rosa_de_vratislavia
06.02.08, 21:36
...a którego same byście uwiodły?
Za którego byście się wydały?
A który zasługuje tylko na romans?
Z wczesnoszkolnych fascynacji:
Gilbert Blythe z "Ani z Zielonego Wzgórza"...inteligentny, nieco
złośliwy, przystojny...rywalizowali z Anią w matematyce:)
Na studiach Gilbert zawsze był "obok", nie narzucał się i dawał Ani
być zazdrosną. Ale kiedy trzeba - oświadczył się. Nie był, jak
mawiała Bridget Jones "popaprańcem emocjonalnym" i "związkofobem".
No i dobry zawód: lekarz.
Z ostatnich lektur:
Radca kryminalny Ebherard Mock.
Na początku, kiedy czytałam Krajewskiego, Mock wydawał mi się nieco
obleśnawy,ale z każdą książką to uczucie znika.
Prawdziwy samiec alfa, ma zwierzęcy magnetyzm, neurotyczny,
inteligentny jak diabli, rzuca greką i gra w szachy w sytuacjach
niekonwencjonalnie erotycznych. Pijak. Brutalny i sentymentalny
jednocześnie.
Jeszcze Mr. Darcy z "Dumy i uprzedzenia" Austen...ta ironia...
Wredny do niemożliwosci...cham trochę i zapatrzony w siebie...ale
ile robi dla miłosci (no i ten Colin Firth w ekranizacji BBC :D )