Dodaj do ulubionych

stracone 5 lat małżeństwa

16.03.09, 12:05
Witam.
Wreszczeie po 5 latach małżeństwa dojrzałam do decyzji o
rozstaniu. Wydawałoby się z pozoru że jesteśmy "szczęśliwym"
małżeństwem, mamy dobrą pracę, jesteśmy względnie dobrze usytuowani
w sprawach materialnych, na codzień niby zadowoleni. Jednakże od
mniej więcej 4 lat chciałam mieć dziecko, mój mąż oczywiście
zapewniał mnie po każdej rozmowie że już niedługo i tak od 4 lat.
Pytałam o konkretną datę zawsze powtarzał że nie da się tego
konkretnie zaplanować. Pamiętam jak powiedział że chyba zwariowałam
bo bardziej zależy mi na dziecku niż na nim. I tak od 4 lat... Przez
5 lat małżeństwa seks uprawialiśmy może kilka razy. Tłumaczyłam
sobie to faktem że po 2 pracach jest zmęczony i nie ma ochoty. Niby
zawsze powtarza mi że mnie kocha, jestem dla niego atrakcyjna, a nie
kocha się ze mną bo nie wie czy ja mam ochotą. Dłużej nie mam
zamiaru tkwić w patologicznym związku na pozór z miłością bez
mozliwości założenia rozdiny. Chociaż mój mąż twierdzi że jakoby
dzieci będziemy mieć w przyszłości. Nie mam ochoty na dalsze
marnowanie życia, czuję się oszukana, nie chcę czekać. Wolę być sama
i nie zadręczać się, nie cierpieć z powodu fikcyjnego
małżeńsstwa.Czy nie mam racji?
PS Jedyne co wiem na pewno że nie ma kogoś innego.
Obserwuj wątek
    • alpepe Re: stracone 5 lat małżeństwa 16.03.09, 12:13
      uważam, że powinniście się rozstać.
      • vanderbilt Re: stracone 5 lat małżeństwa 16.03.09, 12:40
        Dlaczego kobieta nie odejdzie pierwsza tylko zawsze czeka, aż
        mężczyzna ją porzuci?

        Vanderbilt
        • jimmyjazz Re: stracone 5 lat małżeństwa 17.03.09, 12:42
          vanderbilt napisał:

          > Dlaczego kobieta nie odejdzie pierwsza tylko zawsze czeka, aż
          > mężczyzna ją porzuci?

          No tak, świat nie zna czegoś takiego jak porzucenie przez
          kobietę :)))) ot nowość
        • goodwater Re: stracone 5 lat małżeństwa 17.03.09, 15:43
          z moich obserwacji wynika, że porzucają równo obie strony, troche
          obiektywizmu
          • lth Re: stracone 5 lat małżeństwa 17.03.09, 22:36
            uprawia to sie marchewkę
    • iberia.pl Re: stracone 5 lat małżeństwa-lepsze to niż całe 16.03.09, 12:33
      zycie, ktore masz tylko jedno.
      Oczywiscie, ze nie ma sensu tkwic w takim zwiazku, ale decyzji za
      Ciebie nikt nie podejmie.
      Powodzenia.
    • posh_emka Re: stracone 5 lat małżeństwa 16.03.09, 12:38
      Rozumiem Cię, też bym się czuła oszukana w takiej sytuacji. No, ale skoro
      dojrzałaś do takiej decyzji-to mogę tylko skomentować lepiej późno niż wcale bo
      jak ktoś zauważył,życie ma się tylko jedno i raczej zero czasu na
      marnowanie-wiesz gdyby on tak na prawdę Cię kochał to tak sobie myślę,że
      porozmawiałby na ten temat-jaki jest prawdziwy powód zwlekania z założeniem rodziny.
      Też kiedyś odeszłam po czterech latach bo miałam dość mydlenia mi oczu i
      oszukiwania i słuchania tego jak mnie ktoś kocha-bez okazywania tego w
      najmniejszym stopniu, a chyba czyny, a nie słowa się liczą- i wiesz co? to była
      najlepsza decyzja w moim życiu-mimo iż przyszło mi zaczynać życie od nowa z
      dużym opóźnieniem i miałam ogromne wątpliwości co do tego.
    • cloclo80 Re: stracone 5 lat małżeństwa 16.03.09, 13:24
      Widocznie uznał, że nie nadajesz się na matkę jego dzieci. Tylko po co zwodził tyle czasu skoro wiedział to od samego początku.
      • kam-ka Re: stracone 5 lat małżeństwa 16.03.09, 14:22
        Może było mu wygodnie. W domu posprzątane, ugotowane itp.

        On sie teraz dorobi i jako dobrze sytuowany facet w wieku 30 czy 30 paru lat
        poszuka sobie atrakcyjniejszej, takiej, która będzie się wg. niego nadawała na
        matkę jego dzieci.
      • wanilinowa Re: stracone 5 lat małżeństwa 16.03.09, 18:39
        cloclo80 napisał:

        > Widocznie uznał, że nie nadajesz się na matkę jego dzieci. Tylko po co zwodził
        > tyle czasu skoro wiedział to od samego początku.

        albo że on nie nadaje się na ojca swoich dzieci.

        > Tylko po co zwodził
        > tyle czasu skoro wiedział to od samego początku.

        pewnie dlatego, że jest niezdecydowany
    • alraune Re: stracone 5 lat małżeństwa 16.03.09, 15:38
      Kochasz go? W jakim jesteście wieku?
      Czy przez te pięć lat nie sypialiście ze sobą tylko ze względu na
      to, że on bał się "wpadki"? Czy były inne powody? Trzeba byłoby
      dowiedzieć się, dlaczego on tego dziecka nie chce...
      Na wszystko dobra rozmowa, ale poważna i rzeczowa. Naprawdę
      rzeczowa. Powiedz mu to, co nam tutaj napisałaś. Zobacz jak
      zareaguje. Ale jeśli naprawdę masz faceta dosyć i nie widzisz szans
      na przyszłość - to nie tkwij w tym i uciekaj jak najdalej.
      Powodzenia życzę.
      • inabissare Re: stracone 5 lat małżeństwa 17.03.09, 07:58
        Całkowicie cię rozumiem. Nie wahaj się, tylko odejdź. Masz nadal czas, aby
        zacząć na nowo, nie czekaj, aż będzie się to stawać coraz trudniejsze.
      • acalineczka Re: stracone 5 lat małżeństwa 20.03.09, 09:50
        zadbaj o siebie, znajdź sobie pasję, wychodź i szukaj nowego związku, miłości
        nie można wymusić jeżeli on nie czuje jej do Cibie, czy ty chcesz być z facetem,
        którego nie pociągasz? każdy inny jest lepszy jeżeli czujemy się przy nim kobietą.
    • jestem_73 Re: stracone 5 lat małżeństwa 17.03.09, 08:09
      tak bywa z facetami. miałam takiego jak twój, nawet terapeuci nie
      mogli go rozgryźć, w końcu zdecydowałam się na rozwód (pojawiły się
      też powody innego rodzaju). cieszę się że odeszłam, ale zmarnowałam
      prawie 9 lat. z obecnym mężęm staramy się o dziecko, ale ja sie
      boję, że z racji naszego wieku będzie to trudne... lekarze
      uspokajają, a efektów nie widać... nie trać czasu dziewczyno, może
      jeszcze ułożysz sobie życie.
      • rivendell_21 Re: stracone 5 lat małżeństwa 17.03.09, 11:41
        tak.. a ja bałam się ze tylko ja mam męża z którym od 5 lat spałam
        może 5 razy... Co prawda ja nie chciałam mieć dziecka, przynajmniej
        narazie, ale chciałam żeby zamiast prezentów, nowych bluzek czy
        czegokolwiek, zainteresował się mną jako kobietą, która potrzebuje
        być kochana... NIestety nie rozmawialiśmy o tym i to największy błąd
        jaki można popełnić. Więc pogadaj szczerze zanim ostatecznie się
        zdecydujesz. Ja nie pogadałam kiedy był na to czas i wiesz co...
        doszło do tego że jestem w ciąży ale nie z mężem. I teraz dopiero
        zaczynamy o tym rozmawiać. On czekał na to aż ja go zachęce do tych
        spraw i ja też czekałam... żadne z nas się nie doczekało, a teraz
        będę miała dzidziusia i dwóch facetów ktorzy chcą go wychowywać... I
        też nie wiem co zrobić czy zaryzykować dalsze 5 lat z mężem czy olać
        wszystko co mamy wspólnego i podjac to cholerne ryzyko... Pogadaj z
        mężem zanim będzie za późno...
        • 4g63 Re: stracone 5 lat małżeństwa 17.03.09, 12:00
          trzeba było znaleźć normalnego faceta
          poza tym, o co chodzi, czystość pomałżeńska, to takie wartościowe, bądź z nim teraz, 5 razy. hhehehehe, 5 razy to ja w jeden dzień mam seks
          • colage Re: stracone 5 lat małżeństwa 18.03.09, 00:41
            Wiesz gosciu, trzymanie w spoconych lapkach ckm-a albo slinienie sie do kelnerki
            w knajpie to jeszcze nie seks...
        • marika_mo Re: stracone 5 lat małżeństwa 18.03.09, 12:55
          Nie wiem czy jest sens pozostać w starym związku, to tak jak wchodzić 2 razy do
          tej samej rzeki.Ale nikt nie wie lepiej niż Ty sama, co wybrać.powodzenia
        • jaceksoliwanski Re: stracone 5 lat małżeństwa 19.03.09, 15:37
          Trzeba nie było puszczać się z kochankiem, bo chyba nie wiatropylnie...
          Za jakiś czas i ten i ten Cie oleje i dobrze zrobią :>

          Jacek
    • michunia Re: stracone 5 lat małżeństwa 17.03.09, 11:41
      przez 5 lat malzenstwa seks kilka razy????no, to juz masz
      rozdzielnosc od loza do pozwu rozwodowego,
      dobra decyzja, trzymaj sie
    • 4v Re: stracone 5 lat małżeństwa 17.03.09, 11:43
      a wiesz, kiedyś myślałem że to właśnie dziecko najbardziej niszczy małżeństwo.
      ludzie nie mają dla siebie czasu, do tego stres, przejścia związane z porodem,
      te wszystkie fizyczne, psychiczne zmiany, które zachodzą w kobiecie. to wykańcza
      niejedno małżeństwo, oczywiście można tłumaczyć, że niedojrzali, że głupi, no
      ale fakty jakie są, takie są.

      jednak jest coś znacznie gorszego. tak właśnie. praca. praca jest czynnikiem
      najbardziej rozpieprzającym małżeństwa. zdrady z ludźmi z pracy. przepracowanie.
      pracoholizm. zmęczenie po pracy. nie ma czasu na partnera, na pielęgnowanie
      uczuć. nie ma siły na seks, jak się robi na dwa etaty.

      on wybrał. kasa, kasa, kasa. i kariera. szczurek. żonę pewnie sobie wziął, bo
      tak wypada. z konformizmu. każdy pracoholik to konformista. największy,
      bezmyślny sługa społeczeństwa. sobie tylko szkodzi.

      przydałby się Wam, ludzie, jakiś trening z nonkonformizmu. i to od najmłodszych
      świadomych lat, od 13-14 roku życia. gdy dziewczynki chodzą z kolegami z klasy
      (choć to bardzo głupie), a chłopcy podziwiają gangsterów i stadionowych
      chuliganów (co jeszcze głupsze).

      konformizm, i związane z nim kretyństwa. to rozwala każdy związek. rozwala
      wszystkie ważne rzeczy w życiu, szeroko nazywane SZCZĘŚCIEM.

      PS. jeśli możesz - to oducz go tego pędu po kasę i karierę. szkoda życia,
      zdrowia, serca. u pracoholików zawsze siada albo serce (zawał) albo odporność
      (nowotwór). niech piszą co chcą, niech komentują mój post, mam ich gdzieś. jeśli
      natomiast macie już kredyciki, zobowiązania, i cały ten konformistyczny gnój...
      cóż... to już Wam raczej pomóc się nie da. on musi silniczek w dupę i jazda. a
      Ty? chyba jesteś wolną osobą. decyduj!
      • mahadeva Re: stracone 5 lat małżeństwa 17.03.09, 12:10
        a co kariera ma do rzeczy? mozna robic kariere, ale wielbic zone,
        bzykac sie czesto i miec dzieci, jedno drugiemu nie przeszkadza,
        nawet sprzyja, nie wiem, jak mozna nazwac dobrym pomyslem rezygnacje
        z kariery - rozumiem, ze to automatycznie zmieni czlowieka w
        szczesliwego - pod mostem
        • donnersmarck Re: stracone 5 lat małżeństwa 17.03.09, 13:12
          mahadeva napisała:

          > a co kariera ma do rzeczy? mozna robic kariere, ale wielbic zone,
          > bzykac sie czesto i miec dzieci, jedno drugiemu nie przeszkadza,
          > nawet sprzyja, nie wiem, jak mozna nazwac dobrym pomyslem rezygnacje
          > z kariery - rozumiem, ze to automatycznie zmieni czlowieka w
          > szczesliwego - pod mostem

          Podejrzewam, że 4v chodziło o odpowiednie proporcje. Jeśli ktoś potrafi zachować
          zdroworozsądkowe proporcje nic w robieniu kariery nie jest złego. Jeśli
          natomiast poświęca się pracy ponad miarę i dzięki temu zaniedbuje żonę i/lub
          dzieci to taka sytuacja jest chora. Kariera jest po to aby zapewnić rodzinie
          bezpieczeństwo socjalne (+ samorealizację i inne potrzeby, ale dopiero na drugim
          miejscu). Nie jest tak, że rodzina jest po to by ktoś po kilkunastu godzinach
          pracy mógł wrócić do posprzątanego mieszkania, załączyć TV i bez chwili rozmowy
          (bo przecież nie ma czasu i sił po całym dniu harówki!) iść spać...
          Dobrym rozwiązaniem jest jeśli małżonkowie wzajemnie interesują się swoją pracą,
          pytają "jak dziś było?", "szefowi już przeszło czy dalej się wydziera na
          wszystkich?". To bardzo pomaga w jedną i drugą stronę. W ten sposób sami stajemy
          się częścią kariery naszego współmałżonka i vice versa. I potrafimy zrozumieć
          sytuację, że mąż/żona wróci z pracy bardzo późno bo akurat trzeba było
          przygotować jakieś ważne dokumenty.
          No ale znów wszystko rozbija się o rozmowę. Rozmowa, rozmowa i jeszcze raz
          rozmowa...
          • mahadeva Re: stracone 5 lat małżeństwa 17.03.09, 16:12
            to chce powiedziec, ktos, kto jest z natury mrukiem i ma gdzies
            innych bedzie taki nawet nie pracujac, ktos, kto jest otwarty na
            ludzi nie odczuje zlego wplywu nawet duzej ilosci pracy, wszystko
            zalezy od czlowieka
            • upl Re: stracone 5 lat małżeństwa 18.03.09, 13:27
              eeeee dokladnie mahadeva - jak ktos jest mrukiem i ma gdzies innych to i z
              powodu filatelistyki moze rozwalic wlasne malzenstwo
      • edol Re: stracone 5 lat małżeństwa 20.03.09, 15:39
        Brawo! na ścianie sobie powieszę. Ku przestrodze. Zgadzam się w stu
        procentach.
    • 4g63 Re: stracone 5 lat małżeństwa 17.03.09, 11:58
      przez 5 lat kilka razy... masz ci kobieto, to kara za czystość przedmałżeńską!!!!!!!!!!! brawo dla tetgo pana, czystość pomałżeńska jest jak najbardziej wskazana, toruje krótszą drogę do nieba!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! brawo brawo!! jestem zwolennikiem czystości pomałżeńskiej szczególnie w stosunku nieustosunkowanym do tych pań które zmuszały panów do czystości przedmałżeńskiej!!!!!!!!!!!!!



      Precz z czystością przedmałżeńską!1
      • extrafresh Może kiepska w łóżku jesteś po prostu? 17.03.09, 12:00
    • mahadeva Re: stracone 5 lat małżeństwa 17.03.09, 12:04
      jak bedziesz sama to tez nie bedziesz miec rodziny :) jak sie nie ma
      co sie lubi, to sie lubi co sie ma
      • jestem_73 Re: stracone 5 lat małżeństwa 17.03.09, 12:40
        to tylko ty uważasz, że na jednym facecie kończy się świat. ja
        natomiast wiem, że nie warto tracić czasu, zdrowia i szans na
        spełnienie marzeń tkwiąc w związku, który nie daje nam radości i
        spełnienia. jestem przekonana, że warto i trzeba walczyć o swoje
        szczęście. kobieta, która nie ma na co dzień potwierdzenia swej
        atrakcyjności w oczach partnera, która marzy bezskutecznie o
        dziecku, skazuje się na frustracje mogące prowadzić do depresji i
        innych problemów. w imię czego?!!!
        • mahadeva Re: stracone 5 lat małżeństwa 17.03.09, 16:38
          w imie tego, ze kiedys uznala tego faceta za wspanialego i za niego
          wyszla (on zreszta tez), ja nieczesto spotykam takich facetow za
          ktorych chcialabym wyjsc z czystym sercem, ze nie jest to na sile
          dziwi mnie troche podejscie ludzi 'jakos to bedzie' - bo jej
          zalezalo na dziecku i nie obgadala tego przed slubem, a teraz
          placz...
          • annjen Re: stracone 5 lat małżeństwa 17.03.09, 17:27
            kiedyś jej się wydawało, wiec ma cierpieć całe życie? chyba mało wiesz o tym,
            jak można się męczyć w związku bez perspektyw.
            • mahadeva Re: stracone 5 lat małżeństwa 17.03.09, 19:04
              nie pakuje sie w takie zwiazki, mam 30 lat i drugi zwiazek w zyciu, oprocz tego
              mialam 4 letni romans, jak nie bylo kogo wziac, to wolalam byc sama, w
              najlepszym towarzystwie na swiecie :]
              • annjen Re: stracone 5 lat małżeństwa 17.03.09, 19:56
                gratuluję ci szczerze udanego życia osobistego, tylko nie pisz za parę dni że
                Miś cię znowu wyrzuca:) a, zapomniałam, teraz Miś cenzuruje, więc jeśli
                poczujesz ochotę na zwierzenia, to zmień nick;)
    • delphine85 Re: stracone 5 lat małżeństwa 17.03.09, 12:16
      biedny chłopak, myślał, że żeni się z kobietą, która go kocha dla
      niego samego, a nie z taką, która szuka dawcy spermy.

      On jest zły bo nie chciał dziecka...a jakbyś Ty nie chciała, a on by
      chciał, to miałby coś do gadania? To nie jest przypadkiem decyzja
      dwóch osób? Mężczyzna nie może być chodzącą fabryką plemników, to z
      nim stworzyłaś związek i obydwoje powinniście mieć czas żeby dojrzeć
      do decyzji o posiadaniu potomstwa. Jeśli on nie dojrzał to powiedz mi
      jakim prawem wymagasz, żeby się do tego zmuszał? Czy to, że Cię
      kochał obligowało go do spłodzenia potomstwa jak najszybciej?

      I nie dziwię się mu, że unikał seksu, może się bał, że nie licząc się
      z jego zdaniem zajdziesz w ciążę, a wtedy już w ogóle będzie Ci
      zbędny (poza tymi alimentami, które jakby odważył się odejść musiałby
      Ci płacić).

      Nigdy w życiu nie zrozumiem takich kobiet, które wrzucają na egoizm
      mężczyzny w tej kwestii nie widząc jednocześnie własnego egoizmu.
      • zona_lidera Re: stracone 5 lat małżeństwa 17.03.09, 13:09
        Tylko ze takie rzeczy to sie ustala PRZED slubem. Dla mnie to jest proste, nie
        chce dziecka, mowi mi o tym PRZED slubem i ja szukam takiego z ktorym bedziemy
        miec wspolne cele.
        A nie, ze deklaruje ze chce, a caly czas odsuwa te kwestie w niewiadoma przyszlosc
      • donnersmarck Re: stracone 5 lat małżeństwa 17.03.09, 14:02
        delphine85 napisała:

        > biedny chłopak, myślał, że żeni się z kobietą, która go kocha dla
        > niego samego, a nie z taką, która szuka dawcy spermy.
        >
        > On jest zły bo nie chciał dziecka...a jakbyś Ty nie chciała, a on
        > by chciał, to miałby coś do gadania? To nie jest przypadkiem
        > decyzja dwóch osób? Mężczyzna nie może być chodzącą fabryką
        > plemników, to z nim stworzyłaś związek i obydwoje powinniście mieć
        > czas żeby dojrzeć do decyzji o posiadaniu potomstwa. Jeśli on nie
        > dojrzał to powiedz mi jakim prawem wymagasz, żeby się do tego
        > zmuszał? Czy to, że Cię kochał obligowało go do spłodzenia
        > potomstwa jak najszybciej?
        > I nie dziwię się mu, że unikał seksu, może się bał, że nie licząc
        > się z jego zdaniem zajdziesz w ciążę, a wtedy już w ogóle będzie
        > Ci zbędny (poza tymi alimentami, które jakby odważył się odejść
        > musiałby Ci płacić).
        >
        > Nigdy w życiu nie zrozumiem takich kobiet, które wrzucają na
        > egoizm mężczyzny w tej kwestii nie widząc jednocześnie własnego
        > egoizmu.

        Głównym celem ewolucyjnym wszystkich gatunków, w tym i homo sapiensa, jest
        prokreacja i posiadanie potomstwa. Jeśli jakiś osobnik w skutek mutacji
        genetycznej nie może i/lub nie chce posiadać potomków (np. czuje pociąg
        seksualny do tej samej płci) można to zrozumieć bo to nie jego wina. Natomiast
        jeśli jakiś osobnik nie chce posiadać potomstwa bo mu się to nie podoba, bo to
        przeszkadza w jego planach życiowych (robienie kariery lub hulaszczy tryb
        życia), bo ma takie am widzimisie, nie powinien mieć pretensji do innych osób,
        które taką potrzebę czują i oczekują zaspokojenia tych potrzeb właśnie przez
        tego osobnika (bo właśnie ten osobnik przysięgał przed księdzem i/lub
        urzędnikiem stanu cywilnego, że będzie wypełniał "obowiązki małżeńskie"). Wbrew
        temu co niektórzy sądzą "obowiązkiem małżeńskim" jest nie tylko uprawianie
        seksu, ale również wspólne wychowywanie "owoców tego seksu". Jeśli więc osobnik
        nie czuje się dojrzały by wychowywać dzieci, nie powinien w ogóle brać ślubu.
        Wszak dzieci nie powinny mieć dzieci, a trzydziestokilkuletni facet, który nie
        chce mieć dzieci i odmawia tego swojej małżonce jest niczym innym tylko
        niedojrzałym gó...arzem. A przecież gó...arzom nie wolno zawierać związków
        małżeńskich, nieprawdaż?
        • pantarejka Re: stracone 5 lat małżeństwa 19.03.09, 09:11
          A ja myślałam, że przysięga się przed Bogiem, a nie przed księdzem...
        • okrent9 Re: stracone 5 lat małżeństwa 19.03.09, 23:32
          Po pierwsze:

          donnersmarck napisał:

          "Jeśli jakiś osobnik w skutek mutacji
          > genetycznej nie może i/lub nie chce posiadać potomków (np. czuje
          pociąg
          > seksualny do tej samej płci) można to zrozumieć bo to nie jego
          wina"

          Osoby czujące pociąg seksualny do osób własnej płci jak najbardziej
          mogą "posiadać" potomstwo, i często CHCĄ je mieć. Wiele osób
          heteroseksualnych natomiast rezygnuje z rodzicielstwa i nie widzę
          powodu by miały być z tej racji napiętnowane.

          Po drugie:
          "Jeśli więc osobnik
          > nie czuje się dojrzały by wychowywać dzieci, nie powinien w ogóle
          brać ślubu."

          Są "osobnicy" którzy czują się DOJRZALI do podjęcia decyzji, że nie
          chcą mieć dzieci, i jeśli tylko ich decyzja jest akceptowana przez
          partnera/partnerkę, to nie widzę powodu, czemu nie mieliby się
          pobrać.

          Po trzecie:
          "trzydziestokilkuletni facet, który nie
          > chce mieć dzieci i odmawia tego swojej małżonce jest niczym innym
          tylko
          > niedojrzałym gó...arzem. "

          Jeśli on nie chce mieć dzieci i "odmawia tego" swojej małżonce to
          postępuje uczciwie i dojrzale. Umożliwia to żonie podjęcie decyzji,
          np. o rozstaniu.
      • skarpetka_szara Re: stracone 5 lat małżeństwa 17.03.09, 14:09
        Ale ona od niego juz nic nie wymaga. On nie chce tego samego co
        ona (rodziny), wiec ona od niego odchodzi. Niewyobrazam sobie aby
        mogla sie lepiej zachowac. Nie "wrobila" go w bycie tatusiem,
        uszanowala jego decyzjie, ale rowniez szanuje wystarczajaco siebie
        sama zeby nie poswiecac swoich pragnien/marzen o posiadaniu
        rodziny.
    • rayenne przemyśl to i skonsultucie się z seksuologiem 17.03.09, 12:19
      Przepraszam, że wsadzam kij w mrowisko, ale skoro napisałaś na forum
      (choć w trybie oznajmującym),to jednak wydaje mi się, że masz trochę
      wątpliwości i szukasz czegoś, a la społecznego dowodu słuszności.
      Przede wszystkim zastanów się, co czujesz do swojego męża. Przecież
      (jak zakładam) wychodziłaś za mąż za konkretnego człowieka z jakichś
      ważnych powodów, kochałaś go, ufałaś mu, mieliście wspólny świat
      marzeń, zainteresowań, wartości .... nie wiem.
      Problemy, o których piszesz wskazują raczej na jakiś problem w
      sferze seksualnej (a mężczyzna nie przyzna się do tego chętnie,
      zwłaszcza partnerce, która WYMAGA od niego dowodu sprawności
      rozpłodowej), może cierpieć na którąś z dysfunkcji seksualnych (brak
      lub utrata potrzeb seksualnych, anhedonia, w oficjalnej klasyfikacji
      medycznej ICD 10 - to grupa F-52.0 - poczytaj sobie na dowolnym
      forum). Musisz też założyć, że moze być to coś związanego z organiką
      albo przewlekłym stresem. Takie pytania "dlaczego" na pewno mu nie
      pomogą (on sobie to zracjonalizuje i będzie podawał "bezpieczną"
      wersję, a w środku kto wie - kumlował depresję, bo się nie sprawdza).
      To wszystko oczywiście przy założeniu, że mąż nie realizuje swoich
      potrzeb w inny sposób (masturbacja, związek pozamałżeński) i że nie
      jest to czysty "nadmierny" egoizm (zbyt wygórowane oczekiwania
      względem statusu materialnego czy pozycji zawodowej).
      Oczywiście, masz święte prawo nie dociekać i odejść, bo to twoje
      życie i twoje ewentualne macierzyństwo. Jeżeli jednak zależy Ci na
      tym człowieku, to może lepiej to wyjaśnij, bo może tak naprawdę
      trochę traktujesz go jako "buhaja rozpłodowego" (co zwiększa jego
      opór i strach, że jak dorwiesz się do ukochanego szkraba, to go po
      prostu "odstawisz" emocjonalnie?) A co by było, gdybyś ty cierpiała
      na któreś z zaburzeń seksualnych albo wręcz nie mogła mieć dzieci, a
      on cię olał tylko dlatego, że nie możesz mieć dzieci (musisz to
      wykluczyć!) Już słyszę te głosy kobiet "że są inne sposoby, że można
      adoptować, że zachował się niedojrzale"..... Pomyśl i potraktuj go
      tak, jakbyś sama chciała być. Ja bym swojego męża nie porzuciła za
      żadne skarby. Nawet gdyby nie mógł mieć dzieci. Bo jest po prostu
      dla mnie najważniejszy. Był taki jak za niego wychodziłam, przez 13
      lat naszego małżeństwa we dwoje, potem - z synem. Pozdrawiam Magda
      • malenka114 a gdybys teraz nie miala syna?? 17.03.09, 13:39
        nie mozesz miec pewnosci, czy tez nie rozwazalabys odejscia. ``Nigdy
        nie mow nigdy``.
        • titta Re: a gdybys teraz nie miala syna?? 17.03.09, 15:53
          Tu nie chodzi o mowienie "nigdy", a na spojrzenie na drugiego
          czlowieka czasem takze przez pryzmat JEGO potrzeb i uczuc, a nie
          tylko swoich. Poza tym zanim sie zostawi czlowieka (za ktorego sie
          chyba wyszlo nie tylko po to aby "zrobil" dziecko) trzeba dolozyc
          wszelkich staran aby problem rozwiazac. Dopiero jak nie ma wyscia
          mozna rozwazac nastepny krok. Szkoda zycia? A czlowieka nie szkoda?
        • rayenne mogę tak mówić. 17.03.09, 16:12
          Dlaczego nie? Dla mnie macierzyństwo i potomstwo jest pochodną
          miłości a nie celem nadrzędnym. Mogę tak mówić, bo to ja, mój własny
          system wartości i sposób życia. Sugerujesz, że instynkt biologiczny
          determinuje życiowe wybory? Być może nie w każdym przypadku i nie za
          każdą cenę. Nie wychodziłam za mąż dla dzieci, nigdy nie było to dla
          mnie warunkiem sine qua non.
          • lia.13 Re: mogę tak mówić. 17.03.09, 16:36
            a gdzie tu miłość jak facet nie tyle nie chce mieć dzieci co po prostu jest
            impotentem?
            • titta Re: mogę tak mówić. 17.03.09, 19:16
              Czyli spawnosc seksualna jest wyznacznikiem milosci? Czyli czlowiek,
              ktory traci te sprawnosc, np. w wypadku choroby lub wypadku,
              automatycznie przestaje kochac i ztego powodu nalezy go jak
              najszybciej zostawic?
              Poza tym impotencje w wielu przypadkach da sie leczyc.
            • yanoosh111 Re: mogę tak mówić. 18.03.09, 09:56
              Gratuluję błyskotliwej diagnozy... ciekawe jak się poczujesz, gdy osiągniesz
              wiek w którym nie spojrzy na Ciebie ani młodzian ni harcerzyk :P
        • rayenne jeszcze raz do maleńkiej 17.03.09, 16:27
          Wiesz co? Bo jakoś wyjątkowo mnie ten Twój post zadziwił.Naprawdę,
          naprawdę nie wierzysz w to, że ludzie mają jakiś kościec moralny, że
          mogą być świadomi siebie, odpowiedzialni za swoje wybory, że mogą
          zakładać z góry, jak zachowają się w sytuacjach trudnych? Nie
          rozmawiamy przecież o Oświęcimiu (a przecież i w takich warunkach
          byli ludzie do końca wierni swoim wartościom, vide Korczak; ale też
          i sporo innych przykładów). Moim priorytetem jest bezwzględna
          lojaność, pomoc i wsparcie dla moich bliskich: pprzede wszystkim
          męża i syna, ale też rodziców, teściów, przyjaciół. Wszystko jest
          kwestią wyborów. Ja osobiście (a mam za sobą 20 wspólnych lat życia)
          nigdy nie zostawiłabym męża, zwłaszcza gdybym podejrzewała, że ma
          jakieś problemy, bo jest dla mnie najważniejszym człowiekiem po
          prostu. Nie sugeruję jednak, że inni mają mieć podobny system
          wartości, ot, każdy ma swój własny. Jednak przeraża mnie coraz
          bardziej - jak ktoś napisał w poście, egoizm ludzi decydujących się
          na związek: JA CHCĘ, JA PRAGNĘ, MOJE MARZENIA, MOJE MOJE MNIE
          JA ....... a jak nie, to fora ze dwora. To nie jest partnerstwo
          tylko emocjonalny klincz. Straszne.
          • lukciu Zadziwiające co 18.03.09, 07:59
            ja tu czytam. Naprawdę. Jestem głęboko zdziwiony. Od jakiegoś czasu na forach GW
            króluje moralny relatywizm (i to delikatnie mówiąc). Ciągle "ja" i "należy mi
            się" i "mam prawo do". Nie wiedziałem, że tu przebywają ludzie o innych
            poglądach. Gratuluje.
          • sumer-time Re: jeszcze raz do maleńkiej 19.03.09, 16:11
            Heh, tylko to jak ujmujesz "ja moje mnie", to tyczy się męża. Mężuś
            uważa, że tylko jego kariera jest najważniejsza, a to, że kobieta
            chce założyc rodzinę i mieć dzieci - tak jak się umawiali przed
            ślubem - to nie ważne...To on ją oszukał. Liczy się dla niego, że ma
            co dzień posprzątane, ugotowane, uprane, kariera mężusia się rozwija,
            a dzieci - po co? A to, że oobiecał - co z tego? No i na szczęście
            mężuś się zdziwi, jak go żona zostawi dla kogoś poważniejszego. I
            będzie miała rację!!!
      • arspoetica1 Re: przemyśl to i skonsultucie się z seksuologiem 20.03.09, 11:05
        Magdo, powinnaś udzielać porad w tego typu problemach. Zgadzam się
        tu z każdym Twoim słowem. Ten temat mnie zinteresował, bo sama krążę
        po podobnych orbitach... Twój post daje wiele do myślenia.
        Opiniuj częściej na FORUM. Pozdrawiam :)
    • konto_w_trakcie_rejestracji Re: stracone 5 lat małżeństwa 17.03.09, 12:20
      A ja nie rozumiem tego pedu na dziecko. To co, ma sie gosciu zdecydowac na nie,
      nawet jak nie czuje sie jeszcze wystarczajaco dojrzaly, wylacznie dlatego bo Ty
      masz szal macicy? No i do tego nie umiecie rozmawiac. Taki zwiazek rzeczywiscie
      nie ma sensu, najlepiej jak sie rozstaniecie.
    • fiodor44 Re: stracone 5 lat małżeństwa 17.03.09, 12:23
      >Jedyne co wiem na pewno że nie ma kogoś innego.
      A skad wiesz? Bo tak ci powiedzial? Przez 5 lat kochaliscie sie kilka razy. To
      co on robil ze swoim popedem? Jest onanista i to mu starcza? A moze ma jakos
      hormonalnie obnizony poped? Jedno i drugie mozliwe, ale malo prawdopodobne.
      Trzecia mozliwosc znasz, i ona jest najbardziej prawdopodobna. Tylko ze ty tak
      bardzo nie chcesz w to uwierzyc ze nie wierzysz, pewnie wiele rzeczy na to
      wskazuje, ale ty nie chcesz ich widziec.

      Moim zdaniem wyszlas za miekkiego siusiaka, ktory boi sie wziac odpowiedzialnosc
      za swoje zycie, w tym m.in. za uczucia swojej zony, pewnie myslal, ze w
      malzenstwie problemy rozwiazuja sie same. On potrafi je tylko odsuwac od siebie,
      przerzucac odpowiedzialnosc na innych, bo jest oczywiscie egoista, i to jemu ma
      byc dobrze.

      A ty nie jestes lepsza. Weszlas w to malzenstwo ze swoimi egoistycznymi
      oczekiwaniami (m.in. dziecko), nie poznawszy dokladnie narzeczonego, nie
      zastanowiwszy sie jak ma wygladac kompromis waszych potrzeb, liczylas ze
      bedziesz sie mogla na nim opierac, a on liczyl na to samo...

      Oboje jestescie niedojrzali emocjonalnie, bo niedojrzali ludzie sie nawzajem
      przyciagaja i lacza. Dojrzali lacza sie tylko z dojrzalymi.
      O twojej niedojrzalosci swiadczy, ze zmarnowalas cenne 5 lat zycia na cos co nie
      istnieje. O jego niedojrzalosci, ze nie potrafi z toba normalnie porozmawiac o
      uczuciach czy stanie faktycznym, tylko odklada wszystko na potem.

      Efekt? Nawzajem zatruwacie sobie zycie.

      Moja rada? Dorosnij. Uwierz w siebie, w to ze jestes kims wartosciowym, kto nie
      musi opierac sie na kims innym by byc szczesliwym. Malzenstwo ktorego celem jest
      takie wzajemne opieranie sie rzadko ma sens. Malzenstwo jest szczesliwe, gdy
      tworzy je dwoje dojrzalych emocjonalnie, samodzielnych, wierzacych w swoja
      wartosc i pozbawionych lęków ludzi.

      Dorosnij. Bo tylko ci sie wydaje, ze jestes dorosla. Jemu tez.
      Walcz ze swoimi lekami. Mow sobie odwaznie co jest zle z toba i twoim zyciem,
      nie zaprzeczaj temu, nie szukaj wymowek. Zacznij dorastacm i badz gotowa na to,
      ze to boli. Mozesz wybrac bol dojrzewania, albo cieple szambo twojego
      dotychczasowego zycia, bo ono sie samo nie zmieni. Twoj wybor.

      Nie mowie ze mam racje. Ale zapytalas publicznie o rade, wiec masz.
      pozdrawiam i zycze powodzenia.
      • edol Re: stracone 5 lat małżeństwa 20.03.09, 22:20
        Fiodor, jestem pod wrażeniem. Może nie wszyscy CZUJĄ mądrość Twych
        słów, choć pewnie wielu przyzna Ci rację. Ja czuję. To mój wniosek,
        moja PRAWDA, do której doszłam drogą rozczarowania i bólu. Drogą
        doświadczenia. Wszystko, o czym piszesz rodziło się we mnie w miarę
        ciężkich doświadczeń. Paradoksalnie - jestem wdzięczna za
        moje "stracone 6 lat małżeństwa". Ja ich nie zmarnowałam - one
        sprawiły, że PRAWDA, o której piszesz zrodziła się w każdej komórce
        mojego ciała. Ja się jej nie nauczyłam, nie przeczytałam o niej -
        ja ją POCZUŁAM.

        Weszłam w małżeństwo jako naiwna, choć pełna dobrej wiary i nadziei
        dziewczyna. Decyzja o rozstaniu przeplatała się w poczuciem
        niepewności, bólu, żalu i tego wszystkiego, co narzuca nam
        społeczeństwo. Dziś jestem wygrana. Bo jestem szczęśliwa ze sobą
        samą. Miłość - może przyszła, a może przyjdzie dopiero. A moze nie
        przyjdzie wcale. Choć to ważne i piękne - nie jest obsesją.
        Największą wartością jest to, że poranna kawa smakuje bosko, wino
        ma niebywały kolor, a uśmiech obcego człowieka poprawia humor w
        pluchę i deszcz...
        Kochani, odnajdzie szczęście w sobie, bo ono tam jest :-)

        Mam nadzieję, że autorka wątku ODNAJDZIE SZCZĘŚCIE W SOBIE, czy to
        u boku męża czy nie....

        ...a gdyby tak...obudziła się pewnego dnia i pomyślała "ile można
        tkwić w paranoi"? I ZAPOMNIAŁA o wszystkich doznanych
        przykrościach? Wyciągnęła rękę do Córki męża?....

        Może nagle stałby się CUD :-)

        CUDÓW WAM WSZYSTKIM ŻYCZĘ :-) bo wiem, że istnieją :):)
        • edol Re: stracone 5 lat małżeństwa 20.03.09, 22:36
          sorry za ten akapit:

          "...a gdyby tak...obudziła się pewnego dnia i pomyślała "ile można
          > tkwić w paranoi"? I ZAPOMNIAŁA o wszystkich doznanych
          > przykrościach? Wyciągnęła rękę do Córki męża?....
          > Może nagle stałby się CUD :-)"

          wątki mi się pomyliły. :-)
    • rayenne PS. do postu 17.03.09, 12:24
      To, co powiedział mąż "że zależy Ci bardziej na dziecku niż na nim"
      jest szalenie "diagnostyczne" !!! Może on właśnie boi się
      rywalizacji z dzieckiem o Twoje uczucia (przyznam, że sama mam
      wrażenie że czytając twój post przyszło mi to do głowy) stąd odwleka
      tę decyzję (i nie widzi że w ten sposób niszczy wasz związek?). Czy
      gdbybyś miała przez lata uprawiać seks pod pręgierzem "zapłodnienia"
      (a nie dla czystej bliskości i radości bycia z drugą osobą) to nie
      wymigywałabyś się ile wlezie? To nie jest krytyka, tylko pytania,
      które mogą stać się bazą do refleksji.Nie staję po żadnej stronie -
      bo faktycznie, dalsze życie w tak zorganizowanym związku jest
      cierpieniem dla obu stron i raczej idzie ku rozstaniu. Warto,
      zwłaszcza dla kogoś kogo się kocha, spróbować coś zmienić. Trzymam
      kciuki za Ciebie, twoje decyzje, i twoje przyszłe życie i pozdrawiam
      Magda

    • welcometopoland Po dziecku bedziesz miala kolejne powody do rozwod 17.03.09, 13:04
      .. spoko !

      Nowoczesna laska zawsze znajdzie powod do rozwodu:
      > a to depresja poporodowa / albo lek przed dzieckiem a maz naciska
      > a to maz chce za duzo seksu / albo za malo
      > albo tesciowie denerwuja
      > albo maz za duzo siedzi w domu i zaczepia do seksu / albo za duzo szlaja sie z
      kolegami
      > bo maz ma kolezanke/kolezanki !!!! nie daj Boze przyjaciolke !
    • aniorek Re: stracone 5 lat małżeństwa 17.03.09, 13:23
      Dopiero po 5 latach bezseksia zdecydowalas sie cos z tym zrobic?
      Brak seksu zdecydowanie wskazuje na problemy. Zamiast sie za nie
      zabrac i przede wszystkim unormowac wasze zycie seksualne, Ty bylas
      skupiona na myslach o dziecku. Twoj facet chyba ma racje - zalezy Ci
      na dziecku bardziej niz na nim.
      • zawszezabulinka Re: stracone 5 lat małżeństwa 17.03.09, 13:31
        ja rozumiem ze to moze sa skomplikowane rozmowy a o macierzynstwie nie moglas
        prozmawiac miesiac - dwa - trzy przed slubem?
        facet by powiedzial - nie chce miec narazie dzieci, albo chce miec za 5 lat i
        znalazlabys sobie innego, ktory da ci dziecko jeszcze dluuggggo przed slubem.

        no coz takie sprawy trzeba dogadac w najdrobniejszym szczegole, rozumiem moze
        sie cos zmienic, ale warto poinf druga osobe o tym.

        to tak jakbym sie zwiazala z facetem ktory jest katolikiem a ja nie wierzaca i
        nie pasowalby mi katolik.
    • kretek_bladzi Re: stracone 5 lat małżeństwa 17.03.09, 13:52
      Hmm, chyba już podjęłaś decyzję. Ale zawsze można spróbować dać sobie jeszcze jedną szansę i zacząć od rzeczowej, szczerej rozmowy, bo mąż może po prostu nie zdawać sobie sprawy z powagi sytuacji i myśli że te twoje rozterki to pms/okres/owulacja itp. itd.. Jeśli na rozmowę nie będzie miał czasu, bo praca, bo zmęczenie, bo cokolwiek - to masz klarowną sytuację - gra niewarta świeczki.

      Ustalcie sobie priorytety i proporcje. Juz zdążyłaś zauważyć, że praca i "względnie dobre usytuowanie materialne" nie są najważniejszymi rzeczami i celami w życiu. To tylko środki mogące wspomóc (ale także zniszczyć) rodzinne szczęście. Spytaj się szczerze i drąż temat spędzania w pracy kilkunastu godzin i sypiania kilak razy w roku. Jeśli to rzeczywiście kwestia niewiedzenia czy masz ochotę, to sama inicjuj zbliżenia. Jeśli dalej będzie kulało, to on cię może po prostu nie kochać i nie chcieć mieć z tobą dziecka a status quo ciągnąć z czystego lenistwa i wygody, bo dom, samochód, znajomi itp. Mnie najbardziej w waszej sytuacji niepokoi ten seks raz na rok. Seks to nieodzwony składnik zdrowego związku i miłości dwojga zdrowych ludzi - jeśli jego nie ma, to nie wierzę w sukces. Prędzej czy póxniej się rozp1eprzy.
    • lemonna Re: stracone 5 lat małżeństwa 17.03.09, 15:03
      może jest gejem (były już takie przypadki)
    • fakej Re: stracone 5 lat małżeństwa 17.03.09, 15:08
      Może Twój stary jest tak dobry w te klocki, że koleżanki z pracy (a piszesz, że
      trzepie 2 etaty) wybzykują go do upadłego. W takim przypadku nie dziwne, że po
      powrocie do domu nie ma już sił na nic. Spróbuj wziąć go na dwutygodniowy urlop
      i jeśli po tym okresie nie będzie miał ochoty na rosomaka, nie mówiąc już o
      Tobie to rozwiązanie pozostaje jedno: wyru... + rzucić.
    • grzes510 Masz racje, ale.............................. ..... 17.03.09, 15:49
      dlaczego dopiero teraz, dlaczego nie bylas wczesniej dzecydowana.
      Wogule, to co napisalas, to tragiczne, debilne, albo twoj niby maz to jakis
      negatywne indywiduum, albo wredny, wyrafinowany, gnoj, wiesz jaka moze byc
      prawda, moja kochana, bez oszukiwania sie, lecenia w bambuko - moze on byl z
      Toba w malzenstwie a w czasie niby tej drugiej pracy, bzykal sie z kochanka,
      powaznie czysta patologia, psychiczne, ale oczywiscie trzymaj sie cieplo i mysl
      rozumem a nie emocjami, czy uczuciami, pozdrawiam
    • katgraf SUROWA OCENA 17.03.09, 15:57
      Oceniasz męża surowo. Wydaje mnie się, że przed ślubem nie
      omawialiście zagadnienia dzieci. Nie wiem ile lat ma Twój facet, ale
      każdy dzień bez dziecka to jakby przedłużenie stanu kawalerskiego.
      Wszystko przewraca się do góry nogami w życiu faceta po narodzinach
      potomka. Ja sam mam 2 synów. Moje doświadczenie mówi, że jeśli nie
      jesteś w stanie zmieniać swojego życia i to dość diametralnie ze
      względu na różne życiowe sytuacje to lepiej się nie żeń. Mam tu na
      myśli fakt nawyków kawalerskich, z których bardzo wielu facetów nie
      chce zrezygnować. Trzeba było ustalić przed ślubem ''zasady
      życiowe'' a potem je realizować. Teraz obudziłaś się z nogą w
      nocniku. On to ''stary kawaler'' a Ty będziesz ''spóźnioną mamą''.
      Życzę powodzenia na nowej drodze życia i by nowy facet dotrzymywał
      słowa.
      • lesialesia Re: SUROWA OCENA 17.03.09, 16:11
        ehh a może on po prostu nie chce dziecka?? a Ty tak naciskasz na niego, że nie
        ma odwagi Ci o tym powiedzieć.
      • grzes510 Pytanie do katgraf 17.03.09, 16:23
        Sluchaj- piszesz, ze surowo ocenia meza - powšaznie czy do jaj, jak sam pisezsz
        potem, zeby znalazla partnera, ktory dotrzyma slowo, wiec, mimo tego, ze ten
        gosc, mam jakies tam nawyki kawalerskie, to jak oceniasz jego dotychczasowe
        zachowanie - konkretna odpowiedz.
    • wodni.k Re: stracone 5 lat małżeństwa 17.03.09, 16:56
      A może on wychodzi ze słusznego skądinąd wniosku, że nie wszyscy
      ludzie muszą się rozmnażać.
      Ty stawiasz sprawę na ostrzu noża dziecko albo rozstanie.
      Ja w takiej sytuacji mówię rozstanie.
      Jednak to oznacza dla mnie jedno, że nie szukałaś partnera i męża
      tylko faceta który zrobi Ci dzieci i da im swoje nazwisko.
      Bardzo proszę nie piszcie o egoizmie mężczyzny bo prawdopodobnie
      oboje wykazują znaczny stopień egoizmu.
      On nie chce dzieci bo mu tak wygodnie, a ona chce i stawia je wyżej
      jeszcze zanim się urodziły.
      Zaryzykuję stwierdzenie, że ona nie kochała męża tylko przyszłe
      dzieci i teraz on ze swoim wygodnictwem jest przeszkodą do
      zrealizowania tej miłości.
      Nie wykluczam, że facet przejrzał na oczy i obawia się tego, że jak
      się urodzą dzieci to zostanie odstawiony na boczny tor.
      Mówiąc całkiem poważnie, proponuję wizytę u dobrego psychologa, ale
      oczywiście to Ty podejmujesz decyzję i jeżeli urodzenie dziecka jest
      sprawą nadrzędną to rozstańcie się i znajdź sobie rozpłodowca.
    • atina44 Re: stracone 5 lat małżeństwa 17.03.09, 17:34
      Moim zdaniem Twój mąż się boi ojcostwa.Moze się boi,że sobie nie
      poradzi z odpowiedzialnością.
      Ale wasze relacje nie są dobre, bo nie macie ze sobą za dobrego
      kontaktu,mało seksu jak na tak młodą parę.
      Może Twój mąż jest pracoholikiem i trudno mu zrezygnować z pracy na
      rzecz domu?
      Samotność nie jest przyjemna.
      Ale ty wiesz najlepiej co ci w duszy gra.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka