-)

          > Niestety nie jestem w stanie sobie wyobrazic co by było, gdyby M.
          > się ze mną nie kochał. Ale kocha się.
          Tylko nie jest ogierem jak tamten.

          > Mnie też go żal, bo bardzo go kocham. I chciała bym, żebyśmy sobie
          > odpowiadali wzajemnie.
          Jest takie powiedzenie - gdy małżeństwo psuje się najszybciej widać
          to w sypialni. :-)
          A i te słowa co kilka zdań "kocham go" - czyżbyś tak mało była tego
          pewna, że stale musisz to powtarzać. :-)

          > No wiesz... Każdy może miec inne oczekiwania. Nie muszę go
          > błogosławic za to, że nie jest jebaką, że traktuje mnie czule i
          > delikatnie. Ja mam takie a nie inne potrzeby. Nie uważam, że
          gorsze.
          > Tylko jakoś tak brzydziej się nazywają (ostry seks). No nie budzą
          > dobrzych skojarzeń, prawda...?
          Ależ miej jakie chcesz, tylko nie rób z siebie "ofiary" i "wielkiej
          bohaterki", bo to jest żałosne.

          > I nie staram się rozwalic małżeństwa. Staram się jakoś temu
          > zaradzic.
          A kto napisał, że ma zamiar spotkać się na zakrapianej imprezie z
          byłym kochankiem?:-)

          > Ten wątek nie został założony po to, abyście dali mi
          > krzyżyk na drogę do łóżka starego kochanka.
          Czyżby?:-)

          > Ja raczej chciałam,
          > żebyście mnie ocenili, bo może ja straciłam gdzieś jakiś
          obiektywizm
          > wobec siebie.
          To czemu tak się rzucasz, kiedy ta ocena jest negatywna i nie polega
          na głaskaniu po główce?

          > Kocham męża. Bardzo.
          Niepewność.:-)

          > Było mi z nim dobrze. Ale coś
          się
          > odezwało, coś przypomniało jak już wyszłam z tych pieluch.
          Brak zajęcia.
          Prawdopodobnie siedzisz w domu, macie gosposię, to i się nudzisz. :-)

          > Chce,
          > żeby było dobrze. Mój mąż nie zasługuje na zdradę. O nie!
          Zaraz się rozpłaczę na te teksty z telenoweli - może sprzedaj to
          Brazylijczykom czy innym Kolumbijczykom. :-)

          > Co ma się wydac?
          > Do niczego nie doszło.
          Jeszcze nie. :-)
          Ale ktoś tutaj zamierza się spotkać na zakrapianej imprezie. :-)

          > Doszło jedynie do jakichś smsów które
          > wzbudziły we mnie mały dreszczyk.
          > No i doszło w mojej główie. Ale myślę, że fakt, iż nadal podobają
          mi
          > się inni faceci jest za wszechmiar pozytywny. Tylko nie bardzo
          umiem
          > sobie z tym poradzic.
          Na pewno wspólna wizyta u seksuologa więcej zdziała niż zakrapiana
          impreza z dawnym kochankiem. :-)
        • ansag eros_tanatos... 16.08.07, 20:01
          Chciałam Ci tylko OSTRO uzmysłowić, co by było, gdybyś jednak się skusiła.
          • xvqqvx Re: eros_tanatos... 16.08.07, 20:41
            ansag napisała:
            > Chciałam Ci tylko OSTRO uzmysłowić, co by było, gdybyś jednak się
            skusiła.
            Wtedy ona przyjdzie tu na forum i ponownie zacznie się nad sobą
            użalać aż zacznie się koncert:
            Solistka (eros_tanatos): Jaka ja biedna! Współczujcie mi wszyscy!
            BUUU!
            Chór towarzyszący (Kontik, Nati etc.): Jak ona biedna! Współczujmy
            jej wszyscy!
            Chór ogólny (forum): Buuu!!!
            • ansag Re: eros_tanatos... 16.08.07, 21:31
              :D ;)
        • cynamonowapuma Re: do ansag: 22.08.07, 09:41
          >Ja raczej chciałam,
          > żebyście mnie ocenili, bo może ja straciłam gdzieś jakiś
          obiektywizm
          > wobec siebie. Kocham męża. Bardzo. Było mi z nim dobrze. Ale coś
          się
          > odezwało, coś przypomniało jak już wyszłam z tych pieluch. Chce,
          > żeby było dobrze. Mój mąż nie zasługuje na zdradę. O nie!

          Witam
          Ja proponuje zebys przeczytala te wszystkie rdy, przemyslala sprawe
          ale ostateczna decyzje podejmij zgodnie ze swoim sumieniem i tym co
          serce i rozum! Ci dyktuje.
          Ludziom na forum latwo jest oceniac innych, czesto zagubionych na
          zyciowym zakrecie. Widze ze dla wiekszosc temat jest albo czarny
          albo bialy a w zeczywistosci niestety jest troszke inaczej.
          Ja tez przezylam kiedys cos podobnego i wiem nie bardzo ciezko jest
          wybrac miedzy kims na widok kogo oprzechodza Ci momentalnie dreszcze
          i dostajesz orgazmu prawie na sama mysl ;) (jednak rozsadek
          podpowiada ze jest to sosba tylko do zabawy, malo odpowiedzialna
          itd) a kims kto jest kochany, dobry stara sie, kocha Cie i jest tak
          obrzydliwie kochany, dobry i nudny ze az Cie mdli :)) DRAMAT

          Wiesz ja kiedys poznalam tego pierwszego faceta(krotki intesywny
          zwiazek), chyba mialam wtedy taki okres w zyciu jak Ty teraz (jakas
          burza hormonalna czy co ;)) Z pewnych powodow (rozsadek) rozstalismy
          sie. Nie moglam o nim zapomniec. Dzwonil, pisal, kusil. Pomyslalam
          raz sie zyje , sprobowalam znowu i... nie zaluje.
          choc tak bardzo zdruzgotalo mnie to psychicznie...
          seks byl jedynym pozytywem tego zwiazku, cala reszta-tragedia. Nie
          moglam na niego liczyc, nie moglam mu ufac, mial takiego diabla w
          oczach ktory mnie krecil ale byl chwiejny emocjonalnie, zmienny.
          Wszystkiemu co wzle bylam winna ja, zero kompromisow, tylko seks
          seks seks - wtedy bylo wspaniale. W koncu popadlam w jakas
          depresje, chcialam zeby ktos mnie przytulil, kochal, dal poczucie
          bezpieczenstwa. Rozstalismy sie, dlugo to odchorowywalam chociaz to
          tez byl taki "chwilowy" flircik a zakonczeniem latwym do
          przewidzenia :(
          Dzieki temu wiem juz czego oczekuje od faceta, od zycia. Nie ma
          idealow. Udane zycie erotyczne jest bardzo wazne ale mysle ze kazdy
          na pewnym etapie zycia ma taka ochote na zmiane? na sprobowanie
          czegos innego, na kogos innego? Trzeba do tego podejsc z glowa, bo
          tak probowac mozna sobioe cale zycie i zyc sobie tym erotycznym
          upojeniem bedac w zeczywistosci bardzo samotnym.

          Moim zdaniem powinnas zrobic tak:
          zapomnij o tym bylym kochanu. Sama sobie to wytlumacz, to bylo
          kiedys, jest juz koniec, co z tego ze byl dobry w lozku na dluzsza
          mete nic by z tego nie wyszlo, nie znasz go, nie wiesz jak
          zachowalby sie w trudnych zyciowych sytuacjach, moze zostawilby Cie
          dla mlodszej, swiezutkiej laleczki a CViebie wyrzucilby jak smiecia.

          Postepowanie Twojego meza to jakas porazka.
          Powiedz mu dosadnie co o tym myslisz. Przecie rozne temperamenty to
          normalna sprawa ale trzeba razem sie starac zeby wszystko
          wspolgralo.
          Walcz o to malzenstwo. Jesli dalej bedzie Cie olewal moze postaraj
          sie wzbudzic w nim zazdrosc, moze niech zacznie podejrzewac ze masz
          maly romansik? Moze zorganizuj jakas fajna kolacyjke zakrapiana,
          moze mezowi puszcza hamulce? Moze jakies kino, sauna?

          Jak maz dalej po dlugich staraniach bedzie oporny (miejmy nadzieje
          ze nie) sama sobie odpowiedz czy wogle chcesz z nim byc kolejne lata
          swojej mlodosci? Niezaleznie od tego faceta ktory gdzies tam Cie
          kusi, zapomnij o tym.
          Jesli taki kibel bedzie caly czas, rozstancie sie i znajdz sobie
          kogos z kim bedziesz szczesliwa w zyciu i w lozku.

          W miedzy czasie moze warto skoczyc na silownie zeby troszke
          rozladowac napiecie i zajac czas, nie myslec o bzdurach?
          Czy Ty pracujesz zawodowo, czy siedzisz w domu?

          Pozdrawiam i zycze duzo szczescia :))

          sorki za chaotyczny post ;)
          • xvqqvx Re: do ansag: 22.08.07, 11:14
            Droga Pumo z cynamonu! :-)

            A nie zauważyłaś, że seks stanowi tylko jeden z aspektów tego, że to małżeństwo sypie się.
            Poczytaj wypowiedzi autorki w innych wątkach - nie tylko tu chodzi o niski temperament seksualny męża, ale także o mentalność autorki nastawionej na branie i uważającej, że otoczenie jest przede wszystkim po to, aby zaspokajać jej zachcianki, a samej nie za bardzo kwapiącej się do dania czegokolwiek.

            A w takim wypadku nawet mąż z temperamentem miałby dość.:-)
            • cynamonowapuma Re: do ansag: 22.08.07, 13:16
              > Droga Pumo z cynamonu! :-)
              > A nie zauważyłaś, że seks stanowi tylko jeden z aspektów tego, że
              to małżeństwo
              > sypie się.
              > Poczytaj wypowiedzi autorki w innych wątkach - nie tylko tu chodzi
              o niski temp...................................

              Drogie literki alfabetu xvqqvx :)
              Nie specjalnie mam czas i ochote wyszukiwac watki autorki ;)
              Co to jej dylematow mysle ze kazdy na jakims etapie zycia takie ma.
              Prosila o obiektywna ocene jej zachowania, napisalam co mysle.
              Uwazam ze jezeli chodzi o meza szkodzi sam sobie , nie pomagajac w
              wypracowaniu jakiegos kompromisu i jest to poczatek konca.
              Pomimo tego uwazam ze warto walczyc o to malzenstwo, moze to jakis
              kryzys? nie wiem.
              Moze faktycznie autorka watku jest egoistka ktora mysli ze do konca
              zycia wszyscy dookola beda spelniac jej zachcianki, jesli tak szybko
              i bolesnie sie rozczaruje, uwazam ze w dzisiejszym swiecie nie ma
              miejsca dla takich ludzi.
              Kazdy w mniejszym lub wiekszym stopniu musi sobie wypracowac udany
              zwiazek, rodzine, itd. Jesli ktos tylko bierze i ma pretensje do
              calego swiata, ze nie moze zlapac zlotej ryki, nie nasza sprawa.
              Niech sobie zyje w tym swoim swiecie, ja skladam tylko kondolencje ;)

              Pozdrowionka dla wszystkich i duzo oprzyjemnosci w zyciu
              erotycznym ;P
    • inna.inna przypominasz mi trochę mnie 16.08.07, 17:26
      Mam takiego kogoś. Starszy o 23 lata. Dobry seks. Ostry seks. Bez zahamowań.
      Wyję z rozkoszy przy nim.
      Mam też faceta, jestem z nim zaręczona i wiem, że nie wyjdę za niego. Nie umiem
      byc przy nim tak samo rozluźiona, otwarta, przeżywać tak radosnego seksu.
      Nie będę ani z jednym, ani z drugim.
      I wiem, że powinnam zacząć szukać trzeciego, bo w tym układzie nie ma lepszego
      wyjścia.
      Ty wybrałaś. Ja już wiem, że wyboru nie mam.
      A co do Ciebie - seks jest b. ważny. Na Waszym najbliższym spotkaniu na pewno
      nie będziecie sobie patrzeć tylko w oczy. Może nie warto wywoływać wilka z lasu?
    • kontik_71 Do xvqqvx 16.08.07, 17:49
      Czyzbys byla zdradzona zona lub byl zdradzonym mezem? Skad tyle jadu
      i "bezinteresownej" zlosci?
      • eros_tanatos a mnie się wydaję, że on/ona sądzie wedle siebie. 16.08.07, 18:10
        Przykro mi, że w ludziach widzi tylko złe.. Widocznie sam/a czyje
        się zły/a niedoceniony/a.
        żal mi...
        siebie też mi żal. nie jestem święta. Ale staram się zachowac
        jakikolwiek obiektywizm.
        • syriana Re: a mnie się wydaję, że on/ona sądzie wedle si 16.08.07, 18:19
          nie dojrzałaś do poważnego i stałego związku

          rozumiem Twoje oczekiwania ekscytacji w łóżku, frustrację wywołaną
          niespełnionymi marzeniami, ale kontakt z tamtym facetem, głupawe myśli o
          zdradzie i ciągłe wspominanie tamtej przygody, chyba kiepsko rokują trwałości
          Twego małżeństwa
          • eros_tanatos tego się obawiam :( 16.08.07, 18:22
        • xvqqvx Re: a mnie się wydaję, że on/ona sądzie wedle si 16.08.07, 18:25
          eros_tanatos napisała:
          > żal mi...
          Dziękuję, ale nie skorzystam. :-)

          > siebie też mi żal.
          No to eros_tanatos:
          "Jaka ja biedna!!! BUUU!!!"
          A forum:
          "Jaka ona biedna!!! BUU!!!"
          Ulżyło?

          > nie jestem święta.
          Hosanna. :-)

          > Ale staram się zachowac
          > jakikolwiek obiektywizm.
          Przestawiając siebie jako biedną "ofiarę" "niedobrego" męża.
          • eros_tanatos nie przedstawiłam siebie jako ofiary. 16.08.07, 18:28
            czytaj to co jest napisane!!!!
            • xvqqvx Re: nie przedstawiłam siebie jako ofiary. 16.08.07, 18:46
              eros_tanatos napisała:

              > czytaj to co jest napisane!!!!
              A kto napisał coś takiego:
              > Mój mąż w łóżku jest taki zwyczajny. Nie potrafię go rozkręcic.
              > Nie wiedziałam, że tak będzie jak za niego wychodziłam.
              > Nie, oczywiście dobrze na ze sobą, ale....

              Brzmi dość jednoznacznie. :-)
              • eros_tanatos to są normalne logiczne zdania. 16.08.07, 21:13
                • xvqqvx Z konkluzją "Jaka ja biedna...":-) 17.08.07, 04:39
      • xvqqvx Drogi/a Kontiku_71 16.08.07, 18:23
        Nietrafienie. :-)
        I akurat nie o samo meritum chodzi, ale o to, że mnie wkurza
        robienie z siebie "biednej ofiary" oziębłego męża i oczekiwanie, że
        całe forum będzie jej przyklaskiwało w tym.
        Gdyby napisała, że chce zdradzić, bo ma taki kaprys i chętkę oraz
        jest gotowa ponieść odpowiedzialność za to łącznie z tym, że mąż ją
        rzuci - nie padłoby złośliwe słowo z mej strony.
        A jeśli przychodzi po to, żeby forum ją "pobłogosławiło", to w moim
        przypadku akurat pomyliła adresy.:-)
        • nati.82 do xvqqvx 16.08.07, 18:40
          a gdzie ona napisała, że chce pogłaskania po główce??? przedstawiła problem,
          tyle albo aż tyle, a to że stara się usprawiedliwić przed samą sobą jest
          normalne, każdy tak robi,ona wcale nie oczekuje od nas, że ją pocieszymy albo
          zgnębimy, potrzebuje po prostu rady, więc nie rozumiem po co się odzywasz, skoro
          nie masz nic sensownego do powiedzenia, kompleksy leczysz na tym forum???
          • mala224 Re: do xvqqvx 16.08.07, 18:47
            Wiecie to wszystko jest żałosne. dorośli ludzi jak maja jakiś problem to ze sobą
            rozmawiają idą na jakiś kompromis. dziewczyno przeczytaj co ty piszesz, mam
            nadzieję że nie wierzysz w Boga, bo jeśli tak to jesteś jeszcze gorszą kretynką
            niż myślałam. Mam córkę, powtarzam córkę i ty takie durnoty wypisujesz. tobie
            powinni odebrać prawa rodzicielskie, bo na bycie matką trzeba sobie zasłużyć i
            trzeba byś dojrzałym emocjonalnie. a ty nie jesteś. skończcie ten wątek bo mi
            się rzygać chce. jak bym cię na ulicy spotkała to byś wpier... dostała i może by
            coś do twojego rozumu(o ile go masz) dotarło.
            • kontik_71 mala224 16.08.07, 18:50
              Czyzbys byla przykladna katoliczka i w ten wyszukany sposob
              pokazywala co to znaczy "milsc blizniego" ?
          • xvqqvx Do Natoi.82. 16.08.07, 18:50
            > a gdzie ona napisała, że chce pogłaskania po główce?
            Tylko że się złości, gdy ktoś jej nie "współczuje" - typowe. :-)

            Rozumiem, że dla ciebie "sensowne" jest tylko "współczucie" dla
            bidulki, która z każdym postem staje się coraz śmieszniejsza.

            A sensowna rada jest jedna - skoro rozmowy nie pomagają, to tylko
            wizyta na terapii małżeńskiej i u seksuologa, a nie próby
            usprawiedliwiania potencjalnej zdrady, w czym celujesz akurat ty.:-)
            • nati.82 Re: Do Natoi.82. 16.08.07, 18:56
              nie usprawiedliwiam tylko próbuję zrozumieć... a ty musisz mieć bardzo wąski
              horyzont myslowy i bardzo nudne zycie... cóż nie kazdy musi dowartościowywac sie
              opluwając innych w necie;-) żalosne:-)
              • xvqqvx Re: Do Natoi.82. 16.08.07, 19:03
                Nie rezygnuj z pragnień etc. to zrozumienie czy usprawiedliwienie?

                > a ty musisz mieć bardzo wąski horyzont myslowy
                I powiem ci jeszcze 2 rzeczy - stale mi się on zwęża a tobie, jak
                mniemam stale się poszerza - trzymaj tak dalej, a za kilkadziesiąt
                lat się wyrównamy. :-)

                Cóż nie każdy musi dowartościowywać się biadoląc w necie, jaka to
                ona wielka "bohaterka", bo zerwała z dawnym kochankiem. :-)
                Żałosne. :-)
                • nati.82 Re: Do Natoi.82. 16.08.07, 19:07
                  masz bardzo małe cycki czy bardzo małego penisa?
                  • xvqqvx Re: Do Natoi.82. 16.08.07, 19:17
                    > masz bardzo małe cycki czy bardzo małego penisa?
                    Masz na myśli siebie?
                    Taka "yntelygentka" a mądrzejszej riposty wymyślić nie potrafi.:-(
                    Polecam zatem preparaty lecytyny, choć w twoim przyopadku mogą być
                    one niezbyt skuteczne, ale czy wszyscy ludzie muszą być inteligentni?
                    Nati.82 też zasługuje na szacunek. :-)
                    • nati.82 Re: Do Natoi.82. 16.08.07, 19:19
                      małego penisa jednak.... gdybyś był kobietą to może byłaby przed tobą jakaś
                      przyszłość, a tak.... ehhh zakłdam że zdążyłeś sprawdzić w słowniku co znaczy
                      słowo inteligencja!
                      • xvqqvx Re: Do Natoi.82. 16.08.07, 19:27
                        nati.82 napisała:
                        > gdybyś był kobietą to może byłaby przed
                        tobą jakaś
                        > przyszłość,
                        Wiesz - jak będziesz tak dalej mądrzała, to za jakieś 30 lata
                        dotrzesz do poziomu, który minąłem przed laty - do dzieła. :-)

                        zakłdam że zdążyłeś sprawdzić w
                        słowniku co znaczy
                        > słowo inteligencja!
                        Rozumiem, że nie umiesz czytać i prosisz mnie o wyrękę. :-)
                        • nati.82 Re: Do Natoi.82. 16.08.07, 19:29
                          ale ja niestety nie idę do tyłu;-)
                          • xvqqvx Re: Do Natoi.82. 16.08.07, 19:34
                            nati.82 napisała:

                            > ale ja niestety nie idę do tyłu;-)
                            Idziesz do przodu - przecież to miałem na myśli. :-)
                            A że daleka droga przed tobą, cóż...
          • grotarossa Re: do xvqqvx 16.08.07, 18:54
            xvqqvx rzeczywiście ma chyba jakieś niekoniecznie miłe doświadczenia
            w życiorysie skoro nie potrafi obiektywnie podejść do tematu,
            krytykując tylko jedną ze stron.
            • kontik_71 Re: do xvqqvx 16.08.07, 18:55
              Na takiej wlasnie pozywce rosnie moher :(
              • xvqqvx Re: do xvqqvx 16.08.07, 18:59
                kontik_71 napisał:

                > Na takiej wlasnie pozywce rosnie moher :(
                Po pierwsze powinno się pisać mohair. :-)
                Po drugie taki "inteligent" a poza gotowymi słówkami nic nie potrafi
                wymyślić. :-)
                • kontik_71 Re: do xvqqvx 16.08.07, 19:00
                  gotowymi slowkami? coz masz na mysli duszko?
                  • xvqqvx Re: do xvqqvx 16.08.07, 19:14
                    > gotowymi slowkami?
                    Mohair choćby - w 2004 r. określenie "moherowe berety" było nowum i
                    chętnie go też używałem, a dziś stało się nudne.

                    > duszko?
                    Muszę Cię zawieść, bo jestem heteroseksualny, ale polecam gejowo.pl
                    :-)
            • xvqqvx Re: do xvqqvx 16.08.07, 18:57
              Droga Grotarosso, a za co mam krytykować drugą stronę?
              No może za głupotę, że się ożenił z kimś takim. :-)
              • kontik_71 Re: do xvqqvx 16.08.07, 18:59
                Ty to pewnie swieta jestes... zero niepewnosci, nigdy nie zrobilas
                bledu w zyciu, zawsze wiedzialas co nalezy zrobic... taaaa.....
                • xvqqvx Re: do xvqqvx 16.08.07, 19:11
                  kontik_71 napisał:

                  > Ty to pewnie swieta jestes... zero niepewnosci, nigdy nie zrobilas
                  > bledu w zyciu, zawsze wiedzialas co nalezy zrobic... taaaa.....
                  Primo jestem on nie ona, a secundo - jak coś zrobiłem źle nie
                  szedłem wypłakiwać się otoczeniu, jaki to jestem biedny, tylko
                  ponosiłem za to odpowiedzialność.
                  I dotyczy to także autorki wątku - niech się nauczy ponosić
                  odpowiedzialność za własne wybory a nie zrzuca jej na innych i jeśli
                  chcesz wiedzieć też sporo w życiu narobiłem, ale odkąd skończyłem 15
                  lat nigdy nie przyszło mi na myśl użalanie się nad sobą i kreowanie
                  na "ofiarę" i "bohatera". :-)
                  • kontik_71 Re: do xvqqvx 16.08.07, 19:13
                    xvqqvx napisał:

                    > kontik_71 napisał:
                    >
                    > > Ty to pewnie swieta jestes... zero niepewnosci, nigdy nie
                    zrobilas
                    > > bledu w zyciu, zawsze wiedzialas co nalezy zrobic... taaaa.....
                    > Primo jestem on nie ona, a secundo - jak coś zrobiłem źle nie
                    > szedłem wypłakiwać się otoczeniu, jaki to jestem biedny, tylko
                    > ponosiłem za to odpowiedzialność.
                    > I dotyczy to także autorki wątku - niech się nauczy ponosić
                    > odpowiedzialność za własne wybory a nie zrzuca jej na innych i
                    jeśli
                    > chcesz wiedzieć też sporo w życiu narobiłem, ale odkąd skończyłem
                    15
                    > lat nigdy nie przyszło mi na myśl użalanie się nad sobą i
                    kreowanie
                    > na "ofiarę" i "bohatera". :-)

                    Wow tos pewnie samiec alfa.. i naturalnie nie masz zrozumienia dla
                    slabosci... szkoda mi ciebie
                    • nati.82 Re: do xvqqvx 16.08.07, 19:14
                      to na skonczył już 15 lat?????;-)
                      • kontik_71 Re: do xvqqvx 16.08.07, 19:16
                        nati.82 napisała:

                        > to na skonczył już 15 lat?????;-)
                        Ciezko uwierzyc, prawda :)?
                        • nati.82 Re: do xvqqvx 16.08.07, 19:20
                          Siedzi pewnie sfrustrowany w domu, bo mu preparat na pryszcze nie pomaga i pisze;-)
                          • xvqqvx Re: do xvqqvx 16.08.07, 19:23
                            Ja wiem, że teraz są wakacje i się nudzicie oboje, ale za 2 tygodnie
                            pójdziecie do nowej szkoły (gimnazjum) i przestaniecie się
                            nudzić. :-)
                            • nati.82 Re: do xvqqvx 16.08.07, 19:24
                              dziękujemy, że zaznaczyłeś, że do gimnazjum, bo ja głupia ustawiłabym się pod
                              podstawówką;-)
                              • xvqqvx Re: do xvqqvx 16.08.07, 19:28
                                nati.82 napisała:

                                > dziękujemy, że zaznaczyłeś, że do gimnazjum, bo ja głupia
                                ustawiłabym się pod
                                > podstawówką;-)
                                A powinnaś tam się ustawić, bo czytając twe wypowiedzi ma się
                                wrażenie, że promocję dostałaś dzięki jakiejś kolejnej amnestii
                                Giertycha. :-)
                                • nati.82 Re: do xvqqvx 16.08.07, 19:29
                                  oj dostałam!!!!! szkoda, że ciebie pominęli przy tym;-)
                                  • xvqqvx Re: do xvqqvx 16.08.07, 19:35
                                    nati.82 napisała:

                                    > oj dostałam!!!!! szkoda, że ciebie pominęli przy tym;-)
                                    Bo nie musiałem korzystać - niektórzy dostali promocje bez
                                    amnestii. :-)
                    • xvqqvx Re: do xvqqvx 16.08.07, 19:21
                      kontik_71 napisał:

                      > Wow tos pewnie samiec alfa..
                      To z Huxleya ("Nowy wspaniały świat")?
                      Buu!!!
                      Jestem niepocieszony, bo myślałem, że jestem alfą dwaplusy a tu
                      tylko zwyczajna alfa.:-)

                      >i naturalnie nie masz zrozumienia dla
                      > slabosci...
                      Widzisz - najgorszą reakcją na czyjąś słabość jest chóralne użalanie
                      się. Nawet jak ta osoba chce coś z tym zrobić, to utwierdza ją w
                      przekonaniu, że dobrze jest być słabą.

                      > szkoda mi ciebie
                      Dziękuję - co ja bym bez tego zrobił. :-)
              • grotarossa Re: do xvqqvx 16.08.07, 19:05
                a na przykład za to że nie stara się nawet wyjść naprzeciw
                oczekiwaniom swojej partnerki... jeżeli dla niego "tak jak jest -
                jest dobrze" to poniekąd sam ją moim zdaniem popycha do zdrady.
                • xvqqvx Re: do xvqqvx 16.08.07, 19:25
                  > a na przykład za to że nie stara się nawet wyjść naprzeciw
                  > oczekiwaniom swojej partnerki... jeżeli dla niego "tak jak jest -
                  > jest dobrze" to poniekąd sam ją moim zdaniem popycha do zdrady.
                  Niech oboje więc coś z tym zrobią, bo na razie kobiecina się tylko
                  użala nad sobą tutaj. :-)
    • kobieta_na_pasach Re: boje sie, że zdradzę męża. 16.08.07, 18:48
      mnie sie juz nawet nie chce komentowac takich watkow.
    • kontik_71 nati.82 16.08.07, 19:32
      Nadszedl czas kiedy nalezy zaczac trolla ignorowac.. tylko sie
      bidulek nakreca a jakakolwiek sensowna rozmowa nie ma z nim
      najmniejszej szansy...
      • nati.82 Re: nati.82 16.08.07, 19:33
        właśnie chciałam napisać, że chłopiec jest oporny na wszelkie przejawy intelektu;-)
        • xvqqvx Re: nati.82 16.08.07, 19:36
          nati.82 napisała:

          > właśnie chciałam napisać, że chłopiec jest oporny na wszelkie
          przejawy intelekt
          > u;-)
        • xvqqvx Re: nati.82 16.08.07, 19:37
          > właśnie chciałam napisać, że chłopiec jest oporny na wszelkie
          przejawy intelekt
          > u;-)
          Trudno, żebyś przejawiała coś, czego nie masz dziewczynko. :-)
      • xvqqvx Re: nati.82 16.08.07, 19:36
        kontik_71 napisał:
        > Nadszedl czas kiedy nalezy zaczac trolla ignorowac.. tylko sie
        > bidulek nakreca a jakakolwiek sensowna rozmowa nie ma z nim
        > najmniejszej szansy...
        Zobaczymy, jak długo troll Kontik_71 wytrzyma. :-)
        • kapitan.hameryka Czytajac caly ten watek to racje ma xvqqvx 16.08.07, 19:50
          Czy to sie komus podoba czy nie...
          • xvqqvx Re: Czytajac caly ten watek to racje ma xvqqvx 16.08.07, 20:34
            kapitan.hameryka napisał:
            > Czy to sie komus podoba czy nie...
            Niestety. :-(

            A osobom na mnie najeżdżającym polecam lekturę "Szpitala
            kosmicznego" i pierwszego opowiadania o O'Marze - może wtedy
            zrozumieją, że najgorsze w stosunku do ludzi ze słabościami jest
            jest ich głaskanie i użalanie się nad nimi.
          • evalicos Re: Czytajac caly ten watek to racje ma xvqqvx 16.08.07, 20:41
            Też tak uważam.
            • aniorek Re: Czytajac caly ten watek to racje ma xvqqvx 18.08.07, 23:44
              Ja rowniez.
    • ansag Kontik, nie obraź się, ale... 16.08.07, 19:59
      Chyba niepotrzebnie tak wszystkim dokuczasz? A przynajmniej tym, którzy
      skrytykowali pomysł eros_tanatos.

      Ile ludzi, tyle zdań, powinieneś to uszanować.
      • kontik_71 Re: Kontik, nie obraź się, ale... 16.08.07, 20:04
        Ja komus dokuczam? Zdanie innych szanuje, jednak krytykanctwo i
        wyzywanie od zdzisr itp nie miesci sie w moim pojeciu tolerancji...
        • ansag Re: Kontik, nie obraź się, ale... 16.08.07, 20:11
          Jeśli chodzi o zdziry, to się zgodzę, ale krytykę powinno się przyjmować z
          godnością, ew. jeśli bronisz autorki, to mogę się odczepić.
          • kontik_71 Re: Kontik, nie obraź się, ale... 16.08.07, 20:14
            Mnie mozna krytykowac jak sie chce... jak dlugo jest to kulturalna i
            rzeczowa krytyka tak dlugo spokojnie ja przyjme i przemysle.. ale
            ataki ad persona, chamstwo itp nie sa krytyka i jako taka nie musi
            byc brana pod uwage i mozna ja zwalczac na wszelkie sposoby :O
        • mala224 Re: Kontik, nie obraź się, ale... 17.08.07, 18:58
          A zdradzaj tego męża tylko potem sie ni zdziw jak ci wpierdo.. a potem dziecko
          zabierze. A może nagraj sex ze starszy panem i puść swojemu mężowi żeby wiedział
          czego ty oczekujesz. To najlepsze wyjście z sytuacji
      • xvqqvx Re: Kontik, nie obraź się, ale... 16.08.07, 20:30
        ansag napisała:
        > Ile ludzi, tyle zdań, powinieneś to uszanować.
        Widzisz - on jest przedstawicielem tych "tolerancyjnych", którzy
        uważają, że mają monopol na rację i chcą wszystkich uszczęśliwiać na
        siłę. :-)

        A w ogóle to Kontik_71 i nati.82 mieli mnie ignorować - proponuję
        zatem im wizytę we właściwościach konta i wpisanie mnie do
        tutejszego KF-u - a pardon - w podstawówce nie ma informy, to
        jeszcze się nie nauczyli (i tak to czytacie :-)).
        • dziewczynaartura Re: Kontik, nie obraź się, ale... 16.08.07, 20:49
          a mi sie osobiscie sposob prowadzenia rozmowy przez
          xvqqvx podoba:P i jego riposty
          taki oftop
    • kotkaaaa Re: boje sie, że zdradzę męża. 16.08.07, 20:54
      zdrada - nie, odejscie od meza - tak, niedopasowanie w sypialni jest
      powodem jak najbardziej, oczywiscie po wyczerpaniu wszystkich
      mozliwosci dogadania sie
      • zdzichu-nr1 Re: boje sie, że zdradzę męża. 16.08.07, 22:17
        Nie ma żadnych możliwości dogadania się. Kura nigdy nie będzie orłem.
        Eros_tanatos chce ostrego rżnięcia, a ma w domu typowego mężulka, dla którego
        jest to pojęcie obce Z SAMEJ ZASADY RZECZY.

        Tak krytykowany tu kolega xvxvx ma w dużej mierze rację. Autorka wątku wybrała
        męża kierując się jego statecznością, odpowiedzialnością, wreszcie wygodą
        codziennego życia, jakie on gwarantował... a nie smaczkiem seksualnych przygód i
        chemią, bo tej po prostu od początku NIE BYŁO. I żadne zaklęcia tego nie
        zmienią. Zadziałał klasyczny w psychologii mechanizm wyparcia, eros_tanatos
        wydawało się, że że odlotowe orgazmy są dla niej w tym momencie nieważne, bo
        rodzina, poważny związek z dobrą partią, itp. itd. A tu jak tylko pieluchy
        spłynęły do Wisły okazało się, że góvvno prawda i wraca dawne ja, które domaga
        się ostrego rżnięcia, a nie małżeńskiego seksu w sypialni przy zgaszonym świetle.

        Żadne rozmowy z mężem z nic nie zmienią. Rozwód albo kochankowie na boku, tak to
        widzę. No jeszcze jest trzeci wariant - permanentna frustracja, ale to wariant
        przejściowy do tych dwóch pierwszych.
        • xvqqvx Re: boje sie, że zdradzę męża. 17.08.07, 04:55
          zdzichu-nr1 napisał:
          > Rozwód
          Dobra partia - szkoda tracić... :-)

          > kochankowie na boku
          Hmm - mam wrażenie, że autorka wątku zbyt sprytna i inteligentna nie
          jest (aby efektywnie w sensie długotrwałego ukrycia tego faktu
          zdradzać), więc prędzej czy później wpadnie i... W końcu wariant
          pierwszy.:-)

          > No jeszcze jest trzeci wariant - permanentna frustracja,
          > ale to wariant przejściowy do tych dwóch pierwszych.
          I na razie mamy z nim do czynienia w połączeniu z użalaniem się nad
          sobą i oczekiwaniem tego od forum. :-)
          • zdzichu-nr1 Re: boje sie, że zdradzę męża. 17.08.07, 10:10
            xvqqvx napisał:

            > zdzichu-nr1 napisał:
            > > Rozwód

            > Dobra partia - szkoda tracić... :-)

            To prawda, w innym wątku autorka jasno przyznaje się do tego, że była biedna,
            natomiast jej wybranek wręcz przeciwnie.
        • zwroclawianka Re: boje sie, że zdradzę męża. 17.08.07, 10:34
          zdzichu-nr1 napisał:

          > Nie ma żadnych możliwości dogadania się. Kura nigdy nie będzie
          orłem.
          > Eros_tanatos chce ostrego rżnięcia, a ma w domu typowego mężulka,
          dla którego
          > jest to pojęcie obce Z SAMEJ ZASADY RZECZY.
          >
          > Tak krytykowany tu kolega xvxvx ma w dużej mierze rację. Autorka
          wątku wybrała
          > męża kierując się jego statecznością, odpowiedzialnością, wreszcie
          wygodą
          > codziennego życia, jakie on gwarantował... a nie smaczkiem
          seksualnych przygód
          > i
          > chemią, bo tej po prostu od początku NIE BYŁO. I żadne zaklęcia
          tego nie
          > zmienią. Zadziałał klasyczny w psychologii mechanizm wyparcia,
          eros_tanatos
          > wydawało się, że że odlotowe orgazmy są dla niej w tym momencie
          nieważne, bo
          > rodzina, poważny związek z dobrą partią, itp. itd. A tu jak tylko
          pieluchy
          > spłynęły do Wisły okazało się, że góvvno prawda i wraca dawne ja,
          które domaga
          > się ostrego rżnięcia, a nie małżeńskiego seksu w sypialni przy
          zgaszonym świetl
          > e.
          >
          > Żadne rozmowy z mężem z nic nie zmienią. Rozwód albo kochankowie
          na boku, tak t
          > o
          > widzę. No jeszcze jest trzeci wariant - permanentna frustracja,
          ale to wariant
          > przejściowy do tych dwóch pierwszych.


          I tu zdzicha number one popieram w całej rozciągłości!
      • inferno-dante Re: boje sie, że zdradzę męża. 16.08.07, 22:18
        Jak mnie uj strzela gdy czytam, bądz widze takie idotki... Jedno
        pytanie, na ch.. wychodziłaś za niego za mąż, jesli tak Ci teraz
        źle? Nie uznaje zdrady, albo jestes jego zoną albo nie! Albo
        bierzesz rozwod i chcesz byc dymana przez tamtego albo daruj sobie.
        Jestes glupim, rozpieszconym bachorem, ktoremu za cieplo w dupe
        jest. Nie podoba sie to won!Podejrzewam że Twoj mąż jako dobry facet
        znajdzie szybko osobe ktora na niego zasluzy, nie jakas idotke ktora
        za priorytet stawia checi swojej cipy! Do tego ten facet zna Twojego
        meza, chcialbym zobaczyc jak Twoj maz obija mu morde za te sms-y i
        etc. nalezaloby tej mendzie, stary chlop ktory ma juz ponad 50 lat a
        jestes smiesznym dzieckiem, ale coz kryzys wieku sredniego... Na
        cholere slowa "przysiegam Ci wiernosc, milosc, i uczciwosc malzenska
        az do slubu", albo bierzesz rozwod i idziesz do lozka z tym
        dziadkiem, albo siedzisz i do konca zycia jestes z mezem,prosta
        rzecz! Nie mydlij tutaj nikomu oczu, ze on to tak mi nie daje czego
        potrzebuje, ma maly temperament, nikt Cie nie zmusil. Jak Cie
        zrobila u niego kasa, i pozycja spoleczna to teraz cierp! Nalezy Ci
        sie! NIE MOZNA DO CHOLEREY ZDRADZAC MALZONKA! Widac ze Ty nie wiesz
        co to milosc, chyba ze szczeniacka... Zalosna jestes...
        • inferno-dante Re: boje sie, że zdradzę męża. 16.08.07, 22:24
          Az do smierci nie az do slubu...
    • grogreg Nie boj sie. 17.08.07, 10:26

      • karmelek4 Re: Nie boj sie. 18.08.07, 09:29
        Powinnas od czasu do czasy bzyknąc się z tym starym piernikiem...
        I nie sądzę, ze Ci się przez to małżeństwo rozwali...
        • xvqqvx Re: Nie boj sie. 18.08.07, 09:39
          karmelek4 napisała:

          > Powinnas od czasu do czasy bzyknąc się z tym starym piernikiem...
          > I nie sądzę, ze Ci się przez to małżeństwo rozwali...
          Bo przecież jej sie wszystko należy.:-)
          • karmelek4 Re: Nie boj sie. 18.08.07, 10:35
            xvqqvx napisał:


            > Bo przecież jej sie wszystko należy.:-)

            Bo to jest jej sprawa i skoro moze sobie "dogodzic'...to niech to
            zrobi!
            Z tonu jej wpisów jasno wynika, że już podjęła decyzję, a ten wątek
            jest po to,bo szuka usprawiedliwienia swojej "ewentualnej" zdrady.

            nara:)

            • xvqqvx Re: Nie boj sie. 18.08.07, 12:00
              > Bo to jest jej sprawa i skoro moze sobie "dogodzic'...to niech to
              > zrobi!
              Tylko niech nie robi z siebie przy tym biednej "ofiary". :-)
              Bo to nie żadna biedna "ofiara", ale osoba o mentalności
              rozkapryszonej nastolatki, która uważa, że jej się wszystko należy
              od otoczenia.

              > Z tonu jej wpisów jasno wynika, że już podjęła decyzję, a ten
              wątek
              > jest po to,bo szuka usprawiedliwienia swojej "ewentualnej" zdrady.
              I podstawy do ewentualnego użalania się nad sobą, kiedy mężuś
              wyciągnie jednak konsekwencje.:-)
              I wtedy znowu przyjdzie i zacznie biadolić, jaka to jest biedna i
              żądać współczucia. :-)

              > nara:)
              Wzajemnie. :-)
    • takaiowaka Re: boje sie, że zdradzę męża. 17.08.07, 14:54
      Nie zdradzaj, to zniszczyłoby Twoje małżeństwo. Mogłabyś zostać sama
      (i samotna) z dzieckiem i zmarnowałabyś życie nie tylko swoje ale i
      twojego męża i waszego dziecka. Hormony buzują bo wracają do normy
      po ciąży, porodzie i karmieniu. Zapomnij o wcześniejszym kochanku i
      zerwij całkiem kontakty (nie idź na spotkanie a jak musisz to nie
      rozmawiaj z nim, nie pij alkoholu i idź do domu jak najszybciej.
      albo idź z mężem). Ja miałam trochę podobną sytuację: mój mąż miał
      przede mną dwie dziewczyny, ja paru więcej. Był trochę spokojniejszy
      w łóżku niż ja i też na początku związku było mi trochę za mało. Ale
      z czasem nasze temperamenty się zgrały, dopasowaliśmy się w łóżku,
      trochę go rozkręciłam. A jak było mi czasami mało to nie rozglądałam
      się za towarzystem tylko sama (po kryjomu żeby nie było mu przykro)
      dawałam sobie z tym problemem radę. Wszystko dlatego że go baaaardzo
      kochałam. Kocham go dalej, jestem z nim szczęśliwa i mamy dziecko.
      Wytrzymaj w imię miłości. Trzymam kciuki.
      • eros_tanatos dziękuję za tę wypowiedź :) 17.08.07, 15:29
        pozdrawiam serdecznie.
    • nadinka_nadinka Re: boje sie, że zdradzę męża. 17.08.07, 15:52
      gdzies wyzej byla wypowiedz o tym, ze wizyta u seksuologa wiecej zdziala niz
      seks z kochankiem. o ile zalezy ci na zwiazku. jezeli nie bedziecie potrafili
      sie dostosowac do siebie, a powiem szczerze, ze nie widze mozliwosci, to trzeba
      sie bedzie rozstac dla dobra wszystkich zainteresowanych.
      dziwi mnie, ze nie widzialas roznicy temperamentow na poczatku. udawalas, ze nie
      ma problemu? bo nie uwierze w to, ze nie widzialas. mialas doswiadczenie
      seksualne, wiec musialas zauwazyc, ze twoj facet to nie mistrz seksu. szkoda mi go.

      • xvqqvx Re: boje sie, że zdradzę męża. 18.08.07, 08:29
        Są dwa wyjaśnienia. :-)

        1. Zakochanym wydaje się, że nic nie jest ważne i bagatelizują te
        cechy drugiej osoby, które są na nie.
        Gdy zauroczenie słabnie, to okazuje się, że nieważne jest ważne.
        Cytat autorki wątku z innego wątku:
        > On pracuje, ja siedzę z córką w chałupie...
        > Jak wraca ma wiecznie pretensje, że to, że tamto.
        > Fakt, jestem trochę bałaganiara. Ale opiekowanie się dzieckiem to
        też praca.
        Czyli obojgu spadły klapki z oczu. :-)
        Ją drażni jego niski temperament seksualny, jego jej bałaganiarstwo
        i lenistwo (idę o zakład, że większość forumowiczek z dzieckiem
        oprócz opieki nad dzieckiem wykonuje przynajmniej jedną z 3
        czynności: prowadzenie domu, praca, nauka :-) ).

        2. Autorka wątku myślała, że szkoda tracić dobrą partię i "jakoś to
        będzie". Nie jest.:-)
    • cala_w_kwiatkach Re: boje sie, że zdradzę męża. 17.08.07, 19:09
      nie musisz go wcale zdradzac
      rozwiedz sie a potem pieprz sie ze starym facetem ile wlezie bez
      wyrzutow sumienia - nie fajna wizja?
      • eros_tanatos k...a m.c!!!! 17.08.07, 19:13
        czy ja nie pisalam w tym p... wątku, jak jakaś głupia romantyczka i
        cizia, że ja KOCHAM mojego męża????
        I nie chcę od niego odchodzic?

        Czy nie umiecie czytac????
        • nikodem531 Re: k...a m.c!!!! 17.08.07, 20:13
          Jestes glupia pi.. ktora mysli tylko o swojej cipie, jak mozesz go
          kochac i ejdnoczensie pie..c sie z innym na boku? A bynajmniej
          miec na to chec, nie zaslugujesz na niego ani na dziecko... Nie
          warta ejstes ich obojga... Myslisz tylko o tym co dobre dla Ciebie,
          oby doszlo do tego ze maz kopnie Cie w dupe, bo takiej pokraki nie
          szkoda nikomu bedzie!!!!!! Ty chcesz se ruchac z jednym i miec
          meza!!!! Nie mozna meic ciastka i zjesc go jednoczesnie!!!! Albo sie
          ruchasz na boku ze staruchem i bierzesz rozwod albo nie bierzesz
          rozwodu i dajesz dupy mezowi jedynie!!! Koniec i kropka.
          • chcemisie Re:Amen 18.08.07, 12:42
            !
    • pazyfae kazfy lubi co innego.. 18.08.07, 23:04
      ja np.mialam 3 partnerow w zyciu.@ poprzedni uwazALI SIE za bozyszcze seksu,a
      zaden nie potrafil dac mi orgazmu.Co to znaczy seks dowiedzialam sie dopiero w
      czerwcu...idealne zgranie,tak jakbysmy byli jednym..nie oszukujmy sie.Ludzie
      musza byc dopasowani pod tym wzgledem,bo inaczej bedzie lipa..
      • nikodem531 Re: kazfy lubi co innego.. 19.08.07, 13:33
        No wybacz!!!!! To zrozumiale, ale przepraszam jezeli juz przed
        slubem wiedzial ze on jest do dupy w sprawach ozkowych to niech
        teraz z siebie ofiray nie robi,.mowiac ze on jej nie daje
        satysfakcji... Przepraszam, najpierw mysl potem rob, proste!!!!
    • urbanskaewa Re: boje sie, że zdradzę męża. 19.08.07, 22:17
      Czyżby kobiety miały puszczanie się zakodowane w DNA? Czytając takie
      posty nie dziwie się facetom że tak nas postrzegają.
      --------------------------------------

      sexy ciuszki
      • xvqqvx Re: boje sie, że zdradzę męża. 20.08.07, 08:05
        urbanskaewa napisała:

        > Czyżby kobiety miały puszczanie się zakodowane w DNA?
        Nie sądzę.:-)

        Po prostu autorka wątku to osóbka o mentalności rozkapryszonej
        nastolatki, która myśli, że całe otoczenie jest po to, żeby jej
        dogadzać i spełniać jej życzenia, a sama wykona najwyżej jedną rzecz
        (i to z wielkiej łaski). Wielce wymownie o niej świadczy jej
        wypowiedź z innego wątku:
        > On pracuje, ja siedzę z córką w chałupie...
        > Jak wraca ma wiecznie pretensje, że to, że tamto.
        > Fakt, jestem trochę bałaganiara.
        > Ale opiekowanie się dzieckiem to też praca.
        > Ile się płaci niani w Wawie? 1400, 1500 zł!
        > Praca jak żadna inna.
        > A ten ma pretensje.
        Uprzedzając ewentualne zarzuty, że lekceważę kobiety, które zajęły
        się domem - zauważcie, że autorka pisze tylko o zajmowaniu się
        dzieckiem, a sprzątnąć po sobie to się pewnie już jej nie chce
        (czasem gosposia może mieć wychodne).:-)
        A w ogóle to w takiej sytuacji oboje powinni zrobić tak, żeby mąż za
        opiekę nad dzieckiem płacił jej te 1500 PLN (a nawet 2000), ale ona
        niech z tej kwota pokrywa połowę kosztów związanych z domem i
        mediami a także połowę kosztów gosposi bądź ukraińskiej sprzątaczki,
        a potem niech zobaczy, ile jej zostanie. :-)
        • nikodem531 Re: boje sie, że zdradzę męża. 20.08.07, 14:52
          Nie, autorka jest po prostu glupia puszczalska ku.., ktora patrzy
          na dobrobyt swojej dupy i cipy, nic poza tym nie widzi. Won z takimi
          materialimi co o sobie tylko mysla.
          • urbanskaewa Re: boje sie, że zdradzę męża. 21.08.07, 21:17
            Ale kocha swojego męża i to sie liczy..... żartowałam. Faceci
            powinni się cieszyć iz są takie kobitki bardzo mobilne (czytaj
            ruchliwe) i chętne. Żyć nie umierać.
            • nikodem531 Re: boje sie, że zdradzę męża. 21.08.07, 21:44
              I cieszyc sie ze sie rucha takie scierwo co to zycie platac
              czlowiekowi jedynie umie? Wiesz ze gdy czlowiek sie onanizuje
              przezya o wiele bardziej mocniejszy orgazm niz normalnie? Jezeli
              mialbym trafiac na takie byle co jak zalozycielka tematu, to juz
              wole o rece jechac... Przynajmniej nie bede musial dotykac jakiejs
              szmaty, do ktorej jedynie mzoa miec odraze, i nie spieprze zyciorysu
              nikomu....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka