Pomocy!!!!

IP: *.dip0.t-ipconnect.de 05.12.03, 13:24
Witam,

prosze was,doradzcie mi co ja mam robic.Jestem od roku mezatka,pobralam sie z
mezem z milosci,nawet przeprowadzilam sie do innego Panstwa,zeby byc z
nim.Wczesniej znalam meza,wiedzialam jakim jest czlowiekiem.Znalam tez jego
hobby....ale teraz czuje sie bezsilnna w obliczu tego.On jest uzalezniony od
gier komputerowych.Wczesniej na to pozwalalam,myslalam ze musi sie
odstresowac po pracy,wolalam zeby sobie pogral niz mialby wychodzic gdzies z
kolegami na piwo,itp.W sumie prace ma lekkä i przyjemnä,dosyc wczesnie jest w
domu,nie ma za bardzo czym sie stresowac.Ja natomiast narazie nie pracuje,nie
mam tu za wiele znajomych (jedna kolezanke),prawie nigdzie nie wychodze.Mäz
jak wraca z pracy,ma na stole obiadek,zjada go i wylancza sie z realnego
swiata,zaczyna grac w swoje gry,i tak jest codziennie,przerywa tylko na czas
trwania mojego serialu,zebysmy mogli obejrzec go wspölnie.Czuje ze zycie
ucieka mi przez palce,a ja nie za bardzo wiem jak sobie z tym poradzic.Wogöle
nie prowadzimy z mezem zycia towarzyskiego,maz nie umie sie domyslec ze ja
potrzebuje gdzies wyjsc,po tym jak siedze calymi dniami sama w domu.Ja powoli
nie umie juz tak egzystowac,mam 23 lata,mäz 26,co mam robic zeby cos sie
zmienilo w naszym zycu?.Kocham meza,i nie wyobrazam sobie zycia bez niego.Nie
chce zyc tak,jak do tej pory,razem a niby osobno....
Czy ktöras z Was miala podobny problem?
Pozdrawiam.
    • annb Re: Pomocy!!!! 05.12.03, 13:29
      droga załamana
      siedząc i dąsając się niczego nie wskórasz
      po prostu porozmawiaj ze swoim mężem i powiedz czego od niego wymagasz
      on nie jest jasnowidzem
      sam się nie domysli
    • Gość: Annette Re: Pomocy!!!! IP: *.pl.ibm.com / *.de.ibm.com 05.12.03, 13:36
      Możesz spróbować szczerze z nim o tym porozmawiać, ale obawiam się, że w
      przypadku maniaka komputerowego niewiele to pomoże. Lepiej może spróbuj na
      początku sama zacząć prowadzić życie towarzyskie. Zapisz się na coś, chodź
      gdzieś, gdzie możesz poznać nowych ludzi, zawrzeć jakieś sympatyczne
      znajomości. Jak już będą, możesz zacząć powolutku wciągać w życie towarzyskie
      męża.
    • Gość: Sam Re: Pomocy!!!! IP: *.va.client2.attbi.com 05.12.03, 13:42
      Znam taki przypadek. Niestety skończyło się rozwodem. Oprócz gier doszło
      uzależnienie od stron pornograficznych. I tak okazało się że nie mają ze sobą
      wiele wspólnego. Ale to trwało kilka lat.
    • Gość: zalamana Re: Pomocy!!!! IP: *.dip0.t-ipconnect.de 05.12.03, 14:06
      maz powinien sie domyslec,nie raz,ani nie dwa möwilam mu o tym co chcialabym
      zmienic,robic.On tlumaczy sie tym,ze nie ma na nic czasu.Dosyc czesto
      chodzilismy po lekarzach(ale nie przychodzilismy do domu wieczorami),a na
      spacer teraz za bardzo mu sie nie chce bo wczesnie robi sie ciemno.
      Chcialabym wreszcie zyc wlasnym zyciem,zapoznawac nowych znajomych,poszukac
      sobie pracy,ale w dalszym ciägu jest ta bariera jezykowa,w obecnej
      sytuacji,przez to ze siedze w domu jak w "zamknietej klatce" stracilam ochote
      na nauke jezyka,i poczucie wlasnej wartosci.
      • Gość: dino Re: Pomocy!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.03, 14:12
        a długo to trwa?chciałbym Ci pomóc
    • Gość: zalamana Re: Pomocy!!!! IP: *.dip0.t-ipconnect.de 05.12.03, 14:25
      Mysle ze tak bylo od poczätku,tylko moze nie tak intensywnie.Wczesniej mäz
      nalezal do klubu samochodowego,spotykal sie z kolegami co tydzien,dla mnie
      przestal tam jezdzic,ja mu tego nie odradzalam,ale gry röwniez byly w tym
      czasie.Zastanawialam sie czy mäz poprzez granie chce uciec przed
      czym,zapomniec....ale my nie mamy zadnych problemöw,klöcimy sie jak kazde
      malzenstwo,ale "cichych dni" nie mamy.
      • Gość: dino Re: Pomocy!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.03, 14:39
        To chyba dobrze że nie macie cichych dni,zawsze lepiej jest się zdrowo
        pokłócić.Załamana,zdecydowałaś się na tak ciężki krok jak poślubienie
        obcokrajowca i zamieszkanie w nowej ojczyżnie,musisz być naprawdę silą kobietą.
        Piszesz że straciłaś poczucie własnej wartości,nie odzyskuj go proszę na
        siłę,zobaczysz minie trochę czasu,nawet kwartał(wiem że chciałaby
        już,natychmiast) i wszystko będzie lepiej niż było wcześniej :))).Naprawdę nie
        ma problemu nierozwiązywalnego.Na Święta pewnie odwiedzisz rodzinne strony,zrób
        sobie spacer gdzie na przykład chodziłaś jak byłaś mała,mąż w tym czasie nie
        będzie przy komputerze,to może być dla niego początek wychodzenia z tego
        nałogu.Na pewno wkrótce wzystko będzie dobrze:)
        • Gość: ilecka to jest choroba IP: *.pool80116.interbusiness.it 05.12.03, 14:50
          hej!
          wiem o czym mowisz, mam 2 takie przypadki w domu(wynajmuje pokoj w mieszkaniu z
          innymi studentami). jeden przypadek ma 28 lat, a drugi 29!!!! to sa stare
          chlopy, ktore tylko graja w gry komputerowe, w sieci, moim zdaniem jset to
          choroba!! oni placa za te gry jakies abonamenty miesieczne, to jest chore. ten
          starszy wstaje rano o 8 i zaczyna grac, a konczy okolo 24. i caly czas w
          sieci... i przez nich sie pogarsza szybkosc polaczenia:) wracajac do tematu:
          ten starszy ma taki caly skoroszyt z rankingami postaci wystepujacych w tych
          grach!!!! obydwoje zreszta nie pokonczyli jeszcze studiow, nigdy nie
          zrozumialam ile im brakuje do konca, ale widac chyba nie sa tym zainteresowani.
          obaj maja dziewczyny, ten mlodszy jak jego dziewczyna przyjezdza do nas, to nie
          gra, chyba to dla niego mega poswiecenie, a te drugi to ja nie wiem czy on w
          ogole ma czas na ta dziewczyne... w kazdym razie uwazam to za chorobe
          psychiczna!!!! ktora powinna byc leczona na zwyklym oddziale odwykowym...
          wiem, nie dalam ci zadnej rady, ale mam nadzieje ze chociaz troche cie pocieszy
          to co napisalam:)
          wiem ze ci ciezko z tym, potrafie sobie to wyobrazic(moj chlopak studiuje
          informatyke, i jest maniakiem komputerowym, ale nie gier komputerowych, dzieki
          bogu)... mam nadzieje ze uda ci sie jakos poradzic z tym problemem, poki co
          zycze ci powodzenia:)

          iwona
    • ha-jo Re: Pomocy!!!! 05.12.03, 15:07
      Gość portalu: zalamana napisał(a):

      > Witam,
      >
      > prosze was,doradzcie mi co ja mam robic.Jestem od roku mezatka,pobralam sie
      z
      > mezem z milosci,nawet przeprowadzilam sie do innego Panstwa,zeby byc z
      > nim.Wczesniej znalam meza,wiedzialam jakim jest czlowiekiem.Znalam tez jego
      > hobby....ale teraz czuje sie bezsilnna w obliczu tego.On jest uzalezniony od
      > gier komputerowych.Wczesniej na to pozwalalam,myslalam ze musi sie
      > odstresowac po pracy,wolalam zeby sobie pogral niz mialby wychodzic gdzies z
      > kolegami na piwo,itp.W sumie prace ma lekkä i przyjemnä,dosyc wczesnie jest
      w
      > domu,nie ma za bardzo czym sie stresowac.Ja natomiast narazie nie
      pracuje,nie
      > mam tu za wiele znajomych (jedna kolezanke),prawie nigdzie nie wychodze.Mäz
      > jak wraca z pracy,ma na stole obiadek,zjada go i wylancza sie z realnego
      > swiata,zaczyna grac w swoje gry,i tak jest codziennie,przerywa tylko na czas
      > trwania mojego serialu,zebysmy mogli obejrzec go wspölnie.Czuje ze zycie
      > ucieka mi przez palce,a ja nie za bardzo wiem jak sobie z tym
      poradzic.Wogöle
      > nie prowadzimy z mezem zycia towarzyskiego,maz nie umie sie domyslec ze ja
      > potrzebuje gdzies wyjsc,po tym jak siedze calymi dniami sama w domu.Ja
      powoli
      > nie umie juz tak egzystowac,mam 23 lata,mäz 26,co mam robic zeby cos sie
      > zmienilo w naszym zycu?.Kocham meza,i nie wyobrazam sobie zycia bez
      niego.Nie
      > chce zyc tak,jak do tej pory,razem a niby osobno....
      > Czy ktöras z Was miala podobny problem?
      > Pozdrawiam.


      wyglada na to, ze ten facet zupelnie nie przejmuje sie toba, i twoimi
      potrzebami.bo po co? ma wygodnie, w domu czysto, obiadek na stole, seksik, i
      swoje gierki.a ten twoj maz to niemiec? pewnie tak, i teraz piszesz, ze ty
      wciaz musisz sie uczyc jezyka.wiec pewnie swego meza w momencie slubu znalas
      tak samo dobrze jak jezyk...czyli ot tak sobie, chco ci sie naturalnie
      wydawalo, ze super.on z kolei przed slubem moze sie jeszcze jakos staral, ale
      kiedy wsyzstko sie sformalizowalo, to juz nie ma o co sie starac.on przynosi
      kase do domu, ty sprzatasz, gotujesz, seksik, i najlepiej nie przeszkadzaj.w
      razie twoich pretensji wersja wyjsciowa brzmi: ja pracuje, i zarabiam
      pieniadze, i nie mam czasu.jak juz ktos ci wyzej pisal, zajmij sie sama soba,
      sama gdzies wyjdz, zapisz sie gdzies.dziwi mnie, ze facet, ktory rzekomo cie
      kocha, zupelnie nie troszczy sie o twoj wolny czas, o to abys sie w przeciez
      obcym kraju dobrze czula, abys mogla sie wciaz rozwijac.ale generalnie masz co
      chcialas.
    • Gość: mila Re: Pomocy!!!! IP: 195.94.203.* 05.12.03, 15:17
      miom zdaniem, najlepiej zajmij sie sobą, zapisz sie do szkoły językowej.
      Zaczniesz się uczysz, będziesz miała swoje sprawy, swoje zajęcia, poznasz
      ludzi. Musisz zrobić pierwszy krok. A z mężem porozmawiaj, ale nie wyżalaj się
      nie mów że chcesz "gdzieś" iść. Np.kup bilety do kina. Zaproponuj coś. Ale
      najpierw skoncentruj sie na sobie. Poznasz nowych ludzi i nie bedziesz
      uzależniona tylko od męża. Będziesz miała swoje sprawy. Swoje życie. Będziesz
      też przez to dla niego bardziej interesująca
    • Gość: kaska Re: Pomocy!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.03, 15:28
      a dlaczego maz ma sie domyslac??? Powiedz mu zwyczajnie, bzego ci brak i co
      potrzebujesz. Taka zasada panuje w zwiazkach: ze mowi sie, czego sie
      potrzebuje i sie to szanuje.
    • Gość: Aga Re: Pomocy!!!! IP: *.wp3.ptc.pl 05.12.03, 16:36
      A komputer nie może się zepsuć? Wiem,że to trochę nieuczciwe, ale ...
      • Gość: dino Re: Pomocy!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.03, 16:44
        Zawsze jak chcesz pogadać to GG 4297332 :)
    • Gość: Zan Re: Pomocy!!!! IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 05.12.03, 17:35
      Twój maz jest uzależniony od gier komputerowych. To jest jasne. I jak w
      przypadku innych uzależnień musi sam chcieć się wyzwolić.
      Wiem bo też tak miałem. U mnie nie pomagało nic - kolejne dziewczyny, utrata
      pracy, zmniejszenie dochodów, utrata zdrowia. Myslę że mechanizm jest taki że
      człowiek w grze wynagradza sobie brak sukcesów i bylejakość życia. Jak wchodzi
      do gry to rośnie mu ciśnienie, jak wygrywa to dostaje trochę endorfin, jak
      przegrywa to adrenalina każe mu spróbować jeszcze raz. I tak w koło. Zwłaszcza
      często wraca się do gier w których człowiek jest dobry, często wygrywa a gra
      nie jest zbyt łatwa.
      Czasami seks nie sprawia tyle radości, nie podnosi tak samooceny człowieka jak
      gra. Bo w grze jestem kimś, w życiu zaś o pozycję i nie jest tak łatwo.
      Gra staje się sposobem na odreagowanie stresu, sposobem na zabicie nudy.
      Czy można z tego wyjść - tak, czy można samemu - chyba tak mnie się udało, ale
      niektórzy powinni chodzić do specjalisty.
      Ty masz wybór: czy chcesz żyć z takim człowiekiem, wtedy musisz sobie sama
      organizować życie. Kiedyś to uzależnienie mija ale to trwa, albo zmienia się na
      inne zazwyczaj wymagające mniej zachodu. Czasem pozostaje gorycz zmarnowanych
      lat. Ja ich straciłem ok. 5. Oczywiście nie całe, gry to nie alkohol ale jednak
      straciłem dużo czasu.

      Jeżeli nie zechce się zmienić możesz spróbować zarazić męża czymś innym. Myślę
      że dobrym pomysłem może być dłuższy urlop ale minimum 3 tygodnie gdzieś gdzie
      jest pięknie a komputerów nie ma. Twój mąż musi zrozumieć że życie w realu też
      jest pasjonujące i piękne i że komputery okradają go z czasu.
      Możesz się zbuntowac i nie gotować mu obiadu, prać tak żeby nie miał na gry
      zbyt wiele czasu i żeby rzeczywistość go dotknęła. Bo mam wrażenie że w domu
      otaczasz go bańką która pozwala mu się odciąć od nieciekawej rzeczywistości i
      ulecieć w marzenia. A wszystko to najlepiej zrób pod pozorem braku czasu -
      zapisz się na jakiś kurs, zacznij działać w jakimś ruchu społecznym czy
      organizacji charytatywnej. Nie czekaj na niego w domu, nie ułatwiaj mu życia.
      A przy okazji sama poczujesz się lepiej, poczujesz się silniejsza.

      powodzenia
    • Gość: zalamana Re: Pomocy!!!! IP: *.dip0.t-ipconnect.de 06.12.03, 00:24
      Dziekuje wszystkim za rady,troche mnie podbudowaly.Na jutro zorganizowalam nam
      tak czas ze nie bedzie mial czasu na gre.Mamy jutro rocznice slubu i chyba mi
      tego nie zrobi:)
      W odpowiedzi do ha-jo...möj mäz jest polakiem,znalam go przed slubem dosc czasu
      zeby go poznac,wätpie w to zebym wyszla za kogos nie znajäc go.Nie jest typem
      czlowieka wypominajäcego dotychczasowä sytuacie (czyli on pracuje,ja zajmuje
      sie domem).
      Duzo racji jest w tym co pisze Zan,mam do Ciebie pytanie,co musialo nastäpic ze
      zmieniles sie i zrozumiales ze byl to "stracony"czas,ze sä bardziej
      interesujäce rzeczy w zyciu.Do naszego malzenstwa wkradla sie rutyna i zarazem
      nuda,wiem ze musze cos z tym zrobic,...i zrobie:)
      • Gość: Zan Re: Pomocy!!!! IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 06.12.03, 16:14
        > Duzo racji jest w tym co pisze Zan,mam do Ciebie pytanie,co musialo nastäpic
        ze
        > zmieniles sie i zrozumiales ze byl to "stracony"czas,ze sä bardziej
        > interesujäce rzeczy w zyciu.Do naszego malzenstwa wkradla sie rutyna i
        zarazem
        > nuda,wiem ze musze cos z tym zrobic,...i zrobie:)

        Tak do końca to nie potrafię powiedzieć. Chyba zrozumiałem że jestem w sidłach
        nałogu i jak nic z tym nie zrobię to dalej będzie tylko gorzej. Sam musiałem
        się ztym uporać. To nałóg może nie taki jak narkotyki ale chyba można go
        porównać z paleniem.
        Mój dzień wyglądał tak: rano do pracy gdzie udawało mi się przepracować 2
        godziny i robiło się jakoś nudno. Jak nie było roboty ani szefa to włączałem
        grę - tak na godzinkę, potem trochę pracy ale ok 13 już znów było nudno i
        strasznie mnie korciło żeby sobie pograć. Nawet jak był szef to się zdarzało.
        Potem do domu, godzina na jedzenie i jakieś prace domowe i komputer -
        teoretycznie fucha czy podciągnięcie zaległości w pracy ale tak naprawdę to
        szybko sie praca nudziła i były tylko gry. I tak do 2, czasem 4 w nocy.
        W mieszkaniu nic się nie zmieniało, pieniędzy nie wydawałem, starałem się
        by moje kobiety nie mieszkały ze mną, starałem się wyglądać schludnie ale
        minimalizowałem ilość wysiłku do tego potrzebną. Miałem coraz mniej bliskich
        znajomych, podtrzymywanie znajomości zupełnie mnie nie interesowało.

        Ja wychodziłem z tego boleśnie. Po prostu część gier wyrzuciłem, kilka
        zostawiłem i nie pozwalałem sobie grać. Ile razy nachodziła mnie ochota to
        starałem się przetrzymać "głód" - rozpoczynałem z kims rozmowę, piłem kawę.
        Byle nie myśleć o grze. Kilka razy mi się nie udało. Wracałem do nałogu na
        tydzień, ale coraz łatwiej było mi z niego wychodzić. Jakoś sobie poradziłem.
        Pomogło mi stare odgrzebane hobby i zakup samochodu który wymagał trochę czasu
        na doprowadzenie do używalności. Ale chyba najważniejsza była świadomośc. Moim
        kolegą rodziły się dzieci, myśleli o budowie domu a ja od lat byłem w ym samym
        miejscu. Miałem pieniądze, kobiety jakieś się przez moje życie przwijały ale
        nic nie budowałem, tak w znaczeniu więzi jak i w innym. Poczułem że to bez
        sensu. Możesz mi uwierzyć że bywało tak że kochałem się z kobietą i cały czas
        myślałem co zrobię w grze jak wrócę do domu i czy miała już dziś dość orgazmów
        i mogę sobie pójść. Mimo że je bardzo lubiałem.
        Dziś wiem że jestem ledwie zaleczonym gro-holikiem. Mam świadomośc że to może
        wrócić ale chyba potrafię znaleźć wyjście z takiego nałogu.

        Nie wiem dokładnie co Ci poradzić. Z mężem musisz porozmawiać. On sam musi
        zrozumieć że coś traci. Można go zmusić do działania poza - komputerowego ale
        to może być za mało. Zrobi jakieś minimum żeby zacjować sttus i wróci do
        komputera.
        Spróbuj zrobić coś żeby poczuł smak życia. Wyjad na dłużej to dobry pomysł ale
        wyjazd musi sprawić żeby poczuł prawdziwe życie. To nie mogfa być wczasy gdzie
        wszystko dostanie pod nos. Trzeba mieć ochotę na zmienianie rzeczywistości.
        Wiem też że na pewno nie pomoże Ci gderanie mu nad uchem - od złych bodzców
        ucieknie do gry która pozwoli mu osiągnać wirtualny sukces.
        Jeżeli sam nie zechce to musisz sama sobie znaleźć zajęcie. Żeby te nie miec
        czasu koło niego chodzić. Coś się musi wydarzyć w jego otoczeniu co spowoduje
        że poczuje potrzebe zmieniania swojego otoczenia, budowania czegoś. Moze jak z
        nim będzie lepiej powinno pojawić sie dziecko?
        • zalotnica Re: Pomocy!!!! 06.12.03, 17:05
          A ile masz lat, pytam tak z ciekawosci, bo ja spotykalam "mezczyzn" w pracy
          30latkow + ktorzy godzinami mogli rozprawiac o nowosciach w tej dziedzinie.
          Malo tego, ciagle kupowali nowe systemy i gry. Oczywiscie, co innego
          jesli rodzic uczestniczy "czynnie" w zyciu swojej pociechy...
          • Gość: Zan Re: Pomocy!!!! IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 06.12.03, 18:49
            35 - w wieku ok 31lat sie wyleczylem
            • zalotnica Re: Pomocy!!!! 07.12.03, 13:46
              Gość portalu: Zan napisał(a):

              > 35 - w wieku ok 31lat sie wyleczylem

              To rzeczywiscie miales (?) problem. A przyznaj sie, czy jestes jeszcze
              na biezaco z nowosciami, czy zupelnie Cie to nie interesuje...?
              Mozesz nie grac, ale zainteresowanie moglo pozostac, wiec napisz co
              jest na topie. Wiem, ze "chlopcy" uwielbiaja wszystkie strzelaniny,
              jesli masz/miales jakies ulubione/ciekawe oprocz takich, czy mozesz
              podac tytuly i system...?

              • Gość: Zan Re: Pomocy!!!! IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 07.12.03, 18:38
                Nie jestem na bieżąco z nowościami, choć ile razy przechodzę koło empiku to mam
                pokuse by wpaść i zobaczyć, w kazdym razie na pewno nie kupić. prawie nie gram.
                Czasami coś tam odgrzebuję z dawnych czasów, ale to tak raz na pół roku i nudzi
                mi się po 2-3 godzinach. Chyba jestem wyleczony ;-)
                Czasem oglądam w TV jakiś program o grach, ale też bez większych emocji. W domu
                mam stary komputer i nie zamierzam kupić nowego.
                Ja lubiałem być wodzem. Lubiałem Cywilizację i podobne "planszówki" na przemian
                z grami typu RTS np Ages of Empire czy Warcraft. Lubiałem te które pozwalają na
                własne tworzenie scenariuszy i to jak najbardziej skomplikowanych. Myślę że
                jedną z abrdziej pociągających rzeczy w grze było znajdowanie rozwiązania coraz
                trudniejszej sytuacji. Wyścigi, przygodówki czy zwykłe strzelanki w ogóle mnie
                nie pasjonowały.
      • lolyta Re: Pomocy!!!! 06.12.03, 22:49
        Zan ma bardzo duzo racji, ja do tego dodam, ze moze sama znajdziesz sobie
        zajecie na Waszym (jego?) komputerze pod jakims dobrym pretekstem typu praca
        on-line - tak, zeby on nie mogl siasc do gry i musial sobie w tym czasie znalezc
        cos do roboty. Na pewno gadanie typu "zrobmy wreszcie cos innego" nie podziala,
        bo jak on taki w gry wciagniety to po prostu nie bedzie wiedzial, co to moze byc
        to "cos innego" - podejrzewam ze odnalezc sie w tamtejszej "normalnej"
        rzeczywistosci jest w tej chwili dla niego trudniejsze niz dla Ciebie, mimo ze
        on jest u siebie a Ty nie.
    • Gość: mysza Re: Pomocy!!!! IP: *.who.vectranet.pl / *.who.vectranet.pl 06.12.03, 17:15
      Faktycznie to nie ciekawa sytuacja...tak sobe pomyslalam czytajac twoj post-
      moze powinnas sprawic sobie jakis komputer i tez posiedziec przed nim w tedy
      kiedy on np.bedzie chcial gdzies z toba wyjsc,pogadac.Moze by sie troche
      poddenerwowal widzac taka sytuace i przy tym troche pojol jak on sie zachowuje.
    • Gość: zalamana Re: Pomocy!!!! IP: *.dip0.t-ipconnect.de 07.12.03, 13:32
      Ja siedze w necie do poludnia,i szczerze möwiäc,wieczorem,jak jestesmy juz
      razem nie mam ochoty tam zaglädac.
    • anieatak Re: Pomocy!!!! 07.12.03, 13:37
      jezeli po pracy potrzebuje gier..to jakis maniak..
      jezeli jestes tylko po to by gotowac mu obiad i dawac d.. kiedy potrzebuje
      tego..
      rozwiazanie jest jedno..rzuc go..
      wczesniej mozesz sprobowac nim potrzasnac..moze sam odejdzie..
      a ty wracaj do kRaju:)
      pzdr
Pełna wersja