Dodaj do ulubionych

Jak zniszczyć własne wesele? Proszę o rady.

    • arsen44 Re: Jak zniszczyć własne wesele? Proszę o rady. 03.12.07, 13:20
      Orkiestra będzie? Po rosole idź do łóżka z perkusistą.
    • pynky Re: Jak zniszczyć własne wesele? Proszę o rady. 03.12.07, 13:43
      na moj gust to bardzo szczeniackie może odłóż lub o 10 lat
    • oranvag Re: Jak zniszczyć własne wesele? Proszę o rady. 03.12.07, 14:25
      Rozumiem Cię doskonale. Też musiałem uczestniczyć w tradycyjnym,
      polskim, wiejskim, kretyńskim weselu, którego główną atrakcją było
      picie wódki ("no jak to można wesele bez wódki?!"). Moja rada - olej
      to. Pójdź na kompromis - wystąp na weselu przez godzinę, dwie, a
      potem porwij chłopa gdzieś, gdzie tłuszcza wam nie będzie zawracać
      dupy.
    • dragnus Re: Jak zniszczyć własne wesele? Proszę o rady. 03.12.07, 14:33
      wroclove.myminicity.com/
    • n-u-k-i Re: Jak zniszczyć własne wesele? Proszę o rady. 03.12.07, 14:42
      Noc poślubna jest do waszej dyspozycji i nikt, kto tradycyjnie do sprawy
      podchodzi, nie powinien wam przeszkadzać po północy :) Macie czas dla siebie.
      albo inaczej. wykręć sie najzwyczajniej w świecie bolem głowy, zmęczeniem albo
      innym pijaństwem i idźcie spać z małżonkiem :]

      A najlepiej jakbyscie kupili sobie bilet przed weselem na jakis samolot (podróż
      poslubna) i powiedzieli wszystkim, ze wygraliscie tą podroz w radiu czy jakiejs
      tam gazecie. Oczywiście "data wyjazdu pokrywa się niestety z weselem droga
      rodzino... Ale skoro za darmo to nie można zmarnować prawda?" Przy odrobinie
      szczescia goscie zrezygnuja z hucznej imprezy. Kasa w kieszeni i spokój w duszy :)

      Pozdrawiam serdecznie!!
      • kurczak1 Re: Jak zniszczyć własne wesele? Proszę o rady. 03.12.07, 15:24
        Jak wesele jest dla gosci to po co im państwo młodzi? Niech się sami
        bawią. Kto tu kogo nie szanuje. Jak do mnie przychodzą goście i są
        nadeci że z nimi nie siedze podczas gdy ja pomagam dziecku w
        lekcjach albo kończę lepic pierogi albo muszę iśc do lekarza albo
        zwyczajnie chce mi się spac - to kto tu do kogo nie ma szacunku?

        Gwoli wyjaśnienia mam wielu znajomych. A nawet kilku przyjaciół. I
        cudiowną rodzinę, której nigdy nie pozwoliłam wejśc na głowę.
        Facetowi też nie.
        • johnyp1973 Re: Jak zniszczyć własne wesele? Proszę o rady. 03.12.07, 15:42

          A może............?

          www.smog.pl/wideo/14329/pierwszy_taniec_mlodej_pary/
        • azazela Re: Jak zniszczyć własne wesele? Proszę o rady. 03.12.07, 18:02
          kurczak1 napisała:

          > Jak do mnie przychodzą goście i są
          > nadeci że z nimi nie siedze podczas gdy ja pomagam dziecku w
          > lekcjach albo kończę lepic pierogi albo muszę iśc do lekarza albo
          > zwyczajnie chce mi się spac - to kto tu do kogo nie ma szacunku?
          jesli przychodza goscie zaproszenie przez ciebie na konkretny dzien i godzine a ty w tym czasie idziesz do lekarza/spac czy lepic pierogi to nie siwadczy to o teobie zbyt dobrze, ale jesli to niezpowiedzina wizyta to sytuacja jest juz zupelnie inna,
          przyjecie weslene niezpowiedzina wizyta nie jest
          -
          Coffe, chocolate, men. Some things are better rich.
          • kurczak1 Re: Jak zniszczyć własne wesele? Proszę o rady. 06.12.07, 10:47
            Nie rozumiesz. Ona ich nie zaprasza. To rodzina kultywuje tradycje.
            Ja ogólnie jestem źle wychowana. Kiedys uciekłam z wesela we
            wschodniej Polsce dzien po rozpoczeciu i było to bardzo źle
            widziane. Pare razy kapałam sie w czasie gdy byli goscie, a mój syn
            pelnil obowiazki gospodarza. Nikt mi z tgeo tytulu nie czyni
            wstretów, zapowiedziany gosc po 12 w nocy tez mocno śmierdzi, a w
            powwzednui dzień juz po 22.
      • agaoki Re: Jak zniszczyć własne wesele? Proszę o rady. 04.12.07, 13:29
        Ja też nie chciałam wielkiego, tradycyjnego wesela. Dla mnie to szopka i lubię
        się wyróżniać, a nie robić jak inni. Szkoda też było kasy.
        Mieliśmy więc wesele na 30 osób, bardzo eleganckie. Wymyśliliśmy własne zabawy,
        atrakcje. Było fajnie i nikt się nie obraził (z tych niezaproszonych), chociaż
        teściowie chyba nie do końca pogodzili się z tym faktem. Ostatnio były w ich
        rodzinie trzy prawdziwe, wiejskie weselicha i oni strasznie się zachwycali i
        podkreślali, jak to fajnie mieć takie wesele. A niech gadają, co mi tam.
        Natomiast kumpela miała podobną sytuację do Waszej - ona nie chciała wesela, ale
        w rodzinie męża to było nie do pomyślenia. ostatecznie musiała się zgodzić.
        wesele było na 100 osób. ona strasznie się tego bała, ale potem było fajnie,
        dobrze się czuła, świetnie się bawiła i jest zadowolona.
        ja myślę, że albo kompromis i jakaś mniejsza impreza, i po Waszemu, albo pogódź
        się z sytuacją i zamiast wymyślać głupoty, to zacznij się tym cieszyć. na pewno
        będzie fajnie, zobaczysz.
        życzę szczęścia na nowej drodze życia!
    • paero123 Re: Jak zniszczyć własne wesele? Proszę o rady. 03.12.07, 17:13
      Tatar a la Popiel z tych zagazowanych indyków z mazowieckiego lub zepsuty bigos
      i schowaj papier w toalecie lub zostaw jedną na całe weselicho
    • modliszka24 Re: Jak zniszczyć własne wesele? Proszę o rady. 03.12.07, 17:15
      mysle ze jak bys zepsula wasz slub gorzko bys tego zalowala wiec odradzam
    • lek_na_sraczke Re: Jak zniszczyć własne wesele? Proszę o rady. 03.12.07, 21:44
      Ja mogę iść na to wesele zamiast Ciebie. To znaczy, Ty możesz sobie
      iść ze swoim wybrankiem do ołtarza w białej sukni, odwalić to całe
      blabla dopóki śmierć nas nie rozłączy, potem możesz wpaść na
      imprezę, wypić kieliszek szampana, zjeść kawałek tortu i nara. Wtedy
      pojawię się ja - zawsze chętna do wszelakich imprez - zajmę się
      Twoim mężulkiem, wujkiem Stefanem, babcią Jadzią i całą resztą.
      Rozhulamy towarzystwo i wszyscy będą zadowoleni. A jakby ktoś miał
      problemy żołądkowe to zawsze może liczyć na moją pomoc ;))
    • nikitinka Re: Jak zniszczyć własne wesele? Proszę o rady. 03.12.07, 22:00
      :)))
      rozbawiłaś mnie do łez bo ja miałam identyczny problem cho powody niechęci do
      wesela nieco inne:D
      Wybrnęłam w prosty sposób - wymarzyłam sobie romantyczny ślub w Rzymie i jak
      rodzinie zależy aby w ten piękny, wyjątkowy dzień nam towarzyszyć to z radością
      ich zobaczymy ( jak przyjadą na koszt własny i za własną kasę się tam zawekują w
      hotelach) Wierz mi, zamiast spędu 200 osób wpadnie najwyżej 5:)) Wasi rodzice i
      jakiś od serca przyjaciel...szukaj alternatywnych rozwiązań
    • biegnijanulka Re: Jak zniszczyć własne wesele? Proszę o rady. 03.12.07, 22:31
      moi rodzice (kilka lat temu brali slub) od razu po slubie wyjechali. Goscie
      mysleli, ze to zart. Nikt az do tego momentu nie wierzyl, ze nie bedzie wesela,
      ani nawet kawy, czy czegokolwiek.. Babcia zaprosila ich do siebie na kawe i z
      tego co pamietam - bylo milo, rodzina spotkala sie i pogadala. I jakos przezyli.
      Ja tez nie chcialam wesela, ale jego rodzina chciala, wiec bylo. I po prostu
      bylam tam, porozmawialam z kazdym chwile, potanczylam i tak minela noc. Nie ma
      co przesadzac, wyluzuj i nie rob sobie samej cisnienia, ze musisz cos robic.
      pozdrawiam!
      ania
    • gato.domestico podpisuje sie pod kims tam..zrob jak w killl bill 03.12.07, 22:37

    • ola_rt Re: Jak zniszczyć własne wesele? Proszę o rady. 04.12.07, 00:21
      Twoje argumenty są mało przekonujące i trochę niepoważne. Gdyby chodziło o
      pieniądze, zaawansowaną ciążę, nie daj Boże śmierć kogoś bliskiego to rozumiem,
      że nie chciałabyś wesela. Skoro powiedziałaś A trzeba powiedzieć B. Ustaliłaś
      już, że wesele jest, więc nie kombinuj teraz bo tylko będziesz tego żałować.
      Żyjemy w pewnej kulturze, tradycje czasem pasuje zachowywać a i uszanować
      bliskich przede wszystkim. Zresztą to tylko jedna noc.... i to głupoty co piszą,
      że jak raz uległaś to nie będziesz umiała zadbać o swoje. W pewnych sprawach po
      prostu trzeba ustąpić inni to na pewno docenią.
    • agnulek Re: Jak zniszczyć własne wesele? Proszę o rady. 04.12.07, 09:32
      gdzieś to już padło: postaw na tyle wysokie wymagania facetowi że w
      koncu bedzie się musiał zastanowić co jest ważniejsze = noc
      szczescia dla gosci czy noc nieszczescia dla Ciebie

      Zatrudnijcie jakas grupe fotograficzna i wybierzcie sie na
      dluuuuuuuuuuuuuuuuuuuugi plener, a potem na zdjecia do hotelu, a
      potem do waszego mieszkania... tym sposobem wrocisz na 24, a do tego
      czasu goscie będą już znieczulenie ;-)

    • zamszowa Re: Jak zniszczyć własne wesele? Proszę o rady. 04.12.07, 09:52
      a ja mam sugestię, zastanow się dwa razy zanim wyjdziesz za niego.
      pamiętaj ze wejdziesz w tę rodzinę, czy chcesz czy nie. od wesela
      się zaczyna, potem są wigilie , wielkanoc, obrazanie. ta roznica
      pochodzenia między wami zawsze wyjdzie. nie rozumiem jak mozesz
      chciec zaczynac wasze wspolne zycie od takiego konfliktu. a potem
      jest płacz i zgrzytanie zębów pod tytułem "gdzie ja miałą oczy".
      Sluby nie są dla dzieci/
    • precyzyjny Zapros mnie to zobaczysz ... 04.12.07, 21:16
    • krzysiek1042 Re: Jak zniszczyć własne wesele? Proszę o rady. 05.12.07, 10:30
      trochę zabawne są posty w stylu -przełóż sprawę na,za 10 lat.
      Jeśli ona nie chce brać ślubu to nie z tego powodu ,że nie dojrzała do tego
      wyboru,tylko dlatego ,że ma takie przekonanie ,że ślub niczego nie zmieni a
      jedynie nadszarpnie kieszeń. Nie mówiąc o uszczęśliwionych staruszkach ,którzy
      nie będą musieli szukać głupich wymówek przed sąsiadami za płotem. Żyjemy w
      demokratycznym kraju i każdy ma swój wybór. Jeśli ktoś nie chce brać ślubu to go
      nie bierze . Jeśli chłopak Cię kocha to zrozumie i zadecyduje czy chce takiego
      wariantu. Czasem trzeba coś poświęcić i wybrać swoje dobro,bo to my będziemy żyć
      z tym. No i to stawianie rodziny jako wyznacznika,do tradycji. Proszę!!!! Ludzie
      biorą ślub dla siebie,rodzą dzieci dla siebie itd. a nie dla radochy rodziców.
      Podporządkowanie się osobom trzecim ,to jest dopiero objaw niedojrzałości.
    • boania7 Re: Jak zniszczyć własne wesele? Proszę o rady. 05.12.07, 11:15
      Napisałaś że nie chcesz wesela i jemu tez właściwie na tym nie
      zależy,ale to tradycja.Nie widzę powodu dla którego miałabyś
      ustąpić,dla świętego spokoju,żeby rodzina się nie obraziła z którą
      itak kontakt jest sporadyczny.To ma być wasz najpiękniejszy dzień w
      życiu,nie tylko jego ale i twój,skoro on nie chce też tego wesela to
      jemu łatwiej będzie ustąpić,bo przecież oboje go nie chcecie.
    • shirlie Re: Jak zniszczyć własne wesele? Proszę o rady. 05.12.07, 16:13
      brzmi to jak prowokacja :)
    • skrzydlate Re: Jak zniszczyć własne wesele? Proszę o rady. 05.12.07, 17:32
      to zależy jaką role ta rodzina będzie odgrywać w waszym życiu, generalnie często
      okazuje sie ze te wszystkie rodzinne szopki to pic na wodę i nie warto się
      poświęcać, bo niby po co? dla cudzej durnowatej satysfakcji? żeby mogli się
      pogapic na twoją kieckę? albo poplotkować kto z kim i dlaczego? która z
      konkurencji już się zestarzała, a która jeszcze nie... brrr... a w życiu! ja sie
      uwolniłam szczęśliwie, ale miałam dobry układ, tak wyszło że nie musiałam
      odstawiać tego teatru... macie tak inną mentalność, że.. nie chcę myśleć co
      będzie kiedy będą święta albo inne takie... dzieci... generalnie jest to do tego
      stopnia dziwne że podejrzewam podpuchę.. ale .. no ... pogadałam sobie.. :-)
    • kakuba Rady doświadczonej ;-)... dłuugie 07.12.07, 14:44
      Kilka rad doświadczonej młodej mężatki ;-)

      my z mężem chcieliśmy wziąć ślub, wesele nie było naszym priorytetem
      nasi rodzice poprosili nas żeby wesele zrobić (chcieli się tym
      odwdzieczyć swojej licznej rodzinie, która ich zawsze zapraszała na
      wesela), ok, zgodziliśmy się (w sumie to nie byliśmy ani za ani
      przeciw) ale wesele było na naszych warunkach! rodzicom
      pozostalilismy jedynie wybranie kogo oni chcą zaprosić (rodzice
      chcieli tego wesela, więc logiczne dla nas było, że to rodzice za
      nie płacą)

      ja z dzieciństwa fatalnie wspominam wszystkie (wiejskie) wesela na
      których byłam, ale jakoś po przemyśleniu tematu podjęliśmy się z
      meżem wymyślenia naszego wesela tak, żeby NAM sie podobało
      tzn to my z mężem wybieraliśmy termin, kosciół i ksiedza, zespół,
      kamerzystę, lokal, menu, dograliśmy dokładny scenariusz wesela z
      rodzicami, obsługą lokalu i z zespołem

      co mogę doradzic, żeby wesele było możliwie najmniej 'bolesne':
      - wybrać późną godzine slubu w Kościele (czyli wesele później się
      zacznie - potrwa krócej) ;-)
      - umówic sie na sesję z fotografem w trakcie wesela (koniecznie u
      niego w zakładzie - macie godzinkę - nawet dwie wytchnienia dla
      siebie ;-)
      - koniecznie sprawdzić zespół!!! i dogadać każdy szczegół
      (my wybraliśmy zespół bardzo klasyczny, zamiast disco-polo śpiewali
      np What a Wnderful Life L. Armstronga), zakazaliśmy jakichkolwiek
      sprośnych przyśpiewek, każda zabawa jak i cały repertuar był
      dokładnie uzgodniony. Wiedzieliśmy że rodzina może spróbować np
      przekupić zespół - więc na tą okazję też sie zabezpieczyliśmy - albo
      robią tak jak My chcemy albo nie zapłacimy ;-)
      - jeśli ma to dla Ciebie jakiekolwiek znaczenie - możesz sama wybrać
      całe menu na ślub (w sumie to nie jest aż tak istotne, ale jeśli np
      nie lubisz 'flaczków' i 'płonących lodów' - decydujecie sami!)
      - z kamerzytą dokładnie ustalasz co i do której ma kręcić (my
      ustaliliśmy, że kamerzysta ma zakończyć pracę zaraz po 'oczepinach' -
      bo potem większośc towarzystwa robi sie
      zdecydowanie 'niefotogeniczna' ;-)
      - nie lubisz 'kiczowatych' baloników i gołąbków - dokładnie z
      obsługa lokalu ustalasz jak ma wyglądać sala (my np zazyczyliśmy
      sobie dekoracje z prawdziwych kwiatów, żadej plastikowej tandety,
      gołąbków, baloników itd)
      - po północy możesz się przebrać w inną, wygodniejszą kreację (a
      przebieranie wiadomo troche musi potrwać i znowu nasz chwilę przerwy
      dla siebie ;-)
      - jeśli chcesz zakończyć wesele stosunkowo wcześnie - uzgadniasz to
      z zespołem - u nas np. od 2 giej w nocy zespół grał non stop bardzo
      szybkie kawałki - w godzine nawet najbardziej wytrwali tancerze
      wymiękli :-P (o 3.30 było juz pozmiatane :-PPP)
      - ja tańczyc nie lubię, na własnym weselu przetańczyłam moze z 5
      utworów - resztę czasu spędziłam na jedzeniu i gadaniu z rodziną ;-)
      - można też na wesele zaprosić swoich znajomych - masz wtedy 'swoje'
      towarzystwo, które zawsze Cie moze podtrzymywac na duchu ;-)
      - no i w ostatecznosci można się w trakcie wesela trochę
      znieczulić ;-) albo wcześniej zaaplikowac sobie coś na uspokojenie ;-
      )

      Generalnie własne wesele da sie przeżyć... a następnego dnia
      wyjechać w niezapomnianą podróz poślubną...
      Powodzenia :-) i tylko dobrych wspomnieć życzę :-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka