Gość: kalop
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
22.12.03, 11:46
kombinować. Jak wiadomo powszechnie Polak przechytrzy niemal kazdy automat, w
ciagu kilku minut potrafi postawic pod znakiem zapytania 10 lat pracy
niejednego inzyniera od zabezpieczen, itd.
Ostatnio ze znajomymi powspominalismy dawne zagraniczene podroze
i "kombinowanie": a to jak sie oszukiwalo automaty do placenia za wode i gaz
w Londynie, a to jak zmieniac kanaly w telewizorze bez pilota (wynajem za
oplata) i z wymontowanymi przyciskami, etc. Wyszlo z tego kupe smiechu...
Ja pamietam idiotyczny OHP w bylym NRD. Roboty nie bylo zadnej (caly oboz to
byla jedna wielka socjalistyczna lipa), wiec wzielismy sie do porzadnej
pracy. Kolega przywiozl z kraju kilka kilogramow starych zlotowek, ktore
wazylu i mierzyly dokladnie tyle samo co 1 nrdowska marka. Oczywiscie,
przelicznik byl zdecydowanie na korzysc marki, wiec co wieczor objezdzalismy
okoliczne stacje kolejki miejskiej wokol Drezna, aby wymienic zlotowki na
marki. Jak? Stacyjka, automaty do biletow, bilet na najblizsza stacje za 10
pfeniogow, 90 reszty do podzialu: kolega od zlotowek "wieksza" a ja mniejsza
polowe....przyznam, ze pieniadz by z tego niezly.
ciekaw jestem jak bylo u Was...