Istnieje coś takiego jak "validated parking"
Często jest stosowane zagranicą i widziałem to samo na parkingu w Promenadzie.
Przy wjeździe dostajemy kartę którą trzeba podać Pani w okienku przy (lub po)
załatwieniu sprawy. Jeśli karta jest "podbita" to nic nie płacimy, a jeśli nie
jest to trzeba najpierw gdzieś zapłacić.
Zatem parking byłby darmowy dla petentów, tak jak z resztą powinno być bo nie
powinno być problemu z dostępem do urzedów państwowych a inni by tam nie
parkowali ze względu na koszt.
Co o tym myślicie?
Od razu mówię, że jeśli ktoś ma zamiar skrytykować pomysł - poproszę zatem o
alternatywę a nie same "jest zły bo jest zły"