Dodaj do ulubionych

Wpadłam w chory układ

15.02.08, 15:37
Kumpel Proma ma fajną dziewczynę, z która sie zaczynam przyjaźnić.
Niestety, kolega ma też żonę o której ta dziewczyna nie wie, ja
oficjalnie też nie wiem. Zresztą nigdy tej żony nie widziałam.
Dziewczyna ma jednak wątpliwości co do wierności swojego chłopaka i
mnie podpytuje, czy to możliwe, ze facet nie może jej zaprosić do
domu, bo mieszka z mamą ;)
Głupio mi, bo wiem, ze facet nie jest z nią do końca szczery. Nie
mówiąc jej prawdy i odpowiadając wymijająco mam wrażenie, ze ją
okłamuje. Zwłaszcza, ze wiem, że dziewczyna jest po rozwodzie, bo
mąż ja zdradzał i że bardzo to przeżyła.
Ale z drugiej strony nie mogę powiedzieć o zonie, bo tej żony nigdy
nie widziałam. I nie mogę się mieszać do cudzego zycia.
A poza tym widzę, ze im razem jest dobrze
Głupia sytuacja w której nie wiem jak mam się zachować
Obserwuj wątek
    • mini_kks Re: Wpadłam w chory układ 15.02.08, 15:40
      Pogadaj z tym facetem.
      • prom_do_szwecji Re: Wpadłam w chory układ 15.02.08, 15:42
        ale co mu powiem. on mi nigdy nie mówił, ze ma żone. ja o tej żonie
        wiem od swojego chłopaka
        • mini_kks Re: Wpadłam w chory układ 15.02.08, 15:46
          Wielkie rzeczy. Czy z tą żoną coś nie tak, czy on ją ukrywa przed światem czy
          co? Nie możesz powiedzieć, że wiesz od swojego Proma?
          • prom_do_szwecji Re: Wpadłam w chory układ 15.02.08, 15:51
            nie wiem co z tą żona nie tak
            Nie bardzo sobie wyobrażam, że umawiam sie z nim i mówie: Prom mi
            powiedział, ze masz żonę. Nie chce tego ukrywać przed twoją
            dziewczyną, bo sie głupio czuje - wiec jej o tym powiem.
            • mini_kks Re: Wpadłam w chory układ 15.02.08, 15:54
              A ja sobie wyobrażam. Chciałaś, nie chciałaś - już jesteś w to wplątana. Na
              Twoim miejscu zapytałabym kumpla, czy to, co czuje do tej dziewczyny, jest
              poważne, a później, że wiem o żonie i czy on jej zamierza powiedzieć o tym.
              • prom_do_szwecji Re: Wpadłam w chory układ 15.02.08, 15:58
                dziś rano do mie zadzwonił, bo wczoraj sie przy mnie okrutnie
                pokłócili i mu zaczełam gadać, ze zdrada dla dziewczyny to ciężka
                sprawa i że takiej osoby nie wolno znów skrzywdzić. Ale nie wiem,
                czy dotarło
                • mini_kks Re: Wpadłam w chory układ 15.02.08, 16:01
                  Ale to jest chłop! Mógł pomyśleć, że on nie zdradza, bo na zdrowy rozum
                  ukrywanie żony (jeśli ze sobą nie żyją) nią nie jest. I co?
                  • prom_do_szwecji Re: Wpadłam w chory układ 15.02.08, 16:05
                    i kurde nie wiem :(((
                    • mini_kks Re: Wpadłam w chory układ 15.02.08, 16:07
                      Ja bym zrobiła tak, jak pisze 2szarozielone. Postaw się na miejscu przyjaciółki.
                      Nie chciałabyś, żeby nie była z Tobą szczera, prawda?
    • moniakos1 Re: Wpadłam w chory układ 15.02.08, 15:41
      ale to jego dziewczyna czy kochanka?
      • prom_do_szwecji Re: Wpadłam w chory układ 15.02.08, 15:44
        Ona uważa, ze jest jego dziewczyną, bo nie ma pojęcia że żona
        istnieje. On o niej mówi: Moja żona i publicznie powtarza, ze ją
        kocha
        • polcia85 Re: Wpadłam w chory układ 15.02.08, 17:08

          Nie mieszkają razem, nie zaprosi jej do domu, bo "mieszka z mamą",
          ale publicznie nazywa ją żoną?!

          Z jego "prawdziwą" żoną coś go jeszcze łączy czy to małżeństwo na
          papierze?
    • martucha90 Re: Wpadłam w chory układ 15.02.08, 15:42
      To są cudze problemy, nie Twoje :-)))
      Ja bym jej odpowiadała: jego spytaj.

      > A poza tym widzę, ze im razem jest dobrze

      Nie jest. Kłamstwa, oszustwa, zdrady. W żadnym razie nie jest im
      dobrze, a jeśli tak czują, to się łudzą i mylą.
      • martucha90 Re: Wpadłam w chory układ 15.02.08, 15:43
        No i w nic nie wpadłaś, to nie są Twoje sprawy, bez przesady :-)
        • prom_do_szwecji Re: Wpadłam w chory układ 15.02.08, 15:47
          zupełnie nie o to mi chodzi ;)
          raczej o to, ze nie wiem jak sie w tym wszystkim zachować. Bo
          generalnie dla mnie to fajne znajomości
          • martucha90 Re: Wpadłam w chory układ 15.02.08, 15:57
            prom_do_szwecji napisała:

            > zupełnie nie o to mi chodzi ;)
            > raczej o to, ze nie wiem jak sie w tym wszystkim zachować. Bo
            > generalnie dla mnie to fajne znajomości

            Miałabyś ochotę jej powiedzieć o tej żonie?
            :-)
            • prom_do_szwecji Re: Wpadłam w chory układ 15.02.08, 16:00
              bardziej miałabym ochote sprac kolesia po pysku...
              do wczoraj myślałam, ze ona wie o tej żonie. Okazało się, ze coś
              kiedyś źle zrozumiałam
    • menk.a Re: Wpadłam w chory układ 15.02.08, 15:43
      Lojalnie uprzedź swojego proma i kolegę ppoma, że nie leży Ci branie
      udziału w tej maskaradzie. I albo nie spotykaj z nią, albo jej o tym
      powiedz.
      A swoją drogą kolega to wyrachowana szuja, a koleżanka naiwna.
      Chociaż czasem wiara przesłania rozum. ;)
    • 2szarozielone Re: Wpadłam w chory układ 15.02.08, 15:56
      Znam dobrze takie przypadki (to cholerne zepsute środowisko muzyków...). nie
      widze innego wyjścia, jak pogadać z tym facetem. Moze wczesniej z Promem (ale
      Prom raczej będzie go kryl do końca... takich sytuacji też znam multum). Jak nie
      chcesz od razu wywlekać żony w rozmowie - to go przyprzyj do muru, opowiadając o
      wątpliwościach tej dziewczyny. Ale w tej sytuacji nie bardzo rozumiem dlaczego
      nie chcesz wywlekać - powiedz, ze wiesz, ze ma zonę, nieważne skąd wiesz, takie
      wieści się po hermetycznym środowisku licznymi kanałami rozchodzą.

      • mini_kks Re: Wpadłam w chory układ 15.02.08, 16:02
        O właśnie.
      • prom_do_szwecji Re: Wpadłam w chory układ 15.02.08, 16:03
        tylko że nikt tej żony na oczy nie widział. Prom też nie. Zna ją
        tylko z opowieści. i też troszke sie obawiam czy ona rzeczywiście
        istnieje.
        prom twierdzi, ze on się nie miesza, bo to nie jego życie. I że ja
        tez mam tego nie robić
        • 2szarozielone Re: Wpadłam w chory układ 15.02.08, 16:31
          znam co najmniej trzech facetów, co maja takie żony, o których nigdy nikomu nie
          mówili i nikt ich na oczy nie widział. ale nie ma cudów, mogło to do Ciebie
          dotrzec milionami kanałów. Nie wiem - znajoma Twojej znajomej pracuje z ta żoną,
          albo Twoja mama zna kuzynke jej wujka ;) Nie musisz się z tego tłumaczyc - wiesz
          i tyle... moim zdaniem to jedyny sposób zeby jakos z tej sytuacji wyjść.

          A tak w ogóle to patrząc na rózne rzezcy... Ja nie wiem, po co muzycy się żenią...
          • prom_do_szwecji Re: Wpadłam w chory układ 15.02.08, 16:37
            ja nie wiem, po co w ogóle ludzie sie żenią. Bo i budowlańcy
            zdradzają, taksówkarze, informatycy...chyba nie ma reguły
            • 2szarozielone Re: Wpadłam w chory układ 15.02.08, 16:41
              Nie znam innego środowiska, w którym tak bardzo na porzadku dziennym byłoby to,
              ze się ma żonę - i dziewczynę. Żona siedzi w domu - z dziewczyną się włóczy po
              knajpach, zabiera na koncerty, przedstawia znajomym. Znajomi się temu nie
              dziwią, problemu nie widzą, jak trzeba to kryją. Ja aż czasem zdumiona jestem,
              ze mozna do tego stopnia w ogóle się nie zająknąć na temat żony, nawet w
              najbardziej oczywistych sytuacjach... w rozmowach prywatnych, w wywiadach
              prasowych... to nie sa standardowe sytuacje "żona + kochanka na boku". To jakiś
              zupełnie specyficzny model...
              Żony zreszta często zdają sobie z takich układów sprawę i udaja tylko, ze nie
              wiedzą.
              • prom_do_szwecji Re: Wpadłam w chory układ 15.02.08, 16:50
                ja znam taki sam model u wojskowych. I jest to przerażające. Mój
                poprzedni facet - budowlaniec przez rok miał mnie i jeszcze jedną
                laskę. Bywaja takie sytuacje wszędzie. To od człowieka zależy.

                A ze żony udają? Chyba mają dość takiego życia tułaczego. Ile razy
                można być na takim samym koncercie czy w tej samej knajpie. Może to
                straszne, ale towarzysko taka dziewczyna odwala za nas całą czarną
                robote
                • 2szarozielone Re: Wpadłam w chory układ 15.02.08, 16:55
                  Tez tak myslę. Że dlatego żony jakos wchodzą w tę rolę. Nawet od jakiegoś czasu
                  im się za bardzo nie dziwię... Dziwię się tym facetom - żeniąc się tylko
                  ograniczają sobie swobodę i muszą kręcić i kombinować...
                  • prom_do_szwecji Re: Wpadłam w chory układ 15.02.08, 16:56
                    bo to wrażliwcy. Chcą mieć dom, ciepło i miłość
                    • alpepe Re: Wpadłam w chory układ 15.02.08, 17:08
                      tak, wrażliwcy psia ich mać i potem dzieci nie mają ojców, bo to 40. na karku, a
                      on ku.wa artysta pie.y. Po ch. się żenił, jak taki artysta wolny jak ptak?
                      • prom_do_szwecji Re: Wpadłam w chory układ 15.02.08, 17:22
                        generalnie kolesiom koło 40 odbija. I niezaleznie od tego, czy są
                        artystami czy nie.
              • pigwaa Re: Wpadłam w chory układ 15.02.08, 17:49
                Potwierdzam, to co napisałaś. Troszkę poznałam to specyficzne
                środowisko artystyczno-muzyczne. Niedobrze mi się od tego robiło.
                Nie chcę generalizowac ale jednak, to co ja poznałam to było
                obrzydliwe. Żona w domu, dziewczyna na koncertach, ciągła zabawa,
                pierniczenie o głupotach, fruwanie w obłokach, picie i granie. Qrde,
                wielka sztuka...
                • prom_do_szwecji Re: Wpadłam w chory układ 15.02.08, 17:56
                  ja na szczęście póki co tak nie mam.prom udomowiony ostatnio bardzo,
                  ja na koncertach a zadnej innej nie ma, bo wraca ze mną do domu.
                  Ja o głupotach też czasem popiernicze. Nie zawsze o ekonomii
                  Śmiejemy sie z Promem, że on nie będzie miał czasu na szaleństwo i
                  drugą młodosc koło 40, bo wtedy będzie miał małe dziecko. Daj Boże ;)
                  • pigwaa Re: Wpadłam w chory układ 15.02.08, 18:06
                    I bardzo dobrze. Potomka życzę i dalszego udomowienia.
                    Przypadki udomowienia artystów-muzyków się zdarzają.
                    Moj m. był muzykiem. Przestał utrzymywać sie z muzykowania. Zawsze
                    mówił, że ten tryb życia jest wypalający. Dla niego. Dla twojego
                    może być w porządku. Tylko trzeba na te koncerty chodzic:)
                    • prom_do_szwecji Re: Wpadłam w chory układ 15.02.08, 18:10
                      ja to tak ostrożnie do tego udomowienia podchodze, bo jakoś nie
                      wierze, ze sprawiedliwy wśród narodów mi się trafił. Ale takiej
                      stuprocentowej pewności chyba nikt nigdy nie ma.
                      dziś nie ide. dziś kłade się spać, sprzątać i co tam jeszcze mi
                      przyjdzie do głowy
    • pigwaa Re: Wpadłam w chory układ 15.02.08, 15:58
      Nie chciałabym, żeby ktoś kto zaczyna się ze mna przyjaźnić mnie
      oszukiwał...
      • prom_do_szwecji Re: Wpadłam w chory układ 15.02.08, 16:04
        ja też nie i stad mój problem
    • anilana Re: Wpadłam w chory układ 15.02.08, 16:06
      Przeciez ona wcale nie musi wiedziec ze ty wiesz!
      W takie sytuacje lepiej sie nie mieszac...
    • pigwaa Re: Wpadłam w chory układ 15.02.08, 16:13
      Byłam kiedyś z moim m. na spotkaniu jego kolegów. Koledzy byli z
      żonami. Byliśmy później na koncercie (środowisko muzyków właśnie) i
      jeden z kolegów nie był już z żoną tylko z dziewczyną. Kiepsko się z
      tym czuła. Ani z żoną ani z "dziewczyną" się nie zaprzyjaźniłam, bo
      to było jednorazowe i wiecej już bym nie chciała takich sytuacji.
      Nie wiem co bym zrobiłą ale chyba nie chciałabym spotykać się z tym
      kolegą i jego dziewczyną, bo jednak czułabym, że ją oszukuję.
    • iberia.pl Re: Wpadłam w chory układ 15.02.08, 16:16
      faktycznie chora sytuacja, nie do pozazdroszczenia, co nie zrobisz
      to bedzie zle...
    • asqe Re: Wpadłam w chory układ 15.02.08, 16:21
      Bylam w takiej sytuacji jak ta dziewczyna, tzn bylam "dziewczyna"
      zonatego faceta, poznalam jego przyjaciol i znajomych, bywalismy
      razem na roznych imprezach i przyjeciach,tez mowil o mnie "zona" i
      ze mnie kocha i inne takie tam. Bardzo polubilam niektorych jego
      znajomych i po prostu nie moglam(nadal nie moge) zrozumiec, ze nikt
      nigdy nic mi nie powiedzial, szczegolnie dziewczyny z ktorymi
      zaczelam sie "przyjaznic". Mialam bardzo duzy zal przez jakis czas.
      Potem stwierdzilam, ze bez sensu jest sie tym zadreczac i ze ci
      ludzie nie sa warci tego aby zaprzatac moje mysli(choc nawet teraz
      jak sobie przypomne to jeszcze troszke boli, 10 miesiecy pozniej).
      I dlatego ze ja mam doswiadczenie tego typu za soba przynajmniej
      porozmawialabym z tym facetem, choc bardziej prawdopodobne jest, ze
      powiedzialbym dziewczynie(nawet mimo tego, ze zony nigdy nie
      widzialam).
      • prom_do_szwecji Re: Wpadłam w chory układ 15.02.08, 16:39
        a wtedy jakby ci ktoś powiedział to byś uwierzyła tej osobie? Czy
        raczej stanęłabyś murem za facetem, który mówił, ze jesteś jedyna?
        Boję sie, ze bedą mieli mi za złe, że im cos popsułam
        • asqe Re: Wpadłam w chory układ 15.02.08, 16:57
          No ale co by to moglo popsuc? facetowi "pukanko" na boku? no bo to
          przeziez nie jest zwiazek. jesli ona cie podpytuje to widocznie
          swoje watpliwosci ma(ja tez troche mialam, no ale skoro poznalam
          jego przyjaciol i nawet zaprosil mnie na oficjalne przyjecie w
          ambasadzie). mysle, ze ona po prostu powinna wiedziec w co sie
          pakuje i jak juz to pakowac sie w to swiadomie. moze nie uwierzyc w
          pierwszej chwili(ja teraz tez bym nie uwierzyla, gdyby ktos mi
          powiedzial, ze moj obecny partner ma zone, ale tez i nie mam zadnych
          watpliwosci co do jego wiernosci), ale to sprowokuje rozmowe miedzy
          nimi na ten temat i w koncu ona dowie sie prawdy(szczegolnie, ze ma
          dziewczyna wystarczajaco ciezkich przezyc za soba). ja bylabym
          bardzo bardzo wdzieczna, gdyby ktos mnie powiedzial i
          zaoszczedziloby mi to wiele bolu(choc fakt, ze tez byloby bolesne)i
          nerwow. A przeciez to i tak sie w koncu wyda
    • iberia.pl Re: Wpadłam w chory układ 15.02.08, 16:45
      po przeczytaniu calego watku pomyslalam sobie, ze na Twoim miejscu
      najwieksze pretensje za zaistniala sytuacje mialabym do...Proma, za
      to ze Cie wciagnal w takie chore towarzystwo....
      I szarozielone jak i kolezanka o nicku na a...,ktora byla w takiej
      sytuacji maja racje.
      Wydaje mi sie, ze chyba jedynym wyjsciem jest albo pogadac z kolega
      lajdakiem albo kolezanke zainteresowac kims innym.
    • ewik_75 zrób to inteligentnie... 15.02.08, 16:48
      i dyskretnie.
      Dowiedz się, czy ten kumpel nie wybiera się gdzieś razem z żoną i
      umów się tam z kumpelą. Postaraj się, zeby na siebie wpadli.

      To nie musi byc zaraz wielkie wyjście, ale moze chociaż kumpel żone
      do pracy podwozi rano, albo z niej zabiera? Wychodzą razem z psem
      wieczorem, albo odwożą dzieci?

      Jest multum takich sytuacji, trzeba by trochę pogłówkować i moze
      lekko przycisnąć Proma, ale tak żeby się nie zorientował..
      • prom_do_szwecji Re: zrób to inteligentnie... 15.02.08, 16:55
        pomysł dobry tylko trudny do zrealizowania. Oni mieszkają w innym
        miescie.
        A Prom nie wie tez, gdzie oni mieszkają. To nie jest jego najlepszy
        przyjaciel. Na szczęście
    • ewik_75 a tak ogólnie.. 15.02.08, 16:54
      we wszystkich przypadkach, czy nie jest najlepiej wypalić przy
      najbliższej okazji, kiedy nowa kumpela opowiada o swoim wspaniałym
      facecie "ale Ty oczywiście wiesz, ze on jest żonaty, powiedział Ci,
      prawda?"

      I sytuacja czysta - z Twojej strony zero perfdii - tylko się
      upewniasz ( ;))))) ) i od razu oczyszczasz pole...
      • pigwaa Re: a tak ogólnie.. 15.02.08, 17:00
        Amen! Popieram. Nie chaiałabym być w takiej sytuacji, w której jest
        ta dziewczyna i nie chciałabym mieć przyjaciół, którzy hm...
        poświadczają nieprawdę. Przecież ona coś podejrzewa i się tobie z
        tego zwierza. Prom uważa, zeby się nie mieszać ale czy on chiałby
        byc w sytuacji faceta kobiety, która ma męża i nic o tym nie
        wiedzieć?
      • prom_do_szwecji Re: a tak ogólnie.. 15.02.08, 17:02
        już nawet coś takiego zrobiłam. Zapytałam, czy jej nie przeszkadza,
        ze on jest żonaty. Bo byłam świecie przekonana, ze ona coś kiedys o
        tej żonie wspominała. Ona sie zdziwiła, wiec ja powiedziałam, ze z
        żadną żona go nie widziałam tylko wydawało mi się, ze ona mi mówiła.
        Ale potem zrobiła się awantura o coś zupełnie innego i eby
        załagodzić powiedziałam, ze ja nic o jego życiu prywatnym nie wiem
        • selica Re: a tak ogólnie.. 15.02.08, 17:23
          I co, napomsknęłaś o tej żonie, a ona nic? Nie podjęła tematu?
          Wiesz, wydaje mi się, że gdybyś z nią pogadała, ona natychmiast
          próbowała to wyjaśnić z nim, on by się albo wszystkiego wyparł, albo
          przedstawił swoje małżeństwo w świetle przedrozwodowym i ona by to
          łyknęła. Następnie on by pogadał z Promem, przedstawiając Cię jako
          intrygantkę i finalnie wszyscy mieliby pretensje do Ciebie, że się
          ładujesz w cudze sprawy. Cel szczytny, ale nie wiem, czy Ci się to
          opłaca...
          A swoją drogą niezła szuja z tego gościa.
          • prom_do_szwecji Re: a tak ogólnie.. 15.02.08, 17:32
            też tak myślę, ze wyjdę na intrygantką.
            A z drugiej strony może on rzeczywiście przed rozwodem. bo gdyby tą
            żone kochał, to by sie nie włóczył z innymi kobietami
            • selica Re: a tak ogólnie.. 15.02.08, 17:36
              Promyku, proszę Cię... gdyby rzeczywiście kochał żonę... Pewnie ją
              kocha na swój sposób, tylko po porstu ma naturę szui. Z dziewczyną
              chodzi się na imprezy, pije, dobrze bawi i robi rzeczy, których nie
              robi się z żoną. A w domu ma się namiastkę normalności, ktoś
              wypierze ciuchy, zrobi żarcie, można się wyspać po ciągu trzech
              imprez. Nie można mieć ciastka i zjeść ciastka, więc go nie tłumacz.
              A co na to wszystko Prom?
              • prom_do_szwecji Re: a tak ogólnie.. 15.02.08, 17:41
                Prom twierdzi, ze to nie jego sprawa i nie chce sie mieszać.
                Ale przyznał, że on zdrady to by nie wybaczył. Co jest prawdą, bo
                właśnie dlatego sie rozwiódł
                • selica Re: a tak ogólnie.. 15.02.08, 17:47
                  Ale kurcze przeczy trochę sam sobie, bo skoro tak, to przynajmniej
                  powinien z szują pogadać - jako jego kumpel. Nie twierdzę, że z nią,
                  bo ją zna na pewno mniej, ale z nim by mógł. Ty też uważam jeśli z
                  kimś mogłabyś rozmawiać, to bardziej z nim, niż z nią.
                  Mam takie niejasne przeczucia, że ona by nie uwierzyła.
                  Ciężkie są takie dylematy, nie zazdroszczę.
                  • prom_do_szwecji Re: a tak ogólnie.. 15.02.08, 18:01
                    jakoś sobie nie wyobrażam Proma w takiej rozmowie. Chłopaki chyba
                    mają inaczej trochę mają niż my.
                    On uważa, że to jego sprawa. Proma interesuje, czy jego kobieta go
                    nie zdradza. I tyle
    • youruichi Re: Wpadłam w chory układ 15.02.08, 17:09
      ludzie! takich rzeczy nie można akceptować, przecież to chore jest, dajemy
      jakimś b.ucom przyzwolenie na takie a nie inne traktowanie a potem sie dziwimy,
      że nas zdradzają

      nie musisz od razu wchodzić z butami w czyjeś życie, wiadomo niewygodnie ;)

      nie mogę zrozumieć tylko po co męczyć się w takich dziwacznych sytuacjach, na
      rodzinę jesteśmy skazani - przyjaciół/dobrych znajomych możemy sobie SAMI wybrać
      w ramach selekcji, chyba, że mieszkasz w 5-cio osobowej wiosce;) wiec tutaj
      pozostaje Ci niewielki wybór raczej;)
      • prom_do_szwecji Re: Wpadłam w chory układ 15.02.08, 17:21
        mno właśnie też mi sie wydaje, że najlepiej ograniczyć kontakty do
        minimum
        • marzeka1 Re: Wpadłam w chory układ 15.02.08, 17:24
          Jednak wypaliłabym o żonie, ot, tak przypadkiem, zamiast firmować swoją osobą dwuznaczną sytuację. Tym bardziej, że piszesz, iż ta kobieta została już przez zdradę zraniona.
    • trypel Re: Wpadłam w chory układ 15.02.08, 18:38
      Beznadziejny układ. W tej sytuacji zerwałem kontakty z kumpla żoną bo ją lubię
      ale on jest moim kumplem i nie moge jej nic powiedziec.
      W każdym razie ile razy sie z nią widziałem to mnie łeb bolał
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka