Dodaj do ulubionych

molestowanie na uczelni

IP: *.aster.pl / *.aster.pl 04.11.03, 13:49
witam serdecznie
pisze artykuł na ten temat (do tygodnika ogolnopolskiego, ktorego jestem
wspolpracownikiem). szukam osob (nie tylko kobiet!) ktore doswiadczyly tego
procederu na sobie i chca (moze byc anonimowo) o tym opowiedziec.
wszystkich powaznie zainteresowanych prosze uprzejmie o pisanie na priva
anso7@poczta.onet.pl
zaznaczam ze chodzi wylacznie o molestowanie na uczelniach wyzszych (nie w
miejscu pracy).

pozdrawiam i dziekuję
Obserwuj wątek
    • Gość: Ja Re: molestowanie na uczelni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.03, 16:59
      Witaj,
      Sprawa nie jest prosta. Niewiele osób chce na ten temat rozmawiać. Na uczelni,
      która skonczylam sprawa oparla sie o komisje dyscyplinarna - mimo to
      wykladowca, ktory od lat zachowywal sie niewlasciwie w stosunku do studentek,
      otrzymal ultimatum, po czym przeniosl sie na inna uczelnie i nadal wyklada.
      Jak sie zapewne domyslasz, w jego aktach nie znalazla sie zadna wzmianka o
      "dodatkowej dzialalnosci"... Sprawe znam doskonale, gdyz bylam jedna z osob
      oskarzajacych.
      Pozdrowienia.
      • Gość: dziennikarz do Ja IP: *.aster.pl / *.acn.pl 05.11.03, 21:31
        Wiem ze to temat drazliwy - ale zalezy mi tym tekscie.
        Jesli zgodziłabys sie wypowiedziec anonimowo i powiedziec nieco wiecej o tej
        sprawie - na privie, byłabym bardzo wdzieczna. Kazda wypowiedz jest dla mnie
        niezmiernie cenna.

        pozdrawiam
        • Gość: Ja Re: do Ja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.11.03, 10:02
          Sprobuje pomoc - chociaz zobowiazalam sie przed komisja dyscyplinarna do
          dyskrecji (a to oznacza, ze nie uslyszysz ode mnie zadnych nazwisk). Sama
          rowniez wymagam anonimowosci.
          Wysle Ci e-mailem swoj adres.
          Pozdrawiam.
    • Gość: ocieracz Molestuję kociary IP: *.acn.waw.pl 05.11.03, 18:14
      Tak,delikatnie molestuję koleżanki z uczelni z młodszych lat.Podchodzę do
      takiej,że niby mam jakąś sprawę np.czy wie co oznacza to pojęcie-podsuwam jej
      kserówkę "niechcący" zachaczając o biust.A najlepiej jest w wąkich
      przejściach,w drzwiach np.do biblioteki itp.-można bezkarnie macać po tyłku czy
      po cyckach.Robię to wszystko z premedytacją,wiem,że nic mi za to nie
      grozi,żadna nie doniesie bo będzie się wstydziła.A najlepiej się gnoi kociary z
      1wszego roku- można je dodatkowo molestować psychicznie,straszyć przed
      egzaminami,sesją,mówić,że część z nich po pierwszym roku odpadnie.Najlepsze
      jednak jest macanie.Nie robię tego na chama,nie wsadzam łapy pod spódnice,
      jedynie delikatnie smyram panienki dłonią po pośladkach(i nie tylko) albo
      łokciem po biuście.Ach jak ja to lubię.
      P.S.Uwielbiam także jazdę metrem w godzinach szczytu.Zgadnijcie dlaczego...
      • zalogowana Re: Molestuję kociary 05.11.03, 21:40
        Jak ja bym teraz powiedziała to wszystko co wiem, to by od razu w senacie
        zawrzało...jak jesteś dzienikarzem , to trop...jak nie wytropisz, to ja się tym
        sama zajmę, ale w odpowiednim momencie,nie teraz...jeszcze mi się moja wiedza
        przyda...
    • zakar Re: molestowanie na uczelni 05.11.03, 21:51
      Ten kociarz to jakis sfrustrowany popapraniec
    • Gość: byly student Re: molestowanie na uczelni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.03, 21:51
      Studentki same daja za zaliczenie :))
      • Gość: mala gdzie????? IP: 81.21.197.* 05.11.03, 22:19
        masz kompleksy ze ty oblewasz egzamin bo zamiast sie uczyc balowales do rana?
        a jak ja zaliczalam przy pierwszym podejsciu wszystkie egzaminy to na pewno
        mialam blizsze kontakty z wykladowcami?? a jak kobieta byla wykladowca to lezba
        i tez sie tak zalatwia sprawy??
        wkurzyles mnie znam mnostwo dzieczyn po studiach i w trakcie, a dotychczas nie
        poznalam takiej ktora by probowala wyczarowac sobie cialem ocene
        w ciagu calych studiow egzaminow ustnych mielismy chyba 2 lub 3, reszta wszystko
        pisemnie,
        zreszta jeden z prof. troche mnie zdenerwowal, nie zadna propozycja, kiedy
        zaczynalam odpowiadac na pytania on wchodzil mi w slowo dokanczal odpowiedz(mimo
        ich nawet sie nie zdarzylam zajaknac) a odpytywanie konczyl, ze dziewczeta i tak
        tego do konca nie pojma(systemy i sieci komputerowe), do indexu wpisal mi 5, ale
        cholernie mnie wkurzyl tym, ze nie wierzy w moje mozliwosci, w mozliwosci
        pojmowania kobiet, bo wszystkie(6) moje kolezanki potraktowal tak samo
        dodam jedynie ze przy egzaminie ustnym byla cala grupa(26 osob), odpowiadajacy
        przy biurku z prof., a reszta na swoich zwyklych miejscach
        • pajdeczka Re: gdzie????? 06.11.03, 10:12
          No jak to gdzie? Na UCZELNI! To taki bardzo duży gmach (czyli inaczej budynek),
          z aulami (takimi salami , gdzie się wykłada, inaczej naucza studentów).
          Uczęszcza do niego wielu bardzo mądrych ludzi.
          • Gość: mala a szanowna panna pajda uwaza ze uczelnia IP: 81.21.197.* 06.11.03, 19:24
            to budynek ktory sie znajduje na ul.? w miescie? w kraju?
            bo ja z autopsji znam uczelnie zwana Uniwersytetem Jagiellonskim
            wszystkich wydzialow i kierunkow nie, ale sporo
            znam osoby(wykladowcow tez) z filmoznastwa, prawa, historii, politologii, fizyki
            komputerowej, informatyki, polonistyki
            sporo znajomych(studenci) z Akademii Ekonomicznej, Politechniki, AGH, Akademii
            Sztuk Pieknych
            wiec pytam na jakiej uczelni, na jakim wydziale??
            i nie dziwie sie ze chloptas sie podpisal byly student, a nie absolwent!!!!!
            tlumaczy sobie w taki sposob to ze inni zdaja a on nie!
            • pajdeczka Re: a szanowna panna pajda uwaza ze uczelnia 07.11.03, 11:11
              a ja znam panią Krysię z budki z pieczywem

              Gość portalu: mala napisał(a):

              > to budynek ktory sie znajduje na ul.? w miescie? w kraju?
              > bo ja z autopsji znam uczelnie zwana Uniwersytetem Jagiellonskim
              > wszystkich wydzialow i kierunkow nie, ale sporo
              > znam osoby(wykladowcow tez) z filmoznastwa, prawa, historii, politologii,
              fizyk
              > i
              > komputerowej, informatyki, polonistyki
              > sporo znajomych(studenci) z Akademii Ekonomicznej, Politechniki, AGH, Akademii
              > Sztuk Pieknych
              > wiec pytam na jakiej uczelni, na jakim wydziale??
              > i nie dziwie sie ze chloptas sie podpisal byly student, a nie absolwent!!!!!
              > tlumaczy sobie w taki sposob to ze inni zdaja a on nie!
              • Gość: mala nawet przy twoim IQ powinnas umiec odpowiadac na IP: 81.21.197.* 07.11.03, 11:46
                proste pytania
    • pajdeczka Re: molestowanie na uczelni 06.11.03, 10:05
      Czy molestowani wykładowcy też mogą pisać?
    • Gość: Triss Merigold Re: molestowanie na uczelni IP: *.acn.waw.pl 06.11.03, 10:09
      Szukasz sensacji? Wątpię żebyś znalazł/ła. Skończyłam dwa kierunki studiów
      dziennych i nie spotkałam się z przypadkiem molestowania, złośliwego "uwalania"
      podczas egzaminów po to, żeby jeszcze raz i kolejny spotkać się z pechową
      delikwentką. Moi znajomi też nie. W ogóle nie słyszałam o takich przypadkach.
      Złośliwe albo lekceważące uwagi na temat kondycji umysłowej studenta/studentki
      to nie molestowanie.
      Wyjaśnię Ci coś: niektórzy robią tzw. zerówkę, potem jest egzamin (ustne mogą
      odbywać się w dwóch terminach, ale egzaminator nie ma takiego obowiązku), potem
      sesja we wrześniu (poprawkowy) a później jeśli ktoś nie zdał - powtarza semestr
      albo żąda przeprowadzenia komisyjnego egzaminu. Oceny są wpisywane do
      protokołów i wykładowców też obowiązują terminy ich oddania.
      • Gość: dziennikarz poszukiwania nadal aktualne IP: *.aster.pl / *.aster.pl 06.11.03, 18:55
        moj post nie jest skierowany do osob, ktorych temat nie dotyczy.

        pozdrawiam
        • zalogowana Re: poszukiwania nadal aktualne 07.11.03, 00:49
          Mnie osobiście nie dotyczy, ale ja mam wieści z pierwszej ręki, a Ty mogłabyś
          mieć z drugiej...ja znam osobiscie tylko tą jedną "pierwszą rękę", ale to nie
          był przypadek jednostkowy, nie ma problemu jeżeli chodzi o złapanie kontaktu z
          innymi "pierwszymi rękami". Sprawa jest znana nie tylko na wydziale, ale i w
          rektoracie, niestety i w tym drugim przypadku ukrywana przed ludźmi z
          zewnątrz,że już nie wspomnę tutaj , co powiedział prorektor w odpowiedzi na
          ustną skargę...
          Z jakiej jesteś gazety ?
          Jak chciałabyś o tym napisać, to tylko i pod warunkiem,ze opiszesz wszystko od
          A do Zet, bez względu jakie by to miało mieć konsekwencje, nie tylko w
          środowisku kadry akademickiej, ale i polityków.Po za tym, to by musiało być
          tylko i wyłącznie o tej sprawie, a nie przy okazji innych i tylko w POWAŻNEJ
          GAZECIE.
          Bo ja sama chciałam opisać gdzieś, to co wiem,ale z pewnych względów jeszcze
          nie teraz.

          • Gość: Zdzichu Re: poszukiwania nadal aktualne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.03, 10:00
            Po co szukać sensacji tam gdzie jej nie ma? Parę wydumanych i kretyńskich
            artykułów i będzie jak w Stanach - za propozycję randki wykładowca wylatuje z
            uczelni. Tego chcesz głupku dziennikarzu?
            • Gość: Triss Merigold Re: poszukiwania nadal aktualne IP: *.acn.waw.pl 07.11.03, 10:52
              Nie chciałam pisać, że będzie jak w Stanach żeby znowu nie dostać jobów ale na
              szczęście mnie ubiegłeś. Idiotyczne poszukiwanie sensacji. Teraz na
              amerykańskich collegach wykładowca boi się zostać sam w pomieszczeniu ze
              studentem, rozmowy, konsultacje itp. odbywają się przy otwartych drzwiach żeby
              w razie pomówienia byli świadkowie. Paranoja. Znam związki wykładowców ze
              swoimi studentaki, od lat małżeństwa - i co? Pewnie doszło do nich przez
              molestowanie?!
              Ma być tak, że każdy leń albo tuman, który nie dostał zaliczenia czy nie zdał
              egzaminu będzie mógł posądzić prowadzącego zajęcia o molestowanie?
              Jak już dziennikarzyno musisz się zając tą tematyką to pisz o molestowaniach w
              miejscu pracy, ostatecznie parę spraw już skończyło się w sądzie. Pisz o
              przypadkach kiedy kobiety w miasteczku gdzie bezrobocie wynosi 30% boją się
              pisnąć pracodawcy i bywają wykorzystywane.
        • mike_mike Re: poszukiwania nadal aktualne 07.11.03, 10:48
          Gość portalu: dziennikarz napisał(a):

          > moj post nie jest skierowany do osob, ktorych temat nie dotyczy.
          >
          > pozdrawiam

          Triss sama jest wykładowcą akademickim, stąd obrona środowiska.
      • mike_mike Re: molestowanie na uczelni 07.11.03, 10:47
        Gość portalu: Triss Merigold napisał(a):

        > Szukasz sensacji? Wątpię żebyś znalazł/ła. Skończyłam dwa kierunki studiów
        > dziennych i nie spotkałam się z przypadkiem molestowania,
        złośliwego "uwalania"

        To, że Ty Triss nie spotkałaś się z molestowaniem, nie oznacza, że nie
        istnieje. Może Ty nie wpadłaś żadnemu wykładowcy w oko...
        • Gość: Triss Merigold Re: molestowanie na uczelni IP: *.acn.waw.pl 07.11.03, 10:55
          Rozumiem, że mi zazdrościsz bo nie miałam problemów z egzaminami. Wiesz co,
          nawet jak ktoś byś mało zainteresowany danym przedmiotem albo leniwy to w końcu
          tę kolejną poprawkę albo komisa zdał.
          Tak poważnie - spotkałam się z wygłaszanymi podczas zajęć szowinistycznymi
          uwagami na temat kobiet na uczelni, blondynek itd. ale to nie jest molestowanie.
          • mike_mike Re: molestowanie na uczelni 07.11.03, 11:02
            Gość portalu: Triss Merigold napisał(a):

            > Rozumiem, że mi zazdrościsz bo nie miałam problemów z egzaminami. Wiesz co,
            > nawet jak ktoś byś mało zainteresowany danym przedmiotem albo leniwy to w
            końcu

            Nie zazdroszczę Ci, nigdy nie miałem problemów z żadnymi egzaminami.

            > tę kolejną poprawkę albo komisa zdał.
            > Tak poważnie - spotkałam się z wygłaszanymi podczas zajęć szowinistycznymi
            > uwagami na temat kobiet na uczelni, blondynek itd. ale to nie jest
            molestowanie

            Skoro należysz do środowiska wykładowców akademickich, nikt nie oczekuje po
            Tobie obiektywizmu. Wiadomo, że sprawy molestowania są skrzętnie ukrywane przed
            światem zewnętrznym...
            • Gość: Triss Merigold Re: molestowanie na uczelni IP: *.acn.waw.pl 07.11.03, 11:18
              Wiesz, wiele rzeczy na uczelni mi nieodpowiada i o tym mówię na innych forach
              (za dużo studentów, niezbyt dobre warunki lokalowe, na ćwiczeniach po 35 osób,
              rekrutacja na wieczorowe jest fikcją bo przyjmuje się wszystkich żeby wypełnić
              limit itd.) Nie bronię środowiska naukowego bo zdaję sobie sprawę z różnych
              niefajnych i nieetycznych zjawisk (nepotyzm chociażby, pisanie sobie
              grzecznościowych recenzji) ale naprawdę ani jako studentka ani obecnie nie
              słyszałam o akcjach typu molestowanie.
              Może mój instytut jest dziwny, wyjątkowy, może nie wiem o wszystkim bo średnio
              interesuje mnie wydziałowe życie towarzyskie. Naprawdę nie wiem i proszę nie
              wmawiaj mi, że kryję jakiegoś wykorzystującego napaleńca.
              • mike_mike Re: molestowanie na uczelni 07.11.03, 11:20
                Gość portalu: Triss Merigold napisał(a):

                > Wiesz, wiele rzeczy na uczelni mi nieodpowiada i o tym mówię na innych forach
                > (za dużo studentów, niezbyt dobre warunki lokalowe, na ćwiczeniach po 35
                osób,
                > rekrutacja na wieczorowe jest fikcją bo przyjmuje się wszystkich żeby
                wypełnić
                > limit itd.) Nie bronię środowiska naukowego bo zdaję sobie sprawę z różnych
                > niefajnych i nieetycznych zjawisk (nepotyzm chociażby, pisanie sobie
                > grzecznościowych recenzji) ale naprawdę ani jako studentka ani obecnie nie
                > słyszałam o akcjach typu molestowanie.
                > Może mój instytut jest dziwny, wyjątkowy, może nie wiem o wszystkim bo
                średnio
                > interesuje mnie wydziałowe życie towarzyskie. Naprawdę nie wiem i proszę nie
                > wmawiaj mi, że kryję jakiegoś wykorzystującego napaleńca.

                Nie, nie wmawiam,. że kogoś kryjesz. Jako studentka widać nie wpadłaś nikomu w
                oko, a jako wykładowca, tym bardziej nie jesteś molestowana przez kolegów, bo
                byłoby to kalanie własnego gniazdka.
                A ja tylko zauważyłem, że fakt, że czegoś nie widzisz nie oznacza, że to nie
                istnie. Czyż nie?

                • Gość: Triss Merigold Re: molestowanie na uczelni IP: *.acn.waw.pl 07.11.03, 11:26
                  Argument, że jako studentka widać nikomu nie wpadłam w oko jest żenujący. To,
                  że dotąd nie zostałam napadnięta i zgwałcona pewnie też wynika z faktu, że
                  nikomu się nie podobam. Zastanów się co piszesz.
                  Pewnie zjawisko molestowania istnieje w każdym środowisku - w pracy, na
                  uczelniach, w więzieniach, w domach dziecka ale to jeszcze nie powód, żeby
                  dziennikarz szukał sensacji na miarę amerykańskich doniesień. Zdzich napisał to
                  samo co ja, przyczep się do niego.
                  • mike_mike Re: molestowanie na uczelni 07.11.03, 11:36
                    Gość portalu: Triss Merigold napisał(a):

                    > Argument, że jako studentka widać nikomu nie wpadłam w oko jest żenujący. To,
                    > że dotąd nie zostałam napadnięta i zgwałcona pewnie też wynika z faktu, że
                    > nikomu się nie podobam. Zastanów się co piszesz.

                    Molestowanie a gwałt to jednak nie ten kaliber...

                    > Pewnie zjawisko molestowania istnieje w każdym środowisku - w pracy, na
                    > uczelniach, w więzieniach, w domach dziecka ale to jeszcze nie powód, żeby
                    > dziennikarz szukał sensacji na miarę amerykańskich doniesień. Zdzich napisał
                    to
                    >
                    > samo co ja, przyczep się do niego.

                    Od tego są dziennikarze - do ich obowiązków nalezy szukanie i opisywanie takich
                    własnie sensacji. Jeżeli takie zjawisko istnieje, a wiemy, że tak, to zasługuje
                    ono na rozgłosnienie.
                    • mike_mike Dziennikarze 07.11.03, 11:39
                      Generalnie nie jestem dobrego zdania o dziennikarzach. Wypowiedzi w wywiadach
                      których ja udzielałem, zawsze były tendencyjnie przekręcane, ale z drugiej
                      strony, zobacz ile negatywnych zjawisk nas otacza, o których nie wiedzielibyśmy
                      gdyby nie dziennikarze...
                      • samowolny Re: Dziennikarze 07.11.03, 11:47
                        mike_mike napisał:

                        > Generalnie nie jestem dobrego zdania o dziennikarzach. Wypowiedzi w
                        wywiadach
                        > których ja udzielałem, zawsze były tendencyjnie przekręcane, ale z drugiej
                        > strony, zobacz ile negatywnych zjawisk nas otacza, o których nie
                        wiedzielibyśmy gdyby nie dziennikarze...

                        Dziennikarz aby zaistnieć musi zaszokować artykułem dlatego piszą tylko o
                        gwałtach,molestowaniach,przekretach,morderstwach a pisanie o zwykłym zyciu
                        jest takie nudne i kogo to obchodzi...nie ważne czy jest historia do końca
                        prawdziwa ale ma byc szokująca.
                        • mike_mike Re: Dziennikarze 07.11.03, 11:49
                          samowolny napisał:

                          > mike_mike napisał:
                          >
                          > > Generalnie nie jestem dobrego zdania o dziennikarzach. Wypowiedzi w
                          > wywiadach
                          > > których ja udzielałem, zawsze były tendencyjnie przekręcane, ale z drugiej
                          >
                          > > strony, zobacz ile negatywnych zjawisk nas otacza, o których nie
                          > wiedzielibyśmy gdyby nie dziennikarze...
                          >
                          > Dziennikarz aby zaistnieć musi zaszokować artykułem dlatego piszą tylko o
                          > gwałtach,molestowaniach,przekretach,morderstwach a pisanie o zwykłym zyciu
                          > jest takie nudne i kogo to obchodzi...nie ważne czy jest historia do końca
                          > prawdziwa ale ma byc szokująca.

                          Inaczej ludzie by tego nie czytali, to jasne...
                      • Gość: Triss Merigold Re: Dziennikarze IP: *.acn.waw.pl 07.11.03, 11:52
                        Są dziennikarze których cenię ale... mam kontakt ze środowiskiem dziennikarskim
                        i niestety wiem w jaki sposób część dziennikarzy pozyskuje informacje. Do mnie
                        kiedyś taka panna dzwoniła porozmawiać o PLOTKACH na uczelni w związku z czymś
                        tam, odesłana do rzecznika prasowego uniwerku była ciężko oburzona.

                        Nie podobają mi się nośne medialnie, sensacyjne kampanie na tematy obyczajowe.
                        Dobrze, że zwraca się uwagę na jakiś problem (chociaż wolę jak robią to
                        np.organizacje pozarządowe) ale niedobrze, że towarzyszy temu często aura
                        niezdrowej sensacji, dreszczyku podniecenia.
                    • zdzichu-nr1 Re: molestowanie na uczelni 07.11.03, 11:47
                      Ta dyskusja to jakaś paranoja. Mike_mike o co Ci chodzi? Zastanów się nad
                      konsekwencjami. Sensacyjny tekst np. o nekrofilu działającym na cmentarzu może
                      mieć skutek w postaci lepszej ochrony cmentarza w nocy. Wywalanie artykułów o
                      seks-skandalach na uczelniach to jednak całkiem inna bajka. Jak wskazuje
                      przykład zza oceanu podburzona publika domaga się zamiany uniwersytetów w
                      miejsca quasi-klasztorne o surowej regule zakonnej. To jest chore i idiotyczne
                      do kwadratu! A czy sądzisz, że po paru "odkrywczych" tekstach dziennikarzy,
                      nikt w Polsce nie wpadłby na pomysł by w ogóle zakazać towarzyskich kontaktów
                      między kadrą a studentami?! Ja już słyszałem takie głosy!
                      • Gość: Triss Merigold Re: molestowanie na uczelni IP: *.acn.waw.pl 07.11.03, 11:54
                        Były takie głosy bodaj na forum psychologia. Zakazać wszystkiego bo w grę
                        wchodzi podlegość służbowa. Znam małżeństwo profesora (światowa sława) ze swoją
                        studentką, mają dziecko - w świetle prawa amerykańskiego on trafiłby do
                        więzienia i dostał zakaz pracy na uczelni.
                      • mike_mike Re: molestowanie na uczelni 07.11.03, 12:08
                        zdzichu-nr1 napisał:

                        > Ta dyskusja to jakaś paranoja. Mike_mike o co Ci chodzi? Zastanów się nad
                        > konsekwencjami. Sensacyjny tekst np. o nekrofilu działającym na cmentarzu
                        może
                        > mieć skutek w postaci lepszej ochrony cmentarza w nocy. Wywalanie artykułów o
                        > seks-skandalach na uczelniach to jednak całkiem inna bajka. Jak wskazuje
                        > przykład zza oceanu podburzona publika domaga się zamiany uniwersytetów w
                        > miejsca quasi-klasztorne o surowej regule zakonnej. To jest chore i
                        idiotyczne
                        > do kwadratu! A czy sądzisz, że po paru "odkrywczych" tekstach dziennikarzy,
                        > nikt w Polsce nie wpadłby na pomysł by w ogóle zakazać towarzyskich kontaktów
                        > między kadrą a studentami?! Ja już słyszałem takie głosy!

                        Nie bardzo rozumiem, czym się kierujesz uznając artykuł o "nekrofilu na
                        smętarzu" za właściwy, a artykuł o molestowaniu na uczelni za zły. Oba te
                        zjawiska zasługują na obnażenie.
                        • zalogowana Re: molestowanie na uczelni 07.11.03, 13:50
                          Czy Wy rzeczywiście uważacie,że molestowanie na uczelni przejawia się w
                          umawianiu się profesora na randki ze studentkami?!
                          W takim razie zdziwilibyście się mocno, czytając rzetelny artykuł w tej
                          sprawie, ja już pomijam fakt,że w tym całym molestowaniu na uczelniach za
                          bardziej naganny uważam fakt zatajania sprawy przez Władze uczelni,
                          niż samo zachowanie molestującego.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka