doloresa
20.05.08, 16:37
Po raz kolejny na tapecie 'przyjaciółka' mojego męża.
Atak paranoi i bezsensownej zazdrości dawno mi już przeszedł. Pomógł
w tym na pewno fakt, że 'przyjaciółka' okazała się byc co
najwyżej 'koleżanką'. Zastosowanie słowa przyjaźń było w tej
sytuacji pewnym nadużyciem.
Relacje z mężem w porządku, generalnie wszystko w porządku.
Jest tylko jedno małe 'ale'...
Ja zaczęłam do tej dziewczyny odczuwać nienawiść. Zdaża mi się po
raz pierwszy w życiu czuć coś takiego i jestem trochę przerażona :/
Dochodzi do takich absurdów, że nie mam żadnych obiekcji, żeby
gdzieś wychodzili beze mnie (w większej grupie, rzecz jasna ;)), ale
jak jesteśmy na imprezie razem i ona też się pojawia, zaczynam
zgrzytać zębami. Wystarczy, że ktoś wymieni jej imię, a we mnie
wstępuje demon złośliwości. Jak ostatnio rozwinęła się w wąskim
gronie rozmowa na jej temat (z jej promotorem), ostentacyjnie
zaczęłam przeglądać zawartość własnego telefonu, żeby
zademonstrować, gdzie mam taki temat rozmowy...Jak mąż o niej choćby
wspomni, od razu może się spodziewać sarkastycznej riposty.
Zawsze w takich razach jest mi głupio. To jest bez sensu, bo jestem
absolutnie pewna, że pomiędzy nią a moim mężem do niczego nie
doszło. I mam głębokie przekonanie, że nie dojdzie.
Więc skąd ta nienawiść? Jak sobie z nią poradzić? Przeżyliście
kiedyś coś podobnego?