Dodaj do ulubionych

Przyznawać się...

13.04.08, 18:23
...na co złapałyście/liście swoich partnerów/partnerki. Zainspirował
mnie wątek o łapaniu męża na dziecko. ;P

Pisać prawdziwie i uczciwie, będę robić notatki na wszelki wypadek
jakbym zaczęła sie kiedyś szanować i zechciała zerwać ze
staropanieńswem. Rady są mile widziane od obu płci, żebym wiedziała
również jak dać się złapać. ;P
Obserwuj wątek
    • 8n Re: Przyznawać się... 13.04.08, 18:27
      ja powiedziałam, że założyłam się z koleżanką że go przelecę i czy moglby mi pomoc, a podziele sie łupem. zgodzil sie i sie zakochal. ja tez.
    • wacikowa Re: Przyznawać się... 13.04.08, 18:29
      Na cycki:P
      • funny_game Re: Przyznawać się... 13.04.08, 18:31
        Czyje??? :P
        • i.nes Re: Przyznawać się... 13.04.08, 18:38
          kurczacze?

          z grilla ;P
        • wacikowa Re: Przyznawać się... 13.04.08, 18:43
          Pameli:D
          • funny_game Re: Przyznawać się... 13.04.08, 18:54
            To się nazywa sztucznie rozdmuchany początek znajomości, ot co! :D
    • funny_game Re: Przyznawać się... 13.04.08, 18:30
      Ja twierdzę, że na skok na plecy, a On, że już był wcześniej złapany na nic :)
    • mini_kks Re: Przyznawać się... 13.04.08, 18:32
      Zaczekaj, spytam się Jędrzeja. może on będzie pamiętał :P
      • mini_kks Re: Przyznawać się... 13.04.08, 18:53
        Mówi, że wtedy na urok, a teraz na seksapil...


        Chyba dobrze się bawi w tym pubie :D
        • mini_kks Re: Przyznawać się... 13.04.08, 19:04
          mini_kks napisała:

          > Mówi, że wtedy na urok

          I jeszcze: "na kolana z Pobierowa 2003" :P
    • trusia29 Re: Przyznawać się... 13.04.08, 18:32
      pierwszego meza na inteligencję i oczytanie
      przy drugimi poszłam na łatwizne i złapałam go na dobry sex
    • enith Re: Przyznawać się... 13.04.08, 18:34
      Też na cycki ;)
    • kamyk-zielony Re: Przyznawać się... 13.04.08, 18:35
      Na buraka tj. szłam po pięknej polskiej plaży, pierś do przodu, brzuch wciągnięty, włos rozwiany i prawie się nie wywaliłam gubiąc klapek... a on mi rozbawiony do łez go podał. Spaliłam najczerwieńszą z czerwonych cegieł, coś widać go ruszyło bo został;)
    • lajton kompletny brak zainteresowania okazywałam /nt. 13.04.08, 18:35

    • 2szarozielone Re: Przyznawać się... 13.04.08, 18:39
      Pierwszego na urodę, drugiego na intelekt i podobne poczucie humoru, trzeciego
      na urodę i bezczelność.
    • voyelle Re: Przyznawać się... 13.04.08, 18:40
      na piękny uśmiech, chociaż teraz z perspektywy czasu, myślę, że cycki też
      odegrały ważną rolę... reasumując cycki na razie prowadzą!
      • trusia29 Re: Przyznawać się... 13.04.08, 18:44
        w sumie na cycki "łapałam" wszystkich facatów oprócz moich dwóch
        mężów, więc w sumie cycki góra:)
    • laura2077 Re: Przyznawać się... 13.04.08, 18:42
      na złamaną kończynę dolną :)
    • bluecake Re: Przyznawać się... 13.04.08, 19:12
      fajny watek:)
      kazda z nas ma jakies sposoby,wiadomo!
      ja najczesciej hopnotyzuje takim gleboooookim spojrzeniem,
      niesmialym a zarazem wyzywajacym...;)
      do tego usmiech,poczucie humoru i (jak jest okazja)szalony taniec!:)
      w dalszej czesci empatia i umiejetnosc sluchania.
    • bardzometafizyczny Re: Przyznawać się... 13.04.08, 19:26
      oczy, oczy, oczy... Przydługie spojrzenia, to zawsze działa.
      Kręcenie włosów w palcach (wiem, typowy kokiet, ale działa) albo bawienie się
      długimi kolczykami.
      Ale bez długich spojrzeń ani rusz:)
    • poecia1 Re: Przyznawać się... 13.04.08, 19:32
      Na zmysłowe kręcenie pupą w dyskotece:)
    • obywatelka_dziopkowa Re: Przyznawać się... 13.04.08, 19:32
      jednego na sierotkę marysię
      drugiego na inteligencję
      trzeciego na piękne oczy
      czwartego na zgrabną pupę
      dziopka na mocną głowę
      • bertrada Re: Przyznawać się... 13.04.08, 19:45
        > dziopka na mocną głowę

        To chyba było najskuteczniejsze, bo z tego co pamiętam to przeszło w
        stały związek.
        ps. Dziopek jeszcze żyje? Bo z wczorajszych postów, to jego
        przyszłść nie wyglądała wesoło.
        • obywatelka_dziopkowa Re: Przyznawać się... 13.04.08, 19:51
          tamto też były stałe chociaż nie dożywotnie
          dziopek żyje jeszcze, bo blokady nie założył
          ale niech no tylko się odważy to ja już wiem, co zrobić
          • bardzometafizyczny Re: Przyznawać się... 13.04.08, 19:52
            obywatelka_dziopkowa napisała:


            > ale niech no tylko się odważy to ja już wiem, co zrobić


            taaa, rajstopami go, rajstopami!!! :D
      • poecia1 Re: Przyznawać się... 13.04.08, 19:54
        Podryw na mocną głowę, rzeczywiście jest zwykle skuteczny i również
        przeze mnie wypróbowany:)
        • mini_kks Re: Przyznawać się... 13.04.08, 21:37
          Przeze mnie też :) Jeden taki nie chciał wierzyć, że ja taka mocna jestem.
          Postanowił mnie wypróbować, no i tak dolewał, dolewał, a damie towarzystwa
          wypada dotrzymać... i sam padł! Ale zanim padł, wyznał, że jestem dziewczyną
          jego marzeń :P
          • labambaba Re: Przyznawać się... 13.04.08, 22:27
            Na mocną głowę dobre, acz ryzykowne- bo wiadomo, akurat słabszy dzień się zdarzy
            i kokietowanie może niechcący, a przedwcześnie w wyrku się zakończyć ;) Chociaż-
            jeśli to odpowiedni facet- to w takiej sytuacji ma się już za jednym zamachem
            przerobionych kilka etapów fazy wstępnej spotkań ;))
            • mini_kks Re: Przyznawać się... 14.04.08, 11:52
              labambaba napisała:

              > Na mocną głowę dobre, acz ryzykowne- bo wiadomo, akurat słabszy dzień się
              zdarzy i kokietowanie może niechcący, a przedwcześnie w wyrku się zakończyć ;)

              No, Pan skończył w wyrku :) A tak poważnie, takie rzeczy to nie u mnie. nigdy
              nie bywam mocno pijana, a tym bardziej aż tak.
    • demonii.larua Re: Przyznawać się... 13.04.08, 19:34
      Na całokształt :)
    • i.nes Re: Przyznawać się... 13.04.08, 19:43
      na 4-pokoje mieszkanie ;PPPP
      • ilenia75 Re: Przyznawać się... 13.04.08, 19:45
        kurde ja mam male cycki ale za to usmich ladny i czasami sie udaje!
    • znowuwzyciuminiewyszlo Re: Przyznawać się... 13.04.08, 19:56
      na Kusturice i korale po mamie.
      • funny_game Re: Przyznawać się... 13.04.08, 20:13
        Ale ładne :)
    • polla.k Re: Przyznawać się... 13.04.08, 20:28
      qrcze nie wiem...chociaż...jemu się wtedy wydawało, że ja taka sierotka Marysia
      jestem, na dodatek taka co sama nie wie czego chce...no i trzeba sie było mną
      zaopiekować :D
    • youruichi Re: Przyznawać się... 13.04.08, 20:58
      poznaliśmy się w dyskotece, potem 2 h rozmowa i na zakończenie wieczoru podałam
      mu rękę;) jak twierdzi tak go to zastanowiło ( bo normalnie dostawał buziaki
      prosto w usta ;)), że się ze mną umówił po raz kolejny, no i tak zostało;)
    • anapi-it Re: Przyznawać się... 13.04.08, 22:07
      Na espresso. Przez miesiac przychodzil dwa razy dziennie na kawe do
      cafe gdzie bylam barista. No i sie uzaleznil...
    • hsirk Re: Przyznawać się... 13.04.08, 22:13
      ze partnerow /partnerek to ja slaby jestem... (trudne slowa)

      ale z reguly wyhaczam na wredna lajze w polaczeniu z biednym misiem.
      • trusia29 Re: Przyznawać się... 14.04.08, 23:15
        hehehe tez znam takiego co mna biednego misia tlumy wyhacza:)
    • fanaberia84 Re: Przyznawać się... 13.04.08, 22:22
      Hm, "złapanie" w moim przypadku to zdecydowanie za dużo powiedziane,
      zważywszy że jestem jak dotychczas "bezzwiązkowa" ;P ale i tak się
      wypowiem, co tam :p

      Otóż kilku panów z tych z przelotnych "kontaktów" poleciało na:
      - inteligencję i podobne poczucie humoru (sztuk dwa)
      - słuchanie tych samych zespołów (ach, co to były za czasy :DD)
      - dziewczę z białą leliją
      - urodę i maślane oczęta
      - królowę śniegu (sztuk kilka)
      - cycki :DD

      Tak więc dla każdego coś miłego ;P
    • kora3 Re: Przyznawać się... 13.04.08, 22:54
      Nie mam pojęcia :)
      W ogóle nigdy nie "łapałam":) Z moim facetem poznalismy sie, w
      pracy - każdy był wówczass w wsowjej, tyle, ze w tym momencie to
      było jedno miejsce ...
      Bylam w natroju wybitnie seksualnym .... w stosunku do pracy :)
      Wiec trochę przeszkadzałam kolegom, którzy powaznei w tym dniu
      robote traktowali ...Chocaiz znam sporo ludzi z "firmy" mojego
      dfaceta, jego pierwszy arz na oczy widziaam, a ze sie wg mnie za
      duzo oddzywal to sobei pokpiwalam :) Moja przjaciółka a jego
      kolezanka z "firmy" robiła coraz wieksze oczy na to, ale mnei to
      kompletnei nie zrazało ...
      On uwaza, ze wyrwal mnie na swoją sukę:) Po prostu już chyba niemógl
      wytrzymac tego przeszkadzania i zapytal, czy lubie zwierzaki,
      powiedzialam, ze bardzo i zaproponowal, ze pokaze mi swojego psa (
      to znacy jak sie okazało potem -sukę), faktycznie w 3ego pokoju
      lezala sobie psina :) zaraz też ją powlokłam na dwór, szczesliwa, ze
      nie musze już pracować, bo mam "preteksta" ...
      W efekcie kolega z branży się pogniweała na mnie, kolezanka uznala,
      ze śiwtenie sie bawiłysmy, a my sie poznaliśmy i potem trichę
      trwalo, bo byam generalnie niechetna na nowy zwiazek:), ale .. no
      takm wyszło:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka