srututututratatata
17.08.07, 19:14
Nie daje sobie juz sama rady, dlatego postanowilam napisac.
Jestem z facetem 2,5 roku on - kawaler 42(posiadajacy dziewczyne,
nie maja dzieci), ja panna 26. Od poczatku wiedzialam ze kogos ma
(juz 15 lat), nie wiem po co sie w to pakowalam... tak mnie
fascynowal, pociagal, czulam ze to ten facet! Kiedy minela
fascynacja i zauroczenie przyszla milosc...wtedy juz nie bylo mi
obojtne ze jest z kims w zwiazku, chcialam miec go tylko dla siebie.
Zaczelam prosic, przekonywac i robic wszystko co sie da zeby ja
zostawil. Nie moglam zrozumiec czemu jest z kims kogo nie kocha, z
kim nie rozmawia, widuje sie 2 razy w tygodniu po 3,4 h. Nie
wierzylam ze nie uprawiaja sexu i nie wierzylam w inne jego
zapewnienia, ale teaz WIEM ze tak jest(nie napisze jak sie
dowiedzialam bo to nieistotne). Po wieeeelu miesiacach powiedzial mi
ze jest z nia dla kasy i ze jak tylko sie odbije zawodowo to
zostaniemy razem tylko ja i on. Ok .. niech bedzie pomyslalam, nie
moglam z niego zezygnowac. Znosilam to ze spedzam sama swieta,
sylwestra, to ze wyjechal na wakacje za granice i sie smazy z ta
fladra na sloncu....ryczalam, odchodzilam, ale zawsze wracalam, bo
ciezko mi jest zyc bez niego. Spedzilam najpiekniejsze chwile w zyciu
(nie piszcie mi ze jestem jeszcze mloda i moge miec takich chwil
10000 bo nie chce, nigdy nie beda takie piekne jak z tym mezczyzna -
moim kochanym)trudno mi bylo odejsc...Dzialo sie roznie miedzy nami -
uderzyl mnie. Powiedzialalm ze nigdy nie dam siebie ponizac w ten
sposob i ze nigdy w zyciu nie bede z kims kto podniosl na mnie
reke,ale wrocilam...po blaganiach, placzu i zapewnianiu ze nigdy sie
to nie zdarzy. Nie chce nikogo usprawiedliwac bo nie o to tu chodzi,
ale ja uderzylam go pierwsza - wyprwadzil mnie z rownowagi. Roznica
polega na tym ze on mogl sie obronic poniewaz ma przewage fizczna,
natomiast ja nie bardzo mialalm jak. Obiecywal ze nigdy nie uderzy..
minal jakis miesiac znowu to samo - ja pierwsza on mi oddal. To nie
byly jakies wazace zdarzenia gdzie trzeba sie bic, ale kazdy reaguje
inaczej na emocje a ja zareagowlalam uderzeniem.
Czulam sie samotna, niechciana, przestal mi mowic ze mu
sie podobam, ze jestem jedyna(tamta jest dla zabezpieczenia
finanowego)... dobijaly mnie najbardziej swieta bo siedzial z nia na
wigilii i na nastepny dzien jechali razem do znajomych... okropne!
Nie moglam odejsc - nie umialalm probowlalam wszelkich sposobow, ale
po jakims czasie sama wracalam "na kolanach" a jak juz bylam w
desperacji (po rekoczynach) on mnie przepraszal chodzil za mna ,
przekonywal i wracalam.
Spotkalam sie z kolega po wypiciu 5 piw bylam strasznie
rozgoryczona i posanowilam sie pocieszyc:/ calowalismy sie, bylo cos
wiecej ale zadnego sexu... to bylo pojedyncze zdarzenie. Za jaks
miesiac spotkalam sie z drugim kolega byl pocalunek..ehhh nawet nie
wiece jak tego zaluje ze go zdradzilam. Przy przypadkowej rozmowie
od slowa do slowa przyznalam sie do jednej i drugiej zdrady, wtedy
sie zaczelo. Zaczal mnie doslownie lac! Nie z piesci a z otwatej
reki. Troche to rozumiem bo zrobilam mu straszna krzywde , bil mnie
plakal ze daje mi wszystko co tylko moze, ze tak bardzo mnie kocha,
ze we mnie wierzyl a ja jestem zykla ku... Z drugiej strony nic nie
usprawiedliwia czlowieka ktory tak postepuje, no coz.. po pol h
udalo mi sie go ublagac zeby mi dal wyjsc, odproadzil mnie do
taksowki ulzylo mi, strasznie sie go balam. Oczywiscie jestem z nim
nadal...toksyczny zwiazek, ale kocham go a on mnie bardziej niz
kogokolwiek na swiecie, mimo tego ze ma inna widze to ze jestem dla
niego wszystkim. Znacie juz kawalek mojej historii, juz sama nie
wiem czy to patologia czy to poprostu zwiazek z "przejsciami" ze
musze wytrwac i poczekac na to kiedy bedzie mial pieniadze (sadze ze
bedzie to trwalo ponad rok, a jak zarabia to sie nie zaglebiajmy) bo
przeciez latwo kogos kochac jak jest lekko i wszyst gra.
2 dni temu sie juz zalamalam ... zadzwonila do
niego czy idzie na rower - powiedzial ze nie bo wlasnie wychodzi..
nie wiem czemu ale ten telefon mnie dobil, dzwonila nie raz jak ja
bylam z nim, oczywiscie tez mnie to dobijalo ale ten telefon wbil mi
gwozdz do trumny..chyba dlatego bo juz od dluzszego czasu widze
wiecj negatywow w tym zwiazku.
Nie wiem juz co mam robic to bledne kolo:/ Od tego jej
telefonu sie nie odzywam, nie dobieram tel...mam dosyc "ucieklam" na
chwile ....ale przeciez nie chc uciekac, chce z nim byc bez niej! 5
min temu dostalam smsa jak on mnie kocha i chce byc ze mna itd...
dodam ze w tym roku zrezygnowal dla mnie z ich wspolnych
wakacji.
Nie wiem po co to chce zamiescic, wlasciwie to powinnam post
skasowac bo domyslam sie ze wasze komentarze mnie nie oszczedza, ze
jaka ja glupia, niedojrzala, ktora da sie wykorzystywac a na dodatek
ku.. itd... Ale musilalam komus to przekazac, przykro mi ze
jestescie zniesmaczeni.
Chce tylko zby mnie kochal i byl tylko ze mna... luzej w trojkaie
nie wyrobie, predzej wladuje w tworkach!!!