Dodaj do ulubionych

Spowiedz a antykoncepcja.Czy ksiądz ma prawo...

    • andreas3233 Re: Spowiedz a antykoncepcja.Czy ksiądz ma prawo. 09.04.09, 23:48
      To przerazajace, co piszecie....
      Niezle Wam kk - namieszal w glowach!!!:((
    • ultraviolet6 Re: Spowiedz a antykoncepcja.Czy ksiądz ma prawo. 10.04.09, 01:22
      > Powiedział, że jestem morderczynią, bo tabletki (biorę Yasminelle)
      > mają działanie wczesnoporonne i nie wiadomo ile własnych dzieci
      już
      > zabiłam

      taaa....
      • a.bc Re: Spowiedz a antykoncepcja.Czy ksiądz ma prawo. 10.04.09, 08:42
        Masz 21 a zachowukesz się jak dziecko...
        W końcu byłaś u komunii , masz kontakt z kosciołem zatem czego sie
        spodziewałas,ze ksiądz pogłaszcze cię po główce?
        Mam nadzieję,że wiesz jakimi zasadami kieruje się kosciół!Oni
        takiego życia pozamalzeńskiego nie akceptują!!!
        Parę rad na przyszłość:
        - jesli chodzi o tabletki, to ja wiem,ze one sa bardzo wygodne ale
        tak na dobra sprawę mogą wywołać parę niepotrzebnych hormonalnych
        zmian... I nie piszę tego jako mocher tylko jako osoba u której cos
        takiego miało miejsce... W tak młodym wieku nie ma co sie tym
        swinstwem za duzo faszerować.
        - moze te twój ksiądz wysłuchawszy twojej spowiedzi stwierdził tak,
        bo np z twoich słów wynikalo to,ze facet cię w jakims tam stopniu
        eksploatuje ponad miarę.... zatem moze się zastanów nad tym:)
        -a tak w ogóle to nastepnym razem idz do sprawdzonego ksiedza......
        który potraktuje ciebie i twoje problemy indywidualnie....
        • jagoda_pl Re: Spowiedz a antykoncepcja.Czy ksiądz ma prawo. 10.04.09, 14:20
          - moze te twój ksiądz wysłuchawszy twojej spowiedzi stwierdził tak,
          > bo np z twoich słów wynikalo to,ze facet cię w jakims tam stopniu
          > eksploatuje ponad miarę.... zatem moze się zastanów nad tym:)

          ???

    • kozica111 Re: Spowiedz a antykoncepcja.Czy ksiądz ma prawo. 10.04.09, 09:45
      Co do tabsów nie miał racji, nie działaja wczesnoporonnie.
      Co do nastepstw seksu przedmałżenskiego- duzo w tym prawdy.W tym
      wieku ludzie powinni sie uczyć a nie bzykać.
    • kora3 Niektórzy "katolicy" mnie smieszą 10.04.09, 09:56
      nie gniewajcie się, ale po przeczytaniu tego watku (całego, nie
      tylko pierwszej wypowiedzi) mozna się usmiać i to zdrowo
      Pomijam juz hipokryzję w postaci tego, ze się ktos
      ochoczo "spowiada", ale wcale nie żauje itepe.

      Po prostu po raz kolejny wyszło, ze "katolicy" nie znaja zasad
      własnego Koscioła. Jak rozumiem, tu się wspiali nie tylko katolicy i
      owszem, całkiem pojmuje, ze ktos kto od Koscioła odszedł dawno temu
      nie zna tych zasad, ale ci, którzy sie za katolików podają?

      Mozna sie tu docztac, ze nie wiedzą jakie są warunki dobrej
      spowiedzi, jakie jest stanowisko Koscioła wobec antykoncepcji i
      dlaczego Kosciół nazywa antykoncepcje hirmonalna, czy
      spirale "wczesnoporonnymi srodkami" - no ludzie - co Wy na zajęciach
      z religii robiliscie? Co na kazaniach, homiliach robicie w Kosciele?
      Spicie? :)
      • annjen Re: Niektórzy "katolicy" mnie smieszą 10.04.09, 10:23
        co znaczy słowo "wspiali"? bo inne literówki rozszyfrowałam... a jeśli chodzi o
        świadomość katolików, to masz rację, tylko przyczyna jest taka: jeśli ktoś jest
        tzw. katolikiem "niedzielnym", to na niedzielnym kazaniu dla wszystkich wiernych
        tego się nie dowie. z religią też różnie bywa, niektórzy księża pomijają tematy
        związane z seksualnością, podobnie zresztą jak to robią nauczyciele wdż. czyli
        wiedza na te tematy wymaga pewnego zaangażowania, a przede wszystkim MYŚLENIA.
        • kora3 Re: Niektórzy "katolicy" mnie smieszą 10.04.09, 10:30
          annjen napisała:

          > co znaczy słowo "wspiali"? bo inne literówki rozszyfrowałam...

          miało być "wpisali" - sorki za literówki :)

          a jeśli chodzi o
          > świadomość katolików, to masz rację, tylko przyczyna jest taka:
          czyli
          > wiedza na te tematy wymaga pewnego zaangażowania, a przede
          wszystkim MYŚLENIA.

          Też prawda, ale jakos nie mogę uwierzyć, ze tego rodzaju tematyki
          nie podejmuja katecheci na zajęciach z religii. Jesli ktos jest
          katolikiem to mam rawo domniemywac, ze w sredniej szkole np. na
          religię chodził.
          Nie mówię, żeby zaraz katolik musiał mnie dogłebną wiedzę
          teologiczną.
      • masher Re: Niektórzy "katolicy" mnie smieszą 10.04.09, 16:47
        moze mamy rozumnych ksiezy ktorzy wiedza o czym mowia a nie bredza sadzac blad
        logiczny za bledem :]
        • kora3 Re: Niektórzy "katolicy" mnie smieszą 10.04.09, 17:42
          zalinkowane do Ciebie teksty pochodza z oficjalnych stron
          KATOLICKICH człowieku
      • iluminacja256 Re: Niektórzy "katolicy" mnie smieszą 11.04.09, 20:38
        Pomijam juz hipokryzję w postaci tego, ze się ktos
        > ochoczo "spowiada", ale wcale nie żauje itepe.

        To nie jest hipokryzja, to jest natura. Nikt nigdy nie będzie
        załował, ze nie ma niechcianych dzieci majac 21 lat oraz, ze bierze
        slub nie mając pojecia czy jego partner nie ma gigantycznej
        stulejki. Samo zycie...

        I zastanawai mnie jedno - tyle tu w kółko o hipokryzji - a
        zastanowił sie ktoś ile hipokryzji w ogóle jest w Polsce. Ludzie
        uwazaja, ze jak ktoś kogoś oszukał, to jest niezłym cwaniakiem, jak
        przepisał cały materiał na egzaminie ze sciagi - to cool , jak
        puscił z torbami paru ludzi, bo moze dobrze wyjsc na kryzysie - to
        madrze kombinuje.

        Ale niech tylko baba przyjdzie do spowiedzi i powie, z enei chce
        mieć 4 nieplanowanych dzieci, to zaraz sie okazuje, ze morderstwo,
        hipokryzja , holocaust i III wojna swiatowa.

        Jak dla mnei po prostu - bedąc kobietą nei mozna być katoliczką ,
        albo bedąc katoliczką nie mzona byc szczesliwakobietą, bo okazuje
        sie, z etylko brzuch za brzuchem w zyciu po kazdym sekie jest ok i
        wtedy jesteś ok, a reszta - a reszta nikogo nei obchodzi, bo jakos
        nei zauwazyłam, zeby jakikolwiek ksiadz, biskup, papież miał cipkę i
        cycki.
        Amen.
    • babka1234 Re: Spowiedz a antykoncepcja.Czy ksiądz ma prawo. 10.04.09, 10:19
      tak się składa, że tabletki działaja wczesnoporonnie. nie tylko hamuja owulację,
      ale także zapobiegaja zagnieżdżeniu się zapłodnionej już komórki jajowej. maja
      tez inne funkcje:
      www.antykoncepcja.pl/index.php/antykoncepcja-hormonalna
      • kora3 Bzdura ... 10.04.09, 10:26
        wbac, nie mam nic do tego, co nakazuje Kosciół swoim wiernym, ale
        słowa "wczesnoporonny" używa negodnie z medycznym nazewnictwem, a Ty
        to powtarzasz i tu publicznie.
        Przeczytaj co to jest poronienie i wszystko bedzie dla Ciebie jasne.

        PS. Nie uwazam, ze Kosciół ma zaleznie od widzimisia swoich wiernyc
        zmieniac swe zasady - zeby jasnosc była :)
        • iluminacja256 Re: Bzdura ... 11.04.09, 20:44
          > PS. Nie uwazam, ze Kosciół ma zaleznie od widzimisia swoich
          wiernyc
          > zmieniac swe zasady - zeby jasnosc była :)

          Nie wiem , czy ci wiadomo, ale koscioł oznacza WPOLNOTĘ - to wierni
          i kler, a nie tylko kler. Jesli wierni nie zgadzaja sie z tym, co
          głosi kler , to nie ma zadnej wspólnoty, a wiec i koscioła.

          Sorry, ale nikt nie ejst tak pojebany, zeby mając męza i dwójkę
          dzieci , kredyt na karku i kiepską prace w kryzysie zdawał sie na
          interwencje boskie w zakresie sterowania nasieniem i nie stosował
          antykoncepcji. Koscoł kosciołem, ale póki co, zyjemy na ziemi, jest
          tu gó..., krew, wojny i sporo niefajnych rzeczy, wiec kosciól dodaje
          jeszcze jedną - wymaga od wiernych totalnej lekkomyslnosci i glupoty
          w zyciu.
      • crazyrabbit Re: Spowiedz a antykoncepcja.Czy ksiądz ma prawo. 10.04.09, 11:32
        Początek ciąży to moment zagnieżdżenia zapłodnionej komórki jajowej
        w macicy, a nie sam moment zapłodnienia.
        Bzdury gadasz.

        W Polsce nie są dopuszczone do obrotu ŻADNE środki wczesnoporonne, a
        jedynie antykoncepcyjne i postkoitalne (czyli "po stosunku").
        • kora3 dokładnie 10.04.09, 11:39
          ale co się dzwic, jak kts nawet nie wie co znaczy poronienie
          • babka1234 Re: dokładnie 10.04.09, 13:50
            ok, jesli weźmiemy pod uwage definicję słowa poronienie, to być może macie
            rację, jednak nie zmienia to faktu, że pigułka ma działanie nie pozwalające
            zagnieździć się ZAPłODNIONEJ komórce jajowej, zatem w oczach kościoła, a o tym
            tutaj jest mowa, jest to juz dziecko, a nie jajo czy plemnik
            • kora3 pod tym względem masz rację 10.04.09, 13:56
              Babko - oczywiscie. Tyle, ze nazywanie takich
              srodków "wczsnoporonnymi" to zwyczajne kłamstwo - w odróznieniu od
              nazwania np. "nie pozwalajacymi (utrudniajacymi) na zagniezdżenie
              sie zapłodnionego jaja w macicy".

              To, ze na kota bedziemy mówić "wczesny pies" nie sprawi, ze kot
              bedzie "prawie już" psem nie?
              • poprostu_basia Re: pod tym względem masz rację 11.04.09, 11:11
                Koro, sądzę że Babka ma rację. w nomenklaturze KK nowe życie, dziecko powstaje w
                chwili zapłodnienia i każdy środek który uniemożliwia mu dalsze życie (także
                zagnieżdżenie się w macicy) przez kościół uważany jest właśnie za
                wczesnoporonny-bo uniemożliwia przeżycie nowemu życiu a wiec je zabija.
                Mówimy w końcu o stanowisku kościoła a nie - medycyny:)
                • kora3 Basiu - ależ ja Babce przyznałam rację 11.04.09, 11:17
                  co do pojmowania przez Kosciół poczatku zycia człowieka - bezspornie
                  tak jest!!!!

                  Natomiast "poronienie" jest terminem medycznym, takim samym
                  jak "ciaża", "połóg" - no nie mozemy sobie dowolnie mówić, ze
                  kobieta która juz urodziła dziecko to jest w "zapóxnionej ciazy" -
                  jest w połogu.

                  Takie nazewnictwo jest zwyczajnie niezgodne z prawdą medyczną- to
                  wszystko. Srodki anty mogą utrudniać zagniezdzenie się zapłodnionego
                  jaja w macicy, ale nie sa wczesnoporonne. Jak zatem nazwac mamy RU,
                  nielegalny w Polsce specyfik, który rzeczywisce ma działanie
                  wczesnoporonne?
                  Tak samo, inaczej?
                  Kosciół ma prawo do sego stanowiska, jak najbardziej, ale wg mojej
                  oceny do wprowadzania tak ot sobie zmian w nazewnictwie medyczny -
                  praw nie ma i trzeba jasno mówić, ze to nieprawda z
                  tą "wczesnoporonoscią"
                  • poprostu_basia Re: Basiu - ależ ja Babce przyznałam rację 11.04.09, 19:01
                    hihi, sorki, dopiero poźniej to doczytałam:)
            • zawszezabulinka Re: dokładnie 10.04.09, 14:00
              hmm.skoro pigulka nie pozwala zagniezdzic sie zaplodnionej komorce jajowej, to
              skad jednak powstaje ciaza u kobiety ktora bierze pigulki (czy obnizyla
              dzialanie i brala dalej czy brala regularnie)

              (czyt wpadka)?

              po teori ksiedza mozna wywnioskowac ze ufoludki jednak mieszkaja wsrod nas :D
              i ufoludek jej ojcem dziecka



              to jest juz dziwne rozumowanie.
              to taka zabawa w totka?
              • kora3 Nie, nie w totka :) 10.04.09, 14:13
                zawszezabulinka napisała:

                > hmm.skoro pigulka nie pozwala zagniezdzic sie zaplodnionej komorce
                jajowej, to
                > skad jednak powstaje ciaza u kobiety ktora bierze pigulki (czy
                obnizyla
                > dzialanie i brala dalej czy brala regularnie)
                >
                > (czyt wpadka)?

                Żabulinko - adna z metod anykoncepcyjnych tosowanych obecnie poza
                tabletka "po" (no, ale to nie metoda, to raczej wentyl
                bezpeiczeństwa) nie ma bezposednio na celu jedynego działania w
                postaci utrudnienia, czy uniemzliwienia zagnizdzenia się jaja w
                macicy.

