Dodaj do ulubionych

dzieci raz jeszcze-msza św.

23.04.10, 10:20
Moja córka ostatnio powiedziała,że nie idzie z nami do kościoła bo
jej się w kościele nudzi.Nasz ksiądz odprawia mszę 1.30godz.Poza tym
dzieci muszą być super grzeczne!Ostatnio wezwał na rozmowę ciotkę
mojego męża,że jej wnuczka źle się zachowuje.Złe zachowanie polegało
na tym,że nie siedziała bez ruchu i że skubała swój szalik.Mi też
jest ciężko wysiedzieć bez ruchu,więc dziecku akurat się nie dziwię.
Czy Wasze dzieci zawsze chętnie idą z Wami do kościoła?Jak zmienić
jej nastawienie do mszy?Ona bardzo lubi religię,często prosi mnie o
czytanie książek na temat życia Jezusa.Myślę,że gdyby u nas była
msza dla dzieci byłoby inaczej.Gdy były rekolekcje
chodziła,zgłaszała się gdy ksiądz zadawał pytania,brała udział w
konkursie na palmę.W niedzielę są u nas 2 msze,zawsze długo(na
ogłoszeniach drugie kazanie),zawsze bardzo poważnie.No,ale przecież
ja tego nie zmienię.Więc jak ją zachęcić?Nie chcę żeby msza była dla
niej przymusem.
Obserwuj wątek
    • sunday Re: dzieci raz jeszcze-msza św. 23.04.10, 10:33
      Nie macie innego kościoła w pobliżu, takiego z mszą dla dzieci?
      • anik801 Re: dzieci raz jeszcze-msza św. 23.04.10, 10:47
        Mamy 22km.dalej w mieście.W tych kościołach bliżej(na wsiach)nie ma
        mszy dla dzieci niestety.Tylko jest kolejny problem-nasz ksiądz
        bardzo się oburza,gdy ktoś jedzie na mszę św.do innego
        kościoła.Potem jak chcesz np.ochrzcić dziecko to powie żebyś
        ochrzciła tam,gdzie jeździsz na mszę.Powie,że on nie wie czy ty
        uczestniczysz we mszy,bo w kościele cię nie ma(wie dokładnie kto
        jest,a kogo nie ma na mszy).
    • dominikjandomin Re: dzieci raz jeszcze-msza św. 23.04.10, 11:25
      anik801 napisała:

      > Ostatnio wezwał na rozmowę ciotkę
      > mojego męża,że jej wnuczka źle się zachowuje.Złe zachowanie
      polegało
      > na tym,że nie siedziała bez ruchu i że skubała swój szalik.

      A mądrzy (inaczej) teologowie twierdzą, że z faktu, że ksiądz się
      przez cała Mszę gapi na ludzi, są same korzyści.

      Gdyby ksiądz stał na czele ludu przed ołtarzem, nie widziałby
      skubania szalika, nie byłoby problemu.

      A po odmówieniu całego Kanonu nie miałby ochoty na przedłużanie
      ogłoszeń.

      Wniosek: odprawiać mszę "po dawnemu". Wniosek tymczasowy: siadać za
      kolumną.
      • wiesia140 Re: dzieci raz jeszcze-msza św. 23.04.10, 12:19
        Moje dziecko jest chore przewlekle, na mszę chodzi chętnie ze mną, problem
        jest z wysiedzeniem na mszy , ale to jest związane z jego chorobą, a nie z
        formą mszy wychodzimy, stoimy przed kościołem , względnie chodzimy naokoło ,
        kościół ma nagłośnienie zewnętrzne więc problemu nie ma. Efekty już są ,
        wydłuża się czas przebywania wewnątrz kościoła podczas mszy.
    • mary_ann Re: dzieci raz jeszcze-msza św. 23.04.10, 13:49
      No, to rzeczywiście nieciekawie. Dzięki Twojemu postowi podziękowałam kolejny
      raz Bogu za ten przynajmniej korzystny aspekt życia w dużym mieście, gdzie
      kościołów do wyboru, do koloru...

      Jest, jak jest. Podsumujmy możliwości działania:

      - rozmowa z księdzem, mająca na celu zachęcenie go do zorganizowania Mszy dla
      dzieci lub wprowadzenia zmian w jednej z obecnych Mszy (w niektórych kościołach,
      choć nie wiem, czy w Polsce też, bo widziałam to tylko we Francji i co prawda w
      Polsce, ale na mszy dla wspólnoty francuskojęzycznej u warszawskich jezuitów,
      małe dzieci wychodzą na czas czytań i homilii do innego pomieszczenia, gdzie
      wolontariusz(ka) animator(ka) czyta im to samo w wersji uproszczonej, a potem
      jest dla nich mała katecheza i np. rysowanie "na temat", po czym wracają do
      rodziców na liturgię Eucharystii) - rozumiem, że skuteczność mało realna;
      - jw, ale po zebraniu masy krytycznej rodzin z małymi dziećmi, tj delegacjismile;
      - jeśli rodzin podobnie zmęczonych sytuacją (ale i niestrachliwych) jest więcej,
      w przypadku odmowy ze strony księdza - skierowanie prośby w sprawie organizacji
      Mszy dla dzieci do biskupa (w pojedynkę zdecydowanie odradzamsmile;
      - powtórne rozważenie korzyści i strat - nie mam pojęcia, jak dolegliwy jest dla
      Was dojazd do kościoła z bardziej sensowną dla dziecka Mszą. Pogróżka dotycząca
      odmowy Chrztu wydaje mi się blefem (chrzty to jedno ze źródeł dochodów
      parafii...), ale nawet jeśli, to chrzest ma miejsce stosunkowo rzadko i lepiej
      dojechać raz na uroczystość, niż męczyć się co tydzień i ryzykować, że dziecko
      zniechęci się do Kościoła. Ale oczywiście nie znam wszystkich "składowych" decyzji.

      A Twoja córka jest normalna, dzieci są różne, moja starsza była od czwartego
      roku życia zasłuchana i skupiona (taki model), a młodsza, poddana dokładnie temu
      samemu wychowaniu, liczy belki w stropie, zaplata warkoczyki w szaliku i co
      chwilę pyta "długo jeszczeeee???"smile)
      • twoj_aniol_stroz Re: dzieci raz jeszcze-msza św. 23.04.10, 14:35
        > A Twoja córka jest normalna, dzieci są różne, moja starsza była od czwartego
        > roku życia zasłuchana i skupiona (taki model), a młodsza, poddana dokładnie temu
        > samemu wychowaniu, liczy belki w stropie, zaplata warkoczyki w szaliku i co
        > chwilę pyta "długo jeszczeeee???"smile)
        I odbywa sie to na pewno teatralnym szeptem wink U nas tez tak jest. Córka znosiła
        i znosi Msze bez problemu natomiast syn po pierwszych 10 minutach stwierdza:
        "mama, siusiu mi się chce", potem jest kolejne 15 minut względnego spokoju, a
        potem następuje kolejna porcja zwierzeń typu :"spać mi się chce, pić mi się
        chce, głodny jestem" itp, itd Przy czym te wszystkie zażalenia nie są absolutnie
        zależne od wcześniejszych odwiedzin w toalecie, ilości zjedzonego i wypitego
        posiłku i napoju, wyspania bądź zmęczenia wink
        Jako metodę na nudę dziecięcą ktoś kiedyś pisał o mamie, która "bawiła" się z
        dzieckiem w ten sposób, że dzieć sumował numery psalmów. Jakoś mnie nie
        przekonuje ta metoda na spędzanie czasu na Mszy Św ale z pewnością pomaga
        rozwijać zdolności matematyczne dziecka wink i z całą pewnością zapewnia spokój u
        dziecka.
        • kocianna Re: dzieci raz jeszcze-msza św. 27.04.10, 07:20
          Delegacja do proboszcza/list z prośbą do biskupa wydaje mi się rozsądnym pomysłem.
          Jeśli nie zadziała, to bez wahania zmieniłabym kościół.
          Jestem absolutnie szczęśliwa, że w "moim" kościele księża są wyrozumiali dla
          dzieci (a i dla dorosłych też), i nie wiem, co bym robiła, gdyby tak nie było -
          do innego najbliższego mam 600 km...
          • anik801 Re: dzieci raz jeszcze-msza św. 27.04.10, 11:51
            Skargi nic nie pomogą,było ich już wiele.
            • dominikjandomin Re: dzieci raz jeszcze-msza św. 27.04.10, 20:13
              anik801 napisała:

              > Skargi nic nie pomogą,było ich już wiele.

              Jakiej wielkości jest wasza parafia? Ile jest dzieci? Ilu jest
              kapłanów?

              Bo w małych wiejskich parafiach, robić msze dla 5 dzieci... przy
              jednym kapłanie, to byłoby wręcz głupotą.

              No i do mszy dzieciowej trzeba mieć kapłanów, którzy potrafią je
              odprawiać, nie infantylizując. Aby się nie okazało, ze wprowadzenie
              mszy dziecinnej jest lekarstwem porównywalnym do leczenia gorączki
              cyjankiem...
              • anik801 Re: dzieci raz jeszcze-msza św. 27.04.10, 20:51
                Kapłan jeden.Parafia spora i dzieci sporo.Nasz ksiądz nie zrobi
                dodatkowej mszy.Mamy w niedzielę dwie-jedną na 9.00,a drugą na 12.00
                i na tym koniec.
                • ese1 Re: dzieci raz jeszcze-msza św. 27.04.10, 21:55
                  wydaje mi sie ze bez inicjatywy rodzicow ciezko bedzie
                  i to troche smutne, bo wymagac od dzieci sluchania w skupieniu i ciszy przez 1.5
                  godziny tego, co czasami nam samym doroslym pojac jest trudno... to nie tylko
                  poswiecenie, ale tez droga ktora moim zdaniem do niczego nie prowadzi
                  podam przyklad mszy dla dzieci u nas, nie to zebym sie chwalila, ale jest
                  katecheta, dzieci zbieraja sie w salce katechetycznej. Na poczatek krotka
                  modlitwa i czytanie ewangelii na dzien z przedstawianiem jej obrazowo przez
                  dzieci- w niedziele dobrego Pasterza dzieci ukladaly z szarf i klockow zagrode,
                  pozniej stawialy owieczki, potem droga owieczek i jedna zagubiona owca,
                  poszukiwania... na koniec wyjasnienie sceny w odniesieniu do naszego zycia
                  na koniec modlitwa i procesja ze swieca do duzego Kosciola na msze ogolna - na
                  czesc ofiarowania i Komunii, a zapalona swieca ustawiana jest na oltarzu.
                  Nie musi to podobnie wygladac, ale tez nie potrzeba tu wielkiej organizacji, jak
                  rozmowa krotka z rodzicami i katecheta i dobre checi aby stworzyc cos, co do
                  dzieci przemowi. Moja cora bardzo chetnie chodzi do kosciola.
                • dominikjandomin Re: dzieci raz jeszcze-msza św. 28.04.10, 15:33
                  Dwie msze, czyli i tak już kapłan binuje.

                  I jakie widzisz rozwiązanie: Ma dla garstki dzieci oprawiać TRZECIĄ?
                  Czy cisnąć ludzi na jednej mszy, aby drugą zrobić dziecinną?

                  Pomyślałbym szerzej - i nie szedł na skargę do biskupa.

                  Raczej modliłbym się o wikarego.
            • mary_ann Re: dzieci raz jeszcze-msza św. 27.04.10, 22:32
              anik801 napisała:

              > Skargi nic nie pomogą,było ich już wiele.

              U biskupa też?
              Jeśli tak, to zdecydowanie jeździłabym gdzie indziej. Korzyść jedna - oczywista
              (dla dziecka i Was), druga - uruchomienie zdrowego mechanizmu regulacyjnego:
              jeśli takich jak Wy będzie więcej, odpływ wiernych zmusi z czasem proboszcza do
              zmiany sposobu działania parafii (innymi słowy - przypomni mu zapomniane być
              może nieco znaczenie słowa "POSŁUGA kapłańskasmile Jestem podwójnie za takim
              rozwiązaniem.
              • anik801 Re: dzieci raz jeszcze-msza św. 28.04.10, 17:17
                Dziecie nie jest garstka.Parafia obejmuje 2 szkoły podstawowe(+2
                przedszkola)oraz dzieci które siedzą z rodzicami w domu(a do
                kościoła chodzą).Jak tylko ktoś wyślę list do biskupa to zaraz jest
                o tym na kazaniuwinkDużo by pisać o naszym księdzu-jego dziwne pomysły
                nie znają granic.Ostatnio zakazał ludziom wyprowadzać w niedziele
                krowy na łąkę.Bardzo podporządkował sobie wszystkich,ludzie się go
                po prostu boją.
                • mary_ann pies pogrzebany:-) 28.04.10, 18:27
                  ludzie się go
                  > po prostu boją.

                  I tu mamy odpowiedź na pytanie, dlaczego jest, jak jest. Póki się będą bać, to
                  będą mogli co najwyżej pożalić się innym na forum. Niestety.
                  • dominikjandomin Re: pies pogrzebany:-) 28.04.10, 22:34
                    mary_ann napisała:

                    > ludzie się go
                    > > po prostu boją.
                    >
                    > I tu mamy odpowiedź na pytanie, dlaczego jest, jak jest.

                    To nie problem. Zawsze ktoś się będzie bał księdza. Problem w tym, że
                    to wielka parafia (tak podano, choć bez liczby dusz żywych), a jeden
                    kapłan. Dwie msze odprawi. A dla dzieci starszych i młodszych, to
                    dwie kolejne by się przydały. KAPŁANA in trzeba.

                    U mnie, na jedną państwową szkołę podstawową, jedno gimnazjum
                    państwowe, analogiczny zestaw katolicko-salezjański (dzieci z całego
                    miasta) i muzyczny (dzieci z całego miasta) i ponad 10 000 dusz jest
                    proboszcz, 3 wikarych i rezydent.

                    Jest komu te msze odprawiać. Choć i tak, w okresach rekolekcyjnych
                    bywa ciężko...

                    A tam - JEDEN ksiądz.

                    Mieszkałem kiedyś w parafii z jednym księdzem i widząc ile miał
                    roboty - współczułem mu.

                    Wiele można chcieć - ale CO ON MA ZROBIĆ?

                    Tutaj czytam: DONIEŚCIE do biskupa! Ale co ten jeden ksiądz ma
                    zrobić? Ile mszy dziennie odprawiać? Ile różnych kazań na dzień
                    wymyślać?
                    • mary_ann Re: pies pogrzebany:-) 30.04.10, 10:25
                      Ale co ten jeden ksiądz ma
                      > zrobić? Ile mszy dziennie odprawiać? Ile różnych kazań na dzień
                      > wymyślać?

                      Dominiku, jakoś nie wywołałeś we mnie ani współczucia, ani przerażeniasmile

                      Po pierwsze - póki co - księży Ci u nas dostatek. Więc może tym lepiej, że
                      biskup dowie się o sytuacji i skieruje jakieś posiłki?

                      Po drugie - trzy msze dziennie (raz w tygodniu)... No zgroza po prostusmile)
                      Wiesz, ile godzin liczy sobie dzień pracy przeciętnego obywatela? Będę złośliwa
                      nieco: niedawno przy okazji dyskusji na temat celibatu przytaczano potężny
                      argument ZA - możliwość całkowitego oddania się pracy kapłańskiej dzięki brakowi
                      innych zobowiązań. No, to proszę mi tu nie jęczećsmile
                      W charakterze ilustracji: w wielkanocnym numerze "Polityki" jest ciekawy artykuł
                      o pastorze ewangelickim Janie Byrcie ze Szczyrku. Jego działalność na rzecz
                      własnej wspólnoty, miasta i szerszej ewangelizacji jest imponująca, mimo (hmm...
                      dzięki temu?smile) że ma żonę i trójkę dzieci. Pouczające.
                      • dominikjandomin Re: pies pogrzebany:-) 30.04.10, 14:04
                        mary_ann napisała:

                        > Ale co ten jeden ksiądz ma
                        > > zrobić? Ile mszy dziennie odprawiać? Ile różnych kazań na dzień
                        > > wymyślać?
                        >
                        > Dominiku, jakoś nie wywołałeś we mnie ani współczucia, ani
                        przerażeniasmile
                        >
                        > Po pierwsze - póki co - księży Ci u nas dostatek. Więc może tym
                        lepiej, że
                        > biskup dowie się o sytuacji i skieruje jakieś posiłki?

                        To proście biskupa o posiłki, a nie skarżcie się na kapłana!

                        I... zapewnijcie utrzymanie w parafii kolejnemu księdzu...


                        > Po drugie - trzy msze dziennie (raz w tygodniu)... No zgroza po
                        prostusmile)
                        > Wiesz, ile godzin liczy sobie dzień pracy przeciętnego obywatela?

                        Wiem. Ale dzień pracy księdza to nie tylko odprawienie mszy.

                        A ogólna norma jest - jedna msza na dzień. JEDNA. Nie TRZY, nie
                        DZIESIĘĆ.
                        • mary_ann Re: pies pogrzebany:-) 30.04.10, 15:45
                          > > Wiesz, ile godzin liczy sobie dzień pracy przeciętnego obywatela?
                          >
                          > Wiem. Ale dzień pracy księdza to nie tylko odprawienie mszy.

                          8,5h -3h = 5,5h (na pozostałe czynności). W niedzielę, gdy kancelaria jest
                          zapewne nieczynna. A niechby nawet otwarta. Gdy nie ma pogrzebów.
                          Wystarczy na inne czynności?

                          I to raz w tygodniu. Jak mniemam, w tygodniu mszy nie musi być 3.

                          Co oczywiście nie zmienia faktu, ze jeśli pleban nie daje rady, może poprosić
                          biskupa o posiłki. Jeśli wierni zgłaszają potrzebę, to chyba to jest najważniejsze.
                          • dominikjandomin Re: pies pogrzebany:-) 30.04.10, 17:08
                            Czemu liczysz wg Kodeksu Pracy?

                            A może liczyć wg stawek nauczycieli? 18h tygodniowo?

                            A niedziele, kiedy zawsze pracuje?

                            A dzień wolny w tygodniu?

                            A wolne w zamian za święta przypadające w weekend?

                            A jak liczyć gotowość 24h / dobę, bo ktoś będzie potrzebował kapłana?

                            Dyżur w kancelarii? Dyżur w konfesjonale? Katechizacja w szkole?

                            Oczywiście, że może prosić biskupa o posiłki. Czasem nawet
                            dostanie... Ale tez musi mieć pieniądze dla niego. Czy parafia
                            utrzyma dwóch kapłanów?
                            • mary_ann Re: pies pogrzebany:-) 01.05.10, 10:12
                              Nie mówię, że ma pracować 42 godz/ tyg. Chciałam pokazać, że perspektywa
                              odprawienia trzeciej mszy, gdy jest takiej zapotrzebowanie, nie powinna wydawać
                              się niewyobrażalna.
                              Pracuje w niedzielę - taki zawód. Jest takich zawodów więcej. Za to w tygodniu
                              jest luźniej.Już nie wspominam, że nie pierze, prasuje i nie sprząta, a posiłki
                              są mu serwowane. Ja nie protestuję, ja tylko chciałabym, żeby nie robiono z
                              niego męczennika.
                              Za katechezę dostaje drugie wynagrodzenie. Ty za drugie wynagrodzenie też musisz
                              pracować drugie tyle.
                              • dominikjandomin Re: pies pogrzebany:-) 01.05.10, 13:13
                                mary_ann napisała:

                                > Nie mówię, że ma pracować 42 godz/ tyg. Chciałam pokazać, że
                                perspektywa
                                > odprawienia trzeciej mszy, gdy jest takiej zapotrzebowanie, nie
                                powinna wydawać
                                > się niewyobrażalna.

                                Owszem, gdy jest konieczność i zapotrzebowanie, za zgodą biskupa.

                                Natomiast do mszy dziecinnej musi też mieć odpowiednie podejście. Nie
                                każdy je ma i z tym też trzeb się pogodzić. Ile rodziców nie umie
                                trafić do WŁASNYCH dzieci, nie każdy więc ksiądz musi umieć trafiać
                                do bandy różnorodnych dzieciaków.

                                > Pracuje w niedzielę - taki zawód. Jest takich zawodów więcej.

                                Za to nieliczne tylko pracują 7 dni w tygodniu, bez dnia przerwy. I z
                                największą ilością roboty wtedy, gdy wszyscy mają wolne.

                                >Za to w tygodniu
                                > jest luźniej.Już nie wspominam, że nie pierze, prasuje i nie
                                sprząta, a posiłki
                                > są mu serwowane.

                                Z tym to bywa różnie. Natomiast faktycznie większość ma pomoc domową.
                                Natomiast zazwyczaj coś tej pomocy musi płacić...

                                >Ja nie protestuję, ja tylko chciałabym, żeby nie robiono z
                                > niego męczennika.
                                > Za katechezę dostaje drugie wynagrodzenie. Ty za drugie
                                wynagrodzenie też musis
                                > z
                                > pracować drugie tyle.

                                Tak... drugie wynagrodzenie...

                                A pierwsze? Za jedną intencję dziennie pieniądze trafiają do księdza,
                                za pozostałe, zgodnie z KPK, na cel wskazany przez biskupa.

                                A teraz można policzyć, ile tak naprawdę zarabia ksiądz "na byciu
                                księdzem". Są parafie, gdzie ze stypendiów mszalnych i innych ofiar
                                żyje dostatnio, są takie, że nie utrzyma się za to...

                                Nie znam tamtej wiejskiej parafii i jej warunków, czy dałaby radę
                                utrzymać wikarego?

                                Czy w parafii jest dość szkół, aby dać zatrudnienie?

                                A co z katechetą, w tym momencie wyrzuconym z roboty...
                                • mary_ann Re: pies pogrzebany:-) 01.05.10, 15:23
                                  Jednym słowem - jest jak jest i tak musi zostać? "Niedasię"?

                                  Dzieciaki mają się dalej zniechęcać do Kościoła bo:
                                  -ksiądz zmęczony
                                  -i/lub nie ma talentu do dzieci
                                  -i/lub nie może wymyślić trzeciego kazania
                                  -i/lub parafia nie utrzyma kolejnego wikarego, bo biskup za dużo zabiera
                                  -i/lub jakby nawet ksiądz miał pomoc, to jakiś katecheta mógłby stracić pracę

                                  Tylko tak dalej, a za parę lat będziemy dyskutować o powołaniu Rady do Spraw
                                  Reewangelizacji Europy Środkowo-Wschodniej.
                                  • dominikjandomin Re: pies pogrzebany:-) 02.05.10, 13:16
                                    Da się.

                                    Tylko trzeba chcieć, i to CHCIEĆ nie jest tylko po stronie KSIĘDZA,
                                    ale całej PARAFII.

                                    Bo jak na razie czytam, to parafianka CHCE mieć mszę po południu i
                                    msze dla dzieci. Ale nie o takie chcenie mi chodzi...

                                    A co do EWANGELIZACJI - jak na razie najgorzej jest w krajach, które
                                    za bardzo poszły za jakimś "duchem soboru", odchodząc od Tradycji
                                    Kościoła i nauczania Soboru.

                                    PS. Ja nie napisałem, ze "biskup za dużo zabiera". Raczej się
                                    zastanawiam, czy wiejska parafia zechce się zrzucać na tyle, aby
                                    starczyło na utrzymanie dwóch kapłanów.

                                    Od dawna bowiem na zwykłych małych wiejskich parafiach jest JEDEN
                                    ksiądz. I to chyba ma jakąś przyczynę...
                                    • kocianna Re: pies pogrzebany:-) 02.05.10, 18:35
                                      OK, można uznać, że ksiądz nie jest w stanie z różnych uzasadnionych powodów
                                      zrobić Mszy Św. z kazaniem dla dzieci. Albo o 18. Ale niech wtedy nie wymaga od
                                      wiernych odwiedzania kościoła parafialnego w każdą niedzielę. Mogą wybrać inny.
                            • anik801 praca księdza 03.05.10, 10:24
                              No rzeczywiście całą niedzielę ma "straconą"przez pracę!W niedziele
                              odprawia 2 msze i potem go nie ma,bo sobie wyjeżdża więc o czym tu
                              mowa?W tygodniu od pon.do piątku jest dziennie jedna msza,godzin
                              urzędowania w kancelarii nie ma.Jeśli chcesz coś załatwić musisz się
                              wcześniej umówić.W szkole żadnej nie pracuje.Jakie dyżury w
                              konfesjonale?Spowiedź jest na kilka minut przed mszą niedzielną.W
                              rekolekcje do spowiadania przyjeżdżają inni księża.Gotowość 24h/dobę
                              -jest mnóstwo takich zawodów.Teraz są inne czasy i z posługą do domu
                              jeździ się sporadycznie.W święta też nie ma dodatkowej maszy,więc po
                              2 ma wolne.Kazania-dotyczą one głównie "problemów"jakie ksiądz ma z
                              parafianami,bo nie chcą słuchać niektórych nakazów.Drugi ksiądz?nie
                              sądzę,by nasz ksiądz się zgodził.Drugi byłby konkurencją(przykład
                              spowiedzi w rekolekcje-większość pędzi do konfesjonału z księdzem
                              przyjezdnym).Poza tym jeśli drugi ksiądz miałby nieco inne poglady
                              na temat pewnych spraw to byłyby kłótnie(a nasz ksiądz ma bardzo
                              trudny charakter).Nasz ksiądz potrafi ci wmówić,że w lany
                              poniedziałek MUSISZ być w kościele,bo inaczej masz grzech ciężki!A
                              przecież wszyscy wiemy,że nie jest to święto nakazane.Ale naszemu
                              księdzu tego nie przetłumaczysz on wie swoje i koniec.I taki właśnie
                              jest-jeśli powie że coś jest białe to musisz w to wierzyć,nawet
                              jeśli to jest czarne.I to nie jest tak,że ja uwzięłam się na księdza.
                              Uważam,że gdyby nie jego nadmierna ingerencja w ludzkie życie
                              oraz "władza absolutna" byłby dobrym księdzem.
                              • dominikjandomin Re: praca księdza 03.05.10, 11:14
                                anik801 napisała:

                                > Uważam,że gdyby nie jego nadmierna ingerencja w ludzkie życie
                                > oraz "władza absolutna" byłby dobrym księdzem.

                                PO tylu żalach i uwagach - niektórych negatywnie świadczących o kapłanie -
                                okazuje się, że "byłby dobry", gdyby tylko nie wtrącał się w Twoje życie...

                                Czyżby TU był problem?

                                Z tym, że właśnie jednym z zadań kapłana jest "wtrącanie się"... Może robi to
                                nieudolnie. Może musi się tego nauczyć. Ale ty wiele z uwag odpuszczasz, pisząc,
                                ze gdyby się tylko nie wtrącał, byłby dobrym księdzem...

                                Ja tam jestem wdzięczny kapłanom, jeśli zechcą się wtrącić. Może dlatego, ze ci,
                                których znam, robią to kulturalnie, na osobności.

                                Człowiek wielu rzeczy o sobie nie widzi. Drugi człowiek jest mu potrzebny.
                                • anik801 Re: praca księdza 03.05.10, 12:19
                                  Chyba różnie rozumiemy "wtrącanie się".Ja też uważam że ksiądz
                                  powinien nauczać ludzi i wskazywać im drogę.Jednak wszystko ma swoje
                                  granice.I nie chodzi tu akurat o mnie-ja nie mam potrzeby wsiadania
                                  w niedzielę na traktor,nie jestem posiadaczką krów,których nie można
                                  wyprowadzać w niedzielę itd.Jednak nie podoba mi się to,że ksiądz po
                                  prostu nakazuje,to nie jest prośba,czy zwrócenie uwagi to
                                  jest "żądam".I tym właśnie zraził wielu ludzi do siebie.Uważam,że
                                  nie można go przekreślać,ale on chwilami przekracza już wszelkie
                                  granice.Każe ludziom spowiadać się np.z robienia w niedzielę zakupów.
                                  Nie może zrozumieć że nie każdy może pozwolić sobie na pojechanie do
                                  miasta w tygodniu(niektórzy pracują od poniedziałku do
                                  soboty).Pytałam innych księży czy to jest grzech i jakoś
                                  odpowiedzieli,że nie.Wiesz to jest denerwujące,gdy ksiadz wmawia ci
                                  pewne rzeczy,gdy chce stworzyć "państwo w państwie"na własnych
                                  zasadach.Nie żyjemy w średniowieczu,aby ludzie ślepo wierzyl;i we
                                  wszystko co mówi,słuchali i tak robili.Nie mam 15 lat i mam również
                                  swoje poglady na pewne sprawy.tylko ksiądz poglądów,które nie są
                                  zgodne z jego nie uznaje.Staram się dostrzegać w nim i w jego pracy
                                  dobro.Przecież to nie jest tak,że widzę same negatywy.Zresztą on
                                  walczy z "całym swiatem".Był nawet w tv i w gazecie(a raczej były
                                  tam jego głupie pomysły i działania).Wiesz jak nasz ksiądz ocenia
                                  ludzi?Po pierwsze musisz być co niedziela w NASZYM kościele,po
                                  drugie MUSISZ przystępować do komunii św.co niedziela,po trzecie żyć
                                  według jego zasad-wtedy jesteś wspaniałym katolikiem.A to czy po
                                  wyjściu z kościoła obgadsz sąsiada to nie jest już istotne.Wiesz do
                                  czego to doprawadziło?Do strachu i przyjmowania komunii nawet bez
                                  spowiedzi.Za starego księdza do komunii(poza świętami)przystępowała
                                  1/3 ludzi(nie każdy może co nidzielę przymować komunię i nie każdy
                                  ma szansę na spowiedź).Teraz nieliczni zostają w ławce.Reszta
                                  idzie,bo ksiądz PATRZY.Jedan parafianka wypowiedziała się
                                  publicznie,że czuje teraz przymus i że musi przymować komunię,bo
                                  inaczej zostaje sama w ławce a ksiądz to widzi.Czy to jest normalne?
                                  Czy normalne jest doprowadzenie ludzi do takiego stanu?A ksiądz się
                                  cieszy,że parafia taka pobożna dzięki niemuwinkSama byłam
                                  świadkiem,jak mężczyzna stojący w kolejce do spowiedzi nie zdążył(bo
                                  ksiądz wyszedł z konfesjonału już na mszę),a potem poszedł do
                                  komunii,no bo trzeba.Ja nie uznaję takich
                                  metod "wychowawczych".Jeśli uważasz,że ksiądz może wszystko i w jaki
                                  chce sposób to Twoja sprawa.Moim zdaniem między kapłanem,a wiernymi
                                  powinien być dialog,którego tu brakuje.Oczywiście na pewno są
                                  osoby,które księdza uwielbają i mają do tego prawo,tak jak ja mam
                                  prawo oceniać go za pewne rzeczy negatywnie.Zresztą w wielu
                                  miejscach słyszę opinię innych ludzi.Nawet w innych parafiach się z
                                  niego i z nas śmieją.
                                  • dominikjandomin Re: praca księdza 03.05.10, 22:48
                                    Widzisz, w dyskusji wychodzą rzeczy, których wcześniej nie było. Raptem
                                    się okazuje, ze to nie kwestia mszy dziecinnej jest ważna czy tego, ze
                                    nie ma mszy po południu.

                                    Możliwe, że rzeczywiście powinno się porozmawiać z biskupem, ale nie o
                                    mszy dziecinnej...
                                    • anik801 Re: praca księdza 04.05.10, 12:24
                                      Nie da rady dotrzeć do biskupa,bo w kancelarii biskupa siedzi jego
                                      przyjaciel.Gdy nowy ksiądz przyszedł nie tak od razu zaczął
                                      wprowadzać różne dziwne rzeczy.Najpierw nie przeszkadzało mu to,że w
                                      parafii są w niedzielę otwarte sklepy.Potem zaczęło
                                      przeszkadzać,więc powiedział właścicielom,że mogą otwierać w
                                      niedzielę,ale dopiero po 14.00.I było ok.Przynajmniej było gdzie z
                                      dzieciakami iść w niedzielę na lody.Potem nagle stwierdził,że sklepy
                                      mają być w ogóle zamknięte.I tu nie chodzi o to,ze mi jest potrzebny
                                      otwart sklep w niedzielę,bo nie jest.Chodzi o fakt jego
                                      niezdecydowania,zmiany umowy i narzucania ludziom swojej
                                      wizji.Przecież to jest sprawa właściciela sklepu czy go otworzy w
                                      niedzielę(tym bardziej,że każdy z tych właścicieli uczestniczył
                                      zawsze rano we mszy).Jedna rodzina się zbuntowała i została
                                      publicznie wytknięta podczas mszy(to było okropne,bo wszyscy
                                      wiedzieliśmy o kim on mówi).Masza jest przede wszystkim dla
                                      wiernych.Kościół to nie jest prywatny budynek do "walki" z ludźmi o
                                      odmiennych poglądach.To było naprawdę niesmaczne,gdy mówił o tych
                                      ludziach,że świętokradzko przyjmują komunię,bo otworzyli
                                      sklep.Dlatego uważam,że skoro ma tyle energii na tego typu dziwne
                                      sprawy i walkę z ludźmi,to lepiej niech zrobi trzecią msze(np.dla
                                      dzieci,a wiadomo że przecież przyjdą na nią również dorośli).Zamiast
                                      robić dwie msze po półtorej godziny(bo na ogłoszeniacj jest drugie
                                      kazanie na dziwne tematy)to niech zrobi 3 msze po godzinie.Najgorsze
                                      jest to,że ksiadz wymaga ustępliwości we wszystkim od parafian,a sam
                                      nie odpuści nawet ociupinkę.Ja dziwnie się czuję idąc do kościoła-
                                      nie czuję się jak w Domu Bożym,ale jak w prywatnej kaplicy księdza.
                                      Dlatego gdy tylko mogę uczestniczę we mszy w mieście.
                                      • dominikjandomin Re: praca księdza 04.05.10, 16:47
                                        A z jego punktu widzenia może to oznaczać "zmiany wprowadzamy
                                        stopniowo"...

                                        A sklep otwarty w niedzielę? Kościół uczy, że prac niepotrzebnych nie
                                        powinno się wykonywać. Potrzebny ten sklep? Może i ma rację z tą
                                        komunią świętokradczą?

                                        A może to po prostu opór przed zmianami?

                                        Owszem, kościół to nie miejsce walki walki z ludźmi o innych od
                                        księdza poglądach, ale jak najbardziej jest to miejsce od walki z
                                        ODMIENNĄ nauką od tej, którą głosi Kościół.

                                        Bo o ile zakaz karmienia krowy jest dziwny (ksiądz chyba tego, jako
                                        miastowy, nie przemyślał), to ten sklep w niedzielę... czyż naprawdę
                                        MUSI być czynny?

                                        Natomiast w pełni podzielam Twoją niechęć do dziwnych wydłużonych
                                        ogłoszeń. Jeśli ma wydłużać, to niech zacznie od użycia Kanonu
                                        Rzymskiego. Niech odśpiewa całą mszę.
                                        • anik801 Re: praca księdza 04.05.10, 20:28
                                          Sklep otwarty być nie musi-choć latem jak już pisałam można było iść
                                          na lody(wieś to nie miasto gdzie są budki z lodami i
                                          kawiarnie).Chodzi o sam fakt-na początku otwarty sklep jest ok( i
                                          jego właściciele mają prawo przyjmować komunię),potem już nie.Albo
                                          coś jest grzechem od początku do końca,albo nim nie jest.Ja
                                          osobiście z księdzem żadnej "wojny" nie toczę-może dlatego że wiele
                                          tych nakazów i zakazów mnie osobiście nie dotyczy.Natomiast na pewno
                                          zniechęcił mnie do kościoła9w sensie uczestnictwa we maszy w naszym
                                          kościele parafialnym).Do kościoła nie idę po to,by wysłuchiwać co
                                          kto żle robi itd.Ciekawa właśnie jestem czy mszę dla dzieci też
                                          wykorzystywałby na swoje "wykład",ale anając go pewnie tak.W mieście
                                          nie miałby szans,bo ludzie by sobie na to nie pozwolili.podam
                                          przykład z mojej rodzinnej parafii w mieście.było to kilka lat temu.
                                          Proboszcz bardzo się zdenerwował(już nie pamiętam na co)i na kazaniu
                                          podniósł głos-można powiedzieć,że grzmiał z ambonywinkNa drugi dzień
                                          rozdzwoniły się telefony w kancelarii oburzonych parafian.mówili,że
                                          nie życzą sobie krzyków w kościele,bo nie po to przychodzą na mszę.W
                                          następną niedzielę proboszcz na mszy przepraszał,że się nie opanował.
                                          Przepraszał proboszcz-wspaniały gospodarz,który z zapuszczonego
                                          kościoła(bo poprzednik miał wszystko w nosie) zrobił cacko,który
                                          naprawdę potrafił dobrze kierować parafią i który miał już swoje
                                          lata.Potrafił powiedzieć przepraszam.A nasz ksiądz tego nie
                                          potrafi,bo uważa że zawsze ma rację.Niestety jest za młody,byśmy
                                          mogli spodziewać się zmiany i podejrzewam że zostanie do emerytury.A
                                          zmiana myślę,że wszystkim wyszłaby na dobreW ogóle jestem za tym,by
                                          księdza zmieniać co kilka lat(tak jak dyrekcję w szkole).
                                          • mary_ann Re: praca księdza 04.05.10, 20:48
                                            Anik, nie pogniewaj się, ale problemy są dwa. Jeden to arogancki ksiądz, a drugi
                                            to... Wysmile (jako zbiorowość, nie Ty personalnie). Daliście sobie wejść na
                                            głowę. Wnioskując z Twoich postów (bo tylko na nich możemy się opierać) po
                                            kątach wszyscy szepczą niezadowoleni, ale nie widać woli przejścia do żadnych
                                            działań. A nie robiąc nic, utrwalacie istniejący układ.

                                            Aha, żeby nie było, że namawiam do rewolucji - działaniem jest też konsekwentne
                                            olewanie chybionych pomysłów proboszcza i kierowanie się własnym rozumem i
                                            sumieniem (tak w kwestii zakupu lodów, jak wyboru kościoła na niedzielną mszę).
                                            Że o sprawach tak fundamentalnych jak przystępowanie (czy nie) do Komunii nie
                                            wspomnę.
                                        • luccio1 Re: praca księdza 16.11.10, 18:40
                                          dominikjandomin napisał:
                                          > A sklep otwarty w niedzielę? Kościół uczy, że prac niepotrzebnych nie
                                          > powinno się wykonywać. Potrzebny ten sklep?

                                          Sklep otwarty także w niedzielę jest jedną z niewielu różnic, którymi Polska dzisiejsza odcina się na korzyść od PRL.
                                          Mówię to z punktu widzenia człowieka, który od końca szkoły podstawowej dźwigał na sobie prawie cały ciężar zaopatrywania domu (Oboje Rodzice byli zbyt chorzy, aby znieść stanie w kolejkach godzinami i gonienie od sklepu do sklepu, że być może "rzucą" to, o co chodzi...).
                                          Jeśli ksiądz ma gospodynię i ona dba o wszystkie sprawy codzienne, jeśli mu posiłki wjeżdżają gotowe na stół -
                                          to w sprawie, o której mówimy, powinien się po prostu zamknąć, i to raz na zawsze (sytuacja przypomina znane z Ewangelii nakładanie na innych ciężarów, których samemu się nie dźwiga, i nawet nie chce dotknąć).
                • dominikjandomin Re: dzieci raz jeszcze-msza św. 28.04.10, 22:27
                  anik801 napisała:

                  > Dziecie nie jest garstka.Parafia obejmuje 2 szkoły podstawowe(+2
                  > przedszkola)oraz dzieci które siedzą z rodzicami w domu(a do
                  > kościoła chodzą).

                  I JEDEN ksiądz?

                  Dziwisz mu się? Na tak wielkiej parafii sam jeden...
                  • anik801 Re: dzieci raz jeszcze-msza św. 29.04.10, 08:12
                    Nie napisałam,że parafia jest wielkawinkNo ale nie jest też malutka.W
                    mojej wsi jest ok.420mieszkańców,a na parfię składa się kilka
                    wsi.Ksiądz robi 2 msze w godzinach dopołudniowych,bo potem chce mieć
                    wolne.Wsiada w samochód i sobie gdzieś jedzie.Ja np.wolę chodzić do
                    kościoła w godz no np.16.00(całe życie mieszkając w mieście
                    chodziłam na 18.00).Kiedyś była msza na 14.00 ale za dużo to księdzu
                    dnia zabierało.To jest młody ksiądz,więc nic by się nie stało,gdyby
                    były 3 msze.A jeśli już mu się nie chce,to niech chociaż nie
                    wprowadza terroru.Załatwić coś u niego to też wyczyn-jego prawie
                    nigdy nie ma.Nie ma żadnych godzin urzędowania,jak coś chcesz musisz
                    się wcześniej umawiać.To chyba ksiądz powinien być dla ludzi,a nie
                    ludzie dla księdza?
                    • dominikjandomin Re: dzieci raz jeszcze-msza św. 29.04.10, 14:02
                      Nie tak dawno - ksiądz miał odprawić JEDNĄ mszę na dzień. Na drugą
                      (binacja) musiał mieć ZGODĘ biskupa! Na trzecią też. U mnie wyjątkowo
                      dawał. Ale raz do roku - w Boże Narodzenie - trzeciej w dzień nie
                      było - bo byłaby to 4 msza księdza i biskup zdecydowanie odmówił
                      zgody.

                      A ty żądasz trzeciej, bo tobie jest wygodnie na 14.00 lub na 16.00

                      A jeszcze nie tak dawno, z drobnymi wyjątkami w Boże Narodzenie i
                      Triduum, msza mogła być odprawiana nie wcześniej jak godzinę przed
                      świtem i nie później jak godzinę po południu...

                      Jeszcze nie tak dawno msza była po łacinie, bez specjalnych pomysłów
                      dla dzieci - i jakoś dzieci chodziły, nie nudziło im się...

                      Co się zmieniło?
                      • capriglione Re: dzieci raz jeszcze-msza św. 29.04.10, 14:32
                        dominikjandomin napisał:
                        > Jeszcze nie tak dawno msza była po łacinie, bez specjalnych pomysłów
                        > dla dzieci - i jakoś dzieci chodziły, nie nudziło im się...

                        Szczęśliwie te czasy minęłysmile
                      • kudyn Re: dzieci raz jeszcze-msza św. 29.04.10, 15:26
                        dominikjandomin napisał:

                        > Jeszcze nie tak dawno msza była po łacinie, bez specjalnych pomysłów
                        > dla dzieci - i jakoś dzieci chodziły,

                        pełna zgoda

                        > nie nudziło im się...

                        brak zgody
                      • anik801 dominikjandomin! 29.04.10, 21:16
                        Jeszcze niedawno palono na stosach w imię Bogawink
                        Poza tym wielu ludziom jest wygodnie i gdy była na 14.00 to kościół
                        jakoś pusty nie był!
                        • dominikjandomin Re: dominikjandomin! 30.04.10, 13:56
                          anik801 napisała:

                          > Poza tym wielu ludziom jest wygodnie i gdy była na 14.00 to kościół
                          > jakoś pusty nie był!

                          A którą ze wcześniejszych mszy chcesz zlikwidować? Robiłaś badanie,
                          czy osobom z tej godziny wygodniej jest chodzić na 14?

                          A może żądasz, aby kapłan odprawiał i 10 mszy dziennie, bo masz
                          ochotę na msze o określonej godzinie?
                          • dominikjandomin Re: dominikjandomin! 30.04.10, 15:27
                            PS.

                            Podesłano mi - serdeczne dzięki - i dzielę się:

                            znakomite opracowanie znaczenia normy o jednokrotnym sprawowaniu
                            Eucharystii w ciagu dnia.

                            www.kkbids.episkopat.pl/anamnesis/19/11.htm
                            • anik801 Re: dominikjandomin! 30.04.10, 21:49
                              A może jesteś znajomym naszego księdza,że tak go broniszwink Nie chcę
                              10mszy dziennie.W dzień powszedni jest jedna msza i to nie zawsze o
                              tej samej godzinie-raz rano,raz wieczorem jak księdzu pasuje.Kiedyś
                              zamówiłam mszę-miałaby być wieczorem i miało być na niej sporo osób
                              z mojej rodziny.Ksiądz w ostatniej chwili zmienił godzinę na
                              poranną.Nie zapytał nawet czy mogę w środku tygodnia być rano na mszy
                              (przecież ludzie pracują).No i niestety na tej mszy byłam tylko ja i
                              3 osoby(których nie znam).Czy jest sens robić mszę dla 4 osób?Jakoś
                              poprzedni ksiądz nie miał takich problemów.A wiesz dlaczego?Bo był
                              dla ludzi!Rozumiał ich i nie chciał być panem i władcą,który
                              wszystkim pokazuje kto tu rządzi.
                              • dominikjandomin Re: dominikjandomin! 30.04.10, 22:31
                                anik801 napisała:

                                > A może jesteś znajomym naszego księdza,że tak go bronisz

                                Tak, na pewno!

                                >Nie chcę
                                > 10mszy dziennie.

                                To ilu? Msza dla ciebie o 14 przygotowana dla małych dzieci...

                                To inne ma odwołać?

                                A jak ktoś inny zechce o 6? A inny o 12.39? A inny o 14, ale z
                                kazaniem dla dorosłych...

                                >W dzień powszedni jest jedna msza i to nie zawsze o
                                > tej samej godzinie-raz rano,raz wieczorem jak księdzu pasuje.

                                Dziwne, aby odprawiał, gdy mu nie pasuje. Wiesz, ksiądz też ma inne
                                obowiązki, wbrew pozorom...

                                >Kiedyś
                                > zamówiłam mszę-miałaby być wieczorem i miało być na niej sporo osób
                                > z mojej rodziny.Ksiądz w ostatniej chwili zmienił godzinę na
                                > poranną.Nie zapytał nawet czy mogę w środku tygodnia być rano na
                                mszy

                                A ty zapytałaś dlaczego?

                                > .No i niestety na tej mszy byłam tylko ja i
                                > 3 osoby(których nie znam).

                                Trzeba było odwołać.

                                >Czy jest sens robić mszę dla 4 osób?

                                Chyba mamy inne pojęcie tego, czym jest msza. Dla mnie to nie
                                spektakl teatralny, który robi się dla i pod widzów.

                                >A wiesz dlaczego?

                                Nie wiem, ale wątpię, czy ty wiesz.
                                • anik801 Re: dominikjandomin! 03.05.10, 10:03
                                  Odwołać?Nie ma sensu z Tobą dyskutować,bo nie znasz naszego księdza
                                  i nie masz pojęcia o jego charakterze.Gdzieś wcześniej pisałeś:
                                  "Bo w małych wiejskich parafiach, robić msze dla 5 dzieci... przy
                                  jednym kapłanie, to byłoby wręcz głupotą." Więc dla 4 osób nie jest
                                  głupotą, a dla 5 dzieci jest?Więc w końcu zdecyduj się jak to ma
                                  być.a robienie mszy rano dla 4 osób jest pozbawione sensu,ponieważ
                                  np.o godz.18.00 tych osób byłoby 40.-a przecież księdzu powinno
                                  zależeć na tym by ludzie mogli przyjść do kościoła.Jasne,że ma inne
                                  obowiązki,szkoda tylko że większość tych obowiązków odbywa się poza
                                  parafią.I ja nie jestem jedyną osobą,której "coś nie pasuje".Po
                                  prostu nasz ksiądz chciałby mieć władzę i rację absolutną-co on
                                  powie tak ma być i trzeba mu przyznać rację.Jeśli tylko powiesz coś
                                  nie po jego myśli to stajesz się "be".W swoim życiu byłam na różnych
                                  parafiach i znałam wielu księżym,ale z takim "dyktatorem"jeszcze się
                                  nie spotkałam.Przyszedł z miasta,gdzie był podporządkowany innym a
                                  tu został proboszczem i poczuł władzę.A co do niedzielnych mszy-były
                                  trzy i jakoś mógł je sprawować i było ok.Tylko po jakimś czasie mu
                                  się odechciało i tyle.I ja bym to zrozumiała,gdyby był już
                                  starszy,ale jest młody i ma siłę na inne sprawy(np.jeżdżenie po
                                  parafii i kontrolę co kto robi po czym na kazaniu ma o czym mówić).
                • mmk9 Re: dzieci raz jeszcze-msza św. 29.04.10, 08:37
                  anik801 napisała:

                  > Ostatnio zakazał ludziom wyprowadzać w niedziele
                  > krowy na łąkę.

                  ??? serio ? I oni posłuchali ? Jak sobie radzą ? Przecież to straty
                  ekonomiczne. Może chodzi o jakąś jedną łąkę tuż pod kościołem ? Żeby
                  czyściej i ciszej było ?
                  Gdyby taki "zakaz" miał dotyczyć calej parafii, psychiatry potrzeba.
                  • anik801 Re: dzieci raz jeszcze-msza św. 29.04.10, 13:18
                    Zakaz dotyczy całej parafii i nie jest to żart!W niedzielę też nie
                    możesz pod żadnym pozorem wyjechać traktorem na pole(choćby ci miało
                    siano lub zboże szlag trafić).My w tamtym roku wywieźliśmy mnóstwo
                    siana na gnój,bo w sobotę było jeszcze zbyt mokre żeby zabrać(było w
                    miarę do wzięcia w niedzielę)a w poniedziałek już zaczęły się
                    deszcze i wszystko zgniło,bo lało cały tydzień.Chyba wekszym
                    grzechem jest marnotrawstwo niż praca w tym wypadku w niedzielę.
                    Sianikosy i żniwa są wpisane w zawód rolnika i zależne od pogody.
                    • mmk9 Re: dzieci raz jeszcze-msza św. 29.04.10, 22:30
                      Co do prac polowych, nawet koniecznych ,mozna jeszcze uznać to za
                      pryncypialność, tradycjonalizm itp /choć z tego co wiem, zasada
                      niepracowania w niedzielę w jest dość powszechnie łagodzona własnym
                      rozeznaniem, czy dyspensą ksiedza w regionach bardziej ortodoksyjnych/
                      ale zakaz wypasu w niedzielę ? Przeciez można po prostu nie mieć siana
                      na majowe i czerwcowe niedziele. Kiedys było regułą, ze siana ledwie
                      starczalo do momentu wyrośnięcia trawy, miały te krowy głodne stać ?
                      Żebyście sie tylko nie doczekali zakazu dojenia, hihi
                      • stukotek Re: dzieci raz jeszcze-msza św. 30.04.10, 10:22

                        ksiądz jest "miastowy" i pojęcia o pracach gospodarskich nie ma, tak
                        mi się wydaje smile
                        • luccio1 Re: dzieci raz jeszcze-msza św. 16.11.10, 18:26
                          Prawdopodobnie idzie o człowieka, który, gdyby nie święcenia - i funkcja proboszcza, której się w końcu dosłużył
                          - byłby w życiu świeckim nikim -
                          tj. robiłby tylko to, co każą mu inni, bez możliwości rozkazywania komukolwiek, nawet w domu, gdyby założył rodzinę.
                          • wiesia140 Re: dzieci raz jeszcze-msza św. 16.11.10, 21:45
                            Prawdopodobnie idzie o człowieka, który, gdyby nie święcenia - i funkcja probos
                            > zcza, której się w końcu dosłużył
                            > - byłby w życiu świeckim nikim -

                            oj tego to nie wiemy do końca wcale to nie jest takie pewne, nawet nie znamy tego człowieka
                            • luccio1 Re: dzieci raz jeszcze-msza św. 16.11.10, 22:52
                              wiesia140 napisała:
                              > oj tego to nie wiemy do końca wcale to nie jest takie pewne, nawet nie znamy te
                              > go człowieka

                              Dlatego właśnie rozpocząłem wypowiedź od: "prawdopodobnie...".
    • maadzik3 Re: dzieci raz jeszcze-msza św. 03.05.10, 12:58
      Ja moze nie powinnam, bom nie katoliczka, ale swoje trzy grosze wrzucesmile
      Przeczytalam Wasza dyskusje. Nie bede sie wypowiadac na temat ilosci mszy ktore
      maja byc/ powinny byc/ na ktore jest zgoda biskupa. Przyznaje - nie znam sie.
      Natomiast zgroza (dla mnie) powialo wzywanie kogos na dywanik bo dziecko skubalo
      szalik (???) Syn chodzi za mna na naborzenstwo co tydzien. Ostatnio buntuje sie
      przeciw szkolce niedzielnej bo tu gdzie teraz mieszkamy jest sporo kolorowania a
      on nie lubi wiec siedzi z nami cale naborzenstwo. Przytula sie, czasem kladzie
      mi glowe na kolanach, stara sie sluchac i modlic ale czasem odplywa w swe mysli,
      czasem siedzi pod lawka lub szeptem wymienia z nami uwagi. Gdy byl mlodszy i
      mial np. 2 lata bralam ze soba autka, kubek z sokiem do zatkania dzioba na czas
      kazania itp. Nie bylam jedyna. Gdyby pastor wymagal siedzenia bez ruchu i
      szmerow od dzieci to zostaloby moze 1-2 dzieci (a jest ich sporo). Dzieci sa
      czasem zapraszane przed oltarz na mini-kazanie dla nich przed wlasciwym. Jednym
      slowem - mile widziane. I nie jest to specjalne naborzenstwo dla dzieci. Jest to
      elementarna znajomosc psychologii. Wiadomo ze np. kazanie przeznaczone dla
      doroslych malych dzieci nie zainteresuje. Niektore beda sie nudzic cicho i bez
      ruchu a inne niesmile Byle nie przeszkadzaly. Nie wspominajac o np. 2-latkach ktore
      w ogole sluchac nie beda za to utrzymanie ich w ciszy i jednym miejscu przez 1,5
      godziny jest w ogole niemozliwe. Wiec moze msza dla dzieci nie jest konieczna
      ale nie stawianie abstrakcyjnych wymogow na pewno. naczej do dechrystianizacja
      tych dzieci.
      • sion2 Re: dzieci raz jeszcze-msza św. 03.05.10, 13:58
        Maadzik wez tylko pod uwagę ze opisywana sytuacja przez zalozycielkę wątku jest
        ekstremalna. Naprawde nie kazdy ksiadz na wiejskiej parafii terroryzuje
        wiernych. Znakomita wiekszosc ksiezy katolickich doskonale zna psychologię
        dziecieca i dostosowuje do niej przekaz. To tak na marginesie dyskusji.
        • maadzik3 Re: dzieci raz jeszcze-msza św. 03.05.10, 19:03
          no coz, odnosilam sie do sytuacji autorki - bez generalizacjismile
      • anik801 Re: dzieci raz jeszcze-msza św. 03.05.10, 16:47
        No właśnie.Jeśli zachowanie dzieci na mszy dla dosrosłych księdza
        denerwuje,to niech zrobi msze dla dzieci.A jeśli nie chce mu się
        robić mszy dla dzieci,to niech nie ma pretensji,że na mszy dla
        dorosłych(która zresztą trwa u nas zawsze półtorej godz.)dzieci się
        kręcą.
        • wiesia140 Re: dzieci raz jeszcze-msza św. 16.11.10, 14:45
          no tak , tylko nie zawsze można zrobić dodatkową mszę , a na dorosłych mszach wściekać się mogą inni dorośli , w końcu oni też mają prawo uczestniczyć w spokoju, rozwiązaniem była by osobna kaplica, tak jest w mojej sąsiedniej parafii.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka