Dodaj do ulubionych

Jeżeli Boga nie ma, to wszystko wolno....

07.11.09, 06:29
Nie ma na świecie nic bardziej uniwersalnego od Pisma Świetego.
OCzywiście waira w jego nadprzyrodzoną moc nie jest w 100%
powszechna, ale nei ma nic bardziej powszechniejszego. Także 10
przykazań jest w zasadzie powszechnie akceptowane (nawet w oderwaniu
od wiary). Jeżeli nie oprzemy naszej moralnosci na prawie Bożym - wg
mnie w głównych założeniach uniwersalnym dla społeczeństwa - to nie
mamy żadnego fundamentu na którym mozemy zbudować naszą moralność.
Wszystko inne jest już tylko wymysłem ludzi - i skoro X to wymyślił,
to dlaczego Y nie moze tego zmienić?

Jaki trwały, uniwersalny fundament ma mieć państwo, czy
społeczeńśtwo, jeżeli wyrzucimy Boga z przestrzeni publicznej? Pytam
serio. Na czym chcemy budować? Kto ma ustalić co jest dobre, a co
złe?

I pytanie do historyków: czy istniała jakakolwiek trwała
cywilizacja, która była oderwana od wiary w Boga (oczywiście nie
chodzi mi wyłaćznie o chreścijaństwo)?
Obserwuj wątek
    • verdana Re: Jeżeli Boga nie ma, to wszystko wolno.... 07.11.09, 09:02
      Nie, z 10 przykazać przynajmniej trzy pierwsze nie są powszechnie
      akceptowane.
      Uwazasz, że jesli czlowiek nie robi swiństw, nie morduje drugiego,
      nie wyrywa torebki staruszkom to tylko dlatego, ze Bog mu tak
      nakazał? I ze strachu przed gniewem boskim? A gdyby nie to, to w
      naturze ludzkiej lezy czynienie zła i kazde spoleczenstwo pozbawione
      wiary byłoby pozbawione moralnosci?
      To jakies nieporozumienie - nawet moralność oparta na religii opiera
      sie w dużym stopniu na moralnosci i obyczajach stworzonych nie przez
      Boga, ale przez wyznawców. nawet zasady moralne wyznawców
      katolicyzmu zmieniają się na przestrzeni dziejów i kolejne pokolenia
      podporzadkowuja sie temu, co wymyslili ludzie.
      W naturze ludzkiej lezy wiara w sily nadprzyrodzone - więc nie
      sadze, aby taka cywilizacja miała szanse kiedykolwiek istnieć. Nie
      oznacza to jednak, ze cywilizacja uznająca bogów musi opierać się na
      wartosciach religijnych.
      • atama Re: Jeżeli Boga nie ma, to wszystko wolno.... 07.11.09, 09:13
        > Uwazasz, że jesli czlowiek nie robi swiństw, nie morduje drugiego,
        > nie wyrywa torebki staruszkom to tylko dlatego, ze Bog mu tak
        > nakazał? I ze strachu przed gniewem boskim? A gdyby nie to, to w
        > naturze ludzkiej lezy czynienie zła i kazde spoleczenstwo
        pozbawione
        > wiary byłoby pozbawione moralnosci?

        To zupełnie nie tak.
        Nie zabijam nie ze strachu przed Bogiem.
        Jak się trochę zastanowić to każde przykazanie w pierwszej
        kolejności jest dobre dla mnie. Są to dla mnie wskazówki, czego
        unikać, żeby się nie pokaleczyć.

        > To jakies nieporozumienie - nawet moralność oparta na religii
        opiera
        > sie w dużym stopniu na moralnosci i obyczajach stworzonych nie
        przez
        > Boga, ale przez wyznawców. nawet zasady moralne wyznawców
        > katolicyzmu zmieniają się na przestrzeni dziejów i kolejne
        pokolenia
        > podporzadkowuja sie temu, co wymyslili ludzie.

        Przez ludzi spisane, ale do głowy im przyszło z natchnienia Ducha
        Św. Tak wierzymy. I zmieniają się, Duch cały czas działa.

        Objawienie dane jest wszystkim ludziom. Bóg jest Dobrem i Miłością.
        Okruchy tego dobra znaleźć można w każdej kulturze, czy religii.
    • atama sumienie 07.11.09, 09:17
      Dane każdemu człowiekowi.
      Na ile zasiana jest w nim naturalna zdolność rozróżniania dobra od
      zła, a na ile kształtowane jest ono przez kulturę, wychowanie,
      środowisko??
      • verdana Re: sumienie 07.11.09, 09:22
        Na pewno w duzej mierze przez kulturę, środowisko i kontrole
        społeczną. Widac to chocby w zmianie stosunku do pewnych zachowań -
        dreczenia zwierzat na przykład. Albo stosunek do przykazania "nie
        zabijaj" - ktore jakos nie obejmuje zabijania na wojnie, a zdaniem
        wielu osób - takze kary śmierci. Czyli dostosowanie zasad
        religijnych do potrzeb spolecznych. Albo usunięcie przykazania
        dotyczacego sporzadzania obrazów - nikt nie sadzi, ze namalowanie
        portretu jest grzechem, choć dla wyznawcow judaizmu - przykazania te
        same - nadal jest.
        Jak widac zasady religijne, z przykazaniami włącznie, są
        dostosowywane do aktualnego rozwoju i potrzeb spolecznych, a nie są
        trwale i niezmienne, chocby brzmialy tak samo przez tsiaclecia.
        • atama Re: sumienie 07.11.09, 09:36
          Tak, ale w każdym zasiane jest prasumienie, prawo naturalne wspólne
          dla wszystkich ludzi niezależnie od rasy, wyznania, kultury.
          Naturalne rozróżnienie dobra od zła.

          I naprawdę nie chodzi tu o malowanie obrazów bądź nie.

          Zabijanie jest złe. Dopóki nie jest w obronie koniecznej. Walkę na
          wojnie się dopuszcza pod warunkiem, że jest się w pozycji obrońcy, a
          nie najeźdźcy. Kara śmierci przez tych, którzy ją pochwalają również
          podciągana jest pod obronę przed złem, które jeszcze skazaniec
          mógłby wyrządzić innym.

          Szukam tego pierwotnego prawa, które każdy ma na dnie serca.
          Nie zmienia to faktu, że sumienie można zakłamać, znieczulić,
          zagłuszyć i stworzyć prawo przeciwne prawu naturalnemu.
          • verdana Re: sumienie 07.11.09, 09:42
            Sądza z jednostkowych wypadkow dzieci wychowywanych poza
            spoleczeństwem - nie ma zadnego "prasumienia". Chyba, ze w znaczeniu
            czysto biologicznym - psy takze zazwyczaj nie atakuja poddającego
            się przeciwnika, a małpy dziela się jedzeniem z proszacymi kolegami.
            Nie słyszałam nigdy, aby kosciół uznał służbę w wojsku - nawet
            najeźcy - za grzech.
            • atama wojna sprawiedliwa 07.11.09, 09:47
              a to proszę smile
              www.kosciol.pl/article.php?story=20030326003101242
              • atama Re: wojna sprawiedliwa 07.11.09, 09:49
                Wojna sprawiedliwa
                Wojna, którą można uważać za moralnie uzasadnioną. Twórcą teorii
                wojny sprawiedliwej jest według powszechnego mniemania św. Augustyn
                z Hippony (354-430), chociaż opierał się on na pojęciach
                pochodzących od Cycerona (106-43 r. przed Chr.). Uważał on
                mianowicie, że wojna jest mniejszym złem, jeżeli się ją porówna z
                okrucieństwem barbarzyńskich hord, i że wobec tego okrucieństwa siła
                może być uzasadniona. Do XX wieku ustalono następujące warunki
                usprawiedliwiające wojnę: (a) musi to być wojna obronna i powinna
                być odpowiedzią na niesprawiedliwą agresję, (b) musi być rzeczywista
                możliwość powodzenia akcji zbrojnej, żeby można było usprawiedliwić
                ofiary czasu trwania wojny, (c) musi istnieć jakaś proporcja między
                moralną i fizyczną ceną działań wojennych, a oczekiwanym pokojem i
                lepszym porządkiem społecznym po przeprowadzeniu akcji, (d) tylko
                obiekty wojskowe, a nie bezbronna ludność cywilna, mogą być celami
                ataków militarnych, (e) przemoc użyta nie może być środkiem samym w
                sobie, nie wolno jej także użyć po to, by brutalizować porządek
                społeczny albo personel wojskowy. Ponieważ niektórych spośród tych
                warunków nie da się zachować podczas wojny nuklearnej, większość
                moralistów ją odrzuca, ale nadal dyskutuje się nad sprawą
                nuklearnego odstraszania
                • verdana Re: wojna sprawiedliwa 07.11.09, 09:53
                  Pieknie, ale to czyta teoria. Praktycznie, kościół wyznacza
                  kapelanów polowych, ktorzy sa w wojsku nie wiedzac, czy armia będzie
                  się bronila czy napadała, kosciół - a nie pojedynczy biskup - nie
                  kaze spowiadac się z udziału w wojnie. Nie slyszałam rówież, aby
                  ktokolwiek stwierdził, ze na żolnierzach niemieckich z czasów II
                  wojny ciąży smiertelny grzech.
                  Cokolwiek by nie mowic, nawet najsprawiedliwsza wojna polega na
                  zabijaniu. Przykazanie brzmi "Nie zabijaj", a nie "Nie zabijaj w
                  takich i w takich wypadkach". Nie zabijaj i już.
                  A żolnierze zabijają.
                  • atama Re: wojna sprawiedliwa 07.11.09, 10:04
                    W więzieniach też są księża!
                    Czy z tego wniokskujesz, że Kościół popiera gwałty, kradzieże,
                    oszustwa??

                    "Nie potrzebują lekarza zdrowi, ale ci, którzy źle się mają"
                  • atama Re: wojna sprawiedliwa 07.11.09, 10:11
                    Pius XII w ogłoszonej 20 października 1939 encyklice Summi
                    Pontificatus potępił rozpętanie II wojny światowej przez
                    totalitaryzm Niemiec nazistowskich.
                    Warto poczytać
                    • verdana Re: wojna sprawiedliwa 07.11.09, 10:19
                      Nie, potepienie wojny i jej rozpetania to nie to samo co
                      powiedzenie - nie wolno zabijać, nawet na wojnie.
                      Przykazanie nie czyni wyjątków. Kosciół je czyni. Nie mowię, ze jest
                      to niesluszne, chyba wszyscy zgadzają się, ze żołnierze, broniacy
                      swego kraju moga zabijać wrogów - mowie jednak, ze jest to sprzeczne
                      z przykazaniem, a mimo to uznawane za moralne.
                      • sulla Re: wojna sprawiedliwa 07.11.09, 10:27
                        "chyba wszyscy zgadzają się, ze żołnierze, broniacy
                        swego kraju moga zabijać wrogów - mowie jednak, ze jest to sprzeczne
                        z przykazaniem, a mimo to uznawane za moralne."

                        Nie sądzę, że za moralne - raczej za konieczne.
                      • atama Re: wojna sprawiedliwa 07.11.09, 10:29
                        Może jest to wynikiem właśnie prawa naturalnego? Czy Ty uważasz za
                        słuszne, żeby się nie bronić na wojnie?
                        Przykazanie jest krótkie. Jak wszystkie. I nie podaje wszystkich
                        okoliczności łagodzących.
                        Masz powiedziane, żeby nie zabijać i masz dane to ziarno prawdy w
                        sercu. Sama rozsądzasz czy w danej sytuacji zabijesz czy nie.

                        Nb. nasz duszpasterz - Powstaniec - opowiadał nie raz, jak celował
                        do Niemców. Pamięta ich twarze. Nigdy nie trafił. Po wojnie okazało
                        się, że ma wadę wzroku i dziękował za nią Bogu, że jednak nie
                        zabił...
                        • verdana Re: wojna sprawiedliwa 07.11.09, 10:35
                          A nie, nie...
                          Jesli ja mam sama rozsadzać i oceniać, czego będe przestrzegac i jak
                          rozumiec przykazanie, to wszystkie wczesniejsze wywody tracą sens.
                          Jesli wskazowka moralną ma być nie decyzja jednostki, ani nie
                          spoleczne , zmieniające się obyczaje - to "Nie zabijaj" znaczy "nie
                          zabijaj". Kropka.
                          Ty zas wchodzisz tu już w kwestie wlasnej decyzji, wahań moralnych,
                          nakazów narzuconych przez spoleczeństwo - czyli w gruncie rzeczy w
                          sferę, gdzie nie ma zadnych niewzruszonych zasad, a to, co nakazane
                          przez Boga jest przefiltrowane przez to, czego ludzie oczekują.
                          O tym własnie piszę - ze wcale nie jest tak, ze społeczenstwa
                          opieraja się na po prostu na nakazach waiary - dostosowuja nakazy
                          wiary do warunkow, obyczajów itd.
                          • atama Re: wojna sprawiedliwa 07.11.09, 10:41
                            Co rozumiesz przez nakazy wiary?

                            > O tym własnie piszę - ze wcale nie jest tak, ze społeczenstwa
                            > opieraja się na po prostu na nakazach waiary - dostosowuja nakazy
                            > wiary do warunkow, obyczajów itd.

                            Ja twierdzę, że opierają się na pierwotnym prawie naturalnym. Na tym
                            właśnie prasumieniu - danym każdemu przez Boga.
                            • verdana Re: wojna sprawiedliwa 07.11.09, 10:54
                              ikt nigdy nie stwierdził prasumienia, czego pewnym dowodem jest to,
                              ze róznorodne spoleczenstwa opieraja się na zupelnie innych
                              zasadach, uznanych za "naturalne".
                              jedyna zasadą, akceptowaną przez praktycznie wszystkie znane
                              spoleczeństwa jest zakaz kazirodztwa - przy czym definicja
                              kazirodztwa już bywa bardzo różna.
                  • sunday Re: wojna sprawiedliwa 09.11.09, 09:53
                    > Cokolwiek by nie mowic, nawet najsprawiedliwsza wojna polega na
                    > zabijaniu. Przykazanie brzmi "Nie zabijaj"

                    No, jak się już kłócić o słowa, to przykazanie - wbrew powszechnemu tłumaczeniu
                    - brzmi raczej: "nie morduj".
    • sulla Re: Jeżeli Boga nie ma, to wszystko wolno.... 07.11.09, 09:27
      Ja bym powiedziała tak - jeżeli nie ma jakiegoś niepodważalnego aksjomatu, to
      wszystko wolno. Jeżeli nie zgadzamy się wszyscy bez wyjątku na to, ze zabijać
      nie wolno, to się nawzajem powyrzynamy. Jeżeli absolutnie wszystko jest
      relatywne, to nie jest możliwy jakikolwiek rozwój.
      Osobiście jestem zdania, że to, co jest nam w większości wspólne, ta "intuicyjna
      moralność" - że nie wolno krzywdzić drugiego człowieka - to jest właśnie od
      Boga. Biologicznie jesteśmy uwarunkowani na rozprzestrzenianie swoich genów i
      przetrwanie bez względu na wszystko. Ale jest jeszcze w nas coś, co się temu
      biologicznemu uwarunkowaniu sprzeciwia - nie wszystko nam wolno w imię przetrwania.

      Tak długo, jak długo wszyscy zasadę niekrzywdzenia drugiego człowieka uważamy za
      niepodważalną, tak długo nie ma dla mnie znaczenia, czy ktoś się zgadza ze mną,
      ze to jest zasada od Boga - byleby uznał, że nie można jej podważać w żaden
      sposób. Problem w tym, ze wszyscy ją podważamy swoimi czynami, i to nawet wierzący.
      • maika7 Re: Jeżeli Boga nie ma, to wszystko wolno.... 07.11.09, 10:04
        > Biologicznie jesteśmy uwarunkowani na rozprzestrzenianie swoich
        genów i
        > przetrwanie bez względu na wszystko. Ale jest jeszcze w nas coś,
        co się temu
        > biologicznemu uwarunkowaniu sprzeciwia - nie wszystko nam wolno w
        imię przetrwa
        > nia.

        Sulla, co w praktyce oznacza "uwarunkowanie na rozprzestrzenianie
        swoich genów bez względu na wszystko"?

        Pytam, bo według mnie w odpowiedzi na to pytanie tkwi również
        odpowiedź na to, że rozprzestrzenianie swoich genów rodzi zachowania
        społeczne. Warunkuje zachowania, które określamy jako moralne lub
        nie.
        • sulla Re: Jeżeli Boga nie ma, to wszystko wolno.... 07.11.09, 10:22
          Owszem, rodzi. Ale mimo to nie dopuszczamy do tego, bu rozprzestrzeniać swoje
          geny za wszelką cenę, np. potępiamy ojca, który zostawia żonę w ciąży żeby
          zapładniać kolejne partnerki i rozprzestrzeniać swoje geny. Nie uważamy za
          moralne, żeby jeden "samiec" pobił innych "samców" by ustanowić swoją wyższość w
          stadzie i miał prawo zapładniać wszystkie samice. Gdzieś tam stawiamy granicę
          temu dążeniu jednostki do tego, by rozprzestrzeniać swoje geny i swoje
          terytorium. Jeśli patrzeć z biologicznego punktu widzenia, słuszne jest wszystko
          to, co zapewnia jednostce przetrwanie, nawet jeśli miałoby to oznaczać zabicie
          innej jednostki. A jednak nie wyznajemy takich zasad.
          • maika7 Re: Jeżeli Boga nie ma, to wszystko wolno.... 07.11.09, 11:42
            Sulla, nie wiem czy dobrze rozumiem, co według Ciebie
            oznacza "rozprzestrzenianie genów za wszelka cenę".

            Biologicznie uwarunkowani jesteśmy NIE na "roprzestrzenianie genów",
            TYLKO NA przetrwanie gatunku. Nie wystarczy "siać geny gdzie
            popadnie". żeby moje/Twoje/kogoś geny prztrwały musimy zapewnić
            opiekę tym genom (opakowanym w ciała naszych dzieci, bliskich czy
            dalszych krewnych) żeby mogły się dalej rozprzestrzeniać. Czyli
            musimy zapewnić opiekę do czasu, kiedy przekazane geny będą mogły
            się dalej propagować. Mówiąc "po ludzku" musimy zapewnić naszym
            dzieciom opiekę do czasu, kiedy same wejdą w czas rozrodczy i będą
            mieć swoje dzieci. Ułatwimy także rozprzestrzenianie się swoim
            genom, jeśli zadbamy o ... wnuki itd...
            To oznacza "rozprzestrzenianie się genów" - warunkuje zachowania
            społeczne, tworzenie silnych więzi między bliskimi, spokrewnionymi
            (raczej "spoGENOWIONYMI") osobami.

            Pan, który zostawia bez opieki swoją partnerkę w ciąży OBNIŻA szanse
            swojego dziecka na rozwój i dorośnięcie do PRZEKAZANIA genów
            ojca. "Samiec" ludzki nie może mieć stada "samic" z punktu widzenia
            BIOLOGICZNEGO (tylko wyjątkowo może), bo czas opieki nad dzieckiem
            trwa kilkanaście lat. A jak wcześniej napisałam nie o samo
            zapłodnienie idzie w grze ewolucyjnej. Chodzi o przekazanie genów
            następnym pokoleniom. A jest to możliwe wyłącznie, gdy poczętemu
            dziecku zapewni się warunki do DOJRZAŁOŚCI.

            Zabijanie - przyzwolenie na nie, w efekcie też obniża szanse
            przetrwania (jeśli mi wolno zabijać, to znaczy, że mnie można
            bezkarnie zabić = znikniemy z powierzchni Ziemi, nie prztrwamy).
            Zakaz zabijania MUSIAŁ się wykształcić na gruncie czystej biologii.
            Jest on zresztą powszechny (z wyjątkami oczywiście) w świecie
            zwierząt. A szczególnie wśród tych zwierzat, gdzie mamy do czynienia
            z opieką nad potomstwem.

            smile
            M.
            • sulla Re: Jeżeli Boga nie ma, to wszystko wolno.... 07.11.09, 12:48
              No cóż, nie sposób się nie zgodzić. Skoro tak, czy jest to powód do
              stwierdzenia, że moralność/dobro nie istnieje? Istniej tylko biologiczne
              uwarunkowanie? A zatem rzeczywiście - wolno robić wszystko? Czy w takim razie
              pan, który uwięziłby swoją żonę (celowo mówię żonę, nie córkę, żeby biologicznej
              przeszkody nie było) w piwnicy, trzyma ja tam przez całe życie by rodziła mu
              dzieci, a następnie zapewnia tym dzieciom byt i przetrwanie, może być osądzony
              jako niemoralny? Rozprzestrzenił geny i zapewnił przetrwanie skutecznie. Co w
              tym złego? Lub czy możemy się sprzeciwiać wydawaniu za mąż 15 latki całkowicie
              wbrew jej woli, bo jest zdolna biologicznie do rodzenia dzieci?

              Nie jestem w stanie naukowo tego udowodnić, ale jestem przekonana, ze jest jakiś
              powód, dla którego coś nam się wydaje "dobre" lub "złe". I nie zawsze jest to
              powiązane tylko z zapewnieniem przetrwania gatunku. Chociażby sam fakt, ze w
              ogóle się nad tym zastanawiamy i rozmawiamy tutaj, jest dla mnie dowodem na to,
              że jest w nas pierwiastek duchowy, którego celem nie jest tylko i wyłącznie
              prokreacja.
              • maika7 Re: Jeżeli Boga nie ma, to wszystko wolno.... 07.11.09, 13:47
                > Skoro tak, czy jest to powód do stwierdzenia, że moralność/dobro
                nie istnieje?

                Nie. Przecież istnieje smile

                > Istnieje tylko biologiczne uwarunkowanie?

                Tu dotykamy już spraw światopoglądu. Według mnie nie rozstrzygniemy
                czy istnieje tylko biologiczne uwarunkowanie. Według wierzących -
                nie. Według ateistów tak. Ale to niewiele zmienia. Chyba.


                > A zatem rzeczywiście - wolno robić wszystko?

                Ależ skąd. Właśnie o tym piszę, że nie wolno. Jesteśmy istotami
                SPOŁECZNYMI - rozwijamy się tylko w interakcjach w innymi członkami
                społeczności i musieliśmy wypracować wspólne kodeksy zachowań. Zwróć
                uwagę, jak czasem odmmienne w zależności od czasów/grupy
                społecznej/kręgu kulturowego.

                > Czy w takim razie pan, który uwięziłby swoją żonę (celowo mówię
                > żonę, nie córkę, żeby biologicznej przeszkody nie było)
                > w piwnicy, trzyma ja tam przez całe życie by rodziła mu dzieci,
                > a następnie zapewnia tym dzieciom byt i przetrwanie, może być
                > osądzony jako niemoralny?

                Dziecko rozwija się prawidłowo (= ma największe szanse dorośnięcia i
                ZNALEZIENIA partnera) tylko w kontakcie z innymi członkami grupy
                społecznej. Sytuacja, jaką przytaczasz jest skazana na
                niepowodzenie (= nieakceptowana społecznie = miemoralna). Pan nie
                zapewnił skutecznego rozprzestrzenienia genów. Dzieci izolowane będą
                niedostosowane do życia w społeczeństwie.

                >Lub czy możemy się sprzeciwiać wydawaniu za mąż 15 latki
                > całkowicie wbrew jej woli, bo jest zdolna biologicznie do rodzenia
                dzieci?

                My, w naszej kulturze możemy i oceniamy to jako zło. Ale w dużej
                części świata takie czyny są moralnie dopuszczalne i społecznie
                akceptowane.

                > Nie jestem w stanie naukowo tego udowodnić, ale jestem
                > przekonana, ze jest jakiś powód, dla którego coś
                > nam się wydaje "dobre" lub "złe". I nie zawsze jest
                > to powiązane tylko z zapewnieniem przetrwania gatunku.
                > Chociażby sam fakt, że w ogóle się nad tym zastanawiamy
                > i rozmawiamy tutaj, jest dla mnie dowodem na to,
                > że jest w nas pierwiastek duchowy, którego celem nie jest
                > tylko i wyłącznie prokreacja.

                smile Sulla nie przeciwstawiajmy naszej biologicznej natury jakiejś
                innej. Myślę, że składnikiem naszej, ludzkiej biologicznej natury
                jest to, co Ty nazywasz "pierwiastkiem duchowym". Biblijny
                przekaz "idźcie i rozmnażajcie się" jest dość jednoznaczny
                biologicznie. I jak się pozastanawić tak solidnie, to zawsze się
                dojdzie do tej prokreacji wink Jak nie własnej, to "spogenowionych" -
                czyli też własnej wink
                • sulla Re: Jeżeli Boga nie ma, to wszystko wolno.... 07.11.09, 14:54
                  "Dzieci izolowane będą niedostosowane do życia w społeczeństwie."

                  To jasne, ja jednak zakładałam, że pan nie izoluje dzieci, tylko zonę. Dzieci
                  normalnie chodzą do szkoły, wracają do domu - tylko ta żona z domy wyjść nie
                  może. No ale bez wdawania się w szczegóły wink

                  "Sulla nie przeciwstawiajmy naszej biologicznej natury jakiejś
                  > innej. Myślę, że składnikiem naszej, ludzkiej biologicznej natury
                  > jest to, co Ty nazywasz "pierwiastkiem duchowym". "

                  Ja nie przeciwstawiam w żadnym wypadku, ja po prostu uważam, że obie te "natury"
                  są obecne smile Czyli że na dwoje babka wróżyła - albo jesteśmy dwojakiej natury,
                  albo jednorodnej, co jednakże na nasze kontakty społeczne nie mui mieć wpływu.

                  "I jak się pozastanawić tak solidnie, to zawsze się
                  > dojdzie do tej prokreacji wink Jak nie własnej, to "spogenowionych" -
                  > czyli też własnej wink "

                  Hm, a jak w takim razie ma się do prokreacji wiara? Czy potrzeba poszukiwania
                  jakiegoś "bytu ponad nami" też jest uwarunkowana prokreacją? Lub np. tworzenie
                  sztuki? Czy potrzeba wiedzy? Tak się zastanawiam na głos.

                  Nie wiem, bo nigdy tego tematu nie zgłębiałam.
                  • maika7 Re: Jeżeli Boga nie ma, to wszystko wolno.... 07.11.09, 20:56
                    sulla napisała:

                    > To jasne, ja jednak zakładałam, że pan nie izoluje dzieci, tylko
                    zonę. Dzieci
                    > normalnie chodzą do szkoły, wracają do domu - tylko ta żona z domy
                    wyjść nie
                    > może. No ale bez wdawania się w szczegóły wink

                    smile) eee.. no zdrowa zona (w sensie psychicznym i fizycznym)
                    warunkuje lepsze warunki początkowe dla rozwoju zygoty w zdrowe
                    dzieci.. smile)) Inwestujac w żonę inwestujesz w potomstwo smile)

                    > Ja nie przeciwstawiam w żadnym wypadku, ja po prostu uważam, że
                    obie te "natury"
                    > są obecne smile Czyli że na dwoje babka wróżyła - albo jesteśmy
                    dwojakiej natury,
                    > albo jednorodnej, co jednakże na nasze kontakty społeczne nie mui
                    mieć wpływu.

                    Jednorodnej smile duchowość jako wynik biologicznosci lub eee...
                    odwrotnie (w zaleznosci od światopoglądu).

                    > Hm, a jak w takim razie ma się do prokreacji wiara?

                    Oj, kluczowo smile Idzcie i rozmnażajcie się - nakaz Najwyższego.

                    > Czy potrzeba poszukiwania
                    > jakiegoś "bytu ponad nami" też jest uwarunkowana prokreacją?

                    Tak - poszkiwanie (i odnalezienie się w jakiejś idei) łączy ludzi.
                    Ludziom współdziałajacym, osadzonym w społeczności jest
                    bezpieczniej. Jak bezpieczniej to łatwiej podejmują decyzję o
                    rozmnażaniu (lub jeśli robią to bez decyzji to ich potomnstwo ma
                    większe szanse przezycia i lepszego rozwoju od dzieci rozwijających
                    się w środowisku, w którym brak poczucia bezpieczeństwa.

                    > Lub np. tworzenie sztuki?

                    A to już rynek (dobór płciowy). Masz szanse być wybranym, jesli
                    zwrócisz na siebie czyms uwagę wink Sztuka jest w "płciowej cenie".
                    Artyści zazwyczaj nie narzekają na brak partnerów smile

                    > Czy potrzeba wiedzy? Tak się zastanawiam na głos.

                    Wiedza (wykształcenie?) daje prestiz społeczny czyli zwiększa (jak
                    sztuka) naszą "wartośc" na "rynku" doboru płciowego. Lub - wiedza (=
                    mądrośc życiowa) - działa dokładnie tak samo - zyskujesz szacunek -
                    zyskujesz większe szanse na wybór. Wyróżniasz się pozytywnie smile
                    • isma Re: Jeżeli Boga nie ma, to wszystko wolno.... 07.11.09, 21:56
                      maika7 napisała:


                      > A to już rynek (dobór płciowy). Masz szanse być wybranym, jesli
                      > zwrócisz na siebie czyms uwagę wink Sztuka jest w "płciowej cenie".
                      > Artyści zazwyczaj nie narzekają na brak partnerów smile
                      >

                      A - nie. Zapominasz o tym, ze artysci przez wiele ladnych wiekow byli raczej
                      anonimowi. Nie tylko ci skrobiacy cos tam w grotach, ale takze, powiedzmy,
                      sredniowieczni. Takze artysci zakonni zdobiacy zamkniete klasztory - ci z cala
                      pewnoscia nie liczyli na zwiekszenie swojej atrakcyjnosci u plci przeciwnej
                      wink)). A i kucie misternych ornamentow na kamieniach katedry w zaden sposob nie
                      moglo zwrocic na nikogo niczyjej uwagi wink)).
                      Dalej - pojecie wlasnosci intelektualnej przez wiele wiekow praktycznie nie
                      istnialo. Kompozytor nie byl wlascicielem swojego utworu (juz predzej byl on
                      "wlasnoscia" najbieglejszych wykonawcow), sam utwor wielokrotnie transponowano,
                      modyfikowano, adaptowano.

                      • maika7 Re: Jeżeli Boga nie ma, to wszystko wolno.... 07.11.09, 22:49
                        isma napisała:

                        > A - nie. Zapominasz o tym, ze artysci przez wiele ladnych wiekow
                        byli raczej
                        > anonimowi. Nie tylko ci skrobiacy cos tam w grotach, ale takze,
                        powiedzmy,
                        > sredniowieczni. Takze artysci zakonni zdobiacy zamkniete
                        klasztory - ci z cala
                        > pewnoscia nie liczyli na zwiekszenie swojej atrakcyjnosci u plci
                        przeciwnej
                        > wink)).

                        smile) nie, no myślisz, że Ci jaskiniowi artyści byli w swojej grupie
                        anonimowi? Ze jak jeden potrafił ładniej ozdobić rękojeść pałki na
                        mamuta (czy czego tam..) to nie zwracał tym uwagi? Artyści zamknięci
                        w mnisich celach to inna para kaloszy.

                        > A i kucie misternych ornamentow na kamieniach katedry w zaden
                        sposob nie
                        > moglo zwrocic na nikogo niczyjej uwagi wink)).

                        ??? bo ???

                        > Dalej - pojecie wlasnosci intelektualnej przez wiele wiekow
                        praktycznie nie
                        > istnialo. Kompozytor nie byl wlascicielem swojego utworu (juz
                        predzej byl on
                        > "wlasnoscia" najbieglejszych wykonawcow), sam utwor wielokrotnie
                        transponowano,
                        > modyfikowano, adaptowano.

                        Aj tam zaraz własność intelektualna. Wystarczy nimb twórcy. I
                        wystarczy że moją kołysankę śpiewają w okolicy, że moją kolędę w
                        świątyni, moją pieśń pod oknem jakiejś panny. Ba, czasem wystarczy,
                        ze mam po prostu wyróżniający się pozytywnie głos. Albo, że moja gra
                        na czymś tam ściąga uwagę itd... Biorę do ręki koński włos, naciagam
                        na dyni i brzdąkam, a inni tylko jedzą dynie i nie wyrywają koniom
                        włosów z ogona.... wink


                        • isma Re: Jeżeli Boga nie ma, to wszystko wolno.... 07.11.09, 23:03
                          A skad. Przeciez ozdobienie palki sie nijak nie przekladalo na umiejetnosc
                          zaciukania powyzsza mamuta, a tym samym na atrakcyjnosc u plci przeciwnej, ktora
                          powinna byla wybierac sobie wszak najskuteczniejszego opiekuna dla progenitury.
                          No chyba ze mialaby wybierac sobie najbardziej wrazliwego i uduchowionego, ale
                          wtedy pytanie - z jakich przyczyn? Dlaczego akurat te cechy mialyby byc
                          wazniejsze od innych, daleko bardziej doraznie uzytecznych?
                          • maika7 Re: Jeżeli Boga nie ma, to wszystko wolno.... 08.11.09, 08:55
                            isma napisała:

                            > A skad. Przeciez ozdobienie palki sie nijak nie przekladalo na
                            umiejetnosc
                            > zaciukania powyzsza mamuta, a tym samym na atrakcyjnosc u plci
                            przeciwnej, ktora
                            > powinna byla wybierac sobie wszak najskuteczniejszego opiekuna dla
                            progenitury.
                            >
                            > No chyba ze mialaby wybierac sobie najbardziej wrazliwego i
                            uduchowionego, ale
                            > wtedy pytanie - z jakich przyczyn? Dlaczego akurat te cechy
                            mialyby byc
                            > wazniejsze od innych, daleko bardziej doraznie uzytecznych?

                            A tego, czy się przekładało, czy nie, nie wiemy. Możemy założyć, ze
                            na mamuty nie chadzało się w samotności. Grupa zabiła, grupa miała.
                            Poza tym ewolucja człowieka nie "promowała" modelu "samiec + stado
                            pań". Więc nie tylko rzeźba układu mięśniowego była kluczowa. Duża
                            role musiały odgrywac i inne cechy (inteligencja? umiejętnośc
                            współdziałania w grupie? komunikatywność? spryt? empatia?)

                            Skoro po polowaniu ktos miał jeszcze ochote na wycinanki w drewnie
                            albo smarowanie po scianach, zamiast odsypiać i sie regenerować, to
                            jakby nie było, uwage przykuwał. Może nasze przodkinie wybierały nie
                            tylko mieśniaków?? Mam taką nadzieję wink
                            • nati1011 Re: Jeżeli Boga nie ma, to wszystko wolno.... 08.11.09, 09:33
                              Może nasze przodkinie wybierały nie
                              > tylko mieśniaków?? Mam taką nadzieję wink

                              Ale wybór poety czy innego artysty nawet dziś jest niezbyt rozsądny.
                              Mąż musi zapewnić utrzymanie rodziny - minimum dach nad głową i
                              jedzenie. Na kolacje to dzieci muszą coś zjeść, a nie wysłuchać
                              wiersza wink
                              • verdana Re: Jeżeli Boga nie ma, to wszystko wolno.... 08.11.09, 09:45
                                To nie jest do konca tak. W rodzinach żydowskich przez cale wieki
                                najbardziej w "cenie" byli uzdolnieni mlodziency, studiujacy Talmud
                                i czesto nie zarabiajacy ani groza. Aby mogli dokonczyc nauki młoda
                                pare zwyczajowo przez pierwsze parę lat utrzymywali rodzice zony. A
                                potem - potem czesto uczony mąż kiwał się nad Talmudem, a zarabiała
                                zona.
                                Inteligencja męzczyzny byla w wyższej cenie, niz umiejetność
                                zarabiania.
                                • isma Re: Jeżeli Boga nie ma, to wszystko wolno.... 08.11.09, 12:05
                                  A wiesz, ze jeszcze wczoraj pomyslalam o tym przykladzie wink))?
                                  No, ale wlasnie. On sie kiwal nad Talmudem, a nie nad rachunkiem rozniczkowym.
                                  Czyli - wlasnie sluzba Bogu stanowila wyjatek od doboru wedle czysto
                                  biologicznych kalkulacji "przetrwania gatunku".
                                  • verdana Re: Jeżeli Boga nie ma, to wszystko wolno.... 08.11.09, 13:02
                                    W czasach nowoczesniejszych i rodzinach mniej ortodoksyjnych i
                                    uczenie w innych dziedzinach byli w cenie.
                                    • isma Re: Jeżeli Boga nie ma, to wszystko wolno.... 08.11.09, 13:07
                                      Bo w czasach nowozytnych inteligencja zaczela byc wprost wymienialna na gotowke.
                                      • verdana Re: Jeżeli Boga nie ma, to wszystko wolno.... 08.11.09, 13:55
                                        Obawiam się, ze jednak nie... W kazdym razie w pamiętnikach, jakie
                                        czytalam, mąż grał, studiował filozofow, korespondował z najtęższymi
                                        umyslami Europy, a żona prowadziła sklepiksmile
                              • maika7 Re: Jeżeli Boga nie ma, to wszystko wolno.... 08.11.09, 10:35
                                nati1011 napisała:

                                > Ale wybór poety czy innego artysty nawet dziś jest niezbyt
                                rozsądny.
                                > Mąż musi zapewnić utrzymanie rodziny - minimum dach nad głową i
                                > jedzenie. Na kolacje to dzieci muszą coś zjeść, a nie wysłuchać
                                > wiersza wink


                                eh... dzisiaj, to już biologia niewiele może (może czasem i dobrze)

                                A co do wierszy i kolacji - powiedz to licznym fankom byle jakiej
                                grupy z gitarą sad
                                • isma Re: Jeżeli Boga nie ma, to wszystko wolno.... 08.11.09, 12:07
                                  No, ale wlasnie nieprzypadkowo "fanki" wystepuja glownie w tej grupie wiekowej,
                                  kiedy jeszcze nie zaklada sie rodziny. Na ogol wraz z dojrzaloscia do malzensta
                                  i rodzicielstwa choroba mija wink)). Co oczywiscie nie znaczy, ze mija inklinacja
                                  do uduchowionych wink)), niemniej jej symptomy sa juz zupelnie inne.
                                • sulla Re: Jeżeli Boga nie ma, to wszystko wolno.... 08.11.09, 13:14
                                  Ja tam szczerze wątpię, czy Diogenes Cynik mógł liczyć na rzesze chętnych samic,
                                  albo że Demokryt rozmyślał o atomach po to, żeby być bardziej atrakcyjny
                                  seksualnie. Lub że eremici wychodzili na pustynię, żeby tam rozprzestrzeniać swe
                                  geny w samotności wink Że już nie wspomnę o Kancie, który wstręt odczuwał na myśl
                                  o pozbyciu się wydzieliny swego ciała, w tym spermy, a mimo to filozofował
                                  zapamiętale. Znam tez kilka pań profesorek, które świadomie zrezygnowały z
                                  zakładania rodziny, bo robiły kariery naukowe. Hildegarda z Bingen tez chyba nie
                                  po to tworzyła muzykę, żeby większą ilość samców zwabić. Ta koncepcja, że
                                  absolutnie wszystko co robimy robimy tylko po to, żeby ktoś z nami chciał
                                  uprawiać seks, jest jednak naciągana.

                                  Ale mogłabym się zgodzić z teorią, że człowiek dąży do objaśnienia i oswojenia
                                  świata i samego siebie po to, żeby w takim bezpiecznym i objaśnionym świecie
                                  łatwiej się było rozmnażać.

                                  Więc byłoby tak, że aby człowiek był sprawna maszynką do rozmnażania, musi
                                  tworzyć sobie iluzję, że jest czymś więcej niż tylko sprawna maszynką do
                                  rozmnażania. Trochę to dla mnie przewrotne, no ale nie nieprawdopodobne.

                                  Tu mi się nasuwa jeszcze inna konkluzja. Czy skoro człowiek z natury uważa za
                                  moralne to, co służy prokreacji, a za niemoralne to, co prokreacji szkodzi, czy
                                  słusznym jest twierdzenie, że niechęć do homoseksualizmu jest tworem kulturowym
                                  i religijnym? W końcu byłaby to uzasadniona biologicznie niechęć do stosunków,
                                  które nie prowadzą do prokreacji.
    • mamalgosia ciekawe 07.11.09, 16:58
      co byś zmieniła w swoim życiu, gdybyś nagle dowiedziała się, że Boga
      nie ma?
      • tolka11 Re: ciekawe 07.11.09, 20:21
        To Edelmana. Cały czas o tym myślę.
        "Człowiekowi udało się opanować ziemię, bo potrafił zwalczyć,
        zniszczyć wszystko, co stało mu na drodze. (...)Cywilizacja i
        kultura nałozyły na człowieka ograniczenia, pomogły powściągnąć tę
        skłonność.
        Ninawiść jest łatwa. Milość wymaga wysiłku i poświęcenia.(...)
        Musimy uczyć w szkołach, przedszkolach, na uniwersytetach, że zł,o
        jest złem, że nienawiść jest złem i że miłość jest obowiązkiem."

        Słowa człowieka niewierzącego, człowieka, który był pewien, że
        bliscy i inni odeszli w nicość. Dla niego Boga nie było. Wyparł
        Pismo św i wiarę z przestrzeni publicznej. A jednk widać, czytając
        jego słowa, ze mając inne fundamenty niż wiara - nie wszystko wolno.
        • tolka11 Re: ciekawe 07.11.09, 20:27
          Historycznie: każda ze znanych nam cywilizacji opierała się na
          politeizmie lub monoteizmie. Co to zmienia? Cywilizacje
          monoteistyczne, wręcz chrześcijańskie w imię Boże niosły nienawiść,
          mord, gwałt.
          Tu się z Edelmanem zgadzam: musimy uczyć i wymagać.
          • wiesia140 Re: ciekawe 07.11.09, 21:12
            Te religie w swoich założeniach , nie byłe złe, niestety ludzie pragnący
            władzy wykorzystali ten płaszczyk dla zaspokojenia swoich prywatnych
            żądz, ale to nie znaczy , że te religie są z natury złe. Teraz do tego
            wykorzystuje się ekonomie,,czy według ciebie wszystko jest w niej złe?
            Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni jesteście, a ja was pokrzepię"
            www.jezuufamtobie.pl
            • sulla Re: ciekawe 08.11.09, 13:17
              No chyba właśnie o tym jest mowa, że nie smile że źródło moralności lub jej braku
              tkwi w człowieku, a nie w religii, którą on wyznaje.

              Mój ulubiony przykład to nóż - nóż jest tylko narzędziem, który ludzie
              wykorzystują. Tesli ktoś zabił nożem, winy nie ponosi nóż, tylko człowiek, który
              ten nóż wykorzystał do zabicia.
              • wiesia140 Re: ciekawe 08.11.09, 18:31
                Tak , ale religia daje inspirację do tworzenia właśnie takiej swojej
                moralności.
              • wiesia140 Re: ciekawe 09.11.10, 11:16
                sulla napisała:

                > No chyba właśnie o tym jest mowa, że nie smile że źródło moralności lub jej braku
                > tkwi w człowieku, a nie w religii, którą on wyznaje.
                >
                > Mój ulubiony przykład to nóż - nóż jest tylko narzędziem, który ludzie
                > wykorzystują. Tesli ktoś zabił nożem, winy nie ponosi nóż, tylko człowiek, któr
                > y
                > ten nóż wykorzystał do zabicia.
                >
                >
                >

                otóż to mam nowy materiał do przemysleń
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka