Dodaj do ulubionych

Od żonatych zdrajców do krytykantek

30.07.08, 15:24
Witam !
Czy możecie żonatym "zdrajcom" dać trochę spokoju ? Nie dość, że
muszą się użerać z dwiema (lub więcej) Paniami, to
jeszcze "obserwatorki" żyć im nie dają :(
Prośbę motywuję faktem, iż w końcu większość Pań "Drugich" (lu
dalszych) to w końcu stateczne mężatki, więc może by tak trochę o
mężatkach ?
Obserwuj wątek
    • iberia.pl Re: Od żonatych zdrajców do krytykantek ? 30.07.08, 15:29
      zawsze sie zastanwiam po jakiego wuja jeden z druga slub brali skoro
      kazde drugiemu rogi przyprawia?
      • 5er Re: Od żonatych zdrajców do krytykantek ? 30.07.08, 15:37
        iberia.pl napisała:

        > zawsze sie zastanwiam po jakiego wuja jeden z druga slub brali
        skoro
        > kazde drugiemu rogi przyprawia?

        niby masz rację, ale życie jest procesem dynamicznym, a małżeństwo,
        to nie tylko piep.zenie
      • ksieni_smutnego_pierdofonu [...] 30.07.08, 15:41
        Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
        • iberia.pl Re: Od żonatych zdrajców do krytykantek ? 30.07.08, 15:53
          panie psorze...milczeniem jest zlotem, zapomnial pan o tym?
          • ksieni_smutnego_pierdofonu [...] 30.07.08, 17:16
            Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
      • autume Ze strachu przed samotnością 31.07.08, 07:39
        iberia.pl napisała:

        > zawsze sie zastanwiam po jakiego wuja jeden z druga slub brali
        skoro
        > kazde drugiemu rogi przyprawia?
        Niestety, ten motyw dość często przewija się w różnych wypowiedziach
        i przyszłości daje fatalny efekt
    • kochanica-francuza Re: Od żonatych zdrajców do krytykantek 30.07.08, 15:34
      autume napisał:

      > Witam !
      > Czy możecie żonatym "zdrajcom" dać trochę spokoju ? Nie dość, że
      > muszą się użerać z dwiema (lub więcej) Paniami

      Ależ nie musicie! Romanse na boku nie są obowiązkowe!

      A co, nożyce się odezwały? hihihi
      • autume Re: Od żonatych zdrajców do krytykantek 31.07.08, 07:41
        kochanica-francuza napisała:


        > Ależ nie musicie! Romanse na boku nie są obowiązkowe!
        No cóż, niby tak, ale nie każdy ma charakter ascety-pustelnika (w
        sensie duchowym) :)
    • figgin1 Re: Od żonatych zdrajców do krytykantek 30.07.08, 15:39
      autume napisał:
      Nie dość, że
      > muszą się użerać z dwiema (lub więcej) Paniami,

      A dlaczego muszą? Groźbami ktoś zmusza biedaków?
      • trypel Re: Od żonatych zdrajców do krytykantek 30.07.08, 15:42
        Oni chcą. Np każdy prawdziwy naukowiec musi miec i żone i kochankę. Żona mysli
        że jest u kochanki, kochanka ze u żony a on tup tup do biblioteki...
        • kochanica-francuza Re: Od żonatych zdrajców do krytykantek 30.07.08, 15:45
          trypel napisał:

          > Oni chcą. Np każdy prawdziwy naukowiec musi miec i żone i kochankę. Żona mysli
          > że jest u kochanki, kochanka ze u żony a on tup tup do biblioteki...

          Nooo, a wy, kolego, w czym się specjalizujecie? Mediewistyka? Sinologia?
        • autume Re: Od żonatych zdrajców do krytykantek 31.07.08, 07:49
          trypel napisał:

          > Oni chcą. Np każdy prawdziwy naukowiec musi miec i żone i
          kochankę. Żona mysli
          > że jest u kochanki, kochanka ze u żony a on tup tup do
          biblioteki...
          Nie tylko naukowcy Kolego :)) Myśliwi, wędkarze, majsterkowicze
          (zwłaszcza modelarze) :))
      • kochanica-francuza rewolwerem nt 30.07.08, 15:44
        figgin1 napisała:

        > autume napisał:
        > Nie dość, że
        > > muszą się użerać z dwiema (lub więcej) Paniami,
        >
        > A dlaczego muszą? Groźbami ktoś zmusza biedaków?
      • autume Re: Od żonatych zdrajców do krytykantek 31.07.08, 07:42
        figgin1 napisała:

        >
        > A dlaczego muszą? Groźbami ktoś zmusza biedaków?
        Zapewniam Cię, że niekiedy prośby i marudzenia są bardziej męczące
        od gróźb karalnych :(
    • kitek_maly Re: Od żonatych zdrajców do krytykantek 30.07.08, 18:23

      > Czy możecie żonatym "zdrajcom" dać trochę spokoju ?

      Nie zamierzam. :-P
      • jol33 Re: Od żonatych zdrajców do krytykantek 30.07.08, 20:44
        Jak tak czytam to do nie których wypowiedzi bym miała
        zastrzeżenia.Moge się domyślać że co nie którzy chyba nie
        doświadczyli tzw zdrady skoro tak się wypowiadają najpierw czeba
        tego doświadczyć a póżniej wypowiadać się w taki a nie inny
        sposób.Znacie takie powiedzenie"suka musi dać,by pies mógł wziąść"
        • rose-ana Re: Od żonatych zdrajców do krytykantek 30.07.08, 20:49
          Znamy takie powiedzenie, szowinistyczne do bólu ale jakże ładnie upraszczające
          sytuację i zwalające winę na tą wredną zdzirę co podstępnie uwiodła biednego,
          opętanego testosteronem faceta.
          • kochanica-francuza Re: Od żonatych zdrajców do krytykantek 30.07.08, 20:51
            rose-ana napisała:

            > Znamy takie powiedzenie, szowinistyczne do bólu ale jakże ładnie upraszczające
            > sytuację i zwalające winę na tą wredną zdzirę co podstępnie uwiodła biednego,
            > opętanego testosteronem faceta.

            Tak, bo on jest sierotka pozbawiona woli i rozumu, dziecko we mgle...
            • rose-ana Re: Od żonatych zdrajców do krytykantek 30.07.08, 20:56
              Wiesz, ale w końcu facet, a oni maja swe słabości, bla bla bla.:/
              Poza tym wystarczy poczytać wątki o zdradach - najbardziej obrywa się kochance,
              facetowi jakby w drugiej kolejności.
              • kochanica-francuza Re: Od żonatych zdrajców do krytykantek 30.07.08, 21:01
                rose-ana napisała:

                > Wiesz, ale w końcu facet, a oni maja swe słabości, bla bla bla.:/
                > Poza tym wystarczy poczytać wątki o zdradach - najbardziej obrywa się kochance,
                > facetowi jakby w drugiej kolejności.

                Nie, w drugiej żonie. Że biedaczka zaniedbała seksualnie i uczuciowo.
                >
        • kitek_maly Re: Od żonatych zdrajców do krytykantek 30.07.08, 20:52

          > Znacie takie powiedzenie"suka musi dać,by pies mógł wziąść" (sic!)


          A nie jest przypadkiem tak, że ona musi mu dać, żeby on mógł wziąć a
          równocześnie on musi chcieć wziąć to co ona chce dać?
          • kochanica-francuza Re: Od żonatych zdrajców do krytykantek 30.07.08, 21:02

            > A nie jest przypadkiem tak, że ona musi mu dać, żeby on mógł wziąć a
            > równocześnie on musi chcieć wziąć to co ona chce dać?
            >
            U ludzi tak. Co do psów, pies chyba zawsze leci za suką mającą cieczkę. To jest
            ta maleńka różnica między ludźmi a psami.
            • jol33 Re: Od żonatych zdrajców do krytykantek 31.07.08, 05:56
              Jak tu zauwarzyłam-obrone kochanic.One nie wiedziały co robią ktoś
              ich do tego zmuszał żeby wchodzić w czyjeś życie z brudnymi
              buciorami- myśle że nie. Jak sobie zasłużyły tak mają.
              • kitek_maly Re: Od żonatych zdrajców do krytykantek 31.07.08, 10:31

                > Jak tu zauwarzyłam-obrone kochanic.

                A ja zauważyłam z Twojej strony obronę zdradzających.
                A prawda jest taka, że w 99% winę ponoszą 3 strony - zdradzający, kochanka i...
                zdradzona. Poza tym jeśli zdradza facet, to łamie zasadę wierności. Kochanka nic
                nikomu nie obiecywała.

                PS. Polecam powtórkę z zasad ortografii. I proszę, nie zasłaniaj się, że
                nieznajomość ojczystego języka wynika z dysgrafii, dysleksji czy innej wymówki.
                • jol33 do kitek mały 31.07.08, 19:23
                  Bronie ludzi którzy zostali skrzywdzeni bo zachciało się żonkisiowi
                  i kurew.... burzyć spokoj!
                  ps.Moja ortografia niech Cię nie interesuje,mądralo!!!!!!!!!!!!!
          • puszysta_gimnazjalistka Re: Od żonatych zdrajców do krytykantek 31.07.08, 07:20
            Z tym drugim to nie problem, facet chce zawsze, no może czasem stara się
            powstrzymywać, z różnym skutkiem.
            • kitek_maly Re: Od żonatych zdrajców do krytykantek 31.07.08, 10:26

              > Z tym drugim to nie problem, facet chce zawsze,

              Ale nie z każdą chce na tyle, żeby akt poczynić.
              A jeśli dochodzi do zdrady, to znaczy (poza promilem przypadków), że coś jest w
              związku nie tak albo facet to gnój.
      • autume Re: Od żonatych zdrajców do krytykantek 31.07.08, 07:43
        kitek_maly napisała: >
        > Nie zamierzam. :-P
        >
        Poniechaj zemsty, albowiem tylko wybaczający wnijdą do Królestwa :)
        • kitek_maly Re: Od żonatych zdrajców do krytykantek 31.07.08, 10:36

          Ależ mieu nikt nie zdradził. :-)
          Po prostu nie trawię kłamstwa a zdrada to jedno z najgorszych kłamstw.
          Niezależnie od płci zdradzającego.
    • ksieni_smutnego_pierdofonu [...] 30.07.08, 18:35
      Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
    • autume Nie do końca się rozumiemy-więc cz.2 31.07.08, 07:34
      Witam !
      Dziękuję za opinie i wypowiedzi. Niestety, dominuje uproszczony
      pogląd sytuacyjny typu: niewinna panienka uwiedziona podstepnie
      przez cwanego żonkosia. Błąd w Waszych założeniach, ponieważ bywają
      bardziej złożone sytuacje, np.:
      -zawiedziony żonkoś i znudzona mężatka, oboje szukają kogoś na swoim
      poziomie intelektualnym, ale nie zamierzają się rozwodzić (dzieci,
      wspólnota majątkowa itp.) z dotychczasowymi partnerami.
      Często to ona inicjuje bieg zdarzeń, doskonale zdając sobie sprawę z
      sytuacji.
      Czy mogłybyście skupić się na ocenie nie Panów, a Pań w takich
      związkach ?
      • jasny_dzien Re: Nie do końca się rozumiemy-więc cz.2 31.07.08, 07:43
        > Czy mogłybyście skupić się na ocenie nie Panów, a Pań w takich
        > związkach ?

        Es giebt keine Wahrheit. A więc z jakiej perspektywy mam oceniać?
        • autume Re: Nie do końca się rozumiemy-więc cz.2 31.07.08, 07:45
          jasny_dzien napisał:

          >
          > Es giebt keine Wahrheit. A więc z jakiej perspektywy mam oceniać?
          Jako, że mamy kalendarzowe, proponuję perspektywę solarną :)
        • tezromantyczka Re: Nie do końca się rozumiemy-więc cz.2 31.07.08, 18:27

          Jak już piszesz po niemiecku, to byłoby miło, gdyby było bez błędów.
      • kitek_maly Re: Nie do końca się rozumiemy-więc cz.2 31.07.08, 10:32

        > Czy mogłybyście skupić się na ocenie nie Panów, a Pań w takich
        > związkach ?

        A czym to się różni?
        To zdrada i to zdrada. Chyba, że są przed sobą szczerzy - jak jednemu i drugiemu
        pasuje taki układ to w czym problem?
        • autume Re: Nie do końca się rozumiemy-więc cz.2 31.07.08, 10:42
          kitek_maly napisała:

          jak jednemu i drugiem
          > u
          > pasuje taki układ to w czym problem?
          No właśnie - w czym ? Po co te gromkie tytuły w stylu: - "Uwaga na
          żonatych podrywaczy", "Gdy żonaty zdradza to łobuz", itp. - a
          zdradzające mężatki, to co ? Gdzie ta równość płci na FK ? Dlaczego
          większość forumowiczek z FK "wałkuje" na okrągło tylko jeden z wielu
          możliwych wariantów tego typu kontaktów ?
          Rzucacie gromy na zdradzających małżonków - OK ! Ale spróbujcie
          spojrzeć też trochę krytycznie i obiektywnie na swoją płeć.
          • kitek_maly Re: Nie do końca się rozumiemy-więc cz.2 31.07.08, 13:51

            > No właśnie - w czym ? Po co te gromkie tytuły w stylu: - "Uwaga na
            > żonatych podrywaczy", "Gdy żonaty zdradza to łobuz", itp. - a
            > zdradzające mężatki, to co ? Gdzie ta równość płci na FK ? Dlaczego
            > większość forumowiczek z FK "wałkuje" na okrągło tylko jeden z wielu
            > możliwych wariantów tego typu kontaktów ?

            Ale dla czego mówisz to do mnie? :-)
            Ja jak najbardziej jestem zwolenniczką równego traktowania obu płci w tej
            kwestii. Zresztą nie raz tu mi na forum ktoś napisał, że jestem znana z tego, że
            usprawiedliwiam nieuczciwych mężczyzn. No ale jak patrzę na anonimowe ataki na
            facetów, kiedy sytuacja jest przedstawiona jednostronnie. Albo w ogóle posty bez
            kontekstu typu - czy zdradzający facet, który mówi, że kocha żonę jest chamem? :-)

            No bo z czym tu właściwie dyskutować? :-)
            • autume Re: Nie do końca się rozumiemy-więc cz.2 31.07.08, 13:59
              kitek_maly napisała:

              > Ale dla czego mówisz to do mnie? :-)
              > Ja jak najbardziej jestem zwolenniczką równego traktowania obu
              płci w tej
              > kwestii. Zresztą nie raz tu mi na forum ktoś napisał, że jestem
              znana z tego, ż
              > e
              > usprawiedliwiam nieuczciwych mężczyzn. No ale jak patrzę na
              anonimowe ataki na
              > facetów, kiedy sytuacja jest przedstawiona jednostronnie. Albo w
              ogóle posty be
              > z
              > kontekstu typu - czy zdradzający facet, który mówi, że kocha żonę
              jest chamem?
              > :-)
              >
              > No bo z czym tu właściwie dyskutować? :-)
              >
              Piszę do wszystkich, którzy chcą przeczytać.
              • kitek_maly Re: Nie do końca się rozumiemy-więc cz.2 31.07.08, 14:15

                > > No bo z czym tu właściwie dyskutować? :-)

                Tylko chciałam jeszcze dodać, że to pisałam o dyskusjach z kobietami atakującymi
                facetów za to, że są facetami a jakiś tam kiedyś je skrzywdził. Babki potrafią
                być tak samo okrutne i bezwzględne jak faceci.
              • kochanica-francuza Mogę spojrzeć krytycznie na swoją płeć 31.07.08, 15:20
                pod warunkiem, że faceci spojrzą krytycznie na swoją.

                Jak na razie, nie widzę tego, a już na pewno nie na FK.

            • tengoku77 Re: Nie do końca się rozumiemy-więc cz.2 31.07.08, 14:41
              Fakt! Zgadzam się z Wami..
              Tyle tylko, że bycie ze sobą sztucznie bo dzieci, bo majątek itd.
              nie pozwala poczuć pełni szczęścia.. chyba..


              kitek_maly napisała:

              >
              > > No właśnie - w czym ? Po co te gromkie tytuły w stylu: - "Uwaga
              na
              > > żonatych podrywaczy", "Gdy żonaty zdradza to łobuz", itp. - a
              > > zdradzające mężatki, to co ? Gdzie ta równość płci na FK ?
              Dlaczego
              > > większość forumowiczek z FK "wałkuje" na okrągło tylko jeden z
              wielu
              > > możliwych wariantów tego typu kontaktów ?
              >
              > Ale dla czego mówisz to do mnie? :-)
              > Ja jak najbardziej jestem zwolenniczką równego traktowania obu
              płci w tej
              > kwestii. Zresztą nie raz tu mi na forum ktoś napisał, że jestem
              znana z tego, ż
              > e
              > usprawiedliwiam nieuczciwych mężczyzn. No ale jak patrzę na
              anonimowe ataki na
              > facetów, kiedy sytuacja jest przedstawiona jednostronnie. Albo w
              ogóle posty be
              > z
              > kontekstu typu - czy zdradzający facet, który mówi, że kocha żonę
              jest chamem?
              > :-)
              >
              > No bo z czym tu właściwie dyskutować? :-)
              >
      • tengoku77 O! A to przeoczyłam.. 31.07.08, 14:37
        Pani, która wie, że zadaje się z żonatym mężczyzną, nie powinna
        wchodzić w bliższe relacje z Nim.. Dlaczego? Nie rozwali czegoś co
        teoretycznie nie istnieje, ale zawiedzie się, bo zapewne będzie
        liczyła na to, że jednak rozwiedzie się z żoną i ożeni się z Nią..
        Nic bardziej błędnego.. Nawet jeśli to rozumie, nie powinna.. Wiem..
        On znajdzie sobie inną chętną, ale.. może byłoby inaczej, lepiej,
        gdyby wspólnie z żoną zastanowił się nad ich związkiem i spróbował
        go ożywić na nowo? Wbrew pozorom to nie jest skazane na porażkę......
        • autume Re: O! A to przeoczyłam.. 31.07.08, 14:41
          tengoku77 napisała:

          ale.. może byłoby inaczej, lepiej,
          > gdyby wspólnie z żoną zastanowił się nad ich związkiem i spróbował
          > go ożywić na nowo? Wbrew pozorom to nie jest skazane na
          porażkę......
          Wątpię, aby można było wejść dwa razy do tej samej rzeki :(
          • tengoku77 Re: O! A to przeoczyłam.. 31.07.08, 14:47
            autume napisał:
            > Wątpię, aby można było wejść dwa razy do tej samej rzeki :(

            Autume.. to nie jest wchodzenie drugi raz do tej samej rzeki..
            Faktem jest, że o uczucie trzeba dbać.. Jesli tego zabraknie, ogień
            gaśnie.. ale.. wystarczy dorzuć węgla, żeby go na nowo wzniecić..
            Wszystko w rękach pary.. To zalezy od tego czy CHCĄ spróbować, czy
            delikatnie mówiąc nie zależy Im już na tym..
    • tengoku77 Re: Od żonatych zdrajców do krytykantek 31.07.08, 13:46
      Nie! Nie mogę.. :P
      Po tym co czytam ostatnimi czasy.. cieszę się, że nie jestem
      mężatką.. :/
      Zdrada to coś, czego bym NIGDY nie wybaczyła..

      Żonaci.. mężatki.. zdrady.. O raju! Wiązać się, żeby później
      zdradzić? Chore!

      :)
    • lacido Re: Od żonatych zdrajców do krytykantek 31.07.08, 13:52
      czyżby jakaś foremka szczególnie Ci dopiekła? ;)))

      na marginesie po co takie babki z którymi trzeba sie użerać? myślałam że z
      kochanką to sam miód :)
      • autume Re: Od żonatych zdrajców do krytykantek 31.07.08, 13:58
        lacido napisała:

        Występuję wyłącznie jako forumowicz-teoretyk, ciekawią mnie niektóre
        postawy i wypowiedzi. Nie jest mi potrzebna przy tym żadna osłoda,
        ludzkość i tak usilnie dąży do zagłady, i zdaję sobie z tego sprawę,
        że jest to nieuchronne, to tylko kwestia czasu.
        • lacido Re: Od żonatych zdrajców do krytykantek 31.07.08, 14:18
          ahaaaaaaaaa
          znaczy taki obrońca niewiernych jesteś :)))
          przesadzasz
          aż tak często wątki o zdradzających sie tu nie pojawiają poza tym wg mnie oni
          nie zasługują na obronę zwłaszcza kogoś kto jest w tym temacie teoretykiem
        • tengoku77 Re: Od żonatych zdrajców do krytykantek 31.07.08, 14:31
          Wait! Muszę się wtrącić.. Jak to 'to nieuchronne, to tylko kwestia
          czasu'???? Nie wierzę! Nie zabijaj moich wyobrażeń.. :(
          • autume Re: Od żonatych zdrajców do krytykantek 31.07.08, 14:38
            tengoku77 napisała:

            Nie wierzę! Nie zabijaj moich wyobrażeń.. :(
            No właśnie Tengoku, Ty nie wierzysz w zagładę świata, a inny w
            dozgonną miłość.
            • tengoku77 Re: Od żonatych zdrajców do krytykantek 31.07.08, 14:44
              autume napisał:
              > No właśnie Tengoku, Ty nie wierzysz w zagładę świata, a inny w
              > dozgonną miłość.

              Ale.. dlaczego??? Wyjaśnij mi to....

              BTW. Ja nie pisałam, ze nie wierzę w zagładę świata.. Jak dla mnie
              może ona nastąpić choćby i jutro.. ale.. nie chcę do tego czasu
              stracić moich wyobrażeń na temat miłości.. takiej na zawsze,
              pięknej, ciepłej, romantycznej.. etc.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka