Poradźcie mi dziewczyny

18.01.09, 09:51
mam zagryzkę z przyszłymi teściami...

razem z narzeczonym wynajmujemy mieszkanie, z uwagi na to, że jego
biznes się rozkręca, ja opłacam większość rachunków, w tym również
to na co jemu nie starczy (rachunki telefoniczne, pokrycie debetu
czy cokolwiek innego)..trwa to już jakieś pół roku
rodzice jego wymyślili, że kupią mieszkanie i się do niego
przeprowadzimy (będzie ich własnością, taka lokata kapitału - ojciec
ma firmę) - no to ja myślę super! w końcu pomyślę o sobie (bo będę
mogła odłożyć na ślub i kurs językowy)..a tu z czasem narzeczony
mówi, że mieszkanie jest na jego brata...w końcu któregoś czasu mówi
że na niego...(w końcu nie wiem o co chodzi i mało mnie to
interesuje bo to ich sprawa - no i dobrze, nawet jakby kombinowali z
zabezpieczaniem go przed ślubem to naturalne - tylko niech się nie
boją mówić wprost)ja nie mam z tym problemu..tylko narzeczony mówi,
że docelowo będzie przeznaczone dla jego brata po podziale majątku
jak rodziców już nie będzie ( ok sprawa czysta - brat pochodzi z
wcześniejszego związku matki) bo mają dom do podziału dla reszty..
I teraz wchodzi życie:
.. moje cała wypłata idzie na życie (nic dla siebie nie zostawiam bo
po prostu nie mam) a narzeczonemu czasem dokładają rodzice jakieś
pare stówek...ja rzadko o tym wiem bo mi się nie tłumaczy,ale kupuje
jedzenie i jest ok,
no i dochodzimy do sprawy nowego mieszkania:
...ojciec jego mówił, że wyremontuje i nam odda w użytkowania za
opłatą czynszu i rachunków (to się chwali-myślę sobie), że
powybieramy wyposażenie razem itd. - to myślę - co się będę wcinać
niech wybiorą w końcu płacą, mogę doradzić, ale dobre wychowanie
nakazuje stać z boku jak ktoś ci daje pomoc...jesteśmy w sklepie
jednym, drugim....jego mama bierze na raty sprzęt kuchenny, zmywarkę
lodówkę itd, coś tam powybierali...tylko że...okazuje się że my mamy
spłacać raty (!)ok. 5 tys. - (czyli ja) dopóki narzeczony nie będzie
miał dochodów konkretnych
...wszystko bez wcześniejszej rozmowy z nami.. (po prostu tak sobie
zadecydowali)
poczułam się jakbym dostała w policzek... bez rozmów żadnych ktoś
mnie stawia przed faktem)...tak jakby ze mną nie trzeba było się
liczyć..
obruszyłam się na narzeczonego, że doprowadza do takich sytuacji a
on przy nich że nie wie o co mi chodzi (!) no i afera...że ja nie
doceniam ich pomocy, że wcale nie muszą nam pomagać, że nie doceniam
tego itd...oberwało mi się na to, że niby wg. jego mamy jestem
przyzwyczajona do luksusu i zakupów za granicą etc... (co to ma do
rzeczy?), że oni nam pomagają (patrz: pare stówek co jakiś czas,
gdzie narzeczony i tak swoje opłaca a nie nasze) zostałam
zaatakowana z 3 stron...nawet narzeczony był przeciw mnie, choć mu
nie starcza na opłacanie firmy co miesiąc (!) i nie ma na mieszkanie
w którym jesteśmy..
do tego "teściowa" wypala, że jak teraz się kłócimy to ona tego
związku w ogóle nie widzi (!), jak byłam, tak się na pięcie
odwróciłam powiedziałam dowidzenia i wyszłam.


i wiecie co myślę ja?

1. te pare stówek co jakiś czas co niby pomagali to te raty miałyby
oddać...czyli gdzie ta pomoc...
2. dziwne jest finansowanie sprzętu w mieszkaniu, które będzie jego
brata...co mam zrobić gdy się okaże, że nie będziemy razem np.?
(choć bym tego nie chciała - ale życie uczy
zapobiegliwości) "teściowa" powiedziała, że te sprzęty możemy
zabrać jak będziemy mieli już swoje mieszkanie (wyobrażacie sobie
odłączać sprzęty żeby je przenosić gdzie indziej bo ja nie)
3. nie mamy daty ślubu...czekamy aż coś zarobimy i odłożymy (ja znów
nie odłoże.. dzieli się przecież koszty wesela - a ja chce moim
rodzicom pomóc..)
...jego rodzice mają pieniądze ale myślę teraz, że pewnie to
odwlekają..
4. jeśli chodzi o zwrot kasy to można ustalić odstępne - sprawa
czysta wg mnie

no i atmosfera teraz kiepska a ja nie mam w ogóle ochoty mieć do
czynienia z kimś kto mnie obraża...narzeczony zabiegał o mnie, bo
miałam już wszystkigo dość..później z nimi rozmawiał i doszli do
wniosku że za dużo emocji było - ale atmosfera mocno nadszarpnięta
jest...przynajmniej dla mnie to bardzo przykre..
nie spotkałam się z takim zachowaniem:(

więc mówcie co myślicie, wezmę rady pod uwagę
    • lidka_77 może po prostu 18.01.09, 10:02
      powiedz im to co tutaj piszesz - żeby nie było niedopowiedzeń.
      Inna sprawa jak powiedzieć, żeby do nich dotarło, skoro potrafią Cię
      zagadać i nie słuchają.

      Może oni nie wiedzą, że Ty opłacasz tyle rachunków i dokładasz się
      do finansow faceta. Może wydaje im się, że ich synek Ciebie
      utrzymuje przy ich wsparciu.

      • au_lait Re: może po prostu 18.01.09, 10:06
        Dokładnie jw. To będzie przecież już niedługo Twoja rodzina, po co
        macie żyć w zakłamaniu? I do tego jeszcze nt. pieniędzy... Wiem, że
        to cholernie trudne.
        • slodkiejabluszko Re: może po prostu 18.01.09, 10:11
          wiedzą że ja większość opłacam
    • iberia.pl Re: Poradźcie mi dziewczyny 18.01.09, 10:06
      po pierwsze dziwi mnie postawa Twojego narzeczonego-nie ma swojego
      zdania? Nie potrafi sprawy postawic jasno i pogadac z rodzicami ?

      Dla mnie cala ta sytuacja jest bardzo zagmatwana, byc moze jest to
      celowe? W kazdym razie nie dalabym sie naciagac dalej na tak duzy
      udzial w utrzymywanie tego zwiazku jak i na to, ze tak naprawde to
      nie wiesz na czym stoisz.
      Nie wszystko na raz, powoli a tu widze pospiech i mase niedomowien
      na kazdym kroku.
    • durneip Re: Poradźcie mi dziewczyny 18.01.09, 10:09
      > więc mówcie co myślicie, wezmę rady pod uwagę

      myślimy, że w tym konkretnym przypadku i ten jeden jedyny raz należy posłuchać
      teściowej.

      znaczy kopnąć pana narzeczonego w tyłek. fakt, że jest mu miękko na twoich oraz
      mamusi i tatusia pieniądzach to jedno, a że nie staje w twojej obronie - to
      drugie. oba dyskwalifikują go na starcie jak konia wyścigowego bez dwóch nóg.
      • slodkiejabluszko Re: Poradźcie mi dziewczyny 18.01.09, 10:12
        wiecie co jest najbardziej przykre?
        to zdanie "teściowej" że ona tego nie widzi...
        • iberia.pl Re: Poradźcie mi dziewczyny 18.01.09, 10:15
          slodkiejabluszko napisała:

          > wiecie co jest najbardziej przykre?
          > to zdanie "teściowej" że ona tego nie widzi...


          nie przejmuj sie, palnela po prostu i tyle.Chyba zapomniala, ze
          klotnie czy roznice zdan zdarzaja sie w kazdym zwiazku.
          • slodkiejabluszko Re: Poradźcie mi dziewczyny 18.01.09, 10:17
            zawiodłam się na facecie, że podgrzał atmosferę, naprawdę nie wiem
            jak to wszystko odczytywać
            • cytrynka_ltd Re: Poradźcie mi dziewczyny 18.01.09, 14:46
              powiedz mu, ze nie podoba ci sie to wszystko. pomagasz mu i placisz rachunki, a
              oni wten sposob ciebie traktuja. bedziecie mieszkac w nie swoim mieszkaniu i
              placic za nie, a jak przyjdzie co do czego, to ty w ogole nie masz zadnych praw.
              kto ma splacac te raty?
              nie daj sie w to wplatac.
              powiedz, ze nie zgadzasz sie na to. jakby co to najpierw slub, a przy takiej
              rodzinie nie daj sobie wcisnąc jakieś intercyzy.
              mozesz teraz pomoc mu w czynszu. ale, reszte niech on z rodzicami spalaca. ty
              masz placic za slub i wszystko?
              wiele kobiet pomagalo rozkrecac biznes swojemu mężowi i zostaly puszczone z torbami.

              "umiesz liczyć, licz na siebie"
              • cytrynka_ltd zobacz, jakie warunki 18.01.09, 14:51
                przyjmie twoj narzeczony?
                jak zacznie stawiać sie i wmawiac ci, że wymyslasz i jeszcze poleci do mamusi,
                to wysmiej jego.
                to jest wlasnie moment, kiedy zobaczysz, jak czy jemu bardziej zalezy na tobie,
                czy na jego mamusi.
                inaczej wejdziesz w straszny uklad.
                a, zawsze wtedy przegrywa zona z dziecmi.
                maminsynek i jeszcze przy takiej zaborczej rodzince, zawsze odwroci sie od zony.

                nawet jeden b. znany światowy psycholog w takim wypadku, nawet nie podejmuje
                terapii małżeńskiej, bo i tak nie ma ona sensu.
                smutne, ale prawdziwe.
        • durneip Re: Poradźcie mi dziewczyny 18.01.09, 10:16
          wiemy. a ty wiesz, że po ślubie będzie 10 razy gorzej?
          • slodkiejabluszko Re: Poradźcie mi dziewczyny 18.01.09, 10:19
            zawsze byłam zdania że od "teściów" z daleka, tylko na herbatki
            młodzi powinni być sami a nie wtrącać się mają do życia rodzice
            ja narzeczonemu mówiłam przy nich : to jest sprawa między nami
            a "teściowa" o nie! jeśli będziesz w naszej rodzinie to jest sprawa
            wszystkich, wyobrażacie sobie?
            ja nie mogę mieć wspólnych spraw z narzeczonym?
            • durneip Re: Poradźcie mi dziewczyny 18.01.09, 10:21
              no wiesz, jesli utrzymujesz narzeczonego wspólnie z teściami, to poniekąd jest
              to wasza wspólna sprawa ;)
              • slodkiejabluszko Re: Poradźcie mi dziewczyny 18.01.09, 10:24
                :) wiesz co mam na myśli
                i nie traktuję tego jak utrzymywanie, bo on bardzo się stara,
                pracuje od rana do nocy, przychodzi zmęczony, więc dla mnie to
                inwestycja w nas , nie utrzymywanie nieroba, wiem że to się odwróci
                niedługo i on będzie miał więcej ode mnie..
                • durneip Re: Poradźcie mi dziewczyny 18.01.09, 10:28
                  będzie albo nie będzie. teraz jak dostaje kilka stówek od mamusi i tatusia to
                  też raz o tym wiesz, a raz nie - czy nie tak napisałaś?

                  tak mi się zdaje, że czy to w kwestiach finansowych czy innych jeszcze nie raz
                  cię złoży w ofierze teściowej - dla świętego spokoju, dla spadku po niej, z
                  przyzwyczajenia, że ona zawsze ma rację itd. a teściowa zawsze po tobie będzie
                  jeździć, bo synuś na to pozwala.
              • slodkiejabluszko Re: Poradźcie mi dziewczyny 18.01.09, 10:26
                w końcu w związku trzeba się sprawdzać i w złych czasach, cóżmieliby
                powiedzieć ci którzy nagle pracę tracą i są "na utrzymaniu"
                ..chodzi o podejście wszystkich do całej sprawy, brak rozmów a
                stawianie przed faktem dokonanym...
                • winomusujace Re: Poradźcie mi dziewczyny 18.01.09, 10:31
                  To że mu pomagasz to nie jest problem. Problem jest w tym że on i
                  jego rodzina nie liczą się z Twoim zdaniem, nie potraficie rozmawiać
                  o pieniądzach i nie potrafią określić się wprost co z mieszkaniem,

                  Wd mnie nie powinnaś spłacać żadnych rat na jego rodziców, przecież
                  jak chłopak Cię zostawi albo Ty jego wszystko będzie formalnie na
                  jego rodziców, nawet jak spłacane przez Ciebie, nic z tym nie
                  zrobisz, tak samo w przypadku pokłócenia się z jego rodzicami etc,
                  gdy jemu się coś stanie nawet po ślubie, bo będzie to jego majątek
                  przedmał itp itd.. Ale jak wolisz, tylko nie marudź tutaj potem.


                  ps:oczywiście wiadomo że może nie być takiej sytuacji, ale lepiej
                  się zabezpieczyć i tyle.
                  • slodkiejabluszko Re: Poradźcie mi dziewczyny 18.01.09, 10:45
                    mam dokładnie takie samo zdanie
                  • cytrynka_ltd nie potrafia,bo nie chca. 18.01.09, 14:38
                    prowadza wlasny biznes i dobrze umieja liczyc swoje wlasne zyski.
        • au_lait Re: Poradźcie mi dziewczyny 18.01.09, 10:16
          Matka męża to raczej świekra niż teściowa. Tak na marginesie.
        • cytrynka_ltd Re: Poradźcie mi dziewczyny 18.01.09, 14:41
          slodkiejabluszko napisała:

          > wiecie co jest najbardziej przykre?
          > to zdanie "teściowej" że ona tego nie widzi...


          jestes tak naiwna?
          tesciowe zawsze sa najgorsze i najbardziej wyrachowane.
          to one nakrecaja swoich synkow i mezow.
          ja nawet, jak ide do szewca to omijam ten, gdzie zonka stoi na strazy i liczy kase.
      • winomusujace Re: Poradźcie mi dziewczyny 18.01.09, 10:27
        Zgadzam się :)
        • madai Re: Poradźcie mi dziewczyny 18.01.09, 10:37
          ten twoj post jest tak niezrozumialy i chaotyczny, ze moze najpierw
          napisz po kolei o co Ci chodzi, a nie rzucaj porozrzucanymi faktami.
    • annjen Re: Poradźcie mi dziewczyny 18.01.09, 10:44
      nie gódź się na taki układ. skoro jeszcze nie planujecie ślubu, to musisz tak
      ustalić wasze sprawy finansowe, żebyś była zabezpieczona w razie gdyby nie
      wyszło. nie mówię żebyś go rzuciła, bo to trudna decyzja i nie podejmuje się jej
      pod wpływem emocji i z powodu jednego konfliktu. ale wizja twoich teściów na
      temat waszej przyszłości jest mocno niepokojąca. nie inwestuj w to, co nie jest
      twoje ani wasze. powiedz im to wprost, choć widać że to dziwni ludzie, wiec mogą
      np. zrobić kosmiczną awanturę. ważniejsze jest jednak całe twoje życie niż
      chwilowe zażegnanie konfliktu. nie idź na ustępstwa, bo im najwyraźniej o to
      chodzi, żeby cię sobie podporządkować. jesteś rozsądną dziewczyną i twój ogląd
      sytuacji jest prawidłowy, to oni są nie w porządku. tego się trzymaj.
      • slodkiejabluszko Re: Poradźcie mi dziewczyny 18.01.09, 10:48
        dzięki, chciałam potwierdzić to że myślę dobrze a ktoś kombinuje,
        widzę, że macie podobne zdanie
        szkoda mi tylko tego związku, bo jeśli narzeczony tego nie zrozumie -
        to nic na siłę...
        • horpyna4 Re: Poradźcie mi dziewczyny 18.01.09, 11:16
          Powiedz teściowej, że ma rację i Ty wycofujesz się z tego związku.
          Tylko niech najpierw spłaci wszystko, co zainwestowałaś w jej
          synusia. Przedstaw jej rachunek.
    • qw994 Re: Poradźcie mi dziewczyny 18.01.09, 10:57
      Nie spłacasz rat, bo cię na to nie stać. Koniec, kropka. Niech chłopak spłaca,
      jak ma takich "hojnych" rodziców. Sprawa jest jasna i w ogóle nie ma o czym
      dyskutować. A drugie dno tej sprawy - czyli to, że chłopak nie potrafi wyrazić
      swojego zdania i stanąć po twojej stronie - to już do przemyślenia dla ciebie na
      przyszłość.
    • alpepe Re: Poradźcie mi dziewczyny 18.01.09, 11:15
      strasznie chaotyczny post, ale o ile dobrze zrozumiałam, to jesteś dojną krową
      całej rodziny, a kto pyta krowę o zdanie? Zmień nastawienie na: ja płacę, ja
      decyduję.
    • mona817 Re: Poradźcie mi dziewczyny 18.01.09, 13:14
      Skoro przyszli teściowie są tak zapobiegliwi, to pewnie boją się, że
      masz zamiar w przyszłości "podpiąć" się pod ichy kasę... Brzydko to
      pachnie...
      Zdecydowanie powinnaś uświadomić ich w jak dużym stopniu finansujesz
      ich syna. Skoro uważają, że Wam pomagaja, to pozostaje Ci się co
      najwyżej Baaardzo zdziwić na ten argument. Skoro facet ukrywa, że
      dostał jakieś pieniądze od rodziców, to Ty mozesz powiedzieć, że nic
      Ci o nich nie wiadomo, za to jesteś świetnie zorientowana w jego
      długach, które spłacasz.
      Ekspertem w finansowaniu facetów to ja jestem, więc wiem co mówię...
      Skoro sprzęty zakupiono na raty, to te raty na kogoś są. Raczej nie
      na Ciebie, skoro nie wiedziałaś, że to Wy (Ty) będziecie je spłacać.
      To stanowi podstawę do tego, by w świetle prawa nie pozwolić Ci
      zabrać czegokolwiek z tego mieszkania w razie rozstania. Ani teraz,
      ani po ew. rozwodzie (gdybyście się pobrali), bo będą to ruchomości
      należące do osoby na którą są raty!!!
      Jeżeli odpowiada Ci ten układ finansowy, to po pierwsze, podpiszcie
      umowę najmu z teściami, na wszystko bierz rachunki na Twoje nazwisko
      (naprawy, remonty itp.), nie paragony (!). Komorne itp. płać teściom
      przelewem ze SWOJEGO konta. W żadnym wypadku nie spłacaj rat za
      sprzęty, które w efekcie nie będą Twoje. Tu masz w sumie dwie opcje:
      nie płacić w ogóle, bo nie Ty je brałaś, lub (skoro wolałabyś
      płacić) to przelewać sumę raty comiesięcznie no konto teściów i
      w "tytule opłaty" wpisywać "spłata rat za meble", lub coś w tym
      stylu.
      To jedyny sposób, byś mogła później w sądzie udowodnić co do Ciebie
      należy!!!
      Pieniądze facetowi na spłatę jego zobowiązań możesz przekazywać w
      podobnej formie.
      Wygląda na to, ze Twoja przyszła rodzina to banda podłych
      materialistów, którzy chcą zabezpieczyć syna, a Ciebie
      sprytnie "wyhuśtać".
      Najlepiej poprostu przykręć kurek z pieniedzmi i sprawdź reakcję
      faceta, możesz się baaardzo zdziwić.
      I jeszcze jedno, jak byś się poczuła, gdyby za jakiś czas zamieszkał
      w sfinansowanych przey Ciebie sprzętach, z jakąś biedną
      dziewczyneczką, ktora co prawda finansowo mu nie pomoże, ale za to
      jest taka słodka...
    • satin.mat Re: Poradźcie mi dziewczyny 18.01.09, 14:26
      Słonce, oni Ci e przytłoczyli, chcą Cię wrobić, wykorzystują Twoje
      niedoświadczenie życiowe i dobre serce. Co na to Twoja rodzina?
      Chyba nie masz wsparcie w swoich rodzicach. Napisze Ci z serca, tak
      jakbyś była moją siostrą: czeka Cię ciężkie życie, teraz opłacasz
      wspólne życie, potem kredyty, a teraz jest kryzys - firma się nie
      uda (widziałam na własne oczy dużo takich przypadków) to do konca
      życia będziesz spłacał długi i będziesz czuła się jak niewolnica.
      Skarbie, prosze Cię, zrób coś z tym, bo Cię szkoda, szkoda Twojego
      życia. Nie wiesz w co się pakujesz! I jeszcze kryzys...
      • satin.mat Re: Poradźcie mi dziewczyny 18.01.09, 14:30
        nie chcesz chyba spłacać długów do końca życia? a tak się to
        skończy! Nie daj się szantażować i nabierac na argumenty w rodzaju:
        nie wolno się sprzeczać, ratuj atmosferę. Jesteś młoda, ale dorosła
        i to na ciebie spadną wszystkie obciążenia. Słońce, broń się!
        Trafiłaś na nieodpowiedzialnych ludzi, pomimo tego, że są dojrzali,
        to widać, że nie można na nich liczyć.
    • cytrynka_ltd no to ładnie ciebie zrobili.wzieli ciebie na wyrzu 18.01.09, 14:37
      ty sumienia.
      jak jeszcze twoj narzeczony był przeciwko tobie, kiedy pomagasz mu i placisz
      rachunki i jego utrzymujesz, to mozesz spodziewac sie, ze jak przyjdzie co do
      czego, to puszcza ciebie z torbami.
      cwaniaczki. tatus ma firme, to powinien pomoc synkowi jego rokrecac, a nie
      ciebie wykorzytywac.
      maja biznes i dobrze umieja liczyc i jak synowa sobie ustawic.
      uciekalabym od tego z daleka.
      zabezpieczyli się, aby nic nie bylo waszym wspolnym majatkiem i puszcza ciebie z
      torbami.
      a, ty masz jeszcze raty placic za ich sprzet?!
    • yoko0202 ojojoj.... 18.01.09, 14:47
      baaaaardzo nieciekawa sytuacja, z dwóch względów:
      - po pierwsze, jeżeli potencjalni przyszli teściowie już dzisiaj w
      tak bezczelny sposób ingerują w Wasze życie, to w przyszłości
      najlepiej byłoby zamieszkać w bezpiecznej odległości od nich, tak
      minimum 500 km...
      - po drugie, czy wcześniej wspólnie z facetem przedyskutowaliście
      sytuację obecną, czyli jego "rozkręcanie firmy", brak dochodów, i
      utrzymywanie przez Ciebie całego mieszkania??? bo jeżeli nie, to
      powinna ci zapalić się czerwona lampka; generalnie, facet sprawia
      wrażenie niedojrzałego mamisynka, któremu rodzice zawsze nie dość że
      pomagali, to w zasadzie mówili co ma robić, a on chętnie na to
      przystawał bo było mu tak wygodnie; w tej sytuacji nie protestował,
      bo jeszcze by się obrazili i ucięli mu to kilka stówek miesięcznie;
      niedobrze to wygląda...
    • czarna.maskara Re: Poradźcie mi dziewczyny 18.01.09, 14:53
      zgadzam się z przedmówczyniami - pakujesz się w niezłe bagno
    • justysialek Re: Poradźcie mi dziewczyny 18.01.09, 15:17
      Pod żadnym pozorem nie zgadzaj się na płacenie rat za sprzęt!
      Wyjasnij im spokojnie i rzeczowo, że ponieważ go nie wybierałaś i
      nie kupiłaś na swoje nazwisko, to nie będziesz go przecież spłacać. -
      tylko spokojnie ;)
      Jeśli uważają, że jesteś "niewdzięczna" to po pierwsze wytłumacz im,
      że ty nic od nich nie dostałaś (nie widziałaś na oczy pieniędzy,
      które dawalio synowi, a koszty waszego wspólnego życia ponosisz
      ty!), a po drugie rozważcie jednak płacenie odstępnego za mieszkanie
      (np połowe tego, co płacicie teraz.

      Co do twoich relacji z narzeczonym to jest twoja sprawa. Jeśli
      chcesz mu nadal pomagać, to pomagaj. Przemyśl jednak założenie
      rozdzielności majątkowej po ślubie a może nawet już teraz - niech
      zobaczy ile inwestujesz w niego i ggdzie by był bez tych pieniędzy.
      Może chocaż zrób jakies wyliczenia ile miesięcznie pokrywasz
      rachunków i pokaż mu to - w razie kolejnej konfrontacji będziesz
      miała też konkretny argument dla jego rodziców.
      IMo to on chyba "zapomniał" ile dla niego robisz i że ty też
      potrzebujesz pieniędzy dla siebie. Przypomnij mu.
    • cytrynka_ltd pomyślałaś,ze oni szczególnie przed 18.01.09, 15:46
      ślubem zabezpieczają się, aby nic nie było twoim i jego wspolnym majątkiem.
      jak ma działalność, to pewnie nie chcą, aby on nie miał w razie czego swojego
      majątku. aby nie zabrał mu tego komornik.
      ale, ciebie wykorzystuje i przy ich stosunku do ciebie możesz być pewna, że
      oskubią ciebie.
      mam już swoje lata i coś widzialam i słyszałam.

      teraz on musi stanąć po twojej stronie. inaczej nie ma sensu brać ślubu i wiązać
      się z kimś takim.
      po prostu mysleli, że trafili na naiwną.
      ale, pytasz sie tutaj, bo nie jestes taka glupia, jak myslą.
      • malutkaberlin20 Re: pomyślałaś,ze oni szczególnie przed 18.01.09, 16:32
        nie wiem czy dobrze zrozumialam twoj post ale powiem ci jedno ze
        znalam jeden taki przypadek gdzie tesciowie wybudowali nowy dom na
        kredyt i wynajeli go synowi z narzeczona. ci przez pare lat placili
        za nich raty kredytu,taki czynsz, po czym rozstali sie. dziewczyna
        zostala z niczym,bo dom byl wlasnoscia niedoszlych tesciow,ktorzy i
        tak cieszyli sie ze przez kilka lat ktos za nich splacal kredyt.
        • envi Re: pomyślałaś,ze oni szczególnie przed 18.01.09, 16:48
          wszystko popieram co ludzie napisali. Ponadto ktos dal dobra rade -
          przykrec kurek z kasa, i przestan utrzymywac Twojego faceta. Moim
          zdaniem mozesz sie niezle zdziwic jego reakcja. Mozliwe ze Cie po
          prostu rzuci albo przynajmniej zrobi awanture...to jest bardzo
          niezdrowe. Ty teraz utrzymujesz wszystko, jak sama piszesz nic nie
          odkladasz, a on bedzie mial swoja firme w razie czego.
          Moim zdaniem skoro juz teraz pojawia sie taki problem to nie warto
          sie pakowac dalej w ten zwiazek.
    • grassant Re: Poradźcie mi dziewczyny 18.01.09, 16:51
      robią Cię w balona. Otrzeźwiej
    • amuga Re: Poradźcie mi dziewczyny 18.01.09, 17:16
      wiecie co jest najbardziej przykre?
      to zdanie "teściowej" że ona tego nie widzi...

      Ja ci gwarantuje ze ona to widzi bardzo dobrze tylko udaje glupia
      tak jak twoj narzeczony. Ciagna w swoja strone a ty zrobilas blad ze
      zaczelas utrzymywac i pomagac finansowo chlopakowi ktory nie jest
      twoim mezem a zwlaszcza jak nie macie wspolnych dzieci. To byl duzy
      blad i staraj sie to czym predzej naprawic. Postaw warunki i mocno
      sie tego trzymaj.
      Mysle ze zdajesz sobie sprawe ze skoro sprzet kupila tesciowa i na
      nia sa dokumenty to czy ty/wy splacicie je w calosci to prawnie do
      was nigdy nie beda nalezaly. Przynajmiej jakby przyszlo ci/.wam do
      glowy je splacac to albo uzywaj czekow albo zadaj potwierdzenia na
      twoje/wasze imie.
      Wybacz ale od poczatku pokazalas ze mozna cie wykorzystywac i teraz
      jak jemu zabierzesz ten przywilej to bedzie wielki krzyk. Zwlaszcza
      przyszlych tesciow bo na nich spadnie obowiazek pomagania synkowi.
      Nie daj sie. Zycie jest krotkie i nie wiadomo dokladnie jak ci sie
      powiedzie dalej.
      I ja nie zartuje, mimo iz to jest twoj narzeczony to od tej chwili
      cokolwiek mu pomagasz finansowo to powinnas miec od niego
      potwierdzenie. Dbaj o swoj biznes tak jak oni dbaja o swoj.
      Znam wiele przypadkow ze po wykorzystaniu traci sie zainteresowanie
      dana osoba bo i zgrzyty sie zaczynaja. Kazdy predzej czy pozniej
      zaczyna sie buntowac i tez bedzie to twoja wina bo to ty bys sie
      buntowala. Jemu jest dobrze bo w tak niepewnych czasach on rozkreca
      biznes posrednio twoim kosztem. Ty jestes pewna ze niedlugo biznes
      bedzie przynosil profity a ja ci powiem, nie badza taka pewna bo
      obencne czasy przynosza wiele niespodzianek.
      Reszta byla wczesniej juz powiedziana
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Poradźcie mi dziewczyny 18.01.09, 17:58
      Musisz na jakiś czas odciągnąć narzeczonego od rodziny i z nim poważnie
      porozmawiać.
      Bo jeśli chcecie żyć razem to WY i wasze interesy powinny być na pierwszym
      miejscu. Postaw sprawę jasno - że nie wyobrażasz sobie sytuacji w której
      narzeczony będzie Cię atakował wraz ze swoją rodziną.

    • stara-a-naiwna Re: Poradźcie mi dziewczyny 18.01.09, 21:59
      powiedz IM jak ty to widzisz
      jakie masz obawy co Ci się podba a co nie

      nie wiesz ile tych "pare stówek" miesięcznie dostaje twój chłopak
      i pewnie jego rodizce nie wiedzą, ze to ty was tera zutrzymujesz

      Jeśli będziesz czegoś częścią masz prawo wiedzieć w co się pakujesz
      (czyj sprzet, mieszkanie, raty itp)
      Przedstaw swoją wizję - że wesle, chcesz zaoszczędzic pieniadze,
      zabezpieczyć się jakkolwiek finansowo - że też myślisz o przyszłosci.

      Z nimi to wyjasnij

      Jesteś kulturalna, taktowna na poziomie.
      Łatwo pewnie nie będzie bo emocji z twojej strony i ich dużo,
      ale jeśli to tak zostawisz któregoś razu wybuchniesz i będzie tylko
      gorzej.
    • straszny_nudziarz Re: Poradźcie mi dziewczyny 19.01.09, 09:20
      Witam

      Dziewczyną niestety nie jestem.

      Natomiast - jak masz wychodzić za takiego dziubdziusia - to - albo poszukaj
      lepszego modelu ( nie palanta), albo - jeśli chcesz mimo wszystko obecnego
      narzeczonego - sprawdź - ile kosztuje ( i od razu poszukaj) dobry adwokat do
      sprawy rozwodowej ( przygotuj też kasę ) bo moim zdaniem (obym się mylił) będzie
      ci potrzebny szybciej - niż przypuszczasz.

      A co do Słodkiego Jabłuszka - lepiej na chwilę zostać orłem i upolować prawdziwą
      zdobycz, a nie "promocję z biedronki"
    • premeda Re: Poradźcie mi dziewczyny 19.01.09, 11:00
      Według mnie pani przyszła teściowa bardzo dobrze zdaje sobie sprawę
      z tego, że z mamisynkiem prędzej czy później się rozstaniesz. Matka
      zna przeciez swojego syna na tyle, żeby wiedzieć, czy jest możliwe
      odcięcie pępowiny przez Ciebie, a jak widać (sytuacja w sklepie, gdy
      zaatakowali Ciebie w 3, czy słowa teściowej że Wasze problemy będą
      rozwiązywane w rodzinnym gronie) nie jest to możliwe. Teściowie
      zamydlają Ci oczy (nie wiadomo czyje mieszkanie, sprzęt na raty) aby
      jak najwięcej kasy od Ciebie wyciąnąć. Moim zdaniem potrzebna jest
      poważna rozmowa z Narzeczonym i nastaw się na najgorsze (lepiej się
      później miło rozczarować).
      • a.bc Re: Poradźcie mi dziewczyny 19.01.09, 11:26
        To jest jakiś bezsens, jesli dostajecie mieszkanie do tymczasowego
        pomieszkania to powinniści sami sobie kupić sprzęt.Bo wtedy
        wybierzecie cos co bedzie wam najbardziej odpowiadało i co w
        przyszlosci bedziecie mogli zabrać ze sobą.
        Wiesz co, ja wiem ze idzie globalny kryzys ale ja na twoim miejscu
        zamiast wynajmowac, kupiłabym cos swojego - nawet kawalerkę( zamiast
        czynszu za wynajem płaciłabyś bankowi ratę) ale dzięki temu wszystko
        co kupisz i zrobisz bedzie twoje.
        A w tej sytuacji to w kazdej chwili moze wpasc teściowa i powiedziec-
        zbierajcie sie od jutra tutaj wprowadxza sie wlasciciel.
        Poza tym ja uważam,że powinnaś bardziej czynnie uczestniczyć w
        uzgodnieniach dot. waszego życia.Lepiej mieć rekę na pulsie i np
        dzieki temu unikniesz awantury w sklepie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja