mareczekk77
25.12.08, 10:38
Iść przez życie delikatnie, oznacza że szanujesz innych ludzi.
Szacunek oznacza że nie narzucasz się innym ludziom ze swoim zdaniem, swoimi
poglądami i jedynie słusznymi radami. Pozwalasz by żyli tak, jak tego chcą,
pozwalasz im także by na swój sposób doświadczali życia.
Każdy człowiek jest indywidualnością, ma swoje osobliwe cechy charakteru,
talenty, skłonności i inteligencję. Każdy człowiek ma też swoje własne
poglądy, wykształcone przez dzieciństwo i zetknięcie z życiem. I nie ma tu
nigdy ścisłej reguły, gdyż mając dwójkę dzieci które zostają napadnięte i
okradzione, jedno dziecko postanowi sobie że chce walczyć ze złem i zmieniać
świat na lepsze żeby inni nie byli okradani, zostanie słynnym społecznikiem, a
drugie dziecko postanowi sobie że świat jest miejscem pełnym chorych złych
ludzi, i trzeba ich eliminować, po czym zostanie mordercą albo z przyjemnością
będzie egzekwował długi karciane za pomocą wiertarki.
I właśnie dlatego świat jest taki różnorodny. Mamy więc lewaków, prawicowców,
katolików, buddystów, żydów, satanistów, emo, hip hop, metro, gejów i kilka
tysięcy innych ideologii i stylów życia. Te różnice prowokują konflikty,
ponieważ prawie każdy uważa swoją ideologię za jedynie słuszną, i chce
narzucić ją innym.
Z tego właśnie powodu świat jest toczony przez kłótnie i wojny, i to obrazuje
piękna opowieść o wieży Babel. Jedność ludzkości, tu na ziemi, nie jest
możliwa, i raj tu jeszcze długo nie nastąpi. Ani religijny, ani państwowy. Tak
to jest urządzone ale nie tylko wśród ludzi, ale także w świecie zwierząt i
mikrobów, że jedne zjadają drugie, czyli odpowiednik konfliktu wśród ludzi. W
jakiś niepojęty dla nas sposób, taka właśnie rzeczywistość ma sens. Rozwija
nas, być może do momentu kiedy zrozumiemy o co naprawdę tu chodzi.
Rozwój jest cechą nadrzędną. Dlatego płodzimy dzieci, i jesteśmy tacy różni. W
pewien sposób natura nas wykorzystała, instalując w nas, w naszych genach,
pragnienie rozmnożenia się (odczuwamy to jako wielką chęć na dzieci)
mieszanie się genów (Panie z Polski wiodą prym w tej dziedzinie na emigracji
co z entuzjazmem zaświadczy każdy Arab czy Afroamerykanin). Ale to jest nic w
porównaniu z różnicą światopoglądów. To powoduje że ludzie się wzajemnie
zabijają w imię Boga miłości.
Gdy masz jakieś sprecyzowane poglądy, wierzysz w coś, sama świadomość że są
ludzie którzy wierzą w coś całkiem przeciwnego napawa Cię odrazą, buntem,
poczuciem pewnej niesprawiedliwości, lęku. Inni ludzie sprawiają że Twój
twardy jak skała światopogląd zaczyna kruszeć. Masz wtedy dwie możliwości -
albo uleastycznić swoją wiarę, dopuścić możliwość że inni też mają rację, albo
znieważać, wyśmiewać inną ideę, a jeśli będzie taka możliwość, to i nawet
zabić. Tylko zniknięcie innych idei da Ci spokój, tak właśnie myślisz. Ale Ci
sami ludzie jak Ty, tylko inaczej zaprogramowani i wierzący w co innego też
doszli do takich samych wniosków, i w ten sposób wszyscy się zbroją.
Wyobraźmy sobie Hindusa, Araba, Żyda, Buddystę i Katolika. Kłócą się kto ma
rację. Hindus mówi że Bóg nie pochwala jedzenia krów bo one są święte, ale
pieska można zjeść od czasu do czasu, Żyd mówi że Bóg nie lubi jedzenia świń
bo są nieczyste, Buddysta że w ogóle nie powinno się jeść żadnych zwierząt, a
Katolik że je się wszystko oprócz psów bo Pan Bóg napisał że mamy władzę nad
wszystkimi zwierzakami a psy są zwierzętami domowymi i na pewno Pan Bóg je
lubi, na co Arab dodaje że psów na pewno Pan Bóg nie lubi bo kiedyś pies
ugryzł Proroka w nogę i to oznacza że psy są pochodzenia diabelskiego.
No i tak gadają sobie, najpierw udają dialog, próbują sie przekonać
argumentami ze świętych książek, potem dyskusja staje się coraz bardziej
zażarta, wrzeszczą na siebie, każdy pokazuje sobie święte książki w których
Bóg zapisał jedyną prawdę, za chwilę biorą się wszyscy za łby i biją. Wracają
do swoich narodów, i mówią zwykłym ludziom że Pan Bóg chce dobra na świecie, a
władcy którzy z kapłanami zawsze żyli w symbiozie wykorzystują sytuację, dają
im karabiny, i siedząc wygodnie za linią frontu obserwują, jak zwykli ludzie
się mordują i okaleczają w imię świętych książek.
Tak właśnie w skrócie wygląda rozwój świata. No ale wróćmy do treści
najważniejszej artykułu bo się zagalopowałem.
Natura wymusza na Tobie rozwój, poprzez Twoją skłonność do wierzenia w jakąś
ideę. Ale każda idea, ponieważ nie jest jedyna a jest jedną z wielu, powoduje
że czujesz lęk i cierpisz. Cierpisz ponieważ wierzysz w coś, w co inni nie
wierzą i to sprawia, że czujesz że Twoja idea jest oszustwem a Ty zostałeś
wykorzystany. W ten właśnie sposób powstaje w Tobie lęk i cierpienie, które
wykorzystują wszelkiej maści wodzowie marzący o nowych terytoriach, dając Ci
karabin i każąc zabijać innych. Ale Ci inni, są tacy sami jak Ty, po prostu
wierzą w coś innego, wierzą w to w co kazano im wierzyć gdy byli mali.
Drogą do wyzwolenia z tego lęku, jest zaprzestanie oceniania innych ludzi,
narzucania się im. Szacunek. Ja na przykład szanuję decyzję człowieka, który
nie chce ze mną się znać. Odchodzę. A jaka jest zwykła reakcja? ludzie latami
nie mogą tego wybaczyć, zaakceptować, zaczyna się mówienie że on jest zły,
podły, że będzie cierpiał - a może nie będzie? kto na tym traci? tylko
zrzędzący, ponieważ wymyślając bajki i myśląc życzeniowo, traci swój własny
spokój i dobry humor. Nie da się jednocześnie myśleć o źle i spokoju. Można
myśleć i czuć w danej chwili tylko jeden stan emocjonalny.
Daj ludziom wolność. Zajmij się tylko sobą. Niech piją, niech się kłócą,
jedyne co możesz zmienić to tylko siebie. Jak możesz nawracać człowieka na
swoje poglądy, skoro on ma inne? robisz to dla siebie tak naprawdę, nie dla
niego. Chcesz zmniejszyć lek, ale on zawsze w Tobie będzie. Zmienisz wielkim
wysiłkiem poglądy jednego człowieka, a nadal zostaje pięć głównych religii, i
kilkaset mniejszych. Nie zmienisz wszystkich, to niemożliwe. Jesteś skazany na
cierpienie i szamotanie się z problemem, który Ciebie zawsze przerośnie.
Jedyne co możesz zrobić, to żyć dla siebie. Wyznaczyć sobie cele życiowe, za
rok, za 5 lat, za 10. Spełniać się, spełniać swoje marzenia, realizować się.
Możesz to zrobić co Ci radzę, albo możesz spędzić życie wchodząc z butami w
cudze życie, próbując kłótniami i intrygami nawracać innych, by się poczuć
lepiej, na chwilę. Po prostu sobie odpuść innych, niech sobie żyją tak jak chcą.
Ja to widzę tak. Nie chcą mnie? ok, idę dalej. Z uśmiechem. Ja też niektórych
ludzi nie chcę, więc nie ma się o co obrażać. Świat i beze mnie będzie istniał
i się kręcił, więc po co mam marnować czas i go nawracać? lepiej zajmę się
sobą. I zajmuję. Powiem wam że na przykład, moja grupa z Angielskiego, wszyscy
byli wielbicielami PO, ja akurat lubię Kaczyńskich. No i co z tego? śmieliśmy
się razem z kawałów, było bardzo miło, na imprezie wszyscy się fajnie
bawiliśmy. A co mnie interesuje w co kto wierzy?
Ja mogę iść do pubu z Żydem, Buddystą, Satanistą, Rosjaninem, Arabem. Nie ma
problemu. liczy się człowiek, a nie jego uwarunkowania.
Wielu ludzi skarży się mi, że są odrzucani przez innych ludzi, a są przecież
dobrzy. Ale dla nich dobro to nawracanie na swoje poglądy na siłę, nie dziwne
że są odrzucani, sam od takich "dobrych" ludzi uciekam gdzie pieprz rośnie.
Po prostu sobie odpuść innych ludzi. Niech sobie żyją jak chcą. I tyle.