Dodaj do ulubionych

"Oddałam dziecko" ...

31.07.08, 13:03
kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53581,5483843,Wybor_Julii.html

Przeczytałam i ... nie jestem w stanie powiedziec, co zrobilabym w
sytuacji tej kobiety... ale artykuł dał mi wiele do myślenia
a co Wy myslicie o tym, co zrobiła?
Obserwuj wątek
    • kr_ka_11 Re: "Oddałam dziecko" ... 31.07.08, 13:14
      nie wiem co bym zrobiła, mam nadzieje, ze nie będę nigdy w takiej sytuacji.
      niezależnie od tego jak ja bym postąpiła, nie potępiam tej osoby.
      • mglawica1 Re: "Oddałam dziecko" ... 31.07.08, 16:22
        a ja potępiam, decydując się na dziecko, zawsze trzeba przyjąć możliwość, że
        urodzi się chore. Dla mnie to potwór, nie kobieta. Może potrafiłabym zrozumieć
        człowieka nie mogącego sfinansować leczenia, odpowiedniej opieki medycznej,
        leków ale nie zamożną reżyserkę, którą na wszystko stać, tylko nie na pokonanie
        własnego egoizmu.
        • ansag Re: "Oddałam dziecko" ... 31.07.08, 17:16
          Popieram mglawica1.
          Poza tym ludzie, ile ona miała lat?! Przecież z góry było można to przewidzieć.
          Trzeba było nie karierować, tylko dzieci robić, skoro potrzebuje takiej
          ZNACZĄCEJ więzi :/
          Porażka.
    • sabriel Re: "Oddałam dziecko" ... 31.07.08, 13:15
      Nie potępiam jej.Nie wiem jak sama bym się zachowała jkaby bym
      znalazła się w podobnje sytuacji.
      Pewnie taka postępowanie jak Julii spotka się z miażdżącą krytyką, u
      nas jedyna właściwa postawa to matka-polka cierpiętnica,poświęcająca
      siebie dla dobra innych.
    • cioccolato_bianco Re: "Oddałam dziecko" ... 31.07.08, 13:16
      najmniej podoba mi sie robienie z tego szopki medialnej. z drugiej
      strony moze taka cena przelamania jakiegos tabu.
      dobrze, ze dziecko trafilo do osoby, ktora chce i moze sie nim
      odpowiednio zajac i pokochac.
      wolalabym nigdy nie stac przed takim wyborem... i nie potepiam
      matki, jesli juz to ojca, ktory kazal zonie wybierac. nie wiem czy
      przede wszystkim z takim mezczyzna chcialaby/umiala pozniej byc
    • bertrada Re: "Oddałam dziecko" ... 31.07.08, 13:34
      Nie od dzisiaj wiadomo, że dla większości osób dziecko jest tylko przedmiotem do
      zaspokajania jakiś chwilowych zachcianek albo drogą do osiągnięcia jakiegoś celu
      albo wyznacznikiem pozycji społecznej. W końcu trzeba mieć domek z ogrodem,
      samochód, stanowisko w pracy, psa i dzieci odnoszące sukcesy. Jak któreś z
      powyższych nie spełnia oczekiwań to wymienia sie je na lepszy model a jak
      okazuje się to niemożliwe to zaczynają się schody. I albo ludzie godzą się ze
      swoim losem przyjmując postawę poświęcającego się i wiecznie nieszczęśliwego
      cierpiętnika albo na siłę próbują to coś zmienić na coś czym nie jest i nigdy
      nie będzie.

      A najlepiej o egoizmie tej kobiety i większości matek świadczą te wszystkie
      stwierdzenia jakie to one są biedne i nieszczęśliwe, jak się muszą poświęcać jak
      to dzieci im żyć nie dają, jak to wrzeszczą po nocach, ciągle chorują a one
      muszą cię z tym męczyć, nie sypiają po nocach i maja tego wszystkiego dość. Nie
      spotkałam się nigdy ze współczuciem skierowanym do dziecka. Przecież skoro ono
      choruje i przeraźliwie i często wrzeszczy to znaczy, że musi okrutnie cierpieć a
      to 'kochająca' mamuśka ma w dupie.

      Dlatego uważam, że dobrze zrobili oddając dziecko, bo żadna z niej matka.
      Powinna oddać również wszystkie pozostałe, bo przecież każdemu z nich może
      przytrafić się jakaś choroba czy kalectwo i wtedy tez zostaną oddane, bo będą
      sprawiać za duży kłopot. A dla starszego oddanie do obcych ludzi jest większą
      traumą niż dla niemowlaka. I jakby ta kobieta była w porządku, to zyski z tej
      całej szopki oddałaby chorej córce, czy przynajmniej zabierałaby ją do domu na
      te kilkanaście dni, kiedy zastępcza matka ma urlop. A jej męża to ja bym
      wykastrowała.
      • mell24 Re: "Oddałam dziecko" ... 31.07.08, 13:47
        Niestety muszę się po części zgodzić z przedmówczynią - ludzie
        zwykle nie biorą pod uwage, że dzieci na które czekają,
        niekoniecznie muszą być takie, jakie oni sobie życzą, żeby były.
        Kiedy rodzi się dziecko chore to wtedy jest szok. Wiadomo, nikt nie
        chce żeby akurat jego dziecko było chore...

        Zastanawiam się, co zrobiłaby ta kobieta gdyby Beatycze też okazała
        się chora ( mam nadzieję, że wszystko będzie z nią w porządku)albo
        gdyby coś stało się jej starszej córce.
        Albo gdyby jej mąż ( albo ona sama) został np. sparaliżowany???

        Takim zachowaniem pokazali starszejc óreczce co robi się z ludźmi
        chorymi, niespełaniającymi oczekiwań - bałabym się na miejscu Julii
        o starość...

        Ale nie oceniam tego, co zrobili...sama nie wiem, czy miałabym dość
        siły i odwagi żeby zająć się takim dzieckiem i czy umiałabym je
        pokochać. Nie wiem.
      • klementynia Re: "Oddałam dziecko" ... 31.07.08, 13:55
        bertrada napisała:

        > Nie od dzisiaj wiadomo, że dla większości osób dziecko jest tylko przedmiotem d
        > o
        > zaspokajania jakiś chwilowych zachcianek albo drogą do osiągnięcia jakiegoś cel
        > u
        > albo wyznacznikiem pozycji społecznej. W końcu trzeba mieć domek z ogrodem,
        > samochód, stanowisko w pracy, psa i dzieci odnoszące sukcesy. Jak któreś z
        > powyższych nie spełnia oczekiwań to wymienia sie je na lepszy model a jak
        > okazuje się to niemożliwe to zaczynają się schody. I albo ludzie godzą się ze
        > swoim losem przyjmując postawę poświęcającego się i wiecznie nieszczęśliwego
        > cierpiętnika albo na siłę próbują to coś zmienić na coś czym nie jest i nigdy
        > nie będzie.

        nie od dzisiaj wiadomo, że najwięcej na temat ciąży, samopoczucia w ciąży,
        porodu, wychowania dziecka mają do powiedzenia osoby bezdzietne, nie mające
        bladego pojęcia o opiece nad dzieckiem i o cudzie zwanym macierzyństwem;).


        > A najlepiej o egoizmie tej kobiety i większości matek świadczą te wszystkie
        > stwierdzenia jakie to one są biedne i nieszczęśliwe, jak się muszą poświęcać ja
        > k
        > to dzieci im żyć nie dają, jak to wrzeszczą po nocach, ciągle chorują a one
        > muszą cię z tym męczyć, nie sypiają po nocach i maja tego wszystkiego dość.

        jw

        Nie
        > spotkałam się nigdy ze współczuciem skierowanym do dziecka.

        do siebie tez nie? To by wiele tłumaczyło

        Przecież skoro ono
        > choruje i przeraźliwie i często wrzeszczy to znaczy, że musi okrutnie cierpieć
        > a
        > to 'kochająca' mamuśka ma w dupie.

        chyba twoja cię miała w dupie. poczytaj fora dziecięce - jest na nich ogrom
        pytań jak ulżyć dziecku podczas chorób, kolek, szczepień itp.
        >
        > Dlatego uważam, że dobrze zrobili oddając dziecko, bo żadna z niej matka.

        ale za to tutaj sie zgadzam w 100%

        >
        A jej męża to ja bym
        > wykastrowała.
        i tutaj też
        • rlena Re: "Oddałam dziecko" ... 31.07.08, 14:44
          Nie bardzo rozumiem, co ma na celu publikowanie tego artykulu,
          oprocz taniej sensacji. Takie sytuacje zdarzaja sie czesto, i nie sa
          powodem do chluby. Dla mnie jest on przede wszystkim smutny. Nie
          widze, zadnej odwagi w postepowaniu tych ludzi. Wydaja sie slabi i
          dziecinni; mali narcysci. Owszem, sa kobiety , ktore oddaja dziecko
          do adopcji kierujac sie jego dobrem. W tej sytuacji tego nie ma,
          wieje niemoc, rozczarowanie, zlosc - zabawka jest popsuta. Jest to
          raczej kierowanie sie wlasnymi zachciankami. Takie dziecko nie
          pasuje do naszej lawki w ogrodzie, nikt na niej juz nie siada...
          Zalosne.
          Nie potepiam, po prostu smutek i zalosc...
          • menk.a Re: "Oddałam dziecko" ... 31.07.08, 16:38
            rlena napisała:

            > > Nie potepiam, po prostu smutek i zalosc...

            Też nie potępiam. I nie rzucę kamienia w żadną osobę rozważajacą
            taki krok albo po prostu to robiącą. To smutne, ale bilans sytuacji
            mimo wszystko nie jest ujemny. Mała ma opiekę, trafiła do dobrego,
            ciepłego domu. A jej biologiczna rodzina uratowała się. To jest cały
            tragizm tej sytuacji.

            Przenigdy nie chciałabym być postawiona w takiej sytuacji. Tak sobie
            myślę, że niewiele jest rzeczy w życiu gorszych niż bezradność wobec
            choroby i cierpienia swojego dziecka. Nie wiem, może miałabym odwagę
            wtedy stchórzyć. Bo trzeba mieć odwagę, by tchórzyć.
            • bertrada Re: "Oddałam dziecko" ... 31.07.08, 16:46
              A ja myślę, że to ściema z tym wszystkim jest. Już widzę jak kobieta należąca do
              klasy średniej i robiąca karierę niańczy chore dziecko. Podejrzewam, że nawet
              temu zdrowemu ani raz pieluchy nie zmieniła. A opiekunce jest wszystko jedno kim
              się zajmuje, najwyżej sobie więcej policzy. Nie sądzę, żeby w takiej rodzinie
              chore dziecko było jakimkolwiek problemem. A w Anglii to nawet te uboższe
              dostałyby na tyle wysoki zasiłek, że chore dziecko nie dość, że nie byłoby
              problemem tylko jeszcze podreperowało budżet rodzinny.
              W Anglii to nawet do wyprowadzania psa na spacer wynajmuje się kogoś a co
              dopiero do chorego dziecka.

              A poza tym trzeba jeszcze wziąć pod uwagę anglosaską mentalność. Oni tam nie są
              ani sentymentalni ani prorodzinni. Tam nie ma wielopokoleniowych rodzin ani babć
              niańczących wnuki, czy seniorów mieszkających z dziećmi. Tam na porządku
              dziennym są domy opieki i szkoły z internatem.
              • elf1977 Re: "Oddałam dziecko" ... 31.07.08, 17:08
                Temat bardzo bolesny, niedawno poroniłam, często zastanawialam się,
                a co by było, gdyby natura nie zadecydowała za mnie i urodziłabym
                upośledzone lub bardzo chore dziecko...Nie umiem powiedzieć, ale,
                gdy lekarz mówi:"70 procent mózgu nie funkcjonuje" - jest to coś, co
                staje się niewyobrażalne.
                Nie umiem osądzić tej kobiety, tylko bardzo mi się nie podoba, że
                napisała książkę, w której siebie wybiela, a swoje dziecko częściowo
                robi potworem (sama pisze, że nie wydawało jej się nawet
                zwierzęciem). Czemu to ma służyć? Oczyszczeniu? Zrzuceniu bierzma
                poczucie winy? Ludzie podejmują trudne decyzje, ale czasem lepiej
                dla nich i ich bliskich, żeby pewne rzeczy nie widziały światła
                dziennego. Tabu wbrew pozorom jest potrzebne, chroni coś, każdy
                teraz może zabrać głos, ale tak naprawdę nikt z nas nie wie, jak
                zachowałby się w podobnej sytuacji. Ja egoistycznie modlę się, żeby
                moje kolejne dziecko było zdrowe, dziękuję losowi za zdrową córkę.
                Wiem, że w życiu może być różnie, ale wierzę, że kolejny raz życie
                mnie oszczędzi.
              • menk.a Re: "Oddałam dziecko" ... 31.07.08, 18:22
                Uważasz, że tylko biedny, prosty, niepracujący lub niewykształcony jest zdolny
                kochać chore dziecko i się nim zająć? I że Wyspiarze, nawet jak biedni, też tego
                nie potrafią, są niezdolni, bo maja z natury inną mentalność?;
      • mglawica1 Re: "Oddałam dziecko" ... 31.07.08, 17:11
        bertrada napisała:

        > Nie od dzisiaj wiadomo, że dla większości osób dziecko jest tylko przedmiotem d
        > o
        > zaspokajania jakiś chwilowych zachcianek albo drogą do osiągnięcia jakiegoś cel
        > u
        > albo wyznacznikiem pozycji społecznej. W końcu trzeba mieć domek z ogrodem,
        > samochód, stanowisko w pracy, psa i dzieci odnoszące sukcesy.

        Dokładnie tak.
        Dziecko, obojętnie jakie by nie było, powinno scalać rodzinę. To istota, której
        obserwowanie pozwala poznać lepiej siebie i swojego partnera. Rodzicielstwo
        służy pogłębianiu uczuć. Odrzuceniem dziecka wyraża się brak akceptacji samego
        siebie, lub/i partnera.

    • sundry Re: "Oddałam dziecko" ... 31.07.08, 17:25
      Nie wiem,co bym zrobiła.Wiem z obserwacji własnej rodziny,jak bardzo to jest
      nieciekawe..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka