aniolek_choc_czasem_z_rogami
24.04.08, 23:50
Otóż moi Drodzy! ja osobnikiem optującym za wolnym związkiem generalnie jestem; jeśli już wogóle to regulować kwestię prawną żeby sobie kłopotów z podatkami, szpitalami itd. nie robić, ale...
No właśnie, czasem coś mnie napada i stwierdzam, że ładna biała suknia nie jest zła;) byle w gronie najbliższych i gdzieś na odludziu;) jestem z moim K. 2 cudowne lata, aczkolwiek jak to w przyrodzie-zdażają się burze. Od roku mieszkamy razem. Generalnie rozmawiamy o wszystkim-taki sposób na unikanie nieporozumień:) i jest tylko jeden temat, który boję(?) się poruszyć... otóż czasem chciałabym wiedzieć jak mój luby na to nasze zycie patrzy... czy widzi NASZĄ przyszłość... czy jestem tą kobietą, z którą chciałby dzielić całe bogactwo życia... teraz śpi obok;) patrzę sobie na niego i myślę, że młodzi jeszcze jesteśmy-spieszyć się nie ma po co;) ale taki symboliczny pierścionek i słowa wzajemnego zaangażowania nie byłyby złe:) i właściwie to powodem, dla którego nie chcę z Nim o tym rozmawiać jest to, żeby ew.oświadczyny (rany, nie wierzę że to piszę...) były JEGO pomysłem, a nie czymś poniekąd "wymuszonym"... nie wiem co robić więc na wszelki wypadek nie robię nic co by miłego nie spłoszyć...ehh...