                Najczesciej wszystkie srodki, ze sirala włacznie maja na celu
                niedopuszczenie do zapłodnienia. Jednak moze się zdarzyć,ze do tego
                zapłodnienia jednak dojdzie (w przypadku tabletek w zasadzie tylko
                wówczas, gdy sie nie przestrzegało zasad zazywania, miało biegunke
                itp) spirala np. spowalnia ruch jajowodów, by zapłodnione jajo nie
                mogło do macicy dotzrec, zas hormony zmnijszają przyczepnosc scianek
                macicy, wiec jajo o ile dozre ma trudnoci z zagnieżdzeniem.

                Co do Twego pytania - zdarza się,ze WSZYKIE zabezpieczenia danego
                srodka zawiodą stąd - wpadka.
              • jj1978 Re: dokładnie 10.04.09, 20:04
                to
                > skad jednak powstaje ciaza u kobiety ktora bierze pigulki (czy
                obnizyla
                > dzialanie i brala dalej czy brala regularnie)

                regularne przyjmowanie pigulek a twierdzenie ze sie to robi
                regularnie to dwie rozne sprawy:) slyszlam tez ze w polsce lekarze
                nie przestrzegaja ze niektore antybiotyki obnizaja skutecznosc pigul
                a powinni.
                • zawszezabulinka Re: dokładnie 11.04.09, 10:07
                  ja wiem, ze antybiotyki obnizaja, albo dziewczyna sobie wybiorczo bierze te
                  tabletki. lekarz moze nie mowi czy obnizaja czy nie, ale my same sie pytamy,
                  jesli jestesmy odpowiedzialne i dojrzale.

                  chodzilo mi w tym aspekcie religijnym, ze strony ksiedza. skoro ksiadz
                  jednostronnie mowi ze tabletka zabija nienarodzone dzieci to skad sie pojawia
                  ciaza u kobiety (przy tej ktora chocby na to : obnizyla dzialanie, wspolzyla i
                  brala dalej?

                  <chodzi wylacznie o kwestie pogladow>

                  czy to chodzi o to ze czasem nie zabija a czasem tak? to by ksiadz powiedzial :
                  moze zabijac. a my slyszymy ZABIJA.

                  skads sie ta ciaza jednak pojawia. to sprawka ufoludkow? marsjan? skoro
                  prawdziwy mezczyzna + tabletka nie dopuszczaja do ciazy?

                  ciekawe co ksiadz by odpowiedzial.
                  • kora3 Ksiądz powiedziałby Zabulinko, ze 11.04.09, 10:14
                    istnieje RYZYKO "zabicia dziecka", a to wustarczy. Która matka
                    ryzykowałaby zamordowanie swego dziecka?
                    • zawszezabulinka Re: Ksiądz powiedziałby Zabulinko, ze 11.04.09, 10:22
                      >> istnieje RYZYKO "zabicia dziecka", a to wustarczy. Która matka
                      > ryzykowałaby zamordowanie swego dziecka?

                      no tak, ale autorka nam napisala wprost ze ksiadz powiedzial : zabijasz. chyba
                      ze autorka cos dopowiedziala od siebie, tzn wymalowala piekniej

                      no wlasnie... moze nieswiadomosc? no ja jestem nieswiadoma co sie dzieje we mnie
                      gdy biore tabletki czy co innego robie :). wiem tylko co sie dzieje gdy czytam
                      ulotke. a czy tak jest naprawde?
                      • kora3 Re: Ksiądz powiedziałby Zabulinko, ze 11.04.09, 10:28
                        zawszezabulinka napisała:

                        >
                        > no tak, ale autorka nam napisala wprost ze ksiadz powiedzial :
                        zabijasz. chyba
                        > ze autorka cos dopowiedziala od siebie, tzn wymalowala piekniej

                        Zabulinko - to taki skrót myslowy ksiedza mógł być:) nie wiesz kiedy
                        mozesz zajsc mimo brania pastyl, wiec ZAWSZE istnieje ryzyko ze
                        zabijasz=zabijasz.
                        Tak samo, jak ze "skrótem" pt. "wczesnoporonny" - wiadomo, ze
                        poronienie to jak jajo juz zagniezdzone obumrze, ale mozna zawsze
                        udawć, ze niekoniecznie :)

                        >
                        > no wlasnie... moze nieswiadomosc? no ja jestem nieswiadoma co sie
                        dzieje we mni
                        > e
                        > gdy biore tabletki czy co innego robie :). wiem tylko co sie
                        dzieje gdy czytam
                        > ulotke. a czy tak jest naprawde?

                        hmmmno nie zajrzysz do sego ze tak powiem wnętrza, to i trzeba
                        wierzyc publikacjom, lekarzom, no i zcasem i ulotkom.
          • babka1234 Re: dokładnie 10.04.09, 13:51
            i nie trzeba od razu reagowac takim oburzeniem...
            • kora3 Re: dokładnie 10.04.09, 13:57
              babka1234 napisała:

              > i nie trzeba od razu reagowac takim oburzeniem...

              wybacz, masz rację- po prostu mnie osobiscie mierzi takie coś, jak
              robienie ludziom wody z mózgu.
      • 0mariadunin Re: Spowiedz a antykoncepcja.Czy ksiądz ma prawo. 10.04.09, 14:46
        Zostałam zle zrozumiana.
        Wiem, że mogłam nie dostac rozgrzeszenia. Moje pytanie brzmi inaczej
        czy ksiądz ma prawo czegoś ode mnie żądac. Wiem, że współżycie przed
        ślubem to grzech ciężki. Spowiadam się z niego z tego powodu. Różni
        są księża i różne mają zasady... Biorę tabletki ponieważ nie
        jesteśmy finansowo z chłopakiem przygotowani na dziecko.
        Nie rozumiem po co ksiądz się wypytywał o takie szczegóły...
        Według mnie chrześcijaństwo to religia przede wszystkim miłości i
        poszanowania drugiego czlowieka. I w taką religię i takiego Boga
        wierzę. Co raz częściej wydaje mi się jednak, że Polska to kraj
        pseudowierzący... Mój pogląd nie jest związany z moją spowiedzią.
        Prawda jest taka,że są księża,którzy są naprawdę kapłanami z
        powolania a nie fanatykami.
        Jaką krzywdę komuś robię współżyjąc z chłopakiem, którego kocham i z
        którym planuje przyszlosc? Nikt nie jest idealny. A żeby zostac
        małżeństwem trzeba miec pieniądze... Niektórzy księża biorą za to
        bagatela 1000 złotych...
        Pozdrawiam.
        • kora3 Fałszywe masz podejscie 10.04.09, 14:58
          0mariadunin napisała:
          . Moje pytanie brzmi inaczej
          > czy ksiądz ma prawo czegoś ode mnie żądac. Wiem, że współżycie
          przed
          > ślubem to grzech ciężki.

          tak konkretniej to smiertelny chyba.

          Spowiadam się z niego z tego powodu. Różni
          > są księża i różne mają zasady...

          Zasada w Kosciele przy spowiedzi jest jedna: nikt nie oczekuje, ze
          penient bedzie bezgrzeszny, ale warunkiem dobrej spowiedzi jest
          szczery zal za grzechy i prawdziwe postanowienie, że się nie chce
          grzeszyć dalej. U Ciebie tego nie ma, sam fakt, ze beirzesz
          antykoncepcje swiadczy dobitnie o tym, ze zakładasz i bedziesz
          grzeszyła nadal:)
          Pomijam juz "grzesznosc" samej antykoncepcji.


          Biorę tabletki ponieważ nie
          > jesteśmy finansowo z chłopakiem przygotowani na dziecko.

          wg Koscioła prosta sprawa - nie jesteście malżeństem sakramentalnym,
          w ogóle nie powinniscie współzyc= ryzyko ciązy spada do zera.

          > Nie rozumiem po co ksiądz się wypytywał o takie szczegóły...

          Juz ktos Ci napisał: by poznac okolicznosci grzechu i ustalic, czy
          zamierzasz w nim rwac czy nie.

          > Według mnie chrześcijaństwo to religia przede wszystkim miłości i
          > poszanowania drugiego czlowieka.

          No, a według Koscioła współzycie z drugim człowekiem bez ślubu to
          uprzedmiotawianie go o okazywanie mu braku szacunku. Macie jak widać
          rozbiezne poglady.


          I w taką religię i takiego Boga
          > wierzę. Co raz częściej wydaje mi się jednak, że Polska to kraj
          > pseudowierzący...

          Owszem i jestes tego jak najlepszym przykładem.


          > Jaką krzywdę komuś robię współżyjąc z chłopakiem, którego kocham i
          z
          > którym planuje przyszlosc? Nikt nie jest idealny. A żeby zostac
          > małżeństwem trzeba miec pieniądze... Niektórzy księża biorą za to
          > bagatela 1000 złotych...

          Proponuje pogadać o tym z ksiedzem:)
          Powiem Ci wprost - stosujesz wybiórczo katolicyzm. Masz prawo do
          własnego, indywidualnego patrzenia na Boga, jego nakazy i zakazy,
          grzech itede,. Ale w takim razie PO CO chodzisz do fałszywej
          spowiedzi, pewnie chcesz też brać koscielny ślub? Dla ludzi?

          Kosciół ma swoje zasady, Ty swoje, one sa rózne, Kosciół nie bedzie
          zmieniał , Ty - jak chcesz, ale to co robisz to zwyczajny fałsz.

          Nie, nie jestem fanatyczka, mam poglady na Boga podobne do Twoich,
          wiec moja i Koscioła drogi się rozeszły, proste.
          • iluminacja256 Re: Fałszywe masz podejscie 11.04.09, 20:51
            >Kosciół ma swoje zasady, Ty swoje, one sa rózne, Kosciół nie bedzie
            >zmieniał , Ty - jak chcesz, ale to co robisz to zwyczajny fałsz

            Nie, to zwyczajny rozsądek. Zasady w kosciele wyznaczyli faceci -
            nic dziwnego, z e nie nadaja sie one do zastosowania w zyciu
            kobiet - gdyby obserwowali sobie sluz i macali szyjkę i w ciagu 5
            lat, byliby 3 raz w nieplanowanej ciązy na utzymaniu męza z
            groszowej pensji , od razu odechciałoby się im piperzenia od rzeczy
            na temat szkodliwosci antykoncepcji jako braku poszanowania dla
            partnera. Bieda generuje po tysiąckroc wiekszy brak posznowania dla
            partnera i dzieci.
    • worki Re: Spowiedz a antykoncepcja.Czy ksiądz ma prawo. 10.04.09, 10:25
      Tez mialam taka sytuacje.
      Zostalam zbrukana, ksiadz(starszej daty) powiedział,ze moj
      narzeczony mnie oszukuje,ze robi krzywde i sie pytal jak czesto to
      robimy(ile razy w w m-cu i inne szczegoly).
      Kazał sie mojemu wyprowadzic.
      I ksiadz koniecznie kazał na koniec rozmowy przyprowadzic mojego
      narzeczonego,by posluchac jego wersji.Zaczelam podejrzewac go o
      niezdrowa ciekawosc...
      Od tamtego razu mam mieszane uczucia do spowiedzi:((
      Przy okazji chcialam sie Was spytac,jak to jest z ta podwójną
      spowiedzią na kartki przed slubem: Musza byc dwie?Nie wystarczy
      jedna dzien przed ceremonią?
      Bo przeciez i tak jak sie wyspowiadamy miesiac przed, to czesto
      ksieza nie daja rozgrzeszania,bo wiedza,ze mieszkajac razem mozna
      nie dochowac czystosci...
      • alpepe Re: Spowiedz a antykoncepcja.Czy ksiądz ma prawo. 10.04.09, 10:30
        ja miałam jedną kartkową.
        • zawszezabulinka Re: Niektórzy "katolicy" mnie smieszą 10.04.09, 11:14
          u mnie w liceum na lekcjach religi rozmawialismy o antykoncepcji i o
          malzenstwie. siostra nam wytlumaczyla ze zatajanie bezplodnosci, tak samo jak i
          falszywa deklaracja checi posiadania dzieci jest podstawa do uniewaznienia slubu.
          cos wspominala o metodach antykoncepcji - ze sa wczesnoporonne i zabronione
          przez kosciol, jak dobrze pamietam.
          mielismy filmik o zaplodnieniu - byla kochajaca sie para, ktora sie miluje, i
          bylo pokazane 9 miesiecy ciazy- co czuja ludzie i jak sie zachowuja w tym czasie
          i ogolny zarys porodu


          >Przy okazji chcialam sie Was spytac,jak to jest z ta podwójną
          >spowiedzią na kartki przed slubem: Musza byc dwie?Nie wystarczy
          >jedna dzien przed ceremonią?
          >Bo przeciez i tak jak sie wyspowiadamy miesiac przed, to czesto
          >ksieza nie daja rozgrzeszania,bo wiedza,ze mieszkajac razem mozna
          >nie dochowac czystosci...

          brak mi slow. rece opadly mi do samego jadra ziemi.

          robisz tylko cyrk z religi w ktorej pseudo uczestniczysz i obrazasz prawdziwych
          katolikow.
          obu ci ksiadz nie dal rozgrzeszenia.
          moze sie wkoncu ludzie naucza zyc wlasnym zyciem i nie urzadzac szopki ze slubem
          koscielnym bo rodzina sie krzywo popatrzy - co za zascianek :(
          • worki Re: Niektórzy "katolicy" mnie smieszą 10.04.09, 11:28
            zawszezabulinka, przykro mi,ze mi tak zyczysz:((
            Tym bardziej,ze czytalam twoje rozne posty i bylam pozytywnie do
            Ciebie nastawiona.
            Chodzilo mi o to,ze czasem dla niekotrych nie danie rozgrzeszenia
            moze powodowac smutne emocje i sama nie wiem jak bym
            zareagowala,jakby ksiadz nie odpuscil mi tego grzechu miesiac przed
            zalegalizowaniem zwiazku.
            Nie robie slubu na pokaz,nie robie nawet wesela.Nie oceniaj prosze
            ludzi po jednym poscie:/

            Przeczytalam natowmiast gdzies na forum,ze nawet jeden ksiadz radzil
            parze wyspowiadac sie wlasnie przed samym slubem,bo ludzie na brak
            rozgrzeszenia rozne reagują.
            Dlatego chcialam sie dowiedziec,czy to jest standard te dwie
            pieczatki na spowiedzi,czy mozna tez inaczej sie przygotowac do
            ceremoni.
            • kora3 W Twojej sytuacji - inna sprawa. 10.04.09, 11:59
              worki napisała:
              > Chodzilo mi o to,ze czasem dla niekotrych nie danie rozgrzeszenia
              > moze powodowac smutne emocje

              Wiesz, troche to zabawne co mówisz:) - brak rozgrzeszenia mze
              wywołas zmutne emocje? To jest na to sposób bardzo prosty -
              pozałowac za gzecgy, postanowić szczerze poprawe i juz po sprawie.

              i sama nie wiem jak bym
              > zareagowala,jakby ksiadz nie odpuscil mi tego grzechu miesiac
              przed
              > zalegalizowaniem zwiazku.

              Czego Was ucza na tej religii teraz, ludzie. Gdyby spowiedź miała
              gwarantować bezgrzesznosc penitenta to byłaby katolikom potrzebna
              RAZ, nie?
              Ksiadz spowiadając i dając rozgrzeszenie ma przekonanie o szczerosci
              penitenta, jesli ma watpliwsci - dopytuje.

              Newłasciwie też interpretujesz to, dlaczego ksiadz niechętnie daje
              rozgzeszenie ludziom mieszkającym razem bez slubu.
              Bo jesli para nie mieszka z soba, a "zdarza się" jej współzyć to
              zakłada, że ulegli grzechowi, namietnosci - no zdarzyc się moze.
              Para z sobą mieszkająca i współżyjąca nie tylko nie unika grzechu,
              ale trwa w nim swiadomie i z własnej checi.

              Rozgrzeszenie w tej sytuacji wszelako uzyskują ludzie, którzy
              deklarują, ze pragną pzryjac sakrament małzeństwa i tak jest w Twoim
              przypadku.

              Na rozrzeszenie nie moga liczyc ludzie zyjacy w konkubinace, którzy:
              - nie chcą przyjac skramentu małzeństwa
              - nie mogą tego zrobic, bo jedno z partnerów lub oboje
              sakramentalnie sa juz małzonkami (braki slub koscielny są po
              rozwodzie)
              - małzonkowie mający tylko slub cywilny i nie chcący przyjąc
              sakramentu małzeństwa
              - małzonkowie jak wyzej :) nie mogący go przyjąc z tych samych
              powodów co partnerzy w pkt. 2
              > > Przeczytalam natowmiast gdzies na forum,ze nawet jeden ksiadz
              radzil
              > parze wyspowiadac sie wlasnie przed samym slubem,bo ludzie na brak
              > rozgrzeszenia rozne reagują.

              Bzdura jakas chyba. Jesli ludzie z sobą mieszkający sa miesiac przed
              slubem koscielnym i zadeklarują, ze chcą zezygnować z seksu do slubu
              bez zadnego problemu dostają rozgreszenie. Czy w postanowieniu
              wytrwają - inna sprawa, po to mają nawiasem mówiac spowiedź przed
              samym slubem:)
              Wazne zeby deklaracja zachowania wstrzemixliwosci była szczera.
          • kora3 czyli jednak cos mówią na tej religii?:) nt. 10.04.09, 11:37

            • zawszezabulinka Re: Niektórzy "katolicy" mnie smieszą 10.04.09, 12:46
              przepraszam,moze troche zbyt ostro powiedzialam. nie bierz sobie wszystkiego do
              serca. poprostu razi mnie to ze ludzie grzesza przed slubem, podliza sie ksiedzu
              na spowiedzi i wezma slub koscielny? po co? bo im sie taki podoba?
              to jak im sie nauka koscielna podoba to dlaczego nie przestrzegaja nauk kosciola?

              ja z gory powiedzialam ze wezme slub cywilny bo nie podobaja mi sie punkty wiary
              katolickiej i nauki przedmalzenskie, bo wiem ze tam ucza NPR. i wcale to nie
              oznacza ze moj slub bedzie gorszy. bo moge zalozyc rownie piekna i strojna suknie.
              • kora3 to jakies nieporozumienie Zabulinko :) 10.04.09, 12:54
                zawszezabulinka napisała:

                > przepraszam,moze troche zbyt ostro powiedzialam. nie bierz sobie
                wszystkiego do
                > serca.

                Nie bardzo rozumiem - JA miałabym sobie Twoją wypowiedź poprzednia
                brać do serca? Dlaczego?
                Ucieszyło mnie, ze sie nie mylę, iz na religii tematyka jest
                poruszana. To wszystko.

                poprostu razi mnie to ze ludzie grzesza przed slubem, podliza sie
                ksiedz
                > u
                > na spowiedzi i wezma slub koscielny?

                Mnie bardziej razi to, ze podają sie za katolików, a zasad własnego
                Koscioła nie znają i bardzo się im dziwią :)

                > to jak im sie nauka koscielna podoba to dlaczego nie przestrzegaja
                nauk kosciol
                > a?

                o to trzebaby ich zapytac:)

                >
                > ja z gory powiedzialam ze wezme slub cywilny bo nie podobaja mi
                sie punkty wiar
                > y
                > katolickiej i nauki przedmalzenskie, bo wiem ze tam ucza NPR. i
                wcale to nie
                > oznacza ze moj slub bedzie gorszy. bo moge zalozyc rownie piekna i
                strojna sukn
                > ie.

                P{odoba mi się Twoje podejscie Zabulinko.
                • zawszezabulinka Re: to jakies nieporozumienie Zabulinko :) 10.04.09, 13:13
                  > Nie bardzo rozumiem - JA miałabym sobie Twoją wypowiedź poprzednia
                  > brać do serca? Dlaczego?

                  to nie bylo do ciebie ;)


                  > P{odoba mi się Twoje podejscie Zabulinko.
                  >
                  jest jakie jest. ja jestem wolna i to moj wybor. i jeszcze placic ksiedzu za
                  msze itd
                  napisze jeszcze inaczej - nudzi mnie ta cala ceremonia 45 min czy godzinna w
                  kosciele. jak ja mam w rodzinie sluby to wole sobie poczekac te 45 minut w domu,
                  no ale idziemy cala rodzina i nie mozna inaczej, szczegolnie jak ktos nas
                  podwozi do kosciola i na wesele.
                  postac sobie tam moge juz dla samego faktu ale nie musze uczestniczyc w 100%

                  no i ta spowiedz jest bardzo "skomplikowana"
                  ze wszystkiego trzeba sie wyspowiadac, od najmniejszych klamstewek

                  noo i jesli chodzi o npr to moze dobrze wiedziec co i jak o swoim ciele, ale
                  jesli nie chce miec dzieci albo planuje 1 czy 2 to lepiej stosowac pewniejsze metody

                  aa i powiem cos - jak bylam gzies tak w liceum i klekalam u spowiedzi to sie
                  strasznie zle czulam. mdlilo mnie itd. a ksiadz dalej ciagnal i zadawal pytania.
                  juz odklepalam wszystko zeby tylko wstac.


                  dobra : fajne sa swieta bozego narodzenia i wielkanocne. jest wigilia, idzie sie
                  ze swieconka w sobote itd. ale nie chodze na uroczyste msze, bo nie chce mi sie,
                  i po co tam pojde?
                  • kora3 Re: to jakies nieporozumienie Zabulinko :) 10.04.09, 13:18
                    zawszezabulinka napisała:

                    > > Nie bardzo rozumiem - JA miałabym sobie Twoją wypowiedź
                    poprzednia
                    > > brać do serca? Dlaczego?
                    >
                    > to nie bylo do ciebie ;)

                    hmm no pod moim postem, tom myslała, ze jakos się nie zrozumiałyśmy,
                    ale ok :)

                    >
                    > no i ta spowiedz jest bardzo "skomplikowana"
                    > ze wszystkiego trzeba sie wyspowiadac, od najmniejszych klamstewek

                    niekoniecznie akurat - mozna owiedziec, ze sie skłamało w sprawach
                    błahych.
                    >
                    > noo i jesli chodzi o npr to moze dobrze wiedziec co i jak o swoim
                    ciele, ale
                    > jesli nie chce miec dzieci

                    Całkowita niechęc do posiadania potomstwa (kiedykolwiek) - słowem
                    wykluczenie mozliwosc posiadania go skutkuje nieważnoscią sakramentu
                    małzeństwa naet jeśli druga strona akceptuje taka postawe.

                    albo planuje 1 czy 2 to lepiej stosowac pewniejsze m
                    > etody

                    zgadzam się :)

                    >
                    > aa i powiem cos - jak bylam gzies tak w liceum i klekalam u
                    spowiedzi to sie
                    > strasznie zle czulam. mdlilo mnie itd. a ksiadz dalej ciagnal i
                    zadawal pytania

                    wbrew temu co uwazaja niektórzy ksiądz ma prawo pytac penitenta.
              • babka1234 Re: Niektórzy "katolicy" mnie smieszą 10.04.09, 13:58
                "nie podobaja mi sie punkty wiary
                katolickiej i nauki przedmalzenskie, bo wiem ze tam ucza NPR"

                nauki przedmałżeńskie nie podobają Ci się bo uczą NPR? tylko dlatego? a co w tym
                złego, że nauczysz się obserwować własne ciało. ta wiedza jest przydatna przede
                wszystkim kiedy chce sie począć dziecko, a także aby zauważyc nieprawidłowości w
                funkcjonowaniu własnego organizmu. nikt nie każe Ci stosowac NPR jako antykoncepcji
                • kora3 Babko nie doczytałaś Zabulinki :) 10.04.09, 14:05
                  babka1234 napisała:
                  >
                  > nauki przedmałżeńskie nie podobają Ci się bo uczą NPR? tylko
                  dlatego? a co w ty
                  > m
                  > złego, że nauczysz się obserwować własne ciało. ta wiedza jest
                  przydatna przede
                  > wszystkim kiedy chce sie począć dziecko, a także aby zauważyc
                  nieprawidłowości
                  > w
                  > funkcjonowaniu własnego organizmu.

                  Napisała wyraźnie, ze całkiem nie od reczy jest poznac metody NPR.
                  Ina spraa,z e na samych naukach przedmałzenskich nikt ich nie pozna,
                  bo tam się zaledwie w sumie o nich wspoma, a z tego co wiem wymagają
                  sporo doswiadzcenia i wiedzy w stosowaniu.


                  nikt nie każe Ci stosowac NPR jako antykonce
                  > pcji

                  No tu sie nie moge zgodzić- jesli Zabulinka miałaby życ zgodnie z
                  nauka Koscioła to tylko e metody mogłaby stosować.
                  • babka1234 Re: Babko nie doczytałaś Zabulinki :) 10.04.09, 14:18
                    ups przepraszam, faktycznie nie doczytałam.

                    "Ina spraa,z e na samych naukach przedmałzenskich nikt ich nie pozna,
                    > bo tam się zaledwie w sumie o nich wspoma, a z tego co wiem wymagają
                    > sporo doswiadzcenia i wiedzy w stosowaniu. "

                    tak, o wiele lepiej przedstawione jest to w poradni, o której opowiadane sa na
                    roznych forach coraz to "ciekawsze" historyjki. Dletego tez czułam ogromna
                    niechec przed wizyta w poradni, a okazała się ona zaskakujaco miła. pani
                    przedstawila nam szczegolowo jak obserwowac swoj organizm za pomoca metody npr,
                    wiele wyjasnila, bez zadnych podtekstow, wszsytko bardzo rzeczowo i z punktu
                    widzenia biologii czy medycyny a nie kosciola. wszystko zalezy od prowadzacego.


                    a co do tego: "nikt nie każe Ci stosowac NPR jako antykonce
                    > > pcji
                    >
                    > No tu sie nie moge zgodzić- jesli Zabulinka miałaby życ zgodnie z
                    > nauka Koscioła to tylko e metody mogłaby stosować."

                    - tutaj bardziej chodzilo mi o to, ze nie trzeba stosowac npr jako
                    antykoncepcji, ale nie zaszkodzi poznac jej zasad - pomijam juz tutaj zdanie
                    koscioła
                    • kora3 Re: Babko nie doczytałaś Zabulinki :) 10.04.09, 14:38
                      babka1234 napisała:

                      > ups przepraszam, faktycznie nie doczytałam.

                      spko, ja tylko tak - gwoli scisłosci :)
                      >
                      >

                      > tak, o wiele lepiej przedstawione jest to w poradni, o której
                      opowiadane sa na
                      > roznych forach coraz to "ciekawsze" historyjki.

                      No tego to nie wiem, ja chodziłam na te nauki ponad 10 lat temu
                      (metoda tzw. dialogowa - kupa smiechu) i metody przdztwiało to samo
                      małzeństwo, które prowadziło te nauki. Zeby nie byc niesprawiedliwą
                      musze dodac, ze państwo Ci absolutnie nie twierdzili, ze te
                      podstawy, które oni przekazali podczas nauk mzna i trzeba traktować,
                      jako znajomosc metod. Przeciwnie - zachecali do odwiedzenia poradni,
                      lektur itede.
                      Przyznam się, że niewiele wiedziałam o metedach, slub koscielny (ba
                      w góle slub) to było życzenie mojego eksmeza. Nie miałam zamiaru
                      stosować tych metod, wiec nie wiziałam potrzeby dowiedzenia się
                      wiecej. Tak sie jednak złozyło, ze moja kleznka pare lat później
                      stosowała je chcąc zajsc w ciaze, stąd wiem, ze to nie tak łatwo się
                      ich nauczyć z sensem i stosować.
                      >
                      > - tutaj bardziej chodzilo mi o to, ze nie trzeba stosowac npr jako
                      > antykoncepcji, ale nie zaszkodzi poznac jej zasad - pomijam juz
                      tutaj zdanie
                      > koscioła

                      rozumiem, gadamy w tematyce koscielnej, stad moja uwaga :)
                      • zawszezabulinka Re: Babko nie doczytałaś Zabulinki :) 10.04.09, 16:44
                        ja powiedzialam - owszem lepiej gdy sie zna swoje cialo. ale gdy biore pigulki
                        to ta wiedza jest nie przydatna.

                        jesli bede planowac dziecko to pewnie i skorzystam z npr. albo to bedzie
                        spontaniczne poprostu. nie chce zeby sie okazalo tak, ze moj facet jest tylko
                        dawca plemnika i bardziej zalezy mi na dziecku niz na relacjach z nim. :)
      • pan_i_wladca_mx matko bosaka! :) 10.04.09, 12:16
        worki napisała:

        > narzeczony mnie oszukuje,ze robi krzywde i sie pytal jak czesto to
        > robimy(ile razy w w m-cu i inne szczegoly).


        O-MOJ-BOZE
        tylko nie gadaj, ze wszystko wyspiewalas? co za roznica dla klechy czy raz w
        miesiacu czy 3 razy dziennie? liczy sie fakt chyba? to samo wzgledme pytania o
        szczegoly!!!

        nawet gdybym byla wierzaca w caly ten cyrk to takie pytania naruszalyby moje
        uczucia nie-religijne:) w zyciu bym na nie nie odpowiedziala!!!!!
        obrzydliwi zboczency! potem pamieciowa! fuj!
    • radykalny_laktator Re: Spowiedz a antykoncepcja.Czy ksiądz ma prawo. 10.04.09, 11:55
      se poczytaj
      wiadomosci.onet.pl/1950468,12,item.html
      i nigdy wiecej nie opowiadaj klechom co robisz ze swoim partnerem
      bo to sa wyjatkowi zboczency i dewianci

    • worki Re: Spowiedz a antykoncepcja.Czy ksiądz ma prawo. 10.04.09, 12:36
      do:
      pan_i_wladca_mx :
      Oczywiscie ze mu nie odpowiedzialam na takie szczegoly!
      Nie upadlam na glowe:)
      Odpowiadalam szczerze,ale wymijająco, a ksiadz drązył i wypytywal
      dalej o szczegoly...
      Czulam sie niesmacznie,jak w jakimś filmie(to naprawde sie dzieje??)
      i dlatego mam teraz obawy przed kolejna spowiedzia,teraz juz
      przeslubną.
      Wmawiał tez mi,ze mam traktowac swego narzeczonego jak brata.
      Brat i siostra??
      Do tamtego starego klechy( nie obrazajac innych ksiazy) napewno juz
      nie pojde.
      Ale niektorzy na tutejszym forum wola zbesztac:/
      Ciekawe czy by też tak jezdzili,jakby im sie trafil taki jaki
      spowiednik jak u mnie i u 0mariadunin...
      • worki Re: Spowiedz a antykoncepcja.Czy ksiądz ma prawo. 10.04.09, 12:57
        i do kora3:

        Dzieki za szczegolowe wyjasnienia n/t rozgrzeszenia.

        I co do mojego poprzedniego tekstu i Twoja odpowiedz:

        > > Przeczytalam natowmiast gdzies na forum,ze nawet jeden ksiadz
        radzil
        > parze wyspowiadac sie wlasnie przed samym slubem,bo ludzie na brak
        > rozgrzeszenia rozne reagują.

        Bzdura jakas chyba.

        Zadna bzdura
        Tu masz ten watek :
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=619&w=93788268&a=93868939
        • kora3 Re: Spowiedz a antykoncepcja.Czy ksiądz ma prawo. 10.04.09, 13:04
          worki napisała:
          >
          > Dzieki za szczegolowe wyjasnienia n/t rozgrzeszenia.

          prosze bardzo:)
          >
          >
          >
          > Zadna bzdura
          do wątku zajrzałam - no cóż jakkolwiek sytuacja osób bedacych po
          ślubie cywilnym jest nieco inna (wie, wiem zaraz się dowiem, ze to
          głupota , ale to nie mój wymysł)niz Wasza, uwazam, ze ksiądz
          niespecjalnie mądrze poradził - tak jak i inni ludzie ksieza bywają
          rózni.

          Ludzie, którzy podjęli decyzje o zawarciu tylko cywilnego małzeństwa
          w oczach koscioła trwają w grzechu i czynia to z ochoty, dlatego o
          ile nie planuja zmiany absolutnie na rozgrzeszenie liczyć nie mogą.
          Natomiast jesli podjeli decyzję o slubie sakramentalym na pewno
          moga, chyba ze zakladają, iz dotychczas nie robili nic złego i nie
          mają woli, ani checi wsrzymania się z seksem do slubu.
    • przytomna Re: Spowiedz a antykoncepcja.Czy ksiądz ma prawo. 10.04.09, 14:07
      Jeśli jesteś osobą poważną (a zakłądam, że tak jest) to do tematu
      spowiedzi tez powinnaś podchodzić poważnie. Do czego zmierzam -
      ksiądz by móc udzielić bądź odmówić rozgrzeszenia musi znać
      okoliczności grzechu. Wasze współżycie mogło być "okazjonalne"
      (czyli po prostu zdarzyło się i już, nie jesteśmy przecież z
      kamienia i każdemu zdarza się chwila słabości) bądź też w pewnym
      sensie "zaplanowane" - czyli biorę tabletki w celu regularnego
      współżycia. W przypadku brania tabletek nie zakładasz, że chcesz
      zerwać z grzechem i nie chcesz starać się przestać. W takiej
      sytuacji nie ma chęci poprawy z twojej strony (czyli jeden z
      warunków dobrej spowiedzi nie jest spełniony i ksiądz nie daje
      rozgrzeszenia) W związku z tym - jako osoba poważnie traktująca
      sakrament - powinnaś albo odstawić tabletki i starać się unikać
      grzechu albo po prostu odpuścić sobie spowiedź. Na koniec dodam, że
      nie jestem super świętoszką tylko osobą poważnie traktującą
      sakrament spowiedzi. Sama biorę tabletki i do spowiedzi nie chodzę,
      to lepsze niż kłamstwo w konfesjonale czy ściemnianie księdza tylko
      po to by móc pójść do komunii ("no bo co ludzie powiedzą!")
      Pozdrawiam, i zyczę trafnych wyborów.
      • 0mariadunin Re: Spowiedz a antykoncepcja.Czy ksiądz ma prawo. 10.04.09, 14:58
        Widzisz teraz też już nie będe chodziła do spowiedzi.
        Po prostu wcześniej gdy się spowiadałam księża pytali się ile jestem
        z chłopakiem i czy szczerze przed Bogiem mogę powiedziec, że go
        kocham, czy planuje z nim przyszłosc... Mówili, że zle robię ale nie
        czułam się przez nich napiętnowana... A ten ksiądz i jego
        przymuszanie mnie...Czułam się jakbym z fanatykiem religijnym
        rozmawiała.
        • zawszezabulinka Re: Spowiedz a antykoncepcja.Czy ksiądz ma prawo. 10.04.09, 16:41
          > Widzisz teraz też już nie będe chodziła do spowiedzi.
          > Po prostu wcześniej gdy się spowiadałam księża pytali się ile jestem
          > z chłopakiem i czy szczerze przed Bogiem mogę powiedziec, że go
          > kocham, czy planuje z nim przyszłosc... Mówili, że zle robię ale nie
          > czułam się przez nich napiętnowana...

          ale powiedzieli tak bo jestes z nim, czy dlatego ze wczesniej tez stosowalas
          antykoncepcje?

          jesli to pierwsze czy oni to mowili : ze zle robisz? bo jestes z chlopakiem,
          chodzisz z nim?

          wybralas droge ktora ci odpowiada. tak samo zrobilam :)
        • jagoda_pl Re: Spowiedz a antykoncepcja.Czy ksiądz ma prawo. 11.04.09, 00:01
          No miałam tak samo:)! I to mnie właśnie w spowiedzi najbardziej rozwala - rosyjska ruletka, bo niewiadomo na kogo się trafi! Piszecie tu często, że jak się stosuje antykoncepcję, nawet w małżeństwie, to się tkwi w grzechu i rozgrzeszenie nie przysługuje, a Ci co je dostają muszę ten grzech zatajać - a bardzo często księża "olewają" tę sprawę na spowiedzi i tyle. Ot, też ludzie.
    • au_lait Re: Spowiedz a antykoncepcja.Czy ksiądz ma prawo. 10.04.09, 17:13
      Ogólnie to przed ślubem grzech i po ślubie tyż grzech; z tym tylko,
      że z innych trochę powodów. Słowem przekichane ma Polak katolik...
      • asiara74 Re: Spowiedz a antykoncepcja.Czy ksiądz ma prawo. 10.04.09, 20:05
        Dokładnie. Idealny Polak katolik nie współżyje do ok. 25 roku życia, po czym
        rozmnaża sie na potęgę bo antykoncepcja to znowu grzech. Nie pasuje mi ta wizja.
        Jestem osobą wierzącą, jednak takie zasady powodują, że zrezygnowałam ze
        spowiedzi bo musiałabym działać wbrew sobie.
    • rarely nie karmoic trolla kolejna sciema 10.04.09, 21:36
    • naprawdetrzezwy No, jeśli łazisz i obcym facetom opowiadasz 10.04.09, 22:56
      jak się bzykasz ze swoim partnerem, to potem takie głupoty słyszysz.


      Spróbuj przestać opowiadać na prawo i lewo jak się bzykasz.
      To pierwszy dobry krok do scementowania związku...
    • psc0 Re: Spowiedz a antykoncepcja.Czy ksiądz ma prawo. 11.04.09, 17:26
      Jezus Maria! Dziewczyno!żadna klątwa Cię nie dosięgnie! Nie przestawaj brać
      tabletek, pogięło Cię ? :) Zmień parafie jeśli już jesteś wierząca..... Proszę
      Cię... myślałam, że już się nie zdarzają osoby które tak ślepo wierzą w KOSCIOL ...
      Ja proponuję jeszcze ze 2 razy przeczytać jakie bzdury napisałaś i wtedy może
      sama się zastanowisz nad tym
      pozdrawiam.
    • zloty.strzal Re: Spowiedz a antykoncepcja.Czy ksiądz ma prawo. 11.04.09, 17:34
      > Nie jestem
      > przesądna ale boję się, że dotknie mnie kara boska i nie będę mogła
      > miec dzieci.... Ehhh... Jestem zagubiona....

      Buahaha!
      Jakiś szczególny urodzaj mamy w tym miesiącu.
      • psc0 Re: Spowiedz a antykoncepcja.Czy ksiądz ma prawo. 11.04.09, 17:38
        Zaczęłam się zastanawiać czy ten post nie jest prowokacją.. ??? no nie wierzę,
        nie wierzę w to co przeczytałam w samym poście i komentarzach... Może właśnie
        dlatego nie chodzę do spowiedzi(?) żeby mnie żaden burak nie osądzał.. poza tym
        jak mam się spowiadać z tego, że piję alkohol (sama sobie szkodzę) palę
        papierosy (to samo) czy uprawiam seks przed małżeński JAK WCALE NIE ZALUJE ANI
        JEDNEJ RZECZY ;-)

        pozdrawiam i proponuję przejść się do kościoła ewangelickiego gdzie człowiek
        spowiada się przed samym Bogiem...
        ... a przecież Bóg jest jeden.
        To jaka różnica?
        • obrotowy fuj :) 11.04.09, 17:55
          psc0 napisała:
          piję alkohol (sama sobie szkodzę) palę
          > papierosy (to samo) czy uprawiam seks przed małżeński JAK WCALE
          NIE ZALUJE ANI JEDNEJ RZECZY ;-)

          Fuj :)
          Te papierochy to moglabys rzucic :)

          a) pocalunki z palacymi gorzej smakuja
          b) kondycja (ta erotyczna) przez papierochy tez siada,
          gdyz oddech nie taki gleboki...
          c) kace w mieszaninie papierochy + alkohol sa gorsze,
          niz po samym alkoholu !
        • zloty.strzal Re: Spowiedz a antykoncepcja.Czy ksiądz ma prawo. 11.04.09, 17:59
          psc0 napisała:

          > Zaczęłam się zastanawiać czy ten post nie jest prowokacją.. ??? no nie wierzę,
          > nie wierzę w to co przeczytałam w samym poście i komentarzach...

          Ty do mnie pijesz czy nie umiesz forum obsługiwać?
          • obrotowy Re: Spowiedz a antykoncepcja.Czy ksiądz ma prawo. 11.04.09, 18:06
            zloty.strzal napisała:
            > Ty do mnie pijesz czy nie umiesz forum obsługiwać?

            najpewniej ani jedno, ani drugie :)
            strzelila sobie zapewne jednego glebszego
            - jak to przy Wielkiej Sobocie
            i jej sie "drzewko" pomylilo, a Ty sie od razu dziewczyny
            czepiasz :)


    • kolia3_ltd MA PRAWO 12.04.09, 20:28
      moim zdaniem jesli jestes wierzacy/-ca i decydujesz sie na
      spowiedz,wowczas trzeba brac pod uwage ze ksiadz moze drazyc
      temat.Wedlug kosciola popelniasz grzech i ma prawo Ci o tym mowic-
      nawet dlugo i wnikajac w szczegoly(no co do pozycji to moze nie;))
      ale dla mnie to obluda ze osoba uwaza ze wszytsko bedzie dobrze jak
      tylko sie wyspowiada i potem dalej bedzie uprawiac seks,znowu sie
      spowiadac i tak w kolko.przeciez to obluda.wiadomo ze wg kosciola
      seks nie jest dopuszczalny przed slubem wiec czego sie spodziewac ze
      powie ksiadz?jesli jest sie wierzacym,ma sie postepowac wedlug
      zasad,a jak nie-to po co chodzisz do kosciola,spowiadasz sie!to
      obluda i tyle!
      ja przynajmniej nie udaje i wybieram wygodne mi framnenty wiary ale
      jak decyduje sie na seks z moim ukochanym,to poprostu rezygnuje
      jakby wowczas z wiary,spowiedzi,modlitw i tyle.proste.
      • iwona334 prawo to moze miec :) 13.04.09, 16:17
        kolia3_ltd napisała:

        > ja przynajmniej nie udaje i wybieram wygodne mi framnenty wiary
        ale jak decyduje sie na seks z moim ukochanym,to poprostu rezygnuje
        > jakby wowczas z wiary, spowiedzi, modlitw i tyle. proste.


        Ja tez nie udaje i tez jak Ty wybieram wygodne mi fragmenty wiary
        i dlatego o tym na spowiedzi ksiedzu nie mowie, gdyz nie lubie ,
        jak obcy chlop zaglada mi pod majtki.
        tez proste, prawda?
        • kolia3_ltd Re: prawo to moze miec :) 13.04.09, 16:23
          iwona334 napisała:

          > kolia3_ltd napisała:
          >
          > > ja przynajmniej nie udaje i wybieram wygodne mi framnenty wiary
          > ale jak decyduje sie na seks z moim ukochanym,to poprostu
          rezygnuje
          > > jakby wowczas z wiary, spowiedzi, modlitw i tyle. proste.
          >
          >
          > Ja tez nie udaje i tez jak Ty wybieram wygodne mi fragmenty wiary
          > i dlatego o tym na spowiedzi ksiedzu nie mowie, gdyz nie lubie ,
          > jak obcy chlop zaglada mi pod majtki.
          > tez proste, prawda?

          ja wlasnie NIE wybieram wygodnych fragmentow.
          bo Ci co wybieraja wygodne framenty oszukuja boga,bo po co
          sie "szczerze spowiadac i zalowac za grzechy"jak perfidnie sie omija
          prawde i nie mowi tego grzechu.ta spowiedz moim zdaniem jest
          niewazna.dlatego uwazam za honor,dobry smak wybrac-zyc wedlug wiary
          calkiem badz w ogole i wtedy uprawiac seks ale juz nie spowiadac sie
          (jesli wie sie ze bedzie dalej to i tak robic),nie przymmowac
          komunii itd.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka