anamika1
16.03.09, 12:05
Witam.
Wreszczeie po 5 latach małżeństwa dojrzałam do decyzji o
rozstaniu. Wydawałoby się z pozoru że jesteśmy "szczęśliwym"
małżeństwem, mamy dobrą pracę, jesteśmy względnie dobrze usytuowani
w sprawach materialnych, na codzień niby zadowoleni. Jednakże od
mniej więcej 4 lat chciałam mieć dziecko, mój mąż oczywiście
zapewniał mnie po każdej rozmowie że już niedługo i tak od 4 lat.
Pytałam o konkretną datę zawsze powtarzał że nie da się tego
konkretnie zaplanować. Pamiętam jak powiedział że chyba zwariowałam
bo bardziej zależy mi na dziecku niż na nim. I tak od 4 lat... Przez
5 lat małżeństwa seks uprawialiśmy może kilka razy. Tłumaczyłam
sobie to faktem że po 2 pracach jest zmęczony i nie ma ochoty. Niby
zawsze powtarza mi że mnie kocha, jestem dla niego atrakcyjna, a nie
kocha się ze mną bo nie wie czy ja mam ochotą. Dłużej nie mam
zamiaru tkwić w patologicznym związku na pozór z miłością bez
mozliwości założenia rozdiny. Chociaż mój mąż twierdzi że jakoby
dzieci będziemy mieć w przyszłości. Nie mam ochoty na dalsze
marnowanie życia, czuję się oszukana, nie chcę czekać. Wolę być sama
i nie zadręczać się, nie cierpieć z powodu fikcyjnego
małżeńsstwa.Czy nie mam racji?
PS Jedyne co wiem na pewno że nie ma kogoś innego.