Dodaj do ulubionych

"oszczędni" znajomi

31.07.08, 17:03
zainspirowana wątkiem o skąpych facetach, pomyślałam o skąpych
znajomych...:))) ja mam takich. para, całkiem sympatyczni, ale...
mają sporą (jak dla mnie kilkaset tys. to nie jest tak mało) kasę na
koncie, którą lubią się chwalić, ale...jak gdzieś jedziemy wspólnie,
do głowy im nie przyjdzie,żeby dołożyć się do paliwa. nigdy nas nie
zaprosili na nic. to my fundujemy jakieś kawy, lody, drinki... nas
to nawet bawi, przecież na tym nie stracimy, a oni żalą się ciągle,
że ICH to na takie EKSCESY nie stać. może i nie stać, w końcu jakoś
odłożyli tę kasę... mieszkają w wynajętym za grosze pokoiku, kasę
wyciągają od rodziców, a on zarabia, ona "ciężko pracuje" oglądając
najnowsze filmy ściągnięte z netu:) na sobie tak nie oszczędzają
(ciuchy, kosmetyki, ekskluzywne zabiegi spa )... A ostatnio
stwierdzili,że chętnie z nami pójdą do kina, ale musimy im kupić
bilety, bo ich nie stać:D padłam. oczywiście nie poszliśmy z nimi,
bo wolałam iść sama z mężem:)
w sumie to oni mnie bawią, nie jest to jakiś problem, raczej
ciekawostka. widujemy się rzadko, ale tak sobie myślę, że jako
bliżsi przyjaciele mogą być uporczywi.. macie takich znajomych?:)
Obserwuj wątek
    • kimmay Re: "oszczędni" znajomi 31.07.08, 17:11
      mam jedna znajoma.. fakt, zarabiam wiecej od niej, ale nie jakos
      kolosalnie wiecej.. chodzimy razem po sklepach, przykladowo wachamy
      jakies fajne, drogie perfumy, a ona 'kupisz mi? ciebie stac'

      mowi to niby pol-zartem, ale WIEM, ze nie obrazilaby sie gdybym
      faktycznie siegnela do portfela i kupila jej to i owo..
      • kleomilka Re: "oszczędni" znajomi 31.07.08, 18:05
        Dobrze, ze nie mam takich znajomych! Spotkalam troche pasozytow na
        swojej drodze, od facetow po rodzinke i znajomych. Teraz pogonilam
        towarzystwo i nie zaluje. Wole samotne wieczory z ksiazka czy
        filmem, niz "delektowanie" sie takim towarzystwem.

        To pare przykladow:
        Mialam znajomego, ktory lubil wpadac w odwiedziny w porze obiadowej.
        Znal mnie na tyle, ze wiedzial, ze poczestuje. W koncu stwierdzilam,
        ze to juz nie kolezenski poczestunek, a stolowanie sie obcego chlopa
        moim kosztem. Pogonilam!
        Moja kuzynka lubila sobie grzebac w mojej kosmetyczce i ciuchach i
        zawsze cos ode mnie wyludzic. W sumie moja wina, bo dawalam sie
        namowic. Na poczatku myslalam: mloda dziewczyna, uczy sie, nie ma
        kasy, to niech ma te perfumy, szminke czy torbe. Czesto tez
        pozyczalam na wieczne oddanie. Kiedy poprosilam o zwrot (niektore
        rzezczy po prostu byly mi potrzebne!), to ja bylam nagle ta
        niedobra. No i tez pogonilam dziewuche, zerwalam kontakt.

        Studiowalam tez kiedys z dziewczyna, ktora nigdy nie dala sie
        namowic na wspolne wyjscia do pubu czy kawiarni, bo przeciez piwo
        czy sok w sklepie kosztuja taniej, wiec po co przeplacac. Nie wiem
        czy to bylo skapstwo, moze faktycznie bylo u niej kiepsko z gotowka.
        Tak czy siak, ja zawsze wolalam wydac pare zl na kawke i milo
        spedzic czas (bo o to w takich spotkaniach chodzi) niz kalkulowac do
        bolu.
        • baba67 Re: "oszczędni" znajomi 01.08.08, 09:57
          Ja nie uwazam omijania lokali za jakies skapstwo, moze dlatego ze domatorka
          jestem.Szczegolnie modnych lokali gdzie marza jest wzieta z ksiezyca.
      • coyotegirl1 Re: "oszczędni" znajomi 01.08.08, 10:02
        kimmay napisała:

        > mowi to niby pol-zartem, ale WIEM, ze nie obrazilaby sie gdybym
        > faktycznie siegnela do portfela i kupila jej to i owo..
        >
        > a kto by się obraził? No kto? :))))
        • baba67 Re: "oszczędni" znajomi 01.08.08, 10:09
          Nie obrazilabym sie, ale prezentu bym nie przyjela.
    • ksieni_smutnego_pierdofonu Re: "oszczędni" znajomi 31.07.08, 18:01
      skąd wiesz, że maja kilkaset tysdięcy na koncie?
      jeśli czujesz sie wykorzystywana, to nie funduj im nic - proste. albo zapytaj,
      kiedy się zrewanzują. ja sobie nie wyobrażam takiej sytuacji, nie pozwoliłabym
      na tak perfidne wykorzystywanie mnie.
      • aleksandra.maria_1 Re: "oszczędni" znajomi 31.07.08, 23:12
        ale ja napisałam, że nie czuję się wykorzystywana, że to mnie BAWI,
        więc rada nie ma sensu;)
        perfidnie tym bardziej, hehe, mocne słowo za parę drinków czy obiad;)

        • 10iwonka10 Re: "oszczędni" znajomi 01.08.08, 09:44
          Ja to nie wiem skad sie tacy ludzie biora, mnie to by przez usta nie
          przeszlo 'kup mi bilet bo mnie nie stac'- takie to prostackie i zero
          klasy.
          • kimmay Re: "oszczędni" znajomi 01.08.08, 09:57
            albo to:
            idziemy przez miasto a ona 'jestem glodna, a ty? nie zjadlabys
            jakies pizzy czy czegos?'

            i chodzi o to zebym to JA powiedziala 'ok, chodzmy cos zjesc' a
            potem za to zaplacila!!!
            • baba67 Re: "oszczędni" znajomi 01.08.08, 10:07
              Piszesz chyba o konkretnej osobie, bo normalni ludzie rozumieja przez taka
              sugestie udanie sie gdzies wspolnie w celach konsumpcyjnych z jak najbardziej
              indywidualnym placeniem.
              Neutralna odpowiedz na taka sugestie brzmi:
              -No poszlabym, a na co cie dzisiaj stac ?Bo osobiscie nie mam za duzo do
              wydania wiec w zadnym Marriocie z toba nie zjem :-)
    • trypel Re: "oszczędni" znajomi 01.08.08, 10:03
      Jest taki gość co w ogóle nie bierze urlopów. Praktycznie wcale. Góra pare dni w
      roku. On urlopy oszczędza. Oszczędza bo wie że jak bedzie zmieniał prace
      (srednio co 3 lata) to mu wypłacą ekwiwalent a to w jego przypadku bedzie ze
      40-50 tys pln :):):) i jego to podnieca normalnie jak mówi ile ma juz w urlopie
      kasy zaoszczędzonej :)
      • sicii Re: "oszczędni" znajomi 01.08.08, 10:10
        A z przepracowania zachoruje, umrze, a z pieniędzy skorzystają
        spadkobiercy ;P
        • trypel Re: "oszczędni" znajomi 01.08.08, 10:12
          no wiem :)
          każde oszczędzanie tak sie kończy - człowiek oszczędza, oszczędza, potem umiera
          a kto inny spija smietankę :)
          dlatego oszczędzaniu powiedziałem 20 lat temu zdecydowane NIE i dotrzymuje słowa :)
      • idasierpniowa28 Re: "oszczędni" znajomi 01.08.08, 10:11
        Miałam taką koleżankę w ogólniaku. Stale bez kasy, ale nie biedną..
        Na porządku dziennym było w bufecie np " ale jestem głodna, a te
        drozdźówki tak pachną... No i prawie codziennie ktoś jej coś kupował
        a to bułkę, a to tymbark....
        To samo było w knajpach, miała zawsze TYLKO na jedno piwo, więc
        zazwyczaj ktoś stawiał jej kolejne... To samo było z powrotami do
        domu. Mieszkała daleko od centrum wiec jak przegapiła ostatni
        autobus ( a parę razy się zdarzyło" to padał nieśmiertelny tekst :
        mam tylko 5, 6zl, dołóżcie mi do taryfy bo nie mam jak wrócić do
        domu... Na dłuzsza metę było to strasznie męczące i denerwujące
        zwłaszcza że wszyscy byliśmyw podobnej sytuacji finansowej..
        Co ciekawe na dobre kosmetyki zawsze miała...
    • sicii Re: "oszczędni" znajomi 01.08.08, 10:07
      aleksandra.maria_1 napisała:
      > mają sporą (jak dla mnie kilkaset tys. to nie jest tak mało) kasę
      na
      > koncie, którą lubią się chwalić, ale...

      a może wcale jej nie mają, tylko tak mówią??
      • aleksandra.maria_1 Re: "oszczędni" znajomi 01.08.08, 10:09
        może i nie mają, ale po kilku latach kjego ciężkiej pracy za granicą
        na dosyć wysokim stanowisku i oszczędzania (wiedziałam,jak żyją) to
        mogą mieć:)
        nie ma znaczenia, oni mnie śmieszą, a jak przestaje mnie to bawić,
        kontakt się urywa:))) próbowałam różnych tekstów, naprawdę,
        różnych "podchodów" by dać im do zrozumienia, że ich zachowanie jest
        żenujące, ale oni nie rozumieją, albo nie chcą rozumieć. ja ich nie
        zmienię to po co mam się męczyć:)
        • sicii Re: "oszczędni" znajomi 01.08.08, 10:13
          eh... szkoda czasu na takich ludzi... Mnie tylko zawsze zastanawia,
          na co im są te pieniądze?? Przecież z życia trzeba korzystać, póki
          się jest młodym, bo później różnie bywa...
          • aleksandra.maria_1 Re: "oszczędni" znajomi 01.08.08, 10:17
            No, mnie też zastanawia, po co im ta kasa...
            żeby mieć chyba. tak typ dziwny.
            bo ja wydaję to, co zarabiam, nie umiem oszczędzać, ale to też
            niedobrze:/ wolę najpierw kupić coś na kredyt i spłacać niż
            odwrotnie, oszczędzać parę lat by kupić po paru latach. ale dla mnie
            liczy się chwila, może to też nie jest takie super dobre, ale się
            sprawdza, a na czarną godzinę też coś tam na wszelki wypadek jest:)))
            • sicii Re: "oszczędni" znajomi 01.08.08, 10:20
              I to jest zdrowe podejście :))
              Osoby , które tylko czekają na to, aż im ktoś coś zafunduje to
              pasożyty i należy sie trzymać od nich jak najdalej - takie jest moje
              podejście ;)
            • gixera Re: "oszczędni" znajomi 01.08.08, 12:08
              A ja nie znoszę kredytów i w ogóle z nich nie korzystam, jak mnie na
              coś nie stać to tego nie kupuję. A kasę odłożoną lubię mieć.
        • baba67 Re: "oszczędni" znajomi 01.08.08, 10:20
          Ja tak mam ze mnie draznia ludzie bez klasy.Chyle czola, ze Ciebie nie draznia i
          chcesz sie z nimi spotykac.
          Przy czym przez slowo" klasa " niechec do narazania bliznich na wydatki i
          fatyge z mojego powodu.Moze cos trace, ale chyba nieduzo.
      • baba67 Re: "oszczędni" znajomi 01.08.08, 10:14
        Ja mialam fajny przypadek na pielgrzymce, w sumie gosciu byl w porzadku i bardzo
        sympatyczny tylko mial mala smiesznostke.
        Otoz w drodze niewiele jadl sugerujac ze pielgrzymka to pielgrzymka, umartwiec
        sie trzeba, ale kiedy zaszlismy do zaprzyjaznionej rodziny po drodze, ktora nas
        rozpieszcza to wtrazalal az sie uszki trzesly ku radosci gospodarzy zreszta. I
        tak sie powtarzalo gdziekolwiek mielismy zaprzyjazniony dom:-)
    • sabriel Re: "oszczędni" znajomi 01.08.08, 10:55
      Mnie takie pasożyty nie bawią,mnie oni dziwią,ja bym się po prostu
      wstydziła na ich miejscu.Niestety takie kreatury przeważnie są
      bezwstydne.Są "oszczędni" cudzym kosztem.Naciągnie innych często
      przybiera formę żebractwa.
      Na szczęście nie jestem z tych co pozwalają się robić w trąbę.Takich
      znajmoych nie posiadam,a jak by się zdarzyło to odcięłabym pępowinę.
    • zoofka Re: "oszczędni" znajomi 01.08.08, 12:14
      nie przyjaźnię sie z pasożytami, a jeśli już nawet miałabym czelnośc nazwać ich
      "przyjaciółmi", to na pewno nie obgadałabym ich na forum :/
    • monikaww2 Re: "oszczędni" znajomi -upierdliwi 01.08.08, 13:09
      tak przesadnie oszczedni znajomi są na dluższą mete upierdliwi, ja i
      moj chłopak mamy taką pare znajomych( wlasnie przez ich
      oszczednosc , to juz staje sie bardziej znajomosc) U nich zawsze
      tylko kawa i herbata, nigdy żadnych ciastek , bo za drogie, mieli
      parepetowe my im kupilismy cos na nowe mieszkanie , oni nam zupelnie
      nic, na koncert , impreze, kino - nie ma szans aby z nimi isc , bo
      trzeba płacic, wiele razy im kupilismy , loda, piwo itd ,oni nam
      nigdy nic. Mają kase, lecz oszczedzają mega, w sumie niewiadomo na
      co, bo oni juz mają to we krwi, mogą miec duzo kasy a i tak bedą
      skapcami.
    • rarely Re: "oszczędni" znajomi 01.08.08, 13:25
      nie martw sie tacy nigdy w efekcie nic nie maja na dłuższa mete
      zeby zarabiac pieniadze trzeba je wydawac i inwestowac w siebie w zwiazek i inne
      rzeczy tez i w przyjacioł

      a wtedy one wracaja :)

      gó..zjady na dłuższa mete nie maja nic pieniedzy rzeczy rodziny i przyjaciol

      tak jak koles u mjie w pracy odkladal odkladal nic nie kupowa na nic nie wydawal
      na sport kobiete rodzine wakacje hobby nic tylko praca firma zlecenia itp i w
      "skarpetke" i jescze wiecej i jeszcze wiecej

      w tej pazernosci wplacil wszystko w fundusze niedawno mial zawał

      nie ma nic rodziny domu przyjaciol a takze i pieniedz jest schorowanym 39 latkiem
    • deodyma Re: mam taka kolezanke... 01.08.08, 14:13
      dziewczyna swojego czasu tak sie wycwanila, ze ciagle pchala sie do domu
      kolezanek. a to tylko po to, zeby sie nazrec i wyjsc przy okazji z nimi do
      restauracji. no ale zeby cokolwiek postawila, to nic z tych rzeczy. o nie!
      ciagle plakala, ze nie ma kasy, ze ona biedna a jak sie potem okazalo, to na
      koncie miala po kilka tysiecy zlotych( przez przypadek sie wygadala kolezance).
      raz jej postawilam ciacho w cukierni. ona miala odstawic, ale zawsze sie potem
      wykrecala, ze kasy nie ma. gdy poswzlam z nia po raz drugi do restauracji na
      kawe, powiedziala, ze kasy nie ma i zebym jej postawila. wtedy powiedzialam
      jej-ojej, ale ja tez nie mam kasy! i wyszlam z tej restauracji. jedna z moich
      kolezanek postawila jej kilka razy: obiad, pizze, hamburgera, lody... tamta
      nigdy jej nie odstawila. dzis nie mamy ze soba takiego zazylego kontaktu, jak
      kiedys. zreszta nie daje sie wykorzystywac, wiec u mnie nie ma czego szukac.
      swojego czasu bylo tak, ze facetowi, z ktorym sie spotykala, nie kupila nigdy
      nic na urodziny bo niby o nich nie pamietala. on jej to kiedys w zartach
      wypomnial. dzis ma z nim dziecko a ona nie daje jej w ogole kasy, nawet na
      pieluchy.
      • autume Re: mam taka kolezanke... 01.08.08, 14:15
        deodyma napisała:

        Poznanianka ?
        • deodyma Re: olsztynianka:) 01.08.08, 20:36

      • baba67 Re: mam taka kolezanke... 01.08.08, 14:42
        Jakie fajne slowo-"odstawic" pierwszy raz sie spotykam w takim kontekscie.
        • deodyma Re: my tak mowimy z z inna kolezanka:) 01.08.08, 20:39
          gdy np idziemy do restauracji i mamy na cos ochote, ona cos mi
          stawia. innym razem stawiam jej ja:) to my tak na to gadamy-
          odstawic:) i to nie na tej zasadzie, ze jak ja dzisiaj jej to ona
          koniecznie musi mi jutro. nie lubie tylko byc wykorzystywana przez
          takie indywidua, jak tamta:0
    • 10iwonka10 Re: "oszczędni" znajomi 01.08.08, 15:01
      No wlasnie, tacy ludzie chyba nie maja zbyt wielu przyjaciol bo malo
      ludzi lubi byc wykorzystywanych - milo byc goscinnym ale bez
      przesady......
    • hellohell Re: "oszczędni" znajomi 01.08.08, 20:59
      ja mam koleżankę w pracy, która pożyczyłą ode mnie 5 zł na catering
      i co drugi dzień podchodzi i pyta "ile to ja ci pożyczyłam?"
      początkowo mówiłam, ze "dobra nieważne, oddasz przy okazji". I tak
      szuka okazji. Raz na parę dni melduje się, że odda niebawem. Z
      własnej nieprzymujszonej głupoty. Przaujemy razem więc wiem, że ją
      stać na spłatę długu. Albo sobie robi jaja albo liczy na umorzenie
      długu przez przedawnienie:)
    • calineczka2 Re: "oszczędni" znajomi 01.08.08, 21:01
      Nowa dziewczyna mojego brata okazala sie wlasnie taka osoba :-(.
      Zaprosilam brata z nia do siebie za granice na wakacje. Wiem, ze to
      studenci, wiec wiele kasy nie maja, wiec zalozylam, ze pewne wydatki
      pokryje, do restauracji zaprosze itp. Ale nie codziennie przez 3
      tygodnie! Ani razu nie padla propozycja zaplaty, choc kase mieli od
      rodzicow. Jak pare razy prosilam o zwrot kasy, zapadala
      konsternacja. Jak ona mi raz kupila picie bo nie mialam drobnych,
      to zaraz mnie podliczala.

      Pojechalismy po paru tygodniach z wizyta do kraju, to nawet nas
      dziewczyna na glupia kawe czy ciastko nas nie zaprosila, tylko raz
      jak uslyszala, ze ja obiad gotuje (ktos inny z rodziny jej
      powiedzial) to wpadla z wizyta. Wiecej jej na pewno nie zaprosze.
    • rose-ana Re: "oszczędni" znajomi 01.08.08, 21:53
      Miałam w liceum taką koleżankę. Miała mało kasy ale głodem nie przymierała,
      biedna nie była. Często odstawiała akcje typu "robię z siebie ofiarę" - jaka ona
      biedna, nieszczęśliwa, jak ma źle w życiu, a jak ja mam dobrze, bla bla bla,
      oczekując, że postawie jej na przykład piwo. Bo skoro ona nie ma, a ja mam, to
      moim psim obowiązkiem jest ją finansować, bo ona przecież taka biedna,
      nieszczęśliwa... Szybko przestała być moja koleżanką. Miałam też inną znajomą u
      której w domu sie nie przelewało i na wiele rzeczy nie było jej stać, ale nigdy
      nie odstawiała takich żenujących akcji.

      Inna dziewczyna nieźle zarabia ale z "urokiem" nierozgarniętej blondynki z
      kawałów ciągle narzeka, ze nie ma kasy i pożycza pieniądze od osób, które
      zarabiają trzy razy mniej. Na przykład przed wyjściem do knajpy na obiad ona nie
      może pójść do bankomatu po kasę, a kartą nie będzie płacić bo coś tam. I ktoś
      płaci za nią.

      Inna sytuacja to koleś, który ma 24 lata. Wykształcenie średnie - żadnych
      studiów i przygotowania zawodowego. Zerowa zaradność życiowa. Nie pracuje bo
      przy łopacie za kilkaset złotych nie będzie robił. Mieszka z matką, żyją z jej
      emerytury i jego renty. Oczywiście ciągle narzeka jak ma mało kasy i jakie to
      niesprawiedliwe. Na imprezach sępi co się da - jedzenie, alkohol, papierosy.
      Żenada totalna.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